Wpisy oznaczone tagiem "fit" (1000)  

olena
 
Happy- Go- Lucky:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kraseczka
 
Hej ;) Jak Wam dzień minął? Ja sobie wstałam, zjadłam ulubione śniadanko czyli jajecznice i wzięłam się za obiad. Dziś zrobiłam naleśniki zapiekane po meksykańsku.
Robi się je bardzo prosto i wyjdą każdemu.
Ja zawsze robię na dwa obiady. Czyli 4 naleśniki.

Przepis na naleśniki (4 szt):
90 g mąki pszennej
0,5 szklanki mleka
1 jajko
1/4 szklanki wody
sól/cukier
pół łyżeczki masła klarowanego do smażenia.
Z tych proporcji wyjdą 4 naleśniki. Składniki miksujemy i smażymy.

Do tego sos (2 porcje ):
200 g mięsa mielonego z kurczaka
pół cebuli
ząbek czosnku
puszka pomidorów bez skórki
sól, pieprz, papryka słodka  , chili
1 łyżeczka cukru
mała puszka Bonduelle kukurydza z fasolką-140 g

Mięso podsmażamy z cebulą. Pomidory blendujemy z czosnkiem.  Zalewamy podsmażone mięso, dodajemy cukier, sól, pieprz, i inne przyprawy oraz kukurydzę z fasolką . Dusimy ok 20 min do wygotowania sosu.
Farsz zawijamy w naleśniki

Na wierzch naleśników ser mozzarella. Ja dałam 72 g. Spokojnie wystarczy 50 g.
Ja je zapiekam w naczyniu i naczynie wysmarowuje olejem- pół łyżeczki .


Na porcję czyli 2 naleśniki- 622 kcal

Czyli całkiem znośnie jak na taki FITFastFood.
Podobne naleśniki robię bez mięsa – wtedy dodaję mieszaknę meksykańską z Hortexu zamiast mięsa . Wtedy 2 naleśniki mają 577 kcal, więc niewiele mniej, a tutaj jakbym dała te 50 g mozzarelli i zamiast w piekarniku roztopiła ser na naleśnikach w mikrofali to też mniej bym miała.
Lubię bardzo takie kombinacje a wy??

20190220_164838[1].jpg


Z moim gardłem dalej lipa, w piątek idę na kontrol. Nie powiem jeszcze z tydzień odpoczynku by się przydał.
Ja uciekam oglądać 2 sezon True Detective. Polecam, jeżeli ktoś lubi kryminalne seriale.


images.jpg
 

kraseczka
 
Cześć dziewczyny. Dawno się nie odzywałam, ale niestety na wszystko brakuje mi czasu.
Akurat od wczoraj jestem za zwolnieniu ze względu na gardło, więc mam czas się odezwać .
Co u mnie? Lepiej. Naprawdę lepiej, wpadłam w jakiś marazm, ale już wychodzę na prostą.
Ale żeby nie było tak kolorowo to i tak jest trochę pod górkę.
Z chłopakiem parę rzeczy sobie wyjaśniliśmy, bardziej otworzyłam się na ludzi . Dalej jest to dla mnie nowe a więc dziwnie się czuję, ale z czasem się przyzwyczaję.  
Jeżeli chodzi o gardło to cały czas choruję. Pierwszy raz zdecydowałam się iść na zwolnienie i posiedzieć troszkę w domu. Termin wycięcia migdałów mam na 8 kwietnia. Znieczulenie miejscowe , jak u dentysty tego boję się najbardziej. No a prywatnie taki zabieg to koszt 3.500 PLN. Pod narkozą. Niestety szkoda mi wydać aż tyle kasy . Więc zostaje mi czekać.

Jeżeli chodzi o dietę to jest tak sobie. Cały czas momentami się obżeram. Nie ćwiczę, gdyż stan zdrowia mi na to nawet nie pozwala. Cały czas przez to gardło jestem wykończona.

No a jeżeli chodzi o pracę to mam pewien dylemat.
W aktualniej pracy mam umowę do końca 2020 roku bodajże. Wiadomo, praca w pomocy społecznej nie jest szczytem moich marzeń.
Aktualnie trwa nabór do pewnej instytucji, praca w moim wyuczonym zawodzie, studia mam trafione w punkt, doświadczenie w administracji mam. To jest to co chciałabym robić. Już raz tam wysyłałam CV, zaprosili mnie ale nie poszłam bo się bałam co będzie z tym gardłem.
No i teraz jest też bardzo prawdopodobne że mogę dostać tam pracę, gdyż w mojej małej mieścinie takich ludzi brakuje.
Jedyne czego się boję to że dadzą mi umowę na okres próbny, a ja się rozchoruję. Zabieg coraz bliżej, ale w każdym momencie może mnie znowu rozłożyć i co wtedy?? Obecnej pracy mam już dość, staje się tam amebą umysłową .
Co byście zrobiły na moim miejscu??
Trzeci raz taka oferta może się nie trafić.


20190209_123759[1].jpg


20190202_170048[1].jpg
  • awatar Anonymousse: Próbować do nowej pracy. Wiele nie ryzykujesz,ale możesz dużo zyskać. Kiedy jak nie teraz?Nie masz jeszcze rodziny,dzieci, ryzykuj!
  • awatar black5775: ryzykuj, czasem trzeba ;) i cieszę się, że już trochę lepiej :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

vanesssakot
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

vanesssakot
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

vanesssakot
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

vanesssakot
 
Wpis tylko dla znajomych
Brunette })i({:

Wpis tylko dla znajomych

 

vanesssakot
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

kraseczka
 
No i niedługo koniec roku. Kiedy to zleciało .
Pamiętam na początku obecnego roku obiecałam sobie ze schudnę te 3 kg co przytyłam.
I co zamiast tego 6 przytyłam.
U mnie jeżeli chodzi o dietę to 3 dni jest i 3 dni nie ma .
Koniec roku zapowiada się niezbyt ciekawie bo pewnie z S spędzimy sylwestra osobno.
Ja wtedy idę do pracy, będę wstawać o 4 i dodatkowo mieć ciężkie dni więc zamierzam siedzieć w domu pod kocykiem, a jego znajomy zaprosił do siebie .

Jeżeli chodzi o gardło to też lipa.
Byłam jakoś we wrześniu prywatnie u laryngologa to babka mi przepisała szczepionkę, i powiedziała że jak nie pomoże to najprawdopodobniej będzie trzeba wycinać migdały. No i nie pomogło.
Ja w międzyczasie próbowałam wyżebrać kierowanie na nfz , w czwartek miałam wizytę, powiedziałam wszytko pani doktor że od pół roku boli mnie gardło , czuję się osłabiona , antybiotyki nie pomagają . A ona stwierdziła że nie jest źle i dała jakiś spray bez recpety.
No i mam dylemat co teraz zrobić. Czy iść prywatnie i wywalić kupę kasy na zabieg usuwania migdałów. Podejrzewam że tani nie jest. Czy kolejne miesiące chodzić na nfz i skutecznie bądź i nie jakoś uda mi się to gardło wyleczyć na nfz?

Chciałam w tym roku na wiosnę się w końcu wynieść z domu, z tej wiochy bo i te dojazdy mnie męczą na które marnuję prawie 4 h dziennie. No ale jak wydam nie wiem podejrzewam 3-4 koła na zabieg to znowu będę w czarnej ddddd..

Nie wiem, co mam robić , naprawdę. Mam już dość codziennego budzenia się z bólem gardła , głowy .



20181214_134834[1].jpg


20181213_162935[1].jpg


20181213_114434[1].jpg
 

kraseczka
 
A głównie chodzi o zdrowie.
Od czerwca borykam się z bólem gardła, którego nie mogę wyleczyć. Byłam prywatnie u laryngologa, mówiła że najprawdopodobniej będę musiała wyciąć migdały.
Do rodzinnego chodzę to co rusz dostaję antybiotyk.
Aktualnie skończyłam 3.
Od jakiegoś 1.5 miesiąca doszedł ból głowy i lekki kaszel. Mam już tego dosyć. Codziennie wstaję z bólem głowy i kiepskim samopoczuciem.
Po tych antybiotykach mam tak kiepską morfologie, że szok.
Dodatkowo złapałam jakaś infekcję , badanie moczu mam ok , więc podejrzewam że to jakaś grzybica pochwy.

Też nie mogę wyleczyć.

Z moim S to chyba od 2 miesięcy życie seksualne leży.

A od rodzinnego doprosić się o skierowanie nie mogę.
Nie wiem już co mam robić, czy iść prywatnie do laryngologa czy co.
Jestem już bezsilna.
Wiem, że moje wpisy od dłuższego czasu są pesymistyczne.
Ale ciężko mi cieszyć się z życia będąc w tak kiepskim stanie.

A co do diety szkoda gadać. Zajadam wszystkie smutki i całą złość. Na ćwiczenia nawet nie mam sił z powodu wiecznej choroby.

Nie wiem nawet czym jest to spowodowane.
co roku w wakacje miałam zapalenie gardła, ale zawsze po lekach przechodziło.

A w tym roku bujam się z tym od czerwca.
Brałam już przeciwalergiczne, przeciwwirusowe, antybiotyki.

Brak mi już sił na dalszą walkę.

No ale nic, mam nadzieję że chociaż jakoś ogarnę dietę. Chociaż tyle postaram się dla siebie zrobić.

Nawet nie mam mocy szukać lepszej pracy przez to wszystko.

Nie mówiąc już o podupadającym związku, życiu towarzyskim i całej reszcie .
  • awatar .Marcia.: Ja też wiecznie chorowałam, a to angina a to jakaś infekcja gardła... Odkąd mam usunięte migdałki gardło bolało mnie może raz :) a wcześniej min raz w miesiącu. może infekcja spowodowana jest braniem antybiotyków?
  • awatar kraseczka: Nie, napewno nie od antybiotyku. Zanim zaczęłam brać antybiotyk, ostatni może brałam z 8 miesięcy przed.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
impo.jpg

No, mi też imponuje.

Rzeźbię w mięsie. Nie w mięśniach.

Dobrego dnia tym, którzy mają w dupie odchudzanie i takie tam.
I dobrego dnia tym, którzy za chwilę ruszą pobiegać.
Jeżeli obydwie strony zachowują zdrowy dystans (a propos biegania ;) ) - to dobrze.

Strzała, dobrego piątku w każdym zakątku.

-*-

Czwartku.
Ym.
Dziękuję, K.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kraseczka
 
W powietrzu czuć już jesień.
Nie wiem, jak wy, ale ja lubię tę porę roku.
O ile dopisuje pogoda, jest słoneczko i około 20 parę stopni.
I w ogóle wrzesień jakoś tak dobrze mi się kojarzy.
W sierpniu na urlopie w PL była moja koleżanka.
Zanim wyemigrowała znałyśmy się 20 lat .
Od podstawówki.
Zmieniła się już dawno , nie było można na nią liczyć i w ogóle.
No i napisała wiadomość że jest w PL i kiedy możemy się zobaczyć.
Odpisałam jej, że mi pasuje wtedy i wtedy, chyba że ma jakiś inny do zaproponowania termin.
No i co cisza.
A była na urlopie 2 tygodnie.
Nawet nie odpisała.
Potem ja napisałam do niej , ale jak się okazało wróciła już do domu.
I ze tak jej głupio, ale im ma więcej czasu, tym ciężej jej się zorganizować.
No żal.
I to nie pierwszy raz kiedy tak zrobiła.
Nawet jak przyjeżdżała na tydzień lub na parę dni to zawracała gitarę i nie przychodziła.
Wtedy starałam się to zrozumieć.
A i jeszcze przy okazji wyszła inna kwestia, że zaczęła gadać z dziewczyną z którą się pokłóciłyśmy z X lat temu, która akurat jej odwaliła straszne świństwo. Więc cóż,tacy znajomi nie są mi potrzebni.
Chyba całkowicie ograniczę z nią kontakt.
Od jutra zmieniają mi rozkład jazdy busów. Będę wychodzić z domu 5.25 a wracać 17.10 .
Mam już dosyć tego.
4 h zmarnowane na dojazdy, ale nie stać mnie na wyprowadzkę.
Ciągle jakieś zdrowotne problemy, przez które ciężko odłożyć kasę, na wynajem kawalerki musiałabym wydać 2/3 pensji. Zastanawiam się nad wynajęciem jakiegoś pokoiku chociaż.
Ale zarabiam 2000 na rękę i odłożyć coś z tego będzie ciężko. A chciałam uzbierać na prawko i samochód jakiś.
Ale te dojazdy wysysają ze mnie całą energię i chyba będę musiała się zdecydować. Szkoda tylko, że nie mam jakiejś koleżanki z którą mogłabym wynająć. Będę musiała mieszkać z zupełnie obcymi ludźmi, ale cóż takie życie . Doradźcie co byście zrobiły na moim miejscu.
Co to diety i ćwiczeń to lipa oj lipa.
Brak czasu i wymęczenie tymi dojazdami powoduje że w tygodniu mam naprawdę mało energii. Ale staram się .
A taką figurkę już miałam i to zmarnowałam. Szkoda.
Tyle teraz na jesień super ciuszków , a ja nie mam figury .
  • awatar tease: Ja bym jednak poszukała pokoju do wynajęcia. 4h to dużo na dojazd. Młoda jesteś a 1/3 dnia spedzasz w drodze. ile mogłabyś zrobić innych rzeczy w tym czasie. Przy okazji poznalabys nowych ludzi, spróbowałabys czegos innego może twoje nastawienie by się zmienilo bo cos ostatnio widac ze kiepsko z toba psychicznie. A moze nowa praca by się też znalazla. trzeba ryzykowac poki sie ma mozliwosc. A z toksycznymi znajomymi nalezy zerwac kontakty.
  • awatar szachimatONA: Hej. Jeśli mieszkasz w mieście, to wynajmij pokój w akademiku lub bursie/internacie nawet jeśli nie jesteś studentką. Za 500 zł będziesz miała pokój samodzielny. A ochrona fajni ludzie i tak dalej. Ja tak mieszkałam zanim poznałam męża :) I nie chciałam jakiejś kawalerki czy pokoju z obcymi ludźmi. W akademiku nikt nie jest anonimowy. Jak Ci ktoś sprzątnie komputer i go zauważysz to beknie za to, a w takim mieszkaniu nieraz na czarno mieszkają bez umów zupełnie obcy ludzie i nie wiadomo co to za psychole, często podają fałszywe nazwiska bo nikt ich nie sprawdza okradają wspólokatorów, ćpają... dla kobiety to raczej ryzykowne jest. Na samochód spokojnie odłożysz tylko nie kupuj trumny na kołach typu czikłeczento tylko sejczento. Lepiej kupić 25 letnie audi niż 10 letniego matiza. Co do znajomych. Ja z niektórymi zerwałam całkowicie kontakt. Jak ktoś ma syf w moje życie wprowadzać to nie jest mi to potrzebne :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kraseczka
 
Na piątek miałam zaproszenie na dwie rozmowy o pracę. A ja co - odmówiłam- bo bałam się wyjść.
U nas w MOPSIE trwa tzw. ,,sezon". Okres składania nowych wniosków. Masakryczne kolejki i masa roboty.
Kierowniczka powiedziała, że jedyne usprawiedliwienie w sezonie to - szpital.
Jedną rozmowę miałam do Zarządu Dróg, drugą do laboratorium.
Wypisać się nie wypiszę, bo mnie by nawet kierowniczka nie wypuściła.
Na żądanie nie chciałam brać, bo teraz przy tych kolejkach to byłyby strzał w kolano. Bo jakby mi na tych rozmowach nie poszło to tu umowę nie wiem czy by mi przedłużyli- a mam do końca września.Na żądanie brać w sezonie to się bałam.
No, nic może kiedyś jeszcze się uda zmienić pracę- kto wie.
Chudnąć też nie chudnę , bo ani nie trzymam diety ani nie ćwiczę więc ogólnie lipa.Jedynie dużo chodzę.
  • awatar black5775: Ty serio tak? Tyle marudzisz na tą pracę, narzekasz a jak trafiła się okazja do zmiany to nawet nie spróbowałaś??? Urlopu na żądanie nikt nie może (a raczej nie powinien Ci odmówić), dzwonisz i mówisz ze masz straszne zatrucie, że wymiotujesz jak kot albo mega biegunka i co też kazali by Ci przyjść? i gdzie byś przyjmowała petentów? w toalecie? Według mnie postąpiłaś bardzo głupio, poza tym zwolnienie od lekarza chyba też honorują a nie tylko szpital i czy z taką kierowniczką chcesz pracować? Chcieć czegoś i nie podjąć żadnej próby żeby to mieć to trochę słabe. A tak już poza tematem to czy Ciebie przypadkiem nie złapała lekka depresja? Z tego co zauważyłam wpisy są jakieś takie pesymistyczne, może warto porozmawiać z kimś o tym.
  • awatar black5775: Nie chciałam zabrzmieć agresywnie i nie oceniam Cię tylko po prostu może warto z kimś porozmawiać bo z depresji chyba ciężko wyjść samemu.
  • awatar kraseczka: Raczej nie mam depresji. Po prostu wpadam tutaj się wyżalić i pomarudzić. Faktycznie , szansę miałam ale bałam się że jak na tych rozmowach mi nie pójdzie to tu zostanę z niczym.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

kraseczka
 
Nie mam już sił walczyć ze swoim uzależnieniem.
Ze swoją słabością.
Ze swoją słabą wolą.
Ze swoim obżarstwem.
Dziś dzień zaczęłam dobrze.
Jajecznica z 3 jaj na masełku, kawusia, chlebuś .
Potem zaczęłam robić sobie obiad na dwa dni.
Miała być zapiekanka (makaron,cukinia,pieczarki, pomidory i na wierzch ser pleśniowy).
No i już obrałam te pieczarki i cukinię, pokroiłam to - minęło prawie pół godziny.
Swoją drogą w międzyczasie zaczęłam się zastanawiać jakim cudem niektórzy robią szybki obiad w 20 minut?
Mi tyle czasu zajmuje obranie, umycie i pokrojenie warzyw a co dopiero zrobienie obiadu.
No to przygotowałam sobie te warzywka, pomidory zblendowane już się wygotowywały do gęsta, makaron się gotował no to zaczęłam kroić ser.
No i ukroiłam kawałek żeby spróbować tego sera. Z tej akurat firmy kupiłam pierwszy raz i miałam dać znać facetowi jak będzie smakował.
No i się zaczęło.
W mojej głowie pojawiła się myśl. Ale bym zjadła jeszcze tego sera Poleciałam do sklepu i kupiłam dwa. Zjadłam je. Dwa całe krążki sera pleśniowego.
Teraz jest mi tak niedobrze że nawet tego obiadu z którym bawiłam się ponad godzinę nie chce mi się go jeść.
  • awatar szachimatONA: Najważniejsze to się nie poddawać ;) życie jest jak gra w której masz nieskończenie wiele szan:) więc jak upadasz to warto wstać i grać od nowa :) Mówi się trudno jutro będzie lepiej!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

szachimatona
 
Dziś byłam w ogródku. Muszę się przyznać że coraz bardziej jara mnie ogrodnictwo. Nigdy nie myślałam że ja- taki korpo szczurek :D Zawzięty pracownik biurowy wychowana i mieszkająca w wielkim mieście, odnajdę się w rękawiczkach z konewką i dziabką do chwastów a jednak! A jaka radość jest wielka jak się patrzy na rosnące warzywka kiedy sama siejesz je z nasionka a później są pierwsze kiełki że nie możesz za bardzo odróżnić tego warzywa od kiełkującego chwastu, potem gałązki są coraz większe aż pojawiają się kwiaty i owoce :)) satysfakcja to dla mnie większa niż pochwała od szefa :D W dodatku wszystko jest ekologiczne no i jestem zupełnie samowystarczalna. Przeżyłabym jedząc tylko to co mam w ogrodzie z niewielką ilością rzeczy ze sklepu. Do sklepu w sensie supermarketu chodzę tylko po przyprawy i oliwę z oliwek, ew olej kokosowy choć jak dla mnie jest za bardzo przetworzony i wolę piec na smalcu ( naturalnym) mąż mówi że lepiej smakują kotlety na smalcu :D Od takiej babuni ze wsi kupuję mleko i śmietanę, twaróg i jajka :) ma ładnie czysto i schludnie :) a ceny - śmieszne wręcz. Masło robię sama mikserem bardzo prosto się robi :)

Bardzo mnie też cieszy że mój synek lubi ogródek i ma możliwość wychowywania się wśród natury, oglądania jak roślinki rosną i ma możliwość codziennej obserwacji przyrody. Wie które zwierzę to ślimak, które to biedronka, wie jak wygląda pszczółka i motylek nie tylko z obrazka. Mam takie nieodparte wrażenie że ta przyroda strasznie pociąga moje dziecko i na tym etapie widać, że jest ono częścią natury. Mój synek zupełnie inaczej zachowuje się na placu zabaw a zupełnie inaczej w swoim ogródku. Tutaj zna każdy kącik. Rozkłada kocyk zrywa też źbła trawki i układa obok siebie. Tyle jest ciekawych patyków i kamyczków że plastikowe zabawki nie są przydatne. Mamy część ogródka warzywną i część wypoczynkową. Obie te części odgradza wąska piaskowa ścieżka. Dziś byłam świadkiem jak moje dziecko przepuściło żuczka :D na ścieżce :D Synek powiedział do niego "o pjosie" i zszedł na trawę, a owad zgrabnie popędził dalej, po czym synek wszedł na  ścieżkę i poszedł po swoją konewkę cały czas oglądając się na żuczka. Mam nieodparte wrażenie, że dzięki temu kawałkowi naszego nieba on czuje, że jest częścią natury i uczy się do niej szacunku :)

Nie uwieżycie co dziś zrobiłam. Kupiłam las :D Kawałek o wielkości jednego ara :D Małe sosny. Zamierzam ogrodzić ten las i tam postawić ul/ule. Moja działka jest częścią dużego lasu. Więc będę miała miód leśny! Ale to dopiero za rok :) Pszczelarstwo to niestety drogie hobby. Planuję też posadzić tam kilka leszczyn żeby pszczólki miały blisko no i może przyjdą do nas wiewiórki zimą? :)Ciekawe jak moje Małe Kochanie zareaguje na wiewiórkę :) jeszcze nie widział. Już sobie wyobrażam synka ubranego w puchową kurtkę i wycieczkę do lasu zimą :)

W następnym roku planuję kupić kurnik. Na allegro można dostać już za 1000 zł. Myślę że dziesięć kur znoszących jajka by moją rodzinę świetnie zaopatrzyło :) Babcia już się zadeklarowała że mi odsprzeda na drugi rok kurki :D zaklepałam też kaczkę i gęś. Tylko najgorsza trauma dla mnie będzie to że trzeba będzie je później zlikwidować :( :( już ustaliliśmy z mężem że jeśli nie będziemy mogli tego zrobić to oddamy je na zimę mlecznej babci jak my to mówimy :D Jednak człowiek przywiązuje się do zwierząt :) Niby rosołek pyszny ale może lepiej jednak będzie nam kupować mięso kiedy nie będziemy widzieć jak się ten żywot kończy? A może dorośniemy do tego żeby ... no wiecie :( nie wiem :)

Dieta:
Dziś przyniosłam z ogródka cały kosz pomidorków koktajlowych - smak... nie do opisania zupełnie inny od tego jaki znam z supermarketu. Nie wiem jak to określić ale każdy kto jadł takie pomidorki wie że te z własnego ogrodu smakują.. słońcem :)
Śniadanie:
I 20 takich pomidorków zjadłam przy śniadaniu :)
Moi mężczyźni jedli twaróg ze szczypiorkiem i śmietaną i chleb żytni na zakwasie ( sama robię ) z masłem i pomidorki z cebulą i śmietaną.
Obiad:
Na obiad zrobiłam mielone oczywiście na smalcu i bez żadnej mąki czy bułki tartej, ziemniaczki z koperkiem i masełkiem, i ugotowałam kukurydzę jemy ją z solą himalajską :)
Ja zjadłam tylko pół kolby kukurydzy - kupiłam nasiona bez gmo i pięknie wyrosła. Na jednym patyku mam po 5 kolb :) Moi faceci wsuwali aż im się uszy trzęsły. Synek objadł pięknie całą kolbę - bez soli :) kotleta mielonego i trochę ziemniaków :)
Kompot był dzisiaj mailinowo- jeżynowy.
I co najważniejsze - jedynie sól himalajska była z supermarketu :D
Jestem dumna.
Zjadłam dziś 200 kcal i koniec na dziś :)

Na kolację planuję zrobić dla nich pancakes z mąki jaglanej :) Kaszę jaglaną kupuję w młynie w wiosce i mielę w zwykłym tanim młynku z allegro :) Zrobię sos malinowy i podam je ze słodką śmietaną :)
Mam nadzieję że się nie skuszę.
Muszę wytrwać na diecie do grudnia :)
W następnym roku będzie wychodzenie z diety i małe porcje :)

Następny rok też będzie rokiem rewolucji. Przekonuję męża do kupna drewnianego domku na działkę ale ciężko i opornie mi to idzie. Twierdzi że nasz budżet tego nie wytrzyma :D a ja jestem zakochana w drewnianych pachnących domkach i co teraz? Chciałabym weekend wśród natury bez betonu i hałasu :) Jak przekonać M?


WAGA:
Ciekawe ile jutro pokaże waga :)
Nie mogę się doczekać ważenia.
Każdy spadek na wadze to dla mnie wielki sukces i krok do takiego wyglądu jaki mnie satysfakcjonuje.
Przechodząc obok sklepów z sukienkami mówię sobie ostatnio " ciebie kupię, ciebie też o i ciebie, już niedługo" hehe to dobry znak :D
 

kraseczka
 
W końcu jakieś wolne.
Jest czas by tutaj do Was zajrzeć i napisać.
Bo w tygodniu mam naprawdę mało czasu.
Cały czas szukam lepszej pracy, wysyłam aplikacje i CV ale kiepsko.
Ze zdrowiem też kiepsko. Od 2 miesięcy ciągle boli mnie gardło, trochę głowa ogólnie osłabiona jestem.
Z reguły mam to co roku, ale nigdy aż tyle nie trwało.
W tamtym roku pomogły mi leki przeciwalergiczne, w tym już nic nie pomaga.
Poszłam do laryngologa, powiedział że to od migdałów. Chyba trzeba będzie wyciąć. Ale nie wiem, zastanowię się. Bo jak się okaże że to jednak nie migdały to się wkurzę.
Co do diety i ćwiczeń lipa. Brak sił i czasu. Przychodzę wykończona i jeszcze to gardło na dodatek sprawy nie ułatwia.
Ważę już 57 kg, a już przecież ważyłam 49 kg. Masakra jak to człowiek potrafi zbłądzić .
3 lata prawie zdrowo się odżywiałam i regularnie ćwiczyłam i nagle wszystko się zmieniło.
Zaczęłam się obżerać.
No nic może kiedyś mi się uda wrócić do tej wagi i dobrego samopoczucia.
Co do S to różnie bywa. Widujemy się raz w tygodniu na 3-4 h i tyle.
Męczy mnie to.
Niby planujemy razem przyszłość ale ta teraźniejszość mnie bardziej dobija.
  • awatar mąka krupczatka: Polecam olej z wiesiołka w kapsułkach. Jest dobry na cere i odporność! :)
  • awatar szachimatONA: A ile teraz ważysz i ile masz wzrostu :) ?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

erin123
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

szachimatona
 

Mąż nawet już zauważył że nie jem. Zauważył też że chudnę w końcu od tego momentu w którym zaczęłam post 92,5 kg teraz jest 88,5 kg to już 4 kg w dół.
A od momentu w którym w ogóle zaczęłam się odchudzać jakieś 2mce temu - 99kg... to już jest spadek prawie 12 kg :)
M zaczął mówić że niezdrowo jest tak nie jeść, w dodatku wczoraj spacerowałam 10 km i powiedział że i tak od tego nie schudnę. Musiałabym spacerować tak codziennie. Nie wiem zazdro chyba mu się włączyło bo...
Dziś waga wskazuje 88,5kg! :)
Coraz mniej mnie jest :D
Fajnie
4 kg w 8 dni..
nieźle co?
Nie jestem głodna.
Wczoraj zjadłam banana piłam kawę i słodką herbatę.
Czuję się świetnie.
Dziś mnie boli głowa trochę ale to bardziej ze zmęczenia i nie ma znaczenia czy bym jadła czy nie tak samo bolałaby mnie głowa :)
Już coraz bliżej do 83 kg :)) jak osiągnę będę już dużo szczęśliwsza.
Szczytem marzeń jest 76kg.
Od tego momentu mogę delikatnie przystopować ze zrzucaniem wagi.
Zapomniałam jakie to piękne jak chudnę.
Ogólnie muszę nieskromnie powiedzieć że mam ładną budowę.
Czasami śmieję się sama z siebie że nigdy nie wygrałam na loterii bo wygrałam sylwetkę od natury.
Nawet kiedy tak przytyłam że ważyłam powyżej 90 kg i byłam na badaniach u lekarzy to się dziwili i kazali mi kilka razy stawać na wadze bo nie wierzyli że tyle ważę bo nie wyglądam na taką wagę.
Mam taką figurę że tłuszcz rozkłada się równomiernie.
I teraz jak chudnę to zaczynam mieć taką "wysportowaną" sylwetkę.
Jak byłam szczupła wyglądałam tak jakbym niewiadomo jak dużo trenowała, w sensie równomiernie rozłożona tk. tłuszczowa zarys mięśni na brzuchu czy na ramionach, a moje treningi ograniczały się do spacerów i okazyjnej jazdy na rowerze :D
  • awatar Jędza z piekła rodem: O matko, zazdraszczam :D u mnie wszystko idzie w brzuch w pierwszej kolejności :P
  • awatar szachimatONA: @Jędza z piekła rodem: Najgorsze jest to że nie wiem po kim tak mam bo nikt z mojej rodziny nie ma takiej "śmiesznej" sylwetki :D
  • awatar szachimatONA: Pamiętam jak się dziwiłam że można tak ćwiczyć i nie mieć 6-paka na brzuchu. U mnie sześciopak był po zrobieniu a6w. Moi znajomi się śmiali mam łydki jak z żelaza twardsze mięśnie niż faceci :D kazali mi iść na kulturystykę :D dopiero bym była chyba 1miejce kulurystek jakbym tak zaczęła trenować :D ale niee...nie podobają mi się tak umięśnione kobiety - po za tym coś takiego niezdrowe jest bardzo- dużo testosteronu i kortyzolu przez takie cwiczenia
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nimfa25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dziarixmaziarix.pl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kraseczka
 
Dziś niedziela. Dzień odpoczynku.
Wczoraj po 10 latach pobytu w Danii moja siostra zjechała do Polski.
Ciekawa jestem jak się tutaj znowu odnajdą.
Mają domek postawiony, ale trochę do dokończenia jeszcze trzeba kasy.
No ale tak czy inaczej życzę im powodzenia.
Ja dalej jestem załamana szukaniem pracy.
Bo oferty pracy w moim zawodzie są ale tak marne, że szkoda gadać.
Przykładowo w takim Sanepidzie, w laboratorium praca 7.30-15. No to już widzę że niepełny etat, wynagrodzenie 2200 brutto. No litości.
To ja w głupim MOPSIE zarabiam więcej.
Aplikację wyślę, ale jak mi zaproponują taką stawkę to chyba ich wyśmieje. To już moja kolejna taka oferta pracy , która wymaga specjalistycznego wykształcenia a płacą grosze.
Co do diety to lipa. Mam rozepchany żołądek, cera mi się pogorszyła. Czy serio znowu muszę dobić do 60 kg żebym się ogarnęła. Dużo nie brakuje. Ważę już 56 kg. A ważyłam już 49 kg. No szok.
Gdzie ta moja motywacja???
Kiedyś sobie obiecałam że jak dobiję do 45 to kupię sobie oryginalne spodnie levis albo wrangler. Bo mi się marzą. Ale od celu się bardzo oddaliłam.
Ostatnio na ulicy szłam za super ładną panią. Wychodziła z pracy, zadowolona, elegancko ubrana , na obcasikach, trochę jej pozazdrościłam. Ja też tak wyglądałam. I to straciłam. 3 lata zasuwania na figurę, trzymania michy i ćwiczeń. I nagle bum. Koniec. Zaczyna się obżarstwo, lenistwo i marudzenie. Jak? Dlaczego??? Nie wiem.
Byłam na tej gastroskopii. Wszystko wyszło okk. Chociaż tyle.Co do S. Jesteśmy razem już 7 miesięcy a ja nawet nie zostałam u niego na noc nigdy. Jeżeli chodzi o seks wszystko jest ok, tyle że ja po prostu nie mam kiedy. Na weekend za bardzo nie mogę bo wtedy nie zdążę ogarnąć nic w swojej chacie, w tygodniu do roboty trzeba iść i jeździć  z tymi tobołami w jedną i drugą też męczące. Męczy już mnie mieszkanie w tym domu, serio. Ok koniec marudzenia. Do następnego.
  • awatar zjawisko dyfuzjii: No ciekawe jak się siostra odnajdzie :P Ja też mam problem bo chcę mieć pracę a też znaleźć nie mogę :( Uwierz, że jak będzie źle z figurą to sama się automatycznie ogarniesz :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kraseczka
 
Czemu ten urlop tak szybko mija?
Jutro już ostatni dzień urlopu plus czeka mnie gastroskopia.
Ciekawa jestem co tam mi wyjdzie.
Wczorajszy dzień spędziłam z S.
W poniedziałek miał urodziny, na wtorek wziął wolne żebyśmy spędzili razem trochę czasu.
Były mega hamburgery, ciasto i miło spędzony czas .
Ode mnie zażyczył sobie pasek, więc dostał, był zadowolony.
No i zaczyna już mnie maglować o poznanie z rodzicami. Jesteśmy już razem 7 miesięcy.
Nie powiem mam stresa, jestem 8 lat młodsza od niego więc napewno pojawią się komentarze.
Ja nie jestem zbyt rodzinną osobą więc odwlekam to jak mogę. Nie mam w ogóle ochoty na takie spotkania, no ale jak mus to mus trzeba będzie przeżyć.
On mojej rodziny też nie zna.
Ale już coraz częściej podejmuje temat.
Dzisiaj dzień w domku, były ćwiczenia na ramiona i pośladki i 21 km rowerkiem.
Szukam dalej lepszej pracy, ale ciężko . Oj ciężko .
Tak się zastanawiam co ja bym chciała w ogóle w tym życiu robić i osiągnąć. Sama nie wiem.
 

agy
 
agy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów