Wpisy oznaczone tagiem "depresja" (1000)  

rennina
 
Jutro wychodze ze szpitala. Tylko weekend w domu, mam nadzieje ze go przetrwam. Pozniej dalej terapia.
Zaczynam wpierdalac jak swinia, co popadnie, ciagle jem az mi niedobrze, ale tego nie wymiotuje. Znowu przytyje, nie moge sobie na to za bardzo pozwolic, bo mam rozwalony kregoslup i bedzie coraz gorzej.
Przeczytalam "Mama klamie". Super ksiazka, polknelam w 3 dni. Jesli ktos lubi cos pod psychologiczny thriller to polecam.
Boje sie przytyc, bo znowu nie bede miala ubran.
Najpierw psychika, pozniej fizycznie.
Musze sie trzymac tej mysli, tej kolejnosci.
Nie moge za duzo na siebie nalozyc, juz nie teraz, juz jest za pozno, za duzo czasu stracilam na umieraniu.
Kiedy zaczne zyc?
l.jpg
  • awatar Nuteliaஐ: w każdej chwili można zacząć żyć, nie bierzesz żadnych leków?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Dziewczyny z pracy zaprosiły mnie na imprezę u jednej z nich w domu i nie mogę się doczekać! Kiedy ja ostatnio byłam u kogoś znajomego w domu? Może trzy lata temu. U koleżanki? Yyyy... w pierwszej klasie gimnazjum. Nie mogę się pochwalić pokaźną sumą znajomych... w sumie liczba moich przyjaciół wynosi 0, a ludzi, z którymi gadam...5. No. Słabo. Dlatego ucieszyłam się, gdy zaprosiły mnie do siebie na noc, nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam koleżanki, ale było to bardzo dawno temu. Do tego będę z nimi nocować... wow. Mam nadzieję, że zaakceptują mnie także poza pracą i zyskam w końcu jakiś znajomych... Sarenko, błagam nie spierdol tego.
b75f3fb90859814c2589286b98b24583.jpg

1069affda12f2fe76b0f9557902c39bb.jpg

7a1efbf5b766f72ea215a7e4f95ae2bd.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Napisałam emocjonalny, pozytywny i przyjemny wpis, ale pinger postanowił nagle się odświeżyć i wszystko poszło się jebać. Pierdole.
1b50419c420b5eeb656c3a2a296e2cd8.jpg
 

deergirl
 
Przeszłam już tę przeklętą grę "Life is Strange". Dobra, nie jest przeklęta, ale momentami myślałam, że scenarzyści musieli mieć dość osobliwe życie szkolne. Ostatni Epizod rozwalił mnie od środka, a mój mózg do tej pory nie chce zdrapać się ze ściany. Największy mind fuck jaki miałam. Serio. A widziałam mocno popierdolone filmy i czytałam mocno schizowe książki. Najgorszy był ostatni wybór... no kurwa nie wiedziałam co mam zaznaczyć. Jakoś niedługo wychodzi dodatek do gry, przedstawiający wydarzenia sprzed gry - prequel o Chloe i Rachel.
Ponoć ma powstać część druga, opowiadająca zupełnie inną historię, z nowymi bohaterami i w innym miejscu. Jeśli będą się inspirować jedynką to już mogę sprzedać nerkę, by uzbierać kasę. No cóż. Rzadko kiedy mnie coś tak wciąga i robi mi dosłownie wodę z mózgu - must have!
5478eb1e4c184202b18df8cc15a3e82e.jpg
  • awatar fire.walk.with.me: gdzie to sie gra w ta gre bo tak duzo osob jest tym zachwyconym a nie nigdy nie wiem co i jak
  • awatar Amfitryta: miałam o to samo zapytać ... czy to jest gra online czy do zakupienia w sklepie ?
  • awatar LonelyDeer: @Amfitryta: Trzeba kupić :/
Pokaż wszystkie (4) ›
 

rennina
 
W nocy skonczylam czytac "zapisane w wodzie". Chyba z 2 miesiace to czytalam. Problemy z koncentracja.
Ksiazka jak na moj obecny umysl zagmatwana, kazdy rozdzial z innego punktu widzenia, chociaz podziwiam autorke ze sie w tym nie pogubila. No i jak zwykle nieoczekiwane zakonczenie. Ciezko sie bylo dokladnie domyslic. Nie wiem ktora ksiazka lepsza, dziewczyna z pociagu czy ta. W kazdym razie lepiej czytac nic nie czytac, szczegolnie bedac w psychiatryku.

W zasadzie to nie mam komu powiedziec nawet tak durnej rzeczy, ze skonczylam czytac ksiazke. Samotnosc to taka ciezka trwoga?
https%3A%2F%2F41.media.tumblr.com%2Ff6e5b58bd02fced9fb50318134866722%2Ftumblr_nvuvnpdfV51skz25qo1_1280.jpg
 

rennina
 
W szpitalu nie ma cieplej wody i nie bedzie przez nastepne kilka dni. Trzymala mnie silna deprecha, wiec poszlam sie umyc. Smiali sie ze mnie ze jestem morsem. Ale umylam sie, ledwo przekonalam cialo do mojego pomyslu. Gdy juz stalam cala pod deszczem zimnej wody zaczelam czuc ze zyje. Wszystko puscilo.
Kiedys bardzo bliska mi osoba robila mi taka kuracje jak zaczynalam sie zle czuc. Czuje spory sentyment do tego zachowania.
Gdy zalejesz klatke piersiowa i plecy lodowata woda zaczyna brakowac tchu. I chyba o to w tym chodzi.
Dzis znowu czuje sie coraz gorzej, moze wlaze do wody?
FB_IMG_1496809606752.jpg
 

rennina
 
Mam 170cm wzrostu. Obecnie wygladam jak wieloryb. Wygladam tak przez skutki uboczne lekow, chorobe i wlasne niedbalstwo. Chociaz moge sie bronic, nie musialam wpierdalac jak swinia, zeby tyc. Z poczatku to byly obrzeki - "zejda". Pocilam sie, nie miescilam stop w buty, zmienili leczenie, ale nie umieja trafic w to samo tzn zebym sie dobrze czula. W dupie mam wyglad.
Od dziecka bylam tlusciutka, mialam wyrosnac, ale cos nie wyszlo. Troche obwiniam mame, ktora stosowala na 11 letniej dziewczynce diete dukana itp. Metabolizm juuz wtedy musial padac.
Cale gimnazjum meczylam sie z proana i bulimia. Schudlam, wygladalam ladnie, a w lustrze widzialam swinie. Teraz patrze na te zdjecia, na zapiski dat i wagi, pomiarow obwodu. I szkoda mi tej dziewczyny. Teraz nie ma to zadnego znaczenia, kogo obchodzi ile wazylam 23 marca 2k14? Nie umialam sie docenic, ani kochac. Wazylam ciagle za duzo. Tylko nigdy nie bylo tej wlasciwej wagi i nigdy jej nie osiagnelam, bo wpadlam w wir bulimii. Ona przekreslila wszystko. Nie umialam normalnie jesc. Albo napad albo glodowka. Ciagla zlosc na siebie. Skonczylo sie chudniecie. Wyszlam z tego, nie wiem jak. Z pewnoscia pomogl instagram i tamta spolecznosc jak i dzialalnosc wilczoglodnej. Jednak dalej sie zdarza, ze sie nawpierdalam. I to juz chyba zostanie w czlowieku.
Teraz moim glownym celem jest wyzdrowiec psychicznie. Pozniej wrocic do normalnego trybu zycia i zajac sie zbijaniem masy. Pewnie waze kolo 100kg, ale oprocz wzgledow zdrowotnych mam w to wyjebane.
tumblr_neh6tq7ffS1r95ufao1_500.jpg
 

rennina
 
Najchetniej bym sie zabila albo chociaz pociela. Juz 3 dzien trzyma mnie coraz mocniej totalna deprecha. Pojscie siku to wyzwanie, najchetniej bym zniknela. Jezeli cos sobie zrobie to pojde na dol na obserwacje ( same ciezkie przypadki, straszny widok) a w dodatku nie pojade na terapie na ktora czekam juz ponad pol roku. Racjonalne myslenie stara sie wygrac. Ale ja wciaz widze lustro w lazience, ktore tlucze sie na kawalki robiac mi glebokie rany.
Chce cos poczuc, w koncu, poza pustka, bezradnoscia, niechecia, zmeczeniem.
Jeszcze tydzien do osrodka terapeutycznego. Moze warto poczekac. Zamkna mnie na 3 lub 6 miesiecy. Jak to nie zadziala to podejme ostateczna, skuteczna probe samobojcza i dam sobie spokoj ze wszystkim.
Sama nie wiem co wole, jest mi obojetne
https%3A%2F%2F41.media.tumblr.com%2F73c43b6889fac0ff2c0052c7ec07b0f1%2Ftumblr_npa8bphN7K1tfklkjo1_1280.jpg
 

honeychile
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

rennina
 
Dlugo sie zastanawialam nad stawieniem sie do izby przyjec. Kazdy dzien byl meczarnia a z nocy na noc bylo coraz ciezej wytrwac, zeby sie nie zabic. Decyzja byla w koncu spontaniczna. Mialam dosyc bycia w domu, czulam sie jakbym umierala. Skierowanie mialam juz dawno wypisane, wiec problemem byla tylko podroz do szpitala. Wybralam zupelnie inne miasto, zeby byc z dala od rodzicow i wszystkiego.
Pierwsze wrazenie bylo tak pozytywne, ze sama bylam w szoku. Ludzie serdeczni, pomagali, tlumaczyli. Szybko zaprzyjaznilam sie z kobietami z pokoju. Kazdy mimo swojej choroby chcial pomoc. Z poczatku nie widzialam zadnych wad, samopoczucie duzo lepsze niz w domu. Czulam sie bezpiecznie. W koncu.
Jestem tu juz 3 tygodnie. Ludzie przychodza, odchodza, na niektorych trzeba uwazac, ale malo jest niebezpiecznych przypadkow. Trafilam na spokojny oddzial. Sluzba jest rozna. Nie raz byly tu rozne paranoje, dziwne zachowania pielegniarek. Trzeba bylo pilnowac jakie leki daja, bo czesto sie myla. Jedzenie jest paskudne, tzn po 3 tygodniach juz wszystko umiem zjesc.
Zostaly 2 tygodnie do przyjecia mnie na oddzial terapeutyczny. Strasznie sie zastanawiam, czy wole przeczekac je w szpitalu, czy wrocic do domu. Bylam raz na 3 dniowej przepustce i tylko marzylam o tym, zeby sie zabic. Jednak szpital dobija, ta sama sala z 7 osobami, ograniczone wyjscia, brak normalnego sklepu. Jestem drazliwa na niektore osoby i tylko czekam az wyczerpie mi sie cierpliwosc i wlaczy sie agresja.
Umiem sie w koncu skupic, nadrabiam material z drugiej liceum, obecnie biologie. Jestem tym zachwycona i daje mi to duzo nadziei na lepsza przyszlosc.
Oczywiscie szpital obiecywal terapie, zajecia, rozmowy z psychologiem. U psychologa bylam raz, wczoraj. Dostalam testy do wypelnienia i wlasciwie sami musimy sobie znajdowac zajecia.
Jezeli ktos sie zastanawia, czy szpital pomoze, to moja odpowiedz brzmi tak, o ile chodzi o ustawienie lekow. No i swiety spokoj. Chociaz pacjenci pomagaja, robi sie sama z siebie terapia grupowa.
FB_IMG_1497212649126.jpg
 

rennina
 
Chcialam nakreslic sytuacje, a raczej intencje bloga. Wszystko co tu napisze wydarzylo sie w moim zyciu. Mysle, ze jezeli napisze to publicznie to w koncu zamkne pewien rozdzial w moim zyciu, uporam sie z przeszloscia. Mowia, ze przy terapii nie trzeba wygrzebywac syfu, ale ja mysle ze jest mi to potrzebne. Obecnie jestem w szpitalu psychiatryczym. Moze udzielicie mi rozgrzeszenia, moze ktos cos wyniesie z mojej pisaniny, moze jest ktos kto tak jak ja nie moze zebrac sie do kupy. Nie naleze do pomocnych osob, tzn uwazam ze nie umiem pomagac, ale w razie czego czekam na prywatne wiadomosci. W kupie sila
https%3A%2F%2F41.media.tumblr.com%2F684d398e7fffc01cfab030baead9ab30%2Ftumblr_nsa5jpuEFG1s0u653o2_1280.jpg
 

deergirl
 
Jestem wkurwiona...tak, na własną mamę. Wreszcie miałam chwilę dla siebie, M. poszedł do swojego mieszkania, a ja chcę odpocząć przed jutrzejszą pracą. Powiedziałam jej wprost, że chcę być teraz sama. Nalegała żebym pogadała z nią 3 minuty. I się kurwa zaczęło. Powiedziała, że nie podziękowałam jej za kartkę z okazji zdania matury (tak btw. zdałam maturę, ale nie jestem zadowolona z wyników). Brzmiało to jak pretensja. No to powiedziałam, że przecież podziękowałam jej wczoraj. Wydarła się na mnie, że nie można mi nic powiedzieć, nie można porozmawiać i nazwała mnie pieprzoną księżniczką. Przegięła. Skoro jestem "pieprzoną księżniczką" to mogę już sobie znaleźć mieszkanie. Nie pozwolę nikomu tak mnie nazywać. I to za co? Nie wiadomo tak naprawdę, o co jej kurwa chodziło. Mam dosyć na dzisiaj. Wszystkiego. Właśnie w takich momentach mam ochotę żeby wszystko się skończyło.
EDIT: Przyszła mnie przeprosić. Tylko ona potrafi mnie doprowadzić do szewskiej pasji!! Ale i tak ją kocham.
66500e740dcd6bd51adef26f7a82fad7.jpg
  • awatar Gorzkie Żale: No właśnie, o co chodziło. To ważne. Bo może nawet nie o główną kwestię, a poboczną. Jakie słowa padły? Bo wiesz, niektóre tematy są w duszy jak bolesne odciski. Jeśli np. ktoś zarzuca mi... np gadulstwo ;) setki razy, a potem znowu do tego wraca, choćby tylko żartem, np. w romantyczną noc, to cały romantyzm tej nocy (i nie tylko;) diabli biorą. Znowu niemiłosiernie boli. Znasz to, na pewno :)
  • awatar Gorzkie Żale: Ale jeżeli przeprosiła, to znaczy, że jest już ok, po sprawie - a to najważniejsze :) zrelaksuj się :3
  • awatar Gorzkie Żale: PS. Śliczne zdjęcie :) skąd masz? ;) :D
Pokaż wszystkie (5) ›
 

deergirl
 
No i nadszedł ten dzień. Miałam nadzieję, że coś się niespodziewanie wydarzy i jednak nie będę musiała jechać. No cóż, nadzieja matką głupich... Za dwie godziny pociąg, a ja co minutę odczuwam większe mdłości, ja już jestem chora, a co dopiero tam. Jednak nie mam zamiaru mieć tam depresji i siedzieć w domu. Ooo nie, nie po to się męczę, by ci ludzie mieli satysfakcję, że ze mną jest coraz gorzej. TEGO IM NIE DAM! Spakowałam wszystkie moje kosmetyki, najlepsze, najseksowniejsze ciuchy, jakie mam. Kurwa nawet bieliznę wzięłam z koronkami, która odsłania więcej niż zasłania - nie muszą tego widzieć, ale ja będę miała to poczucie, że nawet bieliznę chce mi się nosić seksowną. Nieważne kogo spotkam, któregoś z moich byłych, moją "najlepszą" przyjaciółkę, czy tych półgłówków z morskiej czy z żywieniówki. Spojrzę im prosto w oczy z wyższością.
4893fff67a0f73bbe88c09cb153cd29c.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Nieubłaganie zbliża się dzień wyjazdu do Świnoujścia na weekend z moim chłopakiem. Boję się. Nie wiem jaka będzie moja reakcja, kiedy kogoś spotkam. Nie wiem czy nie splunę na czyiś widok, czy się przywitam, czy się przytulę na przywitanie, czy wbiję komuś kosę w żebra. A może znowu wszystkie złe wspomnienia wrócą i mnie to zniszczy. Nie chcę tam jechać, za bardzo się boję. Chyba nigdy nie będę już w stanie tam pojechać bez poczucia przygnębienia zmieszanego z nienawiścią. Ja na to miasto reaguję wręcz alergicznie. Niemożliwe jest, że nikogo nie spotkam - to bardzo małe miasto. Najgorzej, że są tam Dni Morza, a tam zlatuje się całe Świnoujście. Wszyscy naraz w tym samym miejscu, gdzie ja. Ich spojrzenia. Już je czuję na sobie. Nie mam pojęcia jak sobie poradzę i czy wgl sobie poradzę. Być może będę zupełnie wyprana z emocji, z moją anhedonią na twarzy będę na nich patrzeć pustym, nieobecnym wzrokiem z niewzruszoną miną. Chciałabym tak umieć, chciałabym mieć pewność, że tak własnie będzie. Wiem jedno - to nie będzie przyjemy weekend. Przynajmniej spędzę trochę czasu z babcią i zjem jej pyszne gołąbki i ciasto. "Niech już będzie, co ma być to będzie" cytując Organka. W sumie jadę z M. to może on będzie w stanie mnie jakoś ogarnąć, zająć mnie czymś bym nie dostawała pierdolca co minutę.
7ff07dabe114c6400d88baf597356a54.jpg
  • awatar gość: Nie wyjeżdżaj, bo ja już umieram. Mam koszmary w głowie co minutę...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
Dzisiaj spotkałam się z moją kuzynką. Nie widziałyśmy się chyba z trzy lata, ale nigdy nie miałyśmy ze sobą dobrego kontaktu - jest dużo starsza ode mnie. Ja mam 19 lat, a ona 26, więc to chyba logiczne, że słabo się dogadywałyśmy. Zawsze mnie denerwowała, bo grała wielce dorosłą, a w moich oczach nie była taka mądra i wspaniała, na jaką siebie próbowała kreować. Nagle postanowiła odnowić kontakty rodzinne i zaprosiła moją mamę i mnie na kawę. Po prostu pogadać. Nie byłam zbyt zapalona do tego pomysłu, bo wiedziałam, że nie będę miała zbyt wiele do powiedzenia... i tak było. Nasze spotkanie mnie trochę przygnębiło. Prawda jest taka, że jej strasznie zazdroszczę. Chyba wszystkiego. Jest bardzo  ładna, zazdroszczę jej wyglądu - trochę ciemniejsza karnacja, zielone oczy i cycki - nie za duże, ani nie za małe. Studiuje we Włoszech, ma faceta Włocha, gada po włosku. Z tego co pamiętam z dzieciństwa, ona raczej stroniła od nauki i nie przykładała się do niczego. Czuję się przy niej jak nieudacznik. Zaproponowano jej zrobienie doktoratu w Poznaniu, ale stwierdziła, że jej się nie chce. Mogłaby, ale jej się nie chce. W jej wieku chyba będę mogła sobie pomarzyć o zrobieniu doktoratu. Denerwuje mnie fakt, że zadziera nosa, ale przecież może to robić. Przy niej wypadam blado. Opowiadała ile to chłopaków próbowało ją wyrwać w różnych sytuacjach etc. Wydaje się, że może mieć każdego. Nie pamiętam kiedy ktoś ostatnio mnie podrywał. Czasem ktoś się obejrzy, ale tego doświadcza każda dziewczyna - nie ma się czym chwalić. Przy tym wszystkim wydaje się taka zmarnowana. Nic jej się nie chce, alkoholu nie pije, nie chodzi na imprezy, nawet uprawiać seksu jej się nie chce. Ma 26 lat. Czy to tak wygląda? W wieku dwudziestu lat już człowiek się wyczerpuje i stroni od zabawy? Jeśli tak to już powinnam się wieszać. Nie chcę tak żyć, że nie mam ochoty na zabawę. A seks? Jeśli kiedykolwiek powiem, że "nie chce mi się" i będę to robić raz w roku to sama wejdę do trumny i obłożę się ziemią, niech się ciało przyzwyczaja. Taka wizja mnie-studentki przeraża. Już pal licho mój wygląd - nigdy nie będę taka jak ona. Jednak chcę wyciągnąć z życia trochę więcej. Taki stan wyobrażam sobie bardziej po 30-stce, a nie w wieku dwudziestu lat.
Aga ma chłopaka Giuseppe (tak tak, jak pizza), a on ma brata Alessandro (boże, jak to seksownie brzmi), który jest rok ode mnie młodszy, ale taki przystojny, elegancki, wygląda na amanta. Chciałabym pojechać do Włoch, jak ona. Niby nas zaprasza, ale nas na taki wyjazd raczej nie stać, przynajmniej na razie. No cóż, w tej chwili pozostaje mi jedynie użalanie się nad sobą i zazdrość. Nic więcej nie mam.
Tak wgl to M. się na mnie obraził, bo nie przyszłam do niego. Nie wiedział, że "babskie spotkanie" będzie trwało kilka godzin i myślał, że się dzisiaj jeszcze spotkamy. Ja nawet nie dałam mu znać - nie wiedziałam nawet, że minęło tyle czasu. Kolejna rzecz, przez którą będę się dołować. Przynajmniej jutro idę do pracy - uwielbiam tam siedzieć.
6b2cf653b32461095f94f60844c7bd2d.jpg
  • awatar vanja90: Zaręczam, że życie nie kończy się w wieku 26 lat! Fakt, trochę więcej na głowie, ale dla mnie teraz właśnie są najlepsze lata - stać mnie, żeby robić większość rzeczy, o których marzyłam, jeździmy i zwiedzamy miejsca, które nas wołają i seks jest lepszy z wiekiem :)
  • awatar LonelyDeer: @vanja90: To mnie pocieszyłaś ^^!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

deergirl
 
Byłam dzisiaj u mojej psychiatry - ehh kolejna stówka poszła. Długo musiałam ją przekonywać, że mogę powoli schodzić z leków, są mi już "niepotrzebne" i możemy zmniejszyć dawkę. Na szczęście pozwoliła mi brać jedną tabletkę rano zamiast dwóch... w końcu się ich pozbędę! Mam ich dość. Tabletek na sen na razie nie mogę przestać brać, bo bez nich nie zasnę, ale zawsze lepiej brać 3 tabletki dziennie zamiast pięciu. Też nie będę brała już hydroksyzyny - moja wątroba będzie szczęśliwa. Jutro znowu do pracy! Uwielbiam tam chodzić, a jutro mam zmianę z kierowniczką, więc czuję, że będzie masa pracy. I fajnie, nie mam nic lepszego do roboty.
1c01fa28e16d1453a89ee61c16002684.jpg
 

nieuchwytna
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
Moja mama nie lubi mojego chłopaka. W sumie się jej nie dziwię... przebywa u nas praktycznie cały czas, śpi tu, je, bierze prysznic. Jesteśmy bardzo gościnni, ale moich rodziców zaczyna to męczyć... i mnie też. Dzisiaj mam ból duszy, nic mi się nie chce, jestem smutna, chce mi się płakać. On stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak "ból duszy" i sobie wymyślam. Oj łapiesz chłopaku coraz więcej ujemnych punktów w moich oczach. Zaczyna się zbyt mocno stawiać i obraża się o byle głupotę. Moja mama chce z nim o tym pogadać, jednocześnie daje mi jasne sygnały bym z nim zerwała. To jeszcze nie czas. Dopóki jest mi dobrze i wygodnie musi z nami zostać. Chociaż jego poglądy na temat żałoby są przerażające: uważa, że mam olać żałobę po zmarłej osobie z mojej dość bliskiej rodziny i chodzić z nim na imprezy. Uważa, że skoro mam depresję, żałoba nie powinna mnie dotyczyć, bo jest to "sztuczne wywoływanie u mnie smutku". No dramat. Właśnie o to obraził się na moją mamę - bo nie mogę iść na koncert. Trzasnął przy niej drzwiami i nie spodobało jej się to. Z resztą mnie także. Tym gestem okazał brak kultury i szacunku wobec mojej mamy. Jeśli po szczerej rozmowie nie zmieni swojego postępowania będziemy musieli pożegnać się szybciej niż zamierzałam.
ba13c6f2a8d471aad6b34a6ed1b28512.jpg
  • awatar Angel!ka: Skoro teraz się tak zachowuje, to co będzie pozniej, jak już poczuje się bardzo pewnie . Chociaż to wyglada, jak już by się tak czuł. W życiu nie była bym z chlopakiem, który wykazuje brak szacunku i dziecinnosc zwłaszcza przy moich rodzicach.
  • awatar vanja90: Normalnie doradziłabym, żebyś zasłoniła się rodzicami i powiedziała, że oni nie tolerują takiego wiecznego przesiadywania u Was, nie mają czasu dla siebie, bo ciągle jest ktoś "obcy" itd. Ale biorąc pod uwagę jego dziecinne zachowanie i reakcję na zakaz wyjścia na koncert, obawiam się, że to nie dotrze... ale spróbować zawsze warto. W ogóle jakiś taki nieokrzesany się wydaje :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów