Wpisy oznaczone tagiem "depresja" (1000)  

jamniczek-pl
 
O jej życiu opowiada film, który możemy teraz oglądać na Canal+ Film.

Za nim: "Film biograficzny o amerykańskiej dziennikarce - Christine Chubbuck. W rolach głównych nominowana do Złotego Globu Rebecca Hall ( "Vicky Cristina Barcelona" ) oraz Michael C. Hall ( "Sześć stop pod ziemią" ).
Christine1.png

Historia Christine Chubbuck, reporterki telewizyjnej, która pod koniec życia pragnąc awansu zachorowała na depresje. Kobieta za zgodą szefa stacji WXLT przygotowała materiał na temat samobójstw. 15 lipca 1974 roku dziennikarka prowadziła program Suncoast Digest, podczas którego na wizji strzeliła sobie w głowę."
  • awatar sraczka: Słyszałam o tym, zawsze byłam ciekawa całej tej historii
  • awatar jamnick: @sraczka: Znając telewizję powtórzą. Ale, oczywiście, nie wiem kiedy.
  • awatar sraczka: @jamnick: i tak nie mam telewizora :D może jest na jutubie
Pokaż wszystkie (4) ›
 

deergirl
 
Ja się do niczego nie nadaję... dzwoniła koleżanka z pracy, że mój wczorajszy raport się nie zgadza, coś tam ze stówkami. Ja pierdole, nie umiem nawet dobrze wypełnić raportu. No kurwa, co jest w tym tak trudnego, że już drugi raz ktoś musi po mnie poprawiać. Chciałam być kierowniczką, ale to raczej marzenie ściętej głowy, bo nawet najprostszych czynności nie potrafię zrobić poprawnie. Mam wrażenie, że z każdym dniem popełniam więcej błędów - co jest ze mną nie tak? Wszyscy mi powtarzają jaka to jestem mądra i bystra, a to gówno prawda. Jestem na tyle głupia, by nie umieć wypełnić raportu. Znowu dostanę ochrzan od kierowniczki, a czuję, że dzieli mnie tylko ten jeden ochrzan do zatracenia całej wiary w siebie. Po prostu nie nadaję się do pracy. Nie wiem, może to dla mnie zbyt ciężkie zajęcie i powinnam po prostu sprzątać czy coś... ale ja nawet do tego się nie nadaję, bo przecież nie umiem sprzątać. Ostatnio dostałam opieprz, że jest kurz na półkach - wprawdzie nie ja miałam wyzierać te półki, ale chyba powinnam sprawdzić czy są czyste, nie? Nic mi już nie wychodzi, to chyba czas by odejść. Powiem kierowniczce, że nie powinna mnie dłużej trzymać, bo tylko trzeba wszystko po mnie naprawiać. Nawet zamówiłam nowe wzory przypinek, które schodzą wyjątkowo słabo... nawet to mi nie wychodzi. Kiedyś miałam siebie za osobę ambitną, wykonującą dobrze wszystkie swoje obowiązki - że potrafię coś więcej, że nawet mogłabym być na kierowniczym stanowisku... chyba sobie kpisz dziewczyno. Dam sobie szansę. Jedną. Ten tydzień. Jeśli uznam, że nie jest dobrze, to się zwolnię, bo nie chcę by ktoś sprzątał po mnie bałagan. To ja bym chciała sprzątać bałagan po innych. Nie dość, że nie jestem idealna to nawet nie jestem przeciętna. Jestem poniżej normy. Nie nadaję się już do niczego. Teraz pytanie czy to moja choroba czy po prostu taka jestem...
ed457d4c3f6bf29419bda6397a6f3c4b.jpg
  • awatar Amfitryta: Masz mega poważne podejście do swojej pracy ... z jednej strony to dobrze z drugiej nie. Ja mam bardzo odpowiedzialną pracę i można rzec - w rękach trzymam ludzkie życie. Ale jak poszłam do pierwszej pracy jako kelnerka to miałam w dupie czy dobrze coś zrobiłam czy nie. Bez przesady nie wymagaj od siebie zbyt wiele i jeszcze w życiu wiele się nauczysz. A praca to tylko praca dzisiaj jest jutro jej nie ma.
  • awatar poukladana: nie bądź taka krytyczna wobec siebie. to dobrze, ze chcesz na 100% wypełniać swoje obowiązki, ale jesteśmy tylko ludźmi... a na błędach trzeba sie uczyć, a nie karać za nie :)
  • awatar LonelyDeer: @poukladana: No właśnie tak nie umiem T^T. Chcę wszystko robić dobrze...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

deergirl
 
Zaraz idę do pracy, a moje czoło nadal jest poranione... Założyłam bandamkę, ale niewiele to pomogło i czuję się jak idiotka. W sumie i tak jest lepiej w porównaniu z tym, co było przedwczoraj - przynajmniej broda się już zagoiła. Dziwnie jest nie móc dotykać swojej twarzy, zawsze jakoś ją podtrzymywałam albo drapałam. Poprosiłam M., by nie pozwalał mi jej dotykać, mama też zwraca mi uwagę już gdy podnoszę rękę. Niech ten koszmar wreszcie się skończy.
f42417ad8b7c0807b634866a5b0a321a.jpg
 

prawie_motylek6654
 
Zdałam sobie sprawę wtedy, że problem tkwił we mnie bo za  bardzo przywiązuje się do ludzi...  Czułam się do dupy. Chciałam go przytulić rozpłakać się i usłyszeć, że to był sen, ale było to niemożliwe. Chciałam żeby się odezwał, ale wiedziałam, że On nigdy nie napisze " Przepraszam , żałuję, zjebałem". Czułam, że jakaś cząstka mnie umiera. Czułam jak uśmiech z każdą chwilą schodził z mojej twarzy coraz bardziej.
 

prawie_motylek6654
 
Nagle któregoś dnia po prostu dostałam od niego wiadomość " Nie możemy już dalej pisać".. Moja pierwsza reakcja : " haha niezłe żarty co Ci?" Kiedy jednak on napisał, że mówi serio zaczęłam się bać. Zapytałam się dlaczego. Odpowiedział, że dziewczyna kazała mu wybierać między mną a nią. Nie chciało mi się wierzyć, że osoba która go niby kocha każe mu wybierać. Co zrobiłam? Napisałam do tej dziewczyny. Jej odpowiedź troszeczkę bardzo mnie zszokowała. Dowiedziałam się, że ona się go zapytała kim dla niego jestem a On odpowiedział , że nikim ważnym i nikim na kim mu zależy. No nie powiem to był szok niczym szok fanów Hanny Montany kiedy zdjęła perukę. Tak wiem słabe porównanie i ten czarny humor. Wracając, od razu napisałam do Michała a on powiedział, że mam nie pisać do jego dziewczyny i dać mu spokój co zabolał jeszcze bardziej. W jednym momencie straciłam przyjaciela i dowiedziałam się, że jestem osobą nie wartą przyjaźni. No nie powiem ten dzień nie zaliczam do udanych.... Ale mogę wam obiecać, że tego uczucia nie życzyłabym nawet jemu w tym momencie. .. :(
 

prawie_motylek6654
 
W prawdzie tak drastycznie się to u mnie nie zaczęło.
Wakacje w 2016 roku spędzałam u wujka i cioci w Irlandii. Dwa miesiące bez przyjaciół i rodziny którzy jeszcze wtedy byli dla mnie najważniejsi. No ale zacznijmy od początku.
Lipiec 2016 rok...
Miałam przyjaciela. Nazywał się Michał i chodził ze mną do klasy. Nie był to jeden z tych "przyjaciół" co byli tylko kiedy oni potrzebowali pomocy. On był zawsze i obiecywał, że będzie zawsze. Przez mój pobyt w Irlandii starałam się z nim rozmawiać codziennie. Czasami rozmawialiśmy nawet całą noc. Pamiętam jak nawet mówił " Będę przy tobie zawsze". Ja oczywiście uwierzyłam.
 

prawie_motylek6654
 
Hej...
To mój pierwszy wpis. Troszkę się denerwuje bo z nikim nie dzieliłam się swoimi przeżyciami. Czy jest to trudne? Jasne, że tak. Tym bardziej jak już nie raz zostałaś/eś skrytykowany/odrzucony... Chciałabym wam opowiedzieć jak zaczęła się u mnie przygoda z depresją niby niewinnie a jednak doprowadziła mnie nawet do próby samobójczej i to nawet trzy razy. Postaram się opisywać każdą sytuacje która do tego doprowadziła, co wtedy zrobiłam a co zrobiłabym teraz będąc w takiej sytuacji. Zapraszam do komentowania/ czytania oraz jak macie jakieś problemy to piszcie a spróbuję się wam pomóc.
 

deergirl
 
Gdy już myślałam, że wszystko jest ze mną w porządku, to choroba przypomniała mi dość szybko "Jesteś chora, dziwko. Za dużo szczęścia naraz jest dla ciebie złe, ja się już tobą zajmę". No właśnie... Myślałam, że skoro już jest ogólnie dobrze, umiem się już śmiać, rozmawiać z ludźmi, czerpać drobną przyjemność z życia to mogę odstawić leki. HAHAHHAHAHA KURWA NIE! Nie dość, że czuję się strasznie po Woodstocku, to jeszcze znowu mam kryzys egzystencjalny - kompletnie nie widzę sensu w niczym... Do tego doszedł kolejny problem, który może przekreślić moje studia i zawieźć prosto do psychiatryka.
Zaostrzyła się moja autoagresja.
Nie pisałam o tym wcześniej, bo nie był to jakiś duży problem, ogólnie starałam się nad tym panować. Zawsze jak widzę jakąś niedoskonałość na twarzy to ją rozdrapuję, później oczywiście tego żałuję, ale za każdym razem robię to samo - nie mogę się powstrzymać. Drapię do krwi, zdarzało się, że robiłam sobie dużą dziurę na twarzy. Jednak odkąd nie mam już dużego problemu z trądzikiem, drapałam bardzo rzadko, chociaż kiedy się zamyśliłam, zdarzało mi się po prostu drapać - nawet o tym nie myślałam, robiłam to. Teraz to się trochę zaostrzyło. Na Woodstocku słońce nieźle spaliło mi twarz (wystarczyło 20 minut na słońcu bez kremu, a moja alabastrowa cera zamieniła się w spalony bekon). Po powrocie do domu nie mogłam na siebie patrzeć, czułam się obrzydliwa, więc... rozdrapałam sobie całe czoło. Jest to wielka, czerwona rana, która obejmuje nos i brodę. Szczerze? Nie mam pojęcia kiedy to sobie zrobiłam. Robiłam coś na komputerze i nawet nie wiedziałam, że drapię. Nie wychodzę z domu. Obsmarowałam się maścią cynkową, by jak najszybciej się zagoiło. Nie patrzę w lustro ani w monitor komputera. Najgorzej, że jutro idę do pracy... mam kilkanaście godzin na wymyślenie, jak to zakryć. Może chustką? Nie wiem. Mama chce mnie znowu wysłać do psychiatry i powoli mnie przygotowuje na najgorsze - gdy pani doktor zobaczy mój stan, od razu może mnie wysłać do szpitala. Kuracja trwa 3 miesiące... za dwa zaczynam studia. Obiecałam mamie, że coś z tym zrobię, będę normalna, nauczę się nad tym panować. Obcięłam sobie paznokcie najkrócej jak się da. Kiedy coś mnie swędzi przykładam sobie chusteczkę, wgl nie dotykam twarzy. Jak ja siebie nienawidzę. Chciałabym po prostu to wszystko skończyć, ale wiem, że nie mogę. Gdybym była sama - nie miała nikogo już dawno by mnie nie było i miałabym spokój. Nie mogę zrobić tego rodzinie, wywołałabym efekt domina: zabijam się > moja mama nie wytrzymuje i również popełnia samobójstwo, zapewne łyknęłaby jakieś proszki w pracy lub sobie coś wstrzyknęła > tata nie wytrzyma długo bez mamy, więc również by ze sobą skończył, myślę, że by się powiesił > moja babcia również nie zniosłaby tylu zgonów naraz i też by sobie coś zrobiła > pies babci umarłby z głodu i tęsknoty > nawet M. nie wytrzymałby psychicznie, nie wiem czy byłby zdolny się zabić, ale oszalałby i zniszczył sobie życie, jest bardzo delikatny. Jak widać na moich barkach spoczywa kilka żyć najbliższych mi osób - nie jestem samolubem. Czasem trzeba być odpowiedzialnym. Nie zmienia to faktu, że znowu jest mi ciężko i mam dość, nie wychodzę z łóżka, nie odzywam się do nikogo. Chcę być sama.  
7bc2278bff0ea805ba12bef208b5e06d.jpg
  • awatar Sorbet z Malin: Nie można odstawiać leków jest lepiej bo te leki działają. Wiem co mówię na lekach 7 lat.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Wooow bardzo długi czas nie było wpisów... jak ten czas leci. Szok. Nawet nie zdałam sobie z tego sprawy, ile czasu minęło. No cóż...
6250430ed882ebab405e9ffcdd07e880.jpg

Zatem, muszę zacząć od tego, że byłam na słynnym festiwalu - Przystanek Woodstock... i było ok. Szczerze? Nie wiem, czemu ludzie aż jarają się tym wszystkim, jeżdżą nawet tydzień przed i każdy mówi: "Jest tam zajebiście", "Chciałbym tam zostać na dłużej" czy "Woodstock powinien odbywać się co miesiąc". Każdy mi mówił, że każdy, kto tam raz przyjedzie - zawsze będzie wracał". Yyyy... no trochę się nie zgadza. Ale żeby było jasne, nie mówię, że było chujowo, że się dobrze nie bawiłam i nigdy więcej tam nie przyjadę. Po prostu nie są to do końca moje klimaty. Jestem księżniczką i z natury jestem wygodnicka, więc wiadomo, że spanie w namiocie nie jest dla mnie atrakcją, a widok sikających wszędzie mężczyzn jakoś mnie nie zachwyca... Serio, ludzie zachowują się tam jak jebane zwierzęta. Najgorsze były chyba toalety... dramat. Nie wiedziałam nawet, że potrafię wstrzymać oddech na tak długo, a taka wyprawa do Toi Toi'a zabierała średnio godzinę (te koleeeeeejki). A skoro o tym mowa, to niesamowicie przytłaczała mnie liczba ludzi - 200 000 osób w jednym miejscu. Jako alien i typowy antyspołeczniak czułam się źle. Nie podobało mi się też, że każdy może tam wejść - pełno bezdomnych, którzy nie mają żadnych oporów. Ja rozumiem, że to dla nich idealna okazja, by coś zjeść i może coś zarobić, ale moja tolerancja kończy się w momencie naruszenia mojej nietykalności osobistej... nie, nie lubię jak osoba, która nie myła się od tygodni, chce się do mnie przytulić albo mnie zaczepia. Nie wiem, może jestem dziwna.
da26b0a06b1a0c256fdf07c9718a9905.jpg

Ale żeby nie było, że tylko narzekam, bo ogólnie to jestem zadowolona. Od zawsze chciałam tam pojechać, zobaczyć jak faktycznie tam jest i o co chodzi. Przybyłam, zobaczyłam, przeżyłam. Jedzenie było bardzo tanie jak na festiwalowe standardy i można było najeść się do syta za małą cenę (wiecie jak kocham placki po węgiersku <3). Pozytywnie zaskoczyła mnie też sama organizacja - chylę czoła przed panem Owsiakiem (szczególnie po tekście do pani poseł Pawłowowicz, że życzy jej więcej uprawiania seksu). Mieliśmy własną wioskę (P O T Ę Ż N A wioska)- poznałam tam świetnych ludzi i myślę, że będziemy utrzymywać kontakt. M. też potrafił się mną zająć i stanął na wysokości zadania. Był kochany.
d7c7ce0541c5657c6092f8800a83ae4c.jpg

Zakochałam się tam w muzyce,  koncerty były świetne - Hey na czele z Kasią Nosowską, Wilki, Nothing but Thieves (o nich chyba napiszę osobnego posta, bo się dosłownie zakochałam). Wystąpili także Chorzy, którzy przewinęli się u mnie w kilku postach, grali na Małej Scenie - Szczecin jest dumny! Dali niezłe show i nie pamiętam, kiedy ostatnio tak się darłam (no na Organku w Poznaniu).

Podsumowując: źle nie było, ale warunki, w jakich żyłam przez te cztery dni, mi nie pasują i następnym razem wynajmę jakiś motelik. Jednak sama atmosfera faktycznie przyciąga, a koncerty są niesamowitym przeżyciem, nigdy nie zapomnę tych emocji (Nothing but Thieves!!!).
96bd073b8431eeb39da8355adc54ce9e.jpg
  • awatar fire.walk.with.me: ta racja toalety masakra ale potem wyczailem ze lepiej pojsc do tych kolo malej sceny bo tam jest ich duzo nie ma kolejek i wgl a w tych przy gastro od poludnia i glownej drogi to bylo okropne oprocz tego nie polecam kebaba a tak to dobrze sie bawilem oprocz wstretu do ludzi ostatnieto dnia gdzie juz chcialem sie wyspac wytrzezwiec i wracac do domu
Pokaż wszystkie (1) ›
 

nieuchwytna
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

porcelainange6l3
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

porcelainange6l3
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

sonarcity123
 
SonarCity For Now: Wrażliwość mnie wykończy. Nie przemienna depresja z nerwicą. A mimo to jestem wariatką z poczuciem humoru. #PoczucieHumoru #Depresja #Nerwica
 

porcelainange6l3
 
Nuteliaஐ:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
Już po imprezie. Muszę przyznać, że było... nawet fajnie. Złapałyśmy z dziewczynami wspólny kontakt i ogólnie się dogadujemy. Była smakowa wódka (wypiłam dwa kieliszki, przecież następnego dnia do pracy), czipsy, hamburgery (made by me), tortille, gry etc. Typowa babska impreza. Wszystkie założyłyśmy jednoczęściowe piżamy, ja musiałam swoją pożyczyć, bo nie mam takich rzeczy w domu. Oglądałyśmy horror, czyli cały film przesiedziałam z zamkniętymi oczami - miały ze mnie ubaw. Dżizas jak ja nie lubię horrorów brrr. Już dzisiaj w nocy nie mogłam spać sama, bo się bałam i spałam przy włączonym świetle - i tak miałam koszmary... Końcem końców chyba mogę śmiało powiedzieć, że ma koleżanki. Nie przyjaciółki, ale koleżanki, z którymi mogę pogadać, wyjść gdzieś, pośmiać się. Nie pamiętam kiedy z kimś tak gadałam - może w gimnazjum? 2 klasa? No dawno, bardzo dawno. W weekend Ania (kierowniczka) ma urodziny i zaprasza nas do restauracji na jedzonko. Myślimy z dziewczynami nad prezentem, nie jest to takie łatwe. Ale się cieszę!
Jeśli chodzi o M. już jest dobrze. Oczywiście do tej pory mnie przeprasza za to co zrobił i zrozumiał, o co było tyle krzyku. Daje mi czas dla siebie, już wie, kiedy ma iść do domu, a kiedy zostać. Przyniósł mi różę (wie, ze uwielbiam dostawać kwiaty), zabrał mnie do kawiarni (tam,  gdzie poszliśmy na pierwszą randkę) i kupił mi obrazek na ścianę (3, 90 w promocji, ale i tak było to urocze). Nie ma do mnie żadnych pretensji i widać, że się stara. Ja też nie jestem wredną suką i trochę podbudowuję jego podniszczone ego. Zobaczymy, czy ten stan rzeczy się utrzyma. Bo muszę przyznać, że nieźle mu idzie.
f7cd8cfebce8ecf1fce9eaf665db4693 (1).jpg
 

a013579
 

Witam.

Przez ostatni rok bardzo schudłam(ważyłam 67kg, a teraz? ważę może z 50kg, w sumie to nie wiem mama zabrała wagę), w sumie to nawet nie wiem czy przez narkotyki czy diety i głodówki.

Bardzo się stoczyłam krótko mówiąc..

Rodzice? Dalej myślą, że wszystko w porządku i niech tak zostanie. Nie chcę powtarzać tego wszystkiego co się działo przez mój stan 2 lata temu.

Do psychologa już nie chodzę, nie chcę, nie jest mi to potrzebne. Wiem co mam wiedzieć i sama sobie poradzę.

Adrian się zabił dzień przed moimi urodzinami. Na początku nie było mi przykro, w sumie to nic nie czułam wtedy, ale teraz jest całkiem inaczej.
Wszyscy mówią, że ktoś go zabił.

Zgadnijcie kto zna prawdę i kto wszystko wiedział..

Tak więc kończąc.. W sumie nie wiem jak to ma wyglądać, ale będę pisać to co mi siedzi w głowie, co się u mnie dzieje. Wiem, że to nikogo nie interesuje.

Jeśli ktoś chce link do mojego tumblr musi do mnie napisać, bo wstawiając go tutaj boję się, że mi go zablokują.

 

deergirl
 
To uczucie, kiedy rodzice zostawili ci pizzę, byś sobie zjadła po pracy <3.

5b5a1841a22da1a1094aaa6db65ec40a.jpg
 

deergirl
 
W związku z tym, że mam paskudny nastrój pooglądałam sobie zdjęcia kotków. Muszę przyznać, że już mi lepiej.
75adbf37c41044d701baf7f7a29bdb41.jpg

7226a66b0137531c0f287a3ac889738e.jpg

d96771526fa23dc79190cec8dd49590b.jpg

f0fbbc60a53c3938bb079a1d1f2fc88a.jpg

Jeśli też masz parszywy nastrój, pooglądaj sobie kotki <3.
  • awatar RainbowxD: Bardzo pocieszne kociaki! ;) Sama mam ostatnio nostalgiczny humor, więc aż miło jest tak sobie popatrzeć na te urocze stworzonka.
  • awatar vailetis: Skoro lubisz koty to zapraszam do oglądania mojej trójki od kilku dni wróciłam na Pinger i mam trzy fajne koty, każdy inny. Jeśli będziesz smutna wejdź :) Zapraszam bez zobowiązań oczywiście.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Tego już za wiele, nie wierzę, że to zrobił. Wszedł na mojego Facebook'a i przeczytałam wiadomości z mamą! To już jest przegięcie, czytanie moich prywatnych wiadomości. Kim on jest? Tępą dzidą, która chce wszystko kontrolować czy facetem? Tylko osoby niepewne siebie, zakompleksione i zazdrosne czytają czyjeś wiadomości. Nie ma na to usprawiedliwienia. Ja tego nigdy nie robiłam i nie będę robić, bo jest to słabe. Wyżaliłam się mojej mamie w prywatnej wiadomości, że ta sytuacja mnie przytłacza - a on to sobie przeczytał. Oczywiście z pretensjami. On ma do mnie pretensje? To ja powinnam być oburzona jego zachowaniem, a on śmie mi mówić, że ja go upokorzyłam? Naprawdę? I oczywiście tekst: "Ty mnie nie kochasz" to podstawa. On jest biedny, pokrzywdzony, nikt go nie rozumie, wszyscy mają pretensje, a on oczywiście niewinny. Koleś zachowuje się jak 10-latek. Cios poniżej pasa. Nie będę się do niego odzywać dopóki się nie ogranie. Zależy mi na nim, ale takiego zachowania nie będę tolerować.
a8dfa250e9dee29c3f6f1b70c220527c.jpg
 

deergirl
 
Jestem zmęczona. Naprawdę zmęczona nim i jego wiecznym przesiadywaniem w moim domu. Dzisiaj powiedziałam, że chcę się przygotować na imprezę z dziewczynami. Oczywiście FOCH. Bo ja go wyganiam. Serio? Byłeś ze mną bez przerwy dwa dni (wooow miałam dosłownie jeden dzień "wolnego" w tym tygodniu") - no tak nie może być. Za każdym razem jak chcę poruszyć ten temat, on oskarża mnie, że go ciągle wywalam, że przecież odpoczywam od niego w pracy... no ten argument mnie powalił na kolana. On twierdzi, że nie potrzebuje wolnego czasu...On po prostu sam ze sobą się nudzi. No cóż, to nie jest już mój problem. Myślałam, że będzie lepiej, gdy on znajdzie sobie pracę... jeśli wgl ją znajdzie. Ta mu nie pasuje, to nie chce, tu za mało płacą bla bla bla. Ludzie, w jego wieku praca powinna być czymś oczywistym, a on wybrzydza, nie wiadomo o co mu chodzi. A jak zadzwonili do niego w sprawie pracy na ochronie, to stwierdził, że on nie wie, czy chce tam pracować. Ja nie mam już siły, jestem opryskliwa, wredna, sarkastyczna i już nawet nie chce mi się udawać, że wszystko jest ok. Koniec. Ja mam się czuć dobrze. Jeśli tego nie zrozumie, będziemy musieli się pożegnać.
f7d580d16f192f5565362acd64e926dd.jpg
 

 

Kategorie blogów