Wpisy oznaczone tagiem "prl" (279)  

kciuk-pl
 
skąd się bierze sentyment do PRL-u? "Że przed Balcerowiczem było lepiej". Rozumiem taki sentyment u kloszarda, który kiedyś był kimś. Rozumiem panią sklepową, która kiedyś należała do społecznej elity i za towar spod lady mogła mieć wszystko...

Link: www.kciuk.pl/Dlaczego-Zytnia-byla-lepsza-od-John…
 

ejm2000
 
www.allegro.pl/show_user_auctions.php…

Pocztówki z PRL ;) zachwycają wciąż (przynajmniej mnie) kreską i pomysłami.....pomijając względy estetyczne, jedną rzeczą za którą należy pochwalic wydawnictwa zarówno pocztówkowe jak i książkowe (RUCH , KAW i inne) to było podawanie daty wydania i wielkości nakładów; te ostatnie już coraz rzadziej można spotkac w obecnie publikowanych książkach a już cudem jest, jeżeli są na pocztówce ...
 

epartnerzy
 
"Dożywotka" zaciekawia od pierwszych stron i do końca czyta się ją z niesłabnącym zainteresowaniem. Fascynuje społeczną "egzotyką" tematu, żywą kreacją młodego bohatera, jego stopniową transformacją i przede wszystkim ekspresją języka, który twórczo współgra ze światem przedstawionym. Fakt, że kanwą tej opowieści są losy młodego człowieka, zagubionego w świecie etycznego bałaganu lat osiemdziesiątych w PRL-u i za drobne kradzieże skazanego na trzyletni pobyt w zakładzie zamkniętym, z pewnością stanowi duży walor książki utrzymanej w stylistyce bezpośredniej relacji z wydarzeń więziennych i z obozu pracy.


Wielką zasługą autora jest takie pokierowanie duchowym rozwojem bohatera, że właśnie w miejscu najgłębszej ludzkiej degradacji i dezintegracji osobowości, potrafił on odnaleźć własną tożsamość, otrząsnąć się z bezmyślności i świadomie zaprojektować zręby własnej przyszłości. Jego język - w miarę nabierania dystansu do samego siebie - też się rozbudowuje, wzbogaca, z uproszczonej, standardowej grypsery przemienia się w soczystą, jędrną i niebanalną polszczyznę.


Wprowadzenie:


Książka rodziła się powoli. Prawa rządzące fikcją literacką nadały jej wprawdzie formę, a przecież nie stała się przez to powieścią - takie odnoszę wrażenie. Zbyt wiele tu faktów. Nie mogłem też jej uznać za reportaż, choć zbudowałem ją na wspomnieniach płynących na żywo, opowiadanych w przypływie szczerości przez - nieżyjącego już - szkolnego kolegę, który na początku lat osiemdziesiątych został osadzony w Ośrodku Zewnętrznym Zakładu Karnego, mieszczącym się na obrzeżach jednego z peerelowskich pegeerów.


Takich miejsc było wówczas - o czym mało kto wiedział - sporo. Realia związane z życiem i pracą młodocianych przestępców - zimno, brud, brak opieki lekarskiej, a zwłaszcza niewyobrażalny głód - były dla mnie wielkim zaskoczeniem, podobnie jak warunki egzystencji zwierząt, o których przyjaciel opowiadał ze smutkiem (do tej chwili dźwięczy mi w uszach jego łamiący się głos).


Pewnego dnia postanowiłem spisać zapamiętane szczegóły ze zwierzeń przyjaciela, by potem systematycznie, po każdej kolejnej rozmowie, zacząć robić notatki. Gdy wreszcie przeczytałem zebrany materiał, odczułem, że nie ma w nim duszy, że brakuje mu czegoś istotnego, co przykuwało moją uwagę w relacjach słuchanych na żywo.


Wpadłem na zbawienny pomysł, by skorzystać z magnetofonu. Słuchanie nagrań uświadomiło mi, że równorzędnym bohaterem wspomnień przyjaciela był język, którym opowiadał swą historię - nie język pięknoducha ślizgający się po powierzchni zjawisk, lecz wnikający w esencję język człowieka zmagającego się ze swym losem. Trzeba było więc, słuchając nagrań, nauczyć się oddychać i czuć w tym języku, by odtworzyć czas i miejsce tak odmienne i dalekie, a zarazem tak bliskie.


Język jest wielką zaletą tej powieści, gdyż wprowadza nas w zupełnie odmienny świat ludzkich doświadczeń. Świat, którego już nie ma.

Przeczytaj darmowy fragment:
www.aspiracja.com/(…)dozywotka_demo.pdf…

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)dozywotka_-_e-book_p10669.xml…

********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

ejm2000
 
Uwielbiam wycinki ze starych gazet. Można je ulepszać, aranżować, układać na nowo, eliminować zbędne elementy. Wczoraj natknęłam się na gazetę Poznaj Świat numer z 1970 roku - (pismo wciąż wydawane).
Oto wycinek opisujący wizję "świata" a konkretnie Pragi za 30 lat; za 30 lat czyli takiego jakim miałby on być w 2000 roku....czyli 9 lat temu...... możemy dzisiaj na to spojrzeć z dystansem; nie należy się jednak spodziewać spodków latająch i tego typu rzeczy. Poniżej wspomniany artykulik ;)miłej retrospekcji....

pharaunmizzrym.blogspot.com/(…)swiat-za-30-lat-wyci…
 

epartnerzy
 
Lekcje historii PRL w rozmowach to opowieść o przeszłości, która – chcąc nie chcąc – stanowi podstawę naszej tożsamości. Nawet ludzie urodzeni po 1989 roku, dla których Polska Ludowa jest równie odległa co głębokie średniowiecze, wciąż jeszcze mieszkają w zbudowanych wówczas domach, czytają wydawane wtedy książki i stykają się z przejawami mentalności, określanej właśnie jako „peerelowska”.

Lekcje historii PRL w rozmowach to okazja do wyprawy w te trudne czasy. Prowadzi Andrzej Brzeziecki, a przewodnikami są czołowi badacze tamtego okresu: Antoni Dudek, Jerzy Eisler, Andrzej Friszke, Jerzy Holzer, Jan Kofman, Paweł Machcewicz, Piotr Osęka, Andrzej Paczkowski, Dariusz Stola, Wiesław Władyka i Marcin Zaremba; doprawdy trudno wyobrazić sobie lepsze towarzystwo.

Wydaje nam się (zwłaszcza tym, którzy żyli w PRL-u), że wiemy o tej epoce wszystko. W toku wartkiej opowieści, rozbitej na dwa, a czasem więcej głosów, odkrywamy jednak zaskakującą prawdę: znamy sporo dat, nazwisk, faktów, ale mnóstwo mechanizmów, sprężyn i motywacji wciąż pozostaje przed nami ukrytych. Czego zatem możemy się nauczyć z Lekcje historii PRL w rozmowach? Przede wszystkim tego, że wiemy wystarczająco dużo, by mieć wyważoną opinię o wielu sprawach, ale na tyle mało, by unikać ferowania wyroków i instrumentalizowania historii.


Rok 1989 to cztery najważniejsze wydarzenia, o których Panowie mówili: Okrągły Stół, wybory w czerwcu, powołanie rządu Mazowieckiego i reformy Balcerowicza. Które z nich wpisują się w logikę rewolucji, a które miały charakter ewolucyjny?


Przeczytaj darmowy fragment:
www.aspiracja.com/(…)Lekcja_historii_PRL_demo.pdf…

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)lekcje_historii_prl_-_e-book_p106…


********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

ladyofthe
 
Oglądałam "Kropkę nad i", w której gościł dziś Jaruzelski.

Mówił tonem wyważonym, rzeczowo i ogólnie zaprezentował się zaskakująco (dla mnie) dobrze. Coś w tym w ogóle jest, że to prawicowcy plują jadem i rzucają wulgarne epitety na swoich przeciwników (vide Kropiwnicki...), a język lewicy jest jakiś bardziej kulturalny i wyważony - przynajmniej w docierającej do tłuszczy debacie publicznej - oczywiście imo i abstrahując od moich politycznych sympatii. W ogóle tęsknię do czasu, gdy władzę przejmie moje pokolenie i politycy nie będą już dzielić się na czarnych i czerwonych i nie będą wyzywać się od ZOMO - bo albo ich to nie będzie obchodzić, albo będą zdawali sobie sprawę jak sztucznie coś takiego brzmi w ich ustach.

Generalnie generała nie mnie oceniać. Ja z komuny nic nie pamiętam, a wyjaśnienia zagadkowych decyzji tamtych czasów leżą pewnie w rosyjskich tajnych archiwach. Oczywiście reżim był złem, a opozycja demokratyczna, jaka by nie była, to zło obaliła. Koniec kropka, hosanna i alleluja.
 

nortus
 
Jak za PRL: Jesteś w partii, masz pracę

Przynależność partyjna - jak za PRL - wciąż jest gwarancją znalezienia dobrej pracy.

Te polityczne powiązania są widoczne szczególnie w spółkach skarbu państwa oraz spółkach samorządo-wych i instytucjach politycznych.

"Gazeta Wyborcza" sprawdziła, jak wygląda partyjny podział łupów.

Z obserwacji "GW" wynika, że osoby związane z Platformą Obywatelską obsadziły spółki skarbu państwa, np. PERN Przyjaźń czy Krajową Spółkę
Cukrową. Najbardziej jaskrawym przykładem upolitycznienia spółki przez PO jest Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych, która zatrudnia ok. 300 osób, a wśród nich ok. 60 działaczy PO lub ich rodzin.

Według "GW", politykom Polskiego Stronnictwa Ludowego najbardziej odpowiada praca w rolniczych agencjach. Ale nie pogardzą radą nadzorczą walcowni metali nieżelaznych albo dyrektorskim stołkiem w PKS.

Tam, gdzie PO ma koalicję z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, członkami rad nadzorczych zostają politycy lewicy.

Także działacze PiS mają się dobrze wszędzie tam, gdzie rządzą w lokalnych koalicjach.
Np. wiceszefem kujawsko-pomorskiego Funduszu Ochrony Środowiska jest Marek Kalinowski, wicepre-zes PiS w Toruniu. Dyrektorem Wojewódzkiego
Ośrodka Ruchu Drogowego we Włocławku ľ Jarosław Chmielewski, pełnomocnik powiatowy PiS.

===
Dopóki jest państwo w gospodarce to tak będzie. I tak jest wszędzie, gdy politycy się pchają do koryta.
Tak było za rządów SLD, PSL, PO czy PiS.
I będzie nadal, po każdych wyborach.
Chyba, że wreszcie ktoś się odważy i sprywatyzuje wszystko, nawet firmy strategiczne. Bo żeby mieć kontrolę nad np. Orlenem nie trzeba mieć udziałów i stanowisk. Wystarczy dobre prawo i jego kontrola
  • awatar TheBoss: tylko widzisz prywatyzacja też powinna iść z głową. Moim skromnym zdaniem zbyt dużo ludzi pracuje jako POLITYK. Powinniśmy najpierw zacząć od... zwolnień, tłumacząc się kryzysem.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @TheBoss: no człowieku, jak Ty tak możesz poniżać Naród Wybrany? Jesteśmy tak wielkim Narodem, że powinniśmy mieć nie 460 ale 1460 posłów i ze 2000 senatorów. Czy jesteśmy gorsi od tej nędznej Ameryki? A poważnie, były jakieś głosy o likwidacji senatu - i kto protestował? Ktoś tam krzyczał żeby zmniejszyć sejm o połowę -i co z tego? Kto się da odepchnąć od koryta? Chyba, że ktoś nas podbije. ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

że najlepszy jest program retro z Laskowikiem.



Można się pośmiać i powspominać jak to drzewiej było w Priwislanskim Kraje

 

nortus
 

Czeczenia: Alkohol tylko od 8.00 do 10.00

Prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow oświadczył, że sprzedaż alkoholu w jego republice będzie dozwolona tylko przez dwie godziny dziennie:

od godziny 8.00 do 10.00 rano

- podała agencja RIA-Nowosti.
Prezydent zadecydował też, że w świętym dla muzułmanów miesiącu ramadan i w inne dni postu sprzedaż alkoholu będzie zabroniona całkowicie.

- Podpisałem (taki) dekret, bo alkohol sprzyja wzrostowi przestępczości i niemoralności w społe-czeństwie - powiedział Kadyrow na posiedzeniu rządu republiki, na którym omawiano kwestię sprzedaży produkcji alkoholowej na terenie Czeczenii.


- Ekstremizm, terroryzm, narkomania, alkoholizm są zjawiskami szkodliwymi. Wybrałem zdrowy tryb życia - powiedział szef władz republiki, gdzie dotąd można było sprzedawać alkohol od godz. 11.00 do 19.00.

==

A w PRL alkohol był sprzedawany od godz. 13 do zamknięcia sklepów. W Norwegii sprzedają do 16 tylko a nawet krócej. A Gruzja AŻ 2 godziny!!!!
Biedny los pijaczków i polskich wycieczek.
 

drolekjez
 
Poniedziałek, dzień wielkiej dostawy.
Pacjentów naturalnie ;). Jak co tydzień w ten dzień, dolegliwościami swymi zaszczyca nas świeża porcja nowych potrzebujących. Nie ma co, ręce idą w ruch, z małymi tylko chwilami wytchnienia na soczystego kapuśniaczka i słodkiego Tarczyna (leworęczni stanowią 11% ziemskiej populacji, tako rzecze kapsel). Cóż mogę rzec... lubię poniedziałki :).
Ino z gabinetami jest problem, brakuje miejsc. Trochę to nie mądrze przemyślane by na trzech masujących przypadały tylko dwa łóżka. Jedno nieistniejące łóżko, a tyle kolejek, ale wbrew frustracji pacjentów i własnej, dajemy radę.
Właściwie to nie rozumiem czasem tych pacjentów... u normalnych lekarzy, stomatologów, psychiatrów itd. też często są zapisy na określone godziny, a mimo to nierzadko zdarza się że trzeba trochę i dłużej poczekać, i jakoś na swoją kolej wyczekać się tam da, a na masaż przez 15 minut na poczekalni ich własna dupa już roznosi. Dziś jedna pacjentka moja, świeża, wepchnęła się w kolejkę do kolegi nic nie mówiąc.. oj nie ładnie ;).
Ale i tak lubię swoich pacjentów, jacy by nie byli, a bywają na prawdę różni. Co prawda zazwyczaj są to ludzie w średnim wieku oraz starsi, więc trochę kulawe to zróżnicowanie, choć i tak tyle historii można wysłuchać. Ot mam pacjenta, starszego już pana z wytatuowanymi symbolami minionej przeszłości jego na przedramionach, który służył w armii przez te kilka lat jako poborowy, dawno temu.
Rany, wiele opowieści, można usłyszeć od tych, którzy w ostatnim czasie zostali zmuszeni do przeżycia tych 9-ciu miesięcy życia w wojsku. Picie, ćpanie, kocenie, koszarówki, upodlenie, zastraszania, demoralizowanie, psychiczne wykańczanie samego siebie na wskutek wielu godzin w pasiastej budce... i wiele wiele więcej. Naturalnie to nie jest reguła, jest dużo osób, które jednak sobie chwalą służbę wojskową, jednostkę w jakiej swoje odsłużyli, bo wcale nie było tak źle jak straszyli, bo to bzdury, albo po prostu niektórym odpowiada taki niemoralny styl z piciem, deprawacją itd. w przypadku gdy trafią do takiej właśnie jednostki serwującej wymienione atrakcje. No różnie to dziś wygląda, z rożnych powodów jednym się podoba, innym nie i z pewnością po obu stronach znajdą się tacy co faktycznie mają rację i mówią prawdę.
Jednak to co działo się jeszcze kilka dekad temu... o matko, niech wszyscy Ci którzy dziś strachają się tak tej służby wojskowej (a przypominam że łapanka wciąż trwa) dziękują Bogu że nie urodzili w tamtych czasach.
Przede wszystkim nie było kiedyś, że kończysz średnią, idziesz dalej się kształcić i masz tą cudowną łaskę odroczenia. Niestety, nieważne czyś po ogólniaku, technikum czy co tam wtedy jeszcze było, marsz do wojska zaraz po maturze zdanej lub nie!
A powodów było co nie miara do ześwirowania, oto kilka przykładów z opowieści mego pacjenta:

1. Ćwiczenia. dziesiątki jak nie więcej młodych umundurowanych z pełnym zestawem ekwipunku i cholernego losu na plecach ma rozkaz przeprawić się przez rzekę. Naturalnie chłopcy maszerują nie od 5 minut, są już nieźle wymęczeni, a tu jeszcze ta rzeka, i to nie za ciepła bo akurat panowała zima. Szczęście nie zamoczą nawet buta, przejadą się na gąsienicowych transporterach, które właśnie też zawitały nad rzeczkę.
W czasie zmechanizowanej przeprawy, jeden z pojazdów traci gąsienicę, jak to się mówi: spadła (czy też zsunęła się). Pojazd stop, dalej jechać nie może. Gąsienica już na dnie, no ale co, pojazd musi przecież jechać dalej. Jest więc rozkaz, dla zmęczonego żołnierza. Wskakuj do wody i gąsienicę zakładaj, i tak też poborowy uczynił.
Finał? Gąsienicy założyć rady nie dał, zaś lodowata woda litości nie okazała i zmroziła go prawie że śmiertelnie. Dopiero po jakimś czasie dowódca okazał dobre serce i kazał wyciągnąć chłopaka na brzeg i rozpalić mu ciepłe ognisko. Koledzy jego przerażeni, próbowali rozgrzać go przy ognisku, desperacko rozcierali mu ciało dłońmi. Robili co mogli, ale wielu odmrożeniom zapobiec się niestety nie udało.

2. Pamiętajcie szlachetni żołnierze Polskiej Republiki Ludowej... nie wkurwiajcie ruskich oficerów. A było ich w tamtych czasach jak wiadomo co nie miara! Gdzie granatem... to jest kamieniem nie rzucić tam rusek. Ruskie oddziały, ruskie jednostki na terenie całego kraju i oczywiście wielmożni rosyjscy dowódcy kamaszami naszymi się opiekujący.
I tak razu pewnego, wielki apel odbyć się miał. Po kilka tysięcy młodych żołnierzy polskich (ze wszystkich okolicznych jednostek) rano stawiło się na szerokim placu, gdzie po przeciwnej stronie zza mównicy dostojnej, jaśnie jego generał cyrylicą przemawiał. I tak głów tysięcy kilka, w skupieniu te słówka przybysza zza wschodniej granicy jednym uchem łapało, drugim się pozbywało. No i się wyłapało po czasie pewnym z ust generalskich wróżbę złowrogą... "Chleba i smalca, w tym miesiącu nie będzie".
Nie wychowane to nasze chłopaki czy jak?! Ale dzielne z nich wilki to na pewno! A wilk jeść przecież musi, a bez chlebka ze smalcem to ciężko będzie, oj ciężko, ale sprzeciwiać się jest nie ładnie, cóż więc... ino głęboko w niebo zawyć wilkom pozostało.
Efekt: Generał wkurzony, jak burak i jego kraj cały w sekundę czerwony. Pół roku toczyło się śledztwo: Kto z żołnierzy zawył pierwszy.

3. Kto jako tako śledził ostatnie działania wojenne w czasie jankeskiej inwazji na Irak, słyszał może o amerykańskich chłopcach, którym psychika z tęsknoty za rodziną siadła i krzywdę najróżniejszą sobie czynili by takim oto "sprytem" do domu ich odesłali. Stare to jak świat i praktyka ta nie obca była również naszym młodym poborowym te kilka dekad temu.
I tak oto poznałem krótką historię o pewnym młodzieńcu... co w stopę sobie strzelił, niestety, do cywila go nie odesłali.

4. Ale to jeszcze mało, było śmiałków znacznie śmielszych... i to chyba aż za bardzo. Choć "śmiałość" to nie do końca może właściwie słowo.
Znów wracamy do wrednych ruskich, którzy chyba ewidentnie jakoś nas nie lubili, ale może tak mi się aby wydaje.
Jak już wyjaśniałem, Sowieci bardzo w tamtych czasach panoszyli się w jednostkach naszej armii. Nie rzadko w roli dowódców, a że dowódca, to odpowiedzialność wielka o swój oddział, więc o oddział trzeba należycie dbać i żołnierzy uczyć twardej dyscypliny. Czy tu czysto, czy tam porządek jest, czy żołnierze posłuszni, i mundur żołnierza godny itd itp. Konsekwencje w razie choćby najmniejszego błędu ze strony żołnierzy musiały być rzecz jasna odpowiednio surowe.
To wszystko rodziło stres, napięcie, wiadomo. Zresztą cała służba to był jeden wielki ciąg lewych sierpowych dla ludzkiej psychiki. Nie wszyscy dali temu rady, i szukało się wtedy sposobu ucieczki od tego piekła. Niestety strzał w stopę jak już wiemy nie zawsze gwarantował wolność...
Tak więc razu pewnego, dowódca rosyjski nadejść miał, siejąc wyprzedzającą go grozę we wszystkich koszarach. Nie przesadzam, podobno był to na prawdę paskudny typ, surowy jak świeże mięso i wredny jak cały ZSRR. W niejedne legendy już obrósł, a tamtego dnia niechlubnie doszła mu jeszcze jedna.
Wszyscy naturalnie gorączkowo się przygotowali na przyjście wrednego komandosa. Buty, pościel, mundur, wszystko musiało być idealne tak jakby sam Pan Bóg to stworzył. Szło dobrze, inspekcja już za lada chwile i wszyscy już posłusznie w szeregu zwarci czekali.
Wszyscy? No pewnie, jak wszyscy to wszyscy i bez dyskusji.
Jednak kogoś zbrakło...
Jeden z nich nie wytrzymał... nie podporządkował się i wyszedł... to jest.. wyskoczył, przez okno.
Nic sobie najwyraźniej nie połamał, lub nie połamał zbyt dotkliwie, bo na miejscu upadku szukający go koledzy nikogo nie znaleźli. Odfrunął? Nie, oczywiście że nie. Szukali więc go dalej, a kto szuka ten znajdzie... i znaleźli.... wisielca w śmietniku, na pętli skręconej z morowych spodni.

5. Ostatnia historia to oczywista tragedia, ale niestety nie jedyna.
Tym razem Bałtyk, ćwiczenia, a raczej manewry na morzu. Setki żołnierzy ku chwale ojczyzny otrzymuje nowy rozkaz.
W pełnym rynsztunku wyskoczyć z bezpiecznego pokładu statku do rozfalowanej wody i dopłynąć do pobliskiego brzegu plaży.
Bilans: Sześciu poległo, utopiło się.
Pozostał po nich tylko żałosny liścik do ich rodzin o mniej więcej treści w stylu "Zginął ku chwale ojczyzny, walcząc z nieprzyjacielem".
Brzmi jak jakaś nieporadna fantazja. WIem, bo samemu mi trudno było w to uwierzyć swojemu pacjentowi, to jednak właśnie mi opowiedział.

Chore? Jak najbardziej. Sam pacjent mój został skreślony ze służby do cywila, bo kazali mu wskoczyć do wody i ruszyć kawał zalegającego na dnie pnia... do dziś leczy swój kręgosłup, tym razem właśnie u mnie.
Nic tu nie bajdurzę, kto chce niech sobie nie dowierza, spisuję tylko to co mi opowiedział ten człowiek, i już mam kolejną osobę na stole, która poprzez swą przeszłość może to wszystko potwierdzić.
Także kto przed wojskiem dziś strachliwy, a wręcz na 9 miesięcy już skazany, niech przynajmniej pamięta, że kiedyś było znacznie gorzej.

Dobrej nocy.

  • awatar lubiesiebie: Milo, ze powrociles do pisania, podziwiam cie za umiejetnosc 'wysmazenia takich notek' ale to zdaje sie juz jest Twoja specyfika. Gdybys chociaz podzielil to na pare czesci latwiej byloby dobrnac do konca. A moze to ja nie lubie esejow? Pozdrawiam Cie Drolku :D
  • awatar gość: When you think about it, that's got to be the right asnewr.
  • awatar gość: When you think about it, that's got to be the right asnewr.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

wolnaeuropa
 
Kolejny Raport Komisji Europejskiej:
Co trzecią polską rodzinę nie stać na normalny obiad! Gorzej tylko na Łotwie i Słowacji.
  • awatar gość: To również efekt tępoty polaków którzy głosowali w tym czasie na sztolcmanów itp.
  • awatar Wolna Europa: System tak działa, że nie ma na kogo głosować. jez.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

orionblues
 
1. Bary mleczne    
2. Festiwal Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu    
3. Pocztówki dźwiękowe    
4. Motocykle Junak, WFM i WSK    
5. Kolejki, listy społeczne przed sklepami, komitety kolejkowe    
6. Państwowe Gospodarstwa Rolne i Rybackie    
7. Pochody pierwszomajowe      
8. Kartkowy system racjonowania żywności    
9. Sukcesy polskiego sportu    
10. Bezpłatne miejsca w akademiku    
11. Sprzedaż alkoholu po godzinie 13:00    
12. Samochody Warszawa, Syrena, Fiat 126p    
13. Radioodbiornik Pionier    
14. Pralka Frania    
15. Seriale/filmy
16. Socjalistyczna kolejka po papier toaletowy
17. Talony na wszystko co potrzebne do życia
18. Socjalistyczne budownictwo mieszkaniowe
19. Braterstwo z Armią Czerwoną
20. Nazewnictwo ulic
21. Kapusiostwo i ORMO
22. Lenin wiecznie żywy
23. Komitety zakładowe, uczelniane PZPR
24. Przodownictwo pracy i normy 450%
25. Plucie na wszystko co zachodnie
26. Wycieczki do Moskwy, Pociągiem Przyjaźni
27.  Dni Filmu Radzieckiego
28.  Budowa nowej historii Polski
29.  Pomoc dla bratniego narodu Wietnamskiego
30.  Braterstwo z Kubą
31.  Młodzieżowe Obozy Przyjaźni
32.  Walka z niebieski ptakami
33.  Handelek pokątny dolarami
34. Sklepy Pewex i Baltona
35. Socjalistyczne dolary ,,BONY''
36. Trabanty i Moskwicze
37. Transmisje Zjazdów PZPR
38. Trybuna Ludu
39. Handel z CCCP
40. Wizyty towarzyszy z CCCP na ziemi polskiej
 

melasa
 
PRL - "Wyrobimy 500% normy!"
Dużo później
POlski rząd - "Uwierzmy w cuda! Spełnimy je"
 

 

Kategorie blogów