Wpisy oznaczone tagiem "ED" (1000)  

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 14.
-kiwi (2szt.)- 90kcal
-sok z 1/2 cytryny- 16kcal
-wino fresco białe (250ml)- 165kcak
-redbull sugarfree (250ml)- 8kcal
-chipsy paprykowe (30g)- 155kcal
razem: 434/350 + 84kcal więcej
woda: 4l + elektrolity
________________
gdyby to były zeszłotygodniowe wianki, zmieściłabym się w limicie. jednak nie jest najgorzej- te chipsy mnie pogrążyły, ale nie jedząc zupełnie, zwróciłabym na siebie całą uwagę.
mniejsze zło.
jutro ważenie i podsumowanie kolejnego tygodnia.
  • awatar LittlePlan: Racja, nie ma co zwracać na siebie uwagi, ale zawsze wiesz, możesz powiedzieć, że jadłaś bardzo duży obiad i nie jesteś zbyt głodna :D Moim zdaniem i rak całkowity bilans jest super :)
  • awatar krucha_perfekcja: @LittlePlan: u mnie niestety to już nie przejdzie. dla mojego partnera i tak jem jak wróbelek, więc nawet jak powiem, że godzinę temu jadłam obiad i jestem objedzona, to stwierdzi, że to za mało i mam wcinać. ;) najważniejsze, to z a w s z e jeść przy kimś- dzięki tej metodzie u mnie w pracy wszyscy myślą, że ciągle jem. :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 13.
-kiwi (2szt.)- 90kcal
-sok z 1/2 cytryny- 16kcal
-sałatka z makaronem- 171kcal:
-makaron z czerwonej soczewicy (60g po ugotowaniu)- 94kcal
-rukola (20g)- 5kcal
-kukurydza konserwowa (40g)- 32kcal
-oliwki czarne (15g)- 20kcal
-ketchup (15g)- 15kcal
-redbull sugarfree (250ml)- 8kcal
razem: 285/400kcal
woda: 4l + elektrolity
squat: 60 (165)
________________
albo tak się przejęłam kalorycznością makaronu i zjadłam za małą porcję sałatki, albo żołądek mi się obkurczył jeszcze bardziej po wczorajszym dniu, abo wszystko razem i bilans wyszedł jaki wyszedł.
niby mogłabym powiedzieć ‚super, to mogę jeszcze coś wciągnąć za ok. 100kcal.’, ale chyba nie jestem głodna ani nie chce mi się czegokolwiek szukać...
jutro sobota.
chyba jak na złość limit tylko 350kcal:
-kiwi z sokiem z cytryny rano- 106kcal
-zostaje mi na cały dzień (a raczej wieczorne wyjście) ok. 240kcal, czyli jedno piwko i garść czegokolwiekdopochrupania lub winko+redbull.
a w niedzielę ważenie.
tradycyjnie.
najpierw się opić alkoholu, a potem stanąć na wadze.
cała ja.
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
B37B9C6C-2F8D-438B-BF09-7C0C11152DD0.jpeg

________________
żeby nie było, że tylko ograniczam kalorie.
rozpisałam sobie nowy challenge sfokusowany na pupie.
nie będą to jednak tradycyjne przysiady, w których głównie pracują mięśnie ud, a półprzysiady w klęku z gumą oporową na udach. przy każdorazowym wypychaniu bioder, zaciskamy mocno pośladki, więc wszystkie interesujące nas mięśnie pośladkowe ładnie pracują bez rozbudowywania tych nieszczęsnych nóg.
wg mojego turbo planu, w 60dni, powinnam zrobić prawie 13k przysiadów, czyli pod koniec wakacji moja pupa powinna być jak z obrazka. zobaczymy tylko, jak przez najbliższe dwa-trzy tygodnie będzie mi szło...

dostałam okresu.
nabrałam wody.
w toalecie byłam sto lat temu.
wnioski?
przemilczę...

od jutra, przez najbliższe trzy dni, będę jeść dwa kiwi z sokiem z połowy cytryny na czczo. kiedyś mi ten sposób bardzo pomagał i mam nadzieję, że i tym razem się nie zawiodę. niezależnie od rezultatów- muszę chyba zainwestować w błonnik pokarmowy, bo ostatnio niewiele go w mojej diecie, a to by rozwiązało kilka problemów...
________________
dzień 11.
-galaretka truskawkowa (400g)- 200kcal
-zupa dyniowa (400ml)- 140kcal
-wafle ryżowe (5szt.)- 80kcal
-lodowa latte na mleku migdałowym- 94kcal
razem: 514/550kcal
woda:4l + elektrolity
squat: 50
Pokaż wszystkie (4) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: dzień 8.
-melon (315g)- 106kcal
-serek 0% skyr (150g)- 100kcal
-kakao (5g)- 16kcal
-słodzik- 1kcal
-kisiel ‚fit’ delecta- 98kcal
razem: 321/400kcal
woda: 3l

dzień 9.
-sałatka z oscypkiem- 209kcal:
-szpinak (25g)- 6kcal
-oscypek (30g)- 112kcal
-papryka czerwona (80g)- 25kcal
-pomidorki koktajlowe (40g)- 8kcal
-żurawina suszona (10g)- 31kcal
-oliwa z oliwek (3g)- 27kcal
-budyń delecta- 142kcal
-wafle ryżowe (7szt.)- 112kcal
razem: 463/500kcal
woda: 3l + elektrolity

dzień 10.
-sałatka z oscypkiem- 209kcal
-kefir (400ml)- 180kcal
-wafle ryżowe (13szt.)- 208kcal
razem: 597/600kcal
woda: 3l + elektrolity
________________
c i e p ł o .
dziękujmy producentom za balsamy chłodzące do ciała i elektrolity. ❤️
  • awatar Łapy precz.!: Piękne bilanse <3
  • awatar LittlePlan: Ten 10 dzień to jak rozpusta :D
  • awatar krucha_perfekcja: @Łapy precz.!: dziękuję <3 @LittlePlan: najbliższe 600kcal wypada w niedzielę.;) faktycznie, rozpusta- biorąc pod uwagę fakt, że jutro limit do 300kcal. heh...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: data: 22.06.2019
aktualna waga: 60,7kg
bilans: -2,9kg
________________

0601634C-9D37-4C2A-83AA-102AEBCEA1AA.jpeg

________________
1.nie najadaj się do syta. mimo, że wstaniesz od stołu z lekkim uczuciem głodu, po kilku minutach poczujesz, że jesteś najedzona.
2.nie traktuj jedzenia jako sposobu na zabijanie czasu.
3.jedz to, co wymaga intensywnego żucia. żucie zaspokaja apetyt.
4.nie popijaj jedzenia-dzięki temu zjesz mniej.
5.nie daj się skusić na słodycze i inne smakołyki.
6.licz kalorie.
7.nie usprawiedliwiaj swojego łakomstwa.
8.na stole, zamiast słodyczy, ustaw sobie warzywa.
9.nie zaspokajaj głodu alkoholem.
10.nie wychodź z domu bez śniadania, a swoją dzienną porcję jedzenia, dziel na więcej posiłków.
11.pij niesłodzone napoje, wodę mineralną, herbatę, napary z ziół; soki owocowe również zawierają kalorie, które w ogólnym bilansie podnoszą dzienne spożycie kalorii.
12.prowadź codzienne notatki i dodawaj zjedzone kalorie pilnie przestrzegając, aby nie przekraczać ustalonego dziennego limitu.
13.nie sięgaj po jedzenie, gdy nie czujesz głodu, pilnuj stałych godzin posiłków. pamiętaj, że najwięcej możesz zjeść na śniadanie, aby mieć czas na spalenie kalorii.
14.nie zajadaj smutków i stresów, nie jedz podczas oglądania telewizji lub czytania książki.
15.unikaj dań typu fast-food- zapiekanek, pizzy, etc.
16.zamiast majonezu, dodawaj do sałatek sosy z jogurtu.
  • awatar Łapy precz.!: Bardzo ładny wynik. Motywuje do dalszego działania <3
  • awatar LittlePlan: Prawie 3kg rewelka :D za niedługo będzie kolejne :kg w dol :D zazdroszczę, ale motywuje mnie to do działania :)
  • awatar krucha_perfekcja: mnie najbardziej motywuje codzienne wpisywanie bilansów na bloga. bo czasem mnie kusi, by złamać dietę, nie powiem... ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
F48448F0-9004-412B-A851-E76E9B0DB18B.jpeg

________________
pierwszy dzień lata.
jutro podsumowanie również pierwszego tygodnia diety z ograniczaniem kaloryczności, mojego autorstwa.
choć na początku doskwierał mi ból głowy i senność, na dzień dzisiejszy czuję się już dobrze i nawet nie mam napadów poczucia głodu, przez co spokojnie mogę nie myśleć o jedzeniu.
dziś wianki nad Wisłą- jak co roku, piwko, muzyka, znajomi... a ja mam limit do 450kcal?
jedno piwko- 200kcal
wynik- 1.mogę nic nie jeść, wypić dwa piwka i się nimi nawalić (choć zazwyczaj mam mocną głowę, to picie na pusty żołądek może się źle skończyć) i mieć spokojną głowę, że zmieściłam się w limicie;
2. mogę jebać dietę na jeden dzień, a potem wypłakiwać się w poduszkę, że dałam dupy;
3. mogę wypić jedno piwko, ze dwa redbulle sugarfree i mieć jeszcze zapas na przekąski, co za tym idzie- nie będzie się tak rzucać w oczy wśród znajomych...
brak słów.

trzymajcie kciuki, bym dała radę...
a Wy jak witacie lato?
  • awatar LittlePlan: Też wybieram się na wianki, ale ja np. nie będę pić alkoholu, to puste kalorie, mimo, że nie są jakieś kaloryczne, ale pamiętaj, po piwie się chce zawsze jeść :/ a ja to nawet jem jakbym zioło zapaliła, po prostu pije piwo i wciągam dwa razy więcej jedzenia. Picie na pusty żołądek to masakra, wypiłeś nawet pół piwa i się zrobisz, w szczególności, że wprowadziłaś niską liczbę kalorii do spożywania :)
  • awatar LittlePlan: Jak się jest wstawionym, pijanym to często hamulce się zwalniają i wtedy popłyniesz z jedzeniem, jak nie ma się naprawdę dobrej kontroli :P
  • awatar krucha_perfekcja: @LittlePlan: ja właśnie piję alkohol, ale głównie w wakacje, kiedy są imprezy plenerowe, ale to zazwyczaj symbolicznie wtedy, tj. jedno-dwa piwka lub lampka wina. na szczęście wyrobiła. sobie nawyk, by nawet przy alkoholu czy paleniu, pilnować się z jedzeniem. dziś jestem z siebie mimo wszystko dumna, ponieważ mimo przekroczenia limitu kcal nie jest on aż taki duży, jak mógłby być, :) poza tym, trzymała mnie myśl, że jutro ważenie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

roseporcelainierose
 
Hej, jeśli to czytasz. 2019. Rocznikowo mam 28 lat. Jestem po recovery, które zakończyło się sukcesem. Zaburzenia odżywiania to koszmar i niewarto wprowadzać restrykcji. Nie stosuj diet, nie narzucaj sobie reżimu ... Efekty uboczne, które ciągną się lub ujawniają po latach to prawda. Wiem, każda z nas chce wyglądać atrakcyjnie, czasem na przekór innym, być po prostu drobna ... To nie tak, że teraz o tym nie marzę. Nadal to pragnienie jest, ale już nie ma nade mną kontroli. Jem różnorodnie. Nie wiem ile kalorii. Nie ważę się od roku i 4 miesięcy. Kocham ciało i przykro mi, naprawdę mi przykro, że kiedyś było na odwrót. Polecam wam tą specjalistkę: www.instagram.com/followtheintuition/
 

lazmiany
 
La Carmen:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lazmiany
 
La Carmen:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lazmiany
 
La Carmen:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

colorfulblack
 
Mania trwała trzy dni. Już wczoraj wieczorem czułam, że się kończy. Nadeszły ciemne chmury. Teraz najlepsza będzie paczka papierosów, zawsze palę, gdy mi źle. Była u  mnie dziś rodzina w odwiedzinach.. coś na mnie niekorzystnie wpłynęło, bo sprowokowałam wymioty pierwszy raz od ok. 1.5/2-mies. Czyli jednak nie mogę obniżać dawki Seronil'u. Tak jak sądziłam, wcześniej też zaczął pomagać niwelować objawy bulimii dopiero przy maksymalnej dawce.
Kolejny Sylwester przed nami i kolejny bez partnera. Mam same puste relacje z facetami, sprowadzające się do seksu i korzyści. Nie umiem być w czymś trwałym.
Ostatnio zaczęłam czytać książkę "Kobiety, które kochają za bardzo". Świetna, psychologiczna, pomaga wiele zrozumieć odnośnie związków z mężczyznami, ich podłoża w dzieciństwie - tego jak bardzo daleka przeszłość była w stanie zmienić nasze teraźniejsze wybory.
Nie jestem typowym przykładem kobiety z tej książki, ale odnajduję tam cechy pasujące do mnie. Po prostu boję się miłości, a najbardziej boję się odrzucenia, ukazania uczuć, otworzenia się przed kimś. Ludzie mówią na mnie często, że jestem zimna, że nie wyobrażają sobie mnie w normalnym związku. Chyba przybrałam już taką tarczę emocjonalną.
Z moim starszym facetem mi tak wygodnie, bo nie spotykamy się często, mam korzyści materialne, poza tym on też nie należy do ludzi wylewnych, uczuciowych, raczej kieruje się logiką aniżeli sercem. Przypuszczam też, że życie zdążyło już go nauczyć, że związki jak z filmów, ukazujące szczęśliwe, dobrze dobrane pary, trafiają się raz na kilkaset tych toksycznych.  

Skupiam się na kochaniu siebie, książki pomagają mi mi w tym. Dlatego staram się wybierać te nieprzygnębiające.

Czasem mam taką ochotę, wyrzucić coś z siebie, zapytać kogoś o coś, co mnie nurtuje, lub wyznać mu to. Jednak moja wewnętrzna duma i zamknięcie nie pozwalają mi na takie otwarcie się przed kimś. Dlatego zazwyczaj odchodzę w ciszy, tak też cierpię; po cichu, dając złudzenie innym, że wcale tego nie robię.
Pamiętam, jak w dzieciństwie, gdy było mi źle, kłóciłam się z rodzicami i nie chcąc okazać im swej słabości, wyobrażałam sobie, że moje serce zamyka się w klatce. Pomagało, nie uroniłam przed nimi łzy, stawałam się na zewnątrz coraz twardsza.
Teraz, w dorosłym życiu dostrzegam, że nie było to dobre rozwiązanie, bo stałam się chwiejna emocjonalnie, a czasem zastanawiam się, czy coś w ogóle czuję, czy to tylko moje przemyślenia nt. smutku, jaki powinien mi doskwierać. Może ja po prostu to lubię. Nie sądzę. Chcąc, uronić łzę, już nie potrafię, nie pamiętam, kiedy była ostatnia z nich.
Pewnie pojawi się, gdy pies mi zdechnie.
  • awatar Brunette })i({: Jak ja to dobrze znam...Też czasem mam ochotę wyrzucić coś z siebie, ale wiem, że potem będę tego żałowac
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Chyba jestem na manii, obudziłam się jakaś szczęśliwa z niewiadomego powodu. Czuję, że wszystko mogę, że wszystkie moje cele się spełnią, że żadnego faceta do szczęścia nie potrzebuję. Muszę iść swoją drogą, zdobywać, nie poddawać się. Przecież tak naprawdę ja mam to, czego wiele osób w moim wieku by pragnęło. Niejeden spojrzałby z boku na moje życie i mi zazdrościł. Utrzymuję się, mam kawalerkę, wyjechałam zamieszkać do większego miasta, bez rodziny, mam psa, dostałam się na studia, które kocham, znalazłam pasję, podróżuję, spełniam marzenia, jestem zdrowa, mam przyjaciół i bliskich, stać mnie na na to, na co mam ochotę, nie muszę ograniczać się finansowo.
Dlaczego miałabym być nieszczęśliwa..? Kwestia spojrzenia.
Oby mania się utrzymała.
  • awatar Brunette })i({: Ważne, że ty jesteś szczęśliwa :> każdy człowiek też ma inne spojrzenie na życie, więc np mnie by to nie uszczęśliwiło, ale ważna jestes ty bo to twoje zycie :>
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Porozmawiałam z mamą, wiele spraw jej powiedziałam, które mnie nurtują. Pomogło. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że mój kontakt z nią tak się poprawi, że będzie na poziomie przyjaciółek, a nie matka - córka/wrogowie. Kiedyś nie miałam z nią dobrych relacji. Pewnie pomogło to, że teraz mieszkam sama w innym mieście.
Dużo czytam, zwłaszcza książki związane z psychologią. To  mi pomaga. Wzięłam psa do siebie z rodzinnego domu, teraz mogę bezpiecznie ulokować swą miłość do niej, bez obaw, że znów otrzymam cios.
Według mnie nie ma ludzi ze złamanymi sercami, bądź bez serc, oni je mają, lecz są zahartowane adekwatnie do tego, przez co przeszli i co czuli.
Teraz mam dziecko, mojego psa. Kupię jej ubranka, będę kochać całą sobą. A wracając do domu, nie będę już mieć świadomości, że czekają na mnie puste kąty. Tylko rudy misiu, który na mój widok mógłby przewrócić mnie na ziemię.

Czuję, że odnajduję pomału swój styl malarski. Im więcej tworzę, tym więcej pomysłów przychodzi mi do głowy w podobnej technice. Muszę częściej to robić. Zamierzam w przyszłości byś światowej sławy artystką. To chyba moje największe marzenie, to oraz umiejętność odczuwania szczęścia, zauważania go także w niewielkich rzeczach.

Od paru dni zmniejszyłam dawkę Seronil'u. Teraz 40mg <było 60mg>. Nie dlatego, że czułam się lepiej. Dlatego, że biorąc 60mg, chciałam zwiększyć jeszcze dawkę. Okazało się, że przyjmuję już maksymalną, więc teraz łykam mniej, by później wrócić do 60 i na te gorsze, zimowe dni postawić się na nogi. Bo do 60 już się przyzwyczaiłam.
Na pewno bardzo pomogło mi to w walce z bulimią. Nie pamiętam kiedy ostatni raz prowokowałam wymioty, ani kiedy miałam kompulsywne napady, apetyt wręcz jest znikomy. Czasem mam wrażenie, że mogłabym zjeść jeden posiłek dziennie i to by wystarczyło. Jednak taki efekt uzyskałam dopiero przy maksymalnej dawce. Wcześniej mogłam nie wymiotować np. tydzień, po czym robić to codziennie.
Czytałam, że ten lek ponoć nie poprawia wielce samopoczucia, za to hamuje te napady jedzenia i wymioty po nich. Wydaje mi się, że pomógł w nastrojach, ale to taka huśtawka. Gdy coś uderzy nas mocno, to ciężko się pozbierać. Z drugiej strony hartujemy się, wszystko uczy i ma swój dalszy, lub bliższy cel.
Staram się stanąć na nogi. Nie chcę narzekać, nie lubię, ludziom się nie zwierzam, ale że tu jestem anonimowa i mogę się wygadać, to to robię.
  • awatar Brunette })i({: Też wolę wygadać się gdzieś anonimowo na blogu, niż komuś kto mnie zna. To bardzo pomaga. Powodzenia. :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Przygniatający dzień. Jak kilka ostatnich. To co napisałam w profilu "o mnie"; "huśtawka emocjonalna" - myślę, że trafiłam w sedno tym opisem. Dawno nie czułam bólu wewnętrznego, naprawdę. Dawno nie płakałam i choć chcę teraz, to nie potrafię. Jestem zamknięte. Duszę się w sobie.
Przypuszczam, że w przyszłości skończę w psychiatryku, malując równie nienormalne obrazy, co ja i uderzając głową o ścianę.
To nie bujda. Zazwyczaj moje przewidywania się sprawdzają, tylko czasu potrzeba.
Daj mi ból fizyczny. Uderz mnie
I znów więcej palę
  • awatar zjawisko dyfuzjii: fajki nas wykończą kiedyś.. i jak sobie radzisz teraz? lepiej? ten bol wewnetrzny jest przerabany..
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Byłam w Paryżu. Przepiękne miasto, ta architektura, te  galerie sztuki na każdym kroku i klimatyczne, wąskie uliczki. Uwielbiam ten klasyczny styl. Muszę tam wrócić. Zwiedziłam Luwr, oraz kilka innych wystaw. Zakochałam się w tym miejscu. Chcę nauczyć się mówić po francusku, bo to taki cudowny, melodyjny język, niczym balsam dla uszu.
Chyba znów czuję, że wszystko zaczyna się układać. Podróże, odkrywanie nowych rzeczy, sprawiają, że chce mi się żyć.
Co więcej, udało mi się sprzedać kolejny obraz. Zamierzam teraz więcej malować, gdyż po przekroczeniu 20 malarstw <nadających się>, będę mogła zorganizować własną wystawę.

Można mieć wszystko, ale bez celu w życiu jest tak, jakby nie miało się nic. Bo nadaje on sensu temu co posiadasz i temu, czego nie posiadasz.
Takie małe podsumowanie, jakie naszło mnie ostatnimi czasy.

W sobotę widzę się z Młodziakiem, oby okres do tego momentu mi minął <haha>.
Wiecie, do facetów podchodzę już tak, aby mieć z nich jakieś korzyści. W miłość prawdziwą, czystą, wierną; nie wierzę. Związki powstają na zasadach przywiązania i obopólnych korzyści. Jednak to moje zdanie, nie zamierzam nikogo na tę drogę sprowadzać, bo trzeba być na niej ostrożnym, aby jednak zostawić w sobie to ludzkie dobro i nie hańbić nadto własnego "ja", aby sumienie nie krzywdziło nas samych. Jak widać, wszyscy jesteśmy istnymi egoistami.
 

colorfulblack
 
Zaczęłam czytać sporo książek, co prawda nie przepadam za jakimiś wymyślonymi historiami, raczej sięgam po reportaże, biografie, czy też poradniki. Muszę przyznać, że wkręciłam się, aż dziwi mnie ten fakt. Sęk w tym, że pozycje, które wybieram, często skłaniają do przemyśleń i filozofowania, przez  co nie wpływa to koniecznie dobrze na mój stan psychiczny. Znów się zastanawiam, czy nie zwiększyć dawki Seronil'u (tak btw. to nie pamiętam, kiedy ostatni raz wymiotowałam!), jednakże wolę przeczekać do zimy, bo przypuszczam, że wtedy będzie to bardziej potrzebne.

Hm.. mój młodziak był u mnie w weekend, znów się kochaliśmy. Zaczynam mieć wrażenie, że relacja ta sprowadza się powoli głównie do seksu. Co prawda mamy iść teraz jakoś wspólnie do kina, ale czas pokaże.
Za to prawdopodobnie w czwartek jadę z moim starszym do Paryża <jednak nie nastawiam się na to w 100% (ani w 80%), bo już dawno zauważyłam, że on lubi dużo obiecywać, a mniej robić. Jeśli już tam dotrę, to mam nadzieję, że będzie fajnie, w końcu spędzimy kilka dni razem.

Na uczelni doszły całkiem ciekawe <jak dla mnie> przedmioty.. historia sztuki, filozofia, estetyka, fotografia.. aż chętnie jutro wstanę rano na wykład.

Jednak czuję, że znów nadchodzą dni, w których to nie potrafię, docenić tego, co mam, a smutek ponownie z niewiadomych przyczyn wkrada się. Próbuję z tym walczyć. Może za dużo wina..?
  • awatar zjawisko dyfuzjii: Taka relacja też fajna `;D jakbys pojechala do Paryza to zazdroszcze <3
  • awatar Ohtien: Ja też staram się walczyć z tym jak bardzo nie doceniam tego co mam. Nie ważne ile wysiłku w to włożę zawsze przyjdzie taki wieczór gdzie wszystko jest mi obojętne.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

colorfulblack
 
Zwiększyłam dawkę Seronil'u do 60mg, bo miałam coraz częstsze napady bulimii. Odkąd biorę więcej tabletek, nie pamiętam, kiedy nastąpił ostatni z nich.
Jest lepiej niż było; to na pewno, lecz ciężko mi aktualnie się wypowiedzieć na ten temat, bo leżę w łóżku przeziębiona, a co za tym idzie - brak humoru.

Przeprowadzam się na kawalerkę, w końcu będę mieszkać sama, a nie z kilkoma obcymi studentami. Nie jest mi to dane, by przebywać w otoczeniu tylu osób na co dzień. Zaraz rozpocznę kolejny rok studiów. Ciekawe jak to będzie, czy bardziej się otworzę. Nie wiem, czy to przez to przeziębienie, czy co, ale znów jakoś mi gorzej. Ostatnio było fajnie.

Wpis do dupy.
 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

colorfulblack
 
To mój 18-dzień na Seronil'u. W ciągu tego czasu miałam kompulsy dwa razy, po których sprowokowałam wymioty. Poza tym nie miałam kompulsów, staram się jeść racjonalnie, zdrowo. Nie pamiętam, kiedy wcześniej tak długo udało mi się wytrwać. Przed rozpoczęciem leczenia, potrafiłam zwracać po cztery razy w tygodniu. Nie umiałam jeść. Nie panowałam nad tym.
Nie uważam, że już się tego nauczyłam, ale pomalutku odzyskuję nadzieję, że nie wrócę znów do bulimii.
Zauważyłam, że ja nie wymiotuję, gdy mam po prostu ochotę na coś, tylko gdy się czymś denerwuję, gdy coś mi w życiu nie wychodzi, a ta uczta nawet nie sprawia mi przyjemności. Jem i w pewnym momencie nie czuję smaku.
Treningi dużo mi pomagają.
Dziś byłam na trampolinach z interwałami, a później na pilates'ie. Uwielbiam ćwiczyć do utraty tchu.

Zauważyłam również, że alkohol mnie wyprowadza z tego wewnętrznego spokoju, który staram się naprawić. Po procentach mam gorszy humor. Tylko ciężko jest nie ponieść się imprezie w weekend.. zwłaszcza, będąc studentem.

A co do facetów, to na razie mam ich dość. Nie przyjmuję żadnych zaproszeń na ponowne spotkania z poprzednimi, bo nie jestem na to gotowa. Gdy znów dojdę do siebie, nabiorę wewnętrznego spokoju i równowagi w życiu, to może dam sobie szansę na miłość. Aktualnie muszę obdarzyć nią tylko siebie.
  • awatar Bad Bunny: Twoja wypowiedź bardzo kontrastuje z tym, co napisałaś 14-go maja. Dobrze, że doszłaś do wniosku, że warto skupić się na sobie i swoich potrzebach. Nikt na świecie nie powinien być ważniejszy od Ciebie samej.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
~ Będąc nastolatkami, mamy nierealistyczne marzenia o swojej przyszłości. Jesteśmy w niej gwiazdami rocka. Dorastające dziewczęta marzą o wampirze ze Zmierzchu. Nader wszystko nie chcemy przeciętności, bo przeciętność nas wkurwia. A później przestajemy pić mleko i zaczynamy pić wódkę.

~ Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy.


79e79d0784348947847c27f2d843105b.jpg
  • awatar Nesmireth: O tak, przestajemy pić mleko, zaczynamy wódkę. Dorosłość.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

colorfulblack
 
Znów nie widzę sensu. Ciężko. Jutro zwiększam dawkę Seronilu. Niech mi to pomoże, bo kurwa... czuję taką ogromną samotność. Nie ma nic gorszego od tego, przynajmniej dla mnie.
W weekend zabalowałam, dużo alkoholu, może przez to wrócił ten stan beznadziei.

Chciałabym w końcu mieć jakiegoś normalnego faceta. Większość, których spotykam, to pospolici ruchacze, albo po prostu nie podobają mi się. Brakuje mi miłości. Jestem jej spragniona. Boli mnie serce, ale nie chcę się wyłączać, jak zawsze to robiłam, bo wtedy popadałam w kompletną demoralizację, prawie nic nie miało dla mnie granic.
Tylko ciężko jest z otwartym sercem żyć. Bo ci co mają zamknięte, porządnie ranią.
Mam dosyć rozczarowań.
  • awatar Sylwia Lisiewicz15: moje znalezione zdjęcie,ale.. to nic. Zapraszam do mnie i zobacz mój autorski tekst do tej fotografii :D
  • awatar zjawisko dyfuzjii: Podobnie mam z facetami, tylko ja niby jestem głodna tej miłości, chcę kogoś mieć a jak już coś jest na rzeczy to nie chce..
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów