Wpisy oznaczone tagiem "komiksy" (227)  

tapety
 
tapety: Seria tapet na pulpit komputeró z popularnych komiksów z okazji zmiany nazwy festiwalu komiksów na "Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier" 2009


Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier będzie miał miejsce w Łódzkim Domu Kultury między 2 a 4 października 2009 roku. Od tego roku program festiwalu wzbogacił się o gry komputerowe, stąd też inna nazwa imprezy (wcześniej mówiono tylko o Międzynarodowym Festiwalu Komiksu).
Udział w imprezie potwierdzili goście z kraju oraz z zagranicy. Pojawią się m.in.: Zbigniew Kasprzak, Grażyna Fołtyn-Kasprzak, Jean Dufaux, Philippe Delaby, Andre-Paul Duchateau, Mythic, Marvano, Hendrik Dorgathen, Aleksandar Zograf, Igor Baranko.


Informacje o tapetach:
Rozdzielczość: 1280 X 960
Ilość: około 200 szt.
Z kąd: Zaawansowane wyszikiwanie z Google

Ciekawy blog !
nortus.pinger.pl/

Nortus & Xylia
4466 wpisów
Średnio co: 2 godziny

Adres WWW Blogza: nortus.pinger.pl/ - polecam :)

Tagi wpisu:
#tapety #pulpit #komputer #PC #komiks #komiksy #comics #wallpapers #wall #tapetoblog #pinger #pl
 

tapety
 
tapety: Seria tapet na pulpit komputeró z popularnych komiksów z okazji zmiany nazwy festiwalu komiksów na "Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier" 2009


Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier będzie miał miejsce w Łódzkim Domu Kultury między 2 a 4 października 2009 roku. Od tego roku program festiwalu wzbogacił się o gry komputerowe, stąd też inna nazwa imprezy (wcześniej mówiono tylko o Międzynarodowym Festiwalu Komiksu).
Udział w imprezie potwierdzili goście z kraju oraz z zagranicy. Pojawią się m.in.: Zbigniew Kasprzak, Grażyna Fołtyn-Kasprzak, Jean Dufaux, Philippe Delaby, Andre-Paul Duchateau, Mythic, Marvano, Hendrik Dorgathen, Aleksandar Zograf, Igor Baranko.


Informacje o tapetach:
Rozdzielczość: 1280 X 960
Ilość: około 200 szt.
Z kąd: Zaawansowane wyszikiwanie z Google

Ciekawy blog !
nortus.pinger.pl/

Nortus & Xylia
4466 wpisów
Średnio co: 2 godziny

Adres WWW Blogza: nortus.pinger.pl/ - polecam :)

Tagi wpisu:
#tapety #pulpit #komputer #PC #komiks #komiksy #comics #wallpapers #wall #tapetoblog #pinger #pl
  • awatar gość: to prawda, znam blog nortusa, faktycznie świetny, również polecam. a Twoje tapety bardzo mi się podobają.
  • awatar tapety: Ja dziękuję za komentarze odwiedziny i wszysto wszytsko :) Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

loisandpeter
 
Jakiś czas temu umieściłem na blogu krótką notkę na temat pierwszej części komiksowych adaptacji opowiadań Ligottiego, "The Nightmare Factory". Teraz mogę się cieszyć drugą częścią, którą Lois wyszperała w którejś z belgradzkich księgarni (za co mojej żonie bardzo dziękuję:).

W zasadzie mógłbym powtórzyć jedyną możliwą opinię na temat części pierwszej - że jest nieźle, ale i tak lepiej przeczytać opowiadania.

W tym tomie dostępne są inne cztery "klasyki" - "Gas Station Carnivals", "The Clown Puppet", "The Chymist" i post - Lovecraftowski "The Sect Of the Idiot".

Najlepsze wrażenie robią dwie pierwsze adaptacje. "Gas Station Carnivals", pomimo kreski, która raczej nie nasuwa skojarzeń z horrorem i pewnych, jak dla mnie niepotrzebnych i niezrozumiałych zmian w fabule, potrafi solidnie łupnąć po skołatanych nerwach, głównie dzięki postaci upiornego Showmana. "Gas Station Carnivals" to także historia bardzo lynchowska, w której pierwsze skrzypce gra rzeczywistość, zdeformowana podświadomymi lękami i grami pamięci.

Fantastyczne wrażenie robi też "The Clown Puppet". Zarówno dzięki rysunkom, jak i dzięki wiernemu oddaniu niepokojącej historii o wyalienowanym pracowniku apteki, prześladowanym przez nawiedzającą go postać klauna.

Rozczarowały mnie natomiast "The Chymist" i "The Sect Of The Idiot", ale wytykanie konkretnych wad tych dwóch adaptacji sobie daruję.
 

loisandpeter
 
Klaun bawi wszystkich, więc kto ubawi klauna?
  • awatar gość: Nie lubię klaunów. Są nie śmieszni, mam wrażenie, że to przebrani psychopaci.
  • awatar Lois and Peter: Cóż, w literaturze czy kinie grozy postać klauna to jedna z najczęściej pojawiających się figur;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

loisandpeter
 
Ostatnio zamiast piwa bardziej smakuje mi wino. Może to dlatego, że moje ulubione marki piwa albo się zepsuły, albo trudniej je kupić. Niestety, nie piję go, ponieważ Lois wyjechała, a pijąc w domu sam narażałbym się na poczucie, że pozbawiony troskliwej opieki małżonki haniebnie się rozpijam i poczynam nurzać w odmętach męskiego ześwinienia.

Tak więc, poprzestaję na piciu herbat z sokiem, zaś wszelkie winne pokusy i związaną z nimi naukę obyczajów odkładam na przyszłość. Mam nadzieję, że tej wiedzy nie zabraknie mi przy jakiejś losowej okoliczności, gdyż konsekwencje takiej ignorancji mogą być przykre.
 

loisandpeter
 
Jako że niedawno chwaliłem się otrzymanym w prezencie komiksem, wrzucę mały skan. Wybaczcie mi to rozmazanie w środku, ale nie chciałem za bardzo masakrować ksiażeczki przyciskaniem do skanera.

Obrazek pochodzi z adaptacji "The Last Feast Of Harlequin". Ta historia cierpiącego na sezonowe zaburzenie afektywne (zwane też depresją zimową)antropologa, który w najdłuższą noc roku przyjeżdża do małego miasteczka by wziąść udział w przedziwnym, smutnym i brutalnym festiwalu klaunów jest, jak już wspominałem, pastiszem twórczości "genialnego grafomana", czyli HPL.

Jest to też chyba najlepsza adaptacja w zbiorze - zwarta narracyjnie, nie gubiąca za bardzo ducha oryginału i przy tym rzeczywiście przerażająca.
 

loisandpeter
 
Jeśli kiedykolwiek pochłaniało was lenistwo tak silne, że przegrywał z nim wasz moralny obowiązek Wielkiego Zapierdalania ku czci sukcesu, rozwoju zawodowego, dbania o karierę i firmowego karnetu na uprawianie sportów ekstremalnych, to pamiętajcie, o czym uczy nas Andrzej Mleczko.
 

loisandpeter
 
Dostałem od Lois w prezencie komiksową adaptację swoistego debestofu Ligottiego, którą wydało Fox Atomic. W pierwszym zeszycie (jest jeszcze drugi, na który zapoluję niebawem) znajdziemy rysunkowe wersje czterech opowiadań pisarza: "The Last Feast Of Harlequin", "The Dream Of Mannakin", "Doctor Locrian’s Asylum" i "Teatro Grottesco".

Nie siedzę za bardzo w komiksowych klimatach, więc nie czuję się dostatecznie kompetentny, by pokusić się o ocenę, ale mogę powiedzieć co nieco o swoich odczuciach po lekturze.

Choć podobało mi się bardzo (w ogóle, The Nightmare Factory jest świetnie wydane), to jednak mam pewne wątpliwości. Otóż, to, co w twórczości Ligottiego jest najbardziej sugestywne, najbardziej mroczne i niepokojące, rozgrywa się nie na płaszczyźnie konkretnych wydarzeń w toku fabuły, ale raczej sączy się spomiędzy piętrowych zdań o obłędnie hipnotycznej rytmice, spomiedzy zdań obudowujących się całym arsenałem wymyślnych środków stylistycznych na subtelnym przeczuciu metafizycznego koszmaru, z którym nierozerwalnie związane jest jakiekolwiek istnienie. W momencie, gdy fabuły Ligottiego zostają pozbawione możliwości oddziaływania przez język, gdy poda się je pod postacią preparatu samej akcji, stają się zwykłymi opowiadaniami, w których niebezpiecznie zacierają się granice pastiszu (albowiem twórczość Thomasa L. miewa wybitnie pastiszowy charakter) i bezwiednej wtórności; wciąż wprawdzie dającymi satysfakcję z możliwości odnajdywania kolejnych śladów i klisz gatunkowych, wciąż strasznymi, ale w żadnym wypadku nie wstrząsającymi, tak jak wstrząsająca potrafi być jego proza. Z pewnością także nie nowatorskimi, a nie zapominajmy, że miano jednego z największych reformatorów i innowatorów współczesnego horroru Ligottiemu przypadło nieprzypadkowo.

Komiksowe adaptacje w "The Nighrmatre Factory" to właśnie takie archetypiczne dla gatunku horroru historie, w których straszą nas leżące na uboczu małe, zdewastowane  miasteczka, tylne, wąskie uliczki w których czają się cieniste postaci, figury demonicznych klaunów, mroczne korytarze zakładów psychiatrycznych i upiorne manekiny. Odarte ze specyficznej orgii stylu, pozbawione filozoficznej warstwy wykładającej przepełniony rozpaczą światopogląd autora i jednoczesnego metaliterackiego dystansu, stają się sprawnymi, choć w gruncie rzeczy schematycznymi opowiastkami grozy.

Mimo to polecam, choćby dla odautorskich komentarzy Ligottiego do każdej z adaptacji, choć mimo wszystko wcześniej lepiej sięgnąć po dowolny zbiór opowiadań.
 

loisandpeter
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

loisandpeter
 
Być może nie wypada mi wstawiać takich obrazków pierwszego dnia po urlopie, ale co ja poradzę na to, że jest poniedziałek i tak strasznie nie chciało mi się dziś pracować?
  • awatar panmuchomor: Miałem ten sam problem. Swoją drogą zajebistą kreskę miał dawniej Mleczko.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

loisandpeter
 
Dawno, dawno temu było sobie takie pismo jak "Szpilki". Mój Tato kupował je namiętnie, zaś co ciekawsze rysunki wycinał i odkładał do specjalnej teczki. Kiedy pismo zostało zawieszone, sięgał do niej i śmiał się do rozpuku. Ponieważ wiele spośród publikowanych tam dowcipów zdecydowanie nie nadawło się dla dzieci, tato ową teczkę chronił przed moją dziecięcą uwagą, toteż w moich szczeniecych latach nie wiedziałem specjalnie, co się tam znajduje. Wiedziałem jedynie, że musi być tam coś fascynującego. Ponieważ szafki i szuflady ojca były dla mnie terytorium zakazanym, owa teczka stała się dla mnie czymś na kształt schulzowskiej Księgi.

Tajemnica prysła, kiedy miałem 9 lat. Pewnego popołudnia, przypomniawszy sobie o teczce, zakradłem się do zakazanej szuflady i wyjąłem obiekt mej ciekawości. Zawarte tam rysunki i komiksy od razu zaczęły kształtować moje widzenie świata i poczucie humoru, nawet jeśli niektórych z żartów jeszcze nie rozumiałem. Być może dlatego wyrosło ze mnie to, co wyrosło.

Ostatnio, kiedy byliśmy z Lois w Sączu, obiecałem sobie, że najlepsze grafiki zeskanuję i wrzucę na bloga, albowiem pomimo upływu dziesięcioleci są niepokojąco aktualne do dnia dzisiejszego. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem.

Na początek "Bajka" Andrzeja Mleczki. Jak na dobrą bajkę przystało, jest okrutnie prawdziwa.
 

 

Kategorie blogów