Wpisy oznaczone tagiem "posiłki" (300)  

rudaaa
 
...miałam pół śledzia po grecku z marchewką, sosem pomidorowym i kiełkami. Herbata zwykła z cytryną. Możliwości wyliczenia kalorii nadal brak i naprawdę mnie to martwi. Jak niby mam kontrolować cokolwiek bez podstawowych informacji?
 

rudaaa
 
Wczoraj, przyrządzając sobie tamtego, zostawiłam jeszcze dwa suche.
Dziś rano był jeden.
Gdy po południu wróciłam do domu, też był jeden.
Około godziny siedemnastej był tam nadal.
To sobie tak myślę, ze może zjadłabym go sobie na ostro w ramach porcji dzisiejszej?
Jakąś godzinę później idę spokojnie do kuchni, nastawiam wodę na herbatę, otwieram lodówkę...
Nie ma. Nosz jak ja się wkurzyłam!
W związku z tym zrobiłam sobie biały serek z ogórkiem, pomidorem, kiełkami i kilkoma sosami (wśród których dominował koperkowy). Wiem, że to brzmi tak, jakbym się nie wiadomo ile najadła, ale zapewniam - było tego tyle, co kot napłakał...
A skoro już wspomniałam o herbatce, którą dziś w czeluściach szafki znalazłam. Według etykietki nazywa się Chopin i nie wiem, co dokładnie w tych fusach było, ale pachniało wręcz nieziemsko. Jaka szkoda, że była tam ledwie resztka i już ją wykończyłam...
 

rudaaa
 
Oj, biednie dziś... Przez mój wyczerpany transfer zdjęć nie będzie i niestety ten stan nieszybko minie. Ale do rzeczy.

*Wczoraj* zjadłam kanapkę, niestety ze zwykłego, bodajże pszennego chleba, bo tylko taki przyjaciółka moja posiadała. Wybrałam sobie kromkę z brzegu, te w środku to strasznie wielkie były. Chleb cienko posmarowałam masłem; nie wiem, jak można dawać go tyle, co niektórzy... khem, khem... większość ludzi. A na to pasztet drobiowy z pomidorami, keczup i jakieś zioła, bardzo smaczne, a podobno i zdrowe. Poza tym, piłam naprawdę niesamowitą herbatę - o smaku rumu! Nawet latające fusy nie zepsuły mi tego smaku.

*Dzisiaj* natomiast w udziale przypadł mi naleśnik. Bo moja mama wzięła się za ich smażenie przedwczoraj, oczywiście godzinę po tym, jak skończyłam jeść; co więcej, nie miałam już herbaty i nawet nie mogłam pójść do kuchni sobie zrobić. A ten zapach! Po całym domu się rozchodził, nawet pomimo zamkniętych drzwi. Do niedawna miałam wrażenie, że ona to robi specjalnie... Teraz już wiem to na pewno.
Ale wracając do naleśnika. Mama zostawiła mi jednego suchego i miałam zamiar zjeść go wczoraj, ale z racji tego, że na ostatnią chwilę zmieniły się plany, został na dziś. Posmarowałam go sobie dżemem morelowym i serkiem homogenizowanym truskawkowym. Pychota! A do popicia dziś zwykła czarna herbata z cytryną.

Kalorii policzyć niestety nie mogę, również z powodu transferu - wyszukiwanie mi zwyczajnie nie działa. Ale chyba zbytnio nie zaszalałam...?
 

rudaaa
 
Tak sobie pomyślałam, że mogę to dodawać w ramach swego rodzaju dokumentacji; przydać się może za czas jakiś, czy cuś. A wczorajszy, bo dziś wybywam i szczerze, nie mam pojęcia, co będę jadła, się okaże już niedługo.
No to jedziem...

Jedno jajko, klasy wagowej M według napisu na opakowaniu.

jajko-kalorie.jpg


Pomidory koktajlowe, w liczbie sztuk dwóch.

garsc-pomidorow-koktajlowych-100g.jpg


Jeden plaster wędliny, rodzaju bliżej nieokreślonego, ponieważ sama nie pamiętam, jak się to-to nazywało...

XY0A6208-obr.jpg


Z tych trzech składników powstała jajecznica - mało kreatywne, ale, och jej, jak ona cudnie wyglądała; a smakowała jeszcze lepiej... Ale, ale! To nie koniec przecie.

Na to wszystko poszła łyżka sosu koperkowego. Kupnego, a nie domowego, więc nie wyglądał tak, jak poniżej, ale dobre i to.

Sos-koperkowy.jpeg


A na wierzch jeszcze kiełki brokuł i lucerny; tak z łyżka też się pewnie uzbierała...

Kie_ki.JPG


Łącznie to było na oko 164 kcal. A na oko dlatego że: a) udało mi się znaleźć tylko jajecznicę na maśle i z cebulą, a ja żadnej z tych rzeczy nie dodałam, b) wędlinę policzyłam tak mniej więcej, jako, że rodzaju nie pamiętam, c) sos też liczony ze średnią dokładnością. Ale jako tako się powinno zgadzać.

Całość wyglądała niezwykle apetycznie; niestety aparatu działającego nie posiadam, więc zdjęć własnych nie mogę wstawić...

A do popicia herbata zielona z pigwą, parzona przez 2 minuty, w związku z czym, według napisu na opakowaniu, powinna lekko pobudzić. Pigwy tam specjalnie nie czułam, ale... *jak ona pachniała...*
 

chlopzroztocza
 
Dzieci, którym po odstawieniu od piersi pozwala się swobodnie jeść rękami, żywią się zdrowiej i są później szczuplejsze niż dzieci karmionych papkami za pomocą sztućców – informuje BMJ. wiedza.rolnicy.com/(…)maluchy-jedzace-rekami-zywia-…
 

size-0
 
MrsChuckBass: Szczerze to nie mam ochoty jeść z zegarkiem w ręku, co 2.5 czy 3 godziny. Będę głodna to zjem. Jadłam te 5,6 posiłków dziennie a i tak miałam napady głodu. Nie lepiej zjeść te 4 i mieć spokój? Jem dużo rzeczy z błonnikiem, codziennie będę biegać, więc chyba zatrzymaniem przemiany materii nie muszę się martwić, prawda?


5271978850_70b664e655_z_large.jpg


tumblr_lqrrf1k43l1qg01xuo1_500.jpg


tumblr_lqrtsc7THg1qg01xuo1_500.jpg
 

banzajpl
 
Restauracje, aby przyciągnąć do siebie Klientów, muszą coraz częściej - oprócz dobrej kuchni - serwować swoim gościom coraz to nowsze atrakcje. Śpiewający kelnerzy, jedzenie w...
www.banzaj.pl/Smaczny-obiad-50-metrow-nad-ziemia…
 

ekogroup
 
ekogroup.info/wysokobialkowe-sniadanie-ogranicza… - Zjedzenie śniadania, a zwłaszcza śniadania bogatego w białka zwiększa sytość i zmniejsza głód odczuwany w ciągu dnia. Za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) naukowcy z University of Missouri ustalili, że taki posi
 

jamniczek-pl
 
Przez wzgląd na "piłkę od kosza" wystrzegam się smażonego. Dziś na obiad były kotlety schabowe - poprosiłam, żeby Mama mi odłożyła do ugotowania. Kochana Mama sama wrzuciła do wody z kostką podczas gdy ja udałam się na spacer z P. Dłuższy. Rybka nie będzie smażona a gotowana.
Precz z tłuszczem.
  • awatar Unspeakable: A to taki żart? :D Prima Aprilis wszak dziś xD
  • awatar jamnick: @Unspeakable: a fakt, Prima Aprilis. Ale nie, nie żart. Naprawdę ograniczę tłuszcz do minimum. I postaram się o dłuższe spacery.
  • awatar Unspeakable: To Twoje zdrówko w takim razie złotym z pianką :D Grrrr :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

highlife
 
Wigilia - stoły uginać będą się od nadmiaru pożywienia. Co z tego, że nawet dziesiąta część tej strawy nie zostanie spożyta? Nikogo to nie obchodzi. Tradycją przecież jest, że ma być bogato, dostatnio i sowicie.

Boże dary. Czy robimy to (hej, kto robi, ten robi!) tylko na cześć Boga, by ukazać jego sowitość, zasobność, sutość? A kto by się przejmował takimi szczegółami jak zastanowienie i przeanalizowanie własnych czynów? Na kolacji wigilijnej w większości nie możemy już więcej spałaszować, a jadła zostaje. Kolejny dzień, deżawu.

Ktoś by rzekł: A DZIECI W AFRYCE GŁODUJĄ! Nie, ja nie. Mi chodzi o: *rozsądek*.
 

krolowapoludnia
 
Gotowe posiłki na telefon, jedzenie z barów fast food, obiady w firmowej jadłodajni, drugie śniadanie od „pana kanapki” lub z pobliskiego baru dla „krawaciarzy”, to stałe praktyki biurowego odżywiania. Uzupełnienie diety stanowią kawa i napoje gazowane z firmowego automatu.

Typowa dieta pracownika biurowego...
cafeteria.pl/(…)zdrowe-odzywianie-a-praca-biurowa…
 

 

Kategorie blogów