Wpisy oznaczone tagiem "lgbt" (170)  

jamniczek-pl
 
  • awatar Lotar King: Piękna !
  • awatar jamnick: @Lotar King: czerń oczu, oprawa, brwi, włosy, twarz. Zęby za bardzo wybielone.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

liliofficial
 
(...)
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie z nią na początku roku szkolnego, i to jak potem płakałam? Już wtedy wiedziałam, że to się tak skończy. Ona wygląda i zachowuje się jak... wiesz kto, i wystarczył mi ten niecały miesiąc, bo mam wrażenie, że znam ją od zawsze. Dawno nie byłam zakochana, ale jeszcze pamiętam jak to przebiega. Poznajesz tą osobę, zauważasz że podoba ci się to jak wygląda, jak się zachowuje, jaki ma charakter. Wszystko właściwie. Akceptujesz zalety ale i wady. Kiedy jesteś przy niej czujesz jak ci gorąco, słyszysz bicie własnego serca, nie potrafisz się nie uśmiechać... Wszystko inne staje się mniej ważne. I ja tak właśnie mam gdy ją widzę. Ja chyba...
(...)

www.wattpad.com/543266391-anglistka-rozdział-6

W rozdziale znajdziecie też mój rysunek. :D





Do następnego wpisu,
Lili
  • awatar *Mordka*: Widziałam rysunek - świetny <3. A za opowiadanie niedługo się wezmę - mam Wattpada i tak przeczytam (ale nie teraz - ale obiecuję że to zrobię ;))
  • awatar Lili33love: @*Mordka*: Zapamiętam :D XD
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
  • awatar magnolus: mistrzowie drugiego planu:)
  • awatar jamnick: @magnolus: gdy już "ostygłam" zobaczyłam ich. :]
Pokaż wszystkie (2) ›
 

liliofficial
 
(...)
W następny poniedziałek jechałam autobusem do szkoły. Na kolejnym przystanku po mnie wsiadła jakaś dziewczyna i zajęła miejsce naprzeciwko mnie. Miała jasne włosy i różowe policzki. Chwilę się rozejrzała, po czym oparła głowę o szybę i zamknęła oczy. Wyglądała tak słodko. Mimo woli nie umiałam oderwać od niej wzroku. Dobrze, że dziewczyna tego nie widziała. Sama nie wiedziałam co mi się dzieje. Dostrzegłam małą bliznę na jej prawym policzku. To miejsce jako jedyne nie było jasnoróżowe, tylko blade jak naturalnie skóra dziewczyny.
(...)

www.wattpad.com/539703798-anglistka-rozdział-5


Hej :) Dziś właśnie kończą mi się ferie. W sumie się cieszę. :D Chcę już do szkoły. ^^ Na dniach pojawi się nowy wpis o moich lalkach pullip. Widzimy się więc niedługo. :D





Do następnego wpisu,
Lili
 

jamniczek-pl
 
  • awatar frizigreen: Na mój hetero gust, przystojna/y .No właśnie , nie wiem czemu kobiety wprawiają mnie w takim wydaniu w zakłopotanie, nie wiem jak byłoby stosowniej, milej widziane żeby się do nich zwracać ,,Pani/Pan,,
  • awatar frizigreen: Jeśli się nie zna np. Pamiętam w pracy, wymijająco tak jakoś zwracałam się.
  • awatar jamnick: @frizigreen: są kobiety, które wolałyby, aby zwracano się do nich w trybie męskoosobowym. Ale jeżeli chciałabyś przywitać się, o coś spytać (np. o drogę) najlepiej zwrócić się per "Pani". :) Wiele kobiet, pomimo bycia męskimi, nie myśli o zmianie płci, są nadal kobietami.
Pokaż wszystkie (10) ›
 

jamniczek-pl
 
  • awatar jamnick: @aeran
    oczko.jpg
  • awatar aeran: Nie komentuję bo nie mam słów, po prostu kocham butch to chociaż lajeczka zostawię
  • awatar jamnick: @aeran: miło mi to czytać mi miło.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

liliofficial
 
Zgodnie z tym co zapowiadałam dalsze rozdziały już tylko na moim wattpadzie. :) Poniżej fragment rozdziału 4 i link do całości. :D

(...)
Nauczycielka położyła białą kredę przede mną na biurku i zaczęła rozdawać wszystkim wydrukowane zadania. Obejrzałam się za nią, wstałam i zapisałam temat. Niezbyt chyba podoba mi się, że tak do mnie mówi... Trochę mi przez to głupio.
- To teraz może ktoś przypomni słówka, które przypominaliśmy ostatnio. Może ty, Annika? - zwróciła się do mnie ponownie siadając przed komputerem
- Spróbuje... - odpowiedziałam niepewnie
- W porządku. Ja będę mówić tłumaczenie, a ty po angielsku, tak?
(...)

www.wattpad.com/536734854-anglistka-rozdział-4



Do następnego wpisu,
Lili
 

liliofficial
 
received_2104728559806512.jpeg


>>>>>>>Rozdział 3<<<<<<<

Ustawiłyśmy się z Leną pod klasą czekając jak wszyscy na nauczyciela i kontynuowałyśmy rozmowę o poprzednich szkołach. Wtedy na korytarzu pojawiła się ona. Blondynka od rozlanej kawy. Idąc stukała obcasami o podłogę. Patrzyła bez emocji w dół z lekko spuszczoną głową. W prawej ręce trzymała klucz do klasy. Podeszła do drzwi, spojrzała po nas i od razu jej twarz rozpromieniała. Parę osób przywitało się z nią na co odpowiedziała z uśmiechem. Otworzyła nam drzwi i pierwsza weszła do środka. W klasie stały trzy rzędy dwuosobowych ławek. Usiadłyśmy z Leną w środkowym w drugiej ławce. Nauczycielka podeszła do biurka i odłożyła klucz. Wtedy mnie zauważyła. Znieruchomiała ponownie. Poczułam, że się czerwienie. To było dla mnie dziwne uczucie. Szybko odwróciłam od niej wzrok, a wtedy kobieta zaczęła mówić.
- Dzień dobry, usiądźcie. Nazywam się Lindsay Lloyd. - kontynuowała kiedy wszyscy zajęli miejsca - Dzisiejszy temat to oczywiście lekcja organizacyjna. Kto zapisze na tablicy?
Większość spuściła głowy z nadzieją, że nie zostaną wybrani.
- To może poproszę koleżankę z niebieskimi końcówkami. Jak ci na imię? - powiedziała
- Anastacia. - odpowiedziała cicho wstając z krzesła
Siedziała w ławce pod ścianą z niskim brunetem. Chłopak wsunął się żeby wypuścić koleżankę. Pani Lloyd wyjęła z szuflady biurka nową kredę i podała Anastaci.
- Zapisz proszę temat "Organizacja pracy na lekcjach języka angielskiego. Przedmiotowy system oceniania. ". Słowa "lekcja" oraz "temat" oczywiście po angielsku. Pamiętasz po wakacjach jak to się pisze? - spytała z uśmiechem opierając się tyłem o bok swojego biurka
- Chyba pamiętam. - odpowiedziała dziewczyna i zaczęła pisać
W tym czasie nauczycielka usiadła przy biurku przed laptopem.
- Sprawdzam obecność. - oznajmiła - Poproszę, żeby wyczytana osoba przy odpowiadaniu podniosła rękę.
Wyczytywała kolejno wszystkie osoby.
- Annika Sunder? - powiedziała w końcu moje nazwisko
- Jestem. - podniosłam rękę mówiąc
Nauczycielka spojrzała na mnie uśmiechając się szeroko. Przeszedł mnie lekki dreszcz. Delikatnie odwzajemniłam uśmiech. Kontynuowała sprawdzanie obecności.
- W porządku, wszyscy są. - powiedziała, gdy skończyła - Skoro to pierwsza nasza lekcja, może każdy z was opowie coś o sobie? Myślę, że między sobą nie znacie się jeszcze zbyt dobrze, więc to może być dobra okazja, żeby dowiedzieć się kto ma podobne zainteresowania. Co wy na to?
- A musimy mówić po angielsku? - spytała brunetka delikatnym głosem żując przy tym gumę
- Tak, w końcu to język angielski. - pani Lloyd uśmiechnęła się
- To ja nie umiem po angielsku. To pierwsza lekcja. Możemy po polsku? - odezwała się czarnowłosa dziewczyna z niskim głosem siedząca ławkę wcześniej
- No zgoda. Dzisiaj wyjątkowo możecie. Zaczniesz?
- A co mam mówić?
- No na przykład jak się nazywasz, ile masz lat, czym się interesujesz. Ja postaram się zapamiętać wasze imiona. Możesz też wstać, gdy będziesz mówić, wtedy wszyscy na pewno będą cię widzieli.
- No dobrze. - wstała - To nazywam się Roxanne Bentley, mam 16 lat. Lubię słuchać muzyki, robić zdjęcia. No... i tyle.
- Teraz koleżanka w czerwonym sweterku siedząca z tobą w ławce. Pojedziemy po kolei.
Dziewczyna siedzącą obok Roxanne wstała.
- Jestem Bridget Blake i mam 16 lat. Interesuje się tatuażami i piercingiem. Lubię też fotografie.
- Wy jesteście klasą fototechniczną, tak? - spytała nauczycielka
- Tak. - odpowiedziała Bridget
- Mhm. Następna osoba. Koleżanka za Roxanne.
- Mam na imię Silvia, mam 17 lat. Rok temu chodziłam do liceum, ale nie spodobało mi się i przeniosłam się tutaj. Lubię modę i robienie zdjęć zwierzętom.
Następie mówiła kolejna dziewczyna, Brenda, a po niej Camila, Eva, Alice i Edward. Zbliżała się moja kolej. Zastanawiałam się co powinnam powiedzieć. Lubię robić naprawdę wiele rzeczy.
- Jestem Lena Hill. - dziewczyna wstała, gdy przyszła jej kolej - Lubię czytać książki, oglądać seriale i bawić się z moimi kotami. Mam 16 lat.
Teraz moja kolej. Wstałam.
- Nazywam się Annika Sunder. Lubię wiele rzeczy artystycznych. Fotografie, muzykę, modę. Czasami maluje farbami, kiedyś pisałam krótkie opowiadania. No i jeszcze lubię malować sobie paznokcie. Najczęściej to jednak fotografuje wszystko dookoła.
- Dusza artystyczna widzę. - nauczycielka kolejny już raz uśmiechnęła się do mnie
Następna osoba wstała. Teraz mówiły nieśmiałe Bella i Dinah. Potem przyszła kolej na wybraną niedawno do tablicy Anastacie.
- No więc jestem Anastacia, mam 16 lat. Lubię tatuaże, farbowanie włosów i muzykę metalową. Wiem też dużo na temat telefonów z ostatnich paru lat. - powiedziała
Następny był jej kolega z ławki.
- Jestem Liam. Lubię zwierzęta i interesuje się kosmetykami, co jak na chłopaka może niektórych dziwić. Jestem też wegetarianinem i uczę się języka migowego.
- O, to ciekawie. Trudno się uczy migowego? Jak długo się już uczysz? - spytała pani Lloyd
- Rok. Dla mnie nie jest on trudny. Myślę, że liczą się chęci. - odpowiedział uśmiechając się do niej i usiadł
Następna była drobna brunetka Brenda. W ławce z nią siedziała Sara. Nauczycielka również zwróciła uwagę na jej pochodzenie. Tak jak lekcje wcześniej dziewczyna wytłumaczyła kobiecie, że pochodzi z Włoch.
Na końcu klasy w ostatniej ławce siedział blondyn z małą dolną szczęką oraz blondynka ze spojrzeniem, jakby chciała kogoś zabić. Pierwsza wstała dziewczyna.
- Jestem Taylor. Interesuje się oglądaniem seriali, sportem i modą ludową. Lubię też robić zdjęcia ładnym widokom. - powiedziała miło brzmiącym głosem
- A ja jestem Zac. Lubię oglądać anime, czyli jak to mówią japońskie bajki. - zaśmiał się - Słucham też japońskiej muzyki.
- Dobrze. - nauczycielka wstała - Myślę, że zainteresowania każdego z was są naprawdę ciekawe i na pewno za jakiś czas zaprzyjaźnicie się wszyscy ze sobą. Teraz wracamy już do lekcji. Rozdam wam moje wymagania edukacyjne.
Skończywszy mówić wzięła z biurka pliczek kartek i dała każdemu po jednej.
- Poproszę was, żebyście po przeczytaniu podpisali się pod tym. Sprawdzę czy to zrobiliście na następnej lekcji. Teraz może przeczytamy wszystko wspólnie. Pierwszy punkt zacznie na głos Zac. Mówiłeś jako ostatni, więc jeszcze pamiętam twoje imię - zachichotała
Czytaliśmy do końca lekcji.
- Na dzisiaj wam dziękuje. - uśmiechnęła się - Jeszcze tylko zapiszcie sobie w zeszycie „Homework: Przygotuję karteczkę z imieniem.” Nauczę się wtedy łatwiej waszych imion i nie będę musiała mówić do was tak głupio „ta w czerwonym”, „ten w niebieskim”.
Lekcja się skończyła i wszyscy opuściliśmy salę.
- Jeszcze tylko ostatnia lekcja. Szybko dzień minął, prawda? – powiedziała Lena, gdy zmierzałyśmy razem pod klasę.
- Tak. Czuje się jakby była dopiero jedenasta godzina, a tu już chyba po trzynastej, nie?
- Dokładnie. – wyjęła telefon z tylnej kieszeni spodni – Jest trzynasta dwadzieścia dwa.
Ostatnią lekcją na dzisiaj był pierwszy przedmiot zawodowy, kompozycja obrazu. Nauczycielka opowiadała nam o czym będziemy się uczyć, a ja mogłabym tego słuchać godzinami. Albo lepiej. Niech już zacznie nas tego wszystkiego uczyć. Fotografia to moja wielka pasja od kiedy w wieku dziesięciu lat otrzymałam swój pierwszy telefon komórkowy. Był to jeszcze stary model, bez dotykowego ekranu, ze słabym aparatem, ale jak tylko odkryłam, że można nim robić zdjęcia jednego dnia zapełniłam całą pamięć urządzenia, fotografując wszystko, co się da po kilka razy. Kiedy okazało się, że więcej zdjęć zrobić się nie da dopóki nie usunie się tamtych, mała Annika rozpłakała się. Rodzice wtedy w tajemnicy usuwali mi z telefonu wszystkie powtarzające się, bardzo zamazane i nie przedstawiające niczego konkretnego fotografie, żebym nie histeryzowała. Kiedy dorastałam i bardziej zaczęłam rozumieć to co robię, robiłam dziennie po jednym, dwóch, trzech zdjęciach na przykład kwiatów wiosną czy zaśnieżonego krajobrazu zimą. Swój pierwszy aparat fotograficzny dostałam na czternaste urodziny. Czytałam w Internecie wiele, jak prawidłowo powinno się z niego korzystać, jakie powinno być właściwe oświetlenie, jakie są techniki robienia zdjęć. Gdy przyszedł czas wybierania szkoły średniej bez zastanowienia powiedziałam, że chcę iść na fototechnikę. To jest właśnie to, co chcę w życiu robić.
Po skończonych lekcjach rozstałyśmy się z Leną za bramą szkoły, gdyż okazało się, że musimy pójść w przeciwne strony. Do domu wybrałam się pieszo, tak jak poprzedniego dnia. Od razu po zostawieniu plecaka przy stole w salonie postanowiłam zadzwonić do rodziców i opowiedzieć im jak było pierwszego dnia w technikum. Pierwszy numer wybrałam do mamy. To ona najbardziej dbała zawsze o to, żebym rozwijała swoją pasję.
- Cześć mamo, co u ciebie? – powiedziałam, gdy odebrała i położyłam się na kanapie
- No cześć, Anni. Właśnie jestem w pracy i niezbyt mogę rozmawiać, ale tym razem zrobię wyjątek. Opowiadaj lepiej jak nowa szkoła. – zaczęła z entuzjazmem
- Fajnie. Bardzo mi się podoba.
- Poznałaś już kogoś?
- Tak, Lene. Jest trochę zwariowana, tak jak ja. Siedzimy razem w ławce na każdej lekcji.
- A jak tam chłopcy? Masz jakiegoś interesującego kolegę?
- Mamo… - zaśmiałam się – Już pierwszego dnia? Wiesz, że nie lubię o tym rozmawiać. Na razie mnie do nich nie ciągnie. No ale jeśli chcesz wiedzieć, w klasie mamy trzech chłopaków i nie wydaje mi się, żeby byli interesujący.
- Przepraszam. Po prostu chciałabym, żebyś sobie już kogoś znalazła.
- Wiem o tym, ale wybacz, nie śpieszy mi się. – zaśmiałam się
- A jak tam nauczyciele?
Gdy zadała to pytanie pierwsza przypomniała mi się pani od angielskiego. Blondynka, która tak dziwnie się przy mnie zachowywała. A może mi się tylko wydaje, że to ja to powoduje? Może tak być, ale na pewno to na mój widok zbiła kubek z kawą. Patrzyła wtedy tylko na mnie.
- Annika? Jesteś tam? – odezwała się mama
- Tak, jestem. Zamyśliłam się. – powiedziałam – Nauczycielki też są fajne, chyba. Żadna nie wydaje mi się być jakaś wredna czy bardzo wymagająca. Może tylko pani od matematyki jest odrobinę sztywna.
- Obiecaj mi tylko, że nie będziesz się z żadną z nich zaprzyjaźniać. Nie chcę, żebyś znów była nie w humorze, jak po ukończeniu gimnazjum.
- Postaram się. – uśmiechnęłam się, chodź poczułam lekki smutek – Myślę, że tym razem będę zaakceptowana w klasie i nie będę miała takiej potrzeby, by rozmawiać z nauczycielkami.
W gimnazjum odtrącona przez klasę miałam wsparcie tylko w nauczycielach. Szczególnie polubiłyśmy się z nauczycielką angielskiego. Znów pomyślałam o blondynce z nowej szkoły… Chyba anglistki mnie lubią. Tamta z gimnazjum miała jeszcze jaśniejsze włosy od pani Lloyd. Chyba była też młodsza. Pierwsza rzecz jaka nas połączyła, to ten sam idol muzyczny. Najpierw rozmawiałyśmy tylko o nim, potem przeszło na inne tematy, aż po roku mogłam powiedzieć jej praktycznie wszystko i w każdej chwili do niej przyjść w szkole. Miałam wrażenie, że jesteśmy przyjaciółkami. Pokazywałam jej moje zdjęcia, ona pokazała mi nagrania z koncertu naszego idola, na którym była rok przed tym, jak się poznałyśmy. Wszystko wydawało się takie kolorowe, aż nie ukończyłam tamtej szkoły. Na zakończeniu roku przytulałyśmy się chyba z kilka minut, mówiłyśmy, że będziemy tęsknić… Trzy tygodnie później spotkałam ją na ulicy. Usłyszałam jedynie „Dzień dobry”. Nawet się nie uśmiechnęła, nie popatrzyła na mnie dłużej, niż kiedy opowiadała. Zatrzymałam się przy niej, chciałam porozmawiać, miałam nadzieje, że ucieszy się, że mnie spotkała. Nic… Przeszła obok nie zwracając uwagi. To był dla mnie straszny zawód. Uświadomiłam sobie, że to co brałam za przyjaźń z jej strony było tylko codzienną rozmową z uczennicą z problemami. Istniałam dla niej tylko wtedy, gdy była moją nauczycielką. Nie uczyła mnie to automatycznie zniknęła nasza relacja. Bardzo mnie wtedy zawiodła… Po pierwszym spotkaniu miałam jeszcze nadzieje, że to tylko jednorazowe, że była zajęta, miała zły dzień, cokolwiek. Oczywiście się myliłam. Spotkałam ją w wakacje jeszcze cztery razy. Za każdym razem wyglądało to tak samo. Tylko „Dzień dobry”. W pewien sposób złamała mi serce.

//////////////////

Jak wam się podoba? :D Jestem ciekawa waszych opinii. :) Napiszcie koniecznie w komentarzach co sądzicie. :D

W następnym wpisie opis debiutanckiej płyty Camili Cabello. :D



Do następnego wpisu,
Lili
 

liliofficial
 
received_2104728559806512.jpeg


>>>>>>>Rozdział 2<<<<<<<

Następnego dnia obudził mnie budzik o 6:30. Niechętnie zsunęłam się z łóżka na szarą wykładzinę i wyciszyłam alarm. Łóżko cioci i wujka jest chyba najwygodniejsze na świecie, a do tego na tyle spore, żebym mogła spać prawie w poprzek. Wstałam z podłogi i podeszłam do jasnej drewnianej szafy. Wyjęłam z niej czystą bieliznę, swoją ulubioną szarą spódniczkę uszytą z koła i koszulkę w kolorze morskim. Ubrałam się, a potem sięgnęłam po nowy jasnoróżowy plecak szkolny. Spakowałam podręczniki, zeszyty, piórnik i jeszcze parę potrzebnych mi rzeczy. Poszłam do kuchni biorąc go ze sobą. Zjadłam śniadanie, zapakowałam do plecaka jogurt pitny oraz jabłko i pomalowałam rzęsy czarnym tuszem. Wyjątkowo szybko wyszykowałam się tego ranka. Najczęściej wszystko zajmowało mi prawie godzinę. Dziś mam jeszcze piętnaście minut, jednak jestem już gotowa do wyjścia. Postanowiłam, że nie będę czekać, tylko wyjdę wcześniej do szkoły. Tak też zrobiłam. Zamknęłam mieszkanie na klucz, wyszłam na dwór i udałam się w stronę przystanku autobusowego.  Nie czekałam długo. Autobus przyjechał nieco zatłoczony, ale było dla mnie miejsce. Parę minut i byłam w szkole. Jako pierwsza matematyka w sali 24. Nie brzmiało to zbyt optymistycznie, ale może i trafi nam się fajny nauczyciel. Udałam się na drugie piętro. Pod klasą zauważyłam już dwie dziewczyny. Pierwsza z nich stała oparta plecami o ścianę. Ubrana była w miętową bluzę, białą koszulkę i dżinsy, a włosy miała do łopatek. Druga stała przed nią. Miała na sobie czarną koszulkę i nieco ciemniejsze dżinsy niż koleżanka. Obie były brunetkami.
- Cześć? - powiedziałam niepewnie podchodząc do nich.
- Cześć. Jestem Eva. - powiedziała dziewczyna w czarnej koszulce i podała mi rękę – Chodzisz z nami do 1C?
Uścisnęłam jej dłoń.
- Annika. - przedstawiłam się – Tak, do 1C.
- Ja jestem Lena. - druga dziewczyna również podała mi rękę.
- Annika. - powtórzyłam uśmiechając się
- Skąd jesteś? - spytała Eva
- Pochodzę z daleka. Na czas szkoły wynajmuje mieszkanie. - odpowiedziałam
- Też wynajmuje. Bardzo się stresowałam, że nikogo tu nie będę znała. Teraz znam już was.
- Ja się niezbyt denerwuje. Chcę znaleźć w końcu przyjaciół. - uśmiechnęłam się – Jestem dobrej myśli. Zawsze optymistycznie podchodzę do wszystkiego.
- Dlaczego wybrałaś tą szkołę? My już trochę rozmawiałyśmy i Eva po prostu lubi robić zdjęcia a ja dlatego, że chcę być w przyszłości fotografem i chcę wiedzieć o tym zawodzie jak najwięcej. - powiedziała Lena
- To ja tak jak ty. Kocham fotografować wszystko i wszystkich. Mam w oczach obiektywy. - zaśmiałam się - No i też dlatego, że na nic innego się nie nadaje.
Rozmawiało nam się bardzo miło. Z minuty na minutę przybywało też coraz więcej osób.
- Która z was usiądzie ze mną w ławce? - Lena spytała mnie i Evę tuż przed dzwonkiem
- Ja mogę. Pod warunkiem, że nie będziesz kłaść mi rzeczy na mojej części ławki. - zaśmiałam się
- Nie będę. Też nie lubię jak ktoś to robi. - odpowiedziała z uśmiechem
Niedługo po tym zadzwonił dzwonek. Nauczycielka szybko przyszła i wpuściła nas do klasy. Była to średniego wzrostu kobieta o dużych szarych oczach i poważnym wyrazie twarzy. Usiadłam w trzeciej ławce z Leną. Lekcja co prawda jedynie organizacyjna, ale była w porządku. Nasza matematyczka na pierwsze wrażenie wydawała się być nieco wymagająca, ale jednocześnie miła. Okaże się jaka jest naprawdę, kiedy rozpocznie się prawdziwa nauka. Kolejne trzy lekcje też minęły spokojnie. Coraz bardziej podobało mi się w tej szkole. Następna w planie była lekcja polskiego.
Udałam się w kierunku schodów na drugie piętro w towarzystwie Leny. Przechodziłyśmy obok pokoju nauczycielskiego, gdy nagle ktoś otworzył drzwi, prawie mnie nimi uderzając. Na szczęście zdążyłam się zatrzymać. Z pokoju wyszły dwie nauczycielki. Obie trzymały po kubku kawy. Pierwsza była blondynką, a druga miała czarne włosy. Kojarzyłam je z wczoraj, ale nie byłam pewna gdzie je widziałam.
- Zawsze mam takiego pecha. Co przechodzę koło drzwi, to mi się otwierają. - zaśmiałam się do Leny
Wtedy nauczycielka blondynka odwróciła się w naszą stronę. Patrząc na nas stanęła jak wryta i puściła kubek który upadł na ziemię i rozbił się. Kawa z niego ochlapała nas wszystkie cztery po nogach.
IMG_20180203_222250_858.jpg
- Lindsay, uważaj... - zwróciła jej uwagę koleżanka patrząc na swoje buty mokre od ciepłego napoju.
Kobieta nie zareagowała, więc czarnowłosa popatrzyła na blondynkę wgapioną we mnie, na mnie, znów na blondynkę i również zdawała się bardzo zdziwić.
- Dzień dobry? - powiedziałam cicho czując się głupio w tej sytuacji
Blondynka otworzyła lekko usta cały czas się wpatrując, a jej koleżanka złapała ją za rękę i wciągnęła z powrotem do pokoju zamykając za sobą drzwi.
- Aha? - powiedziała Lena i zaczęła się śmiać - Nie wiem co im zrobiłaś, ale patrzyły się jak na ducha. Szczególnie blondynka.
- Patrzyły tak typowo na mnie, prawda?
- Tak.
- Ja nie wiem. Czułam się głupio. Mam też wrażenie, że je widziałam już wczoraj.
- Ja chyba też je widziałam. Szczególnie blondynkę. Czekaj... Wiem! Wczoraj jak nas wychowawczyni oprowadzała, to ona siedziała w jednej klasie. Ma nas uczyć chyba angielskiego.
- Tak, możesz mieć racje. To chyba ona.
Obeszłyśmy kałuże kawy i udałyśmy się na drugie piętro. Kiedy zadzwonił dzwonek zjawiła się nauczycielka. Była to ta sama czarnowłosa kobieta, którą chwilę temu spotkałyśmy piętro niżej. Bez blondynki obok nie zwróciła na mnie szczególnej uwagi. Jak każda nauczycielka wpuściła nas wszystkich do klasy. Usiadłam w ławce ponownie z Leną.
- Dzień dobry. - kobieta zaczęła - Witam was na pierwszej lekcji języka polskiego. Ja nazywam się Loretta Fedeline. - zaczęła pisać na tablicy swoje imię i nazwisko - Zanotujcie sobie gdzieś na marginesie zeszytu, żeby nie było potem sytuacji, że potrzebujecie coś ode mnie, przychodzicie do pokoju nauczycielskiego i "My do pani od polskiego" albo "Do tej polonistki, tej w czarnych włosach", dobrze? - uśmiechnęła się przyjaźnie
- Przypominało mi się, gdzie ją wczoraj widziałam. To jedna z nauczycielek, które wczoraj dostały wychowawstwo w pierwszych klasach. - szepnęłam do Leny
- Możliwe. - odpowiedziała obojętnie
- Dobrze, to teraz sprawdzę obecność. – nauczycielka usiadła przy ciemnym drewnianym biurku. - Bella Bennett?
- Obecna!
- Roxanne Bentley?
- Jestem!
- Bridget Blake?
- Jestem!
- Sara Costello?
- Obecna!
Nauczycielka wychyliła się z za biurka i popatrzyła na dziewczynę.
- Skąd pochodzisz? Widzę, że nietutejsza. – uśmiechnęła się
- Z Włoch. – odpowiedziała niepewnie czarnowłosa
- Długo mieszkasz już tutaj?
- Nie. Przeprowadziliśmy się na początku wakacji. Rodzice przyjechali tutaj do pracy.
- Podoba ci się u nas? – wypytywała ją dalej
- Tak, bardzo. – uśmiechnęła się
Pani Fedeline kontynuowała sprawdzanie obecności. Dalej podała nam temat, rozdała kartki z wymaganiami przedmiotowym i zaczęła go omawiać. Zdążyła dokończyć dopiero ponad połowę, a już przerwał jej dzwonek na przerwę.
- Tak szybko? - zdziwiła się spoglądając w stronę drzwi - No nic, doczytajcie sobie w domu.
- Gaduła z niej. - zaśmiałam się do Leny, kiedy wyszłyśmy na przerwę
Dziewczyna jednak nie była raczej zainteresowana moim zdaniem o pani Fedeline.
- Ty zawsze tak komentujesz nauczycielki? - spytała
- Tak jakoś. - uśmiechnęłam się - W szkole podstawowej i gimnazjum byłam odrzucana przez dosłownie każdego. Stałam z boku, bo nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Do tego jeszcze mi dokuczali. Nauczyłam się, więc przyjaźni z nauczycielami. Do nich zawsze mogłam podejść i porozmawiać o wszystkim. Zawsze mnie wysłuchiwali chociaż wiadomo, że na zbyt wiele pozwolić sobie nie mogli. W sumie ja komentuje tak naprawdę wszystkich.
- Też nigdy nie miałam zbyt wielu przyjaciół, ale chyba nie aż tak. Nie martw się, masz teraz mnie. - uśmiechnęła się
- Dziękuje.
Poszłyśmy razem pod salę od angielskiego.
- Annika? Ty tak naprawdę w ogóle do nikogo nie miałaś się jak odezwać w poprzednich szkołach? Tak kompletnie do nikogo?
- Tak. Dosłownie nikt mnie nie lubił. To nie była zbyt duża szkoła. W klasie nas było dwunastu. Większość to byli chłopcy, którzy lubili dla zabawy wrzucać mi papierki we włosy albo oblewać moje rzeczy wodą. Poza mną dziewczyny były jeszcze cztery z czego jedna przychodziła raz na miesiąc i z nikim nie gadała, a trzy pozostałe uważały się za księżniczki i dogadywały mi stale. Masakra, ale nauczyłam się nimi nie przejmować.
- Ja miałam w klasie jedną przyjaciółkę, Jane. Niby też kiedyś przyjaźniłam się z takim jednym, ale on był głupi i już się z nim nie zadaję. Trochę mi się najpierw podobał, ale potem zobaczyłam, że to bez sensu i odpuściłam go sobie.
Zawahałam się chwilę.
- Fajnie masz, że umiesz się zakochać. - powiedziałam - Mnie jakoś do tego nie ciągnie. Niby bym chciała, ale nie umiem się zakochać.
Nie lubię o tym mówić. To nic złego, że się jeszcze nigdy nie zakochałam tak naprawdę, ale jest mi często głupio z tego powodu, że wszyscy wokół mnie chodź raz byli zakochani, a ja nie.
- Ale tak w ogóle? Nawet trochę? - zdziwiła się
- Trochę może raz tylko. Do tej samej szkoły co ja chodził taki jeden Nicolas. Trochę zwracał moją uwagę, próbowałam, ale nic z tego. Po może dwóch tygodniach stwierdziłam, że nie umiem kochać i przestałam go zauważać. Wiem, że to trochę głupie, ale no nie umiem....
- Nie no, spoko. Jeszcze poznasz kogoś, zobaczysz. - położyła mi rękę na ramieniu.
Rozmowę przerwał dzwonek na lekcje.

//////////////

Hej człowieki. XD Dziś wpis niestety bardzo późno bo spotkałam się z koleżanką, późno wróciłam i musiałam się jeszcze zebrać żeby tu wejść.
Kilka dni temu dodałam wpis z opisem "Cry Baby", ale niestety wpis nie pojawia się na głównej stronie bloga. Nie wiem czemu, tak samo jak nie wiem czy ten się pojawi.
Link do wpisu z "Cry Baby": liliofficial.pinger.pl/m/27892999

Zapraszam też na mojego wattpada. Znajdziecie tam inne książki oraz tylko tam będą pojawiały się rodziały "Anglistki" od czwartego rozdziału. ;)
www.wattpad.com/user/Lili33Love




Do następnego wpisu,
Lili
 

 

Kategorie blogów