Wpisy oznaczone tagiem "depresja" (1000)  

deergirl
 
Na moje parszywe samopoczucie chyba wywołane jest przez pogodę... szaro, zimno, smutno, ciemno - jak w mojej głowie. Biorę tabletki już trzeci tydzień i nadal nie czuję żadnych zmian (przynajmniej już mnie nie boli głowa). Mimo, że biorę co noc Aminotryptylinę, wybudzam się. Biorę już 50 mg, a to już spora dawka, która powinna uśpić dorosłego mężczyznę..., ale nie mnie. Oczywiście nic nie ma sensu, mam dość i chcę się zabić, przynajmniej tu bez zmian. Chujowo, ale stabilnie.
Dzisiaj nie idę na zajęcia, nie mam na to siły, a są tylko nieobowiązkowe wykłady, więc bez wyrzutów mogę sobie odpuścić. Chodzę na nie od początku, więc chyba jeden dzień nie zrobi tu różnicy. A i tak idę do pracy na 16 na trzy godziny... Super. Może pozwoli mi przyjść wcześniej, bym nie spędziła całego dnia w łóżku. Znowu nie opuszczam mojej strefy komfortu, a ponoć to źle. Czuję się coraz gorzej, znowu mało rzeczy mnie cieszy, nie mam na nic ochoty.
Muszę przyznać, ze gdyby nie M. to w ogóle  nic bym nie robiła. Niesamowite, że ma siłę mnie wspierać i jest taki cierpliwy. Wie, kiedy trzeba mnie uspokoić, kiedy pocieszyć i kiedy wrzasnąć, bym się ogarnęła. Jestem mu za to wdzięczna. Najchętniej nigdzie bym nie wychodziła, została w domu, leżała w łóżku. Wszystko jest mi obojętne, tylko jakoś znajduję siłę, by chodzić na zajęcia. Ale nie jest to łatwe, czasami przegrywam z samą sobą...
572e8ee15c20020f7368b3ce0b8abb4c.jpg
 

porcelainange6l3
 
Wpis tylko dla znajomych
Nuttkaa:

Wpis tylko dla znajomych

 

deergirl
 
Nie poszłam dzisiaj na zajęcia. Dlaczego? Bo znowu jestem chora... Wydaje mi się, że zatrułam się wczorajszą pizzą, bo czuję się paskudnie, chyba za dużo jej zjadłam. No to dzisiaj dzień opierdalania. M. poszedł coś kupić do jedzenia, kochany <3.
antler_boy_by_eledona-davvdkv.png
 

dwiestronymedalu
 
Abominacja Istnienia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Nie wiem czy to dobrze czy źle ale nie byłam w stanie wczoraj czytać swoich wierszy
 

annagrace
 
Moja malutka psinka nie żyje...
W niedzielę po kąpieli poślizgnęła się i w coś uderzyła. Trochę kulała, ale po czasie czuła się super, więc uznaliśmy, że nic jej nie jest. W poniedziałek jak byłam w szkole nie mogła ustać na nogach i źle się czuła. Mój tata szybko wsadził ją do samochodu i chciał zawieźć do weterynarza. Jak byli w drodze to zaczęła krwawić. Z buzi jej leciało pełno krwi, a z nosa piana. Nagle przestała się ruszać. Tata jeszcze próbował ją uratować, ale już było za późno. Okazało się, że jak kiedyś miała operację na usunięcie przepukliny, to coś jeszcze tam zostało i kiedy się poślizgnęła to to pękło i ją zabijało.
Zawsze to ja ją kąpię i nigdy nie daję jej tak biegać, tylko od razu biorę ją do suszenia. Ten raz chciałam, żeby się wybiegała i przez moją lekkomyślność poślizgnęła się i następnego dnia umarła.
Mam tak wielkie poczucie winy...
AnnaGrace
 

nesmireth
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Leki na 3 miesiące kosztowały mnie ponad 180 zeta. Najważniejszy (i najdroższy) lek mam na 100%.  Najmniej ważny lek grosze. Nie wiem w jakim kierunku to państwo zmierza, bo od LAT w tej kwestii nic się nie zmienia.
 

gusia
 
Niespecjalnie podoba mi się nowy psychiatra. Rozmowa to nie była. Zapytał czy dzieje się coś co wymaga zmiany leczenia ale nie gadał ze mną o ojcu i nie zareagował na drżenie mięśni. Dopiero jak dopytałam powiedział ze zwiększenie antydepresanta powinno mnie wyciszyć ale w razie czego mogę brać magnez. Anemia twierdzi że nie ma nic wspólnego z tym co się dzieje. Ciekawe bo moja pierwsza lekarz mówiła co innego. O stanach lękowych zapomniałam powiedzieć. Prawie 4 miesiące do wizyty. Brak terminów wcześniej. Fajnie. Jak mi zabraknie leków trzeba będzie interniste odwiedzić
  • awatar .:Gośka:.: Psychiatra w polskim systemie lecznictwa nie jest od rozmów o ojcy od tego jest terapeuta. Zadał konkretne pytanie z zakresu swoich kompetencji. Drzenie miesni skolei powinno go zainteresowac. Pojdz z tym do internisty, może powinien dac skierowanie do neurologa.
  • awatar Gusia: @.:Gośka:.: Mój poprzedni lekarz ze mną rozmawiał jak cokolwiek się zmieniło w moim życiu, był mega szczegółowy i dociekliwy, stąd wpis z zaskoczeniem. Zaufam mu na razie, spróbuje i dam szanse antydepresantowi w większej dawce
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

trappedswallow
 
Wpis tylko dla znajomych
TrappedSwallow:

Wpis tylko dla znajomych

 

annagrace
 
Dziś cały dzień przepłakałam. Bezsilność mnie dopadła i nie jestem w stanie napisać wam czegoś dłuższego.
Przefarbowałam włosy. Z jasnego blondu na czekoladowy brąz, który podchodzi pod rudy, ale to nie jest efekt końcowy, ponieważ chcę, aby były jeszcze ciemniejsze.
Gdy dochodziła godzina dziewiętnasta, Pani Magda napisała mi sms "Zjedz coś". Nie posłuchałam, ale było mi bardzo miło, że o mnie pomyślała i jestem wdzięczna za jej troskę.
To chyba tyle na dziś, bo naprawdę nie mam na nic siły.
Dobrej nocy, trzymajcie się.
AnnaGrace
4167-siedze-i-placze-i-nie-wiem-co-mam-z.jpg
 

trappedswallow
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

porcelainange6l3
 
Wpis tylko dla znajomych
Nuttkaa:

Wpis tylko dla znajomych

 

annagrace
 
Spotkałam się z Panią Magdą, żeby porozmawiać. Nie była to w sumie miła rozmowa. Chciała za wszelką cenę dowiedzieć się co się ze mną dzieje. Nie jestem osobą, której mówienie o swoich problemach przychodzi z łatwością. Nie jestem też do końca przekonana, czy na pewno jej ufam, ale o tym napiszę wam w osobnym poście. Będąc u niej czułam się głupio, bardzo głupio. Spędziłyśmy razem 4 godziny i rozmawiałyśmy o wszystkim, a moje problemy starałam się omijać szerokim łukiem. Nic to jednak nie dało, ponieważ Pani wręcz zmuszała mnie do mówienia i nie było to fajne, ale nie mam jej tego za złe, bo wiem jak się martwi. Jest bardzo czuła. Niestety nie udało jej się zmusić mnie do mówienia. Nasmutniejszym dla mnie momentem był widok jak wzięła moją rękę, spojrzała na świeże rany na nadgarstku, głaskała je palcem i spojrzała na mnie takim smutnym wzrokiem pytając dlaczego to robię. Wtedy zrobiło mi się tak dziwnie, bo bardzo nie lubię jak ona jest smutna, a jej oczy mówiły same za siebie. Zapytała mnie też dlaczego z nią rozmawiam. Nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Nie dlatego, że nie znam odpowiedzi, bo znam. Nie umiałam odpowiedzieć, ponieważ nie jestem na tyle odważna i nie umiem otwarcie mówić o uczuciach. Rozmawiam z nią dlatego, ponieważ jest dla mnie jak mama, której zawsze potrzebowałam. Potrafi wysłuchać, pomóc, doradzić, pocieszyć, rozbawić, a już najbardziej uwielbiam się do niej przytulać. Nie wiem jak ona to robi, ale jednym przytuleniem tak bardzo potrafi poprawić humor. To jest niesamowite. Pomogła mi w wielu rzeczach i zawsze mogłam na nią liczyć. Po prostu kocham ją tak, jakby była moją rodziną. Mogłabym się długo rozpisywać, poważnie. Wracając do tematu, nic konkretnego jej nie powiedziałam, bo nie umiałam. Coś się zmieniło. Wieczorem napisałam jeszcze do niej sms i uznałam, że może jej coś napiszę, no wiecie- o problemach. Tej nocy nie byłam w stanie, ale jeśli się przełamię, to spróbuję tej nocy.
Dlaczego w ogóle chcę do niej pisać i cokolwiek jej mówić? Bo wiem, że dałaby radę mi pomóc. Jest bardzo mądra i zaradna. Dawno nie spotkałam takiej osoby, dlatego myślę, że tak byłoby może lepiej. Już kiedyś rozmawiałyśmy o moich problemach, ale to było dość dawno. Wtedy robiła co mogła i przez jakiś czas było lepiej. Wiadomo, nie było super świetnie, ale nie było takiej tragedii. Warto spróbować jeszcze raz, ale nie wiem czy jestem na to gotowa.
Zobaczymy czy mi się uda. Będę na bieżąco dawać Wam znać, jak tylko coś do niej napiszę.
Trzymajcie się kochani. Życzę Wam spokojnego i pogodnego dnia.
AnnaGrace
the-saddest-moment-is-when-the-person-who-gave-you-28491650.png
 

porcelainange6l3
 
Wpis tylko dla znajomych
Nuttkaa:

Wpis tylko dla znajomych

 

deergirl
 
Oto rozpoczął się kolejny chujowy dzień. Znowu muszę gnać do pracy i doradzać głupim dzieciakom, co mają kupić i spławiać ludzi, którzy myślą, że komiksiarnia sprzedaje zabawki... Super. Grunt, że nie będę musiała niczego sprzątać, bo jest piątek. Przeraża mnie nadchodzący poniedziałek - zajęcia. Te studia wyniszczają mnie psychicznie, już mam pierwszą niezaliczoną wejściówkę (pieprzone nauki pomocnicze!) i mam miesiąc na jej poprawę, ale nie mam pojęcia czego się spodziewać. A chuj tam, jakoś trzeba to załatwić. Znowu zaczęłam brać tabletki, głowa boli cały dzień, już czuję jak zaczynają mi się trząść ręce, jakbym miała jakiś zespół odstawienia  czy coś. Mam coraz mniej siły, znowu nie śpię w nocy, a jeśli już zasypiam, to mam koszmary. Nawet na jedzenie nie mam ochoty, najadam się jedną bułką, a czasami w ogóle nie chcę nic jeść. Może w końcu zamkną mnie w szpitalu i będzie spokój. Rzucę studia i zacznę pisać książkę. Marny plan, ale jakiś jest,
c09a9580aca027da4ab8fb459c3b4db5.jpg
  • awatar Amfitryta: Wierz mi, nie chciałabyś zostać zamknięta w szpitalu. Jeśli chcesz rzucić studia i pisać książkę to to po prostu zrób.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

annagrace
 
Dziś byłam na cmentarzu, na grobie mojego taty. Nie pisałam Wam jeszcze co się stało, że już go nie ma. Zmarł z powodu choroby serca. Był również narkomanem oraz pił i palił. Nie wyrażał zgody na podjęcie leczenia i dlatego nie ma go już z nami. Będąc na cmentarzu poszłam zapalić znicz na grób mojego kolegi, który popełnił samobójstwo dwa lata temu, mając 14 lat. Natknęłam się tam na jego mamę, która była zapłakana... Nie dziwię jej się i bardzo współczuję. Był świetnym, zabawnym, przystojnym, sympatycznym i inteligentnym chłopakiem. Sama też miałam łzy w oczach będąc tam.
Po wizycie na cmentarzu wraz z moimi opiekunami i babcią zostaliśmy zaproszeni na obiad do mojej ciotki. Szczerze? Nie przepadam za nią i wiem, że ona za mną też. Ciągle słyszę chamskie docinki w moją stronę, które niby miały być zabawne. Ciocia, która doskonale wiedziała, że jestem wegetarianką podłożyła mi cały talerz kotletów pod nos i pytała którego biorę. Jako iż mam jeszcze trochę rozumu, przemilczałam sprawę. Później stopniowo wszyscy zaczęli się włączać do upokarzania mnie. Czyli standardowo. Najbardziej zapadła mi w pamięci jak ciocia zapytała mojej opiekunki czy planują już zamknąć mnie w psychiatryku i, że im szybciej tym lepiej.
Dlaczego moja ciocia o to zapytała? Ponieważ moja opiekunka powiedziała jej, że znów nic nie jadłam. Jest to oczywiście wynik nerwicy. Kiedy mam stan lękowy miewam myśli, że się zadławię i uduszę, dlatego są momenty, kiedy nie jem jakiś czas. Cały ten obiad próbowałam być silna, ale kiedy tylko wyszliśmy i weszliśmy do samochodu, założyłam słuchawki i zaczęłam płakać. Nikt tego oczywiście nie widział. Może i lepiej.
Od czasu powrotu nie wyszłam ze swojego pokoju.
To chyba tyle na dziś. Mam nadzieję, że chociaż wy mieliście spokojny dzień.
Miłego wieczoru.
AnnaGrace
tumblr_ljrk08tQIa1qeubbbo1_500.jpeg
 

deergirl
 
Obejrzałam film "Ratując pana Banksa" i muszę przyznać, że poprawiło mi to humor. Już od dawna zbierałam się, by to obejrzeć, ale jakoś nigdy nie miałam ochoty... aż do dziś.
cec4dc6ffc3e9bfb54f597f529c6871d.jpg

Film bardzo mi się spodobał, po prostu niesamowicie urzekła mnie historia, choć spodziewałam się czegoś innego. Myślałam, że film skupi się na konflikcie Disney'a i Travers, ale jednak głównie na Disney'u, a było odwrotnie! Zaskoczyło mnie to, ale po seansie stwierdzam, że był to bardzo dobry pomysł. Emma Thomson stworzyła niesamowitą kreację autorki przygód Mary Poppins, zachwyciła mnie jej gra aktorska.
0f274460e4a48ce37e60f54454745916.jpg

Jako, że jestem wielką fanką bajek Disney'a (tych starszych i tych młodszych), musiałam obejrzeć ten film. Czytałam biografie Walta Disney'a, i uważam go za niesamowitego człowieka, wręcz rewolucjonistę, stworzył wielkie imperium, które trwa do dziś. Tym bardziej cieszę się, że obejrzałam film.
0d05cd864ec201b7b85a396bf15d2d67.jpg
 

deergirl
 
Byłam na łacinie... nic nie ogarniam, nie było mnie na jednych zajęciach i BUM! Nie wiem czego nie wiem. Trochę mnie to przygnębiło, ale nic nie poradzę, muszę to ogarnąć sama.
Natomiast ogólnie czuję się jeszcze gorzej, nie mam siły, nie mam ochoty, nie mam motywacji... w sumie to nie mam niczego. Znowu ciągle chodzę smutna i nie widzę w niczym sensu, tak tylko się włóczę, bo mi każą, ale robię to bez przekonania. Chciałabym po prostu zasnąć i najlepiej się już nie obudzić. Znowu wróciłam do leków, psychiatra pewnie by powiedział, że to przez nie tak się źle czuję. Może? A może jak tak się czuję cały czas? Mam po prostu dosyć. Wszystkiego. To całe studiowanie mnie nie interesuje, nawet wykładowcy siedzą tam za karę (przynajmniej mam takie wrażenie) i chyba sami do końca nie ogarniają co się dzieje i tylko improwizują i stwarzają pozory. Jeśli tak jest, to ich szczerze podziwiam. Ja nawet nie umiem założyć maski, może zapomniałam jak to się robi? Ostatni raz udawałam chyba na rozmowie kwalifikacyjnej do komiksiarni. Już nie udaję. Nie chce mi się oszukiwać samej siebie i innych, że jest wszystko w porządku, bo niestety nie jest. I chyba nigdy nie będzie. Ten cały "świat dorosłych" mnie się nie podoba.
1399a06537bd4410356f1a392bf56127.jpg
 

deergirl
 
Dzisiaj jestem wkur***na! Zajęcia miałam na 8 rano, a skoro mieszkam daleko, to oczywiście muszę wcześnie wstawać. Budzik zadzwonił o 6:30, a ja załamana ogarnęłam się i poszłam na autobus, który miał odjechać punkt 7:19.
Niestety w mojej okolicy autobusy lubią jeździć jak chcą i kiedy chcą, ale dzisiaj to już było przegięcie. Patrzę, że autobus stoi, a odjazd dopiero za dwie minuty, ale dobra, może autobusom wolno stać prawie na środku ulicy! Weszłam i po kilku minutach zorientowałam się, że powinien już odjechać, ale nadal uparcie stoi, więc wyszłam, bo to pewnie nie ten. Nadjeżdża mój autobus (oczywiście spóźniony) i tu najzabawniejsza część historii... nie zatrzymał się. Po prostu odjechał w pizdu mając wyjebane na mnie i na dwie dziewczyny, które chyba spieszyły się do szkoły. Następnie dowiaduję się, że autobus, który stoi odjeżdża za 20 minut... Nosz kurwa mać, nie było szans bym zdążyła na zajęcia. Niesamowicie wkurzona wróciłam do domu, bo co ja mogę zrobić? Na szczęście mam łacinę i mogę przyjść na 10 i odbyć zajęcia z drugą grupą.
Ale i tak jestem wściekła, co to ma znaczyć, że autobus stoi sobie na przystanku (nie, to nie był końcowy), a drugi po prostu sobie odjeżdża! No dla mnie to jest nie do pomyślenia i złożę skargę, bo ci kierowcy mają coraz bardziej wyjebane, z tego co ostatnio zauważyłam. Rozumiem, że autobus może się spóźnić kilka minut, no bądźmy ludźmi, ale nie może się spóźniać ZA KAŻDYM razem... Przez to nie zdążyłam na zajęcia, które są obowiązkowe. No szanujmy się.
fee9de58c57e460316813fb43e1f5bea.jpg
  • awatar Piotrdivine: To nie Warszawa - że metro co 3 minuty odjeżdża.
  • awatar despacito: Kurcze, rozumiem Cię bardzo dobrze. Sama wstawałam o 5:50 żeby zdążyć na 8 do szkoły ( w szkole byłam 7:20 i siedziałam na korytarzu jak ta lampa xd
Pokaż wszystkie (2) ›
 

annagrace
 
Wczoraj był jeden z dziwniejszych dla mnie dni. Jak każda głupia nastolatka sięgnęłam po papierosa elektrycznego po dość długiej przerwie. Mimo, że obiecałam Pani Magdzie, że więcej się do tego nie dotknę pokusa była zbyt silna. Nie nazwę tego jeszcze uzależnieniem, ale za dobrze też to nie wygląda. Po kilku minutach zaczęło mnie boleć serce i ciężko mi się oddychało. Tak często zaczynają się u mnie stany lękowe, więc pomyślałam, że to pewnie to. Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie. To zjawisko jednak nie występuje w moich stanach lękowych, więc się zdziwiłam. Musiałam usiąść, bo jeszcze chwila i bym upadła. Położyłam się na łóżku i urwał mi się film na dosłownie 5 minut. Nie wiem, czy straciłam przytomność czy zasnęłam, ale wątpię, żebym tak nagle zasnęła na pięć minut. Nigdy mi się nie zdarza taka drzemka. Kiedy się obudziłam nadal nie mogłam swobodnie oddychać. Było mi duszno i czułam ucisk w gardle. Przeszło dopiero po godzinie. Tego dnia miałam jeszcze jeden stan lękowy. Skończył się on wbiciem igły do pobierania krwi w rękę. Cieszę się, że tym razem nie ucierpiał mój nadgarstek, bo i tak nie wygląda on dobrze. Na szczęście już się goi. Jest teraz taki szorstki, zrobiły się strupki (na drugim też). Zobaczymy jak to wszystko potoczy się dalej.
Miłego dnia kochani.
AnnaGrace
38cc142900236bf95152e4e1.jpg
 

gusia
 
Można siąść i płakać. Bo okres, bo depresja, bo znowu w nocy drżenie mięśni, bo dzisiaj wypada 4 lata od przeprowadzki. Można. A można iść dalej. Jestem chora ale to nie koniec świata.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów