Wpisy oznaczone tagiem "alkoholizm" (97)  

lodowa
 
Floe:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jamniczek-pl
 
jamniczek-pl.pinger.pl/(…)wszyscy-jestesmy-chrystus…

Poprawka.

Nie, nie każdy alkoholik powinien go obejrzeć.

Każdy człowiek powinien go obejrzeć.

Może chociaż pięć, piętnaście, pięćdziesiąt osób spojrzy inaczej na chorobę osoby uzależnionej.
Większość traktuje jak śmieci.



“Don't you know you've got your Daddy's eyes?”



.......
  • awatar pstryk: próbowałam to oglądać ale nie dałam rady.. za dobrze pamiętam :P
  • awatar jamnick: @pstryk: nie wiem skąd ":P" na końcu... Za mało ostatnio rozumiem. A za dużo wiem.
  • awatar Louve: przepłakałam go wielokrotnie Koterski, jak zwykle - mistrzostwo świata w dostrzeganiu błahostek, o ogromnym znaczeniu
Pokaż wszystkie (15) ›
 

jamniczek-pl
 
  • awatar .Kia: oglądam i nadziwić się nie mogę.
  • awatar jamnick: @.Kia.: W jakim sensie?
  • awatar Makidu: uwielbiam ten film, podobnie jak "dzien swira"
Pokaż wszystkie (5) ›
 

kciuk-pl
 
Wnioski naukowców zasługują na uwagę. Według wyników badań z lat 60., niewielka ilość halucynogennego LSD może być pomocna w walce z alkoholizmem.

Link: www.kciuk.pl/LSD-pomoze-w-leczeniu-alkoholizmu-a85553
 

lostinthisfukinworld
 
Założyłam tego bloga, ponieważ mój blog główny jest zbyt znany wśród znajomych, a wstydzę się mojej sytuacji rodzinnej :( zatem może jakaś obca zupełnie osoba spojrzy na ten problem z innej strony? Ja już sobie nie radzę...

Moja mama jest chora, nie pracuje, dostaje jedynie pieniądze 'rehabilitacyjne' z ZUSu... jest to zaledwie 500 zł... ojciec dostaję na rękę 1650 zł, z czego daje na opłaty i przeżycie całego miesiąca, spłacenie rat i innych 1100 zł... resztę pieniędzy przepija, mówi, ze nie jest alkoholikiem, ale jak nazwać kogoś, kto wypija dzień w dzień kilka piw po pracy, a w weekendy znika na całe dnie i przychodzi najebany??
Brakuje nam pieniędzy na wszystko.... mama nie chce rozmawiać z ojcem na ten temat, udaje, ze nic się złego nie dzieje, mimo, że lodówka świeci pustkami bo ma 2 zł w portfelu... sama nie bierze leków, a bez nich moze umrzeć... nie ma za co wykupic recept.... wczoraj wybuchłam, nie wytrzymałam. Powiedziałąm ojcu, ze nie mysli w ogole o nikim, poza sobą i swoją dupą, ze zależy mu tylko na nachlaniu się, że taki człowiek nie powinien mieć rodziny..... i tym podobne słowa... matka krzyczała na mnie "zamknij się, słyszysz??? zamknij się!!!!".... ja zapłakana i cała trzęsąca się z nerwów (także mam problem z wysokim ciśnieniem i ta sytuacja była dla mnie niebezpieczna ale wtedy o tym nie myślałam) zaczęłam krzyczeć też na nią, dlaczego  nie ma zamiaru nic z tym zrobić, dlaczego ma gdzieś to, ze ojciec pije, ze przepija 1/3 pensji, ze nie ma leków.... wykrzyczałam też, że ją kocham i że robię to dlatego, ze się o nią martwię bo nie bierze leków.... i co usłyszałam w odpowiedzi?? "Jesteś najpodlejszą osobą jaką znam! nienawidzę cię! nie jesteśmy od dawna rodziną! zamknij się! tabletki to moja sprawa! jesteś podła!!!! wynoś się z domu, skończ studia i się wynoś!".... co lepsze, na ten kierunek na którym jestem, poszłam bo mnie zmusiła matka, siostra i szwagier.... siostra i szwagier też patole, mają po 25 lat, a już się tłuką, kłócą codziennie, zdradzają... ale to już inna bajka....
po tym co usłyszałam od matki poszłam do pokoju..... czułam, ze odpływam, ciśnienie bardzo wysokie, ciśnieniomierz pokazał arytmię serca i w tym momencie zaczęłam się dusić,.... nie mogłam złapać tchu, nie mogłam krzyczeć aby ktoś mi pomógł... byłam bezsilna, poczułam, ze cała dygoczę, ze osuwam się z krzesła, chyba dość głośno dyszałam bo usłyszała to matka i siostra, przybiegły, matka walnęła mnie 3 razy w plecy nie było to bicie ratunkowe no ale cóż, była wściekła to pewnie przy okazji wyżyła się bo dzisiaj mam na plecach siniaki :( ) i powoli zaczęłam odzyskiwać oddech... jednak dyszenie nie ustępowało przez 40 minut a matka tylko przyszła do pokoiku mówiąc, że mam przestać dyszeć bo zadzwoni po pogotowie psychiatryczne, ze powinnam się zgłosić do lekarza bo jestem psychiczna ;( nigdy taka nie była... w tym momencie zawalił mi się świat.... zostałam całkiem sama.... zawsze czułam sie bezpiecznie dzięki mamie.... to co wczoraj mnie spotkało, co usłyszałam i jak zostałam potraktowana po prostu zrównało mnie z ziemią.... coraz częściej myślę o samobójstwie bo tej sytuacji juz nie da się naprawić... nie wiem co mam robić.... nie wiem ;(
  • awatar Lola.†: bardzo Ci współczuję !!! ;/ naprawdę.! nawet nie wiem co napisać, to straszne co usłyszałaś od mamy, zrobiłaś to dla niej mimo problemów z ciśnienie a ona tak Ci się odpłaciła.;/ to przykre... dobrze, że założyłaś tego bloga bo to pomaga, tu można uzyskać chociaż w małym stopniu psychiczną pomoc. Ja nie cierpię swojej rodziny.. mieszkam z nimi, ale wcale nie rozmawiamy, nie wiedzą co się u mnie dzieję. Bo w sumie gdyby wiedzieli to pewnie teraz byłbym zamknięta w jakiś zakładzie bo mam , jak to ktoś kiedyś ładnie nazwał 'zaburzenia odżywiania'...mam to od 2 lat i nauczyłam się skutecznie to ukrywać przed nimi... i też w mojej głowie co jakiś czas pojawiają się myśli samobójcze, pojawiły się one już w gim. czyli jakieś 5 lat temu, ale mam kochającego chłopaka, który jest dla mnie wszystkim i dla niego żyję. Ty też nie możesz się poddawać chociaż wiem, że to trudne. Jakbyś chciała pogadać napisz na priv, chętnie porozmawiam;* *trzymaj się*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kciuk-pl
 
Takie rzeczy tylko w Polsce! Pan Władysław Z. obwinia wróżkę Calipso o swój zaawansowany alkoholizm.

Link: www.kciuk.pl/Wrozka-przepowiedziala-mu-smierc-Dl…
 

lodowa
 
Floe:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

marcelinab79
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

portalpolskieradio
 
portal polskieradio: Czesi uważają się za alkoholików - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1lc7hu #Czechy #alkoholizm
 

bog
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bóg:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

bog
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bóg:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

bog
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bóg:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

portalpolskieradio
 
portal polskieradio: Nietypowa terapia antyalkoholowa na Wiśle - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1hizxn #alkohol #alkoholizm
 

inivinia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Inivinia:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sweat.tears
 
sweat.tears: co za kuźźźwa poranek!!!!
wstałam rano i w lustrze zobaczyłam coś naprawdę dziwnego! wyglądam jakby mnie kurwa ptak w nocy podziobał! wszystkie moje naczynka, które zwykle są po prostu lekko widoczne pod cienką skórą zamieniły się w czerwone plamy! jakaś tragedia!
do tego wstaję żeby zamknąć okno i co widzę??? śnieg! noszzzz kurwa śnieg 26 marca???? to są jakieś jaja, których ja nie ogarniam czy co?
dłuższą chwilę leżałam i myślałam czy to nadal sen. moja twarz wygląda tak nierealnie, jakbym nagle się obudziła z rudymi włosami do ramion! dokładnie tak samo wygląda śnieg za oknem. czekałam aż się obudzę, ale się poddałam.
leżałam więc wgapiając się w ścianę szeroko otwartymi oczami, a moje ciało co chwila spinało się tak że prawie podnosiłam się z poduszki. co kilkadziesiąt sekund musiałam zmuszać się do rozluźnienia mięśni, które natychmiast wracały do stanu totalnego napięcia i gotowości jak do walki.
w środku czułam okropny lęk, takie oczekiwanie, jakby zaraz miało się coś stać,a  ja muszę być zwarta i gotowa do działania...

okropne uczucie...

boję się niedzieli. podsłuchałam jak ojciec mówił, że w niedzielę wyjeżdża gdzieś. czyli nie będzie go przynajmniej dzień. natychmiast zaczęłam planować co sobie kupię i co zjem. tak jakbym dniami w których się głodzę zapracowywała na dni kiedy daje sobie dyspensę na wszystko.
spróbowałam pozwolić tym myślom odejść. pozwoliłam sobie je dokończyć-jak kupuję jedzenie, jem je, zwracam, jak się potem czuję... starałam się je obserwować ze spokojem, na zasadzie" okej, to jest ta myśl, to jest ta wizja, ona się pojawia, bo jestem chora, ale to tylko wizja, nie muszę jej zrealizować". zamiast zmuszać się do nie myślenia o tym i zakazywania sobie pozwoliłam by po prostu przeszła jak film.
nadal mam w głowie moment pierwszego kęsa z bezkarnej uczty i świadomość, że jeszcze tyle do zjedzenia przede mną... najgorszy jest ostatni kęs, kiedy już wiem, że jest tylko jedna droga-do kibla... że nie ma już nic więcej do zjedzenia i nic się nie da już odkręcić, że jedyne co moge zrobić to zwymiotować.

nadal nie wiem co będzie. czy starczy mi sił???
staram się trzymać tego wczorajszego uczucia, kiedy pokonałam chęć wymiotowania. kiedy kładłam się spać i nie musiałam myśleć "od jutra nie wymiotuję", tylko mogłam myśleć "od wczoraj nie wymiotuję", czułam ulgę, że dwa dni mam z głowy.

ale boje sie przeokrutnie... trzymajcie kciuki!

ojciec jakby nigdy nic nie komentuje mojej wczorajszej perory. mimo, że nie raz powiedziałam o jego chorobie i jak trudna jest dla mnie świadomość, że w swojej autodestrukcji integruje się z jego alkoholową destrukcją, że powtarzam jego schemat, tak jakbym w chory, rozpaczliwy sposób znajdywała kolejną płaszczyznę porozumienia, czyli uzależnienie...
powiedziałam jak się o niego martwię, jak nie chcę żeby stał się warzywem, a ma 50 lat i przecież kiedyś i ciało i umysł odmówią mu posłuszeństwa...
mimo tego wczoraj jak gdyby nigdy nic wrócił do domu i wypił 3 browary. ależ to było ostentacyjne. jakby mi pierdolnął w twarz. jakby mi powiedział: pierdol się, mam w dupie twoje rozkminy... nic dla mnie nie znaczą! nic ci do tego! a jak ci tak strasznie przykro patrzeć jak sie zapijam to masz! patrz i cierp!

cholernie to boli. nic w nim nie zostało, nic kompletnie...
  • awatar slim_me: ja też tak miałam(teraz moje samopoczucie jest na tak wysokim, dobrym poziome, że wszystkie obżarstwa wydają się być daleką przeszłością) że cały tydzień prawie nic nie jadłam a potem było 'wielkie wpierdalanie" trzymam kciuki! nie wymiotuj :-) rób wszystko co w Twojej mocy, ale się nie poddawaj!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

sweat.tears
 
sweat.tears: jupi jupiiiii!!!!
drugi dzień bez rzyganiaaaa!!!!!!!!!!
byłam o krok, ale udało się! boże jaka jestem z siebie dumna! :)

wczoraj przeprowadziłam moją długo planowaną rozmowę z tatą. efekt żaden. jakbyśmy rozmawiali w innych językach.
ale powiedziałam! wywaliłam wszystkie okropne wspomnienia, tęsknotę, strach, żal, rozczarowania... bez litości, z konkretnymi sytuacjami, przykładami...
on zrozumiał co chciał. a raczej nie zrozumiał tego o co naprawdę chodziło. musiał tego nie zrozumieć, bo zeby to zrobić, musiałby COŚ ZROBIĆ. musiałby coś zmienić w sobie, w swoim życiu, hierarchii wartości, oglądzie sytuacji, ocenie przeszłości... a na to go nie stać.
uczepił sie kilku sytuacji, które podałam jako ilustrację swoich uczuć i był święcie oburzony jak mogę tak autorytarnie się o tym wypowiadać, skoro przecież NIE WIEM WSZYSTKIEGO.
no i co kurwa z tego????
co mi po świadomości gdzie był i co robił kiedy go nie było przy mnie??? NIE BYŁO GO I KONIEC! tęskniłam i koniec... jak chce mi wytłumaczyć nieznane mi okoliczności tego dlaczego pił, wywalał nas z domu, szarpał za włosy???
jak chce mi wyjaśnić to, co takiego się wydarzyło, że miał prawo patrzeć się na mnie tym swoim dzikim pijackim wzrokiem i wydzierać się 10 cm od mojej twarzy "patrz jak do ciebie mówię!". czego niby kurwa nie wiem???? co ma na swoje usprawiedliwienie, jakie okoliczności????

twierdzi, ze znam tylko wypadkową wielu zdarzeń i że nie interesuje mnie to co do tego doprowadziło. a co mnie ma to interesować? pamietam to co pamiętam, czułam się tak jak się czułam i nic nie zmieni tego, ze uważam, iż on, jako ojciec nigdy nie powinien pozwolić żebym się czuła tak zagrożona, tak niestabilna w miejscu, które powinno być dla mnie najbezpieczniejszym na świecie, czyli we własnym domu....
nie ma nic co mógłby mi powiedzieć oprócz "przepraszam, spierdoliłem... zrobię wszystko żeby Ci to wynagrodzić"
tylko tyle i aż tyle. niech to kurwa powie i pozwoli mi to zamknąć, zostawić i przestać te krzywdy pielęgnować w sobie. pilnuję ich i panicznie boję się je oddać, bo to podstawa naszej więzi.
jeżeli tego nie będzie, to co zostanie? co mnie z nim będzie łączyło? kilka imprez, kilka kupionych przez niego par spodni, kilka razem przesłuchanych płyt...
jeżeli pogrzebię te krzywdy, które przecież mam poczucie, że mnie ukształtowały, Że na nich zbudowałam swoją tożsamość, to poczuję pustkę, której się boję.
ale zrobię to! zrobię! zrobię mnóstwo pięknego, czystego miejsca na wypełnienie go samymi dobrymi rzeczami. będę biegać po tych jasnych pustych pokojach i cieszyć się niosącym się odgłosem kroków. i zrobię tam wszystko po swojemu. powolutku, pomalutku, ostrożnie i wystrzegając się taniej tandety. urządzę się tak żeby mi było wygodnie, bo teraz potykam się o ciężkie, obijające mnie meble, które wcale mi się nie podobają i oprócz tego, że wypełniają przestrzeń, to wcale z nich nie korzystam....
ładna metafora :)

wiem, że muszę to zrobić bez jego pomocy. będzie ciężko, ale kurde nie po to tak cisnę na siłce, żeby teraz mnie jakiś szpetny kredens przeraził :)
  • awatar ferredoksyna.: A może powiedz mu? Że chcesz usłyszeć przepraszam z jego strony, za to, że ci nie pomógł. Bo to nie dosć że facet to i rodzic, to chyba do niego trzeba dość "łopatologicznie". I następnym razem, jak będziesz miała ochotę, pamietaj o tym uczuciu dumy ^^
  • awatar sweat.tears: @~Aś: masz rację, do nich to trzeba dużymi literami i niezbyt dużą ilością słów, bo przy trzecim zdaniu się gubią ;) hm, może rzeczywiście on przyjmuje świadomość, że zrobił mi sporo krzywd, ale nie wie co ma zrobić z tym teraz-czasu przecież nie cofnie. no wiec nie robi nic... a ja czekam aż w końcu oświeci go, że jest takie magiczne słowo jak "przepraszam" :) może to ja mam być tym kto go oświeci??? hm, dam jemu i sobie czas na przetrawienie tego...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

sweat.tears
 
sweat.tears: pół jabłka z kefirem i otrębami
siłka
pół jabłka
pierś z indyka, pomidor, sezam, nasiona słonecznika, jogurt nat.
taka pseudo sałatka.
Nie rzygałam. Całe gardło, podniebienie i dziąsła mam podrapane i obolałe. ledwo przełknęłam dziś to cholerne jabłko.

Wróciłam z siłki przed 17:00 - ojciec miał mieć dziś jeszcze jeden koncert, ale mu odpadł - więc wrócił do wawy - o 15:00 dzwonił do mnie, już najebany. Jak wróciłam do domu to miotał się po kuchni robiąc sobie kurczaka w rękawie i mamrocząc "no jednak gotowanie na bombie nie jest takie łatwe..."
po czym otworzył sobie piwo. w lodówce są jeszcze dwa.
coś tam do mnie bełkotał ale zlałam go kompletnie.
pół godziny przyniósł mi część obiadu i postawił przy łóżku: "praktycznie bez tłuszczu, jak będziesz chciała to zjesz, jak nie to nie... ziemniaczki są zrobione po twojemu z tymiankiem!" sapnął tym swoim żiżu-żażu głosem...
nawet się nie wkurwiłam, obrzydza mnie po prostu w takim stanie. Patrzę na niego i praktycznie nie czuję nic.

próbuję spać, ale mi nie idzie.
chciałabym gdzieś iść, do ludzi, do muzyki, do gwaru, do energii.... myślałam, że mam dosyć ludzi, ale chciałabym na chwilę się zanurzyć w pozytywnej beztroskiej atmosferze.
niestety nie mam z kim. kupa.

Nie chce mi się pisać nic miłego o sobie. Może jutro.
 

jamniczek-pl
 
*Masz problem z alkoholem, jeśli...*

1. Przegrywasz wojnę na argumenty nawet z przedmiotami nieożywionymi.

2. Musisz trzymać się trawnika, żeby nie spaść z Ziemi.

3. Praca zaczyna przeszkadzać ci w piciu.

4. Podczas ostatniego badania znaleziono zbyt dużo krwi w twoim alkoholobiegu.

5. Twoja kariera skończyła się na pośle Samoobrony.

6. Nie wiedzieć czemu, stale dostajesz po głowie… deską klozetową.

7. Święcie wierzysz, że alkohol jest podstawowym produktem spożywczym.

8. Dwie ręce i tylko jedne usta – to jest dopiero problem z alkoholem.

9. Wszyscy czują, że coś jest nie tak, kiedy nie ma cię w barze.

10. Wyraźniej widzisz na to zamknięte oko.

11. Spotykasz same bliźniaczki.

12. Kiedy wreszcie przetrzeźwiałeś, okazało się, że na komputerze masz system Windows 95.

13. Notorycznie zdarza ci się spadać z podłogi.

14. Rano stwierdzasz brak wszystkich płynnych środków czyszczących i piorących.

15. To, co mówi Kaczyński, zaczyna nabierać sensu.

alko.opole.pl/alko5-8.html
  • awatar NearDark: [...]To, co mówi Kaczyński, zaczyna nabierać sensu.[...] :D :D :D :D to już się kwalifikuje do leczenia :D :D :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jamniczek-pl
 
Bardzo piękne i rozsądne wymiany zdań.

“- Mówisz, że jesteś wierzący, nawet Pan Jezus pił wino, jest o tym mowa w Ewangelii!”


- Mam rozumieć, że pozostałe rzeczy też robisz jak Pan Jezus skoro mi Go tutaj przytaczasz?


“- Z wódką nie wygrasz - Ty ją w mordę, a ona Cię na ziemię!”


- Na każdym kursie sztuk walki uczą, by nie lać tylko w mordę - a zwłaszcza, aby nie walczyć, gdy to nie jest konieczne.


“- Zdałeś - musisz to oblać, człowieku!!!”


- Ja już zdałem, nie chcę oblewać!

Za www.abstynenci.pl/powiedzonka-pijacych
  • awatar Express_Yourself: o woo super muszę zapamiętać bo czasem nie wystarczy słowo nie!
  • awatar NearDark: dobre :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów