Wpisy oznaczone tagiem "chodakowska" (538)  

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cooki3monster
 
Heloł.
Wczorajszy bilans. Nie jest dobrze, zgrzeszyłam -> kebab & lody.

W pracy katastrofa, mój przełożony złożył wypowiedzenie. Kolejny, dał radę jakieś 3 m-ce... Muszę stąd uciekać, obiecałam sobie 3 miesiące temu, że daję jeszcze jedną szansę, że będzie dobrze. Już teraz wiem, że nie będzie.

Atmosfera pozostaje wiele do życzenia, już od dłuższego czasu chodziła mi po głowie zmiana pracy, tylko Szefu mnie tutaj trzymał. Miał sporo pomysłów, włożył wiele wysiłku, żeby wiele spraw uporządkować, rozwinęłam się pod jego skrzydłami, a tu takie coś... Zastanawiamy się co z nami będzie. Nie szukają nikogo na Jego miejsce...

Wróciłam załamana z powrotem, B. wyciągnął mnie na jedzenie na mieście -> przyznaję się, nie protestowałam ;)

Ś: 200 g serka wiejskiego z natką, szczypiorkiem, pomidorkiem;
IIŚ: trochę marchewki, trochę masła orzechowego (1 łyżeczka)- zbyt wiele działo się w pracy i prawie cały pojemnik wrócił do domu
O: kebab z wołowiną (ups)
w ramach kolacji lody mięta z czekoladą Grycana.

Ogólnie bilans mocno do poprawy, ale ... Wiem, nie powinnam reagować rzucając się na jedzenie i wnioskuję, że muszę bardziej zwracać na to uwagę. W poniedziałek biorę urlop, przez to wszystko w ogóle nie mogłam się skupić na nauce. Muszę być gotowa na egzaminy we wtorek i czwartek. Ciekawe, co nowa p.o. ('bijacz jakich mało) powie na to, że w te dni wyjdę z pracy w zasadzie w środku dnia. Szefu nie miał nic przeciwko, wiedział, że ciężko pracuję przez pozostałe dni...

61.jpg
  • awatar Carpe The Fuckin' Diem: Kebab i lody to nie jest aż tak wielka katastrofa, bilans i tak wygląda pięknie :)
  • awatar Kornelia chan: dasz radę. kebab to i tak sama surówka ^
  • awatar gość: Właśnie z tym rzucaniem się na jedzenie to taka trochę pułapka, bo z jednej strony raz na jakiś czas można, lecz łatwo po takich tłumaczeniach wpaść w błędne koło. Przerabiałam (i zapewne będę to przerabiała) nie raz ;)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nevergiveuphoney
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cooki3monster
 
Hej.

Dziś szybko - tylko bilans, może jutro znajdę chwilę na dłuższy wpis. Niestety, przyszły tydzień zbliża się wielkimi krokami, z nim dwa egzaminy do zaliczenia (nie ma innej opcji), w pracy roboty po pachy, a mimo najszczerszych chęci po powrocie do mieszkania stać mnie tylko na przygotowanie i szybkie zjedzenie kolacji, chwilkę odpoczynku i siadam do nauki... Wydaje mi się, że dopiero za tydzień, jak już będę po egzaminach powrócę do regularnych treningów,

Ś: 200 g serka wiejskiego z natką, szczypiorkiem, pomidorkiem;
IIŚ: 3 małe, ale grube  marchewki + 2 łyżki - płaskie - masła orzechowego
O: 120g filetu z piersi kurczaka + 225g mieszanki warzywnej włoskiej wszystko gotowane na parze
K: wątróbka drobiowa na cebulce, smażone na oleju rzepakowym - minimalnie jak tylko się dało + 4 przepyszne ogromne ogóry kiszone

+ woda, herbaty: zielona, czarna, melisa, kawa z mlekiem 1,5%

Dobrych snów moje Drogie :)

409.jpg
Pokaż wszystkie (9) ›
 

cooki3monster
 
Pomiary wykonane w dniu 11.09.2016 - #1

Wzrost: 179 cm
Waga: 94,3 kg (waga zmierzona w dn. 14.09.2016)
BMI: 29,4 -> NADWAGA

biceps: 35 cm
klatka piersiowa: 117 cm
pod klatką piersiową: 99 cm
talia: 96 cm
pas: 111 cm
biodra: 115 cm
udo: 68/65/57 cm gdzie kolejne wartości to obwody mierzone  w 3 różnych miejscach (pieprzyki)
łydka: 43 cm

No to zaczynamy walkę :)

Cel generalny: 68 kg, czyli trochę ponad 26 kg do stracenia.
Do kiedy? Do 1.06.2017.

Jaki jest plan?
90 kg do 12.10
85 kg do 16.11
80 kg do 21.12
Nowy Rok przywitać z 7ką z przodu :)
75 kg do 25.01
70 kg do 01.03
...
OTO WARIANT OPTYMISTYCZNY.

W zasadzie będę mega szczęśliwa, jeśli osiągnę wagę 68 kg do 1.06.2017.

192.jpg
  • awatar black5775: Powodzenia, duzo pracy przed Toba ale warto :)
  • awatar ciagleglodnygrubas: trzymam kciuki za Ciebie :)
  • awatar Kornelia chan: dasz radę! Ja też :D
Pokaż wszystkie (7) ›
 

cooki3monster
 
Dobry wieczór :)

Zaspałam dziś. Najpierw nie mogłam usnąć, a potem ledwo otworzyłam oczy, a tutaj 7:20 na zegarze! (najpóźniej muszę wyjść o 8:10, żeby zdążyć do pracy na 9.00). Wypiłam kawę z mlekiem, szybka toaleta, ważenie, make-up, szaty black&white (jestem rekruterem, dziś miałam 4 rozmowy ;) i biegiem do metra!

W pracy zjadłam szybko sałatkę z tuńczykiem, drugie śniadanie też zdążyłam zjeść, ale przez ciągnące się rozmowy od 13 do końca pracy obiad zjadłam dopiero w domu :(

Jutro zapowiada się raczej spokojny dzień. Muszę przypomnieć się szefunciowi z podwyżką, obiecuje od czerwca...

3 dzień diety. Jest ciężko, ale czuję, że jeszcze 2-3 dni i ochota na słodkie minie. Najgorzej jest w pracy. Wcześniej byłyśmy z A. same w pokoju, od miesiąca dołączyła do nas K.(wróciła po macierzyńskim) i W. (nowy pracownik działu, facet), jest nas 4. Mąż K. jest cukiernikiem i ciągle przynosi same pyszności.

Z A. dogaduję się wspaniale, w zasadzie pierwszego dnia mojej pracy wyczułam, że to moja pokrewna dusza, choć starsza o 10 lat, to nie ma między nami żadnych barier :) Wspaniale pracujemy w zespole, no i przyjaźnimy się poza godzinami pracy :)

Dziś rano w końcu udało mi się zważyć (bateria którą kupiłam w poniedziałek okazała się być przeterminowana o 2 lata, więc wczoraj po reklamacji dopiero dostałam sprawną). Zaskoczenia nie było, wiedziałam, że będzie 9 z przodu. Wagę i wymiary podam w kolejnym poście, chcę zawrzeć wszystko w jednym razem z celami.

W przyszłym tygodniu mam dwa egzaminy do zaliczenia. Nie napisałam ich w pierwszym terminie bo oba miały miejsce w poniedziałek, a w weekend przednio bawiłam się na weselu bardzo bliskich mi osób. Na swoją obronę mogę dodać, że pozostałe examy zdałam w czerwcu na 4ki i 5ki :)

kawa z mlekiem na czczo, chyba niezbyt mądre :(
Ś: sałatka tuńczykowa
IIŚ: 3 małe, ale grube :D marchewki + 2 łyżki masła orzechowego
O: 120g filetu z piersi kurczaka + 225g mieszanki warzywnej włoskiej wszystko gotowane na parze
K: nie wiem czy wcisnę, obiad jadłam ok. 18.30 :/ jak będzie to edytuję

+ herbata zielona, czarna, kawa z mlekiem 1,5%

597.jpg
 

cooki3monster
 
Heloł.

Podsumowanie dnia wczorajszego.

Dzień w pracy minął jak z bicza strzelił, no ale jak mam dużo obowiązków na głowie, to nawet nie rejestruję jak mijają kolejne godziny. Tylko się łapię za głowę, że już dawno powinnam zjeść II śniadanie, albo obiad (nieregularne jedzenie od kiedy zaczęłam pracować - listopad - i wzrost wagi od tamtego czasu o prawie 8 kg = przypadek? nie sądzę :( ). Trzeba się pilnować...

Po pracy byłam na przedpremierowym pokazie "Bridget Jones 3" - jedna z niewielu zalet pracy w mojej organizacji: wejściówki na przedpremierowe seanse z osobą towarzyszącą. Jako, że mieszkam na Bielanach, a w kinie byłam w Sadybie Best Mall to wróciłam do mieszkania dopiero po 23... Pozostała tylko kąpiel i spać.

Wracając do filmu - nie zawiodłam się, można się było pośmiać, odstresować. Bridget Jones nie straciła klimatu, nie da się jednak ukryć, że poddana zbyt wielu (lub po prostu nieudanym) zabiegom estetycznym twarz Renee w niczym nie przypomina buźki Bridget sprzed lat. Niestety zamiast uśmiechu widać tylko grymas :( Niemniej, film polecam na wieczór, szczególnie po ciężkim dniu :)

mały sukces: darowałam sobie mój obowiązkowy zestaw kinowy coca-cola+popcorn, jupi!


Ś: serek wiejski 200g z pomidorem i szczypiorkiem
IIŚ: 1/3 piersi wędzonej z kurczaka + 1/3 czerwonej papryki + 1 plasterek sera żółtego
O: 120g filetu z piersi kurczaka + 225g mieszanki warzywnej włoskiej wszystko gotowane na parze
K: jajecznica z 4 jaj na odrobinie masła, dużo natki, pomidorki, przyprawy.

+ herbata zielona, czarna, tropikalna, jeszcze raz zielona, kawa z mlekiem 1,5% co by w kinie nie zasnąć ;)

ćwiczenia: -

10.jpg
 

nevergiveuphoney
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nevergiveuphoney
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cooki3monster
 
Hej.

Strasznie boli mnie głowa, dlatego wrzucę tylko swój dzisiejszy bilans i kładę się spać. Proszę trzymajcie kciuki, żeby moja współlokatorka wróciła o normalnej porze. Z godzinę temu był tu właściciel mieszkania i wymienił zamki (na moją prośbę, to długa historia), ona jak co dzień, w zasadzie co noc ruszyła na melanż. No cóż, obiecała mi, że wróci o 23 tak, żebym mogła jej otworzyć bez potrzeby pobudki.

Ś: serek wiejski lekki 200g z pomidorem i szczypiorkiem
IIŚ: 1/3 piersi wędzonej z kurczaka + 1/3 czerwonej papryki + 1 plasterek sera żółtego
O: 120g filetu z piersi kurczaka + 225g mieszanki warzywnej włoskiej wszystko gotowane na parze
P: 3 małe marchewski, łyżka masła orzechowego
K: 140g łososia gotowanego na parze + surówka z pora, jabłka, jogurtu naturalnego + majonez, przyprawy.

+ morze herbaty: zielona, owocowe, dużo wody, niestety wpadła rozpuszczalna kawa z mlekiem.

ćwiczenia: -

Dobrej nocy.

J.

PS. Jutro rano wskakuję na wagę, pomiar w cm już zrobiłam.

621.jpg
  • awatar You aren't perfect: Przepyszny bilans <33 Podziel się swoimi cm i kg :)
  • awatar Carpe The Fuckin' Diem: Naprawdę się uśmiechnęłam, dziękuję! I dziękuję również za życzenia :) Świetny bilans i damy radę! :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nevergiveuphoney
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cooki3monster
 
Hej.

Już tutaj byłam, walczyłam, wydawało mi się, że wygrałam - raz na zawsze. Byłam w błędzie.

Po kilkunastu miesiącach w końcu przestałam oszukiwać samą siebie. Ubrania wcale nie skurczyły się w praniu, a moja pewność siebie, nawet przy boku ukochanego, jest bliska zeru...

Dlaczego znów poniosłam porażkę? Praca na pełen etat, w połączeniu z wymagającymi studiami, siedzący tryb życia? Nie czas na usprawiedliwienie, po prostu jadłam źle - i w sensie ilościowym jak i jakościowym. Przestałam biegać i ćwiczyć, w zasadzie dlaczego?? Przecież każdy trening sprawiał uśmiech na mojej twarzy...

Mniejsza o przyczyny. Rezultat jest tragiczny i na tym się skup moja droga. Czas oddzielić grubą kreską to, co było i to, co będzie - od jutra.

CEL: uzyskać wymarzoną tzn. zgrabną, sportową sylwetkę. Być pewną siebie. Być w świetnej kondycji fizycznej i świetnym zdrowiu.

JAK GO UZYSKAM? Dietą, aktywnością fizyczną, zmianą stylu życia NA STAŁE, a nie do momentu uzyskania wymarzonej figury. Doskonale wiem, że to już kolejny raz, kiedy wyglądam gorzej, niż wtedy, gdy startowałam z dietą poprzednim razem, a moja walka z kilogramami trwa w zasadzie od dziecka.

W którymś z kolejnych wpisów określę swoje bardziej szczegółowe cele, zamieszczę aktualne wymiary (no tak.. po pół roku nieważenia się odkryłam, że bateria się rozładowała, więc ten najboleśniejszy moment jeszcze przede mną...)

Tymczasem zmykam układać plan jedzeniowo-treningowy na nadchodzący tydzień. Jestem osobą, która potrafi być świetnie zorganizowaną, tylko wszystko muszę wcześniej zaplanować i po prostu lecieć po liście ;)

Miłego wieczoru.

J.

102.jpg
Pokaż wszystkie (8) ›
 

pozytywnykoktajl
 
Choco Bae: Tak się zastanawiam o czym wam tu napisać i doszłam do wniosku, żeby dodać luźną gadkę o moim dzisiejszym dniu :d A zaczął się bardzo miło, bo od owsianki z masłem orzechowym, jagodami goji i kubeczkiem kawy. Później posprzątałam, pojechałam z rodzicami na zakupy i zaopatrzyłam się w produkty niezbędne w mojej diecie np jogurty naturalne, owoce etc. O moim pysznym obiadku pisałam w poprzednim poście, więc już nie będę poruszać jego tematu :x Po południu wybrałam się z mamą po książki do szkoły i spacer.
Trening zaczęłam dokładnie o 17:50 a skończyłam po 19... Padam na ryjek, Chodakowska i Gacka dały mi popalić. Zaliczyłam
- 30 minut REWOLUCJI; płaski brzuch, koniec z oponką, ramiona klatka grzbiet
- 14 minut ćwiczeń brzucha z Natalią Gacką, oraz 16 minut ćwiczeń ramion z hantlami również w towarzystwie Natalki
- oczywiście przed obowiązkowa rozgrzewka, a po rozciąganie (razem z Chodą ;) )
Teraz leżę, słucham muzyki i jeszcze czuję moje mięśnie :d Myślę, co by tu jutro zrobić na śniadanko i się wam pochwalić - muszę koniecznie wykorzystać mleczko kokosowe, kupione w biedronce :d :D
 

pozytywnykoktajl
 
Choco Bae: Dzisiaj post dość późno.
Dzień się zaczął dość miło, bo pysznym śniadankiem: borówki, melon miodowy i nasiona chia z jogurtem naturalnym. O 10 rano rozpoczęłam REWOLUCJĘ z Chodakowską i wykonałam cały trening :D Muszę przyznać, że ta płyta jest dość trudna, ale wiem, że będzie warto. Jak wiadomo, trening czyni mistrza!
Zjechała się rodzina, w niedziele chrzciny... Trochę martwię się o moją dietę, bo wiadomo po mszy w kościele będzie spotkanie w restauracji... Chyba nie będę w stanie odmówić sobie kawałka tortu :(
Co do nasion chia - zostały zakupione w Tesco za 10 zł.
Postaram się jutro dodać jakiś ciekawszy post, chociaż idę do pracy i wrócę dość późno.
20160812_073550.jpg
  • awatar Chrysalis ♕: Kawałek tortu nie zaszkodzi (o ile będzie to kawałek :D), potraktuj to jako cheat meal :> I jakie cudne tło!
  • awatar gość: @Mała czarna ✯: dziękuję bardzo :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

toperfectlife
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

zmienna_pora_zmian
 
Szczerze nie cierpię Chodakowskiej!

Ale tylko wtedy, gdy robię w pokoju z nią na ekranie laptopa ćwiczenia.

Kiedy przyjdzie do chwili rozciągania, to ją kocham <3

Serio. Właśnie zrobiłam SUKCES i nie wiem, kiedy się tak zapuściłam, mam zero jakiejkolwiek formy, trzeba to poprawić.




demotywatory.jpg


c06f7299001ce78150fae8a7.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

ptaszasz
 
Nie było mnie wczoraj, ale mam dobre usprawiedliwienie! ;) Oczywiście pobiegane (5km) a dzisiaj ładnie poćwiczone. Po raz kolejny wielki powrót do Ewci- to z nią zaczynałam swoją przygodę z ćwiczeniami i bieganiem i do tej pory, choć minęło tyle czasu kocham z nią ćwiczyć. Może nie krzyczy tak bardzo jak moje obecne trenerki i nie daje takiego kopa, ale za to jest idealna, gdy mam zarówno mało siły jak i czasu i potrzebuje czegoś lekkiego ;)

Ogólnie rzecz biorąc nawet ćwiczenia i bieganie zeszły na drugi tor w obliczu wiadomości, która sprawiła że wczoraj wręcz zmiotło mnie z powierzchni ziemi. :D W piątek wyjeżdżam do Gdyni, a wracając zahaczę jeszcze o kilka innych miejsc. I może nie byłoby w tym nic tak wspaniałego gdyby nie fakt, że mam się tam spotkać z przyjaciółmi a szczególnie z jedną szczególną osobą - przyjaciółką-bliźniaczką ;) I szczerze powiedziawszy tak ciężko mi w to uwierzyć. Boję się, że gdy dziś pójdę spać i rano wstane to wszystko okaże się tylko pięknym snem :). Dzieli nas 600km, nie widziałyśmy się od 9 miesięcy. Czy to może być prawdą? :)

Screenshot_2016-04-13-22-57-34-1.png


Screenshot_2016-04-13-22-57-40-1.png


Screenshot_2016-04-13-22-58-05-1.png
  • awatar mamusia_muminka: Uwielbiam biegać :)
  • awatar Chrysalis ♕: Wow, zazdroszczę takiego wyjazdu! Baw się dobrze, cieszę się razem z Tobą! I wiem co czujesz jeśli o przyjaciółkę chodzi, mam nadzieję, że uda Wam się zaległy czas nadrobić :) Ja mam bff w UK i widzimy się również bardzo rzadko, także wiem jak się teraz cieszysz :)
  • awatar rozpisana94: Udanej podróży! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Lady Green:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ptaszasz
 
Lepsze są wolne postępy niż ich brak, amen.

Screenshot_2016-03-06-00-16-36-1.png


Wczoraj niestety znów nie było posta. Ale prawdę powiedziawszy, nie było dlatego, że właściwie nie było o czym pisać :D. Po biegu mój organizm potrzebował regenracji, tak więc odpuściłam tego dnia treningi. Wybrałam się za to z przyjaciółką na po południowy spacer na pobliską górkę. Nie znam jeszcze okolicy, a koniecznie chciałam zobaczyć co jest po drugiej stronie. ^.^ Oczywiście usłyszałam od Julki, że mnie nienawidzi, nigdy więcej ze mną nigdzie nie idzie i oczywiście co parę metrów wykrzykiwane "zwolnij!". Ale dała radę i jestem z niej dumna ;).

Screenshot_2016-04-04-18-09-04-1.png

*Zdjęcie zapisane z instagrama

Za to dzisiejszy dzień był pod nazwą; wracam do gry!:D Biegania dziś niestety nie było...bo zaspałam! Chyba pierwszy raz od wieków. Cóż, mam nadzieję, że jutro jednak budzik zadzwoni troszkę głośniej ;). A w ramach ćwiczeń dzisiaj powrót do przeszłości- Chodakowska! Od tak dawna z nią nie ćwiczyłam. Niesamowite uczucie widzieć, że coś z czym kiedyś nie dawałam sobie rady dziś może być tylko rozgrzewką :).

Mam nadzieję, że dzisiaj dałaś z siebie wszystko! 81 dni do lata! Brzmi wystarczająco motywująco? ;)

***
-turbo wyzwanie
-workout- how to get a six pack
-stretching
  • awatar happy bae: ale dałaś mi pozytywnej energii do ćwiczeń :D
  • awatar .maya.: z twoje instagrama? to twoj bidon? *u* jest przepiękny!
  • awatar dianka.sun: moc jest z Toba :) dajesz też czadu :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów