Wpisy oznaczone tagiem "Porażka" (221)  

my-style
 
Makino: obudziłam się z takim bólem gardła, że aż się popłakałam.
 

my-style
 
Makino: przegięłam z bieganiem. nie biegałam przez tydzień i poleciałam wczoraj jak głupia. nie sądziłam nawet, że przesadzam. sądziłam, że skoro chodziłam trochę po mieście w tym czasie, to mogę normalnie iść biegać, jak zawsze, i nic mi nie będzie.
po 2.5km zaczęły mnie boleć kolana - w domu ciągle siedzę po turecku, co widać wcale dobrze na nie nie wpływa, a potem było tylko gorzej. sądziłam, że skoro dałam radę przebiec 2.5, to dam radę kolejne 4...
wieczorem chodziłam jak zombie. ból kurwa mać niesamowity, jakby mi łamali kolana przy chodzeniu.



nie bądźcie debilami jak ja i nie lećcie jak idioci po przerwie od treningów.
  • awatar gość: Ja już raz podobną nauczkę dostałam i teraz uważam podwójnie. Wszystko trzeba robić z głową, bo jak to mówią "od sportu do kalectwa".
Pokaż wszystkie (1) ›
 

my-style
 
Makino: podczas biegania po jakichś 1.4km złapały mnie tragiczne mdłości, a chwilę potem okropny ból brzucha. myślałam, że zwymiotuję i padnę na trawnik i będę tak leżeć i czekać na pomoc. idąc po rozum do głowy zadzwoniłam po K., żeby po mnie wyszedł, bo w sumie nie mógłby się domyśleć sam, że coś jest nie tak (ostatnio jak biegałam nie było mnie ok. 50min, więc nie byłoby podstaw, by myśleć, że gdzieś padłam i zdycham z bólu), a poza tym było wcześnie i oprócz mnie w parku był jedynie mężczyzna chodzący o kulach, potem spotkałam jeszcze panią z pieskiem. już pod domem poczułam się trochę lepiej, a teraz jest już w ogóle spoko.
a więc dopadł mnie okres, spóźniony o dwa tygodnie. w takim stylu go jeszcze nie witałam.
 

malezycie
 
Jak duża większość z Was wie, wczoraj polscy piłkarze przegrali w rzutach karnych z Portugalią.

Dzisiaj ich porażkę powtórzyli siatkarze, przegrywając 3:0 z Brazylią. Sytuacja nieco inna, ale mimo wszystko porażka. Co prawda, Brazylia jest jedną z najlepszych drużyn na świecie, a Liga Światowa jest dla Polaków bardziej przygotowaniem do Igrzysk Olimpijskich, ponieważ jako gospodarze mają zagwarantowany awans do następnego etapu. Jednak martwią mnie te ciągłe przegrane.

Mimo to nadal kibicuję naszym, a już jutro mecz Polska - Francja o 18.00! Trzymam kciuki!


Teraz przyszła pora na artykuł, który zobaczyłam wczoraj, a bardzo mnie zainteresował:
brightside.me/(…)the-16-most-expensive-materials-in…
Jest w nim zawarty ranking najdroższych substancji na świecie. Uwielbiam rankingi, dlatego także i tego nie mogłam przegapić. Chciałam zamieścić go w całości na blogu, ale stwierdziłam, że przeczytanie u źródła jest dużo lepsze.

Bardzo często zaglądam na stronę brightside.me, ponieważ znajduje się tam dużo różnych ciekawostek i inspirujących rzeczy. Ma tylko jeden minus, o którym zamierzam napisać oddzielny wpis.

W ogóle mam tak dużo pomysłów na wpisy i chciałabym napisać wszystko w jednej chwili, ale niestety czas mnie bardzo ogranicza :(


Przyszedł czas na piosenkę:

Coldplay jest zespołem, za którym przepadam, ale nie szaleję. Gdy usłyszałam tę piosenkę w radiu, nie wpadła mi w ucho. Jednak wczoraj trafiłam na nią na youtubie, posłuchałam jeszcze raz i stwierdziłam, że coś w niej jest. Podoba mi się taka "wyraźna" muzyka o ustalonym rytmie. Jakby była w jakimś stopniu przeznaczona do tańca.

Także bardzo polecam, aby odsłuchać tę piosekę spokojnie na słuchawkach w dobrej jakości, a może się spodobać :)


I ostatnia część wpisu, czyli outfit:
FB_IMG_1467397693503.jpg


Jest dość prosty, ale właśnie chyba to najbardziej mi się w nim spodobało. Uwielbiam takie jeasny - ich krój i kolor jest według mnie boski. Szara, prosta koszulka bardzo ładnie zgrywa się z nimi kolorystycznie, a jej prostota je bardziej uwydatnia (chodzi o pozytywne uwydatnienie xD). Całości dopełnia prosty zegarek i cieniutka bransoletka idealnie pasujące do reszty.

Po prostu cudny ♥


I tutaj kończę mój post. Już nie mogę doczekać się pisania następnego. Mam już w planach jedną recenzję i trzy posty urodowe/modowe. Jeśli w najbliższym czasie przeczytam jakąś książkę (a mam już ich parę odłożonych) lub obejrzę film, to pewnie kilka słów o nich też się tutaj znajdzie.

Ciągle myślę nad zmianą tła, ale to nawet pasuje, a nie znalazłam dotąd niczego ładniejszego, więc to raczej potrwa.
Więc to wszystko na dzisiaj.
Dobranoc!
Do następnego wpisu!
  • awatar workingyesyes: piosenkę uwielbiam a outfit dość prosty, ale fajny :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

my-style
 
Makino: jak mi K. wyjebał w nocy niechcący z dyśki w sam nos, to do teraz mnie boli.
nie dość że poszłam spać o 3:30 bo kułam na koło (które swoją drogą raczej ujebałam, a poprawa dopiero we wrześniu, więc baj baj obrono pracy), to o 5:30 obudził mi ból. dobrze, że mi tego nosa nie złamał, bo nie wiem, co bym zrobiła.
boli jak chuj. masakra po prostu.

potem jeszcze zasnęłam na 2h i wstałam o 8, nie czując się zbyt dobrze.

pewnie też dlatego czułam się na kole jakby mi ktoś wyjebał.
a, zapomniałam. rzeczywiście mi ktoś wyjebał.
 

ebooki24org
 
Marcin Osman przedstawia swoje doświadczenia, oraz lekcje które i Ty będziesz mógł zaimplementować do swojego życia, po to aby móc szybciej radzić sobie z porażkami, które pojawiają się w życiu każdego (nie tylko) przedsiębiorcy.

Dla kogo jest ta książka? Dla osób, które:

   miały, lub nadal mają problem z powrotem do pełnej sprawności biznesowej
   stoją przed trudnymi decyzjami szczególnie biznesowymi
   mają trudności finansowe, wynikające z wcześniejszych błędnych decyzji biznesowych
   zmagają się z trudnościami emocjonalnymi w zakresie ponownego wyjścia na prostą
   chcą zabezpieczyć się przed trudnościami biznesowymi, przed którymi zapewne stanie niemal każdy przedsiębiorca

www.ebooki24.org/(…)jak-radzic-sobie-z-porazka-nie-…

jak_radzic_sobie_z_porazka_nie_tylko_w_biznesie.png
 

ozmaja
 
Ozmaja: Kanapka z serem topionym - 100 kcal
Szklanka kakao - 151 kcal
Skrzydełko z kurczaka gotowane ze skórką - 290 kcal
4 cukierki lodowe - 64 kcal
Hamburger z Mc - 252 kcal
Mała paczka frytek z Mc - 240 kcal

RAZEM: 1097 kcal....
AKTYWNOŚĆ: +

Porażka... za dużo dziś zjadłam. Wszystko przez to że byłam na urodzinach przyjaciela w McDonaldzie. Gdy widziałam na stole te całe jedzenie nie mogłam się powstrzymać i zjadłam ten syf. Chciałam to wszystko wyrzygać ale ktoś by usłyszał :/ Ale mam nadzieje że spaliłam te wszystkie kalorie spacerem który trwał kilka godzin. Co do wagi... Będę ważyła się co sobotę.

CHUDEGO!
Prawda__Lx_big.jpg
  • awatar ♣Brownsugar♣: ej..kalorycznie nie jest tak źle. Dzisiaj zjesz mniej i będzie ok. Ech..ja też mialam 13 lat jak w to wpadłam. Trzymaj sie. :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

fatbutterfly
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

my-style
 
Makino: i właśnie w ten sposób spędzę kolejny wieczór przed komputerem. kurwa jak super.
 

my-style
 
Makino: Jestem po udanej wizycie u fryzjera. Ziomek po 5 minutach znajomości zaczął mi opowiadać jak w wieku 16 lat wyprowadził się z domu i że narzeczona zerwała zaręczyny pół roku przed ślubem : p Takie historie! Przynajmniej było sympatycznie : )

Wczoraj znowuż olałam dietę, bo czuję się ostatnio jak gówno (mam takie zawroty głowy, że bywałam już pewna, że umieram / jestem w ciąży / mam nerwicę lękową / mam raka / mam sarkoidozę / mam anemię). Więc nażarłam się orzechów włoskich, żeby uzupełnić żelazo. Może pomoże. Mam nadzieję, bo te zawroty rozpierdalają mi życie, to jest uczucie jakby Ci się mózg wywracał do góry nogami, i jakbyś dryfowała gdzieś nad ziemią, ale to wcale nie jest przyjemne.

Przede mną do zrobienia 2 sprawozdania, 8 zadań dla jakiejś babki za hajsy i nauka do egzaminu na środę (jest sobota). No i ludzie! Zaczynamy pisać inżynierkę! : o Czas do 15.02 bo tak się zgodził mój promotor. A 8.02 kurewski egzamin z mechaniki klasycznej. Inżyniera mi się zachciało, kurwa mać...
 

fit.strong.happy
 
Oj u mnie nie było kolorowo w ostatnich dniach (12,13,14).
Jedna wielka masakra, same śmieci i zero ćwiczeń. Jednym słowem #porażka
Dopiero dzisiaj pod wieczór się ogarnęłam i zabrałam się za ćwiczonka,
jednak po południu była jeszcze #wiekamasakrasłodyczami.
  #zmęczona_ale_dumna


To dni przed okresem, niby to jest jakieś wytłumaczenie, ale ja przesadziłam trochę xd
Od jutra muszę się znowu porządnie wziąć w garść.

Fight for your dreams.
Potrzebujemy motywacji, by zacząć i przetrwać początki.
Jednak z biegiem czasu wypracowujemy nawyki, dobre nawyki, które pozwalają
nam wytrwać i tak na prawdę zmienią nasze życie.
Nie poddawaj się, bo warto.      _____________________________________________________________________________
"Pamiętaj, nigdy nie możesz poddawać się w połowie drogi. Jeśli już zaczęłaś coś robić, skończ to. Niezależnie z jakim skutkiem, czy efektem. Podjęłaś się jakiegoś zadania to doprowadź je do końca. Nie rezygnuj i nie mów, że nie warto. Nie odpuszczaj, gdy wiesz, że możesz wygrać. Nie wmawiaj sobie, że nie dasz rady. Nabierz powietrza w płuca i brnij do przodu. Stań oko w oko z własnymi słabościami. Później uderz i tym samym rozpocznij walkę. A następnie ją wygraj, bo stać Cię na to."     _____________________________________________________________________________

tumblr_nn0n7mGlM41r89tljo1_500.png

tumblr_nv15ffL2P91s85no7o1_500.jpg

tumblr_nk4zxflP0O1qm4ynuo1_540.jpg
  • awatar riveer_sidee: Bardzo fajne dwa motyeujące cytaty na dole ;) oj tam jeśl teraz tylko był taki dzień to potraktuj go jako cheat day haha :) ważne ,że poćwiczyłaś głowa do góry!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

my-style
 
Makino: byłam u kosmetyczki i zrypała mi brwi. no super. to po chuj poszłam i zapłaciłam, tak to bym sobie sama zrobiła. następnym razem pójdę gdzie indziej albo zrobię sama. i tyle. mam nadzieję, że przez tydzień odrosną (ogólnie szybko rosną, więc jest szansa).
  • awatar Libra.: Az tak?
  • awatar Makino: @Libra.: Czuję się jak niedojebana. Pobiegłam rano po pędzelek do brwi, miałam cień do brwi w domu. Bez pomalowanych od dziś nie wychodzę, niestety.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

letitrain
 
Witam :)
Mało jest ludzi, którzy uważają, że dzieciaki nie są słodkie.. Ale to dobrze :)
W nas, kobietach, w pewnej chwili rodzi się dojrzałość do posiadania dziecka. Co mam przez to na myśli?
Otóż.
Żyjemy sobie spokojnie na tym świecie, nic nam nie przeszkadza, mamy jakieś plany, cele w życiu, jakieś marzenia, spełniamy się zawodowo, wspaniale nam się żyje, co prawda raz gorzej a raz lepiej ale w życiu trzeba ścierpieć upadki.. W każdym razie żyjemy jakoś na tym świecie i nagle, prędzej czy później pojawia nam się w głowach taka myśl, że fajnie byłoby mieć jakąś sumę mnie i mojego partnera na tym świecie.. Pojawia się myśl o dziecku. Nie jest sztuką aby dziecko przyszło na świat, nie będę się zagłębiała w tematy biologiczne tutaj bo nie o to mi dziś chodzi. Chcę skupić się bardziej na wychowaniu dziecka..
Często jest tak, że mamy jakiś tam instynkt macierzyński, który "podpowiada" nam jak mamy zachować się w określonej sytuacji. Wszystko fajnie ale czy on podpowie nam jak dobrze wychować naszą małą pociechę? Czy on powie nam co robimy dobrze a co źle? No właśnie nie do końca..
Wychowując nasze dzieci korzystamy z takich wzorców zachowań, którymi my byliśmy wychowywani. Co to znaczy? Stosujemy te metody wychowawcze, które stosowali nasi rodzice wobec nas. Odbywa się to oczywiście w sposób nieświadomy.. Często obserwujemy inne matki i powielamy ich zachowania.

Do czego zmierzam?
Dziecko potrzebuje zainteresowania z naszej strony, zwłaszcza w początkowych latach życia. Jeśli mu tego zainteresowania nie okażemy, może ono stracić na poczuciu własnej wartości, zamknąć się w sobie i nie rozwijać się w pełni tak jakby chciało.
Nie wolno nam zagłuszać jego ambicji..
Jeżeli dziecko mówi "mamo, poczytaj mi książeczkę", to starajmy się zrobić wszystko aby tą książeczkę mu przeczytać.. nie za sekunde, to za minute, jak nie to za 5 minut, ale przeczytajmy. Dziecko nie powie nam że potrzebuje się wyżalić, to my jesteśmy od tego aby słuchać go tak, by chciało do nas mówić. My jesteśmy od tego, by okazać mu zainteresowanie, zauważyć w czym sobie najlepiej radzi i wspierać go w każdej sytuacji. Nikt nie zapewni dziecku takiego przypływu poczucia własnej wartości jaki zapewnić może mu rodzic.

Jeśli okażemy dziecku zainteresowanie z naszej strony, wyrośnie ono na pewnego siebie, dojrzałego człowieka, który nie będzie zakompleksiony i nieśmiały.

Oczywiście nie mówię tu, aby być na każdą zachciankę naszego dziecka, bo są pewne granice, ale to już temat na osobny wpis..

Pamiętajmy więc: SŁUCHAJMY CO MÓWIĄ DO NAS DZIECI I MÓWMY TAK, BY DZIECI NAS SŁUCHAŁY.

Jak my będziemy postępować względem nich, tak one będą nas traktować. Po prostu damy im złe wzorce wychowania, które one potem powielą.

Dziecko ma czuć, że ktoś się nim interesuje. Odciągnijmy się na moment od telewizora, telefonu, garnków, komputera, pracy i poświęćmy kilka chwil dla dziecka. Dla nas to tak niewiele, dla niego bardzo dużo.

Najważniejsze jest to, by stworzyć fajną relację z dzieckiem.

I na koniec jeszcze raz: Dajmy dzieciom czuć, że są one kochane i okażmy im zainteresowanie!

Szalom! :)
 

blockmybody
 
4everfat:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

skinny_dream
 
bad_wolf: ostatni raz pisałam dwa tygodnie temu i w tym czasie nie schudłam nic... Chociaż trzymałam się, pisałam bilanse i nie przekraczałam 1200 kcal. Nie wiem co się dzieję. Wczoraj ważyłam 52,6 ale to dlatego, że w piątek byłam na imprezie i ogólnie mało zjadłam w ciągu dnia.
Muszę coś zmienić. Nie wiem może muszę zacząć porządnie ćwiczyć albo coś w tym guście...
  • awatar Little One: ogarnij makro i ćwiczenia i bd okej
  • awatar gość: Ćwiczenia sa ważne. :)
  • awatar słońce maj: ćwiczenia i ćwiczenia będziesz czuła się świetnie :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

czarnyslon
 
Zupełnie nie miałam czasu na nic, nawet na napisanie prostej notki i podliczeniu bilansów. Nie były za fajne, innymi słowy kompletnie zawaliłam po dwóch dniach...

Dzisiaj dostałam pracę od koleżanki mamy, dlatego kilka godzin po szkole będę spędzała w ruchu, niedużym, ale jednak. Później dom, prace domowe i spać. Myślę że to pozwoli ograniczyć mi jedzenie, więc mimo, że padam dziś na twarz i nie czuję nóg, cieszę się :)

Dziś zjadłam z tego powodu niedużo, myślę że poranne kanapki spaliłam, więc na koncie mam jedynie miskę zupy (nie gotowana na mięsie).

Post na szybko, nawet nie mam siły przejrzeć innych wpisów, czy pomotywować się. Idę zaraz spać. Dobranoc wszystkim, chudego wieczoru!
  • awatar Little One: malutko dzisiaj, gratulacje <3 wyrobisz z takim tempem życia?
  • awatar whoism: jejku jak a zazdroszcze...chce isc pracowac juz od 2 lat, a znajomosci zero! </3 ale jeszcze kilka mc i 18 i nic mnie nie zatrzyma haha
  • awatar Ephrem: @whoism: To typowo praca dorywcza, ale sam fakt że jakakolwiek jest, cud, bo ja też do tej pory miałam wielkie problemy żeby sobie dorobić na czymkolwiek :) W końcu się znajdzie, powodzenia~!
Pokaż wszystkie (7) ›
 

audiobook-kryminaly
 
Autor: L.S. Hilton  

PRAWDA O PRZESZŁOŚCI JUDITH

Rosyjska mafia i włoski detektyw czyhający na jej życie.

LEŻĄCA POD STERTĄ KŁAMSTW

Falsyfikat arcydzieła, który może ją uratować.

ZASZOKUJE NAWET JĄ SAMĄ.

Pilnie strzeżona nowa tożsamość, której utraty nie może zaryzykować.

Judith Rashleigh, prawdziwa tożsamość wytwornej i obytej Elizabeth Teerlinc, leży pogrzebana pod stertą kłamstw. Nie wspominając o zwłokach mężczyzn, na tyle głupich, by wejść jej w drogę.

Teraz jednak, gdy znalazła się pod ostrzałem rosyjskiej mafii z jednej strony i skorumpowanego włoskiego detektywa z drugiej, Judith zostaje zmuszona do zrealizowania jeszcze bardziej odważnego przedsięwzięcia: stworzenia falsyfikatu arcydzieła i dostarczenia go do światowej sławy domu aukcyjnego, gdzie pracowała kiedyś jako zwykła asystentka, a następnie sprzedania za sto pięćdziesiąt milionów dolarów.

Dla Judith perspektywa oszukania znienawidzonego byłego pracodawcy oraz światowego establishmentu artystycznego wydaje się niemal tak ekscytująca jak ekstremalny seks, od którego jest uzależniona, zwłaszcza jeśli porażka grozi strzałem w tył głowy.

Jednak zwrócenie uwagi na nową tożsamość naraża ją na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Jak na pięknym obrazie odartym z warstw werniksu pod spodem może się ukazać coś zupełnie innego…


Szczegóły publikacji:
akryminaly.masz24.pl/ultima.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków z działu "kryminał, sensacja, thriller", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-kryminal-sensacja-thriller.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

mouseonacid
 
Bilans na dzisiaj:
Jogurt
trochę risotto
6 km rowerkiem

myślę, że zmieściłam się w 500 kcal :)
pod względem kalorii dzisiejszy dzień mogę uznać za udany. Szkoda, że tylko pod tym wględem...
...pieprzona feta. Kupiłam pół sztuki, zeżarłam z Myszką na pół. Jakiś dziwny ten towar... wywołuje we mnie trochę pokręcony nastrój. Na początku jest świetnie ale w miarę jak schodzi czuję się coraz dziwniej... nasila się deprecha i nerwica. Nie mogę na siebie patrzeć... na prawdę nie mogę. Robi mi się niedobrze na samą myśl. Po co ja  to zrobiłam... niby nie ćpam już tak często ale mam dziwne dość pesymistyczne wrażenie, że "już tak często" należało by zamienić na "jeszcze tak często"... Nie chcę, żeby to znowu się zaczęło... a z drugiej strony czuję, że bardzo tego potrzebuję. Wręcz fizycznie tego potrzebuję. Im mniej jem, tym bardziej chce mi się ćpać... tak jakby każda głodna komórka mojego ciała łaknęła się czymś zapełnić - jeśli nie jedzeniem to narkotykami. To takie okropne... już nie potrafię sama sobie z tym radzić... a nawet nie mam z kim o tym porozmawiać...
  • awatar Kiniaxd: jogurt jeśli naturalny to szklanka 250g ma 150kcal a risotto w 300 409 kcal mogłaś troszke wystawać za 500
  • awatar Mysz Hoffman: Moje jogurciki maja jakoś po 50 kcal. Risotto fakt kaloryczne... Ale rowerek trochę spalił. Jestem spokojna :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mouseonacid
 
Dzisiejszy dzień można uznać za całkowitą porażkę...
Joint spowodował nieziemskie, niekontrolowane gastro nawet nie będę pisać ile zjadłam... nie ćwiczyłam... nawet nie mogłam tego wyżygać, chociaż meczyłam się dobre pół godziny (bez przesady :|) Jutro już na to nie mogę pozwolić. O 11 jadę do mojej Myszki. Na śniadanie jem jogurt. U Myszki wciągam kreskę/i. Jem odrobinę obiadu (żeby nikt mi nie powiedział, że nic nie jem)... I na tym koniec. Do tego od Myszki wracam rowerem (5km pod górkę) i ćwiczę przynajmniej 30 min. Koniec Hoffman. Miarka się przebrała. Trzeba się zabrać za swoją grubą dupę...
Czuję się jak śmieć...
 

mouseonacid
 
Mysz Hoffman: Masakra...
Bilans:
trochę (za dużo) krakersów ~ 150 kcal
1 łyżeczka masła orzechowego ~ 30 kcal
waza z serem białym i tuńczykiem ~ 100 kcal
kromka z serem białym i tuńczykiem ~ 200 kcal
5 pierogów ruskich ~ 320 kcal
kromka z jajkiem ~ 200 kcal

1000 kcal (dobrze liczę?)

+40 min ćwiczeń
+1 km przebyty z buta

Porażka wiem...

A mogło być tak pięknie...
I to jescze połowa po 19 ;(
Nie mogłam się powstrzymać. Nienawidzę tego... Jestem słaba. Beznadzieja... Nawet nie potrafię żygać. Zawsze miałam z tym problem. Czasami musiałam spędzić dobre 10 min żeby się udało... Chodząca porażka. :/
  • awatar anizokoriaaa: Zawsze może być gorzej... np. tak jak u mnie. Ale jutro też jest dzień! :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mouseonacid
 
Poległam juz na śniadaniu... Pieprzona kanapka z jajkiem... 230 kcal chociaż w sumie mam dzisiaj 9 lekcji. Tylko najgorszy spaślak tak by się usprawiedliwiał. Przydałby mi się ktoś, kto dał by mi w pysk kiedy spróbuję zjeść coś TAKIEGO...  Dzisiejszy dzień zapowiada się na porażkę. W końcu czeka mnie jeszcze obiad... Byle nie przekroczyć maksymalnego limitu 1000 kcal. Aż taka beznadziejna chyba nie jestem.
  • awatar Mysz Hoffman: Masz w sumie racje... Ale i tak sie boje... Tym bardziej, ze na obiad jest moja najulubieńsza rzecz na świecie czyli makaron z pesto i z serem
  • awatar TO FAT!: Lepiej zjesc cos takiego rano zamiast na kolacje,bo masz pewnosc ze to spalisz :) dobrze jest ☺
Pokaż wszystkie (2) ›
 

mouseonacid
 
Coraz gorzej... Chce mi się płakać... Nie potrafię schudnąć... Nie potrafię wzbudzić zaufania jedynej osoby jaka mi dostała czyli mojej babci... Dzisiaj usłyszałam: nie prosiłam sie twojego ojca o pieniądze bo nie sądziłam ze będą mi potrzebne. Ale zabolało. Wszyscy postawili na mnie odgórnie krzyżyk. Noszę przeklęte znamię. Znamię upadku.
  • awatar Mysz Hoffman: Taki jest plan. Tylko nie za bardzo mam jak go zrealizować... Po pierwsze mam 17 lat. Do 18 wprawdzie jeszcze tylko 3 miesiące. Ale nie ma co się oszukiwać 18-nastka nic nie zmieni... Cokolwiek ma szansę się zmienić dopiero wtedy, kiedy skończę szkołę, zdam maturę i wyruszę na studia. Najprawdopodobniej (o ile się uda) na Krakowskie ASP. Niestety niepełnoletność nie jest moim jedynym problemem... Żadne z moich (do granic możliwości nie odpowiedzialneych) rodziców nie ma najmniejszego zamiaru łożyć na mnie jakiekolwiek pieniądze. Obym wygrała sprawę o alimenty. ;_;
  • awatar ♥Bae♥: W końcu Ci zaufa, na pewno. Poradzisz sobie z tym i udowodnisz babci że można Ci ufać... A jeśli się to nie powiedzie to zaczniesz od nowa wszystko, zmienisz trochę w swoim życiu i jakoś się ułoży
  • awatar Mysz Hoffman: Mieszkam z nią już 3 miesiące... i nie jest nawet odrobinę lepiej. Pozostaje mi tylko cierpliwość.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów