Wpisy oznaczone tagiem "Grecja" (690)  

kciuk-pl
 
Ciekawą perspektywę przedstawia Krzysztof Rybiński, profesor SGH i były wiceprezes NBP.

Link: www.kciuk.pl/Co-dalej-z-Grecja-a6649
 

kciuk-pl
 
Policja zatrzymała około 50 dowódców wojskowych w Turcji. Wszyscy podejrzewani są o planowanie zamachów bombowych na meczety. W ten sposób chcieli wywołać chaos, a to z kolei miało doprowadzić do rewolucji i obalenia rządu. Zatrzymani chcieli...

Link: www.kciuk.pl/Tureccy-wojskowi-spiskowali-zeby-ob…
 

epartnerzy
 
Kurs przeznaczony jest dla osób początkujących, zaczynających naukę greckiego oraz wszystkich którzy chcą nauczyć się podstaw tego języka. Kurs polecamy wyjeżdżającym do Grecji do pracy, na studia i, przede wszystkim, w celach turystycznych.

Kurs obejmuje 12 lekcji (130 minut nagrań) uczących blisko 1500 najbardziej potrzebnych słów i zwrotów, np.pytanie o drogę, zakupy, restauracja, rozmowa o pracę, nagłe zdarzenia oraz podręcznik (80 stron) zawierający najważniejsze informacje gramatyczne, pełen zapis nagrań nagrań, transkrypcję alfabetem greckim i łacińskim, ćwiczenia i tłumaczenia. Szybko nauczysz porozumiewać się w języku greckim w praktycznych sytuacjach, osłuchasz się z jego brzmieniem oraz poznasz wymowę słówek. Unikalna metoda kursu pozwala na naukę nie tylko w domu, ale również podczas podróży, w samochodzie i w drodze do pracy.

Spróbuj - efekty Cię zaskoczą!

Długość nagrania: 12 lekcji (130 min.) + podręcznik 80 stron

link do publikacji darmowy fragment:
epartnerzy.com/(…)grecki_kurs_podstawowy_-_audio_ku…

**********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
  • awatar Paula_18: spedzilam 2 miesiace wakacji w Grecji, przepiekny kraj i wspaniali ludzie, a jezyk tez bardzo ciekawy i ładny
Pokaż wszystkie (1) ›
 

knopper
 
Wpis tylko dla znajomych
knopper:

Wpis tylko dla znajomych

 

nortus
 
Pokaż wszystkie (3) ›
 

tramp
 
Z Warszawy do Grecji, Turcji, na Cypr, do Syrii, Jordanii i Libanu za 400-500 zł.

Węgierskie linie lotnicze (regularne) mają naprawdę miłą promocję:

www.malev.com/cheap-flights

Sales period: 07 Dec 2009 - 13 Dec 2009
Travel period: 05 Jan 2010 - 27 Mar 2010
Minimum stay: 1 Saturday night or 3 nights.
 

patricxxxx
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nortus
 

W Grecji, najbardziej "rozpalonym" kraju Europy, gdzie 40 procent narodu pali papierosy, weszła dziś w życie ustawa ZAKAZUJĄCA PALENIA w szpitalach, szkołach, urzędach, restauracjach a nawet samochodach i wszystkich innych miejscach publicznych. W myśl ustawy za złamanie przepisów grozi grzywna 500 euro.

Małe kafejki i restauracje o powierzchni poniżej 70 metrów kwadratowych mogą wybrać między stworzeniem strefy wolnej od palenia, a wyraźnym oznaczeniem, że jest to "teren dla palaczy".

Większe lokale mogą stworzyć oznaczone, oddzielone
od pozostałej części sekcje dla palaczy, pod warunkiem że posiadają one osobną wentylację.

Osobom przyłapanym na paleniu w niedozwolonych miejscach grozi grzywna do 500 euro.
  • awatar gość: dobrze zrobili!
  • awatar geekon: Teraz już wiem, że na pewno nie pojadę do Grecji.
  • awatar gość: @filizankicien: zgadzam się, tak powinno być wszędzie :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

jacek23151
 
Aby pozostać w klimacie językowym. Siostra moja była na Rodos. Na Rodos jeszcze nawet przed kryzysem dbali o wszystkich klientów knajpek, przygotowując menu w różnych językach.

Przygotowali w jednym miejscu również po polsku. I tak mi się wydaje, że jednak tam na tym Rodos to pracuje trochę Polaków, żeby móc się skonsultować, a nie wrzucać angielskie tłumaczenie (albo nawet i grecki oryginał) w elektronicznego tłumacza (żeby nie powiedzieć translator - pozdrawiam Maruszkę) i żeby wyszło tak, że oni jednak woleli angielskie menu...

Ale pokazać warto, miłej zabawy!
  • awatar liv: Raz zmaltretowaną rybkę proszę :) Ale jakie wióry? Ale z sałatki nie zrezygnuję :P
  • awatar jacek23151: Mnie bardziej intryguje "Czerwony chapnięty" :)
  • awatar Fioletowy krawat: Jacku, rozbawiłeś mnie tym do łez! Świetne! Tłumaczenia powalają. I maltretują mnie tak jak dorsza
Pokaż wszystkie (21) ›
 

joilet
 
Z kolebki zachodniej cywilizacji - Grecji przychodzi odpowiedź na szerzący się po Europie, obszerny niczym Morze Śródziemne, nurt nu jazz. Porównując debiutancki album "Jazznovation" kwintetu Jazznovation do drużyny piłkarskiej, to znalazła by się ona w drugiej lidze. Mimo, że mają oni aspirację znalezienia się w pierwszej lidze, to czeka ich długa droga.

Info: joilet.blox.pl/2008/11/Antyczna-innowacja-jazzu.html
 

sadat
 
O ile Monachium było nieśmiałym początkiem mojej fascynacji przemieszczaniem się w przestrzeni, Ateny to już tak jakby 12 runda pojedynku wagi ciężkiej, czyli krew, pot, łzy i pięść uniesiona w geście zwycięstwa nad życiem i sobą samym.
Powiedzieć, że było spontanicznie, to tak jakby nie powiedzieć nic. Wylot – po pracy w piątek po 22-giej. Powrót? Poniedziałek 7 rano i od razu do biura. Spanie? Tylko w sobotę. Może brak odpoczynku sprawił, że ateńska przygoda, choć krótka, wydaje mi się wyjątkową i tak mistyczną, że czasem się zastanawiam: czy ja tam naprawdę byłem?
Gdy się spytamy kogoś jakie to tak naprawdę miasto, wszyscy powiedzą to samo: brzydkie, szare i nijakie. Zazwyczaj poznaje się je podczas jednodniowej wycieczki, która ma w planach zobaczenie wszystkich zabytków w ciągu kilku godzin letniego skwaru. Ateny, co brzmi paradoksalnie, nie są wcale ośrodkiem nastawionym na ruch turystyczny. Do 2004 roku trafiało tam mało turystów i dopiero ostatnio, powoli się to zmienia.
Poniekąd wcale mnie ta kiepska opinia nie dziwi. Ateny to wszechobecny beton, miasto czasem poskładane tak chaotycznie i przypadkowo, że podziwiane ze szczytów wzgórz (jeżeli ma się szczęście i cokolwiek widać zza chmury smogu) potrafi szczerze rozbawić brzydotą swego ogromu. Ale może to sprawia także, że jest wyjątkowe – choć pudełkowate to jednak tak szczere i autentyczne w swym istnieniu, że w ten sposób ... kto wie czy nie najpiękniejsze?
To co rzuca się w oczy to niesamowita symbioza zabytków antyku z nowoczesnością. Nad Atenami od wieków góruje kilka wzgórz, każde z nich ma bogatą historię, a jedno jest symbolem całej naszej śródziemnomorskiej kultury. Mowa oczywiście o Akropolu. Wychodzisz ze stacji metra i je widzisz – czy to nie jest niesamowite? Miałem przyjemność zwiedzać je sobotnim rankiem, jako pierwsza osoba tego dnia. Słońce grzało, temperatura dochodziła do magicznych dwudziestu stopni – a jeszcze kilka godzin wcześniej leniwie zerkałem na zimową pluchę w Polsce! Jestem może laikiem ale grecka kultura nigdy nie budziła we mnie fascynacji. Akropol jednak zmienił to podejście, nie spodziewałem sie, że wszystko jest tak duże, ogromne i porażające w swym całokształcie. Inne zabytki powtarzają powyższy schemat dziwnej, niezaplanowanej symbiozy – Świątynia Zeusa znajduje się tuż obok ruchliwej ulicy w centrum miasta, przez teren Greckiej Agory niemal przejeżdża pierwsza linia metra (sama zresztą będąca już zabytkiem), starożytny stadion olimpijski zaś codziennie wdycha spaliny pobliskiej czteropasmówki. Przykłady można mnożyć – wśród betonu znajduje się wiele starożytnych perełek.
Moje ulubione miejsce? Plaka, dzielnica małych białych domków pod Akropolem mnie zachwyciła. W porannym słońcu wszystko prezentowało się przepięknie – leniwe koty leżące na schodach, spacerujące psy, odgłosy radia dochodzące z półotwartych okiennic. Magia!
Ale były i inne miejsca które pokochałem. Plac Syntagma, tam trafiłem w sobotę po trzeciej rano w pierwszej kolejności, ze swoimi Ebzonami zmieniającymi pompatycznie wartę przed budynkiem Parlamentu. Pireus, portowe miasto – dzielnica Aten, śmierdząca rybami i morzem. Nie byłbym sobą gdybym nie wybrał się nad jego brzeg. Larissa – tam mieszkałem w sympatycznym hoteliku obok stacji kolejowej, która kusiła tym by wsiąść w pociąg i ruszyć w ten piękny kraj.
Jako fan piłki nożnej udałem się także na mecz – Olimpiakos Pireus zaprezentował się znakomicie pod względem kibiców i ... znowu nijako pod względem piłkarskim. Stadion piękny i nowoczesny, ale najważniejsze było to, że poczułem na czym polega południowa żywiołowość. Doping zaczął się przed meczem i trwał do samego końca. Wytrwałości i energii można im tylko zazdrościć. Filmiki nie są w stanie tego oddać – niestety ale w takich sytuacjach technika zawodzi:

Ten kawałek wgniatał zaś w krzesło:


To co rzuca się w oczy to ogrom bezpańskich psów jakie się po mieście wałęsały. W nocy mijałem witryny sklepowe pod którymi psiaki spały na posadzkach. W ciągu dnia te same zwierzaki kręciły się w tej samej okolicy, stadnie przechodząc przez ulicę albo biegając po parkach. W samym centrum (Syntagma) dużo marmuru. Zadziwiające ale kiedy tylko wysiadłem z lotniskowego busa uderzył mnie zapach. Może to się wydawać śmieszne ale była to woń starego wnętrza kościoła. Po wszystkim myślę, że to „wina” tej posadzki właśnie. W nocy była dodatkowo polewana wodą w ramach czyszczenia i w zamian oddawała ten specyficzny zapach, który tak dobrze zapamiętałem. Blisko tych miejsc był miejski park – siedząc na ławce zerkam na trawę a tam dziarsko maszeruje... rodzina żółwi. A to wszystko w centrum zakorkowanego i zatłoczonego miasta. Czy ciągle macie wątpliwości, że to miejsce warte zobaczenia?
Na sam koniec – ruch kołowy i oczywiście jedzenie & spanie. Tak jak napisałem powyżej – to kraina korków. Prawami pieszego i sygnalizacją mało kto się przejmuje. Samochody zatrzymują się na światłach ale robią to bardzo niechętnie i niechlujnie. Standardem jest widok samochodu który staje na środku pasów. Przejścia są ale czasami znaleźć można perełki takie jak zebra do której ... nie ma dojścia. Czekając na światło można umrzeć ze starości. Jedna jedyna zaleta – w uciekaniu przed autami wszyscy są równi. Czy pop czy starsza babulinka czy młodzieniec – każdy ma taką samą (dużą) szansę trafienia pod koła.
Jedzenie – McDonald był grany notorycznie, raz jeden wybrałem sie na gyrosa i nigdy w życiu nie jadłem takiego mega g***wna. Nigdy więcej.
Spanie – miły hotelik w Larissie, wyjątkowo jedynka, więc warunki luksusowe. Wada taka, że na trzy noce, tylko jedną spędziłem jak Bóg przykazał odpoczywając. Reszta na nogach!

Podsumowanie: Ta wyprawa pokazała mi, że można mieć tyle lat ile ja ale ciągle być spontanicznie szalonym i czerpać z tego niewyobrażalną frajdę!

Ateny – ocena 5+ !!!

Na zdjęciach:
- przykład psa śpiącego przed wejściem
- widok na miasto z akropolu
- nowsza część Plaki
- Ebzoni
- stadion Olimpiakosu
- kawałek Greckiej Agory
 

joilet
 
Z dniem 16 września swoją premierę miał debiutancki album house'owego DJa i producenta z Japonii - Satoshi Fumi'ego. Longplay "Sweet Sensation" został wydany przez grecką wytwórnię Klik Records. I zapewne przypadnie on do gustu wytrawnym słuchaczom powabnego deep house'u oraz nakręconego energicznym rytmem tech house'u.

Info: joilet.blox.pl/(…)Slodkie-wrazenia-od-Fumiego.html…
  • awatar muzyka: brakuje mi u ciebie sampli, w mojej opinii: co z tego że walniesz soczysty opis + rzucisz okładkę? fan danego zespołu wpadnie i zerknie "o jak fajnie, ktoś napisał o moim zespole... yuppi" Ja mogę tylko powiedzieć... fajna okładka
  • awatar tonique: Muzyka, odnosniki do sampli tudziez pelnych plyt (jezeli plyta jest wydana legalnie w sieci za darmo) mozesz znalezc pod kazdym linkiem.
  • awatar muzyka: No to zwracam honor... myślałem że to jedynie nieskompresowana wersja artykułu... o! i te czerwone literki da się klikać... no bajer Panie :] No a ta muzyka fajna... fajna bardzo fajna
Pokaż wszystkie (5) ›
 

maphia
 
Po wyjściu z hali lotniska usiadłam na chwilę i zaczęłam zastanawiać się czy pojechać prosto do miasta Kos taksówką, czy zabrać się którymś z autokarów dowożących ludzi do hoteli. Uznałam, że bezpieczniejsza będzie taksówka, bo hotele często znajdują się na obrzeżach miasta, a ja musiałam dotrzeć do samego centrum. Przed wyjazdem załatwiłam sobie pracę w barze jako kelnerka. Wszystko to nie było w 100% pewne, jednak liczyłam na szczęście. Dodatkowo pocieszałam się, że jakby mi się tam nie powiodło to zmienię pracę. Dowiedziałam się, że w Kos zwłaszcza w sezonie letnim bardzo łatwo o pracę.
Zadzwoniłam pod numer, który podał mi mój przyszły pracodawca. Zgłosiła się pani, która powiedziała mi, że mogę od razu przyjechać do owego baru, żeby zobaczyć jak wszystko się prezentuje. Taksówkarz nie miał najmniejszego problemu z komunikacją międzyludzką. Gadał do mnie całą drogę. Po około 20 minutach byliśmy już na miejscu. Nie zawiodłam się na informacjach z internetu... za przejazd zapłaciłam 20 euro.
Przed lokalem powitał mnie przyszły szef i kilka innych osób. Wszyscy byli dla mnie mili i życzliwi. Nie wiedziałam, czy pierwsze dni zostanę w jakimś tanim hotelu a potem znajdę mieszkanie/pokój... czy pracodawca zaoferuje mi mieszkanie w ramach zatrudnienia. Okazało się, że bez problemu mogę zamieszkać w małym apartamenciku wraz z inną dziewczyną pracującą w tym barze. Miałam za to płacić jedyne 100 euro za miesiąc, a na tamtejsze warunki to naprawdę mało. Ucieszyłam się, że nie muszę już biegać po nocy i szukać hotelu. Weszłam do środka baru. Młodziutka angielka stojąca za barem od razu zapytała, czego się napiję i przedstawiła mi resztę pracującej tam ekipy. Wszystko wydawało się być okay.

Pół godziny później szef zawiózł mnie do miejsca, gdzie miałam zamieszkać. Czekałam tam chwilę na przyszłą współlokatorkę, bo to ona miała klucze. Pojawiła się lekko pijana (co później okazało się być zupełnie normalne u osób wracających z pracy nad ranem), pokazała mi mieszkanko, chwilę pogadałyśmy i poszłyśmy spać. Wtedy nie zwróciłam jeszcze uwagi na to, jak wyglądało miejsce mojego tymczasowego zamieszkania.
Następnego ranka zdałam sobie sprawę, że jest tam brudniej niektórych publicznych toaletach. Podłoga była lepka, chodziły po niej mrówki faraona. Materace na łóżkach śmierdziały stęchlizną. Tasha (współlokatorka) wyszła rano na basen z innymi dziewczynami z pracy. Miałam więc możliwość spokojnie się wykąpać, rozpakować... Usiadłam na łóżku i z przerażeniem stwierdziłam, leży pod nim częściowo rozdeptany pająk wielkości 3/4 kciuka. Chciałam stanąć na nogi, ale po chwili się przewróciłam. Coś stało się z moją stopą. Przyjrzałam się jej i na jej wierzchu zauważyłam idealnie okrągły ślad koloru czerwono-fioletowego, o średnicy około 5 cm. Nerwowo podniosłam pościel i tam, gdzie wcześniej spoczywały moje stopy znalazłam brakujące części rozdeptanego pająka. "Czyżby mnie ukąsił?"- myślałam... Wydawało się to zbyt nieprawdopodobne. Postanowiłam się przemóc i mimo ogromnych trudności z chodzeniem, poszłam do łazienki. Na początku chciałam się załatwić. Kosztowało mnie to sporo... zwłaszcza, że zauważyłam wychodzącego z wnętrza muszli skorka. Sama kabina prysznicowa "świeciła" grzybem. W rezultacie wydawało mi się, że wyszłam z tej łazienki brudniejsza niż weszłam.

Nie jestem pedantyczna... nie muszę mieszkać w luksusie. Niski standard tego "apartamenciku" wcale by mi nie przeszkadzał. Przeszkadzał mi ten wszechobecny bród. Co więcej, po dłuższej chwili stwierdziłam, że moja współlokatorka nie jest wcale czystsza. Na jej prześcieradla zauważyłam niemal czarne plamy w miejscu, gdzie leżą stopy. Taki sam bród widziałam na jej stojących w przedpokoju eleganckich letnich klapeczkach. W jej otwartej torbie podróżnej leżały wymieszane bluzeczki, staniki, majtki... oraz brudne balerinki i adidaski.. Coś sprawiło, że jeszcze powstrzymałam się przed rozpakowaniem swojej walizki.
  • awatar ptasia <3: eh. koszmarnie pewnie miałaś. najgorzej byłoby dla mnie z tym całym robactwem.
  • awatar Karciuśka: Hej! Fajny Pingerr
  • awatar kaciula: narracja fenomenalna. wciaga [no moze bez szczegołow o kolezance z pokoju]
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów