Wpisy oznaczone tagiem "Podróże małe i duże" (431)  

jacek23151
 
Skoro miało się wolne pośrodku długiego weekendu, to można było sobie gdzieś pojechać.

Zdjęcia są koleżanki, ale inspirowane i komentowane przeze mnie.

picasaweb.google.com/(…)ZwiedzajMazowszeOrDieCzyliR…#
 

ingebjorga
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Ingebjorga:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jacek23151
 
Skończyłem wakacje i trochę się podczas nich najeździłem.

Gdańsk, jak zwykle:

picasaweb.google.com/(…)Gda14…

Berlin na weekend:

picasaweb.google.com/(…)TrocheBerlinaWPoWeekendu…

Olsztyn w dwie godziny:

picasaweb.google.com/(…)OlsztynWDwieGodziny…
  • awatar Osóbka: Dwie godziny na Olsztyn to grzech! Znam Olsztyn dobrze, bo moja sis tam mieszka (na niezabytkowych Jarotach) ;)
  • awatar krytycznymokiem: coś słaby ten Twój Berlin ;)
  • awatar jacek23151: W 1,5 dnia nie da się wszystkiego. A w Olsztynie w 2h jak najbardziej
Pokaż wszystkie (3) ›
 

milky.bar
 
Milky.Bar:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

freudunia
 
freudunia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

najlepszekosmetyki
 


My, Rumunia, 7 dni na dwóch kołach, kupa śmiechu, deszcz, śnieg, słońce, rozczochrane włosy, radość, zmęczenie, widoki nie do opisania, wspomnienia nie do zapomnienia...

Zapraszam do krótkiej retrospekcji - scenariusz: pisany przez drogę, operator kamery - ja, montaż - małżon...

Polecam oglądać "na dużym" i w 1080 HD ...

:D
  • awatar gustosuerte: zakochałam się, w tobie i twoim mezu ;D ! nawte bez glosu jest fajne ;D ( brka glosnikow w pracy) robcie dzieci bo az szkoda tkaich genow ;D
  • awatar gustosuerte: pisze jak paralityk ^^
  • awatar NieAnonimowa: @gustosuerte: ogladnij z muzyką!!! :D Bo jest zmontowane pod nią :D :D bedziem robic w swoim czasie :P :P
Pokaż wszystkie (55) ›
 

najlepszekosmetyki
 
...i dlatego z tej przyczyny nie mam dziś zbyt wesołej miny, bo by się wiecej chciało, a tu przyszedł poniedziałek, zerwał mnie z opuchniętymi paczałami z łóżka, nie dolał mleka do porannej kawy, wygonił z domu i nie daje taryfy ulgowej. A na dodatek chyba wszyscy oprócz mnie aktualnie przebywają na urlopie; czytaj - plaży, nad jeziorem, w górach, na leżaku. Zablokuję chyba tag "holidays" na IG; to przecież nieludzkie! Znęcacie się nad ludźmi pracy... Szczególnie gdy ludź jest aktualne w opcji "przed-urlopowej" na dodatek z adnotacją "nie potwierdzone". W weekend udało się poniuchać aury beztroskich wakacji, a to jest jak lizanie cukierka przez papierek i zdecydowanie nie zaspokaja głoda, a wręcz zaostrza apetyt. Dlatego też byle do urlopu i have a nice day dla wszystkich!

:D

IMG_20140707_112542.jpg


IMG_20140705_190306[1].jpg


IMG_20140707_093932.jpg


IMG_20140707_091103.jpg


IMG_20140706_123728.jpg


IMG_20140707_093702.jpg


IMG_20140706_102904.jpg


IMG_20140707_093744.jpg


IMG_20140707_093849.jpg


IMG_20140707_093604.jpg
  • awatar Nkfn: Widać, że wypad się udał. :)
  • awatar kicol: mmmm...odprezajace widoki;)
  • awatar Megiem: gdzieś była?? opowiadaj:D
Pokaż wszystkie (29) ›
 

najlepszekosmetyki
 
Się przydaje translator google, żeby błysnąć na dzień dobry, bo dobrym wstępem dobrze wodolejstwo po-wyjazdowe się zaczyna! No to zaczynamy i od razu składam obietnicę tytułową - Rumunio nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa!

20140620_181708_Richtone(HDR).jpg


Na początek kilka suchych faktów. Nie planujemy naszych wyjazdów, nie roztrząsamy wszystkiego na drobne, nie tworzyny planów/map/założeń co do minuty czy kilometra. Po pierwsze - takie uporządkowane wyjazdy są po prostu smiertelnie nudne, a po drugie - plany na papierze mają się nijak do rzeczywistości i zakładanie z góry np. że w środę przejedziemy 300 km i będziemy w miejscowości X o godzinie Y jest totalną bzdurą, bo rzeczywistość weryfikuje wszystko dość brutalnie. Owszem - wiemy gdzie chcemy jechać, w zarysie ustalamy co fajnie byłoby zobaczyć, ale i tak wiemy, że "wyjdzie jak zawsze", a z tego "wyjdzie jak zawsze" wyjdzie coś na pewno niezapomnianego!

3.jpg


Co pakujemy? Oj ukochany babski temat czyż nie? Aktualnie po kilku podróżach motocyklowych przeskoczyłam z levelu "potrzebuje spakować WSZYSTKO" na etap "naprawde da się przeżyć bez 4 par butów". Ostatni trip prezentował niesamowitą dojrzałość w moim przygotowaniu wyjazdowym - miałam mniej dobytku niż ślubny, no ale trzeba mu to wybaczyć - zestaw podróżnika na każdą okoliczność losu musi zajmować miejsce. Co brać? To czego potrzebujesz, ale w wariancie mini. Czyli jak kosmetyki - to miniaturki z Rossmanna. Makijaż ograniczony do tuszu do rzęs, ciuchowo spakowana tak, że gdybym musiała się czegoś pozbyć to bez żalu. No prawie. Dodatkowo zwykła, czarna herbata. W Rumunii zwykła herbata to miętowa herbata; czarnej nie uznają, a na stwierdzenie "earl grey?" patrzą na Ciebie jak na kosmitę. Ze spożywki jeszcze dodatkowe kalorie w Snickersach, zupki w magicznym proszku, ale tak bez szaleństw. Nie jedziemy przecież na biegun północny. Czego zapomniałam, a co napewno wezmę kolejnym razem? Żel do mycia bez użycia wody i najlepszy pod słońcem krem do rąk! Kto jeździ na dwóch kółkach ten wie co się dzieje z dłońmi. Moje po powrocie mogłyby śmiało zostać pomylone z dłońmi drwala...

6.jpg


No to spakowani, maszyna sprawdzona, zalana, osłuchana, załadowana, poświęcona dobrym słowem - czyli nic tylko nawijać kilometry. Pierwszy dzień mija zawsze na adrenalinie, człowiek ma wrażenie, że mógłby przejechać jeszcze kolejne 500 km, a najlepiej to w ogóle nie spać. Taka energia, taki power! Słowacja śmignięta, Węgry również. Jesteśmy już na Rumuńskiej ziemi, konkretnie to na północy kraju. Po dobrych kilku godzinach w siodle pasuje zarzucić jakimś kotletem, bo widoki widokami, ale krew nie woda i żołądek zaczyna dopominać się o swoje. Na trasie nie ma niczego. No może oprócz bistro-barów przy stacjach benzynowych, które to na przybyszach świeżakach robią tylko złe wrażenie i swoim wyglądem obiecują tylko i wyłącznie zemstę rumuńskiego faraona. Jedziemy dalej... o patrz! Za 3 kilometry w prawo dają jeść, skręcamy. No to skręcili...

20140615_165315.jpg


Czego jak czego, ale ogromnej restauracji z fontanną i palmami to nie spodziewaliśmy się dosłownie pośrodku "niczego". Ten widok zapoczątkował podróż przez kraj kontrastów do których z czasem przywykliśmy, ale które nie przestały nas zaskakiwać... może gdybyśmy zabawili tam dłużej...

10474934_718656661526482_1284979178_n.jpg


Pierwszy nocleg wpada nam zdecydowanie z przypadku. Po kilometrach "długo długo nic" - decydujemy się użyc pomocy bookinga i sprawdzić czy znajdziemy cokolwiek w okolicy. Trafiamy na pensjonat w klimacie folk w wariancie finansowym równie dobrym jak oceny, opinie i zdjęcia. Czar jednak pryska gdy dojeżdżamy na miejsce - już nie chodzi o warunki, czy udogodnienia. Było straszno zostawić motocykl na podwórku, uciekamy! Daleko nie uciekliśmy, zza szóstego czy siódmego zakrętu wyłonił się przepiękny kompleks ze stawami, wodospadem, drewnianymi chatami na wodzie, obsługą mówiącą po angielsku (no dobra gadał tylko manager), podejrzanie niskimi cenami i świetnym jedzieniem... gdzie my jesteśmy? W raju?

20140616_080730_Richtone(HDR).jpg


Zostajemy, zaklepujemy pokój, nie mija kwadrans gdy na parkingu zatrzymuje się kolejny motocykl, okazuje się, że z polskimi blachami i komunikatywnymi człowiekami. Siedzimy do późnej nocy z świeżo poślubioną młodą parą która zna się od pół roku... nie brakuje pozytywnych wariatów na tym świecie! Rano przepyszny omlet na śniadanie, pamiątkowe cykanie zdjęć, pożegnanie z właścicielem który swoją uprzejmością dosłownie nas rozbroił... i jedziem dalej!

20140616_093453_Richtone(HDR).jpg


Jeśli jesteśmy już przy uprzejmości... my Polacy jesteśmy znani z gościnności. Wiadomo; gość w dom, Bóg w dom. Ale uwierzcie - wypadamy bledziutko na tle mieszkańców Rumunii. Gdybym napisała, że są mili - skrzywdziłabym ich tą opinią. Oni są aż za mili/uprzejmi/pomocni i uwielbiają Polaków! Spotkaliśmy się z tyloma przejawami ich pozytywnego i bezinteresownego nastawienia do nas - i to w różnych miejscach/przypadkach/sytuacjach/okazjach, że śmiało mogę ich tak oceniać...

5.jpg


Kolejny dzień to kolejne nawijane kilometry w przecudnej urody otoczeniu. Tu górki, tam pagórki, tu koń, tam wąwóz, zielono, coraz bardziej zielono, zielono aż oczy bolą...

1.jpg


4.jpg


Miasteczka, miasta i wioski to też dużo ciekawostek które pochłaniam oczami jak przepyszną kremówkę. Cuda architektury, szaleństwa projektantów, bujna fantazja właścicieli. Mijaliśmy prawdziwy cygański tabor - robi wrażenie! Widzieliśmy ogromne cygańskie pałacy które gabarytami przypominają bloki mieszkalne. Jeden miał 14 dachów... uwierzcie; też nie wiem po co...

20140615_174209_Richtone(HDR).jpg


20140618_173642_Richtone(HDR).jpg


10515006_749670358409793_2008121464_n.jpg



20140621_172155_Richtone(HDR).jpg


20140621_172146_Richtone(HDR).jpg


Jeździliśmy głównymi drogami, przebijaliśmy się drogami gruntowymi które dosłownie mnie przerażały, gubiliśmy się i wracaliśmy na szlak. Trafialiśmy do wiosek w których ludzie żyją bez prądu/gazu/bieżącej wody w środku gór z najbliższą większą miejscowością oddaloną o kilkadziesiąt kilometrów; do której prowadzi droga której w sumie nie ma...

IMG_20140619_200927.jpg


IMG_20140623_223723.jpg


IMG_20140619_213117.jpg


Pokonanie kilkunastu kilometrów zajmowało godzinę, widoki odbierały dech w piersiach, aczkolwiek w paru momentach zrobiło mi się ciepło i dziękowałam temu komuś kto siedział z nami na motocyklu i strzegł nas - bo robił to doskonale...

10510142_749670115076484_278000011_n.jpg


2.jpg


Każdy dzień wyglądał jak odbity przez kalkę szczęścia. Wczesna pobudka, duuuże śniadanie, graty do kupy i na koń! Minimum 10 godzin jazdy, przerwy na kawę przygotowywaną na palniku gazowym małżona - prawdziwy survival! Nic tak nie smakuje jak mocna i słodka mała czarna w absolutnej dziczy! Gdy wieczór dawał o sobie znać, przełączaliśmy się na tropienie bazy noclegowej. Były grane hotele, pensjonaty, domki w górach; pełen przegląd możliwości!

20140619_150352_Richtone(HDR).jpg


924413_756504871055767_1869691287_n.jpg


10448896_1487815418121191_414321680_n.jpg


10449156_460294724114703_172665806_n.jpg



Oprócz kawy, w ciągu dnia ratowały nas też zupki wiezione z domu... w szczególności rosół! To nic, że w proszku. Wierzcie mi na słowo - po męczących godzinach smakował jak ten niedzielny od mamy... na drugim miejscu uplasował się pasztet. Pasztet kulinarnym tematem przewodnim imprezy! Nie dla oszczędności w głównym przekazie tego słowa znaczeniu - chociaż... w sumie dla oszczędności. Czasu! Bo było go za mało!

10.jpg


10521486_749676985075797_1444969555_n.jpg


Każdego dnia spotykaliśmy masę ludzi. Rzecz jasna - motocyklistów, pasterzy na połoninach, górskich wędrowców, korowody terenówek z namiotami na dachach, rowerzystów zapakowanych jakby to był koniec świata, rodaków (tych to w każdym możliwym miejscu), biegle mówiącego po angielsku pszczelarza w środku lasu, uwielbiającą Polaków Panią Elene w schronisku na przełęczy Prislop oraz starych znajomych których poznaliśmy przypadkiem podczas ostatniej podróży do Rumunii...

10461845_749681381742024_822322577_n.jpg


To właśnie oni byli najlepszą klamrą zamykającą nasz wyjazd. Spędziliśmy u nich ostatnią noc na Rumuńskiej ziemi. Ciężko ująć w słowa jak miło nas przyjęli, z jakim przejęciem się troszczyli, nie pozwolili spać w namiotach, przygotowali nocleg, kolację, śniadanie. Byli tak przejęci naszą wizytą, że robiło się dosłownie ciepło na sercu... ludzie z którymi spędziliśmy godzinę... miesiące temu...

10517125_749675718409257_895642455_n.jpg


10508255_749678401742322_1347087312_n.jpg


10517114_749677385075757_2096557073_n.jpg


10521488_749676405075855_835609659_n.jpg


10487038_749681661741996_1884481120_n.jpg


Wyjeżdzaliśmy od nich z dobrym słowem i świadomością, że jeszcze będzie nam dane się spotkać. To właśnie takie momenty są "tym czymś magicznym", takie chwile dodają poweru i pokazują co tak naprawde się w życiu liczy. Było pięknie. Zjeździliśmy rewelacyjne trasy. Zaliczyliśmy absolutnie fantastyczną i w swoim pięknie przerażającą ogromnymi przepaściami Transalpinę, przejechaliśmy w końcu ciężką do zdobycia Transfogarską. W śniegu, z zamarzniętymi dłońmi. Zawiodła mnie, gdyż byłam nastawiona na nią zupełnie inaczej. Być może to pogoda, być może utrwalony w głowie odcinek Top Gear właśnie stamtąd; odrobinę zakrzywił mi rzeczywistość - ale wiem, że muszę zobaczyć te wijące się pośród gór, asfaltowe wstążki w lepszym świetle...

20140621_124645_Richtone(HDR).jpg


Pokonaliśmy 3000 km w tydzień. W duecie z zaprzyjaźnioną parą, równie zakręconą motocyklowo jak my. Dorwał mnie jednodniowy kryzys, nie pomagały energetyki, litry wypijanej wody; organizm się buntował, chciał spać, odpocząć, zejść z motocykla. Jak przyszedł z nikąd, tak też szybko tam wrócił. Jadłam za trzech, cieszyłam się jak małe dziecko. Robiłam za mało zdjęć, nie było czasu, bo ciekawość gnała nas wciąż do przodu...

IMG_20140620_142710.jpg


IMG_20140617_180116.jpg


Zbierałam dzikie poziomki na połoninach, piłam lokalną palinkę, wdychałam czyste jak łza powietrze, podziwiałam widoki, chciałam zabrać ze sobą wszystkie napotkane pieseły, chłonęłam wszystko jak gąbka, nie chciałam wracać...

20140619_124325_Richtone(HDR).jpg


20140620_164144_Richtone(HDR).jpg


IMG_20140619_175929.jpg


Aaaa i widziałam pierwszy raz w życiu stonogę!

IMG_20140623_222336.jpg


Radości było co nie miara, gorzej z powrotem do życia; zawsze po powrocie muszę "odchorować" przez kilka dni zmianę rzeczywistości. Chcę się rzec byle do kolejnego tripu, ale kto to wie kiedy będzie dane wyrwać się w wielki świat. W duchu chciałoby się zrobić kolejny wyjazd na dwa motocykle. Samodzielnie, ale w duecie. Marzenia nic nie kosztują; no tyle co droga do ich spełnienia. Warto je mieć, by móc je realizować... bo to sprawia, że człowiek oddycha głębiej, czuje mocniej, chce więcej!

20140619_125445_Richtone(HDR).jpg
  • awatar kolekcjonerka słów: Rumunia! Moje marzenie! Zazdroszczę :)
  • awatar vanilina: pięknie napisane.
  • awatar Good Girl: Rumunia jest przepiękna! :) Mnie najbardziej zadziwiły (i zachwyciły)te dziwaczne domy/pałace z kolorowymi dachami - może dlatego, że był to pierwszy "rumuński" widok po przebudzeniu :p
Pokaż wszystkie (56) ›
 

najlepszekosmetyki
 
Cześć - czołem! Nie było mnie - to widać. Działo się, wydarzyło się, zdarzyło się tyle, że jak walnę tutaj esej po-wyjazdowy to zedrę paznokcie do skóry, ale nikt mnie od tego nie odciągnie. Tak w formie przynęty zarzucę małe zajawki, bo przecież blog odłogiem stać nie może!

IMG_20140617_101135.jpg


IMG_20140616_223148.jpg


IMG_20140618_080432.jpg


IMG_20140617_210913.jpg


IMG_20140623_223723[1].jpg


IMG_20140616_160928.jpg


A po powrocie, jeszcze w wyjazdowym szale pozbyłam się blondu który odbarwił się okrutnie w 193746 odcieni zółci...

IMG_20140617_102438.jpg



...na rzecz czegoś nazwać konkretnie nie mogę, ale co podoba mi się z każdą chwilą coraz bardziej...

ja.jpg


Meldunek złożony, lecę zerknąć co u was i wracam z konkretami!

:D
  • awatar Ela85: och kolor piękny ty piękna widoki piękne same achy i ochy!!!!!! :D
  • awatar gustosuerte: ten czorny to twój menzzzuuu ? ;D bardziej mi się podobasz teraz !
  • awatar NieAnonimowa: @gustosuerte: niommmm, czorny czorny :D
Pokaż wszystkie (47) ›
 

najlepszekosmetyki
 
10288771_695076527195279_3008082428113852380_n.jpg


...jest absolutnie, bezczelnie, genialnie... re-we-la-cyj-nie! Wampiry mnie nie zeżarły, obawiam się bardziej oszalałych krów; ostatnia jaką wczoraj widziałam pogryzła właściciela. Drogi jak na razie o wielkie dziwo - świetne. Tubylcy do rany przyłóż. Kończę kawę, rozłączam się z WiFi i uderzamy na Transylwanię! Jest sielsko anielsko, bez odbioru!

:D
Pokaż wszystkie (28) ›
 

najlepszekosmetyki
 
Z wyjazdu na wyjazd doskonalę umiejętność zabierania ze sobą tylko to czego naprawdę potrzebuję, bez oszukiwania się, że 3 odcienie różu są absolutnie niezbędne, a pędzle to zdecydowany mus. Się człowiek uczy na błędach. Podstawą na wyjazd są :

10431767_753580361331729_216934441_n.jpg


- krem Bioluxe z zieloną herbatą,
- Alantan Dermoline lekki,
- żel do demakijażu Tołpa,
- tusz do rzęs Eveline Magnetic Look,
- podkład Ingrid
_____________________________________________________

Przemycę jeszcze szminkę Maybelline i bronzer - tak w razie gdyby się okazało, że pewnego pięknego wieczoru liźniemy cywilizacji. No i tego byłoby na tyle... nie byłabym sobą gdyby w moim zamierzeniu nie było drugiego dna. W Rumunii mają DMy! Wyjeżdzam na kosmetycznym debecie, wrócę na plusie...

:D
  • awatar cupcakethief: uwielbiam ten żel (:
  • awatar nadiela: kupi coś w DMie kup kup kup !! :D Będę tęskniła ;*
  • awatar Nkfn: Kosmetyczka uzupełniona, tapetka musi być :D DM.. też chcę!
Pokaż wszystkie (12) ›
 

najlepszekosmetyki
 
Czyli kolejna odsłona egzystencjalnego problemu jakim jest spakowanie się do motocyklowego kufra wielkości mojej kosmetyczki, zabranie ze sobą wszystkiego co niezbędne/potrzebne do życia/absolutnie nie do zastąpienia/kupienia/zdobycia w podróży. Tak, tak... przede mną następny z serii odcinek baby na motocyklu. Ostatni jeśli bierzemy pod uwagę, że na motocyklu małżona, bo kolejny road trip będzie już należał tylko do mnie i mojej bestii. No i do małżona niezastąpionego rzecz jasna również, bo bez niego to już nie to samo. Ale ok; miało być o pakowaniu. Cel jest taki - tydzień na dwóch kółkach, Rumuńska  dzicz, górskie serpentyny, zapierające dech w piersiach widoki, miliony zdjęć i banan radości 24h na dobę. Biorąc pod uwagę, że wydarzyć się może absolutnie wszystko; najlepszym rozwiązaniem byłoby posiadanie wyprawki dla antyterrorystów, ale takowego dobra nie posiadam, więc muszę posiłkować się tym co jest pod ręką i tym czego nie, a co należy zakupić. Chyba zapomniałam dodać, że w planach jest również nocowanie pod namiotem gdzieś w totalnym końcu świata, gdzie diabeł mówiący dobranoc,to najmniejszy problem. Będe gotować wodę ze strumienia na palniku gazowym i integrować się z przyrodą. Radocha - level hard. Rok temu było rewelacyjnie, w tym roku nie może być inaczej...

247089_523246381044962_168948758_n.jpg


375107_523246267711640_120228911_n.jpg


308552_523266557709611_1368292847_n.jpg


No to jeszcze tylko kupić zapas skarpetek, zdecydować się na jedną (tylko!!!) parę butów, sprawdzić sprzęt foto, zapakować kilogram czosnku (jedziemy na zamek Draculi), przekupić Dida, nie patrzeć na pogodę (po co się denerwować...), wyspać... no i w drogę!

:D

Foto-relacje na bieżąco będe wrzucać na Instagram, więc jak ktoś ciekawy to zapraszam!

instagram.com/elizapyciak
  • awatar Libra.: ja juz czekam na zdjęcia! :D
  • awatar sweettajemnica: tylko wroc do nas cala i zdrowa ;)
  • awatar Andzia86: pamiętam jak Ty jechałaś do Chorwacji ja pojechałam rok później bo mi się tak spodobało. Kto wie może po kolejnej Twojej relacji i ja za rok pojadę do Rumuni :)
Pokaż wszystkie (20) ›
 

freudunia
 
freudunia:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

shopping
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

notlikeme
 
Goś:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

notlikeme
 
Goś:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

najlepszekosmetyki
 
Ktoś mi ukradł poniedziałek! No jak bum cyk cyk, kompletnie go nie zarejestrowałam, przemknął zanim zdążyłam otrząsnąć się z weekendowego zmęczenia. Śmieszne to i intrygujące - cały tydzień czekam na weekendowe wytchnienie, a gdy już nadchodzi to okazuje się trzy razy intesywniejszy niż dni podczas których o nim marzyłam. Absoltunie pokręcone... podobnie było i teraz. Był sobie weekend. Motocyklowy nadmienię na dodatek. Człowieki wymyśliły, że pierwszy weekend kwietnia z obiecaną pogodą jak dzwon; będzie idealny to inauguracji sezonu na dwa kółka I był... w sobotę...

InstagramCapture_30975499-984e-450e-bb53-ce463dff15a2_jpg.jpg


InstagramCapture_fee6fe2a-07f0-4139-9f2e-bb4250a3fbcb_jpg.jpg


InstagramCapture_14b2cf09-5f64-4819-bc3d-de26461b5f7b_jpg.jpg


InstagramCapture_57471003-2934-4caa-a65f-e503e84ebc6f_jpg.jpg


Wieczorem udało się jeszcze rozpalić ognisko, przypiec kiełbaskę, powlepiać wzrok w płomienie, a nawet dostrzec zielonego, bieszczadzkiego ducha... tyle, że to już w kominku...

:D

InstagramCapture_35303d8e-ae16-41be-9c58-a588b335d2f2_jpg.jpg


InstagramCapture_78c51640-ef8a-4f79-abcb-5ad99d0f481a_jpg.jpg


Niedziela natomiast była już sponsorowana przez pogodę pod psem i przez psy same w sobie występujące w roli ocieplaczy. Już wiem, że jak będzie mi kiedyś dane to muszę mieć Jack Russel Terriera, muszę!

InstagramCapture_c32d0aed-7a33-4cce-9cc5-c7cbc75830be_jpg.jpg


O dziwo po powrocie w niekorzystnych warunkach, obyło się bez przewianego przeziębienia, a nawet kataru. Hmm, nie jest tak ze mną jeszcze źle. Nie pytajcie za to co robiłam wczoraj, bo było tego tyle, że całość zlała się w jedną czarną dziurę która mnie wessała. Wiem tylko tyle, że wieczorny trening był wyborny, barki pięknie rosną, kolejna kurtka nadaje się "do kosza" no i idziemy w siłę! Uwielbiam!

InstagramCapture_6155f175-310e-47c7-80a5-e06f45af5055_jpg[1].jpg


Podobnie jak wielbię maluchy z BioLuxe (www.cytrynowa.pl); to moje tegoroczne największe odkrycie urodowe. Od razu ostrzegam - będe się zachwycać!

www.sheinside.com

10003929_662816723754593_683081455_n.jpg


Mam nadzieje, że moja nowa czarna ołówkowa sukienia i jej towarzysze z zamówienia z SheInside; które właśnie do mnie dotarło, również będzie zasługiwać na dobre słowo... chociaż już widzę, że biała bluzka nie ma nic wspólnego z tą na zdjęciu...

6tag_080414-124537[1].jpg


hein.jpg


Ok, tyle słowem wstępu w nowy tydzień... trzeba nadrobić zaległości, a że mam ich cały wachlarz to szykujcie się na " blogowe marudzenie" z mojej strony... i to intensywne!

Dzień dobre-popołudnie!

InstagramCapture_352f2a43-43fd-4845-a195-502fb83ba621_jpg[1].jpg


ps. czy coś się poprawiło w temacie blogowego psuja?
  • awatar gustosuerte: weź mi tu wklejaj zdjęcia w koszuli dobra jakos ma to shinsaide czy co ;D bo sukienki planuje kupic u nich ;D
  • awatar marlenka0087: gdzie kupilas swoje nike?sliczne sa:)
  • awatar NieAnonimowa: @marlenka0087: jakbys chciala takie, to pisz pw ;)
Pokaż wszystkie (41) ›
 

fairy-tale
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
K a r o:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

notlikeme
 
Goś:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ingebjorga
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Ingebjorga:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

lanzarote
 
Tak sobie myślę, że w życiu to ja mam chyba więcej szczęścia niż rozumu.
Chociaż fakt, inteligencji i życiowej roztropności też nie można mi odmówić :D

Dzisiaj spędziłam 10h w biurze.
Oh, jak cudownie się czułam! Wcześniej przez 4 dni pracowałam po 11h. Od 10 do 21.
Prawie nie bywam w domu ostatnio.
I wiecie czego mi najbardziej brakuje?
Nie łóżka, nie laptopa, nawet nie lenistwa- najbardziej brakuje mi obiadu :D
Wracam przed 22 i obiad owszem, jest, ale oczywiste jest też to, że od 16 zdążył zrobić się zimny.
I kolejny raz muszę odpalać mikrofalę.
Najbardziej brakuje mi teraz świeżego obiadku, z gorącym mięskiem, ziemniakami, surówką.
Odgrzewane ziemniaki są okropne.

Dzisiaj w ogóle był mój ostatni dzień w tej pracy ( mam taką nadzieję przynajmniej ).
Wiecie, to taka praca, którą ciężko jest lubić.
W ciągu 11h, tej pracy z klientem jest godzina, czasami dwie- pozostały czas to siedzenie na facebook, oglądanie seriali itp.
Może kogoś to jara, że płacą mu za nic.
Ja jak pomyślę ile rzeczy mogłabym zrobić w te 11h, a nie robię bo nie mogę się ruszyć za drzwi to mi źle.

Co jest dla Was lepsze?
Dobrze płatna praca?
Czy satysfakcja z pracy?

Bo mi tego drugiego zdecydowanie brakuje.

beautiful-colors-colours-let-it-be-Favim.com-516717.jpg
  • awatar myhome: satysfakcja!! w mojej obecnej nie mam ani satysfakcji, ani dobrej kasy :/
  • awatar Lanzarote: @myhome: No właściwie ja też :D Dostaję zawrotne 6zł/h :D I jak sobie myślę, że za 66 zł siedzę cały dzień, to chce mi się płakać. A to i tak "dobra stawka" jak na Rzeszów.
  • awatar Paulin: satysfakcja, wiadomo :) jak pomyślę że mogłabym być biurwą zamiast szaleć z dzieciakami te kilka godzin dziennie - matkoboska
Pokaż wszystkie (3) ›
 

notlikeme
 
Goś:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

najlepszekosmetyki
 
...wiadomo - bez kasku, bo nie na dwóch, a na czterech kółkach, w szalonym tempie, z ogromnym niedosytem i zdecydowanie za małą ilością zdjęć... a te które mam pokazuje wam!

starowka2.jpg


starowka1.jpg


starowka8.jpg


starowka5.jpg


starowka4.jpg


starowka3.jpg


starowka6.jpg


starowka7.jpg


Btw. kto mi zakupi zapas pańskiej skórki? Przepadłam!

:D
  • awatar Porcelanowa Lala: Mogę Ci kupić, ale jak nie powiesz następnym razem, że wpadasz to zabije!!! No trzeba zoorganizować jakieś spotkanie!!!
  • awatar NieAnonimowa: @Porcelanowa Lala: kochana, to było szast-prast i już mnie nie było :(
  • awatar Iga_on: @NieAnonimowa KosmetoHoliczka: Eliza ssie? :D
Pokaż wszystkie (19) ›
 

fairy-tale
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
K a r o:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów