Wpisy oznaczone tagiem "wattpad" (43)  

my.little.world.9893
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

neriel99
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kitsunechan
 
Siemanko, jestem Kitsu, a to jest mój blog ,na którym będę pisać o wszystkim, co przyjdzie mi do głowy.
Może teraz, trochę o mnie, więc jestem artystką amatorem, i fotografem gorszym niż amator, ale lubię to robić. Oglądam kreskówki i anime, słucham różnego rodzaju muzyki, musi mi po prostu wpaść w ucho. W szkole radze sobie całkiem nieźle, ale mogło być lepiej. Czytam nałogowo, jeżeli tylko mam czas wolny, a jest go bardzo mało. W skrócie jestem optymistką obserwującą teraźniejszość i poszukującą drogi życia, nie patrzącą w tył. Kieruje się własnymi wartościami i nienawidzę gdy ktoś mi rozkazuje.
Mam nadzieje, że blog wam się spodoba do napisania :*

jkdj.png
 

papikopii
 
Dzień dobry, dobry wieczór. Oczywiście zależy o której porze to czytacie.

Pierwszy post nigdy nie jest jakiś emocjonalny, rzadko ma jakiś inny przekaz niżeli przedstawienie się. Moje imię nie jest żadną tajemnicą, tak samo jak i mój wiek, tak więc jeżeli chcecie znać te dwie informacje o mnie - to po prostu zapytajcie, nie gryzę, nie połykam w całości. Mogę co jakiś czas poszczypać, poklepać po łebku, przytulić i pocieszyć, tak więc nie wiem czy macie powód do obaw. Nazywajcie mnie Papi, Piko albo Kou. Byłoby mi miło.

Co znajdziecie na tym kolejnym mini blogu ? To co napisałam w zakładce ,,o mnie". Ale mimo wszystko się powtórzę. Będę zamieszczała tutaj recenzję anime, mang, gier otome i bl oraz moje przemyślenia na temat życia. Muszę wspomnieć, że należę do osób, które lubią filozofować, myśleć o ,,bzdurach", które nie są w sumie nikomu do szczęścia potrzebne. Mogą tutaj również się pojawić moje rysunki. Aczkolwiek jeżeli jesteście ciekawi, to w ,,stronach www" macie podany mój deviantart.

Widzicie tam tumblr'a i wattpada ?

Jestem osobą, której zazwyczaj się nic nie chce. Mam stoicki sposób życia, to co będzie, to będzie. Pogodzę się z tym. Dlatego często aby zaniżyć taki pogląd na świat u siebie wchodzę na zagranicznego tumbler'a, który o wiele bardziej pomaga zmniejszyć smutki, niżeli polski. Dlaczego różowy ? Patrzenie na różowe, pastelowe rzeczy sprawia, że się uspokajam, pomaga mi to.

Piszę również opowiadania, dlatego jest tam również mój wattpad. Aczkolwiek ostatnio wpadłam w fandom gry Mystic Messenger, dlatego dużo tam tego na ten moment.

Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy! ^^

tumblr_oeb8u9tICp1ue9lnpo1_1280.png

( źródło - tumblr )
  • awatar Hachie: Tak więc witaj i powodzenia Kou! :3 Ładny wygląd bloga, taki kawaii!*-*
  • awatar Causeilovetodream: Powodzenia na nowym blogu! :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

livli5
 

- I co było dalej?

Zygmunt zaśmiał się, widząc świecące się z ekscytacji oczy Gilberta.

- Widzisz chłopcze, czasem nie wystarczy silna wola, aby wygrać trzeba sięgnąć po nieczyste środki. Wiedźma bez litości zabiła wszystkich buntowników. Spopieliła ich żywcem tym samym kończąc dobre czasy Sagary. Mówiono, że rozwścieczona rzuciła klątwę. Na wyspie zapanował strach, z każdym dniem znikali mieszkańcy. Okolicę spowiła gęsta mgła, a niegdyś wspaniały szlak handlowy przestał istnieć. Wiedźmy ze swoim małżonkiem nie widział nikt, od pamiętnej nocy. Skryli się w zamku, a po wyspie chodziły plotki, że pan Sagary został opętany przez szatana. Jego skóra stała się niebieska, a on sam postradał zmysły. Chodzą słuchy, że szaleństwo i chęć powrotu do normalności nie dawały mu spokoju. Chłopcze, wiesz czym odstrasza się złe duchy i przełamuje złe zaklęcia?

Gilbert pokręcił głową, nie mogąc oderwać wzroku od szerzącego się upiornie mężczyzny.

- Woda święcona nie raz ratowała ludzi przed szatańskimi czarami. Pan wyspy postanowił spróbować tego. Bo w końcu, to była jedynie zwykła woda. Pewnej nocy podczas kolacji podmienił kielichy. Nie spodziewał się tego, co się potem stało... - Nachylił się do chłopca i spojrzał mu prosto w oczy. - Wiedźma wypiwszy z niego, zaczęła się dusić. Jej gardło zaczęło się topić. Wiecie, co wiedźma miała w środku? Srebro. Nawet jej serce było z tego metalu. Spodziewano się, że klątwa ustąpi, jednak ani mgła, ani wygląd pana wyspy się nie zmienił. Ze zgryzoty skoczył z klifu, zmieniając się w krwiożerczą bestie, atakującą statki w okolicy, a srebrniki z żalu za swoją panią atakują mieszkańców, pożerając ich żywcem.

Zapadła głucha cisza, nawet nie dało się usłyszeć skwierczenia ognia, czy ich oddechów.

- Bujdy pleciesz. Wiedźmy, bestie, klątwy. - Kapitan machnął lekceważąco dłonią. - Kto by w to uwierzył, a końcówka to już się całkowicie kupy nie trzyma.

Zygmunt zmierzył go czujnym spojrzeniem i roześmiał się wniebogłosy, przełamując ciężką atmosferę.

- Widać, że swój chłop z pana, panie Stanisławie, to jedynie bajeczka dla dzieci. Statki rozbijają się o rafę, a rozbitkowie pożerani są przez okoliczne rekiny, których w tych stronach nie mało. Prawda to, że kiedyś tu baba wyspą rządziła, ale z powodów oczywistych nie mogło to trwać długo.

- A mieszkańcy?

- Chłopcze, kto chciałby żyć na wyspie wiecznie spowitej mgłą, gdzie nic nie chce rosnąć i jedynie góry i klify są. Jedynie starzy zostają, a kto tylko ma okazję to, czym prędzej płynie w świat na lepszą ziemię. Do tego trzy zimy temu mieliśmy wstrętną plagę. Gorączka zabrała połowę mieszkańców, głównie kobiety i dzieci. To była tragedia! Może i wyspa jest przeklęta, ale nikt jeszcze nie widział nadprzyrodzonych stworów ze srebra, czy innych dziwactw... no może poza Edwardem... Gada czasem sam do siebie, ale to starość, my też w jego wieku tacy będziemy, nieprawdaż panie Stanisławie?

- Oj tak, kiedyś też znałem takiego jednego...

Gilbert nie zamierzał poświęcać uwagi wywodom kapitana, przeprosił więc wszystkich obecnych i wyszedł na dwór zaczerpnąć świeżego powietrza. Serce biło mu szybciej od chwili, gdy usłyszał o lamparcie ze srebra. To z pewnością był stwór z jego snu, jednak jakim cudem mógłby o nim śnić, zanim się dowiedział o jego rzekomym istnieniu? Może to była podświadomość? A może... może to jednak prawda?

Słońce powoli znikało na horyzoncie, zabierając resztki ledwie przebijających się przez mgłę promieni słonecznych. Gilbert otulił się ramionami, by odegnać nieprzyjemny chłód. Przez chwilę zastanawiał się, czy aby nie wrócić do ciepłej kuchni, jednak ostatecznie postanowił pójść do swojego pokoju. Miał wiele rzeczy do przemyślenia, a towarzystwo, nie sprzyjało rozwiązywaniu zagadek.

Powoli szedł zamkowym korytarzem, wyobrażając sobie kobietę z opowieści. Nie mógł pojąć, czym sobie zasłużyła na taki los. Fascynowała go, spojrzał w jedno z otaczających go luster. Przyglądał się sobie przez chwilę, po czym ruszył dalej, całkiem nieświadomy, że jego odbicie kroczy własnym rytmem i potajemnie się uśmiecha.

_____________________________

Jak widać wróciliśmy do naszej wesołej kompanii. Mam szczerą nadzieję, że nie pogubiliście się jeszcze :D
  • awatar Kate - Writes: Wybacz, ze tak wszystkie razem komentuję, ale jakoś dawno mnie tu nie było i namnożyło się rozdziałów. Mam nadzieję, że Gilbert dojdzie do ładu ze samym sobą. Powiem ci, ze bardzo spodobał mi się lampart, który pojawił się gdzieś tam w którymś rozdziale. Jest naprawdę świetny, aż miałam ochotę, wyjąć go z monitora i zaadoptować. Jestem kiepska w pisaniu komentarzy...
  • awatar Kate - Writes: Od teraz postaram się czytać regularnie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

livli5
 


Na dziedzińcu zapadła głucha cisza, jedynie skwierczące pochodnie rozmywały zbierającą się nad zamkiem mgłę. Czas jakby zamarł w oczekiwaniu na ruch którejś ze stron. Przyglądał się podejrzliwie, czytając myśli wiedźmy. Pomimo zewnętrznego spokoju w środku na powrót czuła się martwa. Uczucie, które nękało ją od dnia narodzin, rosło na sile, a kolejny czar znów pokruszył jej cienką warstwę człowieczeństwa. Zdrada własnego męża, a później i ludu pogłębiała pęknięcia. Myślała, że gdy nadejdzie ten dzień, będzie gotowa. Jakże się myliła. Czekała, aż buntownicy zabiorą głos. Jednak ci milczeli. Westchnęła.

- Kto jest waszym przywódcą? - zapytała, a tłum rozstąpił się, ukazując młodego mężczyznę, o nienaturalnie bladej karnacji i wychudzonym ciele.

- Ja nim jestem.

- W takim razie czemuż nachodzicie mój dom? Jakim prawem grozicie waszej pani?

- My - zaczął, ale wiedźma nie dała mu skończyć.

- Podaj mi powód, by was wysłuchać. Czyż nie macie swych przedstawicieli, do których mieliście zgłaszać swe skargi? Nie uznałam jeszcze waszego zgromadzenia za bunt, pomimo gróźb i oręża, z którym stoicie przede mną o tej późnej porze. Chcę wpierw poznać przyczynę, zanim zdecyduję jaką karę na was nałożyć za niesubordynację.

Mężczyzna zaśmiał się, po czym rozłożył ręce i pokazał na stojący za nim tłum.

- Wybacz pani - zaczął z wyraźnym sarkazmem - ale tym razem to my dyktujemy warunki.

Buntownicy jak na zawołanie pokiwali głowami i okrzykami poparli swojego przywódcę. Nastrój w jednej chwili uległ zmianie, w ich oczach na powrót pojawiła się determinacja i żądza odwetu. Wiedźma westchnęła cicho. Naprawdę ciężko jej było zrozumieć ludzi.

- Masz opuścić wyspę, a darujemy ci życie.

- Życie? - zachichotała, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. - Nie wiesz, o czym mówisz. Jak cię zwą?

- Leonard.

- Leonardzie znasz sekret tej wyspy? Wiesz czemu pochylam się nad istotami tak zgniłymi i niewdzięcznymi, jakimi są ludzie?

Mężczyzna cofnął się o krok, gdy wiedźma uniosła dłonie do swojej twarzy. Księżyc całkowicie schował się za chmurami, a mgła wydawała się krążyć nad nimi niczym bestia gotowa wszystkich pożreć.

- Gdyby to ode mnie zależało, to już dawno wykorzeniłabym stąd wszystkie chwasty. Jednak mój dom potrzebuje waszej obecności, moje srebrniki potrzebują waszego mięsa, a ja... - materiał upadł na ziemię, ukazując sinoniebieską skórę na skroniach. Czerwień rubinów przypominała zaschniętą krew. Czarne oczy błyszczały drobinami srebra, jakby były rozgwieżdżonym niebem. Kobieta sięgnęła do swojej sukni i rozchyliła ją lekko, ukazując nagą szyję, pełną czarnych pęknięć. – Ja potrzebuję waszego strachu.

Dzwonki w jej włosach zadzwoniły poruszone przez wiatr, a szramy na jej ciele zaczęły się rozprzestrzeniać.

- Na wasze nieszczęście nie potrzebuję was aż tak wielu.

Trzepot skrzydeł rozniósł się nad ich głowami. Z mgły wyłoniły się metalowe motyle, połyskujące w blasku pochodni. Jeden z nich zniżył swój lot i wpadł prosto w płomień. Ogień natychmiast zmienił kolor na turkus, po czym wybuchł, trawiąc żywcem mężczyznę trzymającego pochodnie. Jego skóra topiła się od wysokiej temperatury niczym wosk. Powoli spływając odsłaniała mięśnie, a krew czerniała od błękitnego płomienia i obracała się w proch. Owady jeden po drugim dopadały swoje ofiary. W jednej chwili dziedziniec rozświetlił niebieski blask. Agonalne krzyki rozniosły się po całej Sagarze, mrożąc krew wszystkim żywym istotom.

Pęknięcia na skórze wiedźmy objęły także twarz. W bezruchu słuchała wrzasków palonych żywcem mieszkańców. Jej niewidomy wzrok zwrócił się ku sparaliżowanej ze strachu Nikoli. Przerażona wpatrywała się w bestię przed sobą, przyciskając do serca obie pięści.

- Zapamiętaj to jako przestrogę dla reszty mieszkańców i powiedz, że wierni swej pani nigdy nie będą musieli się czegokolwiek lękać. - Poczuła lodowatą dłoń na policzku, ale nie miała odwagi nawet drgnąć. Patrzyła jedynie w pozbawione wyrazu oczu, które łudząco w tej chwili przywodziły jej na myśl lustra.- Dziękuję za twą pomoc.

Kobieta zabrała z jej twarzy dłoń i ruszyła w stronę zamku. Nikola patrzyła na plecy wiedźmy, gdy ta kierowała się z powrotem do komnat. Powinna teraz wbić jej nóż w plecy, ale strach był znacznie od niej silniejszy. Drżała na całym ciele, nie mogąc nawet sięgnąć po broń. W uszach słyszała jej słowa niczym wciąż powracające echo. W oczach stanęły jej łzy. Czuła się podle czując ulgę, że przeżyła. Wszystko poszło na nic. Zabiła wszystkich. Spopieliła ich w stosach niebieskiego ognia.

Upadła na kolana i ukryła twarz w dłoniach, gdy na powrót uniosła wzrok, jej serce zamarło. W drzwiach zamku stał on. Wiktor, małżonek wiedźmy i miłość jej życia.

________________

W pierwszym założeniu miało być inaczej, ale burza mnie natchnęła i znalazłam wyjście z sytuacji :D Kto się tego spodziewał?
 

livli5
 

- Zapalcie swoje pochodnie! Niech ogień uwolni tę wyspę od pomiotu szatana! Zbyt długo pozwalaliśmy wiedźmie bawić się naszym kosztem!

- Spalić ją! Na stos wiedźmę! - zawtórowali mu zebrani, unosząc na znak zgody ręce w stronę zamku.

Stojąca w cieniu samozwańczego przywódcy Nikola, z uśmiechem patrzyła, jak ogień rozprzestrzenia się nad tłumem uzbrojonych mieszkańców. Przywodzili jej na myśl armię demonów zdolną do kontroli płomieni, a któż byłby bardziej odpowiedni do pokonania samego szatana? Któż inny pomoże jej tkać nićmi wydarzeń, jej własną, wymarzoną przyszłość? Bez nich była bezsilna. Wiele razy przez te dziesięć lat była o krok od zatrucia posiłku wiedźmy, jednak za każdym razem paraliżował ją lęk. Strach, że posiłek trafi do nieodpowiedniej osoby, a gdyby on umarł, nigdy by sobie tego nie darowała. Nie mogła wybaczyć starych i nowych krzywd. Tak więc z czasem uwiła całkiem inną intrygę.

Dawno zasiane ziarna wreszcie zaczęły wypuszczać plony, a ona nie mogła uwierzyć, że teoretycznie najtrudniejsza część całego planu, była tak zaskakująco prosta. Przemytnicy opium spadli jej jak z nieba. Obcy handlarze niejednokrotnie dopuszczali się oszustw i kradzieży, tym samym szczerbiąc wizerunek władczyni w głowach mieszkańców. Jednak to nielegalne „leki" mające rozwiązywać wszystkie problemy zaczęły niszczyć dobrobyt na Sagarze. Uzależnionych od opium przybywało z dnia na dzień, a dekret całkowitego zakazu handlu narkotykami i wprowadzenie kontroli przybywających na wyspę handlarzy, zamiast uspokoić sytuację jedynie ją pogorszył. Brak opium doprowadzał ludzi do obłędu. Byli gotowi zrobić wszystko by znów odpłynąć do świata nałogu... Ludzie szukali kozła ofiarnego.

Nikola zamierzała im go dać.

Wystarczyło kilka spostrzeżeń, parę słów skierowanych przeciw władzy i bunt był nie do zatrzymania. Skoro wiedźma nie potrafiła utrzymać dobrobytu, to nie zasługiwała na władzę. Nie była godna jego...

Posmutniała na wspomnienie pustej sypialni, dzisiejszego poranka. Na co w ogóle liczyła? Przecież nie mogli być razem, a przynajmniej do chwili, gdy ten szatan żył. Zacisnęła w dłoni szklany flakonik. Dzisiaj spłonie. Ona już o to zadba, a potem będą tylko we dwoje. W końcu to ona pierwsza go znalazła. To ona powinna być jego żoną.

Ruszyła.

~*~

Po zamku niósł się odgłos butów uderzających o marmurową posadzkę. Kobieta biegła, a jej przyspieszony oddech brzmiał nienaturalnie w wielkim wypełnionym lustrami korytarzu. Dopadła sypialni swoich władców i zamarła. Drzwi były w ruinie, a na podłodze za łóżkiem siedziała wiedźma, lekko się kołysząc, szeptała cicho melodyjnym głosem.

- Zapadnij w oczyszczenia sen.

- Pani, musisz uciekać! To bunt! Oni gro... - zamilkła, gdy dostrzegła, co wiedźma trzyma w ramionach.

- Zapomnij popełniony grzech - zaśpiewała cicho, nie zważywszy na obecność kobiety.

Źrenice Nikoli rozszerzyły się, a w oczach poczuła łzy. Wiedźma tuliła do siebie sinoniebieskie ciało męża. Cofnęła się o krok, dławiąc płacz. To nie mogła być prawda...

-Niech miłość uleczy umysł twój.

Zabiła go... zabiła... przeklęta. Zagryzła wargę, próbując powstrzymać szloch. Jedyne czego w tej chwili pragnęła to poderznąć wiedźmie gardło, jednak spalenie żywcem mimo wszystko wydało jej się o wiele lepszą formą zemsty. Przełknęła chęć mordu i wróciła do swojej gry niczym znakomity aktor. Jedynie w jej oczach czaiło się szaleństwo.

- Ja za ciebie poniosę winy zwój.

- Pani... oni chcą spalić cały zamek!

Wiedźma pogłaskała męża po policzku, po czym wpięła we włosy materiał, który niczym kotara odgrodził ją od świata.

- Śpij kochany, za chwilę do ciebie wrócę. - Położyła jego głowę na ziemi - Oceanie zadbaj o jego bezpieczeństwo, a ty prowadź mnie do nich.

Kot niechętnie położył się koło nieprzytomnego mężczyzny i patrzył, jak jego pani wychodzi za służką.

~*~

Nikola spodziewała się, że dumna pani wyspy będzie na tyle pewna siebie, że zaniecha ucieczki i będzie chciała stawić czoła oprawcom. Do tego jedyne zagrożenie z jej strony zostało właśnie daleko z tyłu. W tej chwili nie było niczego, co mogłoby uratować wiedźmę. Sama podpisała na siebie wyrok.

Wyszły na dziedziniec, gdzie stali buntownicy. Pochodnie oświetlały ich żądne mordu twarze, jednak żaden z nich nie śmiał jako pierwszy wypowiedzieć na głos oskarżeń, gdy obiekt ich nienawiści stanął przed nimi. Wielu widziało ją po raz pierwszy, a jej widok niemal wszystkich wprawił w osłupienie.

Kobieta dumnie stała na podwyższeniu, najwyraźniej nie przejmując się podartą suknią powiewającą lekko na wietrze. Potargane włosy chowały w sobie niegdyś starannie ułożone kwiaty i pióra. Zagubiony dzwonek wisiał koło jej ucha. Pomimo tego z wyższością trzymała głowę ku niebu, gotowa usłyszeć ich skargi. Równie dobrze mogłaby stać w łachmanach, a budziłaby wśród ludu taki sam respekt. W oczach buntowników pojawił się strach i zwątpienie. Bo jakie mieli szansę z wiedźmą? Dopiero teraz do nich dotarło, na co się porwali. Zasłonięta twarz działała na wyobraźnię, bo co jeśli wzrok kobiety potrafił zabijać? Oni nie chcieli się o tym przekonać.

Nikola z odrazą i rozczarowaniem spojrzała na buntowników. Okazali się nieprzydatnymi tchórzami. Myślała, że dłużej się oprą urokowi wiedźmy, ale najwidoczniej przeceniła ich możliwości, ci niemal natychmiast struchleli niczym potulne pieski. Poszukała spojrzeniem przywódcy buntu. Mężczyzna był blady niczym trup. Kobieta zacisnęła w dłoni flakonik i nakazywała sobie spokój. I tak oni nie byli jej już potrzebni. Wykonali swoje zadanie.
 

livli5
 


Zmienił się, sam wiedział o tym najlepiej. Patrząc na ukochaną czuł mieszankę uczuć, które wyżerały go od środka. Wiedźma od tamtego incydentu nie ruszała się nigdzie bez swojego srebrnika. Kroczył u jej boku jak cień, izolując ją od niebezpieczeństw świata. Na powrót stała się zimna, niedostępna, wręcz pozbawiona emocji. Jego kochana żona po raz pierwszy od dziesięciu lat małżeństwa wydała mu się obcą osobą. Miał wrażenie, że zamek znów opustoszał. Unikała go kiedy tylko mogła, ale nie umknęły jego uwadze dwa srebrne sińce wokół jej nadgarstków, a najgorsze było to, że wiedział kto jej to zrobił. Próbował ją przeprosić. Wytłumaczyć się i obiecać, że nigdy więcej nie przysporzy jej bólu. W końcu kochał ją bezgranicznie. Jednak ona nie chciała z nim rozmawiać. Czasem miał wrażenie, że... zaczęła się go bać.

Cóż za paradoks. Potężna wiedźma Sagary bała się takiego zwykłego człowieka jak on. Było to dla niego nie do pomyślenia. No bo nigdy nie widział, by okazała strach, nigdy nie dostrzegł jej łez. A jednak wtedy w sypialni wyraźnie drżała na całym ciele, a na jej twarzy malował się lęk.

Zasłużyła na to.

Doprowadzało go do szału, gdy widział jak rozmawia z innymi ludźmi, a jego traktuje jak powietrze. Przecież ona jest jego... To z nim powinna spędzać czas... rozmawiać. Niczego nigdy od niej nie chciał. Jedyne czego pragnął to miłość. Czy dziecko nie jest tego dowodem? Czemu go okłamywała? Czy nie powinni być ze sobą szczerzy?

A może... ona nigdy go nie kochała... co jeśli bawiła się nim od samego początku? W końcu była wiedźmą. Istotą niezdolną do łez.

Mętlik w jego głowie narastał, nie potrafił z nią rozmawiać, więc swoje żale wylewał przy alkoholu w towarzystwie Nikoli, która zawsze witała go w swoim domu z otwartymi ramionami. Kobieta radziła mu by tym razem się zawziął. W końcu wina leży po stronie wiedźmy, to ona nie chce spełnić małżeńskiego obowiązku wydania potomstwa na świat.

- Co prawda to prawda, ale z pewnością ma jakiś powód.

Dziewczyna spojrzała na niego z nad kieliszka z winem.

- Jesteś zbyt naiwny. Czy pomyślałeś kiedyś o tym, że ona może się po prostu tobą bawić? Nie patrz tak na mnie, wcale nie żartuje. Ona nie jest człowiekiem, może mieć całkowicie inne wartości niż my.

- I co, niby przez dziesięć lat by mnie zwodziła?

- A czemuż by nie? Ona może przeżyć nas wszystkich. Nie widzisz, że nie zmieniła się ani trochę? Masz już trzydzieści trzy lata. Nie zauważyłeś, że ty się powoli starzejesz, a ona nie?

Twarz mężczyzny stężała.

- Wiedzę, że dotarło to do ciebie. Może się tobą znudziła? Mam wrażenie, że nie chce mieć dzieci, by nie wiązać się z tobą całkowicie.

- Przesadzasz - machnął ręką, wypijając za jednym zamachem kolejny kieliszek wina. Obraz mu się rozmazał jeszcze bardziej, a w głowie mu wirowało.

- Kto wie... może cię nawet zdradza, może nie cieleśnie, ale separując cię od siebie dopuszcza się zdrady - wyszeptała zbliżając się do ledwo trzymającego się na nogach mężczyzny. Ta myśl wstrząsnęła nim, tak, że niemal nie wylądował na ziemi. Przed oczami stanął mu obraz uśmiechniętej żony, jednak zamiast niego podszedł do niej obcy mężczyzna. Objął ją zbereźnie, na co ona jęknęła zachwycona. Oczami wyobraźni widział, jak ukochana zatapia palce we włosach obcego mężczyzny, gdy ten dążył do spełnienia.

Pokręcił załamany głową, by odpędzić diabelskie wizje. Poderwał się z krzesła, ale natychmiast na nim usiadł.

- Spokojnie, przepraszam, nie chciałam cię niepokoić - poczuł, jak jej dłonie wplatają mu się we włosy. Uniósł wzrok i ujrzał twarz ukochanej. Nie zastanawiając się przylgnął do niej i zaczął zaborczo ją całować. Zaskoczona spojrzała mu w zamglone oczy. Serce zabiło jej szybciej. Czekała na to tak długo. Z radością oplotła dłońmi jego szyję i odwzajemniła pocałunek. W jej sercu zrodziła się nadzieja, że mężczyzna w końcu przejrzał na oczy... Nareszcie wybrał ją.  

~*~

Następnego dnia obudził się w objęciach Nikoli. Kobieta jeszcze spała, tuląc nagie ciało do cienkiej kołdry. Przerażony zerwał się z łóżka. Wspomnienia upojnej nocy napływały ze wszystkich stron, a on nie mógł uwierzyć w to, co właśnie zrobił. Obwiniał żonę o zdradę, a właśnie sam się jej dopuścił. Pospiesznie się ubrał, po czym wybiegł jak poparzony z miejsca swojej zbrodni, tak jakby opuszczenie sypialni przyjaciółki mogło zmyć popełniony grzech. Biegł na oślep, mając ochotę zrzucić się w otchłań morza. Jednak, gdy zatrzymał się na brzegu klifu, przez obraz własnej zdrady, przedarły się słowa Nikoli.

Załamany usiadł na trawie i zanurzył twarz w dłoniach. Szum morza, pozwalał mu chodź trochę uspokoić myśli.

- Kochanie? - odwrócił się natychmiast w stronę źródła głosu. Przed nim stała zatroskana wiedźma, tym razem była sama. Westchnęła krótko i usiadła obok niego - Stało się coś?

- Nie - odparł szybko.

Zapadła pełna napięcia cisza. Wiedźma nerwowo skubała rękaw swojej sukni. Ostatnimi dniami wiele rozmyślała. Sytuacja na wyspie była coraz gorsza, groził jej bunt z powodu coraz większej liczby uzależnionych i coraz rzadszych dostaw opium. To nie był czas na małżeńskie sprzeczki i tajemnice. Musiała wreszcie mu wyznać prawdę. Jeśli zdecyduje się ją opuścić, to ona zrozumie. W końcu nie może go dłużej trzymać na uwięzi.

- Przepraszam - wyszeptała cicho. - Powinnam była ci powiedzieć od razu, ale bałam się, że mnie nie zrozumiesz.

Milczał, nie był wstanie się choćby ruszyć. Nie miał odwagi nawet na nią spojrzeć, bo bał się, że jeden zły ruch, jedno złe słowo i jego zdrada wyjdzie na jaw, więc siedział w ciszy i pozwalał jej mówić, choć miał ochotę uciec jak najdalej od niej.

Kobieta nabrała powietrza w płuca i wsłuchała się w odgłos rozbijających się fal.

- Ja... - zaczęła próbując znaleźć odpowiednie słowa, nagle jej twarz stężała, skóra przybrała nienaturalnie blady odcień. Rozchylone usta zadrżały.

Ona wie.

Nie czekając aż oskarży go o zdradę jednym ruchem zakrył jej usta i przygwoździł do ziemi. Szarpała się, ale on nie zważając na to, podarł fragment jej sukni i włożył na siłę w zęby. Bez przerwy powtarzał jedno słowo - przepraszam -  gdy krępował materiałem jej dłonie. Związaną żonę wziął na ręce i zaniósł do ich sypialni. Zaryglował drzwi by się upewnić, że tym razem srebrnik nie będzie miał jak wejść.

Nadgarstki żony przywiązał do łóżka. Przerażona szamotała się w każdą stronę. Próbując bezskutecznie wypluć materiał z ust.

Mężczyzna nerwowo chodził po pokoju, co chwilę patrząc na szarpiącą się kobietę. Dopiero teraz dotarło do niego co zrobił. Zaprzepaścił wszytko, wiedział, że spalił ostatni most i że nawet jeśli teraz się wycofa, ona już nigdy nie uśmiechnie się do niego tak samo.

Roztrzęsiony usiadł obok niej. Pogładził ją z czułością po policzku, a w jego oczach tliło się szaleństwo.

- Kocham cię tak bardzo, że nie mogę bez ciebie żyć, ale przez to co zrobiłem nie będziesz chciała ze mną zostać. Jesteś moja. Tylko moja. Proszę zrozum, że nie miałem wyjścia...

Wiedźma przestała się ruszać. Zaskoczony mężczyzna wyjął jej materiał z ust. Przez chwilę milczała. Spodziewał się, że będzie drżeć z przerażenia, ta jednak leżała spokojnie, niczym trup. Trzęsącą się ręką zdjął materiał zasłaniający jej twarz i zamarł. Niegdyś czarne oczy, pokryte były srebrną cieczą, ale nie to go wprawiło w osłupienie. Wiedźma po raz pierwszy patrzyła mu prosto w oczy. Cofnął się raptownie, ale ona podążała za nim spojrzeniem. Usłyszał gwałtowne uderzenie o drzwi, ale nie mógł się ruszyć. Do jego uszu dotarł dźwięk pazurów przecinających drewno, jednak nie odwrócił wzroku. Przez umysł przewijały się mu obce emocje. Strach, zawód, smutek. Łzy spłynęły mu po policzkach.

- Zaśnij - Jego powieki stały się ciężkie, a on sam uderzył o ziemie w momencie, gdy ostre pazury srebrnika rozszarpały drzwi.

Zwierze przedarło się przez przeszkodę i podbiegło do wiedźmy.

- Matko - po pomieszczeniu rozszedł się zmartwiony szept, w akompaniamencie kobiecego płaczu. Z jej zamkniętych oczu płynęły srebrne łzy, a szloch trząsł całym jej ciałem. Kot przeciął więzy, po czym stanął nad nieprzytomnym mężczyzną.

- Czy mam zakończyć jego żywot?

- Nie.

Lampart spojrzał zagadkowo na zapłakaną twarz swojej twórczyni. Nerwowo zagryzała wargę, próbując unormować oddech.  

- On cię skrzywdził.

- Nie można skrzywdzić martwego - wyszeptała, wstając.
 

wikipunk
 
Cześć wszystkim!
Ale dziwne to lato, co nie? Jakoś tak ni ciepło, ni zimno... Często pada... A ja ciągle czekam na ten
wypad na wysepki. Jednak wciąż jest za chłodno... Nawet strój kąpielowy dostałam! Wiky mówi, że to i tak nie jest to co miała na myśli, ale mi się podoba! Chyba, że wymyśli i uszyje (lub załatwi) mi coś lepszego, to ja tam się nie obrażę, wiecie. Na razie to jeżdżę z Wiky do pracy jej mamy. Trochę roboty tam jest, więc postanowiłyśmy pomóc. Bardzo lubię pomagać, dlatego chciałabym żeby już było jutro. Jeszcze nie wszystko skończyłyśmy. Wiky bez przerwy martwi się, że sobie coś zrobię w pracy. Mam zaledwie 30 centymetrów wzrostu, a jak wiadomo, taka robota przystosowana jest dla troszkę (troszkę... Phi!) większych osób niż ja. Mi i tak się wydaje, że Wiky jest zbyt nadopiekuńcza w stosunku do mnie. No dobra... Martwi się dziewczyna. Nie mogę mieć jej tego za złe...
Ostatnio mama Wiky kupiła nowe meble ogrodowe. To znaczy używane, ale dla nas nowe. Nie dość, że bardzo ładne, to jeszcze takie wygodne! Mogłabym tak siedzieć i nie schodzić. Teraz nie trzeba wynosić krzeseł i stolika z domu.
W ogóle to Wiky uparła się żeby uczyć mnie angielskiego. Długo upierać się nie musiała, bo ten pomysł bardzo przypadł mi do gustu. Wczoraj (30.07.2016r.) zaczęłyśmy. Nauczyłam się już jak się przywitać, przedstawić i powiedzieć gdzie mieszkam. Dzisiaj (31.07.2016r.) uczyłam się kolorów i nazw pomieszczeń w domu. Angielski jest bardzo fajnym językiem, a Wiky zna naprawdę wiele słówek! Nie mogę się doczekać kolejnych lekcji!

www.wattpad.com/myworks/79979890-z-ycia-luny
  • awatar Hanti: Zgadzam się z tobą co do języka angielskiego :)
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @~TaSama: Dziękuję ^^. Myślę, że i Molly niedługo stanie się kimś więcej, niż tylko zwykłą lalką ^^. Pomyśl o tym co lubisz i spróbuj przelać to na Molly ^^.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Hanti: [Luna]: Cieszę się ^^.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Siemka ^^.
Właśnie założyłam konto na Wattpadzie :). Postanowiłam zamieszczać tam rozdziały "Z życia Luny". Po prostu chcę je mieć wszystkie w jednym miejscu. Oczywiście tu na blogu dalej będą się pojawiały, tyle że między różnymi innymi wpisami, a tam będą uporządkowane ^^. Mam też zeszyt, w którym będę je pisała ręcznie :). Także jakby ktoś miał ochotę poczytać tam, to jak najbardziej zapraszam ^^. No i jeżeli uda się napisać też coś innego to oczywiście również pojawi się tu, na Pingerze i tam, na Wattpadzie :D.
Proszę bardzo - oto link do mojego profilu :).
www.wattpad.com/user/Wiky0097

A poniżej wstawiam zaprojektowaną przeze mnie okładkę opowiadania "Z życia Luny" :D.
Okładka3.jpg
  • awatar RainbowxD: Naprawdę śliczna okładka, a Twoje opowiadanie z chęcią będę czytać. Sama również posiadam konto na Wattpadzie, jednak pisanie opowiadania zakończyło się na... Dwóch rozdziałach :P. Chociaż lubię pisać, ale trochę mnie stresuje fakt, że rozdziały musiałabym dodawać systematycznie. Też kiedyś pisałam w zeszytach - miałam z tego dużą frajdę :D.
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @RainbowxD: Ja bardzo lubię pisać, jednak nie przykładam wagi do systematyczności w tym wypadku :P. Jak będzie to będzie, jak nie to nie :P. To opowiadanie piszę głównie dla siebie, więc jak na Wattpadzie będzie małe zainteresowanie to trudno, pisać i tak będę dalej :P. Na blogu piszę to opowiadanie nie tylko dla siebie, bo widzę, że inni też to czytają ^^.
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Cudowna okładka ^^, na pewno wpadnę przeczytać ^^. Szczerzae ci powiem, że kiedyś sama pisałam ale jakoś mi to nie przypasowało,m po pewnym czasie zrezygnowałam c: Za to piszę sobie opowiadania w zeszycie albo notatniku ^^
Pokaż wszystkie (11) ›
 

livli5
 
Zawsze bałam się tej chwili. Nawiedzała mnie w najgorszych koszmarach, a ja jedynie mogłam wyć z rozpaczy... Kiedyś na samą myśl o Twojej śmierci, byłam bliska płaczu... a teraz... deszcz imituje moje łzy. Czy jestem wyrodną córką? Zawsze tak bardzo Cię kochałam, byłam gotowa zrobić dla Ciebie wszystko, a jedyne co chciałam w zamian to miłość i duma. Jednak, pomimo wielu wyrzeczeń, czas pokazał, że miałeś rację...

Swoim istnieniem, doprowadziłam Cię do grobu.
____________________________
www.wattpad.com/myworks/62623068-berceuse

23c365f6af44dd8272a6b5fd1d1f9938.jpg
 

livli5
 
Opadłe liście kolorów złota zaszeleściły w tańcu omiatając nogi siedzącej na murku dziewczyny. Z nieodgadnionym spojrzeniem wpatrywała się w ich gonitwę, delektując się prawdopodobnie jednym z ostatnich ciepłych dni w tym roku. W dłoni obracała pomarańczowy liść klonu, delikatnie wachlując nim wilgotne powietrze. W milczeniu towarzyszył jej chłopak, który kątem oka studiował jej rysy twarzy, jakby na świecie nie widział niczego piękniejszego. Podmuch wiatru zwiał kosmyk jej włosów do oczu. Z westchnieniem odgarnęła niesforne pasmo i spojrzała z wyrzutem na swojego towarzysza.

- Co tu robisz? – warknęła mając nadzieję ukryć zażenowanie i lekkie wykwity na swoich policzkach.

- Zastanawiam się o czym myślisz. – stwierdził z ciepłym uśmiechem, który niemal zwalił z nóg nieprzygotowaną, na ten atak z zaskoczenia, dziewczynę. Schowała za włosami rumieńce i westchnęła. Jej wzrok spoczął na liściu trzymanym w dłoni. Okręciła go trzykrotnie, wpatrując się w jego żyłki, a następnie poluzowała uchwyt. Wiatr poniósł go ku górze, by po chwili dołączył do tańca swych pobratymców. Wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę w tęsknym spojrzeniem.

- Marzeniach. – wyszeptała, ale widząc nierozumiejącą minę chłopaka, przełknęła ślinę i sprecyzowała już głośniej - Myślę o wszystkich niespełnionym marzeniach.

Zapadła kolejna chwila milczenia, przy akompaniamencie szumu liści. Chłopak przysunął się odrobinę, zmniejszając dzielącą ich przestrzeń.

- A o czym marzysz?

Pytanie zawisło między nimi. Dziewczyna już miała się roześmiać, ale widząc jego poważny wyraz twarzy przełknęła głośno ślinę. Serce zaczęło boleśnie wyrywać się z jej piersi, a policzki przybrały kolor dojrzałych buraków. Czuła jego obecność, a myśli podsuwały wszystkie marzenia jakie nie miały prawa się spełnić. Zaśmiała się nerwowo oblizując wargi. Przybrała swobodny wyraz twarzy jakby zaraz miała powiedzieć przezabawny żart.

- O pocałunku w deszczu. – zaśmiała się mając nadzieję, że chłopak nie potraktuje tego na poważnie. W jego oczach coś błysnęło. – A ty? – zapytała nie chcąc, by w rozmowę wkradło się niezręczne milczenie.

Chłopak nachylił się i z  uśmiechem drapieżnika wyszeptał jej do ucha.

- Żeby zaczęło padać.
_________________________
Hej :D Po tej naszej słodkiej historii, chciałam się pochwalić, że... Berceuse zostało poddane korekcie, zarówno błędowej jak i fabularnej :D Jak czas i chęci pozwolą, to prawdopodobnie, pojawią się tam wszystkie moje poprawki :D
Mój wattpad dla zainteresowanych:
www.wattpad.com/user/Livli5
  • awatar gość: ech.. a ja tak nie lubię deszczu - a on ciągle pada i pada
  • awatar Kate - Writes: A ja deszcz kocham! To cudowne czuć na twarzy uderzenia tych maleńkich kropelek.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

livli5
 
www.wattpad.com/user/Livli5

Zainspirowana postem Zakiry, postanawiam napisać bliźniaczy post. Dostałam pozwolenie, to teraz będę hulać! XD

Właśnie nadeszło najgorsze.

 Otóż od jakiegoś czasu mam wrażenie, że Pinger pod kątem opowiadań dla mnie powoli umiera. Może to tylko chwilowe wrażenie, ale wszyscy coraz rzadziej dodają rozdziały, a nawet, jeśli coś już jest, to mój wredny telefon zabił mi Pingera i momentalnie mnie z niego wyrzuca!

Z tego powodu(i paru innych, a mianowicie motywacji to poprawiania, pisania itp.) zapraszam was kochani na WattPada, postanowiłam publikować tam poprawione wersje swoich opowiadań, oczywiście tu będę dalej publikować, ale możliwość aplikacji na telefon całkowicie podbiła moje serce.

Postanowiłam, że jak już opublikuję jakąś poprawkę to będę powiadamiać pod rozdziałami tutaj.

Jeśli masz już konto, to zostaw link, a z pewnością zajrzę. A jeśli nie masz, to nie wahaj się założyć, bo nie pożałujesz :D
  • awatar Sakuja World: Nie mam WattPada. Może być sakujaworld.vgh.pl (?)
  • awatar Lisa Angels: :P A masz aplikacje na telefon? Bo z przeglądarką u mnie na telefonie mam problem
  • awatar Kate - Writes: A co jeszcze się robi na tym WattPadzie?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

zakiraluna
 
www.wattpad.com/user/weronika9zakira
Bardzo fajna platforma, świetnie się na niej czyta i równie dobrze pisze... więc jeśli nie chcecie być zarzucani moją paplaniną o książkach, muzyce i fazach księżyca, a jedynie sobie poczytać, to zapraszam!
P.S. Masz wattpada na którym piszesz swoją historię? W komentarzu zostaw link, a z chęcią zajrzę :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

solo.tu
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

okrejzolka
 
Elo ^.^
Ja piernicze, długo mnie nie było, ale powracam do was z kilkoma nowościami, nie przedłużając zapraszam do czytania :

Dzięki motywacji kleżanki, postanowiłam założyć konto na Wattpadzie i napisać własną książkę. Będzię ona opowiadać o trudnym życiu nastolatki - Ashley, która jako dziecko straciła rodziców i trafiła do ciotki, nie wiedziała jednak, jaką tajemnicę skrywała jej matka. Póki co mam tylko opis, dzisiaj będzie pierwszy rozdział, który napewno pojawi się na blogu. Tematyka powieści to fantastyka, więc dużo..., a w sumie zdradzę was, będzie o nocnych łowcach, demonach itp. ( kto czytał Dary Anioła ten wie ). Serdecznie was zapraszam:

www.wattpad.com/myworks/55197204-wybrana

W tytule pojawił się tytuł, który chyba każdy z was zna, a mianowicie: Romeo i Julia, tak najsłynniejsza historia o miłości, która gdyby nie to, że jest moją lekturą, pewnie bym po nią nie sięgnęła. Dramat jest pisany inaczej niż wszystkie książki, któe czytałam, ale mimo tego, że język trudny, bo starodawny, to jeszcze długie te dialogi, że masakra, a wydarzeń wcale dużo nie było, tylko wszystko przeciągnęły te dialogi. Książkę oceniam na 8/10, ponieważ nie zachwyciła mnie i wciągnęła, ale jeżeli jesteś książkocholikiem jak ja to musisz przeczytać, mimo, że się nie podoba, jednak warto.


images (3).jpg


Mam do was pytanie, czy chcielibyście abym wstawiała na bloga recenzję książkowe? Jeżeli tak to napiszcie ;)
 

froggy1
 
Tak jak wspomniałam, w którymś tam wpisie zaczełam pisać moje własne opowiadanie c: Nie jest to fanfic tylko wszystko wymyślam i postacie mogą być takie hmmm... niedopracowane xD
Narazie napisałam coś w rodzaju prologu... nie raczej to tylko wstęp *u*
Także zapraszam c:
 www.wattpad.com/(…)45432929-niewidzialni-pocz%C4%85…
Piszcie co myślicie C;
Chciałam wkleić tu okładke, ale nie moge xD
Koniec reklamy xD
Jeszcze uprzedzam, że dałam tag monster high, ponieważ może ktoś nie zagląda na mojego bloga, a zaciekawią go moje wypociny xD
A jeśli komuś to naprawde przeszkadza to nich tylko napisze na priv, a ja usune ten tag c: Grzecznie i bez problemu *w*
No to teraz bonus z bestów i koniec xDDD

3669157.jpg

XDDD Pa! XDDD
Pokaż wszystkie (5) ›
 

dziewczynkawglanach
 
Zapraszam do czytanie mojego FF związanego z serią "Olimpijscy Herosi".
Pairing: Solangelo
www.wattpad.com/story/39973723
A czy Wy korzystacie z Wattpada? :)
  • awatar Puchaty Lisek: Ja uwielbiam to c: Też zaczełam tam pisać xD
  • awatar Corny glitterfanarts: Nie chce się logować na nasze konto, ale też korzystam z Wattpada. Pisze fanfiction, a właściwie mechaniczny romans powiazany z grą Five Nights at Freddy's. "Ta, która przerwała".
  • awatar ☆M.H.Northwood☆: Aaa!!!To opowiadanie jest tak epickie,że powinno się postawić twój pomnik w podzięce,że je napisalaś!!! ♥♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów