Wpisy oznaczone tagiem "duch" (92)  

kciuk-pl
 
Filmy po prostu wprawiają w osłupienie - mówi z wypiekami na twarzy Anna Majewska-Rau, dyrektor Muzeum Zamku w Oporowie. Więcej w drugim linku.

Link: www.kciuk.pl/Na-zamku-pod-Kutnem-straszy-Muzealn…
 

kciuk-pl
 
Zdjęcie zostało zrobione na starym cmentarzu w Łomży, przy kaplicy Śmiarowskich. Fotografia jest autentyczna, wykonana analogowym aparatem na klasycznym filmie.

Link: www.kciuk.pl/Udalo-sie-zrobic-zdjecie-ducha-zako…
 

kciuk-pl
 
Nadal można je zobaczyć, na starych kamienicach, murach. Tam gdzie odchodzi farba i tynk, ujawniają się. Piękna galeria reklam skierowanych do ludzi, którzy dawno temu już odeszli

Link: www.kciuk.pl/Duchy-reklam-czasow-dawnych-a17109
 

horrors
 
W 1982 roku Steven Spielberg wraz z rezyserem Tobe Hopperem nakrecili horror,ktory przeszedl do klasyki filmow grozy.Opowiesc o amerykanskiej rodzinie,ktora wprowadza sie do domu wybudowanego na indianskim cmentarzu.

Udreczeni przez demony
tracking.novem.pl/z/6810/CD3206/65711
 

kciuk-pl
 
Ślady obecności ducha w sypialni były niewątpliwe - rozbabrana pościel, porozrzucana po pomieszczeniu damska bielizna...

Link: www.kciuk.pl/Uprawiala-seks-z-duchem-Ma-z-nim-na…
 

kciuk-pl
 
Ślady obecności ducha w sypialni były niewątpliwe - rozbabrana pościel, porozrzucana po pomieszczeniu damska bielizna...

Link: www.kciuk.pl/Uprawiala-seks-z-duchem-Ma-z-nim-na…
 

horrors
 
Na stronie przy kazdym horrorze znajduje sie sonda,pytanie,anonimowo mozna odpowiadac na zadane pytania i brac udzial w dyskusjach.Podzielcie sie wlasnymi opiniami i spostrzezeniami. Na pierwszej stronie mozna dolaczyc do klubu milosnikow strony.Ostatni wpis dotyczy ostatniego filmu Brittany Murphy"Deadline".

www.horrormovies.cba.pl/horror8.htm
 

orionblues
 
to wszystkim życzę miłej sobótki,
takiej grudniowej, jedynej w roku,

bo potem same święta i sylwestra,
a to już zupełnie co innego,

same obowiązkowe nudy,
z okazji urodzin jednego faceta,

pozdro,,,,

  • awatar healy: uwielbiałam ten film :)
  • awatar orionblues: @healy: podejrzewam, że w tym sądzie nie jesteś osamotniona,,,pozdro,,
Pokaż wszystkie (2) ›
 

epartnerzy
 
Twórczość pierwszej polskiej autorki powieści gotyckich – Anny Olimpii Mostowskiej odkryta na nowo przez wydawnictwo ARMORYKA!


Zanim „Ballady i romanse” Adama Mickiewicza określiły początek romantyzmu w Polsce, Anna Olimpia Mostowska (ok. 1760 - ok. 1810) wzorem Ann Radcliffe – angielskiej preromantycznej poetki i powieściopisarki tworzyła niesamowite opowieści z duchami i starymi zamkami w tle. Powieść „Posąg i Salamandra" to jedna z takich właśnie historii. Losy dwóch młodzieńców: Egipcjanina i mieszkańca Armoryki, którzy na skutek dziwacznych zbiegów okoliczności spotykają się w starym zamku, splatają się w intrygujący sposób, zaskakując czytelnika nieprzewidzianą puentą. Dzięki uwspółcześnieniu mocno archaicznego języka powieści i literackiemu opracowaniu historia stworzona przez Mostowską nabrała świeżości i stała się przystępna dla czytelnika XXI wieku, zachowując jednak klimat tajemniczości nadany jej przez autorkę.

Seria: Skarby mrocznej literatury
Długość nagrania: 2 godz. 5 min

Link do publikacji, darmowy fragment:
epartnerzy.com/(…)posag_i_salamandra_-_audiobook_p9…

********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

orionblues
 
siedzi dziewczyna i robi sobie dzbaneczek
taki normalny z gliny na kole garncarskim,

ale błagam dziewczyny
nie oglądajcie dalej
bo będziecie ryczały
jak pchły,,,,

to fragment ze znanego filmu
wyciskacza łez za Saharze,,,,

pozdro,,,,

  • awatar tannat: film jak film, ale do jego sciezki dzwiekowej mam olbrzymi sentyment
  • awatar nitek: @tannat: oj ja tez :)..z filmów z Patrickiem to wolę Dirty Dancing ;)..moja bardzo wczesna młodość zaczęła sie chyba podczas tego seansu ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

inferno
 
To tylko fragment tego co mozecie przeczytać na fireholderze. Polecam. Gdy czytalam i tłumaczyłam oryginał, włosy mi na rekach stawały ;)

Słów kilka od autora:
Ta historia wydarzyła się naprawdę.
Bazuje na nazwiskach, imionach, datach i zdarzeniach, które zostały zweryfikowane przez Kościół Katolicki.
Ten, kto przeczytawszy teksty poniżej, wątpi w prawdziwość dialogów, pomiędzy demonami i duchownymi , musi uwzględnić inne opublikowane przypadki egzorcyzmu, gdzie zostały zarejestrowane podobne rozmowy.
Podczas prawie wszystkich egzorcyzmów, język i wymiana zdań płyną łatwo. Nie są to wyłącznie sceny wrzasków,wyć i zielonych wymiocin. Wygląda to jak niezwykły mecz w tenisa, gdzie każda ze stron probuje wygrać jak najwięcej punktów.
Osoby, które przeczytawszy tekst, poczuły się w jakiś sposób urażone użytym językiem, muszą zapamiętać, że język i zwroty pochodzą z realnych rozmów z demonami. We wszystkich kronikach egzorcyzmów, język (gdy jest autentyczny, w żaden sposób nie zmieniany) jest bardzo wulgarny, i zawsze pornograficzny. W tej książce ten rodzaj języka został bardzo stonowany. Nie wyeliminowany, ponieważ to zmniejsza atmosferę rzeczywistości, ale na pewno jest łagodniejszy.
I na koniec , ta książka nie została napisana ani po to by być odebrana jako antychrześcijańska ani jako pewnego rodzaju chwała dla piekielnej strony naszego życia. Nie została napisana, by rozstrzygać pomiędzy dobrem a złem. Nie została napisana, by zniszczyć wiarę ani przemienić niewierzących.
Została napisana by opowiedzieć pewną historię, oraz pozwolić czytelnikowi na swobodną jej interpretację i wniknięcie wgłąb własnego umysłu.


Słów kilka od autorki tłumaczenia:
Przetłumaczone zostały tutaj głównie fragmenty przebiegu samego egzorcyzmu, skupiłam się bardziej na sposobie i "wyglądzie" wypędzania demonów z opętaniej kobiety niż na całej historii jej życia, która jest dość dokładnie opisana w książce. Zainteresowanych zapraszam do przeczytania całej książki autorstwa David'a StClair'a "The Devil rocked her cradle".


Wprowadzenie

Mary Lawrence była katoliczką. Bardzo pobożna, łagodna i dobrze wychowana - jej ambicją było stać się zakonnicą. Jeszcze w 1928 roku Mary Lawrence była tematem jednego z najbardziej wstrząsających egzorcyzmów tamtego wieku - egzorcyzmów, gdzie duchowni poważnie wątpili, czy w tym szczególnym przypadku dobro zatriumfuje nad złem.
Autor książki - David StClair wrócił do oryginalnych źródeł i naocznych świadków tamtych zdarzeń. Odsłania po raz pierwszy nieszczęśliwe dzieciństwo Mary - jak jej ojciec sam opętany przez demony zostawił swojego własnego ojca aby umarł w samotności, jak jej matka została otruta przez własną siostrę, która romansowała z ojcem Mary, w końcu - jak ambicje Mary, by stać się zakonnicą zostały zburzone przez jej ojca, który ją molestował i jak zaczęła przeszkadzać podczas Mszy świętej, obrażając duchownych, gdy diabelskie głosy wypełniły jej umysł.
Trzydzieści lat później Mary Lawrence była już tylko cieniem siebie samej, wyniszczoną kobietą bliską zgonu. Tylko jeden człowiek, wielki egzorcysta tamtych czasów, - Ojciec Theophilius Reisinger mógł ją ocalić .Towarzyszył mu młody ksiądz Steiger. Spotkali się w małym klasztorze w Earling, w stanie Iowa w USA - gdzie miała miejsce jedna z największych walk pomiędzy dobrem i złem.


"The Devil Rocked her Cradle" - David StClair
- cześć I

 Mary weszła do pokoju. Rozejrzała się wokoło i kiwnęła głową do Ojca Steigera i Theophilusa. Pokój , ponieważ właśnie wzeszło słońce, wypełniało dużo naturalnego światła - nawet z ciężką zasłoną w oknie.
 Czy mam się położyć na łóżku? - zapytała Theophilusa. Ksiądz kiwnął głową. Mary podeszła do krawędzi materaca i usiadła na nim, wtedy Matka Lotharia podniosła nogi kobiety i ułożyła je na środku łóżka. Podniosła Mary lekko ujmując ją pod pachy i wyprostowała ją tak, że leżała teraz w prostej linii.
Dwie pozostałe siostry szybko związały końce jej koszuli do jej nadgarstków i dół sukni dookoła nóg. Ojciec Theophilus poprosił by to zrobić , aby diabeł nie był w stanie podnieść żadnej części jej sukni i haniebnie wystawiać nagie ciało Mary na widok zebranych w pokoju.
 Mary popatrzyła na starego duchownego, uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Matka Lotharia sięgnęła do ogromnej kieszeni swojej spódnicy i wyjęła purpurową, jedwabną stułę Ojca Theophilusa. Stuła miała na jednym końcu wyhaftowane złote jagnię, na drugim zaś złoty gotycki krzyż. Mężczyzna wziął stułę, pocałował ją i założył na szyję. Wtedy matka wręczyła ojcu Steigerowi, jego stułę. To był ten sam jedwabny purpurowy materiał ale z trzema krzyżami haftowanymi w złocie na jednym końcu i drugim jaśniejącym krzyżem na drugim końcu. Ksiądz wziął stułę, pocałował ją i podobnie jak Theophilus, założył na szyję,
 Theophilus popatrzył na młodszego duchownego. Podniósł brwi i skinął na Steigera. Obaj podeszli do końca łóżka. Theophilus przeżegnał się. Steiger zrobił to samo.
"W Imię Ojca, Syna i Ducha świętego.." - zaintonował Ojciec Theophilus
"Amen" - wymamrotał młodszy mężczyzna i trzy na czarno przyodziane kobiety.

"Wspaniały Niebiański Książę" - Theophilus zaintonował z pamięci. "Swięty Michale Archaniele, który bronisz nas w konflikcie przeciw księstwom i władzom świata ciemności, przeciw duchom złym i nieczystym. Przyjdź uratować ludzi, których Bóg utworzył na Jego obraz i podobieństwo, kogo odkupił od tyranii diabła. To Ciebie, Kościół święty czci jako swego stróża i obrońcę, Ciebie, którego Pan wyznaczył, by prowadzić odkupione dusze do Nieba". - Ksiądz spojrzał na Mary - jej oczy wciąż były zamknięte, oddychała spokojnie.
"Módlmy się do Pana naszego, by pomógł nam pokonać Szatana, tak aby więcej nie mógł zniewalać nas sług Twoich. Wznosimy nasze modlitwy, Panie zlituj się nad nami".
- Oddychanie Mary stało się głębokie lecz wciąż regularne.

“Chwyć smoka, odwiecznego węża, którym jest Szatan, zwiąż go i rzuć w bezdenną przepaść, aby nigdy więcej nie mógł zwodzić ludzkości.”


- Theophilius popatrzył na Mary i dał znak ręką, by Matka Przełożona podeszła bliżej do niej. Zakonnica obejrzała twarz Mary i wysłuchała jej regularnego oddechu. Następnie popatrzyła w górę i kiwnęła głową.
Wtedy, głos Theophiliusa podniósł się: " W imieniu Jezusa Chrystusa, Pana naszego, wzmocnionego przez wstawiennictwo Najświętszej Marii Panny, Matki Boga, Świętego Michała Archanioła, apostołów Piotra i Pawła i wszystkich świętych i całego Kościoła Świętego, pewnie przezwyciężymy ataki i oszustwa Diabła." - Ksiądz przysunął się bliżej egzorcyzmowanej.

“Powstał Bóg i pozwolił Jego wrogom odejść. Jako dym zanika tak niech oni zanikną! Jak wosk roztapia się przed ogniem, tak niech niegodziwy ginie w obecności Boga! Spostrzeż Krzyż Pański! - Theophilus podniósł duży metalowy krucyfiks , który nosił zawieszony na szyi i wskazał nim na senną kobietę na łóżku . "Przepadnij niegodziwy wrogu!”


"Panie zlituj się nad nami!" - krzyknął Theophilus "W Tobie pokładamy nadzieję" - odpowiedzieli zgromadzeni w pokoju. "Wypędzamy was z ciała tej kobiety, kimkolwiek jesteście, nieczyste duchy, szatańskie władze, piekielni najeźdźcy, niegodziwe legiony i zgromadzenia. W imieniu i przez moc naszego Pana Jezusa Chrystusa" - Theophilius zaczął robić znak krzyża.
Mary wrzasnęła. To był świdrujący krzyk, krzyk z samej głębi jej drobnego ciała. "Nie!" - krzyknęła i w jednej chwili podnosiła się i usiadła na zgiętych kolanach. Jej małe wygięte palce wyglądały teraz jak pazury, którymi rozdrapywała pustkę przed sobą. "Nie!" - wrzasnęła ponownie.

“Zostaniesz zniewolony i wyrzucony z Domu Bożego, z dala od dusz odkupionych przez naszego Pana ”


"Nie!" - Mary wrzeszczała i w tym momencie jednym sprawnym odbiciem wyskoczyła w górę. Jej palce uderzyły w tynk sufitu, wybijając w nim małe dziury, w których utkwiły i teraz huśtała się w górze niczym karykatura nietoperza. "O mój Boże!" krzyknęła Siostra Climaka.
"ściągnijcie ją na dół!" - rozkazał Theophilius.

“Spadnie i zrobi sobie krzywdę!" - lamentowała jedna z zakonnic. "Mary!" - krzyknął Theophilus. Podbiegł szybko i teraz był bezpośrednio pod nią. Zrobił znak krzyża. "Przez najświętszą krew Baranka..." - kontynuował słowa rytuału - "Przez twoją śmiałość przebiegłego węża, który zwieść chcesz rodzaj ludzki do zguby”


" Powiedziałem NIE!" - głos wydobywający się z ciała Mary był męski, gruby i chrapliwy.

“Odejdź! Zostaw mnie samego! Odejdź od mnie!”


“… zagłady, by zamęczyć dzieci Boga i przesiać ich …”


"Powiedziałem dość staruchu!" - Mary okręciła głową dookoła i wszyscy mogli dokładnie zobaczyć jak zmieniły jej się rysy twarzy. Oczy zrobiły się mniejsze, jej kości policzkowe rozszerzyły, a linia szczęki wydłużyła.
"Zabieraj swoje stare pomarszczone dupsko daleko ode mnie ty bękarcie!" - Głęboki głos zawył

“Ona nie jest …" Matka Lotharia nie potrafiła wyrazić słowami to co teraz czuła. "...Ona nie rusza ustami!”


"Zejdź stamtąd!" - krzyknął Ojciec Steiger , ale każdy znajdujący sie w pokoju był zbyt wstrząśnięty, by zrobić jakikolwiek ruch.

“… Opuść to niewinne ciało"- kontynuował Theophilius . "Rozkazuje Ci w imię Najwyższego, on strącił cię, w twojej hardej bezczelności ty…”


"Ostrzegałem cię!" - Głos wewnątrz Mary zawył i wtedy jej usta otworzyły się szeroko i zwymiotowała dużą ilością czerwonawo - żółtej mieszaniny, która uderzyła Theophiliusa prosto w twarz i bryznęła w dół spływając po brodzie i szatach. Ksiądz chwycił chusteczkę i zaczął ścierać maz z oczu, włosów i odzieży. "… w swej bezczelności nadal starasz się być równy..." - ta kontynuacja rytuału spowodowała tylko następne eksplozje gorącej, klejącej cieczy.
Stary duchowny starał się nie oddychać śmierdzącą mazią, która lała się przez jego twarz. Matka Lotharia podbiegła do niego i zaczęła ścierać wszystko swoją chusteczką Wtedy Mary znów zwymiotowała. Tym razem to była rzadka, zielona mieszanina z małymi kawałkami, które wyglądały jak pół przetrawiona ryba. Maz nie tylko uderzyła Theophiliusa ale bryznęła także na Matkę Przełożoną. "Matko Boska!" - Starsza kobieta wrzasnęła i cofnęła się do drzwi.


Polecam resztę :

fireholder.com/(…)index.php…
 

sfora
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

arabeska73
 
Wpis tylko dla znajomych
ara:

Wpis tylko dla znajomych

 

tylkoklara
 
Na dworze coraz ciemniej, więc dokończę moją krótką historię.
Następnego dnia kupiłam sobie srebrny krzyżyk (żeby sprawiać pozory wierzącej) ubrałam się skromnie i poszłam pod wskazany adres. Przywitał mnie w progu ksiądz. Porozmawialiśmy chwilę, o religii, wierze itd. Wiedzę na ten temat mam dużą, a to przez to, że katolicy próbowali mi wmawiać, że nie wierzę, przez to, że o naukach kościoła nie mam pojęcia.
Po rozmowie zapytałam go w prost co trzeba zrobić, żeby pomagać "ludziom opętanym", czyli uczestniczyć w egzorcyzmach. Okazało się, że musiałam się kilku rzeczy nauczyć, spotkać się z ludzi o podobnych "zainteresowaniach", czyli przejść taki pseudo kurs. Nie miałam z tym większych problemów, więc ksiądz stwierdził, że ateistka jest osobą o tak silnej wierze, by pomagać w odprawianiu egzorcyzmów. Pomyślałam no dobra, super:)
Spotkaliśmy się za kilka dni pod kościołem, z księdzem i grupą wierzących i poszliśmy do domu kobiety pseudo nawiedzonej (tak w tedy myślałam). Przez całą drogę chciało mi się śmiać i myślałam, że poprostu spotkamy jakąś wijącą sie na łużku wariatkę. Doszliśmy do mieszkania. Weszliśmy do pokoju wprowadziła nas tam matka kobiety. Widok był dziwny, na łóżku siedziała kobieta, a pod dzwiami powiedzmy dość postawny mężczyzna. Kobieta wydawała się normalna, spokojnie siedziała, wręcz nieruchomo. wpatrzona w jeden punkt. Ksiądz kazał nam wejść do pokoju i stanąć pod drzwiamy, sam podszedł bliżej. Usiadł na przeciwko niej i zaczą pytać, jak ma na imię, skąd pochodzi... Niby nic takiego. Kobieta milczała. Po chwili ksiądz wyją pismo święte, w tym momencie się poruszyła. Jakby przeszedł ją dreszcz, a mnie przesało być do śmiechu. Ale poyślałam, że to przecież o niczym nie świadczy. W pokoju nagle zrobiło się pzeraźliwie zimno, zakręciło mi się w głowie, prawie upadłam, to wszystko trwało sekundę i ucichło... Pomyślałam, że to też jeszcze o niczym nie świadczy, że może jednak tak mi się zdawało. Po chwili ksiądz powiedział coś po łacinie. Powiedział raz, bez odzewu. Powiedział drugi, też nic. Trzeci raz powiedział głośniej. Znów dziewczyna się poruszyła, spojrzała na nas przerażającym tępym ale głębokim wzrokiem. Ksiądz znów coś powiedział. Spojrzała na niego i krzyknęła męskim głosem. Byłam przerażona. Chciałam krzyczeć. Złapałam za krzyż. Mówiłam ojcze nasz w myślach. Ksiądz próbował rozmawiać, ona krzyczała. Nie wiem co. W jakimś języku, nie była to łacina. Ja chciałam uciec, ale nie mogłam się ruszyć. Jak czasem we śnie. Czułam tylko paraliżujący strach. Kobieta wstała. Prawie przewróciła księdza. On się zawachał. Przez cały czas coś przez nią przemawiało. Spojrzałą na nas. Chciała podejść, ale ksiądz zaczą znów. Coraz głośniej krzyczała. Zaczęłą się trząść. coraz bardziej. Trochę się uspokoiła. Ucichła. Usiadła. Znów parzyła w jeden punkt. Ja puściłam krzyż, myślałam, że już po wszystkim...
Nagle wstała zaczęła krzyczeć, ksiądz recytował coś z biblii. Kobieta powtarzała jakieś słowo czy 2. Ona krzyczała, on mówił. Ona jakby coraz słabsza. On coraz głośniej. Coraz coraz mocniej, coraz pewniej. Dał nam znać. Podeszliśmy. wymawialiśmy wyuczoną modlitwę po łacinie. Ona umilkła całkowicie. Opadła z sił. Osunęła się na łóżko. Była jak nieprzytomna. Co jakiś czas podnosiła powieki. Potem pomodliliśmy się jeszcze nad nią i Ksiądz kazał poczekać na siebie przed domem. Wyszliśmy ludzie rozmawiali, byli weseli, tacy normalni. A ja zostałam jak ona na początku, wpatrzona w jeden punkt. Nie mogłam pozbierać myśli. Tępym wzrokiem patrzyłam na księdza, wychodzącego z domu. Poszłam do siebie, nie rozmawiałam z nikim. Zamknęłam się sama w pokoju, usiadłam w kącie i nie mogłam uwierzyć, w to co widziałam. Do tej pory nie mogę...
  • awatar Marta: Wpisz sobie w wikipedię Annelise Michelle. Przeczytaj całość.Nieco podobne, ale jeszcze okropniejsze! Fajnie piszesz. Pzdr
  • awatar mala_na_obcasach: tak,podobna historia, ludzi opętanych jest więcej... przerażają mnie takie historie,ale hm...dzieki nim jakos tak...bardziej wierze że istnieje jeszcze "coś". A tak poza tym to witam serdecznie,ja też od niedawna pisze na pingerze. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

tylkoklara
 
Jak to jest, że przyżekamy sobie szczerość już ze świadomością, że nigdy tego tak na prawdę nie dotrzymamy. Pomimo, że chcemy być uczciwi i oszukujemy siebie, iż jesteśmy. Bo czy znajdzie się choć jedna osoba, która może przyznać przed samym sobą, że powiedziała drugiej osobie, którą kocha, absolutnie wszysto, co mogłoby ją zmartwić, zranić, lub znienić jej zdanie na nasz temat...?
Nie wydaję mnie się, chociaż mam nadzieję, że to błąd i że jest gdzieś jeszcze ktoś taki.
Ja niestety chodź mieszkam z chłopakiem to nie wyobrażam sobie uściąść z nim pewnego wieczora i referować mu po koleji całą moją przeszłość. Nie chcę tu nikogo do złego namawiać, ale to by go pewnie strasznie bolało...:/
Dla niego jestem fajną, spokojną, często uśmiechniętą i optymistyczną, czasem tajemniczą "Klarą"...
Taka jestem z pozoru, ale pozory mylą.
A cała ta historia zaczęła się kilka lat temu, jak jeszcze byłam z jednym z ex. On był bardzo religijny, ja niestety ani nie wierzę, ani nie chodzę do kościoła. Nigdy mnie to nie przekonywało. Pewnego dnia żeby zrobić mu przyjemność poszłam z nim na przygotowanie do bieżmowania, do kościoła. Było koszmarnie nudno do czasu aż ksiądz nie zaczą mówić o egzorcyzmach. Zawsze choć z niedowierzaniem to lubiłam słuchać, czytać i w ogóle o takich rzeczach, czyli jakiś duchach, aniołach, ciałach astralnych, opętaniach, demonach itd.
Po skończonym kazaniu niewiele myśląc podeszłam do księdza i udając osobę jak on sam to określił, głęboko wierzącą i o silnym umyśle, czy jakoś tak, poprosiłąm by pozwolił mi wziąć udział z egzorcyźmie. Nie chciał się zgodzić, ale po dłuższych namowach, dał mi adres egzorcysty do którego mogłabym się z tym zgłosić.
Już nie mam siły o tym pisać więc, dokończe kiedyindziej, aż się cała trzęse już w środku...
 

 

Kategorie blogów