Wpisy oznaczone tagiem "depresja" (1000)  

gusia
 
Trochę się cykam. I już nie chodzi o osobę prowadzącą bo to mam chyba w nosie ale o sam proces. Cele terapii to podstawowe pytanie na które nie znam odpowiedzi. Wiem tylko ile u mnie jest ale. Nie chce łez które nieozownie pojawią się gdy ruszę chociażby temat ojca. Nie chce znów zagłębiać się w siebie
  • awatar Tooona: To chodzi o to ze na terapii moze uda sie znalezc odpowiedz
  • awatar Gusia: @Tooona: doskonale niestety wiem czym jest terapia dlatego to jest takie trudne
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Ta moja lekarka jest niesamowita. Otworzyła karte i czyta wyniki badań. Złe. Pyta czy powtarzałam. Nie. To niech pani idzie od razu. I daje mi skierowanie. Smiesznie to musiało wyglądać. Ledwo weszłam zaraz wychodzę, potem przybiega lekarka za mną bo pomyliła się w peselu a za chwilę ja wracam do gabinetu z białym plastrem w zgięciu ręki. Potem standardowa rozmowa jak się czuje. Fajnie bo zadawała dużo konkretnych pytań dzięki czemu było mi łatwiej mówić. Psychoterapia. Jestem na liście oczekujących. Jest ktoś nowy, zaraz mnie zapisze. Zgłaszam labilność emocjonalną - dodaje mi lek. Niestety lek powoduje konieczność kontrolowania enzymów wątrobowych. Dostaje skierowania. Pielęgniarka już dwa razy boleśnie mnie kuła. Krzywię się ale trudno. Idziemy do rejestracji. Za miesiąc chce mnie widzieć ale nie ma miejsc. I tak mam 2 sierpnia na 8 przyjść. Psychoterapia. Nowej osoby nie ma w systemie. Ale ja mogę na rano. No to okazało się że od 31 lipca na 8 mogę zaczynać. Ponad 300 osób oczekujących a jednak wcisnęła mnie. Wczoraj zadzwoniła jak obiecała z wynikami. Niewiele ale pogorszenie. Mam iść szybko do ginekologa. Wyniki do odebrania mi zostawia w rejestracji. Uwielbiam ją
  • awatar Szkotka: Trzymam kciuki! Mam nadzieję, że Ci pomoże :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

czarna15
 
Wpis tylko dla znajomych
xredds:

Wpis tylko dla znajomych

 

depressionxxx
 
19721c5d0b22e5633e6ea78d2e17b7f6.jpg


Depresja w naszym kraju dalej jest tamtem tabu. Ludzie wstydzą się, boją się komukolwiek o tym powiedzieć bo wiedzą, że spotkają się z niezrozumieniem.. Natomiast ludzie którzy nigdy tego nie doświadczyli uważają, że te osoby są brzydko mówiąc nienormalne.. Nie rozumiem, przecież oni również mogli by być teraz na miejscu tej osoby , też mogli przeżyć to co przeżyła ta osoba a nie potrafią tego zrozumieć, nie wiedząc(a może nawet i wiedząc) jal bardzo ranią tą osobę. Wiem bardzo dobrze jak trudny jest to temat , ale widzę jak niewielką wiedzę ma społeczeństwo na temat depresji i mogę chyba spokojnie powiedzieć, że depresja jak i inne choroby psychiczne jest tematem tabu.

Jest coś co sprawia Wam radość ?
  • awatar ElementoYennefer: jak ktoś się przyzna że się leczy psychiatrycznie to odrazu jest świrem, jest wyśmiewany jak ktoś ma depresję i się do niej przyzna to niektórzy mówią : ,,weź się w garśc". ale to nie polega na tym..sama niewiem jak mam to ując
  • awatar Gusia: Z depresją to jest tak że po pierwsze po wielu osobach jej nie widać. Po drugie syty nigdy nie zrozumie głodnego
  • awatar rozpisana94: Z tego co wiem, masa ludzi teraz zmaga się z depresją, a psychiatrzy zacierają ręce. Co sprawia mi radość? Chwila czasu dla siebie, spotkania ze znajomymi, uśmiech mojego dziecka i piękny letni dzień!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Przyjechałam śpiąca teraz jestem rzeźka jak szypiorek na wiosnę
 

jamniczek-pl
 
  • awatar Szkotka: ;)
  • awatar antybohaterka: Moze jakis wolontariat ze zwierzakami by Ci dobrze zrobil?
  • awatar jamnick: @antybohaterka: z ludźmi. Jestem w kontakcie. Jeżeli mnie przytłoczą - wycofam się. Ale dziękuję za pomysł, bardzo dobry. :) Co do zwierzaków - teram mamy parkę. ;> Dziwną parkę. A jakaż inna mogłaby "wyjść" z tego domu? :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gusia
 
Kto wymyślił wstawać o 6.30 rano? I tak bez leków o północy będę rzeźka jakszczypiorek na wietrze. Dzięki Bogu za leki antydepresyjne i nasenne
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Myślałam że skoro to wizyta kontrolna to będzie tylko formalność.  Że na starcie opóźnienie to rozumiem. Młody pan doktor (w moim wieku albo młodszy) zamierzał zebrać dokładny wywiad. A ja gapa nie wzięłam dokumentacji medycznej z mswia i nie umiałam na każde pytanie dotyczące leczenia. Podejrzał w necie morfologie (nie miał w karcie jeszcze) i poza niską hemoglobiną wyniki w normie- cukier, tarczycza, enzymy wątrobowe, wit D. Ulżyło mi. Symle wyrzucił. Długo trwała dyskusja co dalej. Czemu drugi lek, dlaczego i od kiedy neurotop. Pytania o poprzednie leki. Hak wygląda mój sen. Decyzja że przez miesiąc spróbujemy bez wspomagania antydepresanta stabilizatorem. Ostatnie pytanie sprawiło że zamilkłam. Myśli samobójcze i rezygnacyjne. Musiałam być szczera. Łzy w oczach. Sobota. Noż. I myśl że tak byłoby łatwiej. Ale zarazem jest Zuza i Jaś - zobowiązanie na całe życie. Lata już  minęły i myślałam że to za mną. Dobrze że chociaż nie skomentował i niedopytywał. Bardziej dociekliwy był w kwestii mojej anemi i zaburzeń hormonalnych W efekcie wyszłam z gabinetu po pół godzinie. Lek chyba mam. Zapomniałam sprawdzić czy wystarczy mi do kolejnej wizyty
 

gusia
 
W kościele zrobiło mi się suszno i słabo. Musiałam usiąść i napić się. Generalnie nie mogłam się długo rano podnieść. Chyba trochę dzięki Teresie a trochę dzięki pomocy z góry wygrzebałam się z domu. Trochę mi ciśnienoe skacze. K
Jutro idę do psychiatry i niech mi zmieni lek. Poza tym jutro ma być chłodniej. Okres też się kończy więc przyszły tydzień będzie udany. Zwłaszcza że wracam do pracy
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gusia
 
Jak to jest że osoba bojąca się tłumów idzie w Boże Ciało na procesję? Ksiądz prałat powiedział mi że to Jezus mnie prowadzi. Coś w tym musi być
 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Przypomniałam sobie czemu symle odstawiłam. W upał źle się po niej czułam. W poniedziałek mam konsultacje. Będę rozmawiać z lekarzem o zmianie leku
  • awatar Poznaje życie: ja aktualnie nie mogę wyjść na słońce więc doskonale Cię rozumiem
Pokaż wszystkie (1) ›
 

horizon4us
 
Cóż... chorując na depresję 4 długie lata bez niczyjej pomocy było koszmarem. Jedna rzecz mi nie wyszła i już płacz i hasło: żałuję, że żyję.

To baaardzo duży skrót, ale do przeszłości nie zamierzam wracać. W walce z tym gównem (nazywajmy rzeczy po imieniu) nie miałam w niczym wsparcia. Nic mi nie było w stanie pomóc. No tak sądziłam, ale się grubo pomyliłam.
Samochody (ich naprawianie) sprawiało mi radość przez jakiś czas, ale kiedy przywykłam do tego i pasję zaczęłam traktować jako pracę już mi to nie sprawiało radości. Lubiłam to, ale to mi obojętniało jak wszystko inne.

We wakacje 2017 (nooo pod koniec) wzięłam się za siebie za radą brata. Zaczęłam biegać. Poprawiłam tym i kondycję psychiki i fizyczną :) Czułam się lepiej :)

Oczywiście życie przez ostatnie pół roku nie było takie proste i dało mi nieźle w kość, ale sobie poradziłam :) Udało mi się ładnie zdać egzamin zawodowy, poradziłam sobie z problemami osobistymi i jakoś przeżyłam ostanie załamania nie poddając się złym myślom :)

To wymaga od cholery pracy żeby nie wpaść znowu w depresję, ale serio warto się zaprzeć i iść do przodu po szkle i ogniu :) To nas tylko umacnia w tym kim jesteśmy i pomoże nam to w przyszłości z lepszym rozumieniem samego siebie i innych :)

Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale i wiara dużo pomogła. Zarówno w siebie jak i w wyższe sfery ;)

To normalka po 4 latach deprechy czuć czasem jej łapsko na ramieniu, ale trzeba je odepchnąć i iść dalej. Jeśli się za długo będzie to "łapsko" trzymać na ramieniu to może być nieciekawie :/

Wszystkim cierpiącym na tę niewdzięczną chorobę życzę jak najlepiej! :) I żebyście się nigdy nie poddawali, bo są ludzie tacy jak ja, którzy w was wierzą :)


Quotes-tumblr-depression-tumblr-depressing-quotes.jpg
 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Oficjalnie Neurotop schowany. Wczoraj wzięłam pierwszą tabletkę Symli. Jazda może być dopiero za 2 tygodnie jak zacznę brać też rano
Póki co uspokoiłam się wewnętrznie
 

gusia
 
Odebrałam wczoraj ksero swojej choroby w pzp. W drodze do domu czytałam. O dziwo lekarki częściej nie mogłam odczytać niż lekarza jednego i drugiego. Trzęsłam się potem w domu. Szok bo niektóre zapisy kojarzę z wydarzeniami w życiu, szok bo cytowane moje słowa, szok bo to wszystko o mnie. Kilka zestawów leków, zmiany leczenia. I ciągle powtarzające się słowa o kłopotach ze snem, pojawiające się i znikające zaburzenia koncentracji. A zarazem za każdym razem stan stabilny. Choć z mojej perspektywy chwilami było inaczej. Dziwne. na 22 stronach zmieszczone 9 lat z życia. I diagnoza - nawracające zaburzenia depresyjne. Ostatni zapis - łagodne. To stało się takie realne, takie namacalne. Znam diagnozę. Ale pierwszy raz to nie jest kod icd10 ale zapisane słowa lekarza i zapisany życiorys. Ostatnie lata w pigułce, z perspektywy lekarza, z perspektywy zaburzenia. To jak mnie druga postrzegała druga strona. I ten kontrast między tym co ja wiem, co myślę, czuję i jak chce siebie widzieć a słowem pisanym, tak realnym i ostatecznym, nieodwracalnym,
  • awatar Wieczna Studentka: Jak to łatwo przerobić człowieka na papier...
  • awatar Gusia: @Wieczna Studentka: a przede wszystkim jak różnie od ciebie samej ten papier cie postrzega
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Ja się gdzieś nie dodzwonię? Ja??? Nie ma takiej możliwości jak się zaprę to sie uda. Tym sposobem po tygodniu czasu udało mi się że nie muszę jechać by przekładać okulistę (notabene do końca roku nie ma miejsc do mojej pani doktor) a miła rejestratorka dopisała notkę dla lekarza że się spóźnię, w ten sposób nie mam dylematu co zrobić - wizyta na pewno się odbędzie.

Do szpitala mswia też się dodzwoniłam. Jest do odbioru xero mojej dokumentacji medycznej. I choć miałam to połączyć z odwiedzinami u chrześniaczki korci mnie żeby już pojechać.

Pierwszy raz chyba miałam zawahanie gdy pytano mnie jaka poradnia. A przecież tu pisze otwarcie o chorobie, pokazuje swoją twarz. Tam tymczasem jest szpital gdzie na nikim nie robi wrażenia głos w słuchawce mówiący o pzp.

Może rzeczywiście weszłam w ten etap że jestem zmęczona zaczynaniem i kończeniem każdego dnia tabletkami, mówieniem nawet przy wywiadzie u okulisty że przewlekle choruje na depresje, nawet na własnych urodzinach uważaniem ile wypije alkoholu
 

gusia
 
Trochę mi się emocjonalnie pękło. Kiedyś musiał nadejść tem dzień
 

 

Kategorie blogów