Wpisy oznaczone tagiem "azjatyckie kosmetyki" (120)  

myasia
 

Dzisiaj kolejne ciekawe pomysły na świateczne prezenty. Produkty do makijażu to kosmetyki, które każda kobieta chciałaby zobaczyć pod choinką. Przygotowaliśmy kilka zestawów azjatyckich kosmetyków do makijażu m.in. pudry do twarzy, róże do policzków, mascary pogrubiające rzęsy, szminki do ust i inne. Każdy zestaw jest jedyny w swoim rodzaju, posiada atrakcyją cenę i pomoże podkreślić makijaż  każdej kobiecie :)
 
Zapraszamy www.myasia.pl/zestawy-swiateczne

prezent-produkty do makijażu.jpg
  • awatar choccolate: ciekawe zestawy:)
  • awatar maagicdesign.blogspo: Chciałabym dostać taaaki prezent :D muszę napisać do swojego mikołaJa :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

myasia
 
MyAsia A&K Beauty:
Big Sale.jpg

Wielka wyprzedaż na stronie myasia.pl:) www.myasia.pl/wyprzedaze Zapraszam do zapoznania się z asortymentem.
 

darkbeauty
 
Wracam w klimaty orientalne.
Dawno nie było recenzji BB Creamu :)
Na tapecie [dosłownie i w przenośni ;)] kolejny BB spod znaku Missha. Tym razem lekko "ekskluzywny" kosmetyk z linii Signature.

*Opis producenta*

Krem BB z luksusowej linii z zawartością lipidów. Działa rozjaśniająco na przebarwienia, spowalnia starzenie cery, leczy skazy, koi skórę (opatentowany NA - Complex).
Doskonale się dopasowuje, wyrównuje koloryt i maskuje niedoskonałości cery.
Drobniutkie cząsteczki uzyskane dzięki technologii mikro szlifowania miękko stapiają się ze skórą, zapewniają doskonały komfort noszenia aż do 12 godzin!
Lipidy, takie jak w płaszczu lipidowym naszej skóry oraz opatentowany kompleks aminokwasów wzmacniają działanie NMF (naturalnego czynnika nawilżającego) i zachowują odpowiednią równowagę nawilżenia i natłuszczenia skóry.
Organiczne składniki Ecocert, naturalny kompleks leczący i uspokajający cerę oraz opatentowana formuła `7 - free` minimalizują wszelkie podrażnienia skóry.
Kompleks peptydów, wyciąg z miłorzębu i 50 rodzajów różnorodnych ekstraktów roślinnych zapewniają doskonałe nawilżenie oraz dostarczają skórze bogactwo substancji odżywczych.
Do każdego typu skóry, nawet tej skłonnej do trądziku.

Produkt dostajemy w naprawdę ładnym opakowaniu. Całość utrzymana w stonowanej, złoto-brązowej kolorystyce, ozdobiona dyskretnym wzorem kwiatowym. Produkt opakowany jest w pudełko, wewnątrz którego znajduje się elegancka tubka. Co mnie zaskoczyło - tubka jest twarda :o. Jest wykonana z nieodkształcającego się plastiku, cały czas zachowuje pierwotną, "napompowaną" formę :). Pompka jest równie miła dla oka, biało- złota, bardzo funkcjonalna. Łatwa w obsłudze, można regulować głębokość nacisku i tym samym ilość wydobywanego produktu :). Nie zacina się.

Po ciężkawej perfect Cover i nieco tępej Cho Bo Yang, spodziewałam się kolejnego kremu w tym typie. Tymczasem Signature jest niespodziewanie rzadka i przyjemnie lekka, tym samym ma o wiele lepszą smarowalność i dobrze się aplikuje na skórę.
Pierwsze wrażenia: ładny, jasny kolor; beż z odrobiną żółci? Bardzo dobrze się wtopił w naturalny koloryt cery i ładnie ukrył pory, a dodatkowo oczywiście fajnie ujednolicił koloryt skóry :). Ogólne krycie określiłabym jako przeciętne, ale zaskakująco dobre jak na taki rzadki krem :)
Zapach ma delikatny, podobny do tego z Perfect Cover, ale lżejszy i mniej wyczuwalny.

Missha M Signature jest niezwykle lekkim BB, nie "dusi" skóry, nie czuć go na twarzy :). Nie zapchał mi cery ani nie podrażnił. Pozostawia na skórze glow, umiarkowany powiedziałabym, zdecydowanie mniejszy niż Elemong ;) Nie oceniam długofalowych właściwości pielęgnacyjnych kremu, gdyż korzystałam z niego jedynie kilkanaście razy, ale... generalnie podobało mi się jego działanie :). Nie zauważyłam wysuszenia, nie podkreślał też suchych skórek.

No dobra, dość gadaniny, czas na obrazki :)

No make up, jak widać - sporo do ukrycia
No make up.jpg

Swatch bezpośrednio na skórze, zapowiada się dobrze :) - jasno i żóltawo
Missha M Signature 21 swatch.jpg

A tu efekt po zblendowaniu
Missha M Signature 21.jpg

Rezultaty w szczegółach [drugie zdjęcie trochę nieostre mi wyszło, efekt niezamierzony] - ten sam fragment przed i po
Missha M Signature results.jpg

Podsumowując - bardzo polubiłam "Sygnaturkę" ;) i jest to krem, który z czystym sercem mogę polecić.
Występuje w trzech wersjach kolorystycznych [numerki 13, 21 i 23].

Cena: ok 90 zł / 45g
  • awatar paaula21: Rzeczywiscie barzdo fajny efekt daje:) ps. chyba pierwszy raz widze Ciebie tu :) pokazuj sie czesciej babolu :)
  • awatar Żanuś: uu..bardzo ladnie i klasycznie
  • awatar Dark Beauty: @paaula21: Byłam parę razy :) Dzięki :* @Zanus: Dzięki, choć... chyba nie o to chodziło ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

myasia
 

Tonik suiskin.jpg

Koreańska firma Suiskin myasiabeauty.blogspot.com/(…)suiskin-nowosc-z-rynku…) wypuściła na rynek rewelacyjny tonik nawilżający do twarzy.

zdjęcie duże tonik.jpg

Produkt ten nie ma konsystencji tradycyjnego toniku. Posiada bardziej gęstą formułę dzięki czemu tonik możemy bezpośrednio wylewać na rękę a następnie aplikować na twarz.

Dzięki bogatej formule oraz obecności wody z lodowca tonik głęboko nawilża skórę, koi ją, odświeża oraz zmniejsza zaczerwienienia. Nadaje się do skóry suchej, wrażliwej oraz naczynkowej.

1.jpg


2.jpg


3.jpg

Tonik zawiera również kwas hialuronowy dzięki czemu dobrze przeciwdziała pierwszym oznakom starzenia się skóry. Produkt jest dostępny na stronie www.myasia.pl
www.myasia.pl/tonik-nawilzajacy-przedziwdzialaja…

Dla uzyskania lepszych efektów tonik można stosować wraz z innymi produktami z serii Aqua Quench Water Whitening (srum, kremy nawilżające,maseczka)

jak użyć tonik.jpg
 

myasia
 
Zapraszamy do skorzystania z pierwszej, świątecznej promocji na www.myasia.pl
Każdą przesyłke powyżej 50zł wysyłamy GRATIS!!:)

bezpłatny transport_edited-4.jpg
 

myasia
 
logok.jpg

Jesteśmy firmą zajmującą się sprzedażą oraz dystrybucją komstyków koreańskich. W naszym asortymencie znajdują się kremy BB, azjatyckie pudry myjące, żele do oczyszczania skóry, kremy ze ślimakiem, kremy przeciwzmarszczkowe, produkty do makiajżu oraz wiele innych. Cały czas rozszerzamy nasz asortyment starając się nawiązywać współprace z coraz to nowymi firmami azjatyckimi

Na naszym miniblogu będziecie mogli przeczytać ciekawe informacje na temat właściwości i funkcji kosmetyków azjatyckich, makijażu, pielęgnacji skóry oraz wszystkiego co związane z orientalnym pięknem.Goraco zapraszam do obserwowania wpisów, komentowania oraz dyskusji:)

Kosmetyki Suiskin

cała seria produktów.jpg


Kosmetyki Lioele

lioele_company_in_myasia.jpg


Kosmetyki L'arcobaleno

larcobaleno_company_in_myasia.jpg


kremy BB

bb_krem.jpg


Maseczki na bawełnianej płachcie

beautyfriends_company_in_myasia.jpg


Kosmetyki do oczyszczania skóry

pudry.jpg


Kosmetyki do tonizowania skóry

toners.jpg


Kosmetyki do nawilżania skóry

revital.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Jakiś czas temu dostałam próbkę, dlatego dziś kilka słów o tytułowym kremie. Nie jest to recenzja, raczej opowieść o pierwszych wrażeniach po użyciu.

*Opis producenta:*

Missha A'Pieu Essential Source Snail Cream zawiera aż 80% śluzu ze ślimaka, a także kwas glikolowy oraz kompleks kolagenowo-elastynowy. Stymuluje naturalną mechanizmy barierowe skóry do oczyszczania, a w efekcie skóra staje się zdrowsza. Intensywnie nawilża i odżywia głęboko penetrując warstwy naskórka natychmiast po aplikacji. Jednocześnie usuwa martwe komórki czyniąc skórę delikatną, miękką i elastyczną.
Bezzapachowy.
Bezbarwny.
Nie zawiera alkoholu i parabenów.
Hipoalergiczny.

Nakładać na czystą skórę, lekko wklepując, przed użyciem toniku.
Missha Apieu Essential Source Healing Snail Cream.jpeg


Hm... od czego tu zacząć. Opis prezentował się napawdę fajnie, same plusy.
Krem jest zaskakujący, bo w zasadzie to wcale nie jest krem, taki typowy, a żel, do tego dość rzadki. Bezbarwny. Bardzo lekki. Nielepki. Szybko się wchłania. Do tej pory wszystko fajnie, ale... czułam bardzo wyraźny zapach alkoholu po jego otworzeniu, co nie zgadzało się z opisem. Nie wiem, być może producent miał na myśli denat, a przecież izopropyl alkohol jest bardzo podobny i równie agresywny, co jego "brat". Nie wiem, nie dotarłam [jeszcze ;)] do składu, więc nie umiem tego zweryfikować, a może takie złudzenie zapachowe dał inny składnik. :s

Aplikacja jest bardzo łatwa, krem-żel daje poślizg, szybciorem się wchłania a do tego pozostawia twarz przyjemnie wygładzoną. Te parametry od razu podsunęły mi myśl, że mógłby być fajną bazą pod makijaż.
W dodatku kosmetyk zostawia na buzi mat! Choć niestety złudne to jest, bo potem twarz zachowywała się normalnie [dla mnie] czyli pojawiły się tłuste miejsca na czole, skrzydełkach nosa i części policzków.

Hm... pojawiły się też i brzydkie niespodzianki, ale niestety krem się skończył i nie jestem w stanie zweryfikować, czy to jego zły wpływ czy też początek oczyszczania cery, co w sumie mógłby sugerować skład. Kwas glikolowy i śluz ślimaczy to takie newralgiczne składniki, które na początku mogą powodować wysyp, by później uczynić skórę ideałem.

So... działania nie oceniam, pomyszkuję jeszcze w sieci za składem i opiniami długofalowych użytkowników [część widziałam, same dobre]. Próbka zostawiła doświadczalny niedosyt.

Cena: ok 100-120 zł / 55ml
 

suzannem
 
Gdy zobaczycie ten produkt same będziecie wiedziały czemu kupiłam ten kosmetyk. Nie ważne było czy działa, czy jest skuteczny - musiałam go mieć, bo jest zwyczajnie... uroczy:D Na ogól nie robię takich zakupów, tłumacząc się, że coś jest urocze, ale tu akurat musiałam.

Produktem jest olejek - żel do stosowania na okolicę nosa i brody, czyli tam gdzie mogą pojawiać się nieproszeni goście, co to zwą się zaskórnikami. Ja sama z nimi nie mam jakiegoś ogromnego problemu, są jedynie niewielkie ilości na skrzydełkach nosa i ich się pozbywałam plasterkami (o czym kiedyś na pewno wspomnę;) )

Sam produkt użyłam parokrotnie, jednak jego jedyną rolą będzie chyba tylko i wyłącznie ładna prezencja:P Nie zauważyłam po nim zmniejszonej ilości czy też powstawania nowych zaskórników. Ot, produkt delikatnie złuszczający z mikrokapsułkami.

W ramach ciekawostki z tego samego jajeczka można po zużyciu produktu wyhodować roślinkę:D Tego jeszcze nie sprwadziłam.
 

suzannem
 
Był moim jednym z licznych zakupów pełnowymiarowych kremów BB. Dostałam jego próbkę parę razy przy okazji nabywania jakiegoś innego cudaka azjatyckiego;) Skuszona jakością, kolorem i kryciem kupiłam całe opakowanie na eBay'u. Jest to duży krem, 60 gramowy, z wygodną pompką do dozowania kosmetyku, ale teraz z racji rzadszego korzystania z kosmetyku, pompce zdarza się "trysnąć" za mocno kosmetykiem w niepowołane miejsca. Pół biedy kiedy jest to ściana, tudzież lustro. Gorzej wypadają ubrania i to zaraz przed wyjściem i przy braku opcji przebrania się...

Kolor wybrałam nr.3, w sumie na stałe uzywany mógłby być nieco jaśniejszy, ale gdy używam samoopalacza to nie widać żadnej różnicy:)
Konsystencja kosmetyku jest dla mnie dość lejąca i lekka. Zwłaszcza przy zestawieniu z serią kremów BB od Skin79 Hot Pink lub Super Gold.

Krycie jest jak na mój gust świetne, porównywalne (było) z tym nieszczęśnikiem po ostatnim upadku, czyli Revlon Photoready. Ale niestety okazało się, że krem ma pewną dla mnie wadę...

Przyzwyczajona do całego dnia bez poprawek, błyszczenia, ścierania się tutaj w tym przypadku byłam niemiło zaskoczona gdy spojrzałam po prau godzinach w lustro... Krem jakby się zważył? Dobrym określeniem jest tu angielskie słowo "cakey", tak jakby zrobił się taki "ciastowaty" na twarzy, cokolwiek to znaczy:P (nie zrobiłam zdjęcia, bo jak tylko to zobaczyłam to od raz zmyłam) Tak jakby się wbił z pory skóry, podkreślając jej wady, rozszerzone pory, itp. Może to moja wina gdzieś tu leży? Nie wiem, chcę mu dać jeszcze szansę, spróbować nałożyć na inny krem, zmieszać, cokolwiek, bo mam prawie całą tubkę i poza tym faktem jest do dobry krem.

Ale pożyjemy zobaczymy...

Krem nie pamiętam dokładnie ile kosztował, bodajże coś około 7-9 funów, czyli ok. 35 - 50 zł.
  • awatar kozakk102: ładna jest?? : tnij.org/zdjecie7474
  • awatar Kim Bambi: Ja mam ten krem bb w odcieniu Light Beige i osobiście jestem z niego zadowolona ^w^ .. na mnie jakoś się trzyma pomimo codziennych zajęć z tańca które trwają min. 3 godziny ^o^
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Kolejna modyfikacja 25-tego programu, który ewaluował do numeru 26, tym razem z jedynką po kropce :). Tu ciut więcej, tam ciut mniej, choć generalnie baza jest ta sama :).
pielegnacja xi rano.jpg

RANO:
- Eveline, Oczyszczający płyn micelarny 3 w 1
- Alterra, tonik do twarzy z orchideą
- serum z witaminą C i arbutyną, może wciapię do niego trochę glukonolaktonu?
- esencja z maseczki wybielającej Hokkaido Lovers [wymiennie z serum C]
- Skinfood, Peach Sake Pore Serum
- The Skin House, Wrinkle Snail System Cream [kończę]
- Skin79, The Oriental Gold BB Cream [testuję dwie wersje]
pielegnacja xi wieczorem.jpg

WIECZOREM:
- oczyszczanie twarzy pianką Missha Creamy Latte Green Tea Cleansing Foam
- Alterra, Tonik do twarzy z orchideą
- serum superwybielające na zmianę z esencją wybielającą z maseczki HK
- Yedam Yun Bit Yun Jin Gyeol Firming Cream
- Orientana, Rozmaryn, krem maska pod oczy
- prawdopodobnie ukręcę też coś mocniejszego z kwasami, co by rozpocząć sezon peelingowy i będę stosować co kilka dni, w zależności od intensywności łuszczenia

A tu EXTRA's do przetestowania.
pielegnacja xi extra.jpg

Zestaw próbek nowej linii kosmetyków marki Bandi o nazwie Gold Philosophy, a w nim:
- serum korygujące
- eliksir
- krem na szyję i dekolt

Skończył się kwas kojowy i na razie chwilowo jestem pozbawiona kolejnego opakowania, walka z przebarwieniami jednak ciągle trwa.
Testuję też nowy-stary BB Cream, kupiłam go milion lat temu i ... zapomniałam o jego istnieniu, a przecież wypadałoby przetestować :>
Pewnie spora część z Was zastanawia się, czemu w programie pielęgnacji dwie wersje tego samego bebika. Hm... niedługo pewnie pojawi się odpowiedź :)

Powoli kończą mi się liczne kosmetyki z tego programu pielęgnacji, szykują się więc wielkie zmiany :D
To lubię, będą nowe rzeczy do testowania :) Póki co jednak "męczę" starocie ;). Pomalutku klaruje mi się w głowie lista tego, co znajdzie się w kolejnej jego odsłonie, jednak nie potrafię zdecydować, który kosmetyk wybrać na wieczorny zmywacz twarzy. Waham się między mydełkiem z nanosrebrem a żelem ogórkowo-limonkowym z Bielendy.
  • awatar agu&tomas: sporo tych kosmetyków ;) ciekawa jestem ich działania ;) a szczególnie "serum super-wybielającego"
  • awatar MusicItsMyLife: jak dla mnie to mydełko z nanosrebrem t lipa-nie zauważyłam żadnych efektów
  • awatar Dark Beauty: @agu&tomas: Na razie jeszcze je testuję, ale pewnie za parę tygodni pojawi się recenzja :) @MusicItsMyLife: A recenzje ma takie dobre :o
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Poukładane plany zakupowe na październik rozwaliło doszczętnie pojawienie się limitek, szczególnie tej z Catrice, na którą wydałam majątek i powstrzymałam się z wydaniem kolejnego :P, po pomadki bardzo mi się spodobały. Ale jak wiecie, mam problem ze zużywaniem mazideł do ust, więc się powstrzymałam...

Już wiem, że w tym miesiącu w planie zakupowym muszę ująć pojawienie się Breaking Down [Essence], które może i nie zachwyca, ale pojawi się na pewno i to już niedługo... Lecz może Natura znów przyjemnie zaskoczy i wyłoży SpectaculART? Się zobaczy.

Tymczasem moje półki znów powiększą się o kolejne tubki z Azji [szczęśliwie tylko w ułamku], a będą to:
- Skinfood Royal Honey Sleeping Mask
- HadaLabo Super Hialuronic Acid Lotion
- HadaLabo Gokujun-α Milk
- Dr Jart+ Silver Label [nowa wersja]
- Innisfree Eco Science White BB Cream

- wspomniane wyżej produkty z limitki Breaking Down, ale co dokładnie, to jeszcze nie wiem >:D

- SLP z ZSK [OMG, jak to brzmi :P]

- być może przygarnę coś z Sephory, słyszałam, że ostatnio mają tam jakąś fajną wyprzedaż na produkty maki Yes To...

Yes to Cosmetics.jpg
  • awatar Hypnose: Właśnie w Sephorze kupiłam szampon Yes To cucumbers za 19 zł (wcześniej 65), 475 ml. Pojemność i konsystencja ok, ale z włosami nie robi nic, nawet ich porządnie nie myje, dlatego nie wiem czy warto. A i dodam, że skład jest naprawdę kiepski, same SLSy itp.
  • awatar Dark Beauty: @Hypnose: Już się zorientowałam w sytuacji i nic nie kupiłam. Kosmetyki do włosów składowo zniszczyli kompletnie. To już nie to samo, co parę miesięcy temu. Te do twarzy też zostawiają wiele do życzenia. Masakra...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Z początkiem każdego miesiąca robię swoisty rachunek sumienia i patrzę prosto w oczy mojemu uzależnieniu :P, zbierając jego efekty w jednym miejscu i dokumentując fotograficznie. Zapraszam zatem do obejrzenia jego wyniku w tym miesiącu :)

All together :D
zakupy pazdziernik.jpg

I uszczegółowione - tu pielęgnacja ciała i włosów:
- Eveline Slim 3D, Skoncentrowane Serum modelujące do biustu, Push-up Effect
- Joanna Rzepa, mój ulubiony szampon z zieloną etykietą
- Green Pharmacy, Eliksir wzmacniający do wypadających włosów
- Scandic Line, Organic Banana Mask, maska do włosów z ekstraktem z banana
zakupy pazdziernik1.jpg

Cuda kosmetyczne z Korei :D :
-Skinfood, Pineapple Peeling Gel
- Baviphat, Lemon Whitening Sleeping Pack
- Baviphat Apple AC Sleeping Pack
- Su:m 37 Secret Programming Essence
- Innisfree Trouble Care BB Cream
- Holika Holika Baby Bloom BB Cream Light for oily skin
- Holika Holika Baby Bloom BB Cream Moisture
zakupy pazdziernik2.jpg

Oraz kolorówka:
- Catrice LE Fabulous Fourties - róż do policzków
- Catrice LE Fabulous Fourties - paleta cieni, wersja z fioletem
- Catrice LE Fabulous Fourties - eyebrow lifter czyli rozświetlacz pod łuk brwiowy
- Essence LE Wild Craft - ciemnofioletowy cień do powiek
- Essence LE Wild Craft - lakier do paznokci w kolorze nude-róż
- KOBO, sypki pigment miedziany
- naklejki do paznokci
zakupy pazdziernik3.jpg

Na początku miesiąca byłam z siebie dumna, bo w sumie zapowiadało się, że w tym okresie mój zbiór znacząco się nie zwiększy. Jedynie kilka azjatyckich odlewek, czyli w sumie mało znamienna sprawia.

Jednakże pojawienie się limitowanych edycji kosmetyków Catrice i Essence dość mocno uszczupliło mój portfel, ale przecież nie mogłam przejść koło nich obojętnie. I tak powstrzymałam się resztką zdrowego rozsądku przed szerszymi wydatkami, bo planowałam jeszcze pędzel i rozświetlacz, i jasny cień też wpadł mi w oko, a ostatecznie to nawet ten zielony, mimo iż takiego koloru na powiekach nie noszę :o.

Maska bananowa to zakup ciut spontaniczny, akurat dziewczyny przyszykowały zbiorowe zamówienie i nie mogłam przegapić okazji :D Serum też jakoś tak kompulsywnie zakupiłam, ale w końcu czas zadbać o te rejony. A szampon i eliksir to takie regularne zakupy, jeden się skończył, a drugi planowałam od dawna.
  • awatar choccolate: uwielbiam opakowania tych azjatyckich kosmetyków :D Serum jest w porządku, kiedyś używałam. A maska bananowa, pachnie cukierkowo, ale jest dobra dla plączących się włosów
  • awatar Dark Beauty: @choccolate: Czasem chce się kupić coś dla samego opakowania :) Te owocki mnie rozbrajają :)
  • awatar agu&tomas: też mam tę paletkę cieni z Catrice o jestem nią zachwycona, świetnie podkreśla brązowe oczy
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Ponieważ kosmetyki z linii produktów Flebeaute bardzo mi się spodobały, postanowiłam jeszcze skrótowo przedstawić tę serię.

Oprócz toniku i emulsji w skład serii wchodzi:
- Diamond Peeling - zawiera puder diamentowy i pył z minerałów oraz ekstrakt z białej sosny i zagadkowy składnik cheonsanseolwha
Face Shop Flebeaute White Crystal Peeling.jpg

- Luxury Eye Serum - krem pod oczy i na powieki z perłą, białą sosną oraz ekstrakt z szafranu i skórki orzecha włoskiego
Face Shop Flebeaute White Crystal Eye.jpg

- Effect Essence - esencja pod krem wzbogacona liposomami pozyskanymi z białej sosny, ekstraktem z morwy oraz szafranu
Face Shop Flebeaute White Crystal Essence.jpg

- Moisture Radiance Cream - w składzie zawiera kompleks kwasów owocowych, wyciąg z kaktusa Nopal, a także szafran, białą sosnę i morwę, czyli właściwie przekrój składników z całej serii
Face Shop Flebeaute White Crystal Cream.jpg

- nie zabrakło BB Creamu :D z filtrem SPF 35
Face Shop Flebeaute White Crystal BB.jpg

W asortymencie były także ampułki z witaminą C oraz z kwasem hialuronowym.
 

darkbeauty
 
Jak wspomniałam poprzednio, tonik recenzowany we wczorajszym poście testowałam razem z emulsją, o której dziś opowiem.

*Opis producenta*

Emulsja o wysokim potencjale rozświetlającym. zawiera ekstrakt z białej sosny koreańskiej o silnych właściwościach rozjaśniających, a także ekstrakt z kaktusa Nopal, który nadaje skórze miękkości i ujednolica ton cery zniszczonej promieniowaniem UV i zszarzałej od zanieczyszczeń środowiska. Wzmacnia barierę ochronną skóry.

Face Shop Flebeaute White Crystal Emulsion.jpg

Wg koreańskich rytuałów emulsji nie stosuje się do zmywania makijażu, a jako element odżywczy, aplikowany po toniku. Po nim azjatyckie piękności nakładają serum, krem pod oczy i krem do twarzy. Z braku produktów do kolejnych etapów pielęgnacji używałam emulsji w roli kremu. Zresztą nie wyobrażam sobie [chyba] nałożenia aż tylu warstw mazidła na skórę.

Opakowanie jest identyczne jak w przypadku toniku, ascetyczne i eleganckie zarazem. Wnioskuję po wyglądzie, że odkręcane, jak większość emulsji, z którymi miałam do czynienia.

Emulsja ma charakterystyczną dla tego typu konsystencję, jest to biały, gęsty płyn, który dość łatwo wydobyć z opakowania [próbki w moim przypadku]. Z łatwością rozciera się na skórze.
jeśli chodzi o woń, to moim zdaniem pachnie dużo ładniej niż tonik, nie ma już tej mydlanej, lekko mdlącej nuty, która mnie drażniła.
Po nałożeniu kosmetyku na twarz natychmiast otrzymujemy wygładzoną i miękką skórę, która do tego jest rewelacyjnie nawilżona. Wchłanianie bardzo szybkie, brak lepkości po aplikacji.
W duecie z tonikiem uczucie nawilżenia trwa aż 14 godzin! Nie odnotowałam żadnych skutków ubocznych typu podrażnienia, zapchanie, zaczerwienienia.

Jak pisałam poprzednio, mimo tego, że kosmetyków używałam dość krótko i bardzo oszczędnie, to moja cera naprawdę wyglądała lepiej. To chyba wystarczający dowód, że duecik z linii Flebeaute działa. Cera stała się nawilżona, gładka i promienna, ale nie wybielona. Poznikały wszystkie niespodzianki, które lubią się pojawiać :s.

Ubolewam nad tym, że tak trudno dostać ten kosmetyk, bo chętnie wypróbowałabym całą linię! Nie ma jej na ebayu, GMarket też nie grzeszy ilością ofert. Koszt też trochę przeraża, ale dla tej skuteczności... :D

Cena: ok 100 zł / 140ml
 

darkbeauty
 
Pora na trochę egzotyki, czyli elaborat na temat toniku rodem z Korei :).

Do rzeczy!

*Opis producenta*

Prestiżowa, wybielająca linia przeciw starzeniu się skóry o klinicznie udowodnionym działaniu. Niezwykłe składniki rodem z koreańskiej przyrody [biała sosna koreańska] połączone z najnowszą technologią, aby z prawdziwą skutecznością działały przeciw przebarwieniom pigmentacyjnym, szarzeniu cery i oznakom starzenia.

Tonik z linii White Crystal przyspiesza odnowę naskórka poprzez aktywację metabolizmu skóry. Staje się ona jaśniejsza, nawilżona.
Dzięki bogatemu w składniki odżywcze ekstraktowi z kaktusa Nopal oraz betainie [formie naturalnego aminokwasu] skóra ulega szybszemu procesowi odnowy a cera nabiera równego kolorytu.
Face Shop Flebeaute White Crystal Toner.jpg

Dawno, dawno temu... dostałam ten produkt jako gratis do zamówienia, po czym odłożyłam go na półkę i kompletnie o nim zapomniałam.
Odkopałam go relatywnie niedawno, podczas jednego ze słynnych remanentów w tajemniczej szafie :P. A ponieważ leciał mu już termin, to postanowiłam go naprędce zużyć, co by nie przepadło :]

Nad opakowaniem rozwodzić się nie będę, bo moje kosmetyki miały skromne fiolki z solidnego, grubego i nieprzezroczystego plastiku, ale patrząc na zdjęcia i łącząc te dwa fakty wnioskuję, że to pełnowymiarowe wykonano tak samo. Oprócz tego jest o wiele bardziej eleganckie, a jego oszczędna forma tylko pogłębia efekt exclusive ;)

Konsystencja jak to w przypadku toniku.. woda, no! Do tego delikatny kwiatowo-mydlany zapach, może niebrzydki ale niespecjalnie przypadł mi do gustu.
Ponieważ toniku miałam niewiele, a chciałam go przetestować do ostatniej kropelki, zrezygnowałam z tradycyjnej aplikacji wacikiem, a nawet z formy sprayu i pobawiłam się pipetą, dzięki czemu starczyło mi go na 12 dni :P.
Po wklepaniu go w skórę dzieje się cud... aż nie mogłam uwierzyć w to, co czułam pod palcami. Nawilżenie, ujędrnienie, cera była też lekko wygładzona. Trochę też lepka, jak po kwasie hialuronowym, ale mu to wybaczam za całokształt. Nie zapycha ani nie podrażnia.
I wierzcie lub nie, ale po tych 12 dniach stosowania [razem z emulsją, o której jutro] naprawdę było widać poprawę stanu skóry! Stała się nawilżona, miękka, sprężysta i ukojona.

To naprawdę fajny kosmetyk. Szkoda, że tak trudno dostępny. Można go zamówić na niektórych stronach internetowych.

Cena: ok. 90 zł / 120ml
 

darkbeauty
 
Heh, właściwie zastanawiałam się, czy to nieco zmodyfikowana wersja programu nr 25, ale jednak tyle zmian w nim wprowadziłam, że zdecydowałam się na nowy numer ;)

Przyszła jesień czyli właściwa i odpowiednia pora na rozpoczęcie kuracji kwasami AHA [i BHA zresztą też :)]. Jak zwykle chciałabym wypróbować wszystko i to naraz - opisy cudownych właściwości każdego składnika aż krzyczą do mnie - Użyj mnie!, ale to wszystko trzeba jeszcze jakoś sensownie uporządkować.
Dumam więc sobie nad tym, bo i kwas jabłkowy i kwas salicylowy mnie kusi, a między nimi jeszcze kojowy i glukonolakton... i wydumałam sobie takie coś...
pielegnacja x rano.jpg

RANO:
- Eveline, Oczyszczający płyn micelarny 3 w 1 plus kropla olejku z drzewa herbacianego
- Skinfood, Peach Sake Pore Toner
- serum z witaminą C
- Skinfood, Peach Sake Pore Serum
- The Skin House, Wrinkle Snail System Cream
- Skinfood, Good Afternoon, Rose Lemon BB Cream # 1

pielegnacja x wieczor.jpg

WIECZOREM:
- oczyszczanie twarzy pianką Missha Creamy Latte Green Tea Cleansing Foam
- Alterra, Tonik do twarzy z orchideą [prawdopodobnie jeszcze go ulepszę jakimiś ekstraktami]
- tonik do twarzy z kwasem AHA + kwas kojowy
- serum superwybielające
- Yedam Yun Bit Yun Jin Gyeol Firming Cream
- w przypadku doraźnych problemów Mizon Acence Blemish Control Soothing Gel Cream
- Orientana, Rozmaryn, krem maska pod oczy


Od kilku dni testuję sobie ślimakowy krem i spisuję swoje obserwacje. Niedługo zakończę fazę testów i dodam do pielęgnacji krem Yedam :)

Planuję też ukręcić serum superwybielające. Jak może pamiętacie, borykam się z przebarwieniami pod oczami [ostuda]. Pierwszą próbę mam już za sobą, ale efekt... cóż, mógłby być lepszy :o. Tym razem staję więc do walki uzbrojona w jeszcze większą ilość wybielaczy, które zamierzam skoncentrować w jednym kosmetyku. Całość wspomóc chcę tonikiem z kwasem kojowym [trochę boję się jeszcze kręcić kwasowych kremów].

Muszę też zacząć bardziej regularnie nakładać BB Creamy. Niestety, jest to końcowy etap pielęgnacji, a co za tym idzie, moje lenistwo wygrywa :s i często sobie odpuszczam... A kolejka zapasów rośnie...

Co do samych kwasów AHA - na pierwszy ogień pójdzie pewnie migdałowy, może nawet pomieszam go z glukonolaktonem [upewnię się, czy można]. A może z salicylowym? A może z jabłkowym >:D. Najchętniej wsypałabym wszystko do jednej butelki, ale pewnie tak nie można ;) Albo miziała się innym każdego dnia. Tak pewnie nie ma sensu. Zatem będzie sukcesywnie, one by one. Może później zdecyduję się na stosowanie zamienne. Jak mi starczy w ogóle na to czasu :P
  • awatar MusicItsMyLife: oj też mam wlaśnie chrapkę na kwasy:) widziałam kojowy z migdałowym i chyba kupię:)
  • awatar SuzanneM: Ja mam z Biocosmetics kwas migdalowy w poloczeniu z kojowym. Najpierw 3 tyg uzywalam 2 razy w tyg, a teraz raz na tydzien. I stwierdzam, ze jest super. Cera jednolita, bez niespodzianek, stany pozapalne zagojone, zaskorniki z nosa i brody zniknely i buzia jest gladka jak aksamit:)
  • awatar Dark Beauty: @SuzanneM: @MusicItsMyLife: Dziękuję za komentarze - czyli można mieszać kwasy, a to dla mnie cenna wskazówka :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

darkbeauty
 
Dwie pozycje podsumowań za mną i tym oto sposobem dotarliśmy do ulubionej części czyli planowania kolejnych zdobyczy >:D

W tym miesiącu znów azjatycko, będzie 'skok' na:
- Baviphat Lemon Whitening Sleeping Pack
- Baviphat Apple AC Therapy Sleeping Facial Massage Cream
- Skinfood Pineapple Peeling Gel
- Holika Holika Baby Blooming Light BB Cream
- Holika Holika Baby Blooming Moisture BB Cream
- Innisfree Eco Natural Cover BB Cream # 1
- Innisfree Trouble Care BB Cream

- Green Pharmacy, Eliksir ziołowy do włosów wypadających
- Bielenda, Ogórek i Limonka, tonik do cery mieszanej

- limitka Wild Craft by Essence [powinna się wreszcie pojawić]

- ZSK: dipalmitynian kwasu kojowego, arbutyna, ekstrakt z malin, kwas jabłkowy

Jak widać... BB Creamy :P, jeszcze więcej BB Creamów... nie wiem, kiedy ja to zużyję, chyba od nadmiaru zacznę rozdawać ;) A wydajne cholerstwo, że nie wiem... Ale jak tu się oprzeć okazjom, które pojawiają się w rozbiórkach... Choć w tym miesiącu i tak nie ma tragedii, bywało, że zamawiałam duuuuuuużo więcej :o

Eliksir na liście już od jakiegoś czasu. Do tej pory testowałam jednak skuteczność szamponu Natur Vital, a że nie chciałam zafałszować obrazu obserwacji, to i nie było potrzeby zakupu.

Powracam też do walki z przebarwieniami. Na ostro. Wszystkimi dostępnymi, znanymi mi środkami ;)

Będą też kwasy. Ale o tym wkrótce :)
  • awatar jestemBasia: ja skusze sie na kolejne bb kiedy wykoncze to co mam plus prawie cale dwa opakowania rimmel wake me up :D
  • awatar Dark Beauty: @Azjatyckie Elfy: Ja muszę popracować nad większą regularnością w ich używaniu. Ostatnio wygrywa moje lenistwo i ciągle zapominam o aplikacji :o
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Choróbsko zażegnane [oby!], powrót do normalności, pora puścić bloga na stare tory :)

A zatem zapowiedziane zakupy poczynione we wrześniu :)
zakupy wrzesien.jpg

Jak widać na załączonym obrazku, tym razem dużo skromniej [pewnie chwilowo :P]. Nadal pozostaję w ciągu azjatyckich zakupów, ale co zrobić, skoro moja skóra naprawdę czuje się o wiele lepiej po tych kosmetykach. W tym miesiącu do moich zbiorów trafiły:
- Missha Brown Rice Powder Wash with Baking Powder
- Zamian Gold Cacao Pack
- Skinfood Mushroom BB Cream
- Mizon Snail Recovery Gel
- Mizon All in One Snail Repair Cream
- Mizon Watermax Aqua Gel Cream

- olejek pichtowy
- olejek z drzewa herbacianego

- Fruttini, Sorbet do ciała

Jak widać, zaopatrzyłam się w olejki eteryczne, już na samym początku miesiąca, mogłam je dodać do programu pielęgnacji :) Początkowo planowałam zrobić tonik z olejkiem pichtowym, ale nie mogłam dostać czystej nafty [tylko tę do włosów], a potem porzuciłam ten zamysł. Na razie dodaję kropelkę na wacik przy wieczornym oczyszczaniu. Może powrócę do idei zrobienia toniku.

Sorbet do ciała po głowie chodził mi już od dawna :o. I kij z tym, że ja prawie takich kosmetyków nie używam :o. Jak zobaczyłam, że ma promocyjną cenę, to się dwa razy nie zastanawiałam. O!
  • awatar Plan jest taki: też teraz kupiłam bb cream skinfood mushroom :)
  • awatar Dark Beauty: @Plan jest taki: Miłego testowania :) @smerfa69: Tam gdzie najtaniej czyli na ebayu :) Bo GMarketu jeszcze się boję :o
  • awatar SuzanneM: Hej, też mam obydwa kremy Mizon Snail Recovery Gel oraz Mizon All in One Snail Repair Cream. Jak bys je porównała, w Twoim odczuciu?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

darkbeauty
 
Dziś na tapecie - dosłownie i w przenośni - kolejny BB Cream Missha. Tym razem mój wybór padł na Cho Bo Yang # 1, który znalazłam wśród stosu próbek do przetestowania :P.
Jako, że to tylko próbka to w opinii pominę kwestie wymagające dłuższego stosowania, takie jak nawilżenie, działanie przeciwzmarszczkowe i takie tam. Natomiast skupię się na właściwościach fizycznych, równie ważnych w tym przypadku.

*Opis producenta*

Trójfunkcyjny BB Cream, który sprawia, że twoja skóra promienieje. Pełen ekstraktów z orientalnych ziół. Działa przeciwzmarszczkowo i naprawczo, wybiela i chroni skórę przed szkodliwymi prowmieniami UV [SPF 30/PA++]. Zawiera trzy rodzaje składników, takich jak dziki żeń-szeń koreański, Cordyceps Sinensis, aksamit i czyste złoto, które tworzą jasną, promienną skórę.
Stworzony aby utrzymać twoją skórę zdrową, bez podrażnień podczas stosowania. Zapewnia krycie i długotrwały efekt przez cały dzień.

missha-choboyang.jpg

Krem dostępny jest w dwóch objętościach - 20 oraz 50 ml oraz w dwóch kolorach [1 Natural Beige i 2 Calm Beige :P]. Tubka ma bardzo ładną stylistykę, utrzymaną w złoto-brązowych barwach, sprawia wrażenie nieco ekskluzywnej nawet ;)

BB Cream jest moim zdaniem dość gęsty,ma taką zwartą i... suchą konsystencję. Ale aplikacja nie sprawiła mi problemu, współpracował podczas nakładania.
Zapach słabo wyczuwalny, kmydlany [mi chyba wszystkie Misshe pachną właśnie mydłem >:D]
Cho Bo Yang wydaje się dość jasna [takie wrażenie w sumie mam przy większości BBC :)], ale nie porcelanowa. Krycie średnie,ale jak dla mnie zadowalające. Bardzo ładnie ujednolica koloryt. Przebarwienia ukryte, mniej kontrastowe. Brzydkie niespodzianki też nie rzucają się w oczy.
Leży na twarzy miło, nie tworzy maski, ukrywa pory. Trzyma się całkiem długo.

Tak to wygląda w praktyce [warto powiększyć, bo na tych 400px mało widać jednak :P] :
Missha Misa Cho Bo Yang.jpg

Pierwsze - naked face >:d
Drugie - Missha na skórze w dużym stężeniu, oddaje kolor kremu
Trzecie - blending [nic nie zapowiada katastrofy, ale...]
Czwarte - TA DAAAAM! Gotowe. Tylko właśnie jedno ale [dla którego np. warto powiększyć ;)].

Większość BB Creamów u mnie jako-tako się sprawdza. Może jestem ślepa, ale w mojej opinii całkiem dobrze wtapiają się w odcień skóry. A ta jest niestety zbyt różowa [i za jasna, ale na to oko przymykam, bo trochę opalona jednak jestem]. Na tyle różowa, że nawet moje ślepe oko to zauważyło.

A tu jeszcze porównanie z dwoma innymi BBC [u góry skoncentrowane plamki, poniżej roztarte smugi]
Missha Misa Cho Bo Yang comparison.jpg

1. Missha Misa Cho Bo Yang BB Cream # 1
2. Missha Perfect Cover BB Cream # 21
3. Elemong BB Cream

Jak widać przy Cho Bo Yang nawet Perfect Cover [na której różowe tony wiele osób się skarży] jest beżowa :P

Cena: ok 50 zł / 20 ml oraz ok. 85-100 zł / 45 ml
  • awatar pizmak007: najszybciej na ebay`u znajdziesz :)
  • awatar Dark Beauty: @Madziulla.: Jak napisała Pizmak007 - ebay. Ale na Allego też można znaleźć, niektóre polskie sklepy online też mają w ofercie, tyle, że oczywiście drożej niż na ebayu.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Na fotce z ostatnimi zużyciami można było zauważyć małą tubkę z niebieską, spiczastą końcówką. Dzisiaj parę słów o niej :)

*Opis producenta*

Serum zwężające pory BRTC z formułą Blemish Control System zawiera mnogość ekstraktów roślinnych, które koją podrażnioną i alergiczną skórę. Humektanty odpowiednio nawilżają skórę. Kosmetyk kontroluje nadprodukcję sebum i zachowuje równowagę hydrolipidową w skórze. Pozostaje ona elastyczna i promienna.

Główne składniki:
- wyciąg z oczaru - obkurcza pory
- kwas hialuronowy - aby zapewnić nawilżenie
- ekstrakt z lukrecji - uspokaja podrażnioną skórę
- Acetyl Hexapeptide-8 - wygładza zmarszczki i bruzdy mimiczne
- Vita-Extract - przywraca elastyczność, wzmacnia skórę
- Na-Complex - oczyszcza pory i przeciwdziała powstawaniu zaskórników
- EMX-Water - antyoxydant

Aplikować na oczyszczoną skórę potraktowaną tonikiem. Odpowiedni do skóry przetłuszczającej się, trądzikowej.
BRTC Pore tightening serum.jpg

Tak oto wygląda oryginalne opakowanie serum. W sieci znalazłam jeszcze trochę inne, z brązową butelką.
brtc-pore-tightening-serum.jpg

A mój sampel otrzymałam w takiej formie, jak poniżej.
BRTC Pore Tightening Serum.jpg


A co ja sądzę o produkcie?

Zaczynamy od opakowania :)
Moje jest bardzo poręczne. Wykonane z miękkiego plastiku, zakończone dziubkiem, bardzo wygodnie aplikuje produkt - można bezpośrednio na skórę, zatem higienicznie :)
Oryginalne to szklana butelka z pipetą, zatem również praktyczne i higieniczne.

Serum jest dość rzadkie, nieco żelowe,ale spływające i bardzo, bardzo leciutkie dla skóry. Ma jasnobłękitny,mętny, półtransparentny kolor - ładnie widać na drugim zdjęciu. Bezzapachowe.
Wchłania się niemal błyskawicznie i do matu, nie pozostawia przy tym żadnej warstwy. Jak już wspominałam, jest bardzo leciutkie, idealnie nadaje się pod krem [zresztą zgodnie z przeznaczeniem :)]. Odrobinę nawilża. Nie zapycha, nie podrażnia, nie wywołuje łzawienia ani innych efektów ubocznych. Trochę wygładza.

Co do samego działania na pory - tu mam pewnie wątpliwości. Zaraz po aplikacji rzeczywiście pory wydają się zwężone, ale z efektem długofalowym bywa różnie. Nie jestem w stanie tego ocenić. Raz wydaje mi się, że jest dobrze, innym, że nic się nie zmieniło. Cóż, obserwowanie gołym okiem zmian wielkości części milimetra bywa trudne ;)

Cóż... produkt jest fajny, naprawdę przyjemny. Ale... chyba zbyt mało spektakularny w działaniu, abym zdecydowała się na zakup. Można byłoby pomyśleć, że stosowałam go za krótko, bo to przecież tylko próbka, ale jest mega wydajny, a do tego używałam go tylko na skórę wokół nosa, więc starczył mi na dużo dłużej :)

I jeszcze podaję skład znaleziony w sieci :)
INCI: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Hamamelis Virgiana (Witch Hazel), Bark/Leaf/Twig Extract, Xylitol, Sodium Hyaluronate, Sodium PCA, Propylene Glycol, Acetyl Hexapeptide-8, Alkyl Methacrylates Crosspolymer, PEG/PPG-17/6 Copolymer, Carboxymethyl Chitin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Methylparaben, PPG-26-Buteth-26, Allantoin, Carbomer, Triethanolamine, Dipotassium Glycyrrhizate, Xanthan Gum, PEG-180, Gluconolactone, Camellia Sinensis Leaf Extracts, Oryza Sativa (Rice) Extract, Taraxacum Officinate (Dandelion) Rhizone/Root Extract, Centella Asiatica Extract, Platycodon Grandiflorum Root Extract, Sophora Angustifolia Root Extract, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Melia Azadirachta Bark Extract, Acid Red 33, Blue 1, Fragrance

Cena: ok 90 zł / 30ml
 

darkbeauty
 
Po krótkiej przygodzie z Nuxe [testowałam maseczkę i krem] wracam do testowania azjatyckich cudeniek :)
Stęskniłam się. W dodatku przerywnik był niezbyt udany i moja skóra woła o litość, więc nie wiem, czy w tak zwanym międzyczasie trochę jej nie podleczę, np. przy pomocy kremu Mizon Acence, żelu ze ślimakiem czy też jakimś kremem z kwasem salicylowym. W ruch pewnie pójdzie też zielona glinka. Ale to szybko i na krótko, aby nie zaburzać obrazu działania kosmetyków wprowadzanych do pielęgnacji :)

A co wymyśliłam tym razem?
pielegnacja wrzesien.jpg

RANO:
- Eveline, Oczyszczający płyn micelarny 3 w 1 plus kropla olejku z drzewa herbacianego
- Skinfood, Peach Sake Pore Toner
- serum z witaminą C
- Skinfood, Peach Sake Pore Serum
- Mizon, Snail Repair BB Cream plus ewentualnie puder bambusowy

WIECZOREM:
- oczyszczanie twarzy pianką Missha Creamy Latte Green Tea Cleansing Foam
- Skinfood, Peach Sake Pore Toner i kropelka olejku pichtowego
- Skinfood, Peach Sake Pore Serum
- Orientana, Rozmaryn, krem maska pod oczy

Wygrzebałam z zapasów serum Skinfood, które kupiłam jakiś czas temu i odkładałam jego testowanie na dogodny moment. Ale sprawa odłożona raz odkłada się cały czas i tak zleciało. Najwyższy czas opróżnić opakowanie :)

Na razie przetestuję na swoich porach duet: tonik plus serum, a z czasem pewnie dodam coś treściwszego na noc. Choć jeszcze nie wiem co :P

Pewnie program uzupełnią też jakieś maseczki i sleeping packi, ale tego jeszcze dokładnie nie analizowałam, nakładam na paszczę co się akurat nawinie :D
Plus Uguisu, które staram się stosować w miarę regularnie i dojrzeć efekty jego działania 6_6

Powoli zaczynam się też zastanawiać, jak w pielęgnację wpleść kosmetyki własnej produkcji oparte na kwasach i serum wybielające.
Ale to już temat na osobny wpis :)
 

darkbeauty
 
Skromny rezultat zużyć tego miesiąca. Ale zawsze krok do przodu :) Pozbyłam się wreszcie maski CW, która zalegała mi na pólkach zużyta do połowy :s. Rozpoczęłam też akcję zużywania azjatyckich produktów, których ostatnio w mojej łazience pojawiło się zbyt dużo :o
zuzycia sierpien.jpg

Bohaterami 'denka' sierpniowego są:
- szampon do włosów Timotei Jericho Rose, Moc i blask
- Ziaja, Maziajki, płyn do kąpieli o zapachu coli
- Eveline, 3 x Kwas hialuronowy, Płyn micelarny
- Charles Worthington, Results Colour Bright, Colour Intense Reviwing Treatment, maska do włosów
- Etude House, Aqua Cure Set - tonik, emulsja i krem
- BRTC Pore Tightening Serum

oraz próbki
- Lioele Triple Solution BB Cream
- Baviphat Magic Girls BB Cream # 1
- It's Skin, I-code Wrinkle Control 3 Plus BB Cream
- DrJart+ All Out Black Head
- Mizon Acence Blemish Control Soothing Gel Cream i Spot Solution Serum
- Missha Super Aqua Oxygene Peeling
  • awatar beautybypatrycja: musze dodac swoj post o moich zuzyciach:)ciekawa jestem tego specyfiku od timotei
  • awatar Dark Beauty: @beautybypatrycja: Szampon fajny i przyjemny w uzytkowaniu, ale... jak to się mówi pupci nie urywa ;)
  • awatar katarina136: Mydło Ziaja o zapachu coli uwielbiam. :D ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Wraz z początkiem miesiąca tradycyjnie staram się zaplanować budżet na kolejne kosmetyczne wydatki. Jak same wiecie, trzymanie się planu różnie mi wychodzi ;), ale zawsze warto go mieć :D

We wrześniu chciałabym się zaopatrzyć w następujące produkty:
- szampon Natur Vital [jeszcze nie wiem, która wersja]
- Elfa, Green Pharmacy, Eliksir ziołowy do włosów - prawdopodobnie wzmacniacjący
- olejek pichtowy

- Skinfood Mushroom BB Cream
- Zamian, Gold Cacao Pack
- Skinfood, Good Afternoon, Rose Lemon Tea # 1
- Mizon Snail Recovery Gel
- Mizon, High Concentrated Orange Blossom Ampoule
- Mizon Snail All In One Cream
- Mizon Watermax Aqua Gel Cream
- Missha Brown Rice Wash Powder

- oraz wszystko, co mi w oko wpadnie po ujrzeniu limitki Wild Craft od Essence, która powinna zawitać do Natur :)
Essence Wild Craft all.jpeg
  • awatar Lady92: Mnie kusi ten pedzel :) wyglada na mieciusi :)
  • awatar Cactus Spirit: pędzel faktycznie wydaje sie fajny, kusi mnie jeszcze zestaw do brwi i pierwsezy od prawej lakier ^^
  • awatar migus: A mi się podoba ta jasna pomadka.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów