Wpisy oznaczone tagiem "życie" (1000)  

deergirl
 
LonelyDeer: Nie spałam całą noc... tak jest już od ponad tygodnia. Najgorzej, że mój chłopak już wrócił i nie mogę sobie siedzieć na laptopie, poczytać ani nawet przeglądać Facebook'a w telefonie, bo on się niewiarygodnie łatwo wybudza. Nawet jak się w nocy odwrócę na drugą stronę, to on się budzi, a jak idę do toalety, to jest na mnie zły, bo "hałasuję" jak chodzę. Koszmar. Chcę własny pokój, wtedy nikt nikomu nie będzie przeszkadzał. On uważa, że wszystko jest w porządku...
Przy nim nawet chyba nie jestem w stanie napisać scenariusza. Było mi dobrze, jak byłam sama, mogłam się skupić, była cisza i spokój. A z nim w pokoju, 30 centymetrów ode mnie będzie ciężko... Jak ja nienawidzę swojego życia, mam dość. Cały czas mam wrażenie, że moje płuca są wypełnione kamieniami, trudno mi się oddycha, jakby powietrze miało zaraz się skończyć. I ten ból - nie do zniesienia. Znowu zebrało mi się na wspominki w nocy, jak ja siebie za to nienawidzę. Ciągle żyję przeszłością i rozmyślam nad wyborami, które niestety podjęłam w swoim życiu... poprzednim życiu. Gdybym miała ten rozum, co teraz, wszystko potoczyło by się inaczej. Oddałabym wszystko, aby móc cofnąć czas, powiedzieć słowa, które nie chciały wydostać się z moich ust. To by zmieniło całe moje życie. No cóż... nikt mi nie zabroni pofantazjować. Tylko to mi zostało.
57ed8b61e5da44816294a4b424cb13fb.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/39059/to_zalezny_ode_mnie.html
To nie zależy od doktorów. Nie zależny od nieobecnych aniołów. Nie zależy nawet od Boga, który jeśli istnieje, nie przebywa akurat w okolicy. To zależny ode mnie.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)chaos_dziecino_to_wszystko_chaos…
Świat nie jest ani okrutny, ani radosny. Jest po prostu chaosem pędzących na oślep cząsteczek, mieszaniną reagujących ze sobą substancji chemicznych. Nie ma w nim prawdziwego ładu. Nie ma uświęconego potępienia zła i zwycięstwa słusznej sprawy. Chaos, dziecino. To wszystko chaos.
 

justmebluemoonqueen
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj mam jeden z tych gorszych dni - chciałabym nie żyć, nie istnieć. Czuję się źle, nawet nie chce mi się płakać. Jest to stan zupełnej pustki, nie czuję nic. Wszystko mi obrzydło, nie chce mi się jeść.
Nienawidzę swojego ciała, swojej twarzy, sylwetki, wyglądu - wszystkiego. Gdy patrzę w lustro, widzę bladą, niską... widzę nijakie coś. Ani brzydka, ani ładna. Nijaka. Równie dobrze mogłoby mnie nie być.
95d00611eadf478fa3c7f5c2c549c91b.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)kazdy_czlowiek_chce_zeby_wszystk…
Jednego się dotąd nauczyłem: każdy człowiek chce, żeby wszystko grało. Nie marzymy o niczym fantastycznym cudownym, ani wyjątkowym. Z radością godzimy się na to, że wszystko gra, bo tyle nam w zupełności wystarcza.
 

deergirl
 
LonelyDeer: Ostatnio spędzam noce na pracy nad scenariuszem, a w dzień odsypiam. Jestem zupełnie rozregulowana... nie zasnę w nocy. Ale jakoś lepiej pisze mi się nocą, jest ciszej niż w dzień, spokojniej. W ramach przypomnienia obejrzałam film "Przerwana lekcja muzyki" - główna inspiracja do mojego scenariusza. Zrobiłam trochę notatek, na pewno się przydadzą. Miałam problem z wymyśleniem konceptu do drugiej sceny, ale chyba już mam pewien pomysł. Muszę jeszcze obejrzeć "Lot nad kukułczym gniazdem", tam pewnie znajdę masę inspiracji. W scenariuszu odwołuję się do wielu motywów, postaci filmowych, kwestii, scen... mam nadzieję, że nada się to do teatru alternatywnego. Bo co złego jest w odwoływaniu się do klasyków? Muszę jeszcze raz przeczytać "Ferdydurke" i "Tango", tam pewnie znajdę pełno cytatów do wykorzystania. Ludzie powinni wyłapać większość motywów i znaczeń, chociaż wątpię, by ktokolwiek docenił symbolikę imion. Tutaj nic nie będzie przypadkowe, każda kwestia, każdy gest będzie miał znaczenie. Nadal się boję, że grupa warsztatowa tego nie doceni - nie będą wiedzieli ile godzin nad tym spędziłam, nie będą znali odwołań i symboliki. Może nawet uznają, że było to napisane w jeden wieczór albo w ogóle nie będą się nad tym zastanawiać. A jak ktoś skrytykuje koncept to chyba się popłaczę i będą musieli mnie zabrać do szpitala dla obłąkanych, bo tego nie zdzierżę. Chyba.
Nie każdy artysta został doceniony od razu, najpierw spadała na nich lawina krytyki i osądów, pewnie w większości niesłusznych, wynikających z nie zrozumienia  lub ignorancji. Czy ja będę taką artystką? Jeśli uda mi się napisać ten scenariusz w całości, to chyba będę mogła nazwać się pisarką? Zawsze się bałam coś tworzyć, bo nigdy nie było dla mnie wystarczająco dobre, to co zrobiłam... jak napisałam jakieś opowiadanie, po ponownym przeczytaniu od razu je kasowałam. Uważałam, że były beznadziejna i niewarte pokazania komukolwiek. A co, jeśli tak samo będzie z moją sztuką? Po prostu mnie się nie spodoba? Wyrzucę to do kosza? Można być dla siebie tak okrutnym?
b6fd4b39b9cf60d9d21bac20f4fffdbc.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)zadnego_z_nich_nie_potrafimy_kon…
Istnieje całe mnóstwo uczuć: miłość, nienawiść, gorycz, radość, smutek, podekscytowanie, zakłopotanie, strach, gniew, pożądanie, poczucie winy, wstyd, wyrzuty sumienia, żal... I żadnego z nich nie potrafimy kontrolować.
 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj muszę koniecznie napisać choć kilka scen do spektaklu. Spędziłam godziny na wyszukiwaniu informacji z działu psychiatrii, postaci biblijnych, znaczenia imion i filmów o chorobach psychicznych. Muszę przyznać, że trudno nadaje się imiona bohaterom, aby pasowały idealnie do charakteru, nazwane są już 3 postaci! Najbardziej zadowolona jestem z imienia głównej bohaterki - trochę mi zajęło, ale jest idealne.
Wygląda na to, że spędzę cały dzień na pisaniu. Muszę korzystać z wolnego czasu, bo mój chłopak pewnie wróci jutro, max. po jutrze. Przy nim nie będę mogła rozwalić się na całym łóżku i w ciszy tworzyć - znowu non stop będzie grał na tym jebanym Playstation. Jak ja tego nienawidzę. Nie mogę się doczekać, aż się wyprowadzimy, będę miała własny pokój, oazę ciszy. A na razie muszę korzystać z okazji, że pojechał do rodzinki. Mama powiedziała, bym zamówiła coś sobie do jedzenia, więc myślałam, że jestem sama w domu, ale nie... jest tata. Specjalnie mi to nie przeszkadza, bo on zawsze jest zajęty swoimi grami. Nie wydaje żadnych głośnych, nagłych dźwięków, więc moja kochana cisza pozostanie niezmącona.
Znowu zamówiłam chińskie za 50 zł, mama powiedziała bym szalała, więc zaszalałam. Ze świąt niestety nic nam nie zostało, poza ciastem. Niby mam fasolę po bretońsku i zupkę instant, ale w tym domu lepiej mieć coś na zapas - nikt obiadu nie ugotuje, bo nikomu się nie chce. Taka rodzinka. Moją podstawową dietą są dania ze słoika, kanapki i tosty. Czasem coś mi się zachce robić, ale jest to rzadkość, zwłaszcza, że do moich dań zwykle trzeba zakupić specjalne składniki, a potem jest tyle z tym pieprzenia. Łatwiej kupić słoik i go podgrzać. Ostatnio mam ochotę na sajgonki, chyba dla odmiany będę je teraz wcinać. Stosuję monodietę, bo zwykle jem na okrągło tę samą rzecz, dopóki mi się nie znudzi. A potem wracam do poprzednich pozycji, i tak to się jakoś toczy.
Na święta jadłam cały czas barszcz... jak ja kocham tę zupę. Mogłabym ją jeść cały czas i nigdy nie miałabym dość. Szkoda, że barszcz z prawdziwego zdarzenia robi się tylko na święta, z torebki to nie to samo.
No to spróbuję zagłębić się w mojej twórczości. Chcę rozpisać minimum trzy sceny. Musi mi się udać.
14ebdd328e48a48aa07b95a355769f9b.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)jednego_dnia_jestes_szczesliwym_…
Jak to jest, że jednego dnia jesteś szczęśliwym człowiekiem, myślisz teraz będzie dobrze, patrzysz kolorowo w nadchodzące dni, a nagle wszystko się rozsypuje w drobny mak...
 

wariatkowo36
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
LonelyDeer: Biorąc pod uwagę okoliczności, radzę sobie całkiem nieźle. Jest mi trochę niedobrze, boli mnie głowa i cały czas odczuwam dyskomfort, spowodowany samym przebywaniem w tym miejscu. Jak ja nienawidzę tego miasta. Kiedyś spędzałam tu najlepsze lata mojego życia. Miałam tu wszystko - wielu znajomych, bliskich przyjaciół, miłość... to wszystko zostało mi tak nagle odebrane. Ludzie, za którymi kiedyś skoczyłabym w ogień, zadali mi cios, po którym nie mogłam się podnieść, i nigdy się nie podniosłam... i chyba nigdy nie podniosę. Wszystkie wspomnienia sprawiają mi ból i chce mi się płakać. Nie ma dnia, w którym nie myślałabym o tamtym czasie, kiedy byłam szczęśliwa... niestety ludzie się zmieniają. Ja też się zmieniłam. Szkoda tylko, że miało to tak drastyczny koniec. Chciałabym cofnąć się w czasie i nie podjąć decyzji, które podjęłam, wtedy wydawały mi się dobre, dopiero po czasie okazały się błędami. Dużymi błędami.
Ja chyba naprawdę nigdy się z tym nie pogodzę. Wtedy żyłam pełnią życia, byłam szczęśliwa i miałam przyjaciół. Moja mikroutopia. Teraz odwracamy wzrok, kiedy widzimy się przypadkiem na ulicy, nie umiemy już reagować inaczej, nawet nie wiemy jak. Ostatnio zobaczyłam Weronikę w Szczecinie, kiedyś była moją najlepszą przyjaciółką, znała wszystkie moje sekrety i obie miałyśmy wspólne hobby - mangi i obgadywanie innych. To drugie wychodziło nam nadzwyczajnie dobrze. Tak bezpośrednio nie pokłóciłam się z nią, po prostu odcięłam się od wszystkich, którzy mnie zranili - a ona raniła mnie bardzo często. Po drugim złamaniu serca miałam dość tego miasta, bo byłam tam zupełnie sama. Już nikt nie wyciągnął do mnie pomocnej dłoni, kilka sama odtrąciłam. Bo każdy mnie w jakiś sposób zranił, a ja już nie mogłam znieść ciągłego bólu. Chciałam się odciąć, zapomnieć, zniknąć stamtąd na zawsze. To był mój koniec.
506dee35ef09d2091aba8df3c6dd59e7.jpg
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj czuję się nawet nieźle, nie jestem może radosna, ale jest okej. Jak zwykle spałam do 13, pewnie spałabym dłużej, gdybym nie miała koszmaru... przez niego się obudziłam. Znowu mam problemy z zaśnięciem, dzisiaj dokuczały mi zatoki i nos - moje ciało chyba nie lubi snu, bo wymyśla najróżniejsze sposoby, abym nie zasnęła. No cóż, ponoć trzeba żyć w zgodzie z samym sobą.
Odwiedziliśmy babcię, jest już dużo lepiej, może jutro wyjdzie. Akurat gdy my wyjeżdżamy... ale super święta.
Rodzice oczywiście chcieli iść na spacer po moim najbardziej znienawidzonym mieście. Bałam się, że spotkam kogoś z przeszłości, a szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak bym na nich zareagowała. Może bym ich olała, może się przywitała, może zaczęła płakać, a może dostałabym szału lub ataku paniki... no byłoby ciekawie, ale nie chcę tego sprawdzać. Dla własnego komfortu psychicznego założyłam czarną maskę na twarz - byłam pewna, że nikt mnie nie rozpozna, wiem, że to głupie, ale desperacko trzymałam się tej myśli. Naprawdę nie chciałam nikogo spotkać, nie chcemy przecież abym znów zaliczyła załamanie. Na co to komu?
Chciałabym wieczorem przysiąść do mojego scenariusza, mam już parę gotowych scen, teraz wystarczy je zapisać. Bardzo się tym ekscytuję, mam nadzieję, że wyjdzie to tak dobrze, jak myślę. Rzadko podoba mi się coś, co sama wymyślę albo zrobię, ale coś czuję, że będę zadowolona. Oby inni podzielili mój entuzjazm. Na przykład mojej mamie się podoba...
a4f35c6ec289198f017c67ad76433901.jpg
 

 

Kategorie blogów