Wpisy oznaczone tagiem "fundacja" (74)  

jamniczek-pl
 
j.k.gotard.pinger.pl/(…)wazne-chcesz-uratowac-jej-z…

aktualnosci-nowosci-11-01-jadzka.png


Dla wpłat krajowych:
Fundacja Centaurus                                                                                          
PKO BP SA
ul. Borelowskiego 53/2
51-678 Wrocław

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350


Dla wpłat z zagranicy:

Swift/Bic code
BPKOPLPW
IBAN
PL15102052260000600202200350
 

j.k.gotard
 
aktualnosci-nowosci-11-01-jadzka.png


Pozostało jej 5 DNI zróbmy zatem co możemy.
Do dyspozycji mam Pingera,Mg,Śledzika,FB itd...

Ale po kolei...

Jadźka ma większość życia już za sobą. Ma ponad 18 lat, kiedyś była dobrym koniem sportowym, potem kiedy już siły mięśni były nie te, została koniem rekreacyjnymi dalej zarabiała na właściciela wożąc dzieci i ucząc je podstaw. W między czasie dała swojemu Panu kilka ładnych źrebiąt. Nikt jejnie oszczędzał.
Dziś Jadźka nie ma już czego szukać w swojej stajni. Nie udało się jej zaźrebić, bez "blokad" Jadźka ugina się pod jeźdźcem niemalże do ziemi, tak boliją kręgosłup. Przestawała się przydawać.. nadawać, stała się darmozjadem.
Właściciel kupił sobie nową, piękną klacz, która przeżywa dziś to, co Jadźka niegdyś. A najpewniej skończy tak, jak Jadźka dziś.

Na takie konie nie ma miejsca w wielu stajniach, nie ma dla nich już owsa inie ma czułej opieki. Żadnej opieki.
Takie konie znikają z ośrodków, właściciele opowiadają, ze wysłali je do sanatorium, do domu spokojnej starości, albo sprzedali w dobre ręce. W tym czasieich konie stoją w korytarzu w kolejce na ubój.

Po cichu, w białych rękawiczkach, są zabijane. I pamięć o nich.

Po Jadźkę ma być handlarz 20 stycznia. Właściciel śmieje się, nazywa to wybawieniem, twierdzi, ze chce klaczy oszczędzić cierpień i starości.
Proponujemy, że my ją weźmiemy na emeryturę - ale przecież on ją tyle lat utrzymywał, a pieniądze z nieba nie spadają.

Patrzymy na starą Jadźke, jej zmierzwioną zimową sierść.
Pod spodem same żebra, kiedy dotykamy kręgosłupa, klacz dostaje drgawek,ucieka przed naszym dotykiem.
Stara Jadźka, tylko kantar jest nowy. Mocny, żeby handlarz mógł łatwo załadować.


Musimy zebrać kwotę 2200,00 zł aby klacz wykupić.
Zadatkowaliśmy ją kwotą 300,00 zł, mieliśmy z Zuzi i Lary.
Resztę trzeba dopłacić dla Jadzi do 20 stycznia.

Jeśli chcesz wspomóc akcję ratowania Jadzi możesz dokonać wpłaty na konto Fundacji Centaurus:
Więcej informacji można znaleźć na  stronie internetowej:
w w w . c e n t a u r u s . o r g . p l



Dla wpłat krajowych:
Fundacja Centaurus                                                                                          
PKO BP SA
ul. Borelowskiego 53/2
51-678 Wrocław

15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
Dla wpłat z zagranicy:

Swift/Bic code
BPKOPLPW
IBAN
PL15102052260000600202200350

Adres banku:
PKO BP Odział I we Wrocławiu
ul. Wita Stwosza 33/35
50-901 Wrocław

KONTAKT Z FUNDACJĄ:
518 569 487
518 569 488
kontakt@centaurus.org.pl

BIURO
ul. Mostowa 38/3
87-100 Toruń

Kochani! PISZCIE O TYM U SIEBIE LUB KOPIUJCIE TEN WPIS _ W TEN SPOSÓB TEZ MOŻEMY POMÓC !

Wpis po części skopiowałem z blogu Sisi :
www.mojageneracja.pl/3816043/0/0
  • awatar J.K.: Piszcie o tym u siebie! To dużo ważniejsze także od linków 2 wpisy wcześniej bo zwierzęciu zostało 5 dni. Każdy wpis sie liczy możecie np.napisac o niej na Pingu a link do swojego wpisu podac na naszej klasie czy Myspace jesli macie konta poza Pingiem. każda taka pomoc będzie duża i oczywiście jeśli możecie pomóc finansowo to nie warto wahać sie nawet przez chwile. ja również pomoge bo to dla mnie nie do przyjęcia.
  • awatar J.K.: To równiez powód dla którego z pewnym dystansem podchodze do kwestii jeździectwa zwłaszcza tak nieodpowiedzialnych sportów jak wyścigi konne czy bieg przez płotki. Wyeksploatowanych zwierząt tak kończących jak klacz we wpisie powyżej jest mnóstwo ale oczywiście mam nadzieje że tym bardziej pomogą również osoby zajmujące się jeździectwem.
  • awatar J.K.: Każdy gest jest na wage złota.5 dni mamy Piszcie o tym warto zronic co w naszej mocy!!! Licze na Was.. Własciwie ONA liczy na nas wszystkich.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

ginny.mj
 
Ginny.MJ: Ian urodził się 8 grudnia 1978 w Convington w stanie Louisiana. Nadano mu imiona Ian Joseph Somerhalder. Ian został wychowany po katolicku oraz uczęszczał do katolickiej szkoły. Ma francuskie, angielskie i indiańskie korzenie.

Pochodzi z zamożnej rodziny. Ojciec Robert jest łącznikiem budowlanym, a matka Edna bardzo znaną masażystką. Ian ma dwójkę rodzeństwa - siostrę o imieniu Robyn oraz brata o imieniu Robert. Szczęście w jego rodzinie nie trwało wiecznie i rodzice Ian'a rozwiedli się, gdy miał 13 lat .

Dzięki wsparciu matki Ian zaczął karierę jako model w wieku 10 lat. Pomimo, że ten przystojny chłopak o anielskiej twarzy osiągnął sukces, to marzył o czymś innym i skoncentrował się na aktorstwie. Mając 17 lat rozpoczął studia aktorskie w New York i w 2004 roku dostał rolę w ,,Lost". Grał tylko w pierwszym sezonie, potem pojawiał się już tylko sporadycznie w drugim i trzecim.

Ian dba bardzo o środowisko. Należy do organizacji o nazwie ,,Love Letters to the South". Dzięki tej organizacji pomaga finansowo ofiarom huraganów np. Katarina.

Jego wielkim hobby jest sport. Uwielbia wiele rodzajów sportu, najbardziej skoki wodne, narty oraz jazdę konną. Prywatnie od czasu zerwania z Maggie Grace jest singlem. Ale cóż, taki facet jak Ian nie może być sam.


CIEKAWOSTKI:
•    Jest założycielem fundacji IS FOUNDATION, która ma na celu zbieranie funduszy na rzecz globalnej ochrony, uświadomienie ludziom ważnej roli jaką odgrywa w naszym świecie fauna i flora,  pomoc zwierzętom i zapewnienie im ochrony i warunków do życia.
• Jest odtwórcą Damona Salvatore z serialu Pamiętniki Wampirów.
• Brał udział w castingu do serialu "True Blood" do roli Jasona Stackhouse'a. Niestety nie został zaangażowany.

Źródła:
vampirediaries.pl/
www.isfoundation.com/
 

iplatv
 
iplatv: Ekipa "Się Kręci" odwiedzi Szpital Powiatowy w Otwocku i odremontowany oddział noworodków:
 #polsat #fundacja
 

carpooling
 
carpooling: Czy #Mistrzostwa #EURO2012.™ będą odpowiedzialne ekologicznie i społecznie? Z jakimi konsekwencjami dla Polski wiąże się organizacja EURO? #Fundacja Aeris Futuro zaprasza do #Krakow.a na międzynarodową #konferencja.ę "Zrównoważone wydarzenie szansą konkurencyjności regionów". #Szczegóły: www.zielonewydarzenia.pl/(…)zrownowazone-wydarzenia…, lub: www.carpooling.pl/news/viewNews/172
 

avrilkaskate
 
Avril łavigne założyła fundacje której celem jest wspieranie dzieci i mlodzieży żyjącej z ciężkimi schorzeniami lub kalectwem.
R.O.C.K.S - w skrócie Respect (szcunek), Opportunity (szansa), Choises (wybory), Knowledge (wiedza), Strenght (siła).
Fundacja działa od 15 września 2010r.

Co o tym myślicie??
 

j.k.gotard
 
www.fundacjazmienmyswiat.tarnow.pl/historia-klem…
Powyżej historia kotki o wdzięcznym imieniu Klementynka.
Klementynka nie ma jednej łapki,jeśli chcesz możesz pomóc.To konieczne by zwierzak mógł normalnie funkcjonować.
Polecam ten blog:
peterus.pinger.pl/
fafeea71000477bf4c8f3df2.jpg
  • awatar Mort.: ja zaraz becze widząc koty, i to jeszcze bez łapki ;( ;( ;( Chciałabym pomóc, wszystkim.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

carpooling
 
carpooling: Jaki #sport jest najbardziej #zielony? #Fundacja Aeris Futuro zaprasza na #bezpłatne #warsztat.y na #temat #zielony.e #wydarzenie.a połączone z #kurs.em gry w #golf.a! www.carpooling.pl/news/viewNews/136
 

trzebamarzyc
 
Fundacja Trzeba Marzyć: Nawet w #wakacje #Fundacja Trzeba Marzyć nie odpoczywa.
Kolejne #marzenia czekają na spełnienie.
Adrian ma #16 lat. Planuje, że w przyszłości chciałby studiować psychologię, która jest jego wielką pasją. Największe #marzenie Adriana to wyjazd do Wielkiej Brytanii  i zwiedzenie uczelni oferujących studia  psychologiczne.
 

trzebamarzyc
 
Fundacja Trzeba Marzyć: 9 maja Fundacja Trzeba Marzyć otrzymała zaproszenie na koncert będący częścią ogólnopolskiej akcji charytatywnej Polskiej Sekcji CIOFF pod wspólnym tytułem „KAPELE SERC”. (www.cioff.pl/index.php?menuID=arch) Organizatorem koncertu był Zespół Pieśni i Tańca Uniwersytetu Gdańskiego „Jantar”. Słuchacze koncertu zebrali i przekazali na rzecz fundacj 1200 zł. Za tę kwotę zostały spełnione marzenia  czteroletniego Krzysia i pięcioletniego Karolka - obaj chłopcy marzyli o przenośnym dvd i bajkach do oglądania podczas pobytu w szpitalu.
 

kciuk-pl
 
Czym różni się trauma ojca, który musi zidentyfikować zmasakrowane ciało funkcjonariusza BOR-u, od ojca identyfikującego zwęglone zwłoki syna, który zginął w katastrofie górniczej?

Link: www.kciuk.pl/Fundacja-10-kwietnia-podzial-sierot…
 

polskausa
 
Polska-Usa.pl: #Biuro Rolne #Ambasaday #USA i #Fundacja Edukacyjna #4H ogłosiła rozwiązanie #konkurs.u "#Nasza #przyszłość z 4-H”, ogłoszonego w listopadzie 2009 bit.ly/aUXLgT
 

elderwand
 
Dwaj oszuści, którzy przez pewien czas siedzieli w areszcie śledczym i zostają zwolnieni z braku dowodów postanawiają zrobić przekręt życia. Straszy z nich wie, że zbliża się nowelizacja ustawy i zaostrzenie kar za wypadki spowodowane po pijanemu. Sąd będzie zasądzał nawiązki na rzecz poszkodowanych w wypadkach dzieci, które to nawiązki będzie przekazywał wyspecjalizowanym fundacjom.
 

polskausa
 
Polska-Usa.pl: #Fundacja #Kościuszki łączy się z #Polski.m Centrum Narodowym i otwiera biuro przy 2025 “O” Street w #Waszyngton.ie. Polsko-amerykańska społeczność coraz silniej zaznacza swoją obecność w #stolicy naszego #kraj.u. bit.ly/baP8oC
 

fuenta
 
fuenta: List Nieświętego Tomasza, Nieapostoła do Efezjan, spisany w pociągu relacji Kraków – Poznań dnia 14 listopada 2009 roku,

    Czasem nie możemy się nawet pożegnać. Co prawda Doris nie była konikiem, z którym spędziłem przeraźliwie dużo czasu, nie zjedliśmy beczki soli. Nie mamy na swoim koncie jakichś spektakularnych akcji dywersyjnych, rekordów ani kilometrów przebytych w siodle. Ale jest mi cholernie przykro, że odeszła, że się nie pożegnała, że nie będę mógł jej pogłaskać po pyszczku, że nie dam jej już cukru. Zdaje sobie sprawę, że życie jest niesprawiedliwe, że trudno jest zachować zasady ‘fair play’… tylko, że w takich momentach szlag mnie trafia, krew zalewa i gromy same się cisną z bezsilności. O Dorotkę trwała walka ponad rok, a swoje katusze cierpiała przez ponad 20 lat! Szczerze mówiąc, to jak bym takiego chuja dorwał to hiszpańska inkwizycja wydawałaby się zaledwie grupką skautów o charakterze katolickim! Co prawda nie mogła narzekać na nudę, bo stanie na za krótkim sznurku, który uniemożliwiał jakikolwiek ruch, przerywano jej nagminnie możliwością zapierdalania z wozem pełnym węgla po wszelkich możliwych drogach, BEZ PODKÓW – dla laików powiem, że jest to praktycznie jak bieganie bosakiem z worem pyrek na barkach, nic przyjemnego! Dorotka pasie się teraz na zielonych pastwiskach Pana Naszego Jezusa Chrystusa w Trójcy Jedynego Prawdziwego! Nie potrafię zrozumieć, dlaczego właśnie teraz, gdy udało się ją uratować, przeciąć sznury, które zdążyły już nieźle nadszarpnąć jej skórę, ktoś tam u góry zdecydował, że potrzebuje białego konika i to właśnie JĄ? Pierdolę takie układy. Czułem do niej ogromny sentyment, bo trafiła do fundacji dokładnie w ten sam dzień co ja, ona przełamywała strach przed ludźmi, a ja przed konikami. Mimo paraliżującego strachu, jak pojebany zbijałem z MvSz deski, przykręcałem śruby by zbudować jej dom… Żegnaj Doris, choć Twoje serduszko nie bije już… dla mnie na zawsze będzie bić w moim sercu.

    Cała akcja z konikiem miała zresztą miejsce dokładnie dzień po moich ostatnich odwiedzinach w ‘Konikowie’. Tym razem obeszło się chwała bogu bez potrzeby pokazywania zdolności ojczyma Jezusa przy budowaniu ewentualnych boksów i mogłem z czystym sercem poświęcić się odgnajaniu drogi na... no właśnie, to pastwisko chyba ma jakąś nazwę, ale z racji, że piszę to w wątpliwej jakości obiekcie transportu szynowego i przebywania na jedynych w Polsce terenach bez zasięgu, tudzież z zasięgiem urywanym, do sieci mojego zajebistego w chuj operatora Orange, w ramach protestu z netem się nie łączę. Nieważne, nie mam zamiaru opiewać teraz mankamentów firmy, która podejście do klienta ma delikatnie mówiąc na poziomie dyrektorki samoobsługowego, osiedlowego sklepu spożywczego w głębokiej komunie. Ale o kurwa genialnych praktykach sieci sklepów APART napiszę jeszcze, no worries, koniki przodem jednak. Odgnajanie przebiegło nad wyraz opornie z mojej strony, jestem w końcu dama i niestety zapach przetworzonego sianka nie działa na mnie jak Red Bull i nie dodaje mi skrzydeł. Przez połowę czasu myślałem, że zwymiotuję, przez drugą połowę unikałem jak mogłem odgnojowywania i zajmowaniem się wszystkim, od cięcia siana metodą odkrywkową mięśni przedramienia, napędzających mechanizm rozdrabniający maszyny pół-automatycznej… po karminie koników marchewkami, jabłkami i cukrem ku ich uciesze i mej radości w sercu. Dodatkowo, zakochałem się, zakochałem się w Lence… Lenka jest podobno źrebakiem, choć gabarytami przypomina mi bardziej dorodnego ogiera, a nie hasającego po łące małego koniczka… never mind, widocznie moje rozumienie konioznawstwa odbiega od ogólnie przyjętych norm. Lenka jest od urodzenia ślepa, ma też odprysk w tylnej nóżce od kości (przynajmniej tak to zrozumiałem). Na dniach ma się okazać, czy będzie miała operację, czy nie, bo to ponoć zależy od oceny lekarza i tego, czy by to potencjalnie pomogło, czy pogorszyło jej sytuację zdrowotną. Jest tak pocieszna jak mały kurczaczek, albo jak wódka z tonikiem. Fenomenalny konik, ja pieruna jaka ona jest fantastyczna, szok! W dodatku ja to mówię, ex największy cykor konikowy w obrębie Europy Centralnej i Wschodniej! Dziękuję Bogu, że MvSz wymusił na moim pijanym wizerunku wieczornym zgodę pod przysięgą, że tam z nim pojadę jakiś miesiąc temu. Znalazłem też Konika rasy Wielkopolskiej! Ja pierdole jakie to jest zajebiste zwierzę. Atletyczne, ale w posągowym tego słowa znaczeniu, nie jest uwalony mięśniami jak miłośnik siłowni sterydowej, ale taki, no taki zajebisty jest. Na początku zwariowałem, bo w tej zagrodzie, gdzie było napisane, że jest tam właśnie rasa z mojego rodzinnego rejonu Polski, stały dwa szare kuce… Już dawno się tak nie zawstydziłem, pomyślałem, że skoro już, to już i nie ma się co boczyć, tylko zaprzyjaźnić. Macham więc do nich i przekazuję pozdrowienia od pobratymca… a tu chuja, nic, zero reakcji. I okazało się, że zamieniono boksy i konik Wielkopolski to ten przefantastycznej urody ogier! Szczęścia, uścisków, wzajemnych serdeczności nie było końca! Medal ma z kolei dwie strony, bo moja lepsza połowa uważa, że stare koniki nadają się fantastycznie do rzeźni i z powodzeniem mogą być pałaszowane przez różnej maści amatorów koniny na całym świecie. Tego się po nim nie spodziewałem, ale ja jestem jednostką upartą i za wygraną nie daję tak łatwo. Zabiorę go do tej stajni, i mam nadzieję, że jak zobaczy taką Lenkę, albo Pana Jana tudzież Kryśkę, to serce mu zmięknie. W sumie to jestem pieprzonym hipokrytą, bo tutaj walczę z konsumpcja koniny, a z drugiej strony nie ukrywam, że krwisty stek to jest to, co ja lubię najbardziej, a produkty ze skóry ekologicznej to nie tylko obciach, ale i profanacja. Idą jednak zmiany, działam w PETA, mam nawet grupę na goldenline (co prawda są w tej grupie trzy osoby i ogólne lenistwo nie pozwala mi rozwijać skrzydeł), ale co ważniejsze jestem chyba na dobrej drodze do porzucenia mięsa. Co prawda idzie mi to jak po grudzie, jak zdobywanie dna oceanu bożej krówce, albo akrobacje powietrzne samicy nosorożca, ale się staram jeść tylko drób i ryby z mięsa. Jestem bombardowany mailami z PETA ukazującymi cierpienie kurczaczków, kaczuszek, świnek i innej maści inwentarza, ale jednak jest tam we mnie zakorzenione, że jak by na to nie spojrzeć, krowa to nie koń. Prochu nie odkryłem, ale jednak, przecież Jan III Sobieski nie zatrzymał Turków pod Wiedniem dosiadając krasuli, Piłsudzkiego Kasztanka to nie był wyrośnięty indor, a husaria nie siała popłochu na gigantycznych kurczakach. Tak samo jak w naszej kulturze staramy się nie jeść psów i kotów, tak samo uważam, że konina powinna być wykluczona z produktów spożywczych. Te zwierzęta od zarania dziejów nam pomagają, ratują życie, kurwa, przecież to nawet ciężko ogarnąć ile im zawdzięczamy! Czy jako siła pociągowa, nierzadko zamotana w spiskowe teorie dziejów (w końcu ludzie kiedyś nie używali koni mechanicznych do przemieszczania się, nawet z tajnymi wiadomościami), po tak cenna hipoterapię i pomoc upośledzonym i chorym dzieciom. Podobno pod Halą Targową w zapyziałym grodzie Kraka jest specjalistyczny sklep dla ‘ludzi’ miłujących smak końskiego mięska. Zgroza!

    No to mi pięknie ciśnienie poskoczyło i niezdrowo się podekscytowałem, dobrze, że sam jadę, bo szczególnie towarzyski to ja dziś nie jestem. Mojej ukochanej i miłościwie panującej na Kazimierzu księżniczce maści biało-srebrnej Elis Elliot widocznie nie przypadł do gustu kabel do elektronicznego budzika stojącego przy łóżku i z sobie tyko znanych względów wyjebała go z kontaktu, dzięki temu mam wydrukowany elektroniczny bilet na gówno pociągowe o 5.35 rano, jadę odjeżdżającym o 9.47 z Krakowa złomem i mam płonną nadzieję, że uda mi się odzyskać kasę za ten bilet. A nawet jeżeli nie, to zrobię w tym całym PKP niezły burdel. Pierdolenie i sranie w banie z tymi biletami przez Internet, muszę mieć dowód osobisty przy sobie z numerem odpowiadającym temu co się wpisało, bo jak nie to chuja, a jak w kasie kupię to z kolei chuj obchodzi konduktora/konduktorkę czy ten dowód mam, czy też jest on w stanie wegetatywnym w szufladzie biurka szpitala psychiatrycznego… Nigdy chyba nie zrozumiem polityki firmy, która utrudnia mi życie już od ponad 3 lat, prowadząc wąskimi i krętymi torami w męce, smrodzie i cielesnych torturach przez skromne kurwa 7 godzin z punktu A do punktu B, oddalonych od siebie zaledwie o 433 kilometry. Jak można jechać taką odległość 7 kurwa godzin? Jak, ja się pytam! Ponoć na Euro 2012 skrócą mi tą gehennę do pięć i pół godziny. Jasne kurwa, tory się same na Śląsku wymienią chyba do tego czasu, a ja zakwitnę barwami fioletu i niebieskości z okazji tak pięknego wyczynu, pod kolor nowych siedzeń w wagonach z klimatyzacją i jebanym gniazdkiem do podłączenia laptopa, które są wyłącznie w składach do naszej kochanej 100-licy. Nawet jeżeli czas przejazdu jest kurwa tak krótki, że bateria się nie wyładuje. Boże jak ja nienawidzę Polskich Kolei Państwowych!!!
    Ale skoro już tym tropem, to powraca sprawa wspomnianego wyżej APART’u. Jest mi tym bardziej przykro, że to firma z Wielkopolski, z mojej kurka wodna kolebki, z której dumny jestem okrutnie jako patriota lokalny! Jedyną okolicznością łagodzącą jest fakt, że aroganckie zachowanie w tym przypadku jest owocem niekompetencji, uporu i zwykłej ludzkiej nieżyczliwości kierowniczki oraz pracownic salony tej firmy w Galerii Krakowskiej – mówię tutaj o tym mniejszym sklepie w części Carrefour’owej tego architektonicznego potwora, na piętrze bodajże ostatnim. Miałem zaszczyt uczestniczyć w dwóch z bodajże czterech albo pięciu wizyt EmKa tam. O dziwo, za każdym razem znajdowała się tam także jakaś inna osoba, która próbowała dociekać swoich praw konsumenta. Niestety pracownice i ‘kierowniczka’ tego przekurwazajebistego saloniku odporne są nie tylko na wiedzę, ale także na jakiekolwiek poszanowanie kupującego, a co za tym idzie osoby, dzięki którym te babsztyle pocierają sobie dupę papierem toaletowym w toalecie a nie liściem w krzakach, wpierdalają frykasy, na które nie muszą polować w lesie i swe paszcze malują nabytymi drogą kupna pomadami, a nie błotem! Trochę szacunku dla ludzi zapewniających tym babom byt tak naprawdę. Tak prosta sprawa jak naprawienie błędu przy wystawianiu faktury okazał się kurwa górą lodową dla intelektualnej impotencki. Jakaś babka tłumaczy jej, że jest błąd, że nie może tego przyjąć, a ona, że proszę jutro, bo jutro to ona będzie już wszystko wiedzieć. Chyba zapisze się na jakieś tajne ‘komplety’ nocne! Na szczęście interesantka w ciemię bita nie była i powiedziała, że ma to być natychmiast naprawione, bo ona nie może odzyskać pieniędzy z firmy a 6 tysięcy drogą kurwa nie chodzi, a jak chodzi, to moim zdaniem krótko i ktoś je szybko zgarnie. Zaznaczyła też, że najprawdopodobniej na drugi dzień zastałaby jakąś inną panią, która poradziłaby jej dokładnie to samo, co miało miejsce w dzień poprzedzający to zdarzenie! Fenomenalne! Na całe szczęście EmKa to kawał cholery pod tym względem, nie da sobie dmuchać w kaszę, tym bardziej, że te krowy chyba wydedukowały w swoich widzianych tylko pod mikroskopem centralnych ośrodkach nerwowych, że jak coś powiedzą to się to staje prawnie niepodważalne! Bu-haha! Moja lepsza połowa nabyła jakiś czas temu, naturalnie drogą kupna, zegarek na nadgarstek jednej z wiodących firm, oczywiście nieprzeciętnej urody. Ponieważ uroda nie szła w parze z rzetelnością działania produktu, po drugiej reklamacji okazało się, że brakuje części jakiejś, czy coś, drugiego takiego zegarka już nie ma i ściągnąć się nie da, dlatego łaskawie może sobie wybrać jakiś inny zegarek, naturalnie do granicy cenowej, tudzież przy ewentualnej dopłacie, ale tylko tego producenta. Niestety w umowie gwarancyjnej jest zapis, że sklep ma obowiązek dostarczyć taki sam zegarek, albo oddać kasę. Prawdopodobnie 80% moich rodaków by się pokornie zgodziło na to i jeszcze serdecznie podziękowało za okazane łaski, najwyraźniej nawet gdyby pani kierowniczka nasrała na kogoś, to strach przed dochodzeniem własnych praw spowodowałby u niektórych podarcie zada tej cholery i zapytanie, czy aby nic nie zaszkodziło. Co bardziej odważni wystąpiliby z prośbą zmycia kału moczem. Nie EmKa, powiedział, że w umowie, którą jej naturalnie pokazał jest napisane, że albo taki sam model, albo kasa i on chce kasę. No to się zaczęło, że ona kasy nie może oddać, że to producent ponosi odpowiedzialność, że ewentualnie może sobie wybrać jakikolwiek produkt ze sklepu, włączając w to kolczyki, które musiałby sobie wpiąć w chuja chyba, bo uszu chwała bogu nie ma przekłutych. Wydawało mi się, że jesteśmy już w Unii Europejskiej, obowiązuje zasada zwrotu pieniędzy w przypadku uznanej reklamacji i niechęci wymiany towaru na inny w ciągu 2 lat od zakupu. Widocznie Pani kierowniczka z podległymi sobie paszkwilami rodzaju żeńskiego proklamowały na terenie salonu jakieś eksterytorialne państewko, republikę albo księstwo…? Koniec końców, wygrzebała gdzieś z podziemi Kaliskich zegarek dokładnie taki sam i jak tylko będzie w salonie, telefonicznie zawiadomi o terminie jego odbioru!
   Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego w naszym kraju jest tak wiele miejsc, gdzie potencjalnego chlebodawcę – jako konsument jestem chlebodawcą – traktuje się jak zło konieczne, a przysłowiowy ‘shopping’ staje się udręką i golgotą, nie wspominając już o gehennie porównywalnej jedynie z łamaniem kołem albo przypalaniem gorącym żelazem, jaka występuje w procesie REKLAMACJI! Dlaczego mnie stać na uśmiech i powiedzenie ‘dzień dobry’ wchodząc do przybytków rozkoszy związanych z wydawaniem ciężko zarobionych pieniędzy, a osobie, której się za to płaci, nawet nie chce się spojrzeć. Naturalnie bezczelnie przerwałbym jakąś głęboką ideowo dysputę na temat najnowszego koloru lakieru do paznokci dziewczyny pracującej w sklepie obok. Jednak na takie zachowanie jest przyzwolenie społeczne. Boimy się dochodzić własnych praw, nie mamy odwagi postawić się wyszczekanej i aroganckiej ekspedientce. Przez to wydaje się wielu osobom, że mogą sobie z nami pogrywać, jak chcą. Otóż NIE! I jak żyję będę się stawiał głupocie i bezczelności ludzi, którzy nie są godni lizać moich stóp! Ja rozumiem, że klienci potrafią też swoim zachowaniem zepsuć krew, ale taka jest specyfika tego zawodu i ja nie ponoszę winy za to, że jakaś baba przede mną wyładowała swoją frustrację na naburmuszonej sprzedawczyni! Całe szczęście są też miejsca godne polecenia, gdzie może bez salw armatnich i czerwonego dywanu, ale zakupy robi się z przyjemnością. Taką oazą na morzu cipek maści wszelakiej jest salon Puma w tejże Galerii Krakowskiej, żeby nie wybierać się w osobiste wycieczki i opiewać ciepłych relacji z Panią z Galerii Rzeczy Ładnych na ulicy Krakowskiej, niedaleko miejsca gdzie mieszkam i gdzie wpadam jak do znajomej, a nie do sklepu. Niedawno nabyłem w Pumie kolejny fenomenalny model, który sprawia, że czuję się bardziej niż wyjątkowo. Kupuję u nich od samego początku mojej przygody z miastem nad Wisłą na literę ‘K’ jak Kunegunda. Jak bym mógł, to wszystko bym tam nabywał, włącznie z warzywami, biletami lotniczymi i elektroniką.

    No to mi lepiej, wyrzuciłem frustrację, wypiłem napój kawo-podobny serwowany przez naprawdę miłą panią z wózkiem pełnym pociągowych smakołyków. Jeszcze trochę ponad godzina, także wyleję tu jeszcze trochę znaków graficznych.
    Moja siostra umiłowana Maria Magdalena zdecydowała się na radykalny krok i otwarcie własnego studia urody… w sumie to z jeszcze trzema pannami, w tym z moja własną kuzynka AG. Jestem naturalnie tym faktem niezdrowo podekscytowany, bo z EmKa maczamy w tym wszystkim nasze piękne paluszki. Mam kurwa niesamowicie utalentowanego faceta i mówię to bez zażenowania i fałszywej skromności, co prawda sam pomysł jest owocem burzy mózgów jaka nastąpiła kilka tygodni temu nad stołem w mieszkaniu na Krakowskim Kazimierzu, ale samo wykonanie było jego. Genialne! Nie mogę jeszcze pokazać, ale jak już wszystko będzie działać, to z pewnością umieszczę i już zachęcam miłe panie i szanownych panów do korzystania z Salonu Urody Szepty w stolicy Wielkopolski – Poznaniu. Lokalizacja fenomenalna, w takim City Park coś tam, coś tam, koło Areny, super industrialna architektura, miejscówka trafiona jak ja pieruna. Strasznie się tym wszystkim cieszę, ale najbardziej z tego, że zobaczę małego Jureczka i Hankę! Tęsknię jak szalony, serce kurwa to mi chyba za chwilę wyskoczy i popędzi prędzej niż ten stalowy złom. Kotka, Pani Elliot, będzie miała pierwszą w życiu półkolonię u MvSz i jego pupila Benona! Jestem ciekaw jak to teraz będzie, mam duszę na ramieniu ale i zaufanie do mojego przyjaciela, że wszystko będzie cacy. Niestety do niej zaufania nie mam, bo jest to kot nadpobudliwy z ADHD, jakby dwa koty w jednym pod względem energii i chęci rozpierdalania wszystkiego w biegu, wliczając w to moje zgrabne i długie po samą szyję nóżki!

   A właśnie tej, widziałem ostatnio tą piękną inaczej żonkę Kazia Marcinkiewicza. Uznaną na całym świecie poetkę i autorytet moralny! Z wywiadu aż wylewała się wazelina, Kingunia Rusian była tak słodka w porannym programie TVN dla tego wytworu niewiedzy antykoncepcyjnej ludzi, którzy potomstwa mieć nie powinni, że w pewnym momencie zdawało mi się, że pocałuje ją w czoło, albo pieszczotliwie zajmie się używaną na wyłączność ponoć łechtaczką Izabelle oralnie! Jaka to ona biedna, jaka skrzywdzona, jak ta ptaszyna mała co z gniazdka wypadła i przez złych ludzi skopana przycupnęła sobie wygodnie w łóżku faceta, który będąc dorosłym gościem, w rozwoju intelektualno-mentalnym zatrzymał się na poziomie chłopa zamieszkującego Białoruś w czasach wczesnego średniowiecza. Jej arogancja i głupota są równie powalające, co totalny brak gustu i dziwnych kształtów hełmofon z kudłów jaki miała na głowie. Sami sobie taki los zgotowali zachowując się co najmniej kontrowersyjnie. Jak kurka wodna Zyta Gilowska, niby jest, ale jej nie ma, może coś zrobi, a może nie, może w SB była, a może to tylko motyla noga agent ją wpierdolił w maliny. Jak widać uroczy panowie z tajnych służb lubią sprawiać problemy naiwnym kretynkom. Oni chcą prywatności, ale w Fuckcie wylewają gorzkie żale i poemy o swojej dozgonnej miłości! Coś tu chyba jest nie tak, przecież jak ta krowa się urodziła, to lekarz wpierdolił w ‘półżyto’ matce a nie dziecku! Pisze te kurwa pożal się boże poematy uzurpujące sobie prawo do nazywania się ‘wierszami’! To jest jakaś groteska, żyjemy w czasach, gdzie na piedestale stawia się idiotów o ilorazie inteligencji mniejszym od temperatury panującej nocą na Saharze! Jakaś Sara May, wieśniaczka o aparycji tucznika, lansowana z uporem maniaka przez tego całego pudelka. Po chuj o niej piszą, takie kaszaloty należy potraktować najgorszą dla nich bronią, czyli totalnym zlewem (nie mam na myśli tutaj elementu wystroju kuchni, tudzież łazienki rzucanym w kierunku zainteresowanego, choć czasem ma się ochotę). Żal dupę ściska, jak się widzi to całe ‘tałatajstwo’! Fenomenalny artykuł jest na ten temat w ‘Polityce’ Wojtka Markiewicza, fantastic blastic i fajerwerki! I na koniec jeszcze jedno. Strasznie się cieszę, że TVP stoi na granicy bankructwa, strasznie! Normalnie z radości tańczyłbym i śpiewał. Mam nadzieję, że skonają i na ich prochach powstanie coś nowego, że banda kolesiów zakończy swój żywot, znikną miałkie pseudo gwiazdy o astronomicznych gażach wypłacanych z naszych pieniędzy. Nie będzie już ulizanego Krśki, którego dziadek rozpierdalał w czasach komunizmu opozycję! Mam szczerze dość beznadziejnych programów, tej całej ‘misji’ Telewizji Polskiej. Żal mi TVP Kultura, bo można tam trafić na perełki, ale cóż, czasem trzeba coś poświęcić, żeby coś zbudować. Kończę, bo i tak się rozpanoszyłem tu jak zaraza hiszpanki w Stanach na początku wieku.
  • awatar Anya.: ten na drugiej focie przypomina mojego ś.p. Maćka... przerobionego już chyba na kiełbaskę ;(
  • awatar Vivica: Też uważam, że konina powinna być wykluczona z produktów spożywczych. To tak jakbys jadl kota czy psa. Z racji mojej jezdzieckiej przeszlosci ( ;( ) kocham konie i niewyobrazalne wydaje mi sie robienie z nich kielbasy. To horror jakis. Apart - temat rzeka, w kazdym miescie. Ja nie wiem czy trzeba jakas ogolnokrajowa petycje do ich zarzadu wystosowac, czy oni moze dobrze wiedza co sie w ich pozal sie boze sklepach dzieje. Ja tam nigdy juz nic nie kupie. Chocby nie wiem co. To samo jest z Yes. Szkoda slow. Polecam Kruka jakby co, tam zawsze mozna liczyc na mila obsluge, przynajmniej u mnie i w Poznaniu. Kazio & Kaziowa to zenada roku. Ten wywiad w "Vivie" to totalne przegiecie. Tego lobstera to dlugo nie zapomne ...
  • awatar Veneno: Dostrzegam plus w żenującym poziomie usług pkp - taki długi post jest owocem ich powolności.. Koniki piękniste wszystkie, mój typ nr 1 to Lenka. Pumy też są ok. Isabel z Brwinowa to żenująca postać. Narzeka, że tu w Polsce nie dają im spokoju, a w UK czują się anonimowi. Na litość boską, najprostsza droga by o nich nie mówiono to przestać robić z siebie widowisko i udzielać wywiadów potwierdzających, że oboje są okazami zaniżającymi poziom narodowej inteligencji!!!
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nazwapingera
 
pojawił się nowy klip Fundacji #1 do kawałka "Więzi Muzyki", który promuje płytę "Oste restante".
mistrzowsko sklejony teledysk, odzwierciedlający miejskie życie pełne dźwięków i melodii.

Fundacja #1 - Więzi Muzyki
  • awatar gość: to juz nie jest stara fundacja. KRZYWO Yoł
  • awatar manka18: ale i tak zajebiste ;]
Pokaż wszystkie (2) ›
 

rottka
 
Od dziś dostępny jest nasz nowy sklep internetowy - www.sklep.rottka.pl !!! Zapraszamy do nas na zakupy, jak można przeczytać na stronie:

Jedyny taki sklep w sieci! Sklep Rottki CAŁY DOCHÓD przeznacza na ratowanie i leczenie psów! Tylko u nas, kupując u nas RATUJESZ ŻYCIE innym psom. Jeden klik w wybrany towar i nakarmiłeś, ocaliłeś, albo wyleczyłeś jakiegoś psa. Może pomogłeś mu dotrzeć do nowego domu? Zacząć nowe życie? Cieszymy się, ze jesteście z nami i dziękujemy za każdy, nawet najmniejszy zakup. Powiedz o nas innym!


Cały czas dalej działamy na allegro i sprzedajemy super przedmioty otrzymane od wspaniałych darczyńców. Nasze konto:

allegro.pl/show_user.php?uid=5787938
 

rottka
 
"Dzień pod Psiuńciem" – psy pomagają dzieciom.



Bogactwem człowieka są: uśmiech, przyjazny gest, pogodne słowo.

Phil Bosmans



Pomorska Fundacja Rottka organizuje akcję skierowaną do dzieci z pomorskich domów dziecka. Impreza dotyczy wprawdzie naszych psów tylko pośrednio, ale to one będą stanowiły jedną z atrakcji przewidzianych dla maluchów. Z dumą chcielibyśmy też poinformować, że to wydarzenie zostało objęte Honorowym Patronatem Prezydenta Miasta Sopotu.



Za cel postawiliśmy sobie, aby poprzez zabawę i wspaniale spędzony czas, nauczyć dzieci jak postępować z psami.



Ten dzień pełen atrakcji – prawdziwy „Dzień pod Psiuńciem” - zaplanowaliśmy na marzec/kwiecień 2009. Specjalnie w tym celu wynajęliśmy salę mogącą pomieścić ok. 70 osób.



Pierwszym punktem programu będzie spektakl pt. „Tymoteusz i Psiuńcio” wystawiony przez Teatr Lalkowy „Balbina”. W rolę Psiuńcia wciela się maskotka rottweilera. Oprócz walorów czysto artystycznych, spektakl niesie ze sobą również wartości edukacyjno – wychowawcze. Pokazuje jak postępować z psami, ile warta jest przyjaźń, jak walczyć z przeciwnościami losu.



Kolejnym punktem planu dnia będzie pokaz prawidłowego postępowania z psami nie tylko w zabawie, ale też w sytuacjach zagrożenia, przeprowadzony przez naszych wolontariuszy. Po zakończeniu pokazu, dzieciaki, pod czujnym okiem opiekunów i reprezentantów Fundacji, będą mogły pobawić się z czworonogami, zadawać pytania, dowiedzieć się jeszcze więcej o sposobie, w jaki należy postępować z psami.



W trakcie imprezy nie zapomnimy o rzeczach bardziej przyziemnych, ale równie przyjemnych – zaplanowaliśmy poczęstunek przygotowany specjalnie z myślą o małych widzach oraz urocze podarunki.



Program „Dnia pod Psiuńciem” jest bardzo napięty i mamy pewność, że dostarczy zarówno dzieciom, jak i organizatorom, wiele mile spędzonych chwil, wzruszeń i oczywiście ogrom wspaniałej zabawy!



Zapraszamy sponsorów do zaangażowania się i współuczestniczenia w akcji poprzez wsparcie finansowe. Liczymy na każdą pomoc od firm, organizacji, biznesmenów i osób prywatnych, którzy podobnie jak my, chcieliby rozjaśnić szarość życia podopiecznych domów dziecka.



To pierwsza taka akcja z cyklicznie zaplanowanych w pozostałych województwach naszego kraju. Wszelkie informacje można uzyskać pod adresem: fundacja@rottka.pl .

Patronat Honorowy Prezydenta Miasta Sopotu Pana Jacka Karnowskiego
 

rottka
 
rottka: Zajmujemy się niesieniem pomocy rottweilerom - psom postrzeganym w społeczeństwie często negatywnie. Uważane za psy agresywne - w schroniskach często usypiane, z uwagi na brak chętnych na adopcję. Przełamujemy stereotypy, udowadniając że rottweiler to wspaniały pies - jednakże nie każdy może być jego właścicielem.

Uświadamiamy ludzi, promujemy szkolenie psów, literaturę fachową, staramy się zmienić podejście społeczeństwa do tej wspaniałej rasy poprzez właśnie POZNANIE I ZROZUMIENIE, a także AKCEPTACJĘ.

Docieramy do ludzi prezentując nasze psy, pozwalając dotykać, głaskać, demonstrując pozytywne metody szkolenia i stopień wyszkolenia naszych pupili.

Promujemy także program "Rasowy = Rodowodowy, stop pseudohodowcom", który potępia bezmyślne rozmnażanie psów "w typie rasy" stanowiących często zagrożenie i psujących opinię psom rasowym.

Działamy na terenie całego kraju. Od czasu, kiedy minęła moda na te szlachetne i piękne psy, zaznały one i nadal zaznają sporo zła od ludzi. Wszechobecna niechęć, jaka otacza rottweilery, poprzez wykreowanie przez media błędnego mitu psa - mordercy, powoduje, że cierpienia tych zwierząt jest jeszcze więcej. My znamy i kochamy tę rasę, walczymy z mitami, wspieramy hodowców (a Oni nas), pokazujemy, ze rottweiler to wspaniały pies użytkowy, dobry stróż a także przyjaciel rodziny.
 

rottka
 
Witamy i zapraszamy do odwiedzania naszego nowego pingera :) Mamy nadzieje że ta strona pomoże ukazać nasze działania szerszej grupie osób.

www.rottka.pl
 

 

Kategorie blogów