Wpisy oznaczone tagiem "wampiry" (382)  

wampirzyca
 
Wampiry z powodu swej nieśmiertelności muszą jakoś ‘zabijać’ czas, w jednych utworach nie śpią w dzień (Zmierzch), w innych tak (Dracula). Poza polowaniem zajmują się także:
       Baseballem
       Napadaniem na siebie nawzajem (Lestat)
    Szeroko pojętą sztuką: od występów publicznych na koncertach (Królowa Potępionych) czy w teatrze (Wywiad z wampirem), po grę na fortepianie w domowym zaciszu (Zmierzch, Wywiad z wampirem).
       Zgłębianiem wiedzy historycznej i geograficznej (Dracula, Historyk), a także nauką języków (Dracula).
 

wampirzyca
 
W tradycji ludowej wampiry stanowiły śmiertelne zagrożenie dla ludzi, ponieważ piły ich krew, co prowadziło do śmierci człowieka lub przemiany w wampira. W niektórych współczesnych utworach literackich wampiry mogą jednak być przyjazne ludziom. Są również wampiry, które mogą zostać ‘wegetarianami’ i ograniczyć się z trudem do krwi zwierzęcej (Zmierzch). W innych dziełach wampiry porównują swoje picie krwi do picia alkoholu przez ludzi – nie jest to im niezbędne do życia, ale stosowane jest dla poprawy humoru i również powoduje uzależnienie (Wiedźmin).
 

wampirzyca
 
Literatura obejmuje warianty od klątwy (Dracula) po zakaźną mutagenną chorobę (Underworld). U niektórych bohaterów wampiryzm jest cechą genetyczną ujawniającą się u członków rodziny w wieku dojrzewania. Podobnie jak w innych utworach o wampirach (np. Wywiad z wampirem) osoba stająca się wampirem od momentu inicjacji przestaje się starzeć. Jeśli wampirem staje się dziecko lub nastolatek, to zachowuje ono niedojrzały wygląd. Można też spotkać utwory, w których wampiry stanowią odrębny gatunek
  • awatar apple: Dopóki nie przeczytałam Twilight, nie wiedziałam, że istnieje "polska odmiana wampira"- Upier :) (pol. Upiór tudzież Upiorzyca) - wampir pod postacią pięknej kobiety, zwabiający młodzieńców, delektujący się ich krwią...
  • awatar paproch: u Petera Wattsa to była odnoga ludzkiej ewolucji, jako drapieżnik doskonały, ta opcja chyba najbardziej mi się podoba
Pokaż wszystkie (2) ›
 

wampirzyca
 
Wampiry jako postać fikcyjna pojawiły się po raz pierwszy w literaturze XVIII wieku. Pierwszym utworem, który wywarł duży wpływ na wszystkie późniejsze dzieła, był ‘The Vampyre’ Polidoriego (wydany w 1819 r.). Po tej publikacji nastąpiła prawdziwa ‘powódź’ tych anty-bohaterów, która swoją kulminację osiągnęła w momencie ukazania się ‘Draculi’ Brama Stokera w 1897 r. Na przestrzeni lat wizerunek wampira uległ krystalizacji: w XIX wieku postacie te zyskały ostre kły, pojawiła się wrażliwość na światło słoneczne i zaczęły odziewać się w długie czarne płaszcze (przedstawienia sceniczne od 1820r.).
       Wampiry w poszczególnych publikacjach różnią się między sobą: pochodzeniem, wyglądem, zdolnościami, zagrożeniem jakie stanowią, sposobami spędzania wolnego czasu czy wrażliwością na czosnek, symbole religijne i światło słoneczne.
  • awatar Prozerpina: Oj... nie zostało tutaj wspomniane o Anne Rice. Uważam, że pominięcie tak znaczącej osoby, jest wręcz karygodne we wpisie tego typu. ; ) A "Zmierzch" po co?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

wampirzyca
 
A i dla zainteresowanych ;)

Pod tym adresem:
www.archive.org/details/nosferatu/
można obejrzeć niemy film - 'Nosferatu - symfonia grozy' :)
 

wampirzyca
 
Z racji tego że mnie koleżanka dziś zirytowała i mam morderczy nastrój dziś dowiemy się ...Jak zabić wampira? A także jakie cechy mają pochówki antywampiryczne :):
•    jednym z najpopularniejszych sposobów na uśmiercenie wampira było wbicie kołka z określonego gatunku drzewa (głogu, klonu, jesionu) w jego serce, które musiało zostać przebite za pierwszym ciosem.
•    Kolejny sposób to wbicie w czaszkę lub tułów żelaznego kolca, gwoździa, bądź zęba od brony.
•    Zdarzało się, że potencjalnego wampira pozbawiano głowy poprzez odcięcie jej grabarskim szpadlem, a następnie układano ja między nogami nieboszczyka lub grzebano w innym miejscu.
•    Jednym z drastyczniejszych sposobów na pozbycie się ożywionego trupa było wyrwanie jego serca i ugotowanie go w oliwie. Często również palono zwłoki po ekshumacji, ponieważ sytemu wampirowi nie szkodziły promienie słoneczne.
•    Istniały również mniej drastyczne metody z których najbardziej rozpowszechnione były: ułożenie twarz do ziemi „by wgryzał się w ziemię”, włożenie do ust monety lub grudki ziemi, przywalenie kamieniami na wysokości piersi, głowy lub stóp, rzucenie na wieko trumny kwiatów dzikiej róży by oplotła duszę zmarłego uniemożliwiając mu tym samym powstanie z grobu.
•    Pochówki wampiryczne wyróżnia się na podstawie wystąpienia co najmniej 2 elementów takich jak:
o    Odchylenia od reguły – zwykle pozycji wyprostowanej na wznak
o    Brak wyposażenia
o    Prawdopodobieństwo śladów zabiegów antywampirycznych zwiększa się, jeśli szkielet leżał na boku, lub na brzuchu, twarzą ku ziemi, bowiem ten układ jest dowodem celowej anomalii w ułożeniu ciała w grobie, a nie w chwili zgonu
o    Ostrza tkwiące w tułowiu mogły być przyczyną gwałtownej śmierci i nie wyjęte z ciała trafiły do grobu lub też przebito nimi zwłoki już po śmierci.
o    Kwestią otwartą pozostaje czy pochówki bez głowy to wynik walki zbrojnej, czy też pośmiertne pozbawienie czaszki osoby podejrzanej o wampiryzm.
o    Dowody tzw. Częściowego przepalenia szkieletu nie muszą świadczyć o chęci unieszkodliwienia w ogniu tzw. Wampira, lecz również o śmierci tego osobnika w czasie pożaru
o    Lokalizacja grobu na skraju cmentarza.
  • awatar ihoh.vgfiyfiyh: Hah .. ;D Od wbitego kołka w serce to nawet noorozca zabijesz :* Ave !
Pokaż wszystkie (1) ›
 

wampirzyca
 
Zajmijmy się zatem wampirami umarłymi, jako że mam antropologiczne skrzywienie na punkcie kości i pochówków ze śladami praktyk antywampirycznych :). Swoją drogą zdziwilibyście się ile takich pochówków mamy w kraju ...ale do rzeczy, więc :

Kto właściwie mógł zostać wampirem umarłym ?...właśnie, kto :

   A więc zostawały nim po śmierci osoby które za życia wykazywały jakieś złe skłonności, nie miały swego grobu bądź, nie odprawiono im obrzędów pogrzebowych. Niekiedy były to dusze dzieci zmarłych przed chrztem, lub martwo urodzonych, a także ci którzy zostali zamordowani lub zginęli gwałtowną śmiercią.
   Według wierzeń ludowych człowiek mógł też stać się wampirem gdy nad jego zwłokami przeskoczył kot lub przeleciał ptak.
   Nieznajomość medycyny wzmagała strach przed zmarłymi. Zdarzały się bowiem przypadki pogrzebania osób pogrążonych w transie kataleptycznym, zapaści pourazowej lub letargu. Nie bardzo wiedząc co się dzieje z ciałem po śmierci zakładano, że powinno ulec rozkładowi. Dobrze zachowane zwłoki były więc dowodem świętości lub konszachtów z diabłem.
   Pierwsze podejrzenia pojawiały się gdy w danej wiosce nastąpiło kilka zgonów jeden po drugim w krótkim odstępie czasu. Śmierć poprzedzała nagła i krótkotrwała choroba, zwykle umierali członkowie jednej rodziny. Wampira szukano zazwyczaj wśród ich niedawno zmarłych krewnych. Ich pojawieniu się towarzyszyły też ataki morowego powietrza i zarazy, które ustępowały wraz z zabiciem wampira.
 

wampirzyca
 
Obiecałam sobie, że napiszę coś o wampirach, więc napisałam. Na początku coby wszyscy wiedzieli o kim mowa, jak zawsze uwielbiane przez wszystkich definicje ;) :
   Według Dom Clementa – „wampir jest to duch lub ożywione ciało zmarłego, które wychodzi z grobu błądzi nocą i wysysa krew ze śpiących, powodując tym samym ich rychłą śmierć.”
   Odżywiając się krwią osoby żywej utrzymuje się w dobrym stanie i nie ulega rozkładowi, który jest normalnym następstwem śmierci.
   Krew jest tym czego wampiry potrzebowały najbardziej, czego domagały się szczególnie uporczywie. Gdy tylko ją otrzymały odzyskiwały złudzenie życia. Jak w „Odysei” napisał Homer „ich  oczy będą mogły znowu widzieć, ponownie wejdą w kontakt ze światem żywych”.

Wszyscy już wiedzą czym są wampiry ? (o przepraszam kim jesteśmy ;) ).... a tak na poważnie to ja chętnie bym oddała trefne geny.
 

edisooonik
 
Nieprzeciętnie przeciętna:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wampirzyca
 
Człowiek uważnie obserwując ten świat zastanawia się czasem czy ten przypadkiem nie zwariował. Weźmy na przykład tematykę wampira – ostatnio zrobiła się szalenie popularna. Świat oszalał na punkcie 4-ro tomowej sagi Stepahine Mayer – w kina można obejrzeć ekranizację pierwszego tomu, a kręcone są kolejne; w Internecie pełno jest ebooków wspomnianej sagi, można nawet znaleźć 4 tom (jeszcze nieopublikowany u nas), notabene Młodsza Wampirzyca dostaje od koleżanek (zakochanych w książce) przekłady na maila; księgarnie internetowe oferują wszystkie możliwe książki o wampirach, od tomu Petoi (całkiem ciekawy zbiór podań i legend, również o wilkołakach), przez wspomnianą już panią Mayer po Anne Rice; dodatkowo jedna z telewizji zamierza od 7 lutego emitować serial o wampirze tematyce. A ja obserwuję to, co się dzieje wokół i zastanawiam, o co w tym chodzi?  W nas nie ma niczego niezwykłego ;)
 

vampirianoir
 
Wykonana z bawełny i koronek, gorset jest usztywniany. W kilku kolorach. Cena około 200 zł.
Dostępne na Ebayu.
  • awatar Mosia:): fajna jest :)
  • awatar gość: ta czarna zajebista jest :P
  • awatar angellore: Miałam kiedyś taką czarną ;] Polecam, pięknie się wygląda.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

vampirianoir
 
Wysokie czarne gotyckie buty z wiązaniem z tyłu, wiązanie dostępne w kilku kolorach. Cena około 280zł. Firma Darkkitten.
  • awatar angellore: Piękne. Mam podobne, tylko szpilki, nie koturny i dłuższe - za kolana.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

vampirianoir
 
Długie czarno - fioletowe pasma, przyczepiane do naturalnych włosów klamrą. Wykonane ze specjalnego włókna, ktore nie ulega strzępieniu, można je czesac i myć szamponem.
Około 80zł za jedno (jedną "kitkę" na zdjęciu)
Dostępne na Ebayu.
 

vampirianoir
 
Blog będzie zawierał propozycje mody alternatywnej, gotyckiej, emo etc.
Mam nadzieję że pomogę Wam znaleźć to czego szukacie, a nie macie możliwości nabyć tego w Polsce.
 

inferno
 
Rzymianie nauczyli się o ukrzyżowaniu od Greków, a ci z kolei zauważyli te praktyki u Indian, Asyryjczyków, i Celtów.
Rzymianie także, mimo, że z lubością karali ukrzyżowaniem - uważali ukrzyżowanie za niehumanitarną, niecywilizowaną i barbarzyńską formę karania.
 W pierwszym wieku p.n.e Cyceron nazwał ukrzyżowanie " najokrutniejszą i najwstrętniejszą karą" i uznał za najgorszą formę śmierci.
W większości przypadków prawo oszczędzało rzymskich obywateli od degradacji ukrzyżowania ale za to szeroko było używane przeciw buntowniczym obcokrajowcom, wrogom, złodziejom, przestępcom i niewolnikom.
Niewolnicy byli krzyżowani tak rutynowo, że ta forma kary popularnie nazywała się "karą Niewolniczą".
 Wierzono, że pierwsze ofiary krzyżowań były po prostu przybijane do drzewa.
Kilka różnych metod zostało później rozwiniętych i dodanych ale Rzymianie standaryzowali procedurę - Przewodnia zasada miała wymierzyć maksymalny ból i zniewagę na osobie ukaranej.
 Po pierwsze, więzień był rozbierany a jego ręce przywiązywane do pala - podczas gdy dwaj żołnierze przygotowywali się do chłosty.
Wyposażeni w krótkie bicze z rzemieniami różnych długości znanych jako flagrum lub flagrllum do końca których przyczepione były zaostrzone kości bydlęce albo małe żelazne kulki, które cięły skórę i wyrywały kawałki ciała.
Ofiara była chłostana po plecach, pośladkach i nogach, a chłosta ustawała tylko wtedy, gdy ofiara zemdlała.
 W niektórych przypadkach ofiara traciła aż tyle krwi, że nie przeżywała chłosty.
Jeśli jednak przeżyli, znaczna strata krwi zapewniła, że umierali szybciej na krzyżu.
Biczowanie Jezusa musiało być szczególnie brutalne, jeśli wg przekazów umarł tylko sześć godzin po ukrzyżowaniu.
 Skazana osoba musiała nieść krzyż jako część publicznej procesji do miejsca ukrzyżowania, które zlokalizowane było poza miastem.
Zazwyczaj było to miejsce na wzniesieniu, aby spektakl mógł być widziany przez maksymalną liczbę mieszkańców. Dbano też, by miejsce krzyżowań znajdowało się też niedaleko drogi, jako ostrzeżenie dla przechodniów.
 Ciała ofiar często były zostawiane, aż sie rozłożyły a na ich miejscu pozostal jedynie szkielet.
Miejscem ukrzyżowań w Rzymie było Campus Eskwilinus , w Jerozolimie - Golghota.
Ofiara nie byłaby zmuszana, by nieść cały krzyż, ponieważ cały krzyż był zbyt ciężki, mógł ważyć nawet 300 funtów.
 Pionowe pale krzyża były trwałą instalacją i w Rzymie i na Golgocie - tylko patibulum (poprzeczne ramię krzyża) był niesiony przez skazańca.
Poprzeczna belka mogła ważyć pomiędzy 75 i 125 funtów. Jednak noszenie jej było agonią, ponieważ szorstkie drzewo umieszczone na ramionach skazanego dodatkowo raniło poszarpane i pokaleczone przez wcześniejszą chłostę ciało.
 Procesja do miejsca ukrzyżowania była asekurowana przez wojskowe straże i była prowadzona przez centuriona.
Skazaniec często miał zawieszoną na szyi tabliczkę "titulus" na której widniała nazwa zbrodni lub przestępstwa jakiej się dopuścił.Ten znak później był przybity do szczytu krzyża.
 Kiedy więzień dotarł do miejsca wykonania egzekucji, był zmuszany do wypicia mieszanki wina i mirry. Napój ten miał lekkie narkotyczne właściwości i pomagał uśmierzyć ból. Nagiego skazańca kładziono na plecach a jego ramiona rozkładano wzdłuż poprzecznej belki krzyża.
Jego ręce były przywiązywane lub przybijane do belki . Rzymianie woleli przybijanie, mimo że oznaczało to szybszą śmierć ofiary.
 Siedmiocalowe żelazne gwoździe były wbijane przez środek dłoni lub nadgarstki - ta druga metoda zapewniała lepsze wsparcie dla wiszącego ciała.
Następnie pozioma belka była wciągana na pionowy pal i przywiązywana lub przybijana do niego. Pod stopy wkładano i przybijano również kawałek belki, by dać podparcie dla stóp, czasami drugą pod pośladki by zabezpieczyć ciało przed ewentualnym "zerwaniem się" z krzyża.
 Czasami na miejscu krzyżowania nie było na stałe wmontowanego pala, wtedy ofiara była przybijana do płasko leżącego na ziemi krzyża,a następnie cała struktura była podnoszona pionowo w górę , wkładana do wykopanego dołu i zabezpieczana klinami.
 Niekiedy krzyżowano ludzi na krzyżach dość wysokich, częściej na tych krótszych - nie więcej niż siedem stóp wysokich.Wydaje się, że Jezus został ukrzyżowany na krótszej wersji.
Według Biblii, rzymski żołnierz nadział gąbkę nasączoną na koniec łodygi rośliny hizopu - która ma typowo osiemnaście cali długości - by dać Jezusowi pić.

Wiecej przeczytasz tutaj:

fireholder.com/(…)index.php…
 

inferno
 
To tylko fragment tego co mozecie przeczytać na fireholderze. Polecam. Gdy czytalam i tłumaczyłam oryginał, włosy mi na rekach stawały ;)

Słów kilka od autora:
Ta historia wydarzyła się naprawdę.
Bazuje na nazwiskach, imionach, datach i zdarzeniach, które zostały zweryfikowane przez Kościół Katolicki.
Ten, kto przeczytawszy teksty poniżej, wątpi w prawdziwość dialogów, pomiędzy demonami i duchownymi , musi uwzględnić inne opublikowane przypadki egzorcyzmu, gdzie zostały zarejestrowane podobne rozmowy.
Podczas prawie wszystkich egzorcyzmów, język i wymiana zdań płyną łatwo. Nie są to wyłącznie sceny wrzasków,wyć i zielonych wymiocin. Wygląda to jak niezwykły mecz w tenisa, gdzie każda ze stron probuje wygrać jak najwięcej punktów.
Osoby, które przeczytawszy tekst, poczuły się w jakiś sposób urażone użytym językiem, muszą zapamiętać, że język i zwroty pochodzą z realnych rozmów z demonami. We wszystkich kronikach egzorcyzmów, język (gdy jest autentyczny, w żaden sposób nie zmieniany) jest bardzo wulgarny, i zawsze pornograficzny. W tej książce ten rodzaj języka został bardzo stonowany. Nie wyeliminowany, ponieważ to zmniejsza atmosferę rzeczywistości, ale na pewno jest łagodniejszy.
I na koniec , ta książka nie została napisana ani po to by być odebrana jako antychrześcijańska ani jako pewnego rodzaju chwała dla piekielnej strony naszego życia. Nie została napisana, by rozstrzygać pomiędzy dobrem a złem. Nie została napisana, by zniszczyć wiarę ani przemienić niewierzących.
Została napisana by opowiedzieć pewną historię, oraz pozwolić czytelnikowi na swobodną jej interpretację i wniknięcie wgłąb własnego umysłu.


Słów kilka od autorki tłumaczenia:
Przetłumaczone zostały tutaj głównie fragmenty przebiegu samego egzorcyzmu, skupiłam się bardziej na sposobie i "wyglądzie" wypędzania demonów z opętaniej kobiety niż na całej historii jej życia, która jest dość dokładnie opisana w książce. Zainteresowanych zapraszam do przeczytania całej książki autorstwa David'a StClair'a "The Devil rocked her cradle".


Wprowadzenie

Mary Lawrence była katoliczką. Bardzo pobożna, łagodna i dobrze wychowana - jej ambicją było stać się zakonnicą. Jeszcze w 1928 roku Mary Lawrence była tematem jednego z najbardziej wstrząsających egzorcyzmów tamtego wieku - egzorcyzmów, gdzie duchowni poważnie wątpili, czy w tym szczególnym przypadku dobro zatriumfuje nad złem.
Autor książki - David StClair wrócił do oryginalnych źródeł i naocznych świadków tamtych zdarzeń. Odsłania po raz pierwszy nieszczęśliwe dzieciństwo Mary - jak jej ojciec sam opętany przez demony zostawił swojego własnego ojca aby umarł w samotności, jak jej matka została otruta przez własną siostrę, która romansowała z ojcem Mary, w końcu - jak ambicje Mary, by stać się zakonnicą zostały zburzone przez jej ojca, który ją molestował i jak zaczęła przeszkadzać podczas Mszy świętej, obrażając duchownych, gdy diabelskie głosy wypełniły jej umysł.
Trzydzieści lat później Mary Lawrence była już tylko cieniem siebie samej, wyniszczoną kobietą bliską zgonu. Tylko jeden człowiek, wielki egzorcysta tamtych czasów, - Ojciec Theophilius Reisinger mógł ją ocalić .Towarzyszył mu młody ksiądz Steiger. Spotkali się w małym klasztorze w Earling, w stanie Iowa w USA - gdzie miała miejsce jedna z największych walk pomiędzy dobrem i złem.


"The Devil Rocked her Cradle" - David StClair
- cześć I

 Mary weszła do pokoju. Rozejrzała się wokoło i kiwnęła głową do Ojca Steigera i Theophilusa. Pokój , ponieważ właśnie wzeszło słońce, wypełniało dużo naturalnego światła - nawet z ciężką zasłoną w oknie.
 Czy mam się położyć na łóżku? - zapytała Theophilusa. Ksiądz kiwnął głową. Mary podeszła do krawędzi materaca i usiadła na nim, wtedy Matka Lotharia podniosła nogi kobiety i ułożyła je na środku łóżka. Podniosła Mary lekko ujmując ją pod pachy i wyprostowała ją tak, że leżała teraz w prostej linii.
Dwie pozostałe siostry szybko związały końce jej koszuli do jej nadgarstków i dół sukni dookoła nóg. Ojciec Theophilus poprosił by to zrobić , aby diabeł nie był w stanie podnieść żadnej części jej sukni i haniebnie wystawiać nagie ciało Mary na widok zebranych w pokoju.
 Mary popatrzyła na starego duchownego, uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Matka Lotharia sięgnęła do ogromnej kieszeni swojej spódnicy i wyjęła purpurową, jedwabną stułę Ojca Theophilusa. Stuła miała na jednym końcu wyhaftowane złote jagnię, na drugim zaś złoty gotycki krzyż. Mężczyzna wziął stułę, pocałował ją i założył na szyję. Wtedy matka wręczyła ojcu Steigerowi, jego stułę. To był ten sam jedwabny purpurowy materiał ale z trzema krzyżami haftowanymi w złocie na jednym końcu i drugim jaśniejącym krzyżem na drugim końcu. Ksiądz wziął stułę, pocałował ją i podobnie jak Theophilus, założył na szyję,
 Theophilus popatrzył na młodszego duchownego. Podniósł brwi i skinął na Steigera. Obaj podeszli do końca łóżka. Theophilus przeżegnał się. Steiger zrobił to samo.
"W Imię Ojca, Syna i Ducha świętego.." - zaintonował Ojciec Theophilus
"Amen" - wymamrotał młodszy mężczyzna i trzy na czarno przyodziane kobiety.

"Wspaniały Niebiański Książę" - Theophilus zaintonował z pamięci. "Swięty Michale Archaniele, który bronisz nas w konflikcie przeciw księstwom i władzom świata ciemności, przeciw duchom złym i nieczystym. Przyjdź uratować ludzi, których Bóg utworzył na Jego obraz i podobieństwo, kogo odkupił od tyranii diabła. To Ciebie, Kościół święty czci jako swego stróża i obrońcę, Ciebie, którego Pan wyznaczył, by prowadzić odkupione dusze do Nieba". - Ksiądz spojrzał na Mary - jej oczy wciąż były zamknięte, oddychała spokojnie.
"Módlmy się do Pana naszego, by pomógł nam pokonać Szatana, tak aby więcej nie mógł zniewalać nas sług Twoich. Wznosimy nasze modlitwy, Panie zlituj się nad nami".
- Oddychanie Mary stało się głębokie lecz wciąż regularne.

“Chwyć smoka, odwiecznego węża, którym jest Szatan, zwiąż go i rzuć w bezdenną przepaść, aby nigdy więcej nie mógł zwodzić ludzkości.”


- Theophilius popatrzył na Mary i dał znak ręką, by Matka Przełożona podeszła bliżej do niej. Zakonnica obejrzała twarz Mary i wysłuchała jej regularnego oddechu. Następnie popatrzyła w górę i kiwnęła głową.
Wtedy, głos Theophiliusa podniósł się: " W imieniu Jezusa Chrystusa, Pana naszego, wzmocnionego przez wstawiennictwo Najświętszej Marii Panny, Matki Boga, Świętego Michała Archanioła, apostołów Piotra i Pawła i wszystkich świętych i całego Kościoła Świętego, pewnie przezwyciężymy ataki i oszustwa Diabła." - Ksiądz przysunął się bliżej egzorcyzmowanej.

“Powstał Bóg i pozwolił Jego wrogom odejść. Jako dym zanika tak niech oni zanikną! Jak wosk roztapia się przed ogniem, tak niech niegodziwy ginie w obecności Boga! Spostrzeż Krzyż Pański! - Theophilus podniósł duży metalowy krucyfiks , który nosił zawieszony na szyi i wskazał nim na senną kobietę na łóżku . "Przepadnij niegodziwy wrogu!”


"Panie zlituj się nad nami!" - krzyknął Theophilus "W Tobie pokładamy nadzieję" - odpowiedzieli zgromadzeni w pokoju. "Wypędzamy was z ciała tej kobiety, kimkolwiek jesteście, nieczyste duchy, szatańskie władze, piekielni najeźdźcy, niegodziwe legiony i zgromadzenia. W imieniu i przez moc naszego Pana Jezusa Chrystusa" - Theophilius zaczął robić znak krzyża.
Mary wrzasnęła. To był świdrujący krzyk, krzyk z samej głębi jej drobnego ciała. "Nie!" - krzyknęła i w jednej chwili podnosiła się i usiadła na zgiętych kolanach. Jej małe wygięte palce wyglądały teraz jak pazury, którymi rozdrapywała pustkę przed sobą. "Nie!" - wrzasnęła ponownie.

“Zostaniesz zniewolony i wyrzucony z Domu Bożego, z dala od dusz odkupionych przez naszego Pana ”


"Nie!" - Mary wrzeszczała i w tym momencie jednym sprawnym odbiciem wyskoczyła w górę. Jej palce uderzyły w tynk sufitu, wybijając w nim małe dziury, w których utkwiły i teraz huśtała się w górze niczym karykatura nietoperza. "O mój Boże!" krzyknęła Siostra Climaka.
"ściągnijcie ją na dół!" - rozkazał Theophilius.

“Spadnie i zrobi sobie krzywdę!" - lamentowała jedna z zakonnic. "Mary!" - krzyknął Theophilus. Podbiegł szybko i teraz był bezpośrednio pod nią. Zrobił znak krzyża. "Przez najświętszą krew Baranka..." - kontynuował słowa rytuału - "Przez twoją śmiałość przebiegłego węża, który zwieść chcesz rodzaj ludzki do zguby”


" Powiedziałem NIE!" - głos wydobywający się z ciała Mary był męski, gruby i chrapliwy.

“Odejdź! Zostaw mnie samego! Odejdź od mnie!”


“… zagłady, by zamęczyć dzieci Boga i przesiać ich …”


"Powiedziałem dość staruchu!" - Mary okręciła głową dookoła i wszyscy mogli dokładnie zobaczyć jak zmieniły jej się rysy twarzy. Oczy zrobiły się mniejsze, jej kości policzkowe rozszerzyły, a linia szczęki wydłużyła.
"Zabieraj swoje stare pomarszczone dupsko daleko ode mnie ty bękarcie!" - Głęboki głos zawył

“Ona nie jest …" Matka Lotharia nie potrafiła wyrazić słowami to co teraz czuła. "...Ona nie rusza ustami!”


"Zejdź stamtąd!" - krzyknął Ojciec Steiger , ale każdy znajdujący sie w pokoju był zbyt wstrząśnięty, by zrobić jakikolwiek ruch.

“… Opuść to niewinne ciało"- kontynuował Theophilius . "Rozkazuje Ci w imię Najwyższego, on strącił cię, w twojej hardej bezczelności ty…”


"Ostrzegałem cię!" - Głos wewnątrz Mary zawył i wtedy jej usta otworzyły się szeroko i zwymiotowała dużą ilością czerwonawo - żółtej mieszaniny, która uderzyła Theophiliusa prosto w twarz i bryznęła w dół spływając po brodzie i szatach. Ksiądz chwycił chusteczkę i zaczął ścierać maz z oczu, włosów i odzieży. "… w swej bezczelności nadal starasz się być równy..." - ta kontynuacja rytuału spowodowała tylko następne eksplozje gorącej, klejącej cieczy.
Stary duchowny starał się nie oddychać śmierdzącą mazią, która lała się przez jego twarz. Matka Lotharia podbiegła do niego i zaczęła ścierać wszystko swoją chusteczką Wtedy Mary znów zwymiotowała. Tym razem to była rzadka, zielona mieszanina z małymi kawałkami, które wyglądały jak pół przetrawiona ryba. Maz nie tylko uderzyła Theophiliusa ale bryznęła także na Matkę Przełożoną. "Matko Boska!" - Starsza kobieta wrzasnęła i cofnęła się do drzwi.


Polecam resztę :

fireholder.com/(…)index.php…
 

inferno
 
Obraz zachowany w wierzeniach ludowych przedstawia czarownicę w różnoraki sposób.
Osobami posądzonymi o paranie się czarami były przeważnie:

- Wiejskie znachorki, osoby w starszym wieku, bardzo często upośledzone fizycznie, które już swym wyglądem wzbudzały strach i obrzydzenie.
Odpychało to je od otoczenia, powodowały pewną izolację, co z kolei wpływało na sposób życia "czarownic”. - Młode osoby, nie odznaczające się specjalnymi właściwościami fizycznymi, za to zajmujące się w celach zarobkowych znachorstwem, wróżbiarstwem, co w mniemaniu otoczenia mogło być uważane za czary.
- Kobiety powszechnie nie lubiane, skąpe, nieżyczliwe, zawistne, złośliwe i wyjątkowo nietowarzyskie dość często miały „przylepioną” przez opinię wiejską etykietkę czarownicy.
Wystarczyło bliżej nieskonkretyzowane posądzenie, a do końca życia uchodziły za czarownice.
- Czasami dobra gospodyni, której krowy dawały znacznie więcej mleka niż u sąsiadek, lub taka, która mogła poszczycić się jakimiś gospodarczymi sukcesami, narażała się na posądzenia o spółkę z Diabłem.
- Kobiety psychicznie chore, które swymi dziwactwami, bezsensownym gadaniem o czarach i diabłach, mogły doprowadzić do tego, że opinia uważała je za czarownice. Niekiedy, ale chyba dość rzadko same one wierzyły że są kochankami Diabła.
- Kobiety, które miały w domu zwierzęta, były oskarżane o to że są czarownicami.
Jako że zwierzęta uważano za tajemnych wspólników, bardzo często utożsamianych z Diabłem, kobiety takie były pierwszymi ofiarami łowców czarownic.





Czarownicą można było zostać :
- z przyuczenia,
- z własnej chęci
- z pokuszenia



Czarownica z "przyuczenia”
Przyuczenie polegało na stażu u boku odpowiednio wyedukowanej w swym rzemiośle czarownicy.
Według powszechnie przyjętej opinii, córki lub młodsze siostry czarownicy przeważnie posiadały w tym kierunku właściwe wykształcenie.
W procesie o czary stwierdzenie, że oskarżona miała matkę lub siostrę czarownicę czy też przez dłuższy czas przebywała w towarzystwie osób posądzonych o spółkę z Diabłem – było argumentem przeważnie ją obciażającym.
Bardzo często na wszelki wypadek pociągano przed sąd corki i siostry oskarżonych.

Czarownica z własnej chęci
Niekiedy kobiety same decydowały się pójść na służbę do przedstawicieli piekieł.
W opinii wiejskiej istniały ku temu różne powody. Starsi ludzie, wierzący w istnienie czarownic, tłumaczyli ten krok złymi skłonnościami, jakie zwykle już od dzieciństwa wykazywały przyszłe czarownice.
Według opinii co niektórych, częstym motywem była też chęć zemsty na wiarołomnym kochanku, złym sąsiedzie itp.
Również względy materialne mogły o tym decydować.
I wreszcie ciężka choroba kobiety, która chciała odzyskać zdrowie nawet za cenę wiecznego potępienia.

Czarownica "z pokuszenia"
Czarownicą można było stać się również za sprawą pokuszenia przez samego Diabła.
Tego rodzaju pokuszenia odbywały się w różny sposób.
Czart pojawiał się przed kobietą w postaci urodziwego, kruczowłosego młodzieńca, który starał się zdobyć uczucie owej kobiety, aby później namówić ja na oddanie się pod jego władzę.
Niekiedy przybierał postać czarnego psa lub kota, który łasząc się do kobiety zyskiwał jej zaufanie, a dopiero później ujawniał się jako przedstawiciel piekieł.
Czasami diabeł zjawiał się we własnej postaci przed osoba potrzebującą w danej chwili jego pomocy lub znajdująca się w jakiejś trudnej sytuacji i korzystając z odpowiedniego momentu rozpoczynał ‘kuszenie”


Więcej na ten temat znajdziesz na nowo otwartym serwisie Fireholder.com

fireholder.com/(…)index.php…
 

inferno
 
Osiemdziesięcioletniego Gilesa Coreya rozciągnięto na ziemi i przywalono wielką deską, na której oprawcy systematycznie kładli głazy. Kwadrans po kwadransie, godzina po godzinie. "Jesteś pomocnikiem diabła. Podpisałeś cyrograf, Przyznaj się!...
Rozkazywali, a on tylko charczał i powtarzał w kółko trzy słowa: "Dołóżcie więcej kamieni". Skonał po dwóch dobach, gdy piramida skalnych odłamków ważyła ponad półtorej tony.
Ostatnią rzeczą jaką starzec zobaczył, była Biblia w ręce kata i majaczące z oddali dachy osady Salem. Nastał Rok Pański 1692.
Oczywiście, że Szatan pomagał Coreyowi. przecież nikt normalny, nawet młody i silny, nie wytrzymałby czegoś takiego, a co dopiero niedołężny staruszek. Ale przecież to wcale nie jedyny i nawet nie najważniejszy dowód obecności Złego - przynajmniej wówczas takie panowało przekonanie...


Ogólnie działo się źle i jeszcze gorzej. Nagle Anglia i Francja - dwa wielkie mocarstwa, do których należały kolonie w Nowym Swiecie - wypowiedziały sobie wojnę, Indianie podstępnie atakowali osady, żywcem zdzierając z ludzi skalpy, zabijali dzieci, gwałcili kobiety, piraci zablokowali wybrzeża a czarna ospa dosłownie dziesiątkowała osadników. Oto Boska kara za grzechy! Oto wspaniałe pole do popisu dla Diabła. Przyjście Szatana purytanie zapowiadali od lat. I wreszcie nadszedł.


Wielebny Pastor Samuel Parris jż od dawna przeczuwał jego obecność, więc nie tyle zdziwił się, co przeraził, gdy niespodziewanie wróciwszy do domu, zastał swoje córki i ich koleżanki skupione wokół stołu, przy którym siedziała niewolnica Tituba, niedawno przywieziona z Barbadosu, odprawiała magię.
Na blacie porozrzucane były muszle i kamyczki oświetlone przez chybotliwy płomień świecy. Już wcześniej przyłapał to kolorowe ścierwo (jak mawiał) na podobnych praktykach. Już wcześniej tęgim laniem i miesięcznym postem próbował służącej wybić bezbożne wróżby z głowy, ale widać nie poskutkowało. Ale teraz było znacznie gorzej. Natychmiast po tym, jak wkroczył do izby, dwie dziewczynki : dziewięcioletnia córka wielebnego Elisabeth i jedensatoletnia Abigail Williams (jej kuzynka) wpadły w dziwaczne konwulsje. Młodsza, wyjąc nieludzko, rzuciła Biblią o ścianę, starsza zaczęła wić się w spazmach na podłodze i oddała mocz. Jeśli pastor mógł mieć jescze przez chwilę cień wątpliwości, że dzieci - chcąc uniknąć kary - udają chorobę (już im się to wcześniej zdarzało), to nabrał całkowitej pewności co do opętania, gdy siedem pozostałych dziewczynek, chwilę później poszło w ślady swoich przyjaciółek, szlochając, bredząc coś o od rzeczy, rozdrapując paznokciami skórę i rwąc sobie włosy z głowy. Tak przynajmniej wynika z jego relacji..
Dziś psychiatra nazwałby to zbiorową histerią sugestywną, ale wezwany na okoliczność miejscowy lekarz Wiliam Griggs (jego córka była wśród dziewiątki badanych) postawił diagnozę: OPęTANIE.

Dokończenie znajdziesz na odnowionej stronie serwisu

www.fireholder.com/(…)index.php…
 

inferno
 
W liwskim zamku, u progu Podlasia, na dziedzińcu i baszcie pojawia się postać kobieca osłonięta żółtym welonem.
To Ludwika z Szujskich Kuczyńska, żona kasztelana Marcina Kuczyńskiego odwiedza swą dawną siedzibę, gdzie spotkała ją krzywda i hańbiąca śmierć.
Mąż Ludwiki był wielce zazdrosny i surowy aż do okrucieństwa, chociaż żona jego nie odznaczała się szczególną urodą ani nie była pierwszej młodości, wciąż podejrzewał ją o flirty z młodymi dworzanami. Kiedy w tajemniczy sposób zniknęły kolejne trzy brylantowe pierścienie, które jej ofiarował, oskarżył ją o cudzołóstwo i kazał wtrącić do wieży.
Chcącą oczyścić się z zarzutów kasztelanową poddano ponoć sądowi bożemu szczególnego rodzaju.
Wieczorem przyniesiono jej do lochu cegłę, oznaczając, że jeśli do rana przewierci ją palcem, udowodni, że zarzuty męża były niesłuszne.
Ale rankiem Ludwika stanęła w progu trzymając w ręku nienaruszoną cegłę.
Wyrok wykonano jeszcze tego samego dnia, ścinając kasztelanową na wielkim głazie leżącym na zamkowym dziedzińcu.
Gdy w jakiś czas potem strącono z drzew otaczających zamek wronie gniazda, w jednym znich wśród garści błyskotek znaleziono trzy brylantowe pierścienie.
To oswojona sroka ochmistrzyni zrobiła sobie w gnieździe skarbczyk.
Rozpacz Kasztelana byla wielka. Kazał pochować swoją żonę z wielkimi honorami, a w niewiele dni potem znaleziono go u podnóża baszty z roztrzaskaną głową.
Ci, którzy spotkali Żółta Damę opowiadali, że ubrana była w brunatną suknię, na głowie miała żółty czepiec z żółtym woalem spadającym aż do stóp. Czasem słychać jej płacz, niekiedy stukoty i odgłosy, jakby ktoś przesuwał srzęt i otwierał szuflady.
  • awatar gość: Taka starsznie brzydka baba, a on ją podejrzewał o flirtowanie z młodymi dworzanami??? No nie wiem....
  • awatar Kosu: Ej, pamiętajcie, że miała władzę a to ponoć najsilniejszy afrodyzjak ;) PS. Rzeczywiście paskudna, a przecież na portretach w tamtych czasach raczej starano się ludzi upiększać... :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

inferno
 
ANKOU - czyli stróż cmentarza, to duch sprawujący pieczę nad miejscami, w których grzebie się zmarłych. Legendy o widmach tego rodzaju znane są w całej Europie, a wzięły się stąd, że w czasach przedchrześcijańskich, w pierwszym grobie nowego cmentarza grzebano żywcem jakiegoś nieszczęśnika, aby odstraszał każdego - żywego czy umarłego - kto by chciał zakłócić spokój leżącym tutaj zmarłym. W Wielkiej Brytanii wierzy się, że to ankou przyprawia ludzi o ów mimowolny dreszcz, który czasami przebiega im po plecach.

  • awatar limonadaa: mi właśnie taki dreszcz przeszedł... brrr
Pokaż wszystkie (1) ›
 

vampirediary
 
Regulamin Rodziny nakazuje zmianę miejsca pobytu co 10 lat. Od czasu moich "narodzin" mieszkałam w trzech miejscach. Teraz rozkoszuję się wilgotnym powietrzem Wielkiej Brytanii. Tutaj przynajmniej nikt mnie o nic nie podejrzewa. Moge sie spokojnie kamuflowac wsrod brytyjskich Gothów. Jak dziwna jest mentalnosc smiertelnikow. Wystarczy, ze wygladasz odrobine inaczej, odbiegasz od standartow mama-dom-dziecko, student-dom-imprezy i juz czujesz wscibskie spojrzenia.
Na szczescie nie tutaj. W Polsce przezywalam koszmar. Zero prywatnosci. 24 letnia kobieta bez rodziny, sama w malym mieszkaniu, wracajaca nad ranem do domu, nie spedzajaca zadnych swiat z domownikami, nie utrzymujaca zbyt glebokich kontaktow z innymi... "Pewnie pracuje w burdelu albo i innym chlewie,tfu!" - uslyszalam kiedys jak pani Jadwiga szeptala komus na ucho. Na szczescie Jadwiga zeszla z tego swiata dosc szybko. Palenie 20 papierosow dziennie nie wyszlo jeszcze nikomu na dobre. Jadwidze tez nie. I ja tez wkrotce sie przeniosłam. Na nastepne 10 lat.
 

vampirediary
 
Zastanawiam sie czasami, czy powinnam cieszyc sie z daru, który otrzymałam od Ankasha. Daru wieczności. Daru patrzenia na wszystko i obserwowania jak przemija.Z jednej strony poczucia bezsilności i niemocy, gdy chce się zatrzymać choć część czegoś, co się kocha, a z drugiej tego podniecenia i niemal dzikiej rozkoszy, gdy zatapia się usta w ciepłym likierze życia. Gdy ma się świadomość tego, że jest się panem samego siebie, świadomość posiadania władzy nad śmiercią...

“Kiedyś to zrozumiesz, moje dziecko." - któregoś razu próbował tłumaczyć Ankash. "Nie jestes tutaj, z czyjegos polecenia, czy zachcianki, narodzilas sie na nowo tylko dlatego, ze twoja dusza byla uspiona. Zostalas przywrocona rodzinie, poniewaz nalezysz do niej od wiekow. Jestes dzieckiem nocy i musisz to zaakceptowac.”


Probuję...
 

 

Kategorie blogów