Wpisy oznaczone tagiem "story" (206)  

bbcreditblog
 
Nathan Bomey, Detroit Free Press 7:30 p.m. EST November 5, 2013 Bankruptcy judge has to sign off on agreement. The Detroit skyline from Grand River in Detr www.credit-card-bank.biz/detroit-asks-judge-to-a…
 

le-bonheur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

aacreditblog
 
John Waggoner, USA TODAY 5:30 p.m. EST November 6, 2013 Traffic on the cobblestone streets of Old San Juan in the early hours of the evening. The island of www.credit-card-bank.biz/how-puerto-ricos-debt-w…
 

firstdayinnewlife
 
Łapcie początek. To narazie tyle. Czekam na komentarze z oceną i krytyką  

Był piękny słoneczny dzień. Martwych nie było w pobliżu kilometra od Fallsdale. Nasi ludzie cały czas oczyszczali tereny z ciał. Od dłuższego czasu nie było już tak cudownie i spokojnie. Przechodziłem koło domu mojej córki Leny, gdy wybiegł mój kochany wnuk Antek. Podbiegły do mnie spokojnie i powiedział z oburzeniem:
-Tato nadal nie chce mi powiedzieć jak powstało Fallsdale … Dziadku, opowiesz mi?-
Spojrzałem na jego bladą twarz i błękitne oczy. Nie mogłem odmówić takiemu kochanemu dziecku. W końcu chłopak miał już 15 lat.
-Antoni, jak mógłbym ci odmówić, drogi chłopcze? Poszukaj Jasia, Nicolaia i Claudii. Przyprowadź ich na arenę za 10 minut. Opowiem wam pewną historię.
Nie zdążyłem mrugnąć, a Antek już szukał ich pośpiesznie. Powoli ruszyłem w stronę areny. W końcu miałem już swoje lata. Usiadłem delikatnie na ławce i czekałem, wspominając stare czasy. Dzieci radośnie do mnie podbiegł, siadając w półkolu naprzeciw mnie. W ich oczach było widać zaciekawienie. Bardzo chciały usłyszeć jedną z moich historii.
-Antek powiedział wam co będziemy robić? Opowiem wam historię, jak się tutaj znalazłem, jak powstało to miejsce…-
Był chyba 23 maja, 16 dzień choroby, jeżeli można to tak nazwać. Nie wiem. Straciłem już poczucie czasu. Wtedy zabrałem się za opisywanie naszych dni. Zostało nas tylko sześcioro. Ja, Julia, Wojtek, Mikołaj, jego brat Adam, i przyjaciółka Julii. Nie znałem jej za dobrze. Była bardzo nieśmiała, miała na imię Weronika. Kierowaliśmy się na południe. W górach podobno nie było jeszcze martwych. Wszyscy mieliśmy taką nadzieję. Nasze rodziny już tam były. Wyruszyły niezwłocznie gdy dowiedzieliśmy się, że choroba dotarła do Poznania, a to wszystko przez cholernych emigrantów którzy przywieźli ją ze stanów. Wszyscy już spali. Miałem wtedy warte. Siedziałem oparty o drzewo. Julia leżała na moich kolanach. Delikatnie przeczesywałem palcami jej włosy. Tak słodko spała. W prawej ręce cały czas miałem broń. W tych czasach nie mogliśmy się z nią rozstawać. Zaraz, zaraz miałem wam opowiedzieć wszystko od początku, czy tak? Więc wróćmy do początku, do dnia w którym się to zaczęło.-
   Byłem wtedy w szkole. Poznań, nienawidziłem tego miasta. Codziennie tam byłem. Znałem je już bardzo dobrze. Był wtorek, zajęcia kończyłem około 16. Zmęczeni po dwóch godzinach biegania za piłką wychodziliśmy z Mikołajem ze szkoły. Na ulicach było bardzo pusto. Słychać było syreny policyjne w oddali. Mikołaj założył kurtkę. Zeszliśmy po schodach na ulicę Śniadeckich. Nad targami unosił się gęsty dym, a ludzi nigdzie nie było. Nagle zobaczyliśmy mężczyznę wychodzącego z bramy targów. Utykał na prawą nogę. Jego koszula była cała od krwi, tak jak twarz. Przestraszeni nie wiedzieliśmy co mamy zrobić. Szedł w naszą stronę. Za nim wyszło kilku innych. Poszli w innym kierunku. Mikołaj zawołał do niego pytając czy nic mu nie jest, a on tak jakby zawarczał i delikatnie przyspieszył. Z jego oczu, nosa, uszu i ust zaczęła płynąć krew. Obaj zadaliśmy sobie pytanie: „Jak on może jeszcze żyć?”. Odłożyliśmy torby, żeby mu pomóc. W szkołach bardzo dużo uczyli nas pierwszej pomocy, lecz takie coś widzieliśmy pierwszy raz. Ostrożnie podszedłem do niego, a on rzucił się na mnie. Zawołałem Mikołaja…
-I co się stało?!-
-Antoś, nie przerywaj mi to się dowiesz.-
Zaciekawienie tych małych urwisów cały czas rosło. Czyżbym był, aż tak dobrym gawędziarzem? Kontynuowałem moją opowieść.
–Mikołaj szybko odepchnął mężczyznę na bok, a ja na czworakach oddaliłem się od napastnika. Nie zdążyłem wstać na nogi, a Mikołaj walczył z tym czymś. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy co to jest. Uderzył go mocno w brzuch. Mężczyzna nawet nie mrugnął z bólu. Okropnie mnie to zdziwiło, bo mój przyjaciel nie był przeciętnym chłopakiem. Sporty walki trenował już od małego. Był mocno umięśniony jak na nasz wiek. Zresztą możecie sami się przekonać.-
Wskazałem palcem na mojego wiernego przyjaciela. Już trochę siwy, ale nadal dumnie wyprostowany zmierzał w naszym kierunku. Bez słowa usiadł obok mnie na ławce. On też chętnie chciał wspomnieć stare czasy.
–Gdy Mikołaj przewrócił napastnika doszliśmy do wniosku, że trzeba będzie wiać. Zabraliśmy w pośpiechu nasze torby i pobiegliśmy na tramwaj. To co zobaczyliśmy za rogiem ciężko będzie opisać. Na parkingu szkoły leżały ludzkie ciała. Ludzie, których znałem, których widziałem na korytarzu szkoły. Naprzeciwko nas przy samochodzie leżała kobieta. Była młoda i piękna. Przy niej klęczał młody mężczyzna. Myśleliśmy, że klęczał pomagając jej. Kiedy podeszliśmy do niego widać było rozdarty brzuch kobiety. Mężczyzna spojrzał w naszym kierunku trzymając coś w zakrwawionych rękach. Twarz miał umazaną krwią i żuł coś w buzi. Jego oczy zapamiętałem najbardziej. Były takie puste, takie ślepe. Mikołaj zaczął biec. Nie zastanawiając się ruszyłem za nim. Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Dobiegliśmy do przystanku. Serce łomotało w mojej piersi. Ulica była pusta. Tramwaje nie jeździły. Mikołaj zadzwonił do rodziców zapytać co się stało. Ja zrobiłem to samo. Linia była zajęta. Dzwoniłem kilka razy i cały czas nic. Mikołajowi zerwało się połączenie. Na szczęście przekazał swoim rodzicom, że mają zebrać się z moimi rodzicami i dwoma samochodami pojechać do jego ciotki w góry. Sygnały w telefonach ucichły. Nie zdążyłem nawet zadzwonić do Julii. Tak bardzo się o nią martwiłem. Zobaczyliśmy jak mężczyzna za nami wynosi ze sklepu przy ulicy Matejki torby z jedzeniem. Zatrzymaliśmy go, a on tylko w panice krzyczał, że apokalipsa nadeszła. W sklepie za ladą leżała martwa dziewczyna. Na identyfikatorze miała napisane Emilia. Wyglądała na zmasakrowaną, jakby coś wyżarło jej wnętrzności z brzucha. Pogryzione, ręce i szyja. Kiedy ja zastanawiałem się nad tym co się stało tej dziewczynie Mikołaj wyrzucił wszystkie książki i rzeczy ze swojej torby. Gdy się odwróciłem on już miał w niej konserwy i kilka bochenków chleba. Chciałem zrobić to samo, ale on mnie powstrzymał.-
Zerknąłem kącikiem oczu na Mikołaja. Na jego dumnej twarzy pojawił się skromny uśmiech.
– Kazał mi opróżnić wszystko z torby i zabrać ją ze sobą. W tamtej chwili darzyłem go ogromnym szacunkiem i w duchu dziękowałem, że to właśnie on teraz był przy mnie. W takiej sytuacji zachowywał się tak dojrzale i odpowiedzialnie. Myślał patrząc już w przyszłość.–
W tym momencie mój przyjaciel poklepał mnie po ramieniu i wstał. Uśmiechnął się do tej zachwyconej gromady i poszedł w stronę swojego domu. Nie lubił słuchać o sobie, o tym jak go chwalę. Opowiadałem dalej.
–Dobiegliśmy szybko do szpitala. Musieliśmy zapewnić sobie trochę leków i bandaży. Spojrzałem na ulicę z której wybiegliśmy gdy kierowaliśmy się na tramwaj. Strach sparaliżował moje ciało. Kobieta, która wcześniej leżała przy szkole. Stała na nogach i do tego szła w naszą stronę. Zszokowany nie mogłem się ruszyć. Mikołaj przystanął i zawołał za mną. Jego krzyk wyrwał mnie z transu. Wbiegliśmy do szpitala. Było pusto i cicho. Na ziemi były ślady krwi, tak jakby ktoś ciągnął czyjeś ciało. Czułem, że mój przyjaciel też się boi. Obaj drżeliśmy ze strachu, tyle że on był bardziej opanowany. Ruszyliśmy na pierwsze piętro. Nikogo nie było. Sama cisza była przerażająca. Naprzeciwko nas drzwi z napisem „pomieszczenie sanitarne”. Powoli i ostrożnie kierowaliśmy się do tego pomieszczenia. Mikołaj miał cały czas zaciśnięte pięści. Przed nami wyczołgała się kreatura podobna do poprzednich. Niby człowiek ale miał ucięte nogi w kolanach i urwaną dolną część szczęki. Jednym susem przeskoczyliśmy nad nim i wpadliśmy do pomieszczenia. Zacząłem pakować leki i bandaże do mojej torby. Miki trzymał drzwi w ręku zaciskając skalpel. Torba była prawie pełna, gdy coś uderzyło w drzwi. Podał mi skalpel i kazał biec jak najszybciej do wyjścia. Coś napierało na drzwi. Gdy je otworzyliśmy pół martwa postać wpadła do środka. Wbiłem jej bez zastanowienia skalpel w głowę. Przestała się ruszać. Mikołaj spojrzał na mnie przerażony. Teraz to ja wybiegłem pierwszy i zawołałem go za sobą. Staliśmy przed szpitalem myśląc co zrobimy dalej. Pół martwej kobiety nie było już w pobliżu. Niewiadomo dlaczego pobiegliśmy znów w stronę szkoły. Samochód przy którym leżała dziewczyna nadal tam stał. Otwarte drzwi i kluczyki w środku. Wsiedliśmy rzucając torby na tylne siedzenia. Ja kierowałem, co według mnie było głupie. Cały czas się bałem, a Mikołaj przecież był taki opanowany. Pojechaliśmy po Julkę. Nie mogło się jej coś stać. Spojrzałem na zegarek. Ona miała jeszcze zajęcia. Oby nic jej nie było.
W czasie drogi kilka razy wybiegł nam ktoś martwy na drogę.
Dziesięć minut później byliśmy już na grochowskiej. Jechaliśmy powoli. Wszędzie człapały się powoli te kreatury. Minęliśmy przewrócony tramwaj, wokół którego leżały ciała jeszcze ludzi, do których już dobierali się martwi. Ci ludzie mieli barwy Lecha, no tak wtedy był mecz, jakiś ważny mecz. Niewiadomo dlaczego zwolniliśmy jeszcze bardziej. Widzieliśmy jak już nieliczni ludzie uciekali przed bez emocjonalnymi potworami, swojego rodzaju bestiami, które wygłodzone zostały wypuszczone z klatki. Żywi próbowali chować się, w porzuconych samochodach, kioskach, sklepach… Nigdzie nie było schronienia, jednak miałem nadzieje, że Julce nic nie jest. Ja to wiedziałem…
Trzysta metrów dalej Miki wrzasnął na mnie, że mam się zatrzymać. Przestraszony wdusiłem hamulec w podłogę i samochód stanął niemal natychmiast. Zobaczyłem jego brata. Z szalikiem w ręku i plecakiem na plecach uciekał przed dwoma martwymi. Wbiegł na przystanek autobusowy. Schował się za wiatą myśląc, że te bezmózgie poczwary go nie zobaczą. Nadal szły w jego kierunku. Mikołaj otworzył drzwi, ja zatrąbiłem. Martwi jak na zawołanie odwróciły się do nas i zaczęły iść w naszym kierunku. Adam poczuł się bezpieczniej. Miki pokazał mu, że ma biec wzdłuż drogi. Ruszył na złamanie karku przed siebie. Nie wiedział dokąd biegnie i jak długo będzie musiał biec. On po prostu chciał żyć. Adrenalina w jego ciele dodała mu dodatkowej siły. Przebiegł spory kawał. Odwrócił się i czekał na nas. My w tym czasie zamknęliśmy się w samochodzie. Przeraził nas widok martwych, ale nie tych dwóch, którzy gonili Adama. Wszyscy martwi w okolicy szli w naszym kierunku. Dlaczego tak było? Czy to przez dźwięk klaksonu? Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że reagują na dźwięk, ale zaczynałem się tego domyślać. Gdy podeszli wystarczająco blisko, żeby nie dogonić Adama, ale na tyle daleko, żeby nas nie sięgnąć ruszyłem do przodu. Dwieście metrów dalej stał Adam. Wpadł szybko do auta na tylną kanapę. Ciężko dyszał. Miki się uśmiechnął i znów zaczął wydzierać się na swojego brata. Jego brat był geniuszem. Nie znam drugiej takiej osoby, która z taką łatwością przyswajała by wiedzę i radziła sobie ze wszelkiej maści elektroniką. Byłem strasznie dumny z naszej akcji ratunkowej. Iskra nadziei błysnęła w mojej głowie. Mamy szansę, przeżyjemy.
    Do Julki szkoły zostało tylko kilka minut. Dojechaliśmy do przystanku tramwajowego na ulicy Grochowskiej. W pobliżu nas nie było martwych, ale za to pod szkołą było ich mnóstwo. Epidemia pewnie wybuchła również wśród uczniów wychodzących z zajęć. Martwiłem się coraz bardziej. Zatrzymałem samochód. Nie dalibyśmy rady wejść do szkoły. Zbyt niebezpieczna akcja. Trzeba było coś wymyślić. Wokół nas nie było nic poza zostawionymi samochodami. Sprawdziliśmy co mamy przy sobie. Torba z lekami, druga z jedzeniem i Adama plecak, a w nim trąbka kibica, kanapki… Miałem genialny plan! Sam siebie zaskoczyłem swoim geniuszem. Mikołaj musiał teraz wykazać się niezmierną odwagą. Musiałby odciągnąć uwagę martwych i ściągnąć ją na siebie, gdy ja i Adam weszlibyśmy do szkoły. Nie wiedziałem czy mój pomysł wypali bo nie byłem pewien co do tego, czy nieUMARLI reagują na dźwięk. Plan był taki: Mikołaj musiał zabrać jeden z samochodów i jeździć z trąbką trąbiąc ile się da i zwracając na siebie uwagę.
 

firstdayinnewlife
 
Siema wszystkim!  
Moje "coś" co będę tutaj prowadził będzie dotyczyło mojego opowiadania/histori o umarlakach. Zobaczymy jak mi to pójdzie. ;P Chcę, abyście komentowali jak wam się podoba, co można by zmienić, jakie macie ciekawe pomysły itd.  

Zaraz wrzuczę początek.
Trzymajcie się! ;)
 

le-bonheur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

bbcreditblog
 
Nathan Bomey, Detroit Free Press 7:30 p.m. EST November 5, 2013 Bankruptcy judge has to sign off on agreement. The Detroit skyline from Grand River in Detr www.credit-card-bank.biz/detroit-asks-judge-to-a…
 

le-bonheur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

le-bonheur
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

bbcreditblog
 
Nathan Bomey, Detroit Free Press 7:30 p.m. EST November 5, 2013 Bankruptcy judge has to sign off on agreement. The Detroit skyline from Grand River in Detr www.credit-card-bank.biz/detroit-asks-judge-to-a…
 

bbcreditblog
 
John Waggoner, USA TODAY 5:30 p.m. EST November 6, 2013 Traffic on the cobblestone streets of Old San Juan in the early hours of the evening. The island of www.credit-card-bank.biz/how-puerto-ricos-debt-w…
 

aacreditblog
 
John Waggoner, USA TODAY 5:30 p.m. EST November 6, 2013 Traffic on the cobblestone streets of Old San Juan in the early hours of the evening. The island of www.credit-card-bank.biz/how-puerto-ricos-debt-w…
 

ptasiowa
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ebook-english
 
Autor: Marcin Brzostowski  

The vengeance of women is an absurd criminal story in which the main character, a brilliant inspector Franco Fog, a hedonist addicted to whiskey and women, albeit in heart always faithful to his only love – Veronica Blanca, has to investigate a mysterious disappearance of a few men. He wanders around ‘the most dangerous nooks and corners of the town’, gets help from fallen women, deals with pimps and gun-traders and disarms a group of Warsaw Nazis before he finally comes across ‘the vengeance of women’ – the vengeance of our times…

A perfect read for people with taste for surrealism and humour.

Marcin Brzostowski (1969) – a contemporary Polish writer, who comments on current issues and affairs by absurd and grotesque.



czytajnas.nextore.pl/(…)the_vengeance_of_women_p353…
 

horrors
 
Bedzie i to calkiem niedlugo.Juz trwaja rozmowy z glownym bohaterami chociazby Jessica Lange,Sarah Paulson czy Evanem Petersem,bedzie tez Taissa Farmiga.Nie wiadomo jeszcze o czym bedzie nowy sezon,wiesc niesie,ze tym razem o magii i wiedzmach,ale to jeszcze nic pewnego.



TRWA MOJA AKCJA PAJACYKA.KLIKNIJ BANER PO LEWEJ"GLOD STOP"A NASTEPNIE PO SKIEROWANIU NA STRONE KLIKNIJ PAJACYKA BRZUSZEK BY POMOC W DOZYWIANIU DZIECI.KONIECZNIE,ZBIERZMY JAK NAJWIECEJ DLA DZIECI.



  • awatar blog w zawieszeniu: *Serdecznie zapraszam do siebie. Organizuję pinger'owy sklep z ubraniami, kosmetykami i dodatkami, naprawdę tanio!*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

horrors
 
Final nastapil.Czy byl to lepszy sezon?Na pewno inny.Zamiast nawiedzonego domu,szpital psychiatryczny,zamiast duchow,kosmici,niektorzy aktorzy z pierwszego sezonu,plus zupelnie nowe twarze jak Joseph Fiennes, James Cromwell,Adam Levine z Maroon 5,Chloe Sevigny.Duzo watkow,niezle emocje,swietna gra jak na serial,naprawde warto choc nie kazdemu moze sie spodobac.
W


TRWA MOJA AKCJA PAJACYKA.KLIKNIJ BANER PO LEWEJ"GLOD STOP"A NASTEPNIE PO SKIEROWANIU NA STRONE KLIKNIJ PAJACYKA BRZUSZEK BY POMOC W DOZYWIANIU DZIECI.KONIECZNIE,ZBIERZMY JAK NAJWIECEJ DLA DZIECI.
 

spiryt.us
 
Znalezione na bit.ly/WI4vvT (kliknij w link, aby powiększyć ;) )
 

draculka
 
DraculauraObsession: HejoooO. Na szybko:

directionerka1313.bloblo.pl/

Moje story o One Direction.Zapraszam do czytania xD
  • awatar whiteHare: też ich lubisz?! ja też!!! =*
  • awatar gość: ; ************************************************ pOZDRO DLA / K(rosty)
  • awatar DraculauraObsession: @_Zuza13: oooo,też lubisz 1D?to zapraszam,poczytaj!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

spiryt.us
 
Znalezione na bit.ly/RKDGbX (kliknij w link, aby powiększyć ;) )
 

spiryt.us
 
Znalezione na bit.ly/NrHLiS (kliknij w link, aby powiększyć ;) )
 

rose1997
 
Moje opowiadanie o TVD :)
Zaczęłam pisać "własny czwarty sezon", który jednak nie będzie typowym fanowskim opowiadaniem o elenie-stefanie-damonie, lecz kombinacją eleny i jeremiego :D
TAK WIEM ONI SĄ RODZEŃSTWEM... Ale to poprostu takie opowiadanie, które zaczęłam pisać "dla jaj" z powodu pewnej śmiesznej sytuacji która miała miejsce przez wakacje pod komentarzami pod scenariuszem (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi) :D

Spodziewam się licznych bulwersujących komentarzy odnośnie kazirodztwa :D ale w każdym bądź razie mówię TO NA ŻARTY!!! :p

Tym samym chciałabym Was spytać: Pisać o Jelenie (jeremy + elena) czy o czyms innym? :P

chomikuj.pl/(…)TVD+Jelena*2c+czyli+przeznaczenia+ni…

Proszę o komentarze zarówno na chomiku (jeśli macie) jak i tutaj :)

To wszystko :D

P.S Dawno nie pisalam tak wylewnego posta, co nie? :D
  • awatar Wanna feel your teeth on my neck: Extra! Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. To,że będzie o Elenie+ Jeremim to nie ważne. To tylko opowiadanie,możesz pisać o czym chcesz.
  • awatar Rosalie ღ: Świetny i oryginalny pomysł :) Nikt nie pomyślał o tym żeby elena i jeremy byli razem :) w twoim opowiadaniu nie muszą być rodzeństwem . :D :* Gratuluje pomysłów :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów