Wpisy oznaczone tagiem "Szczury" (288)  

jamniczek-pl
 
23 stycznia mam wizytę u alergolog.
Tak, kobieta.

Dlaczego jest to ważne?

Napiszę zaraz po tym, gdy napiszę jeszcze jedną, myślę, że istotną rzecz.

Terminy przesunęły się, ponieważ przez jakiś czas była w szpitalu.

Oczywiście jej pobyt w nim mógł być spowodowany np. upadkiem i zwichnięciem/złamaniem kończyny etc., ale mam obawy, że jest to osoba bardzo dojrzała. (Co nie znaczy, że z młodą dziewczyną zawsze "pójdzie gładko" a z bardzo dojrzałą kobietą od razu będzie "pod górkę".)

I teraz tak: kobieta + wiek.

A u mnie alergia na Opaków na 100% (plus pyłki i nie wiem co jeszcze).

alergia1.jpg


Gdyby to był alergolog miałabym mniejsze obawy, ale one są silne: kobieta (chyba) powyżej 50-60 lat nie zrozumie, iż nie mogę się "pozbyć" Opaków jak rzeczy...

Dla wielu, nawet niektórych weterynarzy (!) szczury traktowane są jak tak zwany podgatunek. Nie jak pies, kot...

Kobiety często boją się myszy. Szczury? Tym bardziej!

Boję się najgorszego.

sz2.jpg


Że "postawi mnie pod ścianą" i powie coś na zasadzie: "Albo pani na własną rękę będzie mieć poważniejsze powikłania (na razie katar - nie zawsze, alergia dotykowa i od pewnego czasu problemy z cerą), albo pani się ich pozbędzie."

Nawet gdyby zaproponowała opcję wyniesienia Ich do innego pokoju - nie mam gdzie.

Czy istnieje możliwość, że - jeżeli dojdzie do tego, o czym piszę - przepisze mi preparat(y) lub/i (nigdy nie byłam u alergologa) sama poprowadzi lub da mi papier na odczulanie, czy też będzie jak w kotłowni? Duchota, wzajemne niezrozumienie i odejdę z kwitkiem?

alergia2.jpg


Myślę, że lekarz nie może tak postąpić z pacjentem, ale wiele już przeczytałam i wiem, że może praktycznie wszystko...

-*-

"Czy odczulanie podskórne jest refundowane u osób dorosłych?
Tak, immunoterapia alergenowa (odczulanie) jest procedurą refundowaną przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Metoda ta jest stosowana w leczeniu alergii IgE-zależnej u pacjentów powyżej 6. roku życia, spełniających odpowiednie kryteria.

W Polsce odczulanie metodą klasyczną (podskórną) mogą prowadzić jedynie lekarze alergolodzy. Preparaty do immunoterapii alergenowej dostępne są wyłącznie na receptę."

Za wyborcza.pl/(…)Czy_odczulanie_podskorne_jest_refund…
  • awatar Louve: Mnie alergolog zawsze proponowała szczepionkę odczulającą płatną - ok. 150, 200 zł, a było ich kilka w roku, to jednak sporo kasy... I nie skorzystałam, ale poza tym, tyle złego się o tej szczepionce w sieci naczytałam, ze nie mogłam się zgodzić na to odczulanie... bo albo nie skutkowała, albo miała ogromne uboczne Alergolog dala mi do przeczytania jakieś info w temacie tej szczepionki, trzeba było to podpisać, [dno całkowite, bo na swoja odpowiedzialność to się brało] potem, na kolejnej wizycie zapytała, dlaczego nie skorzystałam z tej propozycji, gdy powiedziałam, ze o cenę chodzi, zaśmiała się podstępnie i spytała, czy ja wiem, ze ona ma inna szczepionkę dla mnie... taka za 1 zł... No, nie wiedzialam... Nie doszło jednak do przepisania, bo... pani zapomniała, byłam jeszcze z córka i niej dala receptę, dla mnie nie, a zobaczyłam to w domu, nie zdziwiłam się zbytnio, bo moja alergolog to jest naprawdę psychopatka.
  • awatar jamnick: @Louve: " nie zdziwiłam się zbytnio, bo moja alergolog to jest naprawdę psychopatka." :] No to jestem ciekawa. I ostatecznie skończyło się na tabletkach? Z tego, co pamiętam chyba tak.
  • awatar Louve: @jamnick: na wziewnych lekach, ale mało są sluteczne
Pokaż wszystkie (7) ›
 

paniczowa
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cheeky Monkey:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

angelsdream
 
Pisze się, poprawia, popija zieloną herbatą, zajada kaszą z warzywami, a potem poprawia czekoladą.

Dobry tekst się pisze.
 

jamniczek-pl
 
Od około tygodnia Lennon dość często się drapał. Myślałam, że może coś tam sobie ubzdurałam, może to zwykła szczurza toaleta. Ostatnio wpadłam na pomysł, że lek na wątrobę i wzmacniający układ odpornościowy nie raz podawałam z odrobiną jogurtu, do tego gerberki - może się przebiałczył?

Wczoraj spojrzałam dokładnie a tam strupki na ciele. A drapał się ostatnio faktycznie bardzo, bardzo często i uporczywie. Z tym, że jak już zobaczyłam te strupki... Ach, i dzień wcześniej pojawił się jeden na czole. Skąd na czole?

Dzisiaj kolejny strupek. Wczoraj stwierdziłam, że muszę się zwlec i pojechać do Wetów. Trzeba Mu jak najszybciej pomóc.

AngelsDream (angelsdream.pinger.pl) podała mi nazwę preparatu, który nie jest drogi a stosuje się go przy guzach przysadki. Co ma guz przysadki do drapania się?

Dowiedziałam się, że jedno z drugim może być połączone. Guz zaczyna uciskać, szczurka boli i dlatego zaczyna się drapać. To tak jak u ludzi. Niekiedy świąd, drapanie się w pewnych sytuacjach występuje na tle nerwowym. Czyli nie ma tu mowy o alergii, tak niekiedy działa psychika.

Mam przeczucie, że to jest właśnie to. I mówiłam Pani Doktor, że po prostu to czuję. Poprosiłam o lek przeciwbólowy i podałam nazwę preparatu (dla ciekawych: Bromergon). Stwierdziłam, że może by podać Mu steryd, ale Wetka mądrze powiedziała: jeżeli podamy lek sterydowy to nie będziemy wiedzieli, czy szczur przestał się drapać dzięki sterydowi (a po sterydzie z pewnością by przestał), czy też działają podane leki.

Fakt.

Stoimy już na światłach, gdy pomyślałam: warto by jednak sprawdzić, czy to na pewno nie jakieś pasożyty.

Nie, nie jestem zakręcona jak kolorowy bąk.

Wróciliśmy.

Pani Doktor zeskrobała, zeskrobiny zaniosła gdzieś, poczekałyśmy trochę. Żadnych nie znalazła.

Pozostaje jeszcze kwestia świerzbu, ale kontaktów z innymi gryzoniami nie mamy (pytała mnie o to), poza tym gdy wracam skądś myję ręce zanim dotknę Opaków. A Libra nie jest chora.

Oby Bromergon zadziałał.
 

angelsdream
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

jamniczek-pl
 
Dawno o Nich nie pisałam.

Pomimo stwierdzonego u Lennona guza przysadki (na pewno coś z przysadką, czy to guz? - chyba, ale...) Opak - ODPUKAĆ - jest silny, ma apetyt.

Daję Mu beta glukan i od jakiegoś czasu Heparegen. W kwietniu miał robione testy i coś nie tak było z wątrobą a nie można podawać jednego z leków przeciwbólowych, który przez kilka dni dostawał, jeżeli jest coś nie tak m.in. właśnie z wątrobą.  

Durna, delikatnie napisawszy, jestem, że nie powiedziałam Wetom, że nie przypomniałam sobie o tych badaniach i nie przeczytałam w necie. Stąd teraz podawanie Heparegenu.

Mike i Zak mają się dobrze. Czasami widzę, jak się ze sobą przekomarzają, urokliwy widok.

Rosną Opaki. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
... okazało się, że A. wróciła z Warszawy.

Cieszę się.

Wybrałam dla Libry odpowiedni kaganiec (sprytny, nie będzie go mogła ściągnąć*, ale jednocześnie ma pełen komfort), oprócz tego zrobiłam zakupy dla Libry plus żarło dla Opaków za niemałą sumę i zaczęłyśmy rozmawiać. Z M. również, ale głównie z A.

Opowiedziałam, jaka jest sytuacja.

Dała mi wskazówki. Bardzo cenne wskazówki. Zaczęłam się stosować do nich już od dziś.

Myślałam, że Librze po tygodniu opadnie nieco ta energia, którą można by obdarzyć z dziewięć psów. A. powiedziała, że opadnie.
Za rok.
:>

Ja perwollę.

To młody pies, dzieciak właściwie. A ja myślałam, że 1,5 roku to taki wiek, że zaczyna się z dekka poważnieć. Nie, że jak dorosły, no co Wy!, ale też nie jak kilkumiesięczny szczeniak. A ja myślałam, że to po schronisku.

No to sobie pomyślałam.

A. sama miała/ma (?) psa, którego wzięła z ulicy. Sama miała z nim problemy i wie, jak jest.

Sytuacja, słuchajcie.

W jednej ręce smycz z Librą, która, jaka jest na zdjęciach zmyli każdego - zgadza się jedynie wygląd, ale przecież aparat i ekran przekłamują nieco kolory, w drugiej torba z ciężkimi zakupami.

I mamy wysiadać z tramwaju, a ta, oczywiście, dostaje swojego świra.

W głowie: "Dobrze. Tu pies, który jak wyrwie to świetnie będzie i gitara gra a ząbki na przystanku, torba ciężka i niewygodna, no, nie widzę jakoś tej wysiadki, niemniej trzeba się zdecydować. No."

Udało się.

Niepołamana i jeszcze z górnymi zębami (wiadomo, że i tak się pozbędę jedynek, których jeszcze - nie wiem) jestem z powrotem.

*jak się uprze to i ten ściągnie, chociaż naprawdę musi się postarać.

___

Wg tego przelicznika www.szarik.pl/news-104-wiek-psa---przeliczanie-w… Libra ma ok. 23 lat.

Chyba kogoś pomerdało, skoro jesteśmy w temacie psów.

Dziwne. Naprawdę dziwny przelicznik. 23 lata?!

Na innej stronie: "Jednym z nich, chyba najbardziej znanym jest ten gdzie na jeden rok lat przeżytych przez naszego psa przypadać miałyby cztery lata życia ludzkiego."
psy-pies.com/artykul/jak-dlugo-zyje-pies,165.html

Czyli 15 x 4 = 60. W wieku 15 lat pies ma zaledwie 60 lat ludzkich?

Coś mi się tu nie zgadza.
  • awatar IMA:): ja słyszałam,ze te pierwsze dwa lub trzy lata sie jakos inaczej liczy(chyba normalnie), natomiast kazdy kolejny rok x7
  • awatar IMA:): Mój pies kocha swój kaganiec :) Aa to dlatego, że za każdym razem jak go jej wkładaliśmy, to jednocześnie w środku czekał na nią smakołyk. Cieszyła się jak widziała, że kaganiec bierzemy do ręki :)
  • awatar jamnick: @IMA:): czyli jak dokładnie liczyć wiek psa? PS Ciekawe z tym kagańcem. W środku kagańca smakołyk? Nie wyleciał? Jakoś... Nie zrozumiałam dokładnie a jak wiesz, kiedy nie rozumiem z reguły pytam.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

angelsdream
 
Czasem muszę pomilczeć, zawinąć się do środka i przemyśleć. Czasem, mimo że mnie nie ma, jestem i pomimo obecności, dawno odbiegłam. Czasem po prostu szukam, widzę, znajduję. Prześwietlam ludzi, pozwalam się analizować.

wystawa ogoniastych wroclaw 2013  09.jpg

Autor zdjęcia: Radosław Mizielski
  • awatar jamnick: W pierwszym momencie nie spojrzałam na całe zdjęcie, ale na twarz i wyglądało, jakbyś miała papierosa w ustach. Wiem, wiem, że nie palisz. Takie pierwsze wrażenie.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jamniczek-pl
 
Ropa z palca Zaka wyjęta, antybiotyk przepisany. Co do ogona - końcówka odpadnie. Mam nadzieję, że sama, bez Jego czy Lennona ingerencji.

Nie wiem, czy problem z palcem i ogonem to skutek tego, że Lennon dziabnął, czy Opakowi się gdzieś w międzyczasie... nie, to niestety na 99% "wina" Lennona. Kiedy Zak tak strasznie piszczy atmosfera się zagęszcza i Lennon może nad sobą nie panować.

Po powrocie wszedł do Nich do hamaka. On naprawdę nie chce źle. Nie ma wrogich zamiarów.
Gdyby nie przerażenie Zaka byłoby dobrze.

Próbowałam łączenia w mniejszej klatce.
Nic z tego nie wyszło.

Nie winię Zaka ani Lennona! Winę ponoszę wyłącznie ja sama.

W drodze powrotnej podjechaliśmy do Kakadu. Zakupy dla Opaków, zakupy dla Pumby.

W Kier-furze  zamiast stoiska z hotdogami stoi teraz stoisko z lodami. Owszem, niektórzy ludzie po gonitwie zakupowej loda na ochłodę by zjedli, ale:
- umiejscowienie, według mnie, kompletnie bez sensu: przy samym wejściu,
- taka zmiana, gdy zbliża się jesień?
  • awatar ammy: Zdrowia dla maluchów! Może jeszcze się poprawi, może trzeba dać im trochę czasu w izolacji całkowitej? Nie wiem, miałam w życiu tylko myszy i świnie morskie, ale za małolata, ale jakoś nie było problemów tego typu :/ Zimowe lody, mniam! :]
  • awatar jamnick: @Anamara: od długiego czasu tak piszę i pomimo Twojego zwrócenia uwagi nie zmienię tego. Czy każdy człowiek zasługuje na (mój) szacunek? Nie. Ale piszę w 98% z wielkiej litery. Opaki są mi bliskie. I zasługują na mój szacunek. Ci, którzy Ich nie znają mogą spokojnie pisać z małej... Chwila, od wielkiej/małej czy z wielkiej/małej? Trochę czytałam i się pogubiłam.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Opaki nie mogą się porozumieć.

Nie pisałam nic w tym temacie gdyż myślałam, że z czasem wszystko się unormuje.
Nie unormowało się.

Dobrze, skłamałam.
Nie chciałam obnażyć swojej bezradności.

Próbowałam Je zbliżyć do siebie. Na początku szło dobrze. Mniejsza klatka, trójka na jednej półce.

Ale później znów od zera.

Jako, że Zak jest bardzo lękliwy nie chciałam Go zmuszać - chociaż i tak Ich zmuszałam - do, np., przebywania w kapturze czy chodzenia do Mamy do pokoju. Siedzenia na ramieniu itd., etc.

Jakiś czas temu zauważyłam spuchnięty palec u Zaka.

Jestem wyrodną "matką". Jestem.

Paluszek Opaka mógł się podczas mojej nieobecności bądź snu po prostu zaplątać gdzieś chwilowo, niewiele trzeba żeby coś się stało z palcem u szczurka. Są bardzo drobne (nie wszystkie szczurki, ale palce - owszem).

Ale mógł capnąć Lennon, którego bym o to nie podejrzewała. Lennon nie jest agresywny. Lennon chce przejąć kontrolę nad mniejszym, dwuosobowym stadem.

Woda utleniona, riwanol i tribiotic, o którym na pewnym forum (nie chcę reklamować innego niż ten, na którym mam bana, przeczekam rok) przeczytałam.

Używałam wcześniej dla własnych celów, miałam saszetkę, razem z Mamą trzy dni nakładałyśmy po czym starałam się trzymać "dzikusa" Zaka tak długo, aż się nie wchłonie.

Dzisiaj patrzę: ogon.
Woda utleniona.

Jestem wyrodną "matką". Jestem.
Zauważyłabym wcześniej, gdybym była dobrą.

Palec czy ogon to nie jest wielki problem. "Do wesela się zagoi."
Problemem jest to, co ja mam jeszcze wymyślić, żeby ustało niezmiernie mocne piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiczenie Zaka o to tylko, że Lennon chce do Nich dołączyć.

Niestety, ale z tego powodu i Lennon stał się bardziej nerwowy. Udziela się to wszystkim.

Mama zachowuje wielki spokój (przychodzi czasem i rozmawia z Lennonem, który nagle traci dla Niej głowę...), ja panikuję i takie myśli mi przechodzą przez głowę, że nawet nie będę o nich pisać, Mike
"uczy" się od Zaka nadwrażliwości i myśli, że musi się bronić, to zupełnie normalne.

Odnośnie obrony - ja jestem bezbronna.

Nie chciałam o tym pisać, ale w końcu...

I obawiam się, że tak będzie długo. A kiedy za rok czy półtora (nie wiem) Lennon odejdzie będę opiekowała się zdziczałym i przerażonym Zakiem i bardziej otwartym, ciekawskim Mike'm.

Boję się o Zaka.

Boję się o siebie.

Boję się o przyszłość.

Nie, nie sprowadza się owa bojaźń do Opaków. Po prostu się jej boję. Nie chcę pisać w tym akapicie nic więcej.

A do tego doszły krótsze dni. Gdy tak szybko zapada mrok za oknem mam przefiltrowaną głowę.

Boję się.
  • awatar ammy: Ułoży się jakoś; przede wszystkim jednak nie obwiniaj siebie, taka natura, niestety nie masz aż tak dużego wpływu jakbyś chciała...
  • awatar jamnick: @ammy: sęk w tym, że dużo w tym mojej winy. Oczywiście dziękuję Ci za to, co napisałaś. Nie potrafię już nic dopisać. Siedzę i wpatruję się przed siebie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
po1.jpg

Absolutnie nie Ich wina!

Ciekawe, kiedy alergolog ma najbliższy termin i czy da się odczulić... nie alergologa, mnie. G-)
  • awatar Haniya: tzymaj dalej zwierzeta, ktore cie alergizują, poczekaj az dorobisz sie czegos powaznego, moze ci nawet serce odmówi kiedys współpracy bardzo mądre podejscie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jamniczek-pl
 
Wzięłam Mike'a i Zaka do kaptura, pochodziły mi koło szyi, jest pamiątkowe zdjęcie czerwonych plam. Jakoś później, jutro..

Do rzeczy.

Położyłam ręce na klatce, Mike i Zak wchodzili na klatkę i wychodzili z powrotem do mnie. Cieszyłam się, że się powoli przyzwyczajają.

Okazuje się, że Zak nie chciał wrócić w żaden sposób na/do klatki bo jest tam Lennon. Cały czas uciekał do mnie.

Sierść nie lata, krew się nie rozlewa, raz widziałam Zaka i Lennona śpiących razem, ale sprawa się pogarsza bo są coraz bardziej przerażeni Lennonem.

W stadzie tak to już jest, że szczury ustalają hierarchię, Lennon robił to od razu właściwie.
Ale teraz nie wiem, czy zastrasza Ich "dla zabawy" (?!), czy o co tu chodzi, może to Jego sposób na rozrywkę a One zamiast się stawić izolują się.

Nie wiem co z tym fantem zrobić i co dalej będzie.

Może jutro w dzień dam Ich na jakiś czas do mniejszej klatki. Myślę, że to dobry pomysł. Niech sobie posiedzą w innej. Na noc dam spokój.
  • awatar IMA:): może jeszcze potrzebują troche czasu. A umieszczenie ich w osobnej klatce, na neutralnym gruncie może być dobrym pomysłem
  • awatar jamnick: @IMA:): Zaczęło się dobrze. Lennon nie jest agresywnym Opakiem, chciał pokazać, kto rządzi w domu i to Jego pełne prawo. Jedyne co robi to zabiera żarło (znosi do "iglo" ryż, kaszę gryczaną, kukurydzę, wszystko co da się znieść). Tak już ma. ;) Boję się, żeby Zak nie dostał ataku serca. Ale chyba przesadzam. Bo gdyby szło o naprawdę ostre starcia (jak pisałam, sierść wyrywana, krew) to bym musiała się zastanowić, co dalej. Lennon nie jest w wieku ani w kondycji fizycznej, w których kastracja byłaby dobrym pomysłem. Szczególnie, że nie zawsze daje efekty - nie ma gwarancji! Lennon będzie coraz starszy, Zak i Mike coraz więksi, myślę, że w pewnym momencie sytuacja się uspokoi. Mam taką nadzieję.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Lekarz rodzinny. Ponownie skierowanie do alergologa. Miła kobieta, nie robiła mi problemów czy wykładów (skłamałam, że poprzednie zgubiłam a po prostu się przedawniło), nie mówiła nic odnośnie Opaków gdy opisywałam objawy uczulenia.

Stomatolog. Antybiotyk w zębie zostaje a po wyrwaniu ósemki kanałówka. Chcę go ratować.

Carrefour. Od długiego czasu myślałam o spodniach. Jedne przetarte, inne... a, mniejsza. Problemy są dwa: mięsień piwny plus teraz moda na rurki. W Reserved nie uświadczysz rozszerzanych ani trochę nawet. Proste i rurki.
Udało się kupić w Orsay.

Aha, jeżeli kupujecie swoim szczurkom wapno polecam te Vitakraftu dla ptaków. Dowiedziałam się dziś, że jest zdrowsze od kostek, które się kupuje gryzoniom a na opakowaniu widnieje: " (...) jest naturalnym produktem morskim, który został oczyszczony, namoczony wodą a następnie odsolony."
 

jamniczek-pl
 
  • awatar Makidu: :D :D :D slicznosci
  • awatar jamnick: @Nauczycielka na wakacjach: Czy mogę (można zawsze, no, prawie) spytać, czemu?
  • awatar jamnick: @Nauczycielka na wakacjach: rozumiem Cię. Mam lęki, o których pisać nie chcę, a które nie są do zrozumienia przez większość osób.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

angelsdream
 


Gdyby ktoś spytać się odważył
To nitka w kolorze wielkich
Wplątana w dzień zwyczajnych
To momenty zwątpień, chwile sił
Ciche węzełki wspomnień
Głośny śmiech przez łzy
To uczuciowa magia
Szczypta zaszczytu, dumy garść
Nitkę dziś zerwał wiatr
(A ona, na przekór)
Będzie wciąż i wciąż trwać

efdc6ce27d4238306fbe4ec36c36333f-d3a245o.jpg


PERKUN KAUKAI Happy Feet
01.12.2010 - 28.08.2013
  • awatar jamnick: Przepraszam, teraz spojrzałam pod notkę pod zdjęciem. Perkun odszedł... Odszedł sam czy...?
  • awatar AngelsDream: @jamnick: Sam, myszko. Znalazłam go rano.
  • awatar Raissa...: dlaczego zatrwożył?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Pumba ma uczulenie na pchły.
Wystarczy, że jedna pchła skosztuje Jej wybornej, wytrawnej, wykwintnej i w ogóle pierwsza krasa wśród win dla pcheł krwi a Madame (Mama, tak o Niej powiedziałaś?) Pumba dostaje wścieklizny.

W poniedziałek Pani Magda wykryła pchlą kupę. Tak, sztuk jeden pchlej kupy.
Obstawiałyśmy, że to to. Dostała preparat. Ale nie przestała się drapać i podgryzać.  

Wczoraj Pan Mariusz włożył rękawiczkę i wsadził Jej do tyłka dłoń po czym wydobył z... nie znam się, ujmijmy, że z czterech liter (ale sięgnął głębiej) jakieś "złogi", powiadam, nie znam się.*

Po twarzy stwierdziłam, że zachwycona nie była.

Do tego steryd.

I co? I się drapie.

Może ma jakąś nerwicę (przy mnie o nią nie trudno) albo to nowa sierść wyrastająca na miejsce starej tak się daje Pumbie we znaki.

Czekamy do poniedziałku.

Niebawem foty Madame.

-*-

A teraz o Opakach.

Lennon dominuje, stroszy się i pokazuje, kto w domu rządzi. Można się przestraszyć.
Jednak rozlewu krwi nie ma, nie ma wyrywanej sierści, to tylko i aż dominacja. Normalka.

A po obudzeniu widzę Lennona i Zaka razem w domku...

Zmieniłam ściółkę. Nigdy nie narzekałam na trociny Chipsi, ale teraz stwierdziłam, że dla mojego i Ich dobra czas na zmianę. Tej samej firmy, nie jest to typowy żwirek, coś w rodzaju drobnych kamyków. Delikatne w dotyku.

Chipsi Mais. Ściółka kukurydziana. Bezzapachowa. Była jeszcze o zapachu cytrynowym, ale wybrałam tą pierwszą.  
ChipsiMais.jpg

Jeśli chce ktoś poczytać: www.twojezoo.pl/chipsi-mais-cika-kukurydziana-p-…
W Kakadu kosztuje mniej. Musiałabym zerknąć na paragon a jest w drugim pokoju, może jutro znajdę.

___

*Może chodzi o jelito? Czy można dłonią wejść do jelita?

Już kiedyś była podobna historia. Też się drapała i też miała w jelicie (?) "złogi", nie pamiętam czy wyjęcie pomogło, to było bardzo dawno temu.
anatomia.jpg

PS A dodane trzy zdjęcia widzę w archiwum i w "Najnowszych zdjęciach" (ale tylko przy edytowaniu wpisu), nie widzę na blogu.
  • awatar IMA:): a to nie chodzi o gruczoly okoloodbytowe. czy jakos tak.
  • awatar jamnick: @IMA:): o, a może.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

angelsdream
 
Nic nie powiem, po prostu pomilczę.

Trzy lata, by stanąć w podobnym punkcie.
  • awatar jamnick: Z czymś mi się to kojarzy.
  • awatar AngelsDream: @jamnick: I powinno.
  • awatar jamnick: Wolałabym już chyba, żeby po mnie pojechano, żebyś po mnie pojechała: "tępa krowo, do której nic nie dociera, niedojrzała idiotka", wiesz, takie wylanie pomyj niż coś w rodzaju ciszy przed burzą, właśnie, ciszy i jednocześnie słów. To jest tak, że czasem by się wolało zostać walniętym po twarzy fizycznie niż połykać poszczególne słowa.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

jamniczek-pl
 
Poszłam z transporterem po szczurzycę. Przywitał mnie J. Dowiedziałam się, że ona również nie żyje. Porozmawialiśmy chwilę. Kiedy zamknęły się drzwi usiadłam na schodach i zaczęłam płakać.

J. wyszedł. Spytał, czy wszystko w porządku i czy cokolwiek może zrobić.

Odparłam, że nie i ze łzami w oczach weszłam do domu.

-*-

Przedstawiam Zaka i Mattiego (Mateusz). "Wujek" Lennon się Nimi opiekuje. Ja "tylko doglądam". ;)
ZakMatt3.jpg
  • awatar Haniya: nie przesadzasz..?
  • awatar jamnick: @Haniya: gdybym się opiekowała ogrodem to z pewnością bym przesadzała.
  • awatar Haniya: aha
Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Kategorie blogów