Wpisy oznaczone tagiem "o sobie samym" (68)  

panartur
 
Siedzę i zaklinam rzeczywistość, a czerep napierdziela, jakby ktoś wrzucił doń pęk śrub... czuję, jak z każdym, najmniejszym ruchem głowy, te śruby przewalają się z brzękiem w tę i z powrotem. Migrena jest po stokroć gorszym stanem, niż kac.

Dzisiejszy dzień przeciekł pomiędzy palcami, jak lepka ciecz. Próbowałem zapełnić czas czymś produktywnym, ale próby czytania skutkowały zaklejaniem powiek. Z kolei odciążanie umysłu serialami zupełnie nie sprawiało przyjemności.

Chwilowy spacer jesienną aleją akacjową skąpaną w promieniach nadzwyczajnie przyjemnego, październikowego słońca, zmęczył mnie, jak kilkusetmetrowy bieg... Gdzie podziała się moja energia?

Ani klątwy, ani przyzywanie bóstw nie skutkowało. A przeklęty łeb napieprzał nadal.

Czeka mnie wieczorem jeszcze spotkanie i jeśli się nie ożywię tam, to nie wiem...

A jutro znów Kraków! I oby migrena pozostała w lesie, bo szykuje się zacna, piątkowa impreza...
  • awatar Parole: może spróbuj ją przegonić jutrzejszym kacem po dzisiejszym spotkaniu;)
  • awatar Pan Artur: To jest myśl! :)
  • awatar Poezjoholiczka: nie ma co się męczyć, polecam czerwony nurofen
Pokaż wszystkie (5) ›
 

panartur
 
Warsztaty absorbują moją energię tak intensywnie (pracuję zaledwie z czterema przesympatycznymi paniami), że po 6 godzinach wracam kompletnie rozładowany. Fakt ten potęguje masakrycznie piździernikowa aura i absolutny brak zdolności owych pań.

Nie wiem, czy w innych OPS-ach również do zajęć rękodzielniczych w charakterze instruktorów desygnuje się osoby odpowiedzialne za inne działki (kucharka, kierowca, fakturzystka)? Tu tak właśnie jest...

Hektolitry kawy nie pomagają. Popołudniowa drzemka sprawiła, że czuje się jeszcze bardziej rozklekotany, niż gdybym jednak sobie ją odpuścił.

Jednak, kiedy wszedłem kontrolnie sprawdzić co ma do powiedzenia twarzoksiążka, jak grom z jasnego nieba uderzyła mnie bomba tygodnia!

Kampania "Nie czytasz..." została nominowana do kolejnej super-nagrody!

Że zacytuję Biankę, bo mnie nic lepszego do głowy nie przychodzi:

"Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka! pośród trzech kampanii społecznych nominowanych do najstarszej i najbardziej prestiżowej nagrody branży PR w Polsce - ZŁOTE SPINACZE 2012 !!!

Nieformalna Grupa Twórcza Qlub Xsiążkowy z odrobiną wolnego czasu i swoim przaśnym, niszowym projektem kontra wielkie agencje, mega-budżety, armie copywriterów i rekiny Wallstreet"

Yeeeesssss!!! :D


złoty spinacz.jpg
 

panartur
 
Idzie nowe. Zaczynam jutro szkoleniem z witrażu - nie jest to mój debiut instruktorski, jednak z powodu tego, iż nie działam na własny rachunek, trochę mnie to stresuje.

Weekend zakończę na UJ... Kraków piękny jest :)

Witaj wesoła przygodo!
 

panartur
 
Sobota intensywnie przepracowana, mimo wspaniałej, wrześniowej aury i względnego spokoju biurowego... zamiast odpoczywać i napawać się słonecznym popołudniem, gniłem w biurze segregując archiwalne dokumenty, uzupełniając zestawienia do ochrony środowiska, kompletując zgłoszenia na kursy.

Jedynym miłym akcentem uspokajająca nuta Lany.

Ani się spostrzegłem, a minęła 22... :/ Bez sensu.
 

panartur
 
Rok jeszcze się nie skończył... i choć sama kampania podupadła nieco z powodu nawału pracy nas samych, to jednak docierają do nas bardzo pozytywne i nobilitujące sygnały ze świata kultury.

Dwa dni temu odebrałem telefon z Polskiej Izby Książki z informacją, że zostaliśmy nominowani do nagrody "PIK-owy Laur" dla dziennikarzy za promowanie książek i czytelnictwa w mediach.

Nawet jeśli nie zdobędziemy nagrody (choć czuję pismo nosem, że jednak dopisze nam szczęście), to sam fakt zestawienia nas - kompletnych amatorów-społeczników - w tak doborowym towarzystwie jest godny odnotowania.

Trzymajcie kciuki! A krakusów zapraszam na Targi Książki w Krakowie, 26 października. Będziemy tam! :)

Yeeeah!
pik.jpg
  • awatar ponczoszka: już gratuluję (i biorę się za czytanie, bo uwielbiam)
  • awatar doll_divine: trzymam mocno :)
  • awatar Pan Artur: @ponczoszka: myślałem, że tak profilaktycznie, ze względu na pójście do łóżka ;)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 

“Nie ma już nic po tamtej stronie...”



Noc burzliwie upstrzona abstrakcyjnymi snami dobiegła końca jak zwykle zbyt szybko. Szał wewnątrz czaszki jeszcze tylko pogłębił uczucie niewyspania.

Za to biurowe prace rozpoczęte z wysokiego C sprawiły, że trzy godziny poranka minęły w mgnieniu oka.

“(...)nie ma już nic(...)”



I snuję się tak pomiędzy biurem i kuchnią, by w końcu zaparzyć sobie upragnioną kawę, którą traktuję niemal jak nagrodę. Nie ważne za co! A z eteru dobiegają szmery Roguckiego.

“Nie ma już nic za ścianą powiek.”



Chce mi się spać.
  • awatar dygresja: nowa płyta, hm? mhrrrr...
  • awatar Pan Artur: @dygresja: obawiam się, że stara jak świat... Piosenka w każdym razie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

panartur
 
...któż jest najpiękniejszy w świecie?

---

Kolejna witrażowa wariacja.

t1.jpg


t2.jpg


t3.jpg


t4.jpg


t5.jpg


t6.jpg


t7.jpg


t8.jpg


---
Odnowione, z nową patyną.

m1.jpg


m2.jpg
  • awatar doll_divine: Piękne. Ciekawi mnie jak łapie światło :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

panartur
 
Pan Artur: Odczuwam nieodpartą potrzebę powiedzenia tego:

“Jestem żałosnym, sentymentalnym głupcem.”



Wkurwia mnie to strasznie... ale najgorsze jest to, że nie potrafię z tym nic zrobić...
  • awatar Anela: Mnie wkurwia, gdy okazuje się, że to zabiera mi siły. Póki sprawia, że dzięki temu świat ma kolor obietnicy i nadziei - warto być sentymentalnym głupcem Arturze. Inaczej stajesz się cynicznym sk**wielem
  • awatar Pan Artur: Zdecydowanie wolę być cynicznym skurwielem.
  • awatar Emanuelle: Cynicznym skurwielom żyje się lepiej niestety.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

panartur
 
Zastanawiał mnie pewien fenomen, o którym znaczna część osób wspominała. Nawet dziwiły mnie niektóre komentarze w tej sprawie. I przyznam szczerze, że było mi to absolutnie obojętne...

...aż do dziś.

Kiedy widzę, że na fejsie wyskakują mi po raz kolejny ujęcia różowego kawałka ludzkiego mięsa pokrytego cienką, na wpół przezroczystą skórą, to wzmaga we mnie tak cholerny protest, że chce mi się wyć!

A najbardziej wkurwiają mnie komentarze pod zjęciami: "śliczne, piękne, słodkie", ach, och, ech, mniam i inne tam takie kulinarne onomatopeje...

No, sorry! Jak człowiek oblepiony jeszcze częściowo pęcherzem płodowym, pokryty pozostałościami łożyska i innych nie mniej obrzydliwych rzeczy, może być śliczny i słodki?

Kurwa, nie mogę!

W ogóle noworodki z natury są brzydkie*... Niemowlęta zaczynają nabierać ogłady, ale i ten proces zaczyna się na tyle późno, zanim można powiedzieć o nich, że są śliczne i słodkie, że już dawno wszyscy zapomnieli, kiedy się rodziły.

Książka hipokryzji! A nie face-kurwa-book!

Jak mi ktoś jeszcze wrzuci coś takiego, to - słowo daję - usunę ze znajomych! :/

Ja naprawdę rozumiem, że narodziny dziecka są WYDARZENIEM... ale, na litość boską, nie obchodzą mnie niczyje wnętrzności!

Uff, chyba mi ulżyło.




*nie dotyczy matek, które kochają swoje dzieci bezgranicznie i uważają je za piękne w każdym momencie... ale to inny rodzaj piękna - niemal metafizyczny, a na pewno abstrakcyjny.
  • awatar doll_divine: ejjjj wypraszam sobie!!!!! Moja Kluseczka jest absolutnie, kurwa, śliczna!!! Ale może dlatego, że nie jest pokryta śluzem :p No dobra wiem, ze nie chodziło o nią. W ogóle dzieci świeżo po porodzie nie są najładniejsze bo są całe czerwone i opuchnięte. I wyglądają jak kosmici. :]
  • awatar Pan Artur: @"Heretyczka;)": siur! Czerp garściami.
  • awatar Pan Artur: @niewierna_ja: mówiłem o noworodkach... świeżo wyjętych wprost z trzewi swoich matek...
Pokaż wszystkie (17) ›
 

panartur
 
Wieczorne zakupy zaczarowały mnie kompletnie... choć były absolutnie zbędne, a wynikały tylko z mojej próżności... i usilnej potrzeby zrobienia sobie przejażdżki.

I tak, pomimo tego, że pojechałem po filtry do ekspresu i kukurydzę, kupiłem jakieś parszywe słodycze, bułki i ogórka. I słodycze. Dużo słodyczy...

Dziś rano, kiedy zaplanowałem sobie obiad, okazało się, że nie ma jak sobie kawy zaparzyć... i czego do gara wrzucić.

To dopiero magia...

Fuck this shit!
  • awatar doll_divine: :D ukierunkowanie na cukier jest zgubne w zakupach :D rozumiem to doskonale, gdyż często przytrafia się to również mnie :d
  • awatar Pan Artur: To w ogóle jakaś masakra jest... wydawało mi się, że wygrałem ten nierówny bój... i wcale nie muszę ich kupować :/
  • awatar doll_divine: @Pan Artur: to chyba dzieje się podświadomie, Ja czasem wracam do domu i dopiero podczas rozpakowywania odkrywam, że mam batoniki, wafelki, sezamki :p a nie pamiętam bym to brała :/ uzależnienie od cukru. Siła i moc :d
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
A na obiad dwie kolby kukurydzy, kajzerka zapiekana mozarellą i pomidorem, oraz Gabriel Garcia Marquez i "Miłość w czasach zarazy".

Smacznego!
Pokaż wszystkie (6) ›
 

panartur
 
Nawał porządków, jakie mnie przytłoczyły, przyprawia mnie o mdłości. W związku z tym, postanowiłem zjeść śniadanie i zaszyć się w pracowni - mam do skończenia spory projekt i już zaczyna mnie irytować, że tak długo to trwa...

Swoją drogą: jak to się dzieje, że w sytuacji, kiedy mieszkam sam, a większość czasu nie ma mnie w domu, bajzel generuje się z taką samą intensywnością, jak kiedy w nim jestem?

Nie widzę innego wytłumaczenia, jak to, że patyczaki wespół z rybami i rakiem, gdy tylko zamknę drzwi od strony korytarza, urządzają bug-fish party...
  • awatar Master of Disaster: Też się nad tym zastanawiam, tylko, że ja nie mam żadnych zwierzaków :/.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

panartur
 
Poranna kawa, parzona o godzinie 11:00, smakuje zupełnie inaczej w czasie kompletnie wolnym od zajęć.

Trzeci dzień lenistwa pora zakończyć jakąś pracą, bo jednak nadmiar czasu destabilizuje moje chi.

Chyba wyskoczę na coś do kina...

Adios tomates!
  • awatar Katie: A może chciałbyś się podzielić wolnym czasem? :)
  • awatar Anela: a co jest w kinie?
  • awatar Pan Artur: @Katie: bardzo chętnie :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
12 godzin za kierownicą, na trasie Las-Południe-Kraków-Las. Młodszy odeskortowany na stancję i przygotowany do studiowania. Co prawda cały przerażony sytuacją, ale... to prawidłowość rozwojowa.

W trakcie mojej nie-obecności na fejsie uzbierała się kolejna liczba: 21

20+1.jpg


I gdyby w kasynie za takie kolekcje wypłacali pieniądze, mógłbym zostać hazardzistą...

Aż strach pomyśleć, co będzie, kiedy wybiorę się na urlop... i do internetu nie będę zaglądać... :/

I na zakończenie dnia - po podsumowaniu powyższych, załapałem mandat, za przekroczenie prędkości o 48km/h - trzy stówy i 8 pkt.

Kurwa, taniej było lecieć do Barcelony.



Dobranoc się z państwem.
  • awatar tost z dżemem: A jednak nie lecisz? A juz po cichu liczylam na to, ze sie spotkamy na LasRamblas...;) A w ogole to negocjowac nie probowales? 8 punktow? Masakra jakas...
  • awatar Pan Artur: Byłem tak zmęczony, że nie miałem siły z nimi dyskutować... a i panowie nie wyglądali na takich, coby się targować chcieli. W sumie 300zł to raczej najniższy wymiar kary (tylko te cholerne punkty). Ramble są przereklamowane. Jest przy nich taki jeden fajny targ... reszta jak wszędzie :) no i fajny hostel jest w kamienicy zaprojektowanej przez Gaudiego. Daj znać, kiedy dokładnie się wybierasz?
  • awatar Synestezja: to w takim razie cel masz już obrany... :P
Pokaż wszystkie (5) ›
 

panartur
 
Lubię pracować pod presją, czuję wówczas, że moje wysiłki są właściwe. Zdecydowanie wolę to, niż nudną, zachowawczą stagnację...

...ale dzisiejszy stres przekroczył kilkukrotnie tolerowane przeze mnie normy, pomimo, że poziomy tolerancji mam ustawione nadzwyczajnie wysoko. Oberwała przy tym rykoszetem mojej złości osoba, która w całym rozgardiaszu wspiera mnie najwięcej i wykonuje równie mrówczą pracę.

Rzygam. Bynajmniej nie tęczą... Rzygam tą złością i tym jadem, którym zaprawiają atmosferę ludzie, uważający się za kulturalnych. Ba! Uważają się za twórców kultury! Rzygam moją pracą. Rzygam wszystkim... i już nie mam siły, by wyginać swój umysł bardziej w tych mentalnych konwulsjach.

Jeszcze 18 dni... (chyba).
  • awatar Anela: przykro mi, że psychicznie dobiłeś dziś do mojego stanu
  • awatar miauczydło: A rzygałeś tak naprawdę? Załóżmy rano, przed wyjściem do pracy? Bo to jest ciekawe zjawisko, kiedy organizm w porozumieniu z podświadomością znajdują świetny sposób na zatrzymanie człowieka w domu. Fizycznie - przeziębieniowo - już Cię zmogło. Może pora na żołądek! ;)
  • awatar Pan Artur: Wiesz, to nie jest wyjście, kiedy mieszka się w miejscu pracy i odwrotnie...
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Pan Artur: Dobrze, że mam bardzo dużo pracy, bo bajzel w mojej głowie zaczyna niepokojąco zajmować coraz większą część moich myśli.

Byle przetrwać najbliższe 4 tygodnie... a później może Hiszpania... albo Wyspy...?
  • awatar tost z dżemem: Ja też lecę do Hiszpanii za 4 tygodnie! :) Już odliczam! A dokąd dokładnie chcesz się udać?
  • awatar Pan Artur: Barcelona :) a później Madryt.
  • awatar TaniecNocy...: Zasluzony urlop zapewne, warto przetrwac jakos te 4 tygonie :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

panartur
 
Urlop.

Choć w zasadzie, to planowe wolne. Nie zmienia to jednak faktu, że załączył mi się właśnie jakiś denny nastrój. Snuję się piaszczystymi uliczkami Urli, że słuchawkami głęboko wetkniętymi do uszu i próbuję delektować się spokojem otoczenia. Pogoda dopieszcza niemalże do granic przyzwoitości, jednak gdzieś na dnie umysłu czai się mrok tęsknych myśli...

Marzy mi się powrót do mikrofonu... Do garażowych prób... Do kłótni o koncept...

Ta beztroska i frajda były czymś. Czymś.

Łatwo jest mówić: no to czemu do tego nie wrócisz?

Otóż: marny że mnie kompozytor. Bo choć pojawiła sie perspektywa garażu, to jednak brak dawnego składu, atmosfery i nieskrępowania, tworzą pewną barierę.

I leżę teraz żałośnie że słuchawkami w uszach, wgapiając sie w lazur nieba i pomrukuję w myślach teksty...

“(...) Nie tylko dla ciebie, zostawiam na niebie powrotu znak, Dziewczynko(...)”

  • awatar Synestezja: znam ten ból :/ też chciałabym wrócić do tego, czego już nie ma, w kilku aspektach...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

panartur
 
Od poniedziałku dni galopują niczym stado spłoszonych grzmotem mustangów. Gdyby nie cholerny kalendarz, nawet nie wiedziałbym, że jest już piątek!

Dziś w pracowni zaskoczyła mnie wpadając w zapowiedziane, ale zdecydowanie wcześniejsze odwiedziny. Pierwszą moją reakcją było zbicie jednego z elementów lampy, który akurat przygotowywałem do szlifowania... Spadł na posadzkę zupełnie, jakby w tej właśnie chwili ożył... i zapragnął runąć z wrażenia! To było niesamowite, wręcz kompletnie kinowo-romantyczne: ona wchodzi, on z wrażenia upuszcza na podłogę szkło i stoi z rozdziawioną gębą, a z kącika ust ścieka mu stróżka śliny.

Zamienili kilka słów... opuścił pracownię, by przespacerować się z nią wokół ośrodka. Ustalili, że wieczorem omówią ważne kwestie, które praktycznie nietknięte oczekują od dwóch tygodni.

---

Butelka wina, subtelne gesty... i chyba tylko jakiś magiczny dystans i resztki rozsądku pozostawiły ten wieczór pełnym niedomówień...
  • awatar BluePlum: Jak Ty pięknie piszesz...
  • awatar Pan Artur: Dziękuję, choć przyznam szczerze, że wolałbym pisać brzydziej, a w zamian za to korzystać skuteczniej z życia...
  • awatar Synestezja: oh yeah, coś wisi w powietrzu... :D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

panartur
 
Pan Artur: Czas skurczył się, jak wełniany sweter wyprany w 90 stopniach... nie zrobiłem tak wiele, jak planowałem i strasznie mnie to frustruje.

Ponadto podczas cięcia tafli, wpierdoliłem sobie do oka kawał zielonego szkła... i jak na złość ten okruch wrypał mi się pod powiekę... Minęło 20 minut, zanim udało mi się go wypłukać... ale gałkę mam tak podrapaną, jakbym ją przemywał pilingiem.

Sprzątam już od dwóch dni, a burdel w mieszkaniu jakby narastał, miast się kurczyć. Dokucza mi brak energii...

Ponadto w głowie bajzel jeszcze większy, niż w domu. Wystarczyło jedna tajemnicza wiadomość na fejsie oraz brak odpowiedzi na sms i już kotłuje mi się w czaszce.

Chyba za bardzo się przejmuję. Kompletnie bez sensu to jest. Kurwa, jak mnie denerwuje moja mentalność. Czuję się z tym upośledzony.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

panartur
 
Doświadczenie w pracy ze szkłem procentuje... pomimo, że większość dzisiejszego dnia spędziłem na zaopatrywaniu pracowni w szkło i akcesoria do lamp witrażowych, to i tak w ciągu godziny udało mi się przygotować ponad pół setki elementów do lampy...

W czasie, kiedy koledzy uczestniczący na podobne zadanie dysponowali całym dniem warsztatowym. Od jutra nie ruszam się zatem z pracowni i być może uda mi się już wyciąć wszystkie elementy do swojej lampy. :)

Teraz chwila lenistwa... po czym trzeba wrócić do porządkowania mieszkania. Wszak Data zbliża się wielkimi krokami...
  • awatar Parole: pół setki lepiej brzmi niż pięćdziesiątka:D
  • awatar Pan Artur: Fakt :) zważywszy na to, że całość składa się z 360 elementów, to dziabnąłem 15% normy ;) przewidzianej na 12 dni.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

panartur
 
Dzień minął z przytupem... kurs witrażowych lamp rozpoczęty i jest to ostatni krok do zaliczenia tripletu szkła.

Nadmiar energii, który we mnie pozostał na koniec dnia, postanowiłem spożytkować na ogarnięcie dawno nie ruszanych rzeczy, skrupulatnie gromadzonych od czasu wprowadzenia się do tego mieszkania. Na pierwszy ogień poszedł cały sprzęt (a w zasadzie złom) komputerowy i reszta śmieci, zalegających na biurku i w jego bezpośrednim otoczeniu.

W końcu, skoro Ona ma odwiedzić moją dziuplę, to chyba powinienem ją nieco odświeżyć. A czasu zostało naprawdę niewiele...

I tak porządkując stare, wydawałoby się - niepotrzebne - rzeczy, natknąłem się na notesik.
Z pozoru zwyczajny, kompletnie niepraktyczny... a jednak zawierał bardzo cenną pamiątkę...

kc.jpg


...i tak jakoś sobie myślę, że to niezwykle wartościowa dla mnie rzecz.

I chciałbym, żeby ktoś ponownie zostawił mi taką notatkę... nawet jeśli byłabyś "czarownicą, babą jagą i wiedźmą".

Tonę w sentymentach... nurzam się w domysłach... wstrząsają mną wątpliwości...


Życie ssie.
 

panartur
 
Gdyby nie trzaskające pioruny, biegałbym po trawie bez obuwia, niczym rozradowany 6-latek.

Na szczęście, jak gwałtownie front nadszedł, tak szybko się skończył, pozostawiając świeży zapach ozonu, wilgoci i sierpniowego chłodu.

Kałuże powstały szybko, dzieląc się ciepłą i głęboką wodą. Nie mogłem się powstrzymać od wdepnięcia weń.

Najpierw kontrolnie, w sandałach... później, kompletnie bez skrępowania, pewien, że nikt nie patrzy na te infantylne galopy wzdłuż chodnika, człapałem na bosaka, chlapiąc i tupiąc.

Czasem zastanawiam się, czy faktycznie mam tyle lat ile wskazuje metryczka...?

I nic nie zepsuje mi tej wieczornej frajdy, gdy boso pójdę jeszcze raz przez te mini-jeziorka wypełnione płynną rozkoszą... nawet idiotyczny komentarz zamieszczony pod głupawą fotką na fejsie przez sfrustrowaną pindzię, przewrażliwioną na punkcie queer.

:)

tyson-gay_jpg_2299669b.jpg


A panu nie poszło z nazwiskiem ;)
  • awatar dwie.owce: Boso po kałużach?! BOOOOOOSKOOOOO!!!
  • awatar m.cuore: Bieganie boso po kałużach? Mnie się to baaardzo podoba! :)
  • awatar BluePlum: Ja potrafię nawet sama sobie na podwórku kałuże robić, żeby w nich połazić boso ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

panartur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

panartur
 
Dzisiejszy przekrój wykonywanych przeze mnie profesji przekroczył chyba najśmielsze oczekiwania - od kierownika, przez mechanika, chemika tekstylnego, na filozofie kończąc.

Irytuje mnie sytuacja, wokół której się kręcę. Na której pchnięcie nie mam pomysłu. W głowie myśli buzują jak dziki gejzer, by po chwili wygładzić się satyną jedwabnego spokoju.

Czuję narastającą we mnie frustrację.
  • awatar tost z dżemem: Nie wiem. Chyba jestem niewyzyta, zboczona i w ogóle sex, ale pachnie mi to tylko i wyłącznie jednym. W sensie ta narastajaca frustracja... I know - I schould shame of myself... ;) Anyway - Cheer up ;)
  • awatar Synestezja: odkręć wentyl :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów