Wpisy oznaczone tagiem "orzeł" (32)  

tom131313
 
tom1313: Komunikat PZPN. Orzeł wraca na koszulki reprezentacji Polski rdir.pl/1m3cug #orzeł#reprezentacja#koszulki#godło#pzpn#
a.jpg
 

nortus
 
Bielik porwał 3-letnie dziecko? Naukowcy mają problem


Svanhild - to imię rodzi grymas na twarzach norweskich ornitologów.Gdyby nie ta mała dziew-czynka, pewnie nie musieliby od lat prowadzić eksperymentów i pisać rozpraw na temat, ile kilo-gramów jest w stanie udźwignąć dorosły bielik.

Choć naukowcy nie dają wiary w opowieść z Leki, dziesiątki ludzi potwierdziły, że Svanhild Hartvigsen została tam w 1932 roku porwana przez
tego ptaka.

W komiksie o Wikingu Thorgalu piękna księżniczka Aaricia zostaje tuż przed ślubem porwana przez dwa orły na lodową wyspę. Historia o uprowadzeniu przez majestatyczne ptaki wydaje się idealnie wpi-sywać w norweskie mity ludowe i według naukowców właśnie w tej kategorii powinna pozostać.Z ornito-logami nie zgadzają się mieszkańcy wyspy Sagaoya w gminie Leka położonej w regionie Nord-Trondelag
Wierzą, że bielik naprawdę jest w stanie porwać człowieka.
Może nie dorosłą kobietę, ale dziecko tak.

Ile waży trzyletnie dziecko?

5 czerwca 1932 roku rodzina Hartvigsenów z Horta-var przyjechała na wyspę w Leka kommune, gdzie miał się odbyć chrzest ich najmłodszego dziecka. Dzieci bawiły się na dworze, dorośli odpoczywali w domu po zjedzonym obiedzie.

Około godziny piętnastej zauważono, że sprzed domu zniknęła 3 letnia Svanhild.Rodzice i znajomi wszczęli poszukiwania dziewczynki. W ciągu kilku
godzin zaalarmowali wszystkich mieszkańców wyspy, którzy pomagali zrozpaczonej rodzinie odszukać dziecko.
Ktoś zauważył na szczycie jednej z gór dziwnie zachowującego się bielika. Ptak oblatywał swoje gniazdo i wydawał dźwięki świadczące o zaniepoko-jeniu. Niektórzy tłumaczyli, że ptaki są zdener-wowane krzykami grupy poszukiwawczej,inni uważali,
że to właśnie one mogą być odpowiedzialne za zniknięcie dziewczynki.

Choć pomysł, że Svanhild mogłaby się znajdować na szczycie góry wydawał się większości niedorzeczny
kilka osób natychmiast ruszyło w góry, do gniazda
bielika. Po drodze znaleźli bucik dziewczynki i jej chusteczkę. Ponieważ droga pod górę robiła się coraz bardziej stroma,na czoło grupy poszuki-wawczej wysunęło się trzech młodych, sprawnych mężczyzn:Karl Haug,Jentoft Smith i Leif Andersen. To oni odnaleźli dziecko. Ich wspinaczka została wiele lat później odtworzona przez filmowców, którzy nakręcili film o historii z Leki.

Svanhild znajdowała się na skalnej półce obok gniazda.Żeby się do niej dostać, jeden z mężczyzn musiał stanąć na ramionach drugiego.Według niektó-rych relacji dziewczynka spała,według innych była przytomna i wystraszona. Odnaleziono ją po około 6 godzinach od porwania.Ubranko dziecka było po-rozrywane w okolicach klatki piersiowej,ale dziew-czynka nie odniosła żadnych poważnych obrażeń.

Kiedy zniesiono ją na dół, została zbadana przez lekarza, który nie dawał wiary, że porwania mógł dokonać bielik.To głównie jego zapiski były przez lata analizowane i do tej pory stanowią przedmiot dyskusji na forach internetowych. W pozycji "waga dziecka" lekarz wpisał dziewiętnastkę. Naukowcy stanowczo zaprzeczali, że ptak mógł by unieść w powietrze obiekt ważący aż 19 kilogramów. Okazuje się jednak, że waga trzylatki została podana w funtach,zatem dziewczynka w chwili porwania waży-ła wraz z ubrankiem około 9-10 kilogramów. Była i jest bardzo drobnej budowy. Gdyby jako trzylatka ważyła 19 kilo, jej waga jako dorosłej powinna wynosić około 100 kilogramów, podczas gdy Svanhild w wieku 75 lat ważyła 52 kilogramy.

Skarpeta jako koronny dowód

Norweskie Towarzystwo Ornitologiczne (Norsk Ornitologisk Forening) od lat dementuje opowieść o porwaniu przez bielika, twierdząc, że taka historia nie miała prawa się wydarzyć. Bielik (w Norwegii znany pod nazwą havorn) waży od 4 do 6kg i żywi się głównie rybami, a od czasu do czasu ptakami. Tylko wyjątkowo, w sezonie lęgowym, zdarza mu się polować na małe ssaki.

I tu już ornitolodzy nie są zgodni. Jedni mówią, że bielik jest w stanie upolować sporą gęś w locie i unieść w powietrze sporego kota. Inni uważają,że maksymalny udźwig dla orła tego gatun-ku to dokładnie 1,75 kilograma.Do takiego wniosku doszły dwie Szwedki, które zainspirowane historią Svanhild prowadziły przez kilka tygodni ekspery-menty, podając bielikom zważone wcześniej porcje ryb. Mieszkańcy wysp na Morzu Norweskim, dowodzą natomiast,że nieraz znajdowali w gniazdach bieli-ków czaszki małych saren i szkielety jagniąt, zatem ptaki potrafią udźwignąć znacznie więcej niż 2 kilogramy, szczególnie jeśli towarzyszy im dobry wiatr.Szacuje się,że w Norwegii żyje od 3200
do 3800 par bielików, zatem i naukowcy i amatorzy mają duże pole do obserwacji zwyczajów tych ptaków

Svanhild Hartvigsen ma dziś 80 lat i mieszka w Rorvik. Kilka lat temu pojawiła się na festynie w Lece zorganizowanym w 75. rocznicę porwania. Nie
interesuje jej,czy ktoś wierzy w tę opowieść, czy nie.Porwanie wspomina jako przerażające doświad-czenie. Pamięta, jak zobaczyła lecącego na nią
ptaka, straciła przytomność i obudziła się w ptasim gnieździe.

Mieszkańcy Leki (żyje jeszcze kilka osób, które brały udział w poszukiwaniach Svanhild) są abso-lutnie przekonani,że na ich wyspie bielik uprowa-dził dziecko. Jednym z najważniejszych dowodów są zachowane do dziś skarpety dziewczynki. Nie były podziurawione, choć powinny być, gdyby dziecko wspinało się samo po kamieniach na szczyt.

Tamtego dnia wielu poszukujących dziewczynki zniszczyło sobie obuwie na ostrych głazach, zatem
jak dziecko mogło dotrzeć na szczyt bez jednego buta i nie porwać skarpet?

Nie można też wytłumaczyć, jak trzylatka mogłaby się samodzielnie wspiąć na szczyt góry. Znaleziono ją w odległości 2 kilometrów od domu, na wysokości 250 metrów w miejscu tak niedostęp-nym, że trudno się było tam wspiąć sprawnym mężczyznom. Bez odpowiedzi pozostaje również pytanie, dlaczego blisko 200 niezwiązanych ze sobą osób będących 5 czerwca 1932 roku na wyspie
miałoby kłamać w sprawie okoliczności odnalezienia Svanhild Hartvigsen.

Trolle, Święty Mikołaj i porwanie przez orły

O zdarzeniach w Lece opowiada między innymi książka "Ornerovet pa Leka".
Miejsce, gdzie znaleziono dziecko dokładnie oznakowano i zdarza się, że odwiedzają je turyści.

Dla ornitologów opowieść z wyspy Leka pozostaje wierutną bzdurą.Alv Ottar Folkestad z Norweskiego Towarzystwa Ornitologicznego powiedział w 75.
rocznicę wydarzeń na Lece, dziennikowi "Dagbladet"
- Ta historia powinna znaleźć miejsce między opowieściami o Mikołaju i trollach. Nie mam
wątpliwości, że jest zmyślona, ale niestety brak mi dowodu, że to wszystko się nie stało.

Tymczasem w zachodniej Norwegii zdarza się, że babcie upominają maluchy: "Nie oddalaj się sam od domu, bo mogą cię porwać orły". Starsze dzieci
uśmiechają się z przekąsem, ale babcie i tak obserwują je podczas zabawy, z niepokojem patrząc w niebo.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

iluzje
 
Iluzje: Orzełek karzełek :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów