Wpisy oznaczone tagiem "recenzja" (1000)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Jeden z moich głównych problemów to trwałość makijażu. Aby utrzymywać efekt świeżo namalowanej urody, używam utrwalaczy oraz baz pod makijaż. Ciągle szukam ideału.

95849085_630784500838418_6088248268158926848_n.jpg

Vollare Cosmetics kosztuje kilkanaście złotych, ma lekką formułę i dobrze wyrównuje koloryt skóry, zwłaszcza czerwone przebarwienia. Czy dobrze utrwala? Na razie jest moimi faworytem, ale widzę, że ciężko jej wspomóc trwałość makijażu w wyższych temperaturach.
Polecam głównie na jesień i zimę.
Ogólna ocena 7/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Oj dawno mnie żaden film tak nie wkurwił.

7187777.3.jpg

Zafascynowana genialną Dziką drogą- filmem
o kobiecie wędrującej samotnie szlakiem Grzbietu Pacyficznego postanowiłam poszukać czegoś podobnego. Wydawało mi się, ze Wszystko za życie to dobry wybór. Film opowiada o chłopaku, który po studiach postawia wybrać się w samotną wędrówkę na Alaskę (trochę błądzi, bo podróżuje tam przez Meksyk).

Technicznie film jest dobry. Przepiękne zdjęcia
i aktorstwo na wysokim poziomie, scenariusz oparty na prawdziwej historii. Co jest zatem nie tak? Dawno mnie żadem bohater tak nie denerwował, jak Chris. Chłopak jest totalnie odrealnionym egoistom. Rozwalił mnie fragment, gdzie jego siostra stwierdza, że Chris, wybierając się na Alaskę piechotą, bez prowiantu, pieniędzy i dokumentów chciał powrócić do rzeczywistości. Cooo? To po prostu głupota, totalny brak wyobraźni, a nie żadna rzeczywistość. Tym bardziej że koleś dociera na miejsce i umiera. Jest mega nieprzygotowany do wędrówki i nie ma żadnego planu. Nawet nie był łaskaw poinformować swoich bliskich, gdzie jest. Dlaczego? Aby ukarać za krzywdy wyrządzone
w dzieciństwie- zdradę ojca. No chłopie każdy ma jakieś mniejsze lub większe traumy, nie zawsze życie jest w 100% szczęśliwe, ale to nie powód, aby obrażać się na świat. Tatuś zdradził mamę, ale to nie oznacza, że swoich dzieci nie kocha. Tym bardziej że widzimy, jak bardzo rodzina chłopaka cierpi, po tym, jak się na nich wypiął. Chociaż może Chris jest po prostu zaburzony i nieprzystosowany do życia w społeczeństwie? Na swojej drodze spotyka wiele osób, które chcą otoczyć go miłością, której niby od rodziców nie otrzymał. I co? Odrzuca ich uczucia i zaszywa się na Alasce, zamiast wrócić do ludzi, którzy go kochają.

Mam wrażenie, że Chris to jeden z Werterów, którzy czynią ze swojego cierpienia sposób na życie, chociaż mają inne, lepsze możliwości.
 

wybieramlaptopa
 
Recenzja notebooka Acer Aspire 5 A515-54G z nowym procesorem Intel Core i5-10210U oraz kartą nVidia GeForce MX250. Czy warto wydać 3000zł?

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1699-test-acer-aspire-5-a…
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Trwałość makijażu to bardzo ważna rzecz, dlatego dobrze mieć kosmetyk, który ją podtrzyma. Czy Golden Rose daje radę?

94613729_678649632960255_7806019278552956928_n.jpg

Mam wrażenie, że spray faktycznie nieco przedłuża trwałość makijażu, ale nie są to spektakularne efekty, zwłaszcza jeśli chodzi o podkład, fluid, puder i inne kosmetyki matujące. Na szczęście spray jest tani, więc ogólnie jestem z niego raczej zadowolona i polecam.
Ogólna ocena: 7/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Zazwyczaj nie pisze recenzji świeżo po seansie, ale ten film poruszył mnie wyjątkowo.

7655752.3.jpg

"Dzika droga" to historia o kobiecie, która przeszła cały szlak grzbietu pacyficznego samotnie. Trasa jest morderczo ciężka i długa. Ciągnie się przez trzy zachodnie stany: Kalifornię, Oregon
i Waszyngton- od Meksyku po Kanadę, od południa po północ.

Film jest zapisem zmagań bohaterki nie tylko
z trudami szlaku, ale przede wszystkim z własną psychiką. Reese Witherspoon mistrzowsko odgrywa emocje targające Cheryl. Obraz to zbitek przepięknych krajobrazów oraz zmuszających do refleksji tekstów. Film pokazuje przede wszystkim drogę bohaterki do przebaczenia samej sobie. Cheryl zostawia za sobą nie tylko kolejne etapy szlaku, ale również swoją przeszłość.

To przepiękny film, który zdecydowanie polecam.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Niektórych kosmetyków używam tylko w podróży i właśnie do nach zalicza się antyperspirant w kremie Isana. Czy się sprawdza?

93874843_2957067681026702_8196825289188179968_n.jpg

Nie. O bogowie, jaki to niewypał! Uwielbiam kosmetyki Isany, ponieważ są tanie i spełniają swoje zadanie. Antyperspirant był tani, ale jest totalną klapą. Nie hamuje pocenia ani przykrego zapachu, co jest szczególnie ważne w podróży. Ogólnie rzecz biorąc, pod żadnym pozorem nie kupujcie tego bubla.

Ogólna ocena: 1/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Miało być dobre, a wyszło słabe. Kolejna odsłona moich dwóch serialowych pomyłek i jednej filmowej.

never-1462743_1920.png

1. Daybreak
Ten serial powinien nazywać się "brainbreak". Podczas oglądania nasze szare komórki umierają. Niby ciekawy pomysł, bo teen drama gdzie nastąpiła apokalipsa i przeżyły tylko nastolatki, które zaczęły tworzyć kliki jak w liceum: fashionistki, nerdy, osiłki itd. Na tle tego wszystkiego główny bohater- outsider, który pragnie jedynie odnaleźć swoją dziewczynę i ma gdzieś koniec świata. Potencjał zmarnowano dużą ilością nieprzyjemnej przemocy, traktowaniem widza jak idioty
i przesadnymi nawiązaniami do testów popkultury, które potem są tłumaczone jakbyśmy i jakimś cudem nie załapali. Ten serial nie nadaje się do niczego.

pobrany plik.jpeg

2. Dark
Ja wiem, że ten serial na całe grono fanów, ale mnie nie przekonał. Miałam dwa podejścia do pilota i za każdym razem uznałam, że produkcja jest za ciężka,
a po obejrzeniu pierwszego odcinka miałam mózg jak
z ołowiu. Jak dla mnie postaci są mało przyjemne,
a wątki niezrozumiałe.

7814585.3.jpg

3. Morderstwo w Orient Expressie 2017
Remake ekranizacji kryminału Agathy Christie z 1974 to bardzo zły film z bardzo dobrymi aktorami. Kenneth Branagh, Michelle Pfeiffer, Johnny Depp, Daisy Ridley, Judi Dench, Willem Dafoe, Penélope Cruz i Olivia Colman nie uratowali marnej adaptacji. Scenariusz w miarę trzyma się kupy, ale niedociągnięcia w dialogach, zdjęciach oraz koszmarne efekty specjalne położyły film. Pomysł, aby wykoleić pociąg i przesłuchiwać pasażerów na zewnątrz w ekstremalnie zimowym krajobrazie był mocno nietrafiony, skoro nie planowano zainwestować w kostiumy, które mogliby mieć na sobie bohaterowie w takich okolicznościach. Ekranizacja z 1974 wypada tu o wiele lepiej.

7805251.3.jpg

Podsumowując, nie polecam tych produkcji.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kosmetyk jest absolutnym hitem i niezwykle przydaje się teraz, w trakcie kwarantanny.

93208860_1842353672568080_9141391389030875136_n.jpg

Spray można kupić w różnych kolorach, ja wybieram zbliżony do mojego rudego odcienia farbowanych włosów. Pryskam kosmetykiem odrost, który staje się mniej widoczny do następnego mycia. Spray na szczęście nie brudzi ubrań i jest dość trwały. Wprawdzie kosztuje niemało, bo między 20 a 30 złotych i nie jest zbyt wydajny, ale w takiej sytuacji jak teraz, gdy nie mam możliwości wybrać się do fryzjera, ratuje mi włosy.

Używałam go już wcześniej i zdecydowanie polecam.

Ogólna ocena: 8/10.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Nie mam zbyt wiele czasu na noszenie odżywek na włosach przez kilkanaście minut, dlatego zazwyczaj używam tych
w sprayu, to wygodny, aczkolwiek nie zawsze skuteczny sposób, Jak jest z odżywką od Schwarzkopf?

91935173_257074698643923_2889650006724182016_n.jpg

Szału nie ma. Odżywka miała utrzymywać dłużej kolor. Nie zauważyłam, aby robiła to lepiej niż inne, których używałam. Miała też poprawiać kondycję zniszczonych włosów. To raczej jej jakoś spektakularnie nie wychodzi. Jedynie pozytywne działanie, jakie zauważyłam to włosy bardziej jedwabiste w dotyku. Nie jestem wielce zawiedzona odżywką w sprayu Gliss Kur do włosów farbowanych, ponieważ kosztowała mniej niż 15 zł.

Podsumowując, nie jest to produkt rewelacyjny, nie działa cudów, raczej sprawia, że kondycja włosa się nie pogarsza, a kolor i tak się zmywa.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Uwielbiam brytyjską rodzinę królewską, zatem nie mogłam przeoczyć tego serialu.

pobrany plik.jpeg

Mam za sobą wszystkie 3 sezony. Pierwszy i trzeci są świetne, drugi wypada słabiej.

Pierwsza odsłona The Crown przedstawia świat,
w jakim przyszło żyć młodej królowej Elżbiecie II
i problemy, z którymi musi się mierzyć. Widzimy, że bycie królową to nie tylko zaszczyty, podróże
i honory, ale tez ogromna odpowiedzialność i ciężka praca. Również przynależność do rodziny królewskiej okazuje się taka fajna, ponieważ narzuca całe mnóstwo ograniczeń.

Drugi sezon to kontynuacja, której poziom nieco spada i trudniej mu utrzymać zainteresowanie widza.

Trzeci natomiast to majstersztyk. Nasza bohaterka jest już doświadczoną władczynią, która umie wykorzystać swoje wpływy. Czuć tu majestat funkcji, jaką pełni oraz fakt, że pogodziła się ze swoim losem. Sezon ten bardziej skupia się też na innych postaciach. Rozwinięte są tu nieco tragiczne wątki Księcia Karola i Księżniczki Małgorzaty.

Ogólnie cały serial pokazuje, jak bardzo skompilowało się życie rodziny Windsorów po abdykacji króla Edwarda VIII, za którego władzę przejął jego brat, a ojciec Elżbiety. Gdyby Edward nie zrezygnował z korony, aby poślubić rozwódkę
z Ameryki, Elżbieta nie byłaby dziś królową,
a życiem jej rodziny nie zawładnęłyby nieco irracjonalne zasady.

Scenariusz jak łatwo się domyślić jest nieco ugrzeczniony, bo przecież nie można pokazać wszystkiego, gdy większość bohaterów istnieje lub istniało w rzeczywistości.

Aktorsko produkcja jest doskonała. W ciągu dwóch pierwszych odsłon Claire Foy doskonale oddaje emocje, jakie mogły targać młodą Elżbietą. W trzecim sezonie królową gra Olivia Colman, która wydaje się stworzona do grania władczyń. Nie jest to jednak teatr jednej aktorki, ponieważ Olivia ma mocną konkurencję w postaci Heleny Bonhan Carter, która dostała pasującą do niej rolę Księżniczki Małgorzaty.

Serial zdecydowanie Wam polecam i przez cały czas zastanawiałam się, jakie to musi być ekscytujące, gdy robią o Was serial za Waszego życia.

Ogólna ocena: 9/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kwarantanna i siedzenie w domu sprawia, że mamy więcej czasu na pielęgnacje. Czy rozpieszczać swoją skórę? Między innymi kremem pod oczy od Ziaji.

90707500_165754887802222_5095326179502587904_n.jpg

Seria z kozim mlekiem jest widoczna na półkach od lat
i nie jest niczym nowym, a ja również od lat używam kremu pod oczy z tej edycji.

Skóra wokół oczu jest delikatna i poddana na zniszczenia. Z wiekiem powstają kurze łapki, w wyniku zmęczenia mamy podkrążone oczy, nawilżenie i pielęgnacja tych okolic wymaga specjalnego podejścia. Mając na uwadze to wszystko, kilka lat temu kupiłam pierwsze opakowanie kremu od Ziaji i jestem mu wierna do dziś.

Znakomicie zapobiega powstawaniu zmarszczek wokół oczy, pomaga pozbyć się worków i sińców po zarwanych nockach oraz pielęgnuje delikatną skórę. Sama nakładam go nie tylko pod oczy, ale też z boku i na powieki. Krem stosuje rano i wieczorem, a efekty są rewelacyjne.

Opakowanie jest małe, ale bardzo wydajne i cena świetna, bo około 7 zł.

Podsumowując, zdecydowanie polecam krem pod oczy Ziaja
z kozim mlekiem.

Ogólna ocena: 8/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Co zrobić, aby mieć miękkie i gładkie usta? Peeling!

90451168_556537448295239_1324880875468357632_n.jpg

Peeling do ust Evree kupiłam już 2 lata temu i używam od tego czasu kilka razy w tygodniu i zauważyłam spektakularne efekty. Moje usta stały się gładkie, pozbyłam się brzydkich łuszczących się "skórek" i przede wszystkim są mega miękkie. Nie tylko ja tak mówię :)

Peeling kosztował mnie kilka złotych i jest niezwykle wydajny- ciągle używam tego samego opakowania i jeszcze się nie skończyło. Dodatkowo ma świetny jagodowy smak
i zapach.

Czy posiada minusy? Tak. Nie widziałam go w sklepach stacjonarnych, a sama kupiłam go w drogerii internetowej Ezebra. Kosmetyk nie nadaje się dla osób o wrażliwych ustach, ponieważ cukrowe drobinki mogłyby je dodatkowo podrażniać. Nie radzę również stosować na pokaleczone usta.

Podsumowując, zdecydowanie polecam peeling do ust Evree.

Ogólna ocena: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dlaczego mając prawie 30 na karku, oglądam teen dramy? Bo nie lubię identyfikować się z bohaterami, a problemy nastolatków już dawno mnie nie dotyczą. Poza tym, czasem dobrze się odmóżdżyć.

7853066.3.jpg


I pozornie przy Insatiable faktycznie się zresetujemy, bo na pierwszy rzut oka to doskonała satyra na konkursy piękności, nastolatkowe problemy, nieogarniętych rodziców i inne elementy kolorowej amerykańskiej rzeczywistości znanej nam z tekstów kultury.

Możemy oglądać serial tylko, śmiejąc się z jego bohaterów, zwłaszcza z Boba, prawnika, który postanawia trenować Patty do konkursów miss.

Pod płaszczykiem przerysowania i groteski możemy dostrzec też szereg współczesnych problemów
i dylematów nie tylko nastolatków, ale i dorosłych ludzi jak: akceptacja samej siebie, problemy
z odżywianiem, nękanie, ostracyzm, poszukiwanie własnej tożsamości seksualnej, poszukiwanie spełnienia, myśli samobójcze, zakłamanie kościoła, aborcja, rozliczanie z własną przeszłością, darzenie uczuciem więcej niż jednej osoby, próby wybaczenia sobie. Mogłabym pewnie jeszcze wymieniać.

Dodatkowo serial jest świetnie zagrany, każda
z postaci jest mega wyrazista i ma coś do powiedzenia w całej historii. Jestem tu wielką fanką Dallasa Robertsa, który świetnie kreuje nadekspresyjniejszego i zagubionego Boba, któremu życie ciągle rzuca kłody pod nogi. Czasem nawet miałam wrażenie, że to serial o nim, a nie o Patty. Podobają mi się też relacje, jakie zostały stworzone między postaciami- skomplikowane i ciągle poddawane modyfikacją.

Podsumowując, polecam Wam Insatiable, bo to serial niejednoznaczny. Jeśli szukacie teen dramy, to dobrze trafiliście, jeśli szukacie pastiszu też, jeśli chcecie gorzką komedię to również dobry wybór.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
To jest jeden z moich kosmetycznych hitów, które zdziałały cuda!

88433616_609328609648724_6313507203911254016_n.jpg

Rok temu w marcu wybrałam się na Ekotyki, czyli targi kosmetyków eko. Tam zobaczyłam stoisko formy, która miała sympatyczną pandę w logo. Była to Senkara. Przyglądałam się chwilę i postanowiłam kopić rzecz nierujnującą za bardzo mojego portfela (eko kosmetyki są cholernie drogie). Padło na ogórkowy hydrolat za 18 zł. Dlaczego ogórkowy? Słyszałam, że to zielone warzywo ma zbawienie działanie na problemy z cerą.

Po roku stosowania kosmetyk się kończy, a moja cera jest w doskonałej kondycji. Promienna, odżywiona, rzadko pojawiają się niedoskonałości i przede wszystkim nawilżona. Tłusta skóra jest trudna
w nawilżaniu, ponieważ łatwo kosmetykami sprawdzić, że będzie produkowała więcej sebum, a tego przecież nie chcemy. Hydrolat od Senkary nawilżył moją twarz, nie obciążając jej.

Kilka dni temu ponowie wybrałam się na Ekotyki
i kupiłam kolejną buteleczkę.

Podsumowując, polecam Wam ogórkowy hydrolat od Senkary. Może i nie jest najtańszy, ale skuteczny.

Ogólna ocena: 10/10.

89384396_302524777375267_3153589405059383296_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Istnieją takie kosmetyki, które są dla mnie absolutnym must have i które koniecznie muszę mieć w łazience. Jednym z nich jest suchy szampon.



88360860_634935773933627_4043619255717986304_n.jpg


Uważam, że ktoś, kto to wymyślił, powinien dostać Nobla. Zanim odkryłam magiczne działanie suchego szamponu, walczyłam z przetłuszczaniem się grzywki
i włosów na czubku głowy. Czasem w środku dnia wykonywałam mini mycie np. samej grzywki, bo wyglądała koszmarnie. Potem trzeba było ją wysuszyć i wyprostować. Zajmowało to sporo czasu, wymagało dostępu do wody i umywalki oraz posiadania ze sobą szamponu, suszarki i prostownicy. Nawet nie zliczę ile razy, awaryjnie myłam ją mydłem w płynie, suszyłam pod suszarką do rąk "modelując" palcami tak, aby nie sterczała.
A potem przyszło wybawienie, czyli suchy szampon. Działa fenomenalnie. Odświeża włosy i unosi od nasady. Po użyciu wystarczy zetrzeć biały nalot nawet zwykłym papierem toaletowym czy chusteczką higieniczną. Kilka minut i po tłustych włosach nie ma śladu.

Zazwyczaj używam szamponu marki Isana. Działa bardzo dobrze i jest w niskiej cenie. Wypróbowała też Aussie, ale zostawiał grudki i Batiste, którego efekt nie jest tak długotrwały, jak Isany. Polecam jeszcze ten z Herbal Care ze względu na jego wydajność, ale jest droższy niż Isana.
Podsumowując, dziś nie wyobrażam sobie życia bez suchego szamponu.
Suchy szampon Isana: 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Teoria, że za pierwszym razem nigdy się nie udaje, sprawdziła się w 100% w przypadku serialu Altered Carbon.

pobrany plik.jpeg

Świat przedstawiony w Altered Carbon to dystopiczne miasto przyszłości o cyber punkowej stylistyce. Ludzie posiedli dar nieśmiertelności dzięki wymianie powłok (ciał) na nowe. Umrzeć mogą jedynie, gdy ich stos, czyli coś w rodzaju karty pamięci ze świadomością zostanie zniszczony. Brzmi dobrze, prawda. Co więc na poszło w 1 sezonie, a co naprawili w 2?

Pierwszy sezon zalał widza mnogością wątków
i zastraszającą ilością postaci w tym drewnianym głównym bohaterem oraz irytującą policjantką Ortegą (serio, czy policjantkę zawsze musi grać latynoska? Przecież latynoskie kobiety wykonują też mnóstwo innych zawodów). Do tego był przesadnie brutalny,
a golizna była wciskana na siłę. Jedyny ciekawy wątek, czyli istnienie obok ludzi sztucznych inteligencji, które z człowiekiem się kumplują lub wręcz przeciwnie został potraktowany dość po łepkach. Moja ulubiona postać, sztuczna inteligencja- Poe będący hotelem o nazwie Kruk
i noszący stroje z epoki (tak, dobrze myślicie, że tu mamy inspiracje Edgarem Allanem Poe) miała zdecydowanie za mało scen.

W drugim sezonie twórcy poprawili błędy. Postaci jest dużo mniej, ich wątki są dograne i mają więcej sensu. Główny bohater dostał nową powłokę, co zaowocowało zatrudnieniem niemal stworzonego do tej roli Anthony'ego Mackie'a. Przemoc jest, bo to
w końcu cyber punk, ale jest jej mniej. Goliznę
i seks mocno ograniczano. Poe otrzymał swój własny wątek, który jest jednym z ważniejszych dla historii. No i pojawiło się więcej sztucznych inteligencji.

No i co teraz? Oglądać czy nie oglądać skoro 1 sezon do dupy, a 2 świetny? Oglądać, ale z myślą, że to, co będziemy widzieć przez kilka pierwszych odcinków to po prostu kiepskie pierwsze wrażenie. Za drugim razem będzie fajnie.
 

wybieramlaptopa
 
Test MSI GF63 Thin 9SC - notebook do grania w cenie około 4000zł.  W środku karta nVIDIA GeForce GTX 1650 Max-Q oraz procesor Intel Core i5 9300H.

www.wybieramlaptopa.pl/(…)1702-recenzja-msi-gf63-th…
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Miało być dobre, a wyszło słabe. Moje dwie serialowe pomyłki i jedna filmowa.

never-1462743_1920.png

1. "The end of the f *** ing world". Co to do cholery ma być?! Historyjka o dwójce nastolatków, którzy zamiast uciekać z domu przed siebie, powinni wybrać się najdalej na terapię. Ona ma borderline,
a on zadatki na dobrego psychopatę. Serial wprowadza widza w dyskomfort obserwatora, który to według psychologii pojawia się, gdy obserwujemy zachowanie chorobowe.

the-end-of-the-fing-world-sezon-2-season-2-cover-okladka.jpg

2. "Torchwood". Jeśli już twórcy decydują się na serial proceduralny (w każdym odcinku nowa zagadka, główna oś fabularna jest tu dodatkiem) to muszą czymś zainteresować widza, aby chciał wracać
w każdym odcinku do tego samego. Tu nie ma nic interesującego. Kryminalne zagadki z zaświatów już niejednokrotnie widzieliśmy i rozwiązywali je mniej irytujący bohaterowie niż Gwen.

pobrany plik (1).jpeg

3. "Chappie". Niby pomysł spoko, bo grupa bandziorów adoptuje robota. Dobra obsada i zespół Die Antwoord z cała swoją pokręconą estetka wrzucony do produkcji. Coś tu jednak nie zagrało. Film jest miałki, nudny i ma kilka ekstremalnie koszmarnych efektów specjalnych. Najbardziej denerwował mnie jednak wymuszony sentymentalizm. Dev Patel, Hugh Jackman i Sigourney Weaver chyba w ramach przegranego zakładu byli zmuszeni w tym zagrać.

7673495.3.jpg

Podsumowując, nie polecam.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jestem po dwóch sezonach Sex Education. Pierwszy mnie zachwycił, drugi... cóż poprzeczka była chyba zbyt wysoko.

sex-education-1.jpg

Pierwszy Sex Education był dla mnie epokowym odkryciem. Niby teen drama, bo akcja dzieje się
w szkole gdzie absolutnie niepopularny dzieciak zaczyna udzielać niezwykle trafnych porad seksualnych rówieśnikom. Skąd prawiczek tyle wie
o seksie? Jego mam jest seksuologiem i prowadzi
w domu gabinet.
Jest to serial, który z powodzeniem mogą oglądać dorośli i młodzież i nikt się nie nudzi. Serial błyskotliwy i zabawny, który w sposób mądry
i zrozumiały mówi o seksie, nie demonizując żadnych tematów z życiem seksualnym związanych.

Zachwycił mnie odcinek dotyczący aborcji pokazujący, że nie jest to ani zabawa, ani wielce traumatyczna rzecz, że w wielu różnych przypadkach to jedyne rozsądne wyjście. Aborcji dokonuje tu nie tylko nastolatka, ale również dojrzała kobieta posiadająca już dzieci, możemy się tylko domyślać, jak dramatyczne musi być jej życie.

Postaci są genialnie napisane, ich zróżnicowane wątki wzbudzają w widzach emocje, a aktorsko serial jest na prawdę na wysokim poziomie.

To, co najbardziej ceniłam w pierwszym sezonie to jego nieprzewidywalność. Nie mogłam zgadnąć, co się stanie, a serial mnie zaskakiwał w każdym odcinku.

Niestety zaskoczenia skończyły się w drugim sezonie, który nie jest już tak porywający. Tam z łatwością mogłam przewidzieć, jak potoczy się akcja.

Pierwszy sezon miał elementy proceduralne: w każdym odcinku Otis ma innego "pacjenta", któremu próbuje pomóc rozwiązać seksualne rozterki. Podobał mi się ten stały element dobrze współgrający z główną osią fabularną. W drugim sezonie zabrakło terapii prowadzonej przez Otisa. Teoretycznie miała go w tym zastąpić mama, ale ten wątek został niedograny i mam wrażenie jakby porzucony w pewnym momencie. Spotkań doktor Jean z nastolatkami było na tyle mało, że nie zdążyłam uwierzyć, iż potrafi rozmawiać z młodymi ludźmi o seksie. W ogóle mam wrażenie, że drugi sezon chce złapać wszystkie sroki za ogon i porusza wiele wątków, których potem nie prowadzi we właściwy sposób i kończy pośpiesznie.

Najbardziej zawiodłam się na roli napisanej dla Maeve. To niemal kalka z jedynki: z butami w jej życie (i dom) wchodzi ktoś z rodziny, od której dziewczyna chce się odciąć. Z czasem naiwnie zaczyna ufać najpierw swojemu bratu (1 sezon) potem matce (2 sezon), ale okazuje się, że kredyt zaufania był przyznany niesłusznie. Czy w trzecim sezonie wprowadzi się do niej ojciec?

Na plus jest natomiast postać Adama. Chłopak traci wszystko, nawet jeśli znajduje miejsce, które na pozór będzie mu przyjazne i tak zostaje mu ono odebrane. Podoba mi się jego droga do zrozumienia swojej seksualności oraz pokazanie szkoły wojskowej zupełnie inaczej niż w dotychczas widzianych przeze mnie wytworach kultury. Szkoła, do której trafia Adam, ma nauczycieli, którzy nie pomiatają uczniami oraz jest miejscem, gdzie rówieśnicy się wspierają, a nie znęcają nad sobą. Może gdyby Adam przyznał się, że jest biseksualny, nie pożegnałby się z tym miejscem tak szybko?

Ogólnie drugoplanowe postaci zostały tu bardziej rozwinięte, a Otis zszedł na dalszy plan.

Podsumowując polecam bardzo pierwszy Sezon Sex Education, drugi również, ale z nieco mniejszym entuzjazmem. Czekam na trzeci i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.
Ogólna ocena: 8/10.
 

kimib
 

112734zn.jpg


Rozświetlacz w kredce firmy Bell, Lekka i kremowa konsystencja pozostawiają delikatny efekt.Idealny na wyjazdy.

112743zn.jpg
 

kimib
 
Garnier, Botanic Therapy, Miód & propolis Regenerująca maska do włosów.


“Maska  Miód & Propolis, dzięki wyjątkowo odżywczej formule, wzmacnia i chroni włosy wymagające intensywnej regeneracji. Jej formuła nie obciąża włosów mimo bogatej, kremowej konsystencji. Dodatkowo ułatwia rozczesywanie i ma słodki, miodowy zapach.”



Moja opinia faktycznie maska ułatwia rozczesywanie włosów, przyjemnie pachnie, ale u mnie po jakimś czasie zaczęła  przesuszać włosy na końcach .

134234zn.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
FLUID ROZŚWIETLAJĄCY LIRENE

83094611_2606954376217348_978733153092894720_n.jpg

Dostałam fluid od mamy i szczerze mówiąc, byłam sceptyczna. Po pierwsze bałam się, że kolor beżowy 03 jest za ciemny dla mnie, a po drugie, że rozświetlające drobinki sprawią, iż moja tłusta cera będzie się świecić.

Wypróbowałam i jestem zadowolona. Kolor okazał się idealny. Fluid dokładnie matuje cerę i długo się utrzymuje. Pierwszy raz używam kosmetyku z witaminą C i to naprawdę działa, ponieważ moja skóra wygląda na odżywioną. Producent zapewnia, że produkt wyrównuje koloryt skóry i rozjaśnia przebarwienia,
z czym absolutnie się zgadzam, ponieważ widzę te efekty.

Istnieje szansa, że fluid lepiej sprawdza się zimą. Latem jego rozświetlające właściwości mogłyby potęgować świecenie się twarzy.

Dla mnie to doskonały wybór na zimowe miesiące.

Polecam: 7/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Znana z powieści Agathy Christie konwencja: rodzina w wielkim domu i morderstwo. Sprawca jest wśród nich. Czy udało się ten znany schemat odkryć na nowo?

maxresdefault.jpg

Tak! I to zaskakujące jak wielką nowością jest " Na noże" dla widza, którego wydawać by się mogło, już nic nie zaskoczy, a już na pewno nie tak popularny schemat kryminału.

Na filmie bawimy się doskonale głównie za sprawą doskonale napisanych postaci i intrygi, którą możemy sami próbować rozwiązać oraz plot twistów.

Każdy z bohaterów ma tu coś do powiedzenia, ma swoją rolę, jest charakterystyczny, ale nie przesadzony. Oczywiście na prowadzenie wybija się Detektyw grany przez Daniela Craiga, czyli Bonda, którego nie lubię. Tym razem Craig nie jest Bondem, lecz tworzy swoją postać w zupełnie inny, zabawny i oryginalny sposób (kto wie, z jakim akcentem on mówi?!). Takiego Craiga jeszcze nie widziałam.

Trzeba doskonałego reżysera, aby nie zaprzepaścić potencjału leżącego w takich wyrazistych postaciach i aby dać widzowi poczucie równowagi między nimi- tu to wszystko mamy.

Jakby mało było zachwytów to posiadłość, w której rozgrywa się akcja, jest przepiękna, pełna tajemniczych, intrygujących, lekko creepy przedmiotów i wygląda jak żywcem wyjęta z kryminału Christie.

Czy warto iść na "Na noże". Zdecydowanie tak. Nominacja do Oscara za scenariusz jest w pełni zasłużona i będę trzymać kciuki za ten film.
 

 

Kategorie blogów