Wpisy oznaczone tagiem "Ukraina" (914)  

ladyofthe
 
Po tym, jak 4 dni uczestniczyłam w nagraniu - jako publiczność - ukraińskiej wersji Jaka to melodia (po ukraińsku "mełodja") solennie obiecałam sobie, że obejrzę polską wersję. Raz trafiłam na fragment i od razu mi się odechciało. Niestety polski prowadzący w porównianiu z ukraińskim (Kostja) wysiada. I to nie tylko dlatego, że jest jakieś 10-15 lat starszy. Kostja jest zabawny, ogólnie wygląda jak przerośnięta myszka miki.

Reżyserem był Okił Chamidow (ten od Kiepskich). Wzrostu jest raczej nikczemnego:)

Rozczarowanie nastąpiło już 1 dnia: okazało się, że tzw "wykony", czyli występy wykonawców na żywo są z playbacku. Może i naiwnością z mojej strony był podziw dla naszych polskich jakichtomelodiowych wykonawców i ich śpiewu "na żywo", kiedy widziałam jakieś migawki przerzucając kanały (oczywiście zdolności nie można im odmówić, bo śpiewają dobrze-tyle że w studio nagrań, a nie live on TV) hehe. Drugie rozczarowanie: była 7 ukraińskich wokalistów w programie, z czego 3 śpiewało totalnie fatalnie, zwłaszcza po angielsku. Ukraińcy generalnie nie znają angielskiego, ani angielskojęzycznych piosenek (co nie dziwi o tyle, że jeszcze relatywnie niedawno mieli u siebie prorosyjską dyktaturę, co ma odbicie w repertuarze teleturnieju-75% piosenek było rosyjskich. Królowała Pugaczowa. Jak kiedyś u nas pewnie;p). Dwoje za to śpiewało naprawdę dobrze, ruda Christina i ciachowaty (choć chudy i z zakolami) Aleks;] Trzeba przyznać przy okazji, że faceci mieli na ogół naprawdę fajne ciuchy (zapewnione przez produkcję).

Rozczarowanie trzecie: byłam na nagraniach tylko 4 dni, a aż dwukrotnie miałam podejrzenie, że te odcinki (finały) są ustawione. Może to kolejny przejaw naiwności, bo podobno takie rzeczy to norma;]

Co do muzyki, większość to wg mojej prywatnej oceny kaszana, choć zdarzały się nawet fajne. Hiciorem totalnym publiczności i ekipy nagrywającej była piosenka "Mussy Pussy" (nota bene lepiej brzmiała w wersji nagranej na potrzeby programu, niż w oryginale):



Innym hiciorem był animator publiczności, Krzyżak, którego praca polegała na rozsadzaniu nas, zarządzaniu przerw na siku, podawania nam wody i zapalniczek, oraz pokazywania jak mamy klaskać albo tańczyć podczas wykonów. Poniższe video nie oddaje jego morderczego trudu włożonego w nasz performance za każdym razem.



Ogólnie praca statysty jest ciężka, kiepsko płatna (w Łodzi) i czasem zabawna. Na pewno tym razem było fajniej niż przy "Grasz czy nie grasz". Next week kręcę "Strzał w 10" z Cezarym Pazurą. Podobno nuda;]
 

 

Kategorie blogów