Wpisy oznaczone tagiem "spotkanie" (717)  

banalny
 
Dziś miałem jechać do mojego promotora. Podczas wprowadzania kolejnych poprawek „urodziło się” kilka problemów. Konsultacja to najlepszy sposób by je rozwiązać. Od kilku tygodni miałem się spotkać z moim kumplem. Jakiś czas temu pożyczyłem mu trochę materiałów do mojego licencjatu. Jako że teraz są mi bardzo potrzebne to pomyślałem sobie że fajnie było by się spotkać po wizycie u promotora. Każde nasze spotkanie kończyło się w knajpie więc powiadomiłem jeszcze naszą wspólną znajomą.

Z T. bardzo intensywnie się kumplowałem przez cały okres studiowania na UW. Uwielbiałem go za jedną rzecz pacierza i piwa nigdy nie odmawiał. Co więcej niemal zawsze był tym, który namawia innych żeby skoczyć na jedno. Kiedy była przerwa między zajęciami zawsze był chętny żeby skoczyć do knajpy. To On mnie rozpił w pewnym sensie. Zanim trafiłem na studia byłem taką pipką- rozwielitką. To przez Niego znałem na pamięć rozkład nocnych autobusów, bo jak szliśmy na jedno to człowiek bardzo szybko tracił rachubę ile właściwie wypił. To jemu zwierzałem się z wielu problemów, po czym On je wyśmiewał i kazał iść po kolejną kolejkę. Ostatni raz widzieliśmy się ponad rok temu. On podobnie jak ja nie uporał się z licencjatem.

A. była jedyną dziewczyną w naszym towarzystwie. Razem z T. trzymaliśmy się w trójkę przez całe trzy lata. A. była trochę z boku bo miał chłopaka, ale zawsze było Jej bliżej do nas niż do innych. Chodziliśmy do jednej podstawówki, ale do różnych klas. Poznaliśmy się dopiero na studiach. Mieszkamy niedaleko od siebie i zawsze wracaliśmy razem autobusem. To z Nią pojechałem na moje pierwsze praktyki.

Co zabawne początkowo każde z nas chciało iść na zupełnie inne specjalizacje. Jedyne, co nas łączyło to grupa do której trafiliśmy na pierwszym roku. Z czasem wszystko się nam zaczęło zmieniać i na końcu wylądowaliśmy na tych samych blokach. A. była Tą co robi najlepsze notatki, T. często nie było na zajęciach bo dzień wcześniej zabalował, a ja??? Ja byłem tym, co zawsze chodzi na zajęcia i robi jako takie notatki (czyli można było się zorientować o czym było na zajęciach). Układy między nami były różne. Na wyjeździe integracyjnym na pierwszym roku widziałem, że między A. a T. coś iskrzy. A. od kilku tygodni się z kimś spotykała, ale jak sama mi kiedyś wyznała, gdyby T. dał jakiś znak to by zostawiła tamtego kolesia. Natomiast ja byłem zafascynowany A. i mimo, że nigdy nikomu się do tego nie przyznałem to lekko się w Niej zadurzyłem, ale było minęło. T. natomiast do żadnego z nas nie pałał jakimś szczególnym uczuciem :D To co zawsze nas łączyło to godziny spędzone w różnych knajpach, przegadaliśmy setki tematów, razem uczyliśmy się do kolosów. A. była tą co panikowała, T. miał wszystko w dupie, a ja miałem poprawki :D

Podczas dzisiejszego spotkania narodziła się taka inicjatywa żeby się spotykać w jakiejś knajpie co jakiś czas. Jak wyliczyliśmy to ostatni raz widzieliśmy się razem ponad półtorej roku temu. To zabawne przez trzy lata byliśmy nierozłączni, a później… Pierwsze spotkanie już za kilka dni. Nasz instytut organizuje połowinki. Będzie większość ludzi z którymi zaczynaliśmy studia. Fajnie tak się spotkać po latach. Ciekawe tylko czy nowa świecka tradycja przetrwa próbę czasu???
 

banalny
 
Jak w tytule. Kawa mała rzecz a cieszy. Jeszcze bardziej spożywana w odpowiednim towarzystwie. Jednych pobudza do twórczego myślenia, a mnie wręćz przeciwnie, czego świadkiem była ^%$#%$. Bardziej znan jako %$&$ :D



"Dostałem dziś od Ciebie
Dawkę szczęścia
To dużo nawet nie wiesz
Jak jestem nie do poznania
Na talerz do śniadania [kawy :D ]
Ty przemyciłaś mi
Łyżkę szczęścia zjadłem co w sercu lśni
W sercu teraz lśni"

_____________________________

1 (ale co się stało z 2???)
  • awatar monalasa: a ja nie moge pic kawy.... no wiec mnie nie cieszy- ale moge przynajmniej cieszyc sie jej aromatem :)
  • awatar Depresant: @anabella: Romans??? To ja o czymś nie wiem???
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jakelvis
 
Miło nam poinformować iż jakelvis.pl dostał się na warszawską edycję Seedcamp 2009, która odbędzie się 18 marca w Warszawie.

Celem Seedcamp jest pomoc możliwie dużej liczbie dobrych startupów w zdobyciu początkowego kapitału oraz istotnych relacji niezbędnych do uruchomienia przedsięwzięcia. Dlatego poza zaprezentowaniem się w czasie warszawskiej imprezy Seedcamp może pomóc w znalezieniu inwestora lub zaprosić wybrane zespoły do zgłoszenia się do Seedcamp Week we wrześniu 2009 w Londynie, gdzie 20 zespołów wybranych z regionu EMEA konkurować będzie o finansowanie swoich pomysłów, zyskując dla nich światowej klasy powiązania.


Więcej informacji znajdziecie w filmie z pierwszego w tym roku spotkania, które odbyło się w Izraelu.

 

cycero1984
 
Już 26 lutego o godz. 18 w kawiarni literackiej Tarabuk przy ul. Browarnej 6 odbędzie się spotkanie z Haliną Kowalik. Tematem będzie oczywiście najnowsza powieść autorki - "Córka Kaina", o której pisaliśmy na naszych łamach.

Fragmenty książki przedstawi Krystyna Czubówna. Spotkanie poprowadzi red. Grzegorz Dziemidowicz. Serdecznie zapraszam bo z pewnością będzie się działo.

O książce:

Córka Kaina to powieść psychologiczna, której kanwą były prawdziwe wydarzenia, dziś zarejestrowane w kartotekach IPN. Rzecz dzieje się współcześnie - w Polsce i Ameryce. Główną bohaterką jest 40-letnia Anda, uznana warszawska architekt, aktualnie singel. Poznajemy ją w sytuacji, gdy na skutek mobbingu nagle została bez pracy. Z konieczności bierze mało prestiżowe zlecenie - zaprojektowanie wiejskiego kościółka na Suwalszczyźnie. I w tym momencie - poniekąd bez jej woli - wpada w wir niezwykłych wydarzeń, które zmieniają całe jej życie. W dramatycznych okolicznościach

Anda poznaje ukrywany w rodzinie zbrodniczy czyn ojca z lat 50-tych, którego cień szedł za nią przez całe dzieciństwo, a gdy dorosła sprawił, że stała się osobą pozbawioną empatii. Stanie też na jej drodze wielka miłość, jednakże jej spełnienie będzie wymagało przejścia przez piekło publicznego wyznania, że jest córką Kaina. Na taką pokutę niecierpliwie czeka pewna reporterka


Więcej informacji o książce i autorce znajdziecie na blogu cooltora.pl
 

repentino
 
Jak juz wspominalam nie umowilam sie z tym M na drui dzien, ale to nie przeszkodzilo nam w kolejnym spotkaniu schodzac po schodach ubrana w te same sexy krotkie spodenki i jakoms biala koszule calkiem rozpieta (pod nia mialam stanik od kostiumu kompielowego ;) )zobaczylam go przez otwarte okna na klatce schodowej w hotelu on stal pry basenie najpierw przypatrzylam sie czy to napewno on po kilku chwilach bylam juz pewna... Bez zastanowienia krzyknelam Hay nastepnie zaczelam sie zastanawiac czy to hay nie zabrzmialo zbyt zobowiazujao o bosh zal, ale widocznie nie bo odpowiedzial hola z porazajaco codownym seksownym usmiechem. Zawolam mnie zeybym przyszla, a ja oczywiscie nogi z waty i w myslach och tak M juz do ciebie lece :P podeszlam on byl tam z kumplami stresowalam sie czy nie okaze sie zaniski, ale nie okazal sie idealny jakies 185 och booosko!!!! Chwile rozmawialismy cos tam sratatata nie pamietam czy wspominalam ze M i jego kumple byli wlochami (na co tak lece ze szok :P ), ale i oni na mnie lecieli wiecie jestem blond wiec oni poprostu byli we mnie wpatrzni jak w obrazek :D noto tak tam sobie przy tym basenie gadalismy i nie pamietam jak to wyszlo ale umowilismy sie w nocy na balkonie nie o okreslonej poze tak poprostu. Kurwa, kurwa, kurwa reszte dnia mialam podjare ;) Oczywiscie w nocy spotkalismy sie na tym balkonie ja zalozylam taka moja sexy koszule nocna zeby nie bylo ze wiecie :P i gadalismy kiedy juz skonczylismy oczywiscie przypomnialo mi sie, ze sie nie umowilismy. Znowu, ale ciagle bylam dobrej mysli ze spotkam go przez kolejny przypadek... Jak myslicie czy moje zachowanie na jego widok po jednej rozmowie nie bylo dziwne? A moze jednak nie moze ustrawiedliwia mnie to ze kazda kobieta czasem mazy wlasnie o takim nieznajomym wlochu poznantym na wakacjach? Moze kazda kobieta jest ciekawa co z tego wyniknie co bedzie dalej tak jak ja bylam ciekawa...
  • awatar 22:22: he ja np zazdroszczę i pewnie zachowałabym się podobnie;) przecież to zachowanie (moim zdaniem) nie było dziwne tylko wręcz odwrotnie;) pokazałaś że jesteś kobietą która wie czego chce i nie boi się tego osiągnąć;) brawo za odwagę;) przecież pomyśl niewiele kobiet miałoby ją przy tym "cudownym seksownym uśmiechu" ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

edisooonik
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banalny
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

banalny
 
Dzień rozpoczął się niesamowicie leniwie. Wstałem dopiero około 12.po chwili dotarło do mnie, że jestem umówiony na 14.00 przy Placu Na Rozdrożu ze znajomymi z byłej pracy. W półtorej godziny zjadłem śniadanie, względnie wysprzątałem pokój, „zrobiłem się na bóstwo” :D i w drogę. Po drodze spotkałem znajomego i razem dotarliśmy do celu. Już kilka osób na nas czekało. Między innymi była kierowniczka, Latino Lover z Radomia ze swoim facetem. Później jeszcze dojechały do nas dwie dziewczyny. Wpadliśmy na bardzo inteligentny pomysł by połazić po Łazienkach Królewskich. W taki dzień było tam tylko 358 osób na metr kwadratowy. Mimo wszystko udawało nam się znaleźć miejsca niemal odludne (jedynie 126 os na metr kwadratowy).

Było naprawdę super. Przez tych kilka godzin czułem się jakby nic się stało, jakbyśmy wszyscy razem pracowali. Widywali się regularnie. Obecnie tylko trzy osoby z mojej ekipy pracują jeszcze w tej samej firmie, ale już w innych siedzibach. Pozostali pracują w zupełnie innych miejscach, w innej branży.

Planujemy zebrać się wszyscy razem i pójść do naszego ulubionego klubu gejowskiego. Wstępny termin za dwa tygodnie. Przez całe nasze spotkanie chodziła mi po głowie pewna piosenka.



„To już minęło, ten klimat, ten luz
Ci wspaniali ludzie nie powrócą

(…)

Wehikuł czasu - to byłby cud”
 

samosia
 
Chyba powoli możemy mówić o takim zjawisku ;)
Samosie zaczynają się organizować o czym świadczy jedno z najpopularniejszych pytań ostatniego tygodnia:

www.samosia.pl: Szybkie pytanie - szybka odpowiedź. Wybierz najlepszą!
 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

mike51
 
Wyjście troszkę poprawiło mi humor, chociaż mało co nie zginąłem przez jakiegoś zjeba w mercedesie który potrafi tylko trąbić a nie jeździć. Może troszkę przesadzam, ale gdybym nie przyspieszył to na pewno by we mnie przywalił.
Naprawdę rozmowa z ludźmi, jakieś wyjście czy coś poprawia nastrój. Gdy ruszałem troszkę padało, ale spotkałem po drodze znajomych. Chwila i od razu odpaliłem faję wodną ,którą odnosiłem do właściciela, żeby pokazać im co to w ogóle jest. Wczoraj ominęła mnie impreza u koleżanki. Gdybym wiedział o niej to jeszcze poszedłbym mimo tego, że wróciłem tak późno. Warto było tam pójść choćby dlatego, że pierwszy raz w życiu naprawdę się upiła i płakała godzinę ;).
Zrobiłem lekkie rozeznanie w tym co się działo gdy mnie nie było. D. stwierdził, że najbardziej przeszkadzającą mi osobą jest Cc. D. stwierdził, że Liderek może mnie lubić, a nawet lubi, ale jest między nami za dużo zatargów żeby ktoś pierwszy wyciągnął rękę.
Bardzo lubię D., jest takim Dr George'em O'Malley'em z "Chirurgów"- " Jesteś klejem, bez ciebie wszystko i wszyscy by się rozlecieli". Ktoś z kim każdy, zawsze może porozmawiać i pośmiać się.
Do plusów mogę też zaliczyć to, że spotkałem po drodze Leady z jej koleżanką. Porozmawiałem z nią trochę, ale nie miałem czasu siedzieć z nią za długo.
A ta notka tym razem jest zarówno dla mnie jak i dla kogoś innego jeśli natrafi na nią w stercie blogów. Na razie: huśtawka nastrojów, ale nie odchodzę jak zwykle od pesymizmu. Czekam do jutra.
 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

banalny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

muzungu
 
Witam Was moi Kochani!

Wczoraj wyszedłem z Dziadkiem z domu o 15:30. Uwieczniłem przedszkole na moim osiedlu i snopy świeżo skoszonej trawy. „- Pięknie pachniało!". I krzaki kwitnące, i ogółnie było pięknie!. Spotkałem kotka w sąsiedztwie, więc postanowiłem zrobić mu zdjęcie.
Spotkaliśmy się z przyjaciółmi Dziadka pod pomnikiem Adama Mickiewicza i poszliśmy do kawiarni „U Zalipianek". Zamówiłem sobie lody w pucharku i Burna. Rozmawialiśmy jeszcze chwilkę, a następnie Dziadek musiał mnie zabrać na spotkanie Klikowe. Zaczęło się Mszą Świętą w Kościele oo. Dominikanów, a później przenieśliśmy się do Kapitularza. Tam rozmaiałem z kolegami i koleżankami, były ogłoszenia i tym podobne.
Później jednak udaliśmy się na rynek, na piwko. A wieczorem, gdy zorbiło się ciemno, podziwialiśmy występy góralskiego zespołu.

Podsumywując była to sobota pełna wrażeń. Pozdrawiam serdecznie.
 

muzungu
 
Witam Was Moi Kochani!

Jak co trzecią sobotę miesiąca, odbyło się spotkanie Klikowe. Było bardzo miło. Jak zwykle spotkanie rozpoczęło się mszą świętą. Lecz nie w kapitularzu, tylko w Kościele oo. Dominikanów. A później był czas na pogawętki, ogłoszenia i tym podobne.
 

 

Kategorie blogów