Wpisy oznaczone tagiem "tuśkowe rozkminy" (705)  

insomniaa
 
Niedzielne popołudnie spędziłam z Miśkiem na grzybobraniu w promieniach zachodzącego słońca. Szybka akcja, dwa wiadra. No bo przecież byłabym chora jakbym do lasu nie poszła ;P


Oczywiście byłam też na wyborach. Nie spodziewałam się, że wyjawiając swoje poglądy na FB wywołam taką gównoburzę i usłyszę, że jestem popierdolona bo nie głosowałam na PiS.
Nie głosowałam i nigdy nie zagłosuję, bo mam poglądy liberalne i daleko mi do prawicy, czy nawet centro-prawicy. Poza tym mamy (jeszcze) wolność słowa, wolność światopoglądu, a patrząc na wyniki wyborów także wolność niedorozwoju.
W dyskusji na FB J. miał w jednym zdaniu rację, ale nie zacytuję, bo nie chcę już wkładać kija w mrowisko.
Zresztą... wy sami dobrze wiecie KTO i W CO ;)

“Co za sytuacja! Kto postawiłby znanego przestępcę na czele ważnej dziedziny działalności państwa? Oprócz, powiedzmy, przeciętnego wyborcy”


(Terry Pratchett, "Piekło pocztowe")


Dzisiaj miałam miły poranek jak na poniedziałek.
W głównej mierze zawdzięczam to Misiowi <3 ;*

Oprócz tego byłam z Kromeczką u psycho-terapeuty, niestety tylko jako osoba towarzysząca, no ale mam nadzieję, że niedługo ustalę termin dla siebie.

Później przypadkowe spotkanie i miłe pogaduchy (które mam nadzieję dokończymy przy piwie). Przez tyle lat jedno się nie zmieniło - nadal fajnie mi się z tobą gada.
Jestem szczęśliwa, że życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Gdyby nie ty, nie byłabym teraz w tym miejscu. Tak miało być.
Dobre chwile dają miłe wspomnienia. Złe chwile dają cenne lekcje na przyszłość. Za jedno i drugie DZIĘKUJĘ.


Służbowo jakoś się wszystko kręci. Aktualnie składamy "dream team", chociaż według mnie zawsze będzie tu brakować jednej osoby i to już się nigdy nie zmieni... Nooo ale mamy "siłę patoli", coconut song, wielbłąd, torba i do przodu! ;D

PS: mam kolejny pomysł na tatuaże przyjaźni: sierp i młot z Bąbelkiem! <3 xD

----------------------------------------------------------------------------------------------
W niedzielę miała być psychoterapia, ale koniec końców chyba okazało się, że jednak nie jestem potrzebna. No cóż...
Człowiek potrzebuje, żeby zawsze jakieś drzwi były dla niego otwarte. I ramiona. Żeby się na amen nie zamknął w sobie. Albo żeby nie eksplodował.
Ja tu jestem. Zawsze będę. Chociaż czasem mam ochotę cię zajebać, mimo wszystko zależy mi na tobie... braciszku...
 

insomniaa
 
Ostatnio czuję się tak jakbym tonęła w bagnie. Gdy do tej pory dla kogoś modelem organizacji pracy był chaos, to ciężko się później przestawić. Zaczynamy wszystko od zera. Trudno mi uwierzyć w to, że będzie dobrze. Nie pomagają nawet te gadki motywacyjne jak dzisiejsza.
Jest takie tureckie przysłowie: "Niedźwiedzie zjadają najsłodsze gruszki". Trzeba spiąć dupę i stać się niedźwiedziem, może się to opłaci.
Sama bym tu zwariowała. Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy.

I tak to się żyje, od niedzieli do niedzieli.
W zeszłą niedzielę nawet nie mieliśmy czasu na odpoczynek.
O 7.12 nad ranem telefon od psychopatycznego grzybiarza ;D I teksty "-Zajebię go... Zamorduję... Pewnie siedzi już w gumiakach, nóż ostrzy i wygląda jak morderca" xD
O 8 służba nie drużba i beka z "Torbiela" xD
Później pojechaliśmy na DC i poszliśmy na grzybing w stałym patologicznym składzie. Olewam te wyścigi na FB kto więcej nazbiera - my idziemy w jakość, a nie ilość. Nazbieraliśmy trochę pięknych okazów, ale najważniejszy był chillout i głupawka xD Oczywiście były piosenki z N., M. który wlazł jak zwykle w te same krzaki, no i dialog o dziecku:
-Jak będzie córka, to będzie miała na imię Patologia xD
-A syn?
-Paralizator xD

Po południu pojechaliśmy zamknąć wrota piekieł a potem zrobiliśmy z Miśkiem moje autorskie grzybotto. Jak tylko będę miała więcej czasu to wrzucę przepis.

Wieczorem podjechaliśmy na mafijne ploteczki przy piwie ^^ Fajnie było tak się wyspowiadać, obgadać kogo trzeba i chociaż trochę zresetować głowę.

Niestety dzisiaj od rana znowu jazda... Jutro też nie pośpię, bo muszę jechać na szkolenie.
Padam na ryj. Wyśpię się w trumnie.

Byle do czwartku. Ale przez pierogowe opowieści do czwartku to ja chyba będę chodzić po ścianach xD


PS: nie ma to jak mieć wpisane w zawód "bicie piany" i robić z tego nie wiadomo jaki heroizm. Świnię niby też można ogolić, ale po co? Kwiku dużo, a wełny mało.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Smutno mi. Źle mi. Jestem zmęczona tym wszystkim, co się dzieje wokół mnie.
Pocieszyłabym się winem, ale...


"Now I will tell you what I've done for you
Fifty-thousand tears I've cried
Screaming, deceiving and bleeding for you
And you still won't hear me"
(Evanescence - "Going under")

W głowie mam takie I DON'T KNOW, że ja pierdole...
Jedno zdanie może człowieka cholernie rozczarować i chociaż to co napisane zawsze można usunąć, to słów nie można już cofnąć.
Możemy rozmawiać. Możemy milczeć. Walczyć lub uciekać. Zawsze jest wybór, o ile umie się za niego zapłacić.
Cokolwiek bym nie wybrała i tak zawsze płacę zbyt wiele...

Chciałabym, żeby po prostu było między nami NORMALNIE... :(
Za dużo wymagam...
Marudzę...
A chuj z tym... ;/

_________________________________________________________
Mało Cię ostatnio. Zbyt mało w powietrzu, którym oddycham.
 

insomniaa
 
"You don't know what your power has done to me
I want to know if I'll heal inside
I can't go on with a holocaust about to happen
Seeing you laughing another time
You'll never know how your face has haunted me
My very soul has to bleed this time
Another hole in the wall of my inner defenses
Leaving me breathless, the reason I know"
(Disturbed - "Stricken")


Życie na wysokich obrotach.
Są takie chwile, że mam ochotę rzucić to wszystko wpizdu, ale później uświadamiam sobie, że przecież nie mogę. Przecież jestem niezniszczalna.

"When the world keeps trying, to drag me down,
I've gotta raise my hands, gonna stand my ground.
Well I say, Have A Nice Day. "

Odliczam tylko dni, aż się trochę uspokoi.
"Odliczanie" to hasło przewodnie ostatnich tygodni. Do otwarcia nowego kołchozu, do wesela, do świętego spokoju...


Z rzeczy miłych:
1. wtorkowa "przerwa" w pracy z Misiołkiem (On wie ocb ;* )
2. w niedzielę byłam na grzybingu z Miśkiem, N. i K. Całkiem sporo nazbieraliśmy, ale mi oczywiście wiecznie mało, więc czekam na kolejne grzybobranie.
3. jutro do psychiatryka wraca moja Kromeczkaaa!!! ^^
4. przed chwilą dzwonił mój Bąbelek, oczywiście najebany w szpadel xD ale lubię nocne pogaduchy z tym wariatem. Dawno nikt mi tak nie nasłodził jak on dzisiaj ;D BFF i loffki <3

Idę więc spać naładowana mega pozytywną energią ^^
Może ta energia nieco przesycona alkoholem, ale po pierwsze: co u trzeźwego na myśli to u pijanego na języku, a po drugie: zaczęła się już jesień, a co za tym idzie radosne letnie chlanie przerodziło się w melancholijne jesienne pijaństwo ;P

----------------------------------------------------------------------------------------------------

“Słowa są ważne, a kiedy zbierze się je w masie krytycznej, zmieniają naturę wszechświata”


(sir Terry Pratchett)

Trzeba uważnie ważyć słowa. Niektóre mogą wręcz zatopić okręt.
Mam w głowie pewne słowa, które w moim odczuciu są klątwą. Zresztą czego innego mogłabym się spodziewać akurat od tej osoby. To już drugi raz.
Mogę rozsypywać kręgi z soli, okadzać mieszkanie szałwią, nosić kryształy w kieszeni - wiem, że i tak nigdy się nie uwolnię...

_________________________________________________________
Zrozumiałam, że niektóre osoby nigdy nie będą mnie szanować i doceniać. Nie ma znaczenia kim jestem, jaka jestem, co robię, jaką mam historię życia i co osiągnęłam. Zrozumiałam, że nie ma sensu niczego udowadniać ani tłumaczyć. Szczególnie ludziom, którzy uważają się za lepszych od innych, a tak naprawdę lepsze od innych mają jedynie mniemanie o sobie.

W końcu potkniesz się o to swoje za duże ego. Całe zło, które wyrządzasz ludziom, do ciebie wróci. Chuju.

Czarna świeca płonie...
 

insomniaa
 
Odliczanie czas zacząć... Atmosfera napięta jak plandeka na żuku... Zwariuję przez to wszystko. A to jeszcze 3 tygodnie.

Najwyższy powiedział kiedyś, że to przedsiębiorstwo jest ciałem, a my jesteśmy jego kośćmi. Taa, chyba kurwa z zaawansowaną osteoporozą.

Dejcie mi prozak, bo dostanę pierdolcaaa!

Nic mnie nie uspokaja, nawet spacery do lasu.

W niedzielę byłam na grzybach z moimi grzybniętymi: Miśkiem, M. i N. Zrobiliśmy 10 km, znaleźliśmy niewiele (kilka czerwoniaków i olbrzymie kozie brody), ale za to próbowaliśmy czarciego jaja. To był sztos! ;D


PS: jutro mija 5 lat od pewnego przełomowego momentu w moim życiu ^^
Często wracam myślami do tamtego dnia. Chciałabym przeżyć to jeszcze raz.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Akcja ostatniej nocy:
Dla zobrazowania sytuacji: w łazience na półce mam nawilżany papier toaletowy w jasnozielonym opakowaniu i chusteczki do demakijażu w jasnoniebieskim opakowaniu.
Obudziłam się w środku nocy. Zaspana poszłam do łazienki na siku i...
TAK, zrobiłam sobie intymny demakijaż <facepalm>

_________________________________________________________
Witchy things:
Ten uczuć, kiedy kolega cię wkurwił, więc "niechcący" zsyłasz na niego ligaturę, on żali się tobie ze swojego problemu, a ty musisz udawać wielce zdziwioną.

Underestimating me was your first mistake.
Second was crossing a witch.
Third was believing I harm none.

Niecierpliwie czekam na piątek...

How much is the fish? <pdk>
 

insomniaa
 
Wiedziałam, że tak to będzie...
Wiedziałam, że jak zacznie się sezon, to dostanę korby ;D

W każdej wolnej chwili chodzę do lasu, czasem nawet dwa razy dziennie. Na razie szału nie ma: trochę kozaków, kilka rydzów i podgrzybków, czasem trafi się jakaś kozia broda i tylko w prawdziwkach robale kręcą imprezy na całego.

Ostatnio trafiłam na takie cudo: sromotnik bezwstydny (Phallus impudicus) i jego tzw. "czarcie jajo". Jadalny jest ten biały środek, podobno można na surowo. Nie odważyłam się, ale następnym razem chyba spróbuję i opiszę doznania (jeśli dożyję).
sromotnik.jpg

Już szykujemy na niedzielę wyprawę większą ekipą.
Darz grzyb! ;D

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Siedzę teraz w mojej czarnej szacie rytualnej (kupiłam sobie wielkie milusie czarne ponczo z kapturem ^^) i sprawdzam kalendarz księżycowy. Tarcza rośnie, czekamy na pełnię, a potem odpalamy czarne świece. W jakiej intencji? Wie ta wtajemniczona ☼
Jeśli sama nie mogę nic zdziałać, to czas zaangażować Siły Wyższe. Less bitchin', more witchin'. Let the shit happen!

_________________________________________________________
To uczucie, kiedy wyciągasz do kogoś rękę z własnej nieprzymuszonej woli, bo przecież nie musisz mu pomagać, dostajesz za to zjeby i jeszcze musisz przepraszać za swoją chęć pomocy - mentalny strzał w pysk. Niewdzięczne kurestwo.
Jak to możliwe, że niektórzy ludzie są tak wyprani z uczuć jakby byli po lobotomii?

Nie narzucaj się ludziom, a zrozumiesz, czy cię potrzebują. Nie musisz wierzyć słowom - w naszych czasach nic nie są warte. Doceń tych, którzy cenią ciebie i nie trzymaj uparcie tych, którzy nie chcą być częścią twojego życia.


"What has come over me?
What madness taken hold of my heart?
To run away, the only answer
Pulling me away, to fall upon (the night)
The source of my recovery
Sweet shadow taking hold of the light
Another day, has been devoured
Calling me away, begging a question, why?
For saving me from all they’ve taken
Letting my armor fall again
Giving me the strength to face them
Feeling it taking over
Now, on a path to take it all away
There can be no better way of knowing
In a world beyond controlling
Are you going to deny the savior in front of your eyes?
Stare into the night
Power beyond containing,
Are you going to remain a slave for the rest of your life?
Give in to the night"
(Disturbed - "The night")

Każdy jest kowalem swojego losu. Nie mój cyrk i nie moje małpy.
 

insomniaa
 
Znowu zaniedbuję bloga. Może dlatego, że ostatnio mam za dużo na głowie i to wszystko wkurwia mnie, przytłacza i doprowadza do łez...

A może dlatego, że od wtorku jestem już stara i niedołężna ;P
Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali o mnie tego dnia <3 Tym, co pisali, dzwonili, śpiewali, przybyli, ucałowali, uściskali.
Tzn. dziękuję tym prawdziwym, najważniejszym, wyjątkowym <3

Bo wiecie co mnie najbardziej wkurwia w moje urodziny? To, że ludzie, którzy na co dzień mają na mnie wyjebane, rzucają mi kłody pod nogi, robią mi na złość i uprzykrzają mi życie, w moje urodziny nagle przymilają się, składają życzenia, po prostu miód i cukier i klepanie po ramionach. Nienawidzę takiego fałszu, takiej obłudy, szopek i cyrków. Szacunek i sympatię do drugiej osoby powinno się okazywać na każdym kroku, a nie tylko od święta, bo wtedy tak wypada. M.in. właśnie dlatego na fb mam ukrytą datę urodzin - bo mam gdzieś spam od ludzi, którzy na ulicy nawet "cześć" nie odpowiedzą.

Czego więc mogę sobie życzyć?
Zacytuję Męskie Granie, bo te słowa do mnie przemawiają:
"Życzymy sobie i wam, by nas było stać
Na święty spokój
Szczęścia ile się da, miłości w bród
Mądrych ludzi wokół"


PS: Dlaczego człowiek docenia coś dopiero wtedy, gdy staje przed wizją utraty? Dlaczego łapiemy coś mocniej dopiero, gdy zaczyna nam uciekać? Czy nie można starać się i dbać o relację każdego dnia?

PS2: Czasem trzeba upaść na samo dno, by mieć się z czego odbić.

PS3: Ktoś ostatnio rzucił na mnie klątwę. Nie będę tu przytaczać tych słów, napiszę tyle, że chodziło o przywołanie karmy. Nosz kurwa, gdyby ciebie dotknęła karma, to już dawno byś zdechł -_-
Wyczuwam złą energię wokół siebie. Księżyc maleje, więc trzeba odpalić czarną świecę i oczyścić atmosferę. Sage that shit!

PS4: Nie wiem czy dobrze robię... Nie wiem czy tego chcę... Mój Aniele Stróżu, uratuj mnie jeszcze raz!
 

insomniaa
 
"Inside of me
All my life I've waited for you to find me
Taken from me and now I'll never know
just how it feels to need you
How far will you go for me till you break
I know you will leave me alone again..."
(E80 - "Parachute")


Nikt nie widzi twojego cierpienia, nikt nie widzi twojego smutku, nikt nie widzi twojego strachu, za to wszyscy widzą twoje błędy.
Dlaczego niektórzy są tak ślepi na drugiego człowieka? Dlaczego ludzie nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa, nic poza własnymi potrzebami? Wszędzie sami egoiści, każdy martwi się tylko o własną dupę.

Podczas gdy ja staram się dla wszystkich, martwię się o wszystkich i robię tak, żeby każdy był zadowolony, to ze mną, moimi potrzebami i moimi uczuciami nie liczy się nikt. Pomagam każdemu tylko po to, żeby nie czuł się tak jak ja.
Bo przecież ja mogę zapierdalać, nie potrzebuję odpoczynku, nie potrzebuję urlopu, nie muszę nigdzie wyjeżdżać, nic mi się nie należy, mnie można mieć w dupie, mnie można oszukiwać, mnie można wyzyskiwać, na mnie można mieć wyjebane i odzywać się tylko jak jestem do czegoś potrzebna. Bo ja nie mam uczuć. Bo jestem cyborgiem.

Całymi dniami muszę zaciskać zęby i udawać, że wszystko jest w porządku, chociaż czasem naprawdę mam ochotę po prostu usiąść na podłodze i się poryczeć...

Najbardziej boli mnie to, że tak lekceważą mnie ludzie, którzy są dla mnie ważni i wydawało mi się, że ja dla nich też jestem ważna.
Za każdym razem powtarzają mi, że to był ostatni raz, że już więcej tak nie zrobią, a ja daję się nabierać... Fajnie tak bawić się moim kosztem?

A Ty zawodzisz mnie rok w rok i za każdym razem powtarzasz, że w przyszłym roku już tego nie zrobisz... Który to już raz?


Bawcie się dalej, ale już beze mnie.
MAM DOŚĆ
 

insomniaa
 
Nie przykładałam specjalnej wagi do astrologii, dopóki nie przekonałam się, że układ ciał niebieskich faktycznie ma wpływ na to, co się dzieje w moim życiu. To nie jest przypadek, bo nigdy nie wierzyłam w przypadki. Wszystko składa się w logiczną (choć metafizyczną) całość.

W związku z retrogradacją Merkurego obkładam się kryształami, piję koporski czaj (więcej o tym w najbliższym wpisie szamańskim) i odkurzyłam moją talię tarota. Taki mój "witchy chill". Muszę coś zrobić, żeby nie zwariować. Ostatnio czuję się tak, jakbym non stop była pod ostrzałem, a w plecach mam tyle noży, że mogłabym udawać jeża.

Wszystko się pieprzy, nic nie idzie tak jak powinno, co chwilę pojawiają się nowe problemy. Ludzie są nieobliczalni, wkurwiają się, warczą na siebie. Ciągle same kłótnie, fochy, nieporozumienia. Rzeczy się psują, hajs się dupy nie trzyma, nic nie chce współpracować. Cały czas pod górkę.
Całe to kosmiczne pokurwienie będzie trwać do końca miesiąca.
Jak się przed tym bronić?
Primum non nocere - czyli nie dolewać oliwy do ognia. Nie panikować. Nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu. Być wyrozumiałym dla wkurwionych ludzi, ustępować głupszym, schodzić im z drogi. Najpierw myśleć, potem mówić, a najlepiej częściej gryźć się w język. Nic nie planować. Nie zaczynać nowych projektów, a trwające w miare możliwości zapauzować. Słuchać swojej intuicji. A przede wszystkim: oczekiwać nieoczekiwanego.

Retrogradacja Merkurego, pełnia Księżyca, wczorajsze częściowe zaćmienie (a u mnie prywatnie bloody moon) - nie ma chyba lepszej okazji do pozbycia się negatywnej energii ze swojego życia. Czas odciąć sznurki, odczepić pijawki, ściągnąć z ramion ciężkie brzemię.
Pamiętacie legendę o Bazyliszku? Jak zginął? Zamienił się w kamień patrząc w lustro. Lustro to karma. Tym lustrem będę ja.
Choć serducho podpowiada, że powinnam odpuścić, to rozum mówi, że tak będzie lepiej. Czuję się rozdarta i zawieszona między tym, co chcę a tym co powinnam zrobić.

Dasiek powiedział mi kiedyś tak: "Dla ludzi twoją wartością nie jest twoje złote serce. Dla niektórych jesteś warta tyle, ile mogą na tobie zyskać".
I to mądre słowa były. A teraz na każdym kroku przekonuję się o ich prawdziwości.


Clean up how you feel about others. Release those heavy feelings. Walk away from "friendships" that makes you feel small and insecure, and seek out people who inspire you and support you. Never chase anyone. A person who appreciates you will walk with you. The biggest mistake one can make, is losing yourself in the process of valuing someone too much, and forgetting you are special too. Delete the people that make you feel bad about yourself or your life, unfollow them, delete their numbers, erase their texts. You attract the energy you focus on. Take no shit.
If you walked away from a toxic, negative, abusive, one-sided, dead-end, low vibrational friendship - you won. Be thankfull for closed doors, bad vibes and stuff that falls apart. It'll protect you from things not meant for you.

_________________________________________________________
Zeszłej nocy miałam sen, a wierzę, że sny mają drugie dno i ten nie był przypadkowy.
Śnił mi się ktoś, kogo aktualnie raczej nie chciałabym widzieć.
Śniło mi się, że byłam z przyjaciółmi w hotelu. Ujrzałam tego kogoś w tłumie, byłam pewna, że mnie rozpoznał. Chciałam pójść do pokoju, tylko nie pamiętałam numeru. Spotkałam go na korytarzu, na mój widok wzruszył się i uśmiechnął. Chciał przytulić mnie na powitanie, a ja zrobiłam krok w tył. Więcej nie pamiętam...

Ten sen był tak realistyczny, ciągle mam go przed oczami, a w głowie kołacze mi się przesąd, że jak ktoś ci się śni, to znaczy, że za tobą tęskni.
Co mam o tym myśleć?
Hmmm...
Nie pozostaje mi nic jak tylko czekać na kolejny sen...
 

insomniaa
 
"So save your breath, I will not care
I think I made it very clear
(...)
*I only wish you weren't my friend*
*Then I could hurt you in the end*
I never claimed to be a saint
Ooh, my own was banished long ago
It took the death of hope to let you go
So break yourself against my stones
And spit your pity in my soul
*You never needed any help*
*You sold me out to save yourself*
*And I won't listen to your shame*
*You ran away, you're all the same* "
(Slipknot - "Snuff")

[wałkuję tę piosenkę od kilku dni... nuta z przesłaniem...]


Nerwówka...
Czas ucieka, a nic nie rusza się do przodu. Wszyscy burczą i ciskają gromami, a ja muszę robić za piorunochron... Już mam tego dość. Niech się wszystko ułoży albo niech jebnie wpizdu - przynajmniej będę wiedziała na czym stoję.

Z tego stresu coraz więcej palę. W zeszłą środę tak mną telepało, że wypaliłam całą paczkę fajek. Myślałam, że się porzygam, nie wiem tylko czy od papierosów czy z nerwów...

Wiecie jak wiele można nauczyć się w 5 sekund?
1. jeśli myślisz, że zdążysz - nie zdążysz;
2. jeśli myślisz, że się zmieścisz - nie zmieścisz się;
3. nie wolno jeździć dwa razy szybciej niż dopuszczalna prędkość, bo kto szybko jeździ tego wolno niosą (w tym przypadku na szczęście tylko do warsztatu).

Wszystko przeciwko mnie, wszystko na "nie", kłótnie, nieporozumienia, ogólne nieogarnięcie, bezsenność, koszmary. I niech mi ktoś powie, że retrogradacja Merkurego to bujda.
(podając w oryginale za Insta: "Get ready as Mercury goes into retrograde. Arguments will flare up for no reason and misunderstandings will occur. Electronic equipment will break and go crazy. Your mind will feel a little cloudy. Things will go missing. You will have trouble sleeping. Dreams will be weird and nightmarish. All sorts of bizarre things will happen.")

_________________________________________________
Ja się nie zmieniłam, wciąż jestem taka sama, ale nie chodzę już tam, gdzie mnie nie chcą, nie dzwonię do tych, którzy nie odbierają, nie piszę do tych, którzy mi nie odpowiadają i odchodzę z miejsc, gdzie nie jestem mile widziana...

Jeżeli ktoś traktuje cię źle pamiętaj, że coś jest nie tak z nim a nie z tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.

Don't let people treat you like a cigarette, they only use you when they're bored and step on you when they're done. Be like drugs, let them die for you.

If some relationship can be destroyed by the truth it deserves to be destroyed by the truth.
NO MORE LIES!
 

insomniaa
 
"So you wanna play games with my head
But you make me fall apart, and wish that I was dead
Can't believe I fell for such a blackened heart
You played me for a fool and just used me from the start"
(BFMV - "Pretty on the outside")

I have this stupid fucking desire to fix broken people, because I understand them and I wish that someone like me would come along and fix me, so I feel like maybe I could be that person for them.
I was always doubting, belittling myself for the sake of others. I have spent too much time chasing toxic people, looking for harmony within the midst of chaos. They've unfairly convinced me I wasn't good enough. I guess this is the price I pay for carrying a big heart in a little world.
I learned... who doesn't look for you, doesn't miss you; who doesn't miss you, doesn't care for you. Destiny determines who enters your life, but you get to decide who stays. The truth hurts only once, and a lie every time you remember it. That there are three things in life that leave and never return: words, time and opportunities. Value whoever values you and don't treat as a priority whoever treats you as an option. I have to stop giving loyality to people who show time and time again they don't care that much. I can't prove to someone I'm worth it.

Remember what you must do
when they undervalue you,
when they think
your softness is your weakness,
when they treat your kindness
like it is their advantage.
You awaken
every dragon,
every wolf,
every monster
that sleeps inside you
and you remind them
what hell looks like
when it wears the skin
of a gentle human.

It is ok to lose your shit sometimes because if you keep your shit, you'll end up full of shit and then you'll explode and there'll be shit everywhere. A shit storm. And nobody wants that.

_________________________________________________________
W ciągu dnia myślałam, że ten wpis będzie wyglądał zupełnie inaczej: wiadro pomyj i szpila za szpilą. Wbiłam jedną i wystarczy, bo aż mnie samą zabolało. Nie potrafię być suką bez uczuć, chociaż wszyscy mówią mi, że powinnam... To, że ktoś mnie krzywdzi nie daje mi przyzwolenia, by też krzywdzić. To tak nie działa. Bezsensowne odbijanie piłeczki. Oko za oko aż wszyscy oślepną. Sumienie gryzie mnie i nie daje mi spać... W dzień warczę przez zaciśnięte zęby, a gdy przychodzi noc, to wyję w poduszkę. Nie wiem, czy bardziej się wkurwiam, czy bardziej boli mnie serducho...
Dobra, koniec tego marudzenia...
 

insomniaa
 

Dałam się zrobić w trąbę. Nie pierwszy raz. Który? Już nawet nie liczę. Za każdym razem powtarzałam sobie, że to już ostatni, że będę mądrzejsza, że nie dam się wykorzystywać.

Czas przestać wierzyć w bajery, bajeczki, poskładane tylko po to, by coś nimi osiągnąć. Człowiek może powiedzieć ci miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, to dostajesz wszystkie odpowiedzi. Nie potrzeba słów tam, gdzie czyny świadczą same za siebie. Nie pomogą kłamstwa, obiecanki i mydlenie oczu.

Kiedy widząc osobę w potrzebie zawsze się zatrzymam by podać jej rękę, to co dostaję w zamian? Po dupie. I gdy nie jestem już potrzebna idę w odstawkę.
Ratowanie czy naprawianie ludzi to nie jest mój obowiązek. Muszę nauczyć się mówić "nie" i pozbyć się poczucia winy z tego powodu.

Trzeba sobie w końcu uświadomić, że jak ktoś raz cię wydymał, zrobi to ponownie. Trzeba zrozumieć, że niektórzy ludzie są tylko gównem opakowanym w piękny papierek.

Za dużo tego było we mnie, przelało się. Rzece nikt się nie dziwi, gdy wylewa, a człowiek jest słabszy od rzeki.
Żałuję tylko jednego w swoim życiu: dawałam zbyt wiele szans osobom, które nie były warte nawet jednej. Marnowałam czas. I po chuj...


"Y no se me pasa, no te supero
Solo en mi casa siento que muero
Tengo la plata y tengo el dinero
Pero no el corazón de acero..."

_________________________________________________________
Na 99% byłam pewna, że trafię właśnie w ten 1%.
Margines błędu, wcale mnie to nie dziwi.
 

insomniaa
 
"Banalnie kończy się ten dzień, nudnawy film i coś na sen
Nie czekam na nic, dawno już do mnie nawet nie dzwonisz
I nagle puka ktoś do drzwi, otwieram, widzę, że to ty
I chociaż wiem że kłamiesz, znów nie mam sił, by się bronić
To twoja wina, twoja wina
Bez happy endu, smutny finał
Wciągasz jak video gra, kradniesz mój najlepszy czas i znów
To twoja wina
Nabrałem się na tani chwyt, uciekłaś, nie mówiłaś nic
Za każdym razem, kiedy uwierzę, ty znów odchodzisz
Dobiłaś mnie kolejny raz, to ze mną jest coś nie tak
Bo ledwie się pozbieram, znów czekam kiedy to zrobisz"
(Video - "Bella")

[piosenka z przesłaniem. tylko po co wysyłać sygnały podprogowe do ludzi, którzy nie potrafią ich odebrać lub udają, że to nie do nich. a jak na nich naplujesz, to mówią, że deszcz pada.]


Wiem, że za każdym razem lecę jak ćma do ognia.
Wystarczy, że ktoś odpali zapalniczkę.
Pstryk pstryk!

Za każdym razem, gdy stoję nad przepaścią i wiem, że spadnę, i tak robię krok do przodu z nadzieją, że tym razem uda mi się pofrunąć.



Ostatnio ciągle słyszę/czytam te same epitety, tak jakbyście się wszyscy uwzięli. Wszyscy wmawiacie mi jaka to jestem naiwna, jak daję się wykorzystywać i jak wyhodowałam sobie pijawkę tudzież wrzoda na dupie.

Kiedy cztery osoby nie będące w żadnej zmowie (mam nadzieję) powtarzają ci dosłownie to samo, to czy warto im uwierzyć?
Kiedy cztery osoby mówią ci, że masz zakończyć znajomość z kimś, bo tobą manipuluje - czy właśnie to nie jest manipulacja z ich strony?


“Tunia uwolnij się”



Ok.

Tylko od kogo?
 

insomniaa
 
Chciałam ostatnio plażing i smażing? No chciałam. A teraz sobie za to pluję w brodę...

W Boże Ciało pojechaliśmy "rodzinnie" na lokalne Pamukkale opalać nasze boskie ciała. Plan wycieczki jak zawsze ten sam: wylegiwanie na słońcu, browarki, maseczki z glinki i dżakuzja pod rurą xD
Chciałabym ogłosić wszem i wobec, że przyspieszacz opalania z Ziaji działa, bo zjarałam się momentalnie. Jestem teraz słodkim RÓŻOWIUTKIM PROSIACZKIEM i wszystko mnie tak boli, że aż kwiczę.
Jak ja się teraz ludziom pokażę??

Weekend zapowiada się przecież imprezowo: w sobotę "We love 90's" na plaży, a w niedzielę Video ^^
Na "We love 90's" można wejść za darmo pod warunkiem, że założy się coś neonowego. Nah, już wolę zapłacić, bo najbliższy memu sercu outfit lat 90-ych to Cher w teledysku "Love and understanding".

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niby jest tak pięknie, słonecznie, kolorowo...
...ale nad moją głową ciągle wiszą chmury burzowe.

Co mnie nie zabije, to mnie wkurwi albo wpędzi w depresję.

Utraciłam jedyną stabilizację jaką kiedykolwiek miałam. Jestem pod kreską, a wszystko przez to, że za wszelką cenę chciałam wszystkim pomóc.
KONIEC.
Najwyższy czas pomóc samej sobie, bo na nikogo innego nie mogę liczyć.

_________________________________________________________
Na jedno się nie godzę. Na swój powrót tam. Przywilej obecności - rezygnuję z niego. Na tyle cię przeżyłam i tylko na tyle, żeby myśleć z daleka.

We both lost something. You lost me and lost time.

I'm gonna leave you drowning until you reach for my hand.
Not yet. I want to hear you beg.
 

insomniaa
 
Niedzielna poranna aura zjebała nam trochę plażing i smażing (i po co ja kremy z filtrem kupowałam??!). Czy to nie jest złośliwość natury, kiedy zaczyna padać, gdy rozkładasz koc, a przestaje padać, gdy już wyjeżdżasz autem z miejscówki?
No ale co jagód się nażarłam to moje xD (taa, wpuśćcie Tuśkę do lasu, to się druid załączy xD).
Chillout dokończyliśmy na balkonie.

Po południu spacer i pogaduchy nad Nysą, rozkminy, pies-czubek, a na koniec bardzo nieporządane spotkanie (pozdro dla kumatych!).


Od trzech dni się wyspać nie mogę. W sobotę musiałam umyć i odkurzyć zatrolonego Smoka.
W niedzielę wstałam wcześnie, żeby się naszykować na plażing, wybrałam bikini, a potem dopiero sprawdziłam pogodę za oknem, by koniec końców stwierdzić, że najlepszym bikini na taki ziąb będą jeansy i sweter ofiarny.
A w poniedziałek na 10 byłam umówiona z kimś, kto rujnuje Insomnii życie i jeszcze bierze za to pieniądze (ale o tym w innym wpisie).

Teraz też się nie wybieram do spania, bo po pierwsze: służba nie drużba i pisać trzeba. Po drugie: jest pełnia. A po trzecie: noce są jasne i po zachodzie słońca widać na północnym niebie obłoki srebrzyste. Zrobiłam zdjęcie, ale jakość taka, jakby było robione maszynką do mięsa.
obloki1.jpg

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Pisałam ostatnio o moich dziwnych (nomen omen) konotacjach pato-rodzinnych. Wczoraj wszystko wróciło do normy, bo z "siostry" zostałam zdegradowana z powrotem na "przyjaciółkę".

Tylko jedno zdanie daje mi do myślenia i będzie tematem przewodnim tej rozkminy (bo jeśli chodzi o natchnienie do wpisu, to niektórzy ludzie są bezdenną studnią inspiracji).

“-Ty jesteś moją przyjaciółką i tobie nigdy bym nie powiedział czegoś, co by mogło cię urazić”



Ok. Szanuję. Doceniam. I też do Ciebie mam takie podejście. Tylko nie wiem, czy jest ono dobre, bo prawdziwa przyjaźń chyba nie na tym polega, by sobie wiecznie słodzić i po głowie głaskać. Miód i cukier i klepanie po ramionach, taa...

Zawsze myślałam, że przyjaźń to przede wszystkim szczerość. Że jeśli twój przyjaciel jest zjebany, to mu to mówisz, bez obawy, że się obrazi. Że jak wygląda jak gówno, to mu mówisz, że wygląda jak gówno. Bez kurtuazji, bez owijania w bawełnę, bez cackania i obchodzenia się jak z jajkiem. Mówisz to co myślisz, zamiast zastanawiać się po dziesięć razy nad każdym słowem. Bo po to właśnie jest przyjaciel - żeby rozmawiać z nim dosłownie o wszystkim, raz mu się wyżalić, innym razem go pocieszyć, wspierać go gdy tego potrzebuje, cieszyć się z jego sukcesów, ale też i do dupy nakopać jeśli sytuacja tego wymaga.

Mam swoje zdanie i nie zawsze jest ono najlepsze, ale nie wpierdalam się, żebyś się nie obraził, żebyś nie mówił, że wjeżdżam Ci na głowę, bo jednak naszą relację cenię sobie bardziej niż swoją rację.

Która przyjaźń jest prawdziwsza i szczersza? Ta, w której trzeba ważyć słowa i mówić tylko dobre rzeczy? Czy taka, w której przyjaciel drze na ciebie pałę i mówi do ciebie per "ty chuju"? (w tym miejscu pozdrawiam mojego Białego Brata na linii Poland-Dojczland, bo chyba nikt mi w życiu nie naubliżał więcej niż on xD)

To zostawiam już do Waszej oceny.
Dobranoc ;)
 

insomniaa
 
"Zobacz ile mogło być takich chwil
Naiwne dziecko jestem i tęsknię dziś
Do Ciebie, bez Ciebie miało być mi lżej
Zobacz ile mogło być takich chwil"
(Sarsa - "Tęskno mi")


Kolejny raz umiejętnie dobrane słowa składają się na piękną psychomanipulację...

Zadziwiające jak z minuty na minutę ludzie potrafią diametralnie zmienić swoje zdanie. Mówią, że pójdą w lewo, a idą w prawo, bo akurat tak wiatr zawiał i było im wygodniej.
To tak jak z głupią babą za kierownicą - to, że daje kierunek w prawo, równie dobrze może oznaczać, że pojedzie w lewo albo prosto.


Abstrahując od tych metafor, pozostając jednak w temacie motoryzacyjnym: wczoraj posadziłam Pyszczka za kierownicą Smoka i chyba złapał zajawkę, bo już pyta kiedy następna lekcja. Cieszę się, że się w końcu odważył i jestem z niego dumna. Bożuuuu, mam już dość bycia kierowcą i tyle bym dała, żeby ktoś mi dupę powoził! ;P

Jazda przez DC to udręka. Check się znowu zapalił, oprócz tego zawieszenie mnie boli - Smokiem jeździ się jak nygową taczką (tą słynną z kwadratowym kółkiem, którą mnie woził na mojej osiemnastce xD).
Echh, kiedy ja go odstawię na warsztat? Nie mam na nic czasu, nawet nie mam kiedy go umyć i posprzątać. Wstyd ludzi wozić ;P
Trzeba jutro posprzątać bagande, bo może przyjdzie mi jakieś zwłoki wywieźć. (Sesese! No chciałabym, nie powiem, że nie xD)

Potrzebuję resetu.
W niedzielne południe planujemy się zresetować z Misiołkiem, A. i M. - będzie plażing i smażing ^^
Szkoda tylko, że w bikini wyglądam jak gówno w kryształowej misce, czyli wizerunkowo słabo, a czuję się też podobnie. Patrzę na te wszystkie laski na fejsbukach i instagramach, i stwierdzam, że ja chyba po prostu nie umiem być ładna. Cóż, dobrze, że na świecie są jeszcze turpiści ;D


PS: Szykuje się "spotkanie rodzinne" ;)
Nareszcie! Tak bardzo tęskłam!

PS2: W pewnych momentach czuję się zbędna, jak piąte koło u wozu, albo raczej trzecie od roweru... Najchętniej odsunęłabym się w cień, żeby zrobić miejsce dla kogoś lepszego... ;/
Potrzebuję jednego z tych długich przytuleń, podczas których zapominasz o tym, co dzieje się wokół ciebie choćby przez chwilę...

PS3: Weganizm to narzędzie do eksterminacji ludzkości, co potwierdzają internety oraz Bąbla doświadczenia życiowe.
BTW łach tygodnia: "-Szynka mi się gotuje w tej temperaturze" xD

PS4: Mam za mały łeb na te wszystkie dramy o.O
Halo, Bożu, proszę wysłać ostatnie namaszczenie na fejsbuka o.O
Gr8 b8.

_________________________________________________________
Mówisz, że gra jest ustawiona?
To nie ma znaczenia jeśli dalej chcesz siedzieć przy stole i grać.

Możesz mieć wszystko.
Tylko najpierw zastanów się dobrze czego tak naprawdę chcesz.

Running back to the same hands that broke you will not heal you.
 

insomniaa
 
"Nah, you don't know me
Lightning above and a fire below me
You cannot catch me, cannot hold me
You cannot stop, much less control me
When it rains, it pours, when the floodgates open brace your shores
That pressure don't care when it breaks your doors
Say it's all you can take, better take some more
'Cause I know what it's like to test fate
Had my shoulders pressed with that weight
Stood up strong in spite of that hate
Night gets darkest right before dawn
What don't kill you makes you more strong
And I been waiting for it so long"
(Steve Aoki & Linkin Park - "A light that never comes")


Tak modliłam się o burzę, więc mam to, co chciałam.
Zdecydowanie tego mi było trzeba. Dzisiaj poczułam się tak, jakby z serca spadł mi ogromny głaz. Wszak po każdej burzy wychodzi słońce, a ukazująca się przy tym tęcza pokazuje, że aby doczekać czegoś pięknego trzeba przeżyć sztormy i gradobicia (albo, że przechodzi ci pod chatą Parada Równości, no ale ja teraz nie o tym ;P)

Zajebiste uczucie: kiedy wracasz autem z pracy, z głośników leci dobra nuta, a na niebie błyska stroboskop w rytm muzyki ^^

Łowca burz ze mnie marny, za to zrobiłam kilka zdjęć w oczekiwaniu na burze:
burze.jpg

64322295_457242561732709_7947621932235489280_n.jpg

63624842_389332691789977_4342663315843973120_n.jpg


To już cisza po burzy czy dopiero przed?
Mogę odetchnąć czy muszę zbroić się na następną?

Mam jakieś dziwne przeczucie, że ktoś będzie chciał mnie utopić.
A przeczuciom warto czasem zaufać.

Więc jeśli ciało daje ci sygnały jak gdyby coś było nie tak, to najprawdopodobniej faktycznie coś jest nie tak.
TRUST THE VIBES YOU GET. ENERGY DOESN'T LIE.
 

insomniaa
 
"I feel numb
I can't come to life
I feel like I'm frozen in time
Living in a world so cold, wasting away
Living in a shell with no soul, since you've gone away
Living in a world so cold, counting the days
Since you've gone away
You've gone away
Do you ever feel me?
Do you ever look deep down inside
Staring at yourself, paralyzed?"
(Three Days Grace - "World so cold")


Zbytnia empatia może być bardzo destrukcyjna i toksyczna, zwłaszcza wtedy, kiedy chcesz brać cudze troski na swoje barki.
Coraz bardziej wierzę w to współodczuwanie bólu...

Zaniedbałam siebie i bloga...
Bo nie mam ostatnio siły na nic. Bo miałam na głowie ważniejsze sprawy. Bo trzeba było trochę polatać i coś pozałatwiać. Bo zawsze ktoś jest ważniejszy niż ja. Bo coś tam.

Nadal jakoś mi nie po drodze do urzędu, ale obiecuję, że po niedzieli wypełnię chociaż te dokumenty.
Smok ukurwiony, zatrolony, check się świeci, paliwa ledwo ponad rezerwę. Jutro muszę go posprzątać i zatankować. Warsztat musi poczekać.
Jestem w dość głębokiej i ciemnej dupie finansowej. Z jednej strony długi, z drugiej zamrożone pieniądze. I chuj, czekam i wegetuję modląc się o mannę z nieba.
A z takich prozaicznych rzeczy to bardzo chciałabym pójść do fryzjera, a nie mam kiedy i za co.

Pogoda też mnie dobija. Chujowa ta wiosna. Jak tak dalej pójdzie, to latem zamiast się opalać będziemy rdzewieć. Trzeba się chyba ocynkować. Ale jest jeden plus - nie trzeba robić formy do lata, bo lata nie będzie.

Jutro po pracy jadę do QK na Marlejki.
Muszę odreagować.

W niedzielę startujemy z tegoroczną edycją Projektu X.
Chciałam piec ciasta, wymyślać cuda na kiju itd., ale doszłam do wniosku, że przyjdzie jeszcze czas na bycie perfekcyjną panią domu i ogrodu, a teraz chcę po prostu spędzić miło niedzielę ze znajomymi, bez spiny i bez wypruwania sobie flaków.

...a co mnie cieszy ostatnio najbardziej?
To, że dla Puchatka jestem Prosiaczkiem ^^ <3


PS: psychiatryczny jeż przyjechał ze mną na Wylęgarnię. Nie pozwoliłabym go wyrzucić. Sentyment.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Ostatnio pisałam o snach i prosiłam, by przyśniło mi się rozwiązanie problemu.
Najpierw przyśniło mi się, że wybierałam się w podróż, w którą jednak nie mogłam pojechać. Później śniło mi się to, czego bym najbardziej chciała. Ale jak do tego doprowadzić? Nadal nie wiem...
Swoją drogą to zadziwiające, jak często zdarza mi się "przywołać" snem kogoś, kto się dawno nie odzywał. Telepatia?

_________________________________________________________

“Sprawiedliwość jest to istota teoretyczna, wcielona w zbiór indywiduów zmieniających się bez ustanku, których dobre intencje i pamięć są, jak one, niezmiennie wędrowne”


(Honoriusz Balzac)43
 

insomniaa
 
Jak już nie raz pisałam często śnią mi się pojebane sny, rzadko jednak się nimi tu dzielę, bo to, co dzieje się w mojej chorej głowie, nie zawsze nadaje się do publikacji.

Spisuję więc sny bazgrząc na urywkach kartek, jak najszybciej, by nic mi nie umknęło. Staram się też po przebudzeniu nie patrzeć w okno, bo wtedy podobno zapomina się sny. Podobno, bo ja o dziwo większość snów pamiętam dokładnie przez długi czas.

Niektóre z moich snów są prorocze, wystarczy tylko umieć je dobrze zinterpretować.

Zeszłej nocy miałam dziwny, wielowątkowy i bardzo długi sen. Opiszę tu tylko część, która według mnie ma drugie dno.

Śniło mi się, że byłam w pokoju, który docelowo miał być dla kogoś *izolatką*. Nie było w nim okien, na środku stało łóżko, a ja szpachlowałam *żółto-zielone* ściany. Była tam ze mną pewna kobieta, domyślam się, że była to właścicielka mieszkania.
Kolejny fragment snu: wróciłam do tego mieszkania. Stałam na klatce, drzwi były otwarte. W środku siedziała mała dziewczynka. Zapytałam gdzie jest właścicielka, a dziewczynka zaczęła mówić o jakimś morderstwie. Wychodząc, na klatce minęłam policjanta. Czekałam na ulicy, aż zobaczyłam, że policjanci wywożą na wózku trumnę. Gdy ją otworzyli, okazało się, że jest pełna *narkotyków*.
Później śniło mi się, że Braciak otwiera przede mną jakieś tajemne drzwi i pokazuje wyjebaną w kosmos chatę (co ma sens w rzeczywistości, bo Braciak akurat robi u siebie remont xD).
Wracałam stamtąd przez łąkę, na której zbierałam *czterolistne koniczynki*, które w pewnym momencie zaczęły zalewać się kwasem.

Obudziłam się, otworzyłam oczy, powtórzyłam w myślach całą fabułę, która sekundy po przebudzeniu miała jeszcze jakiś sens i wydawała się logiczna. Na wpół śpiąco opowiedziałam sen Miśkowi. A teraz, gdy do tego wracam, to wydaje się takie absurdalne.

Ale nie do końca...
W tym śnie są znaki, słowa-klucze.
Tylko jak to wszystko zinterpretować?

Nie wiem.
Idę spać, może tej nocy kolejny sen przyniesie rozwiązanie...

_________________________________________________________
Telling someone "I had a dream about you" is really just a nice way of saying "I had a dream that we fucked and now I want to"
;)
 

insomniaa
 
Wolną niedzielę spędziliśmy z Misiołkiem leniwie na Wylęgarni. Po obiedzie poszliśmy na krótki spacer do lasu, później zrobiliśmy inwentaryzację szafy, wieczorem obejrzeliśmy film "Twarda sztuka" i wróciliśmy do miasta.

Ten tydzień mija nam pod znakiem remontu kuchni i kurwicy ;/
Castorama moim drugim domem, a Smok samochodem dostawczym towarowym, bo jednak można w niego zmieścić regipsa i trzymetrową listwę.
Panele położone, została jeszcze tapeta. Wszystko to pasuje do siebie jak kutas w beton, ale przecież my nie jesteśmy od inwencji twórczej, tylko od brudnej roboty.

Tymczasem na Wylęgarni zepsuła się klamka w drzwiach do kuchni. Tak oto mieszkam w domu bez klamek xD

Jakby moich problemów było mało, to jeszcze cudzymi się trzeba przejmować. Telefon się urywa, misja za misją: jak nie poszukiwania, to wertowanie internetów albo "Słoneczny patrol" po ciemku.

“Farmazony, czarne wrony srają pod siebie, bo lubią”




Dejcie mi wiodro melisy, bo ochujam z tym wszystkim! AAAAAAAAA!!!!

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest nadzieja.
Nadzieja matką głupich (nomen omen).
Ale każda matka kocha swoje dzieci.

Mam tylko nadzieję, że to nie był blef dla świętego spokoju...

_________________________________________________________
Są takie znajomości, które dają chwilową iluzję szczęścia. Są jak karta kredytowa. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielkie koszty ponosisz i jak ogromny rachunek będziesz musiał zapłacić. Myślisz, że to co otrzymujesz jest bezcenne. Dopiero później uświadamiasz sobie, że cała ta iluzja nie była warta tak naprawdę ani jednego momentu.

Czasem krok, którego boisz się najbardziej jest tym, który cię wyzwoli.

You got two choices: do it now or regret it later.
 

insomniaa
 
Dzisiaj piszę z emigracji. Mieszkam u Misiołka, bo Smok jest na warsztacie. Check engine, kurwa mać ;/

Niestety samochód nie jest moim jedynym problemem... Jak zwykle jestem między młotem a kowadłem i nie wiem co mam zrobić...

Rozum nie pozwala mi tego tak zostawić. Mam osoby, które podzielają moje zdanie i są po mojej stronie, bo przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi. Ale dobrze wiem, że gdy zrobię to, co uważam za słuszne, to moje dobre chęci obrócą się przeciwko mnie i będę wrogiem numer jeden.
A może jednak warto przerwać zmowę milczenia by otworzyć komuś oczy? Wszak przyjaźń to nie tylko klepanie po ramieniu i mówienie tego, co ta druga osoba chce usłyszeć. Przyjaźń to przede wszystkim szczerość, możliwość powiedzenia komuś tego, co się myśli. Jestem gotowa przyjąć focha na klatę albo w najgorszym wypadku strzał w pysk. Whatever, swoje powiedzieć muszę. Niby nie kopie się leżącego, ale profilaktycznie wjebać chyba można ;P
Jeśli nie ja, to kto?
Jeśli nie teraz, to kiedy?
Prędzej czy później przyznasz mi rację. Oby nie za późno...


PS: a ty wyciągnij jeszcze raz łapy w moim kierunku, to tak ci przypierdolę, że trzy dni będziesz ryja szukać ;]

I have licked the fire and danced in the ashes of every bridge I ever burned. I fear no hell from you.
Well, killing you with kindness obviously didn't work. Now I'm trying voodoo.
Wish me luck :D
Good night(mares)
Ins.
 

insomniaa
 
"No matter how many times
that you told me you wanted leave
No matter how many breaths
that you took you still couldn't breathe
No matter how many nights
that you'd lie wide awake
to the sound of the poison rain
Where did you go?
Where did you go?
Where did you go?"
(30STM - "Hurricane")


Złe przeczucia faktycznie się sprawdzają...
Sama nie wiem co jest lepsze: świadomość czy niewiedza?
Jedno i drugie dobija tak samo...

Dzisiaj rano jak na złość wszystko było na nie. Spojrzałam przez okno i pomyślałam sobie "To znak. Jeszcze jeden i na dziś odpuszczam". Po co kusić los?
To nie znaczy jednak, że się poddam. Wręcz przeciwnie - poruszę niebo i ziemię jeśli będę musiała.

Wiem, że cokolwiek bym nie napisała, to i tak te słowa lecą w pustkę...
Siedzę, gapię się w ciemność za oknem i myślami szukam twoich myśli...
           -            .            -
 

insomniaa
 
Kuuuuźwa, jak ten czas szybko leci!
Że tak powiem: zapierdala jak Tuśka na Smoku! ;D

A propos Smoka - po tygodniu jeżdżenia stwierdzam, że mam za mały silnik, bo 1.1 to się nawet nie rozbuja ;< Chociaż B. mi powiedział, że to dobrze, bo mnie nie będzie kusiło. Ech, a ojciec chrzestny mojego prawa jazdy już dawno przepowiadał, że będę zapierdalać ;D
Na początku jazda po mieście wywoływała u mnie panikę, teraz bardziej wywołuje wkurw, bo o dziwo to nie ja jestem najgorszym kierowcą na drodze. Ale najlepszym też nie jestem, bo jak mi się uda zaparkować prosto pod C4 to jest święto lasu ;D


Wczoraj przywiozłam mojego Misiołka na Wylęgarnię, bo umówiliśmy się z Bratem i Bratową na ognisko. Fajnie było tak posiedzieć jak za starych dobrych czasów, powspominać te wszystkie przypały, pogapić się w gwiazdy.
O 1:45 zorientowaliśmy się, że przecież jest zmiana czasu. Tak więc wyszliśmy z imprezy przed 2-gą, a wróciliśmy do domu po 3-ciej, mając do przejścia 100 metrów - takie zagięcie czasoprzestrzeni!

Z tą zmianą czasu to wgl przejebane i fuck logic: śpimy krócej, bo się jaśniej robi później. Nie służy to na pewno zdrowiu, zwłaszcza psychicznemu.

Ze zdrowiem fizycznym też u mnie nienajlepiej, ale tłumaczę to sobie tym, że jestem już stara i niedołężna ;P

Ajjj, byle przeżyć do wolnego. Środa minie, tydzień zginie. A potem byle do niedzieli - w niedzielę odpalamy wędzarnię! ^^
 

insomniaa
 
Narobiło mi się trochę zaległości, które nadrobię w porządku chronologicznym.
Zacznę więc od wkurwu.

Nic tak nie wkurwia jak głupie pierdolenie. Zawistne szuje, którym w życiu nic się nie udało, w każdym twoim sukcesie doszukują się podstępu. Cóż, każdy mierzy swoją miarką. Jak gówno nie umie pływać, to mówi, że woda za rzadka.
Na początku się zagotowałam, teraz na to zlewam. Nie muszę nic udowadniać nikomu oprócz siebie samej. Chociaż z drugiej strony fajnie jest piąć się w górę i patrzeć jak im gul skacze z zazdrości.

Od kilku dni gra mi w głowie piosenka, z której jeszcze niedawno cisnęłam bekę, ale teraz pasuje idealnie: Malik Montana - "Rose Moet"

"Bo im większa szafa to tym głośniej się składa
Po co gada o zasadach zwykły chuj do szczania?
(...)
Bo zwykłego chama to się zgniata jak robaka
Schowaj groźną minę, bo na mnie to nie działa
(...)
Musisz patrzeć na maniery, jak rozmawiasz z ludźmi
Jak piję trzeci dzień, czekam, aż ktoś mnie wkurwi
Czasem rozjebany łeb jest wnioskiem z głupiej kłótni
Jak mam za krótkie ręce, to mu jebne z butli
(...)
Bo tu się dzwoni po kopyta, a nie po psy
W-wa styl, możesz talerze myć
Jeśli ktoś cię wkurwia no to rozjeb mu łeb, rozjeb mu łeb, rozjeb mu łeb
Jeśli ktoś cię wkurwia no to rozjeb mu łeb, kosa pod żebro, cepa na łeb"

No nie powiem, kusząca propozycja, jednak zostanie tylko w sferze mojej wyobraźni.
Do no harm. Take no shit.
Czekam aż karma zrobi swoje.
 

insomniaa
 
Co robi silna i niezależna kobieta w Dzień Kobiet?
Przykleja kafelki w kuchni ;D
To się po to kobiety wyzwalały tyle lat, wymyślały bikini, szpilki i push-upy, żebym teraz w kuchni siedziała jak jakiś zasrany Kopciuszek.

Nie no, spoko, lubię taką robotę. Serio.
Bo jestem raczej nietypową kobietą. Zawsze byłam chłopczycą i miałam męskie hobby: urbex, ASG, wykopki z wykrywaczem, granie na konsoli (w MW3). Lubię sprośne żarty, umiem po chamsku dogryźć i nawet w ryj dać jeśli jest taka potrzeba. Potrafię wymienić kontakt, naprawić lodówkę, a żeby się odstresować rąbię drewno ;D
Nawet mój Misiek nabija się ze mnie, bo normalnej kobiecie kupuje się na prezent ciuchy, kosmetyki itp., a ja bym się cieszyła z saperki albo noża taktycznego ;D

Mimo tego, że na co dzień chodzę w jeansach i glanach, to mogę też założyć sukienkę i szpilki i wyglądać jak milion dolarów. To nic, że w eleganckiej sukience czuję się jak gówno w kryształowej misce. To nic, że połowa facetów z youtuba potrafi się malować lepiej niż ja - chuj w to, ja za to umiem szpachlować ściany.

Mój kochany Vater powiedział mi kiedyś taką mądrość życiową: "Masz umieć gotować, cerować, rower naprawić i kibel przetkać, bo człowiek jest tyle wart, ile potrafi sam zrobić". Trzymam się tego kurczowo.

Kobiety nie definiuje czerwona szminka i kusa sukienka. Kobiecość to pewność siebie, poczucie własnej wartości, podejście do świata i ludzi.


...ale babskie sprawy to temat-rzeka na dłuższą rozkminę (na którą kuźwa nie mam czasu!!!!!11)

Trzeba zbierać siły na jutrzejsze melooo u mojej kochanej Kromeczki! <3

_________________________________________________________
"See, it's always the same
Come on hear my whisper
And call out my name
And I'll see into the insanity
I will never say, this is fate
Whenever you need me
Just call out my name
And I'll be there with your insanity"
(Amaranthe - "Call out my name")

I'll be there for you. Always on your side. Remember.
 

 

Kategorie blogów