Wpisy oznaczone tagiem "tuśkowe rozkminy" (697)  

insomniaa
 
Co to bierny odpoczynek?
Nie mam pojęcia. Nie znam. Nie umiem.

W środę byłam od rana na wysokich obrotach (mimo strasznego niewyspania, ale bywają takie noce kiedy warto odłożyć sen na później).

Nazbierałam wiśni, nastawiłam wiśniówkę.
Potem poszłam na spacer do lasu (przyzwyczajam się xD) i nazbierałam trochę jagód, poziomek i malin, chociaż celem nie były zbiory tylko rekreacja.

Potrzebuję takiego resetu. Tylko ja i ta przejmująca cisza, która niejednego by dobiła. Mnie to uspokaja, pozwala poukładać myśli. Łażę po lesie i gadam do siebie. Pomaga? Wmawiam sobie, że tak.


Po południu pojechałam do Pyszczka. Ugotowaliśmy obiad, a po obiedzie poszliśmy do A. i M. ze spóźnionymi prezentami urodzinowymi. Były ploteczki na balkonie, drinki i koteł, który chciał pożreć Miśka przez szybę ;D
Później wieczorny spacer do domu a po drodze ciężkie życiowe rozkminy.


A dzisiaj z owoców leśnych powstało to:
deser.jpg


----------------------------------------------------------------------------------------------------
J. podrzucił mi książkę, więc siedzę i czytam. Czytam już nie pierwszy raz, ale mam nadzieję, że tym razem zrozumiem dużo więcej. Ta wiedza może mi się teraz przydać.

Wczoraj uświadomiłam sobie kilka rzeczy.
Wiem, że Ty tego nie rozumiesz, ale cieszę się, że mimo to szanujesz.

_________________________________________________________
Pewien niezwykle inteligentny mężczyzna powiedział mi ostatnio, że powinnam kiedyś wydać książkę.
Od tamtej pory rozkminiam ten temat.
Z jednej strony spoko. Teraz byle kto może sobie wydać książkę i stać się kimś. Jestem byle kim, więc pierwsze kryterium już spełniam.
Tylko o czym miałabym pisać? Tak jak tu: trochę o życiu, trochę o dupie? Na blogu jest łatwiej, bo każdy wpis jest osobno, a w książce wszystko powinno się jakoś trzymać kupy.
Aaa jebać! Kto by to wgl kupił? Bo moim najwierniejszym Czytaczom wręczyłabym egzemplarze w prezencie.
Obawiam się, że książka by się nie sprzedała, za to poszła by fama, że sprzedała się Insomniaa.
Jebać komercję! Jeszcze nie jestem tak biedna, żeby książki wydawać ;D
 

insomniaa
 
"I know that, that you blame me for all that you go through
It could be, so different if you would just let it go
You're all alone
Running out of ways to
Hold on to hope
And it always slips away
You're all alone
But you don't have to
Pretend to cope
There is a brighter way (...)
*I'd be with you, and help you*
*In all that you go through* "
(Kutless - "All alone")


Poprzednim wpisem poniekąd przepowiedziałam sobie przyszłość, bo już na drugi dzień rano wszystko się sprawdziło. Jeden nieodebrany telefon nad ranem i już wjazd na banię, że ze mnie chuj nie przyjaciółka.
Shit happens.

Służbowo sobota - chuj nie robota, bo praca w okrojonym składzie jakoś nie szła.
Niedziela - dzień cwela. Smętna atmosfera, bo moje Maleństwo było smutne :C

Wieczorem oglądaliśmy Mundial w 4K - Kolumbia, Kazań, klęska, a czwarte K dopiszcie sobie sami. Polska reprezentacja nie wyszła z dupy. Mecz żałosny, ale za to towarzystwo doborowe (pozdrawiam szanownych kolegów!).

A jak już jesteśmy przy tematyce piłkarskiej...
W meczu Polska - Ukraina padły trzy gole (pozdro dla kumatych!). Z tego co słyszałam to była nawet trawa w zębach xD


Wnioski z weekendu:
Dzień, który zaczyna się od (głupiej) pizdy będzie do pizdy.
A dzień zaczęty od dupy będzie do dupy.
(Aczkolwiek dupa spoko. You've made my day! Będzie do fapfolderu ;D)

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Zbiór głupawek z ostatnich dni:

-A weganki też biorą do pyska?
-Tak, ale bez jajek xD

-Też na jego widok przygryzasz wargi?
-Tak, wszystkie cztery xD

-Dokąd tupta nocą jeż?
-Na morderstwa i gwałty zbiorowe.

-Wleciał jak świnia w pomidory!
-Ciśnienie w kołach miał jak żaba w piętach!

No i jeszcze plandeka od tira zamiast gaci, ale to tylko dla wtajemniczonych.

_________________________________________________________
"Crash, crash, burn let it all burn
This hurricane is chasing us all underground.
No matter how many deaths that I die, I will never forget
No matter how many lives that I'll live, I will never regret
There's a fire inside of this heart
And a riot about to explode into flames"
(30STM - "Hurricane")

The quieter you are the more you hear.
It's not about what you know. It's all about what they don't know.

Ten kawał metalu ciąży na piersi...


PS: świnia worek drze i kwiczy... ;P
 

insomniaa
 
"Welcome to my world
Where everyone I ever need
Always ends up leaving me alone
Another lesson burned
And I'm drowning in the ashes
Kicking
Screaming
Welcome to my world"
(Sick Puppies - "My world")


Zawsze starałam się pomagać ludziom. Gdy przychodzili do mnie ze swoimi problemami to zawsze wyciągałam do nich pomocną dłoń. Wysłuchiwałam ich żali by ulżyć im w cierpieniu. Byłam na każde zawołanie, nawet (albo głównie) w środku nocy. Jakoś nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym się od nich odwrócić i zostawić ich samym sobie.

Dlaczego? Bo mam za dobre serce. A może nie olewałam, bo sama nie chciałabym żeby mnie ktoś olał. Myślałam, że skoro ja robię coś dla kogoś to kiedyś ktoś zrobi to samo dla mnie. Że kiedy ja będę potrzebować pomocy, to będę miała na kogo liczyć.

Jak jest naprawdę? Ludzie w większości odzywają się tylko gdy jestem im potrzebna, gdy czegoś ode mnie chcą - czy to wysłuchania, czy rady, informacji, pogłaskania po głowie czy mówienia im tego co chcą usłyszeć. Muszę być dostępna 24/7, bo jeśli nie odbiorę / nie odpiszę / nie przyjdę, to chujowa ze mnie przyjaciółka. I foch. Za wyrażenie własnego zdania, które jest dla odbiorcy niewygodną prawdą - foch.

Ja do kogoś z sercem, a ktoś do mnie z dupą... Zawsze tak było. Bo niby mam tylu ludzi wokół siebie, każdy powtarza "Możesz na mnie liczyć". A gdy przychodzi co do czego to wszyscy mnie w piździe mają. Gdy jest mi źle to naprawdę nie mam się do kogo odezwać... Z niektórymi ludźmi wyżalanie działa tylko w jedną stronę - jest ok kiedy oni mi się żalą, a gdy ja chcę się pożalić to już "sorry ale mam to w dupie". Najczęściej wygląda to tak: zaczynam temat i dostaję odpowiedź "-Nie przejmuj się, będzie dobrze. Ja mam gorzej bo mam taki problem, że..." i zaczyna się lawina problemów pierwszego świata. Rozmowy konia z dyszlem, bardziej monolog niż dialog.

Dlatego staram się nie zawracać nikomu dupy swoimi problemami. Dlatego duszę wszystko w sobie dopóki nie wybuchnę - złością czy płaczem, nie ważne, ale zawsze w samotności.

Ciężko jest być oparciem dla wszystkich wokół kiedy samemu potrzebuje się wsparcia. Czasem ten ciężar mnie przytłacza. Nie wszystko potrafię udźwignąć sama. Nie jestem pieprzonym cyborgiem, chociaż od zawsze staram się pokazywać całemu światu, że jestem ze stali i nic mnie nie złamie. Nie, nie jestem... Takich rzeczy na dłuższą metę nie da się udawać...

Bo kiedyś w końcu nadchodzą takie wieczory jak ten... Gdy siedzę sama, wyżalam się wirtualnie, a łzy kapią mi na klawiaturę...

Każdy chętnie czyta co mam do powiedzenia na blogu, każdy lajkuje posty na fejsbuku... ale porozmawiać nie chce nikt... Nie sztuką jest powiedzieć "Jestem", ważne żeby faktycznie być.

I czuję się tak cholernie samotna... przez ludzi, którzy ciągle powtarzali mi "Nigdy nie będziesz sama"...
;(
 

insomniaa
 
"W budzie skundlone myśli
Ochłapy pragnień w brudzie miski
Rzucone smutną
Jałmużną psu
Karuzela świata pędzi
Zaprasza blaskiem rtęci
I jaskrą zazdrości
Pokrywa wzrok
Wiara i miłość nad wszystko
Reszta to proch, pył i nicość
Wolisz egoizm życia bez granic?
Wygra w tobie ten wilk, którego nakarmisz"
(Luxtorpeda - "Wilki dwa")


Wydaje mi się, że czasem ludzie bywają gorsi niż zwierzęta. Rządzą nimi pierwotne instynkty. Gdy wejdziesz im w drogę to cię zagryzą, bo tak im mówi instynkt przetrwania. Nie narażą swojego dobra by ci pomóc, bo mają instynkt samozachowawczy i dbają tylko o własną dupę. Gdy mają potrzebę to wyruchają cię dosłownie i w przenośni tylko dla własnych korzyści.

Tępe barany idą za stadem w przepaść. Zawistne żmije kąsają co popadnie. Świnie głośno kwiczą żeby się dopchać do koryta. Wredne suki z wścieklizną toczą pianę z pyska. Hieny i sępy czają się na padlinę. Tu jedni chowają się jak szczury, tam inni ruchają jak króliki.

A ja w tym wszystkim jestem takim małym głupiutkim osiołkiem. Osiołkowi w żłoby dano - w jednym owies, w drugim siano... Biedny osiołek nie wiedział co wybrać i zdechł z głodu. Ja też nie wiem co wybrać, co prawdą a co kłamstwem, komu ufać, komu wierzyć... Ale nie zdechnę z głodu, prędzej zagryzie mnie jakaś bestia...


Cytując Jarka z PCR:
"Zastępy sępów wypatrują twoich błędów
Na tym kończę tekst, nie będzie happy endu... "

_______________________________________________________
Kiedyś piznę tym telefonem o ścianę, przysięgam! ;/
 

insomniaa
 
Dlaczego czasami tak trudno jest rozmawiać? Zamiast prośby o wyjaśnienia serwujemy chłodne spojrzenia. Zamiast żartu - milczenie. W środku wszystko krzyczy: mów do mnie! A jedyne co wychodzi z naszych ust, to słowa nie mające żadnego znaczenia.
Dlaczego rozkminy pełne szczerych emocji z czasem zamieniają się w rozmowy konia z dyszlem? Tak jakby limit słów się wyczerpał, zamiast zdań wielokrotnie złożonych pozostają same puste frazesy.

Tak się właśnie dzieje, kiedy dopuszczasz ludzi zbyt blisko siebie. Zaczynasz wierzyć, że grzebanie w głowie to część głębokiej relacji i bezwarunkowego poświecenia. A to jedynie wyrachowanie, które w konsekwencji rozpieprzy cię na kawałki i sprawi, że staniesz się zupełnie bezbronny.

Relacje międzyludzkie nie są moją mocną stroną. Potrzebuję dużo czasu, żeby się do kogoś przekonać, jeszcze więcej by mu zaufać, a nieskończenie wiele by się przed kimś otworzyć. Nie umiem rozmawiać tak jakbym chciała, zwłaszcza kiedy mam powiedzieć co mnie boli.
Boję się mówić ludziom złe rzeczy, nawet gdy wiem, że tak trzeba. Boję się, że mogłoby to zniszczyć albo zachwiać relację budowaną długo i z trudem.
Tyle razy plułam sobie w brodę, bo moim zdaniem powiedziałam za dużo. Okazuje się jednak, że koniec końców chyba wyszło na dobre. Nie każdy kopniak w dupę jest zły.

W życiu jest trochę jak z porządkami w pokoju. Są półki i szuflady. Na półce stawiasz to co wartościowe, to co chcesz często widzieć, o co chcesz dbać i wycierać z kurzu. Do szuflady chowasz to co przeszkadza, bo co z oczu to z serca. Ale kiedyś w końcu taką szufladę musisz otworzyć, przejrzeć co w niej jest i wyrzucić stare szpargały.
Robiąc porządki pamiętaj, żeby nie zapędzić się do cudzej szuflady. Czasami nadchodzi taki moment, że nie licząc się z tym, że cudzych rzeczy się nie powinno ruszać, przesuwasz np. zaufanie, by między przyjaźń a uczucie upchnąć swoje kłamstwo. A wtedy już się robi burdel, z którym można się uporać jedynie wyrzucając wszystko z szuflady, prosto na śmietnik. I zostajesz sam, z dziurą w sercu.
A to tylko pusta szuflada...
 

insomniaa
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

insomniaa
 
"You've been crying like there ain't nothing for you
I've seen you loose all you can
You've seen signs that say the game is over now
You fear you loose in the end (...)
I know there ain't nothing in this world for you
I've seen them taken away
You fought hard enough to make it a way through
Still lying half way there"
(Sunrise Avenue - "Keep dreamin")


A dream is all we need...
And all I need is some sleep.
Ostatnimi czasy jakoś się nie wysypiam, nie mogę zasnąć do późna, a potem budzę się o dziwnych godzinach. Jest taki przesąd, że jeśli budzisz się w środku nocy, to właśnie pojawiasz się w czyimś śnie. Hmmm...


Tak z innej beczki: zaczęły się Mistrzostwa Świata, co w wielu związkach oznacza separację na miesiąc. Chyba jednak nie pójdę w odstawkę, bo przyplusowałam kupując Misiowi "Przegląd Sportowy" ze "Skarbem Kibica". Tak niewiele trzeba, żeby uszczęśliwić faceta ;D ;*

Mimo wszystko przeczuwam, że przez najbliższy miesiąc będę miała duuużo wolnego czasu.


Zostałam dzisiaj nazwana terrorystką.
Traktuję to w kategorii "komplement" ;D
Ale jak tu nie być terrorystką skoro kiedy patrzę na to wszystko to kurwica mnie bierze.
Szukając ukojenia nerwów podróżuję wgłąb siebie na odkurzaczu.
A te zaciśnięte ze złości zęby? To służbowy uśmiech.


PS: na sierpień mam tylko jedno marzenie - by w nocy z 12 na 13 mieć z kim oglądać spadające gwiazdy... Tylko tyle i aż tyle...
Can you make my dream come true?

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niektórzy ludzie będą cię "lubić" tylko wtedy, kiedy będą mieli z tego jakieś profity. Ich lojalność kończy się tam, gdzie skończą się korzyści.
Boję się, że w tym przypadku też tak jest... :(

_________________________________________________________
Ostatnio słucham w kółko Sunrise Avenue. Kocham ten zespół. Wydaje mi się jakby każda ich piosenka była o moim życiu. Każda wpisuje się idealnie w to co się dzieje wokół mnie, w to co czuję i opisuje dokładnie to co chciałabym przekazać innym.

Dla tych wszystkich, którzy tej nocy nie mogą zasnąć piosenka z przesłaniem na dobranoc:

Jeśli chcesz czytać między wierszami to 90% ukrytego przekazu jest tu właśnie w piosenkach...
 

insomniaa
 
"No one is more hated than he who speaks the truth" (Platon)


Jeżeli budujesz jakiekolwiek relacje z ludźmi, czy to przyjaźń, miłość, czy cokolwiek innego, nie ignoruj. Rozmowa nawet najtrudniejsza jest lepsza niż cisza, która nie wiadomo co znaczy. Czasami nie ważne jak cierpliwy potrafisz być, jeśli nie wiesz co się dzieje, to czujesz się niepewnie... Czasami brak słów jest gorszy niż najgorsze słowo.
Każdy powinien mieć kogoś z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny. Tylko że rozmowa to dialog gdzie mówią dwie strony, a nie monolog gdzie jeden mówi a drugi tylko słucha.

Gdy przytakujesz ludziom i masz takie samo zdanie jak oni, to cię lubią i po głowie głaszczą. Ale spróbuj mieć własne zdanie poparte argumentami, spróbuj powiedzieć im szczerze niewygodną prawdę, to cię zjedzą. Foch i obraza majestatu, bo prawda boli. Lepiej gryźć się w język i milczeć.

B. kiedyś powiedział, że mogłabym każdemu dogadać, bo mam "pysk jak wrota". Co z tego, skoro cały czas muszę chodzić w kagańcu.

Ludzie takie skomplikowane, a ze mnie marny psycholog i doradca, bo przecież co taka głupia gówniara może wiedzieć o życiu.

Dlatego unikam wypowiadania się poza blogiem. Chociaż tak sobie myślę, że i tu powinnam przystopować. Może przydałby się urlop od pisania?

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Ludzie tak wielu uczuć nie rozumieją. Wydaje im się, że samotność to deficyt czyjejś obecności, brak drugiej osoby, kogoś bliskiego. A przecież nie są sami, mają wielu ludzi wokół.

Samotność to nie jest pustka dookoła ciebie, to pustka w tobie.

_________________________________________________________
Wkurwia mnie brytyjski akcent Tima i jego fryzura, ale mimo to wałkuję tę piosenkę od wczoraj i mam łzy w oczach.

"You turned your face to me,
and I tucked your hair behind your ears,
Said, nothing can go wrong,
So long as we are together, so long as we are, so long,
So long as we are together, so long as we are, so long...
And if we'd met today, I wonder if we'd met this way,
Would you have anything to say to me?
Stare out at the breakers, as our silence slowly stretches,
And the storm clouds darkened in conspiracy."

 

insomniaa
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

insomniaa
 
Z tego całego niewyspania motoryka mi siada do tego stopnia, że nawet włączenie laptopa staje się nie lada wyczynem. Oczy już mi się zamykają, ale przecież trzeba coś napisać. Chyba faktycznie wyśpię się dopiero w trumnie...

"Siedzę, choć noc mi w chuj obciąża powieki
Ale ja znów piszę, życie znów tu zatacza kręgi"


Człowiek widzi to, co chce widzieć; słyszy to, co chce słyszeć i wierzy tylko w to, w co chce uwierzyć.
Gdy chce się uderzyć psa to i kij się znajdzie.
Jeśli czegoś chcesz, znajdziesz pretekst. Jeśli nie chcesz, znajdziesz wymówkę.


PS: wczoraj wieczorem "ogon" rozjebał mi system doszczętnie ;D
Jacy wy kurwa jesteście śmieszni xD

_________________________________________________________
Fulosz jak mulorz, a z kapsy ci puc leci. Po kiego ciula ryczysz na cołki karpyndel. Trzim pysk, ty giździe pieroński.
 

insomniaa
 
"Parasole składam w szpic
Ostrzę noże, ostrzę kły
Nie będę płakać, nie będę błagać
Pięścią w ścianę wpuszczam złość
I z kamieni wznoszę stos
Nie będę płakać, nie będę błagać (...)
Nie wiem, co mam teraz robić
Jak się wyswobodzić
Jak przegonić strach i gniew
Nie wiem czego mam się złapać
Gdzie jest moja tratwa
Nie mam siły
Jak mam iść dalej, gdy z siebie całej
Wszystko oddałam ci"
(Natalia Szroeder - "Parasole")


Czasem myślę, że w tym całym popierdolonym świecie tylko Ty jeden stoisz za mną murem.

"Masz w sobie coś, co daje mi nadzieję
Przez życie mnie do przodu pcha
Błądzę i wiem, że czegoś nie rozumiem
A odpowiedź, odpowiedź w tobie mam"


Jak to jest, że większość ważniejszych rozmów w moim życiu przegadałam siedząc na podłodze... Wtedy czuję się jakoś bezpieczniej, bo nie można już upaść niżej. Pozbieraj mnie z tej podłogi, albo usiądź obok mnie - wybór należy do Ciebie.

___________________________________________________________
Zagoń psa do kąta, a wyjdzie z niego wilk i cię zagryzie.
Nie zdajesz sobie sprawy z tego, co sam wyhodowałeś...
Biegnij z wilkami albo zdechnij jak pies!
 

insomniaa
 
"So pull me closer
Why don't you pull me close
Why don't you come on over
I can't just let you go
Baby
Why don't you just meet me in the middle
I'm losing my mind just a little
So why don't you just meet me in the middle
In the middle"
(Zedd - "The middle")


Szkoda, że niedziela tak szybko minęła...
Spędziłam ją na chilloucie z moim Misiaczkiem ;*
Najpierw byliśmy na spacerze w lesie. Przeglądając grupę grzybiarzy na FB nakręciłam się na grzybobranie, ale znaleźliśmy tylko jednego grzyba ;/

Po południu poszliśmy na kawkę do A. Poplotkowaliśmy, zaliczyliśmy też spacer do sklepu po piwo.

Niestety dzisiaj trzeba było wracać do patologii...
Gadżet na poniedziałek: skarpetki z napisem FUCK OFF. Ze specjalną dedykacją dla pokurwieńców i psychicznych sadystów.

Miły akcent wieczoru: godzinna rozmowa z Bąblem ;D  Wszystkie ważne info wymienione, wszystkie łajzy obgadane xD
Lubię nocne rozmowy, zwłaszcza z ciekawymi ludźmi. Takie rozmowy zawsze są prawdziwsze i szczersze.


PS: im mniej wiesz tym lepiej śpisz. A przez pewnego screena jestem totalnie zdegustowana i obrzydzona, i nie wiem czy dzisiaj wgl zasnę o.O
Fujkiiii ;< Teraz to cię nie dotknę nawet kijem przez szmatę paskudo ;<
Chociaż w sumie to już chyba byłam dość zdegustowana po pewnej rozmowie. Mniejsza w to, idę się szorować pumeksem ;P

PS2: another one attention whore? Probably...

----------------------------------------------------------------------------------------------------

“Nienawidzę nocy kiedy żeby Cię zobaczyć muszę zamknąć oczy”


Miss you sooo much...

_________________________________________________________
"Ty masz w sobie coś, co burzy mi harmonię dnia
I budzi się lęk, że twoja czarna magia pochłonęła mnie"

Z każdym dniem coraz bardziej wierzę w tą czarną magię, a w głowie wyje mi alarm. Intuicja? Czy może instynkt samozachowawczy?
 

insomniaa
 
"Na parkiet wbijamy na pełnym lansie,
Do góry skakamy, to podoba nam się
W jej oczach już widzę dwa złote lampiony,
Wyczuła już we mnie grube miliony."
(Łobuzy - "Ona czuje we mnie piniądz")


Byłam wczoraj z moim Łobuzem na koncercie disco polo ;*
Wypiliśmy piwko, trochę się pobujaliśmy i szybko zwinęliśmy się do domu. Jakoś tak nudno było... Ciekawe czemu?
Tekst wieczoru: "-Brakuje mi tu tego przygłupa" ;D

Wstyd się przyznać, ale najebałam się dwoma piwami... Trenera nie ma dopiero tydzień, a mi już kondycja spada ;P

Służbowo sobota była kurewsko przejebana... Gestapo robi więcej szkody niż pożytku, a klienci są tacy, że co drugi kwalifikuje się pod prysznic do Auschwitz. W tym całym burdelu trzeba się skupić na tym, żeby się całkiem nie rozsypać. Dlatego próbuję wmawiać sobie, że jestem cyborgiem i zniosę wszystko. Ale ileż można...
Jeśli tak ma wyglądać każda sobota, to spierdalam stąd, bo z wypłaty nie wyrobię na nerwomix -.-

Tak wgl w tydzień schudłam chyba z 5 kg. Dieta cud: stres i papierosy.

Jutro trzeba się odstresować, więc uciekam do lasu wylęgarniano-smoczanego. Poza zasięgiem, poza światem, z dala od całego tego kurestwa.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewne kawałki tej układanki powoli zaczynają się składać w jakąś (niekoniecznie logiczną) całość.

Życie to nie klocki lego, że każdy do każdego pasuje. Mam wrażenie, że to raczej jenga - wyciągasz klocki i czekasz kiedy to wszystko jebnie...
_________________________________________________________
Odwiecznym problemem z moim blogiem jest to, że każdy interpretuje go na swój sposób. Ci, do których skierowane są wpisy, nie odczytują tych sugestii. Za to niektórzy doszukują się odniesień do własnej osoby tam, gdzie ich nie ma.

“Nie każdy potrafi czytać puste kartki książki i słuchać ciszy. Z tym trzeba się po prostu urodzić”



I to niby ja mam dar? Nieee... Ty masz, bo potrafisz czytać między wierszami.


PS: Do tańca i do różańca? Hmm... Jak coś jest do wszystkiego to znaczy, że jest do niczego. Od zawsze myślę o sobie w ten sposób...
 

insomniaa
 
"Nie jedź nigdzie - to nie czas
Naprawdę to zły znak
Minie kilka dni, może pech przestanie trwać
Nadzieje jednak mam
Odzyskać błogi stan
Do wielu łez nie wiele trzeba mi
Ale to nie mój cel, żeby się ofiarą stać
Posłałam już, więc teraz idę spać"
(Monika Brodka - "Dziewczyna mojego chłopaka")


Nie ma dla mnie miejsca w miejscu w którym stoję...
Coraz bardziej mi to wszystko ciąży.
Może faktycznie masz rację? Może stać mnie na coś lepszego?
A może jednak jestem za leniwa i za mało ambitna...
I nie chodzi tylko o ten jeden temat.
Dałeś mi do myślenia i teraz o dużo za dużo myśli kłębi mi się w głowie.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie oceniaj człowieka na podstawie pierwszego wrażenia.
Całe gówno wypływa znacznie później.

Ale co jeśli właśnie to pierwsze wrażenie było chujowe?
Znaczy, że później może być już tylko lepiej.

A gówno tak czy siak wypłynie.
Nikt nie jest święty, każdy ma jakąś ciemniejszą stronę.

Ja też mam. Może kiedyś tu rozwinę ten temat. Może kiedyś ci opowiem co mam za uszami. Przed tobą nie mam nic do ukrycia. O kilku rzeczach wstyd mówić, ale niczego nie żałuję. Chcesz coś wiedzieć? Zapytaj. Odpowiem na każde pytanie. Szczerość za szczerość. Zasłużyłeś na to.

_________________________________________________________
Masz ochotę na seks i blanta? Albo blanta i seks?
Albo na blanta, seks i blanta?
Nooo nie daj się prosić ;)

Jeśli adrenalina uzależnia, to Ty jesteś moim narkotykiem ;*
 

insomniaa
 
"Jeszcze zdarzy się cokolwiek
I niewiarygodne szczęście padnie na nasze dłonie -
Ty wyciągnij je ze mną.
Jeszcze zagra nam piękno najważniejszą piosenkę,
Tylko pamiętaj ścieżkę, gdybyś wracał nieprędko.
I nieważne którędy, aby nawet przez ciernie
Chwyć za rękę mą
W poszukiwaniu szczęścia, ziom"
(K2 - "1 Moment")


Wstyd mi... Że dałam się tak łatwo zmanipulować... Że ślepo uwierzyłam zamiast się nad tym zastanowić...

Miałam zły dzień, a to był gwóźdź do trumny. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale... Może faktycznie do niektórych rzeczy podchodzę zbyt emocjonalnie? Zawsze najpierw sto razy się zastanowię nim coś powiem, a w emocjach mówię albo piszę coś, czego później żałuję. Teraz już wiem, że nie warto było wylewać tych łez.


Podając rękę tonącemu musisz zdawać sobie sprawę z tego, że może pociągnąć cię na dno.
Nie umiem pływać, ale wiem, że Ty nie pozwolisz mi utonąć.

_________________________________________________________
W ułamku sekundy wszystko może się spierdolić.
Ale czasem ułamek sekundy może też dać nadzieję, że wszystko się poukłada.
Przywołuję w myślach tę chwilę, ten jeden krótki moment, który wywołuje we mnie emocje jakich nie potrafię opisać słowami.
 

insomniaa
 
"We give dem it hard, we give dem it strong
We give dem it rough, we give dem it long
We give dem it right and never yet wrong
Sweeter the victory, the hotter the battle
The bigger the cover the fatter the bottle
The place haffi rattle, a my tabernacle dis
Rudeboy bass, mash up da place!"
(Skrillex feat. Damian Marley - "Make it bun dem")


W sobotę po pracy pojechałam na Marleyki. W Qltur Kombinacie jak zwykle było pełno znajomych mordeczek. Impreza zajebista, zresztą jak wszystkie w tym miejscu i z tymi ludźmi.
Piękna kombinacja: Blizna Terror, Kosmos Mega Sound System, Cheeba i mój ulubiony duszpasterz Joint Venture Sound System.
Pobujaliśmy się w rytmie reggae. Uwielbiam tańczyć z moim Miśkiem do takiej muzyki <3 Było gorrrąco ^^

Za to w niedzielę odpoczywaliśmy - pojechałam z Misiołkiem, Bratem i Bratową na plażing na Blaue Lagune. Później dotarli do nas K., I. i J.
Ledwo zaczęłam sezon bikini a już zjarałam sobie plecy. Brawo ja.

Po plażingu pojechaliśmy do Stadtparku na grilla.

Wieczorem zjazd na Wylęgarnię Smoków.

A jutro po pracy będzie randkaaaa!
Trzeba dokończyć niedokończone (You know what I mean ^^)

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nasłuchałam się trochę wczoraj i dzisiaj. Że jestem naiwna, wierzę w bajki, daję sobą manipulować i "ciągnę gówno przez morze".

Mój wybór. Nie wasz problem.
Nie chcę być kolejną pozycją na liście osób, które przekreśliły wszystko grubą kreską.

W waszych oczach mogę być naiwną idiotką.
Dla mnie ważne jest to, w czyich oczach widzę prawdę.
 

insomniaa
 
Tak często się zawodzę na ludziach. Mam w plecach już tyle noży, że mogę udawać jeża. Wyciągam do kogoś rękę, a za dobre serce dostaję po dupie, a czasem też i po łbie rykoszetem. A mimo to i tak dalej ufam i naiwnie wierzę, że wszyscy ludzie są dobrzy. Wierzę w drugą szansę. W trzecią, czwartą, ile będzie trzeba. Nie potrafię skreślić człowieka tylko dlatego, że coś spieprzył.

Oj Tuśka, jaka ty jesteś głupia...


Wychodzi na to, że i tym razem ktoś zdobywał moje zaufanie tylko po to, by zrobić ze mnie swoją marionetkę. To wszystko było częścią twojej gry? Jeśli tak, to jesteś zajebistym aktorem. Szkoda, że teraz nie masz na tyle odwagi by spojrzeć mi w oczy. Bo kłamać prosto w oczy to potrafisz...

A ja zarywałam noce paląc szluga za szlugiem, godzinami wisiałam na telefonie, martwiłam się gdy tobie działa się krzywda, stałam za tobą murem, ręczyłam za ciebie przed każdym któ mówił o tobie źle, czasem nawet robiłam coś wbrew sobie. Wszystko dlatego, bo kiedyś przez telefon obiecałam ci, że zawsze ci pomogę i zawsze możesz na mnie liczyć.
I po chuj to wszytko?!

Byłam twoim wsparciem, powierniczką, słuchaczką, może nawet... przyjaciółką?
Wierzyłam ci, a ty to wszystko spierdoliłeś.

"Lubię z tb gadać" - taaa... To dlaczego teraz nie stać cię na szczerą rozmowę? Chociaż wymagając od ciebie szczerości chyba wymagam za dużo.



Nie chcę palić mostów...
Ale zdrowy rozsądek i wszyscy wokół podpowiadają, że to jest jedyny słuszny wybór...

______________________________________________________
"To piękne odnaleźć w człowieku wsparcie
Poszukaj raz a dobrze, to nie limit na karcie"
 

insomniaa
 
"W kieszeni mam za dużo twoich rad
Już nie wiem sam, czy tego chcę
Znów spalam stres, gdy mówisz mi, jak jest
Choć sam pod prąd nie umiesz biec.
Nie, niepotrzebnie teraz tylko tracę czas
Nic tu po mnie, skoro lepiej wiesz niż ja
Więc idę w swoją stronę
Nie przestanę zaskakiwać siebie sam"
(Michał Szczygielski - "Nic tu po mnie")


Wkurwiają mnie ludzie, którzy próbują za wszelką cenę wpierać innym swoje racje, swój światopogląd i swój punkt widzenia. Ok, niech je tam sobie mają, ale uważanie swojej racji za jedyną słuszną jest trochę chore. Wszyscy najmądrzejsi, jebani. Strażnicy moralności, chociaż z nich materiał na wzór też kurewsko marny.

Nie ma to jak dostać zjeby za coś, czego się nie zrobiło. Za coś, co robi ktoś inny. W dodatku za coś, co w zasadzie nie jest niczym złym. Fuck logic.

Ludzie ograniczeni umysłowo próbują ograniczać innych, szufladkować i zamykać w przyciasnych ramach. Złe dla nich wydaje się wszystko, co wykracza poza ich ramy pozornej "normalności".
Czają się jak sępy na padlinę. Wystarczy, że wyłapią jakiś drobiazg, a potem dorobią do tego swoją ideologię i zrobią aferę.

Potępią cię, zeżrą, zniszczą...
Za co?
Za to, co myślisz, robisz, czujesz.
Za to, że żyjesz po swojemu, a nie tak jak oni ci radzą.


Nie mam nic na sumieniu a mimo to od wczoraj mnie to gryzie... Ciągle powtarzam wszystkim, że trzeba mieć wyjebane, a sama się przejmuję. I to kim? Zazdrosnym pajacem, który uważa siebie za najlepszego psychologa i filozofa. Próbuje ustawiać innym życie a sam swojego nie umie poskładać do kupy.

ŻYJ I DAJ ŻYĆ INNYM!
chuju
 

insomniaa
 
Chyba czeka mnie kolejna nieprzespana noc. Wszystko przez ten cholerny kaszel. Cały dzień chce mi się spać a jak idę spać to spać kurwa nie mogę, bo się duszę.
Wykończę się... ;/
Przez grypę fizycznie, bo jak kaszlę, to bolą mnie takie mięśnie brzucha, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia.
A psychicznie wykończą mnie te wszystkie krzywe jazdy do których już naprawdę brak mi słów...

Jedyną chwilą wytchnienia był dzisiaj wieczorny spacer z przystanku na Wylęgarnię Smoków. Ostatnio za dużo było wożenia dupy autami. Potrzebowałam takiego wyciszenia - tylko ja, wokół pustka, a nad głową mnóstwo gwiazd.
Pod gwiazdami rodzi się najwięcej rozkmin...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Podobno nie ma lustra, które by lepiej odbijało człowieka, niż jego słowa. Moim zdaniem najlepszym zwierciadłem duszy są oczy, bo słowa nie zawsze są szczere, a oczy nigdy nie kłamią.

Nie lubię patrzeć ludziom w oczy, bo boję się, że za dużo mogliby z nich wyczytać.
Właśnie dlatego prawie 10 lat temu założyłam bloga - żeby wyrzucić z siebie to, co mam do powiedzenia i nie musieć przy tym patrzeć nikomu w oczy. Tak jest łatwiej.

Rozmawiać nie lubię, a może raczej nie umiem. Nie chodzi o jakieś takie bezsensowne pierdolenie żeby tylko zabić ciszę. Rozmowa to nie wymiana frazesów. Rozmawiać trzeba umieć, a jest naprawdę niewielu ludzi, z którymi potrafię rozmawiać.

Przed niektórymi chciałabym się otworzyć, ale coś mnie blokuje. Na zaufanie trzeba sobie zasłużyć...


Nie ufa się dwóm typom ludzi: tym, którzy nie mają nic do stracenia - to wiadomo; i tym, co milczą, bo nikt nie planuje mordu na głos.

Wychodzi na to, że mam w sobie mordercę.



Chcesz mi coś powiedzieć ale się boisz?
Nic straconego.
Pisz na insomniaa92.sarahah.com
 

insomniaa
 
Gdy wracałam do domu myślałam, że wreszcie pójdę wcześniej spać, żeby się w końcu wyspać, ale jak zwykle blog wygrywa. Majówka zapowiada się tak, że pewnie nieprędko będę mogła coś napisać. A wyśpię się w trumnie (jak będę dalej żyć w takim tempie, to prędko tam trafię).

Plan na majówkę jest taki: w poniedziałek po pracy zjeżdżamy z Miśkiem na Wylęgarnię Smoków, we wtorek Czocha, w środę do psychiatryka, w czwartek Wroclove, a w piątek (może) Plaza.

Czemu "może"? Dzisiejsza rozmowa z pewnym kimś skłania mnie do ograniczenia takich imprez i kontaktów z kolegami...
W kontekście tej rozmowy cały poprzedni wpis traci sens. Osobiście nie mam sobie nic do zarzucenia, ale może ten ktoś ma rację? Może faktycznie to co robię jest złe? Może ktoś, kto patrzy na to z boku inaczej to odbiera i widzi więcej?
Może dla dobra związku trzeba się odciąć od znajomych i skupić się na swojej drugiej połówce.

_________________________________________________________
Czy te oczy mogą kłamać? Hmmm... Chciałabym ufać tym oczom i wierzyć, że za nimi kryje się kryształowo czysta dusza.
...ale z drugiej strony... Bądźmy realistami. Nikt nie jest święty.
 

insomniaa
 
"Don't go look at me with that look in your eye
You really ain't going away without a fight
You can't be reasoned with, I'm done being polite
I've told you one, two, three, four, five, six thousand times
Haven't I made it obvious?
Haven't I made it clear?
Want me to spell it out for you?
F-R-I-EN-D-S"
(Marshmello & Anne Marie - "Friends")


Miałam dylemat: czy wrzucić wpis na bloga czy pograć w COD. Wygrała jednak chęć podzielenia się rozkminą, która siedzi mi w głowie od dawna. Temat zaczął się od głupiego pierdolenia pewnego pajaca, który wszystkich ludzi mierzy swoją (raczej krótką) miarką.

O co chodzi?
Może na początek zadam wam pytanie: wierzycie w przyjaźń damsko-męską?
Ja wierzę, o czym nie raz tu pisałam. Od zawsze wolałam męskie towarzystwo i jakoś lepiej dogadywałam się z facetami. Nie oznacza to tego, że nie umiem się dogadać z dziewczynami, bo umiem i mam trzy najwspanialsze Przyjaciółki, które są naprawdę zajebistymi kobitkami. Kiedyś się przewijały jakieś pseudo-psiółki, ale w pewnym momencie życie postanowiłam dla własnego spokoju i higieny psychicznej pozbyć się takich wampirów energetycznych. Bo są fałszywe, nigdy nie powiedzą co mają na myśli, kombinują, kręcą, zawracają dupę, robią szum wokół czegoś, nadskakują, dzwonią "co u ciebie kochana", żeby w ostatniej chwili powiedzieć "sorry jednak cmoknij mnie w dupe".

Ale z facetami też się przyjaźnię, bo wg mnie można zbudować stricte platoniczną relację międzypłciową (może dlatego, bo nie jestem dla żadnego z moich kumpli obiektem erotycznym xD).

Z przyjaźnią damsko-męską jest taki problem, że ciężko jest ją zaszufladkować. Brat mi to kiedyś tak tłumaczył, że koleżanka to taka kobieta, której by nie chciał zaliczyć, a przyjaciółka to taka, z którą zrobiłby to bardzo chętnie (dlatego my umownie nazywamy siebie rodzeństwem, żeby ludzie sobie głupio nie myśleli). Bo wyobraźmy sobie taką sytuację: twój przyjaciel przedstawia cię swoim kolegom i mówi "To moja przyjaciółka". Co myślą koledzy? "Aaa czyli pewnie się pukają bez zobowiązań." Serio? Tylko to można robić z kobietami? A rozmawiać, pić piwo, opowiadać wulgarne dowcipy to już nie?

Żeby nie było, że tylko mężczyźni tak to postrzegają: co myślą inne baby o dziewczynie, która lubi męskie towarzystwo? "Puszczalska, pewnie szuka bolca".

A jeśli zajęta dziewczyna ma kumpla/przyjaciela, z którym czasem się spotka, pogawędzi, popisze. Łoooo to już pewnie ma romans, jebie swojego faceta po rogach i chuj wie co jeszcze. W oczach niektórych pajaców to już nie zwykłe kumplowanie się, tylko jakaś "niezdrowa zażyłość".

Zauważyłam, że niektórym facetom strasznie to przeszkadza. Może to przez zazdrość, bo trzymani na smyczy nie mogą się przyjaźnić z kobietami. A może przez ich płytkie myślenie, że kobieta jest tylko do ruchania. Chuj z nimi, niech sobie myślą co chcą, tylko po co wpierają innym na siłe swoje chore racje? Żaden głupi kutas nie będzie mi dyktować co mam robić, co mi wolno, a co nie.

Strasznie to krzywdzące. Przecież to, że mój najlepszy przyjaciel wyśle mi serduszko na msg albo napisze, że jestem krasawica 11/10 nie znaczy, że chce mnie odbić mojemu Narzeczonemu. A to, że kumpel ze mną zatańczy na dyskotece nie znaczy, że chce mnie przelecieć.
Ja im ufam i wiem, że nie mają złych intencji.
Ludzie! Trochę dystansu!

----------------------------------------------------------------------------------------------------
A jak już w temacie przyjaźni jesteśmy... Ze mną to chyba ciężko się przyjaźnić, bo jestem introwertyczką jak napisał mi dzisiaj Bąbel, no i "wrednym chujem" jak twierdzi mój Brat. Swoją drogą Brat też jest wrednym chujem, to się nawet lubimy, zwłaszcza daleko od siebie na linii Poland-Dojczland.

No i w związku z moim ciężkim charakterem, wszystkimi moimi pojebizmami i fobią społeczną nie rozumiem jednego. Dlaczego tak przyciągam do siebie ludzi? Czym tak w nich wzbudzam zaufanie? Czemu tak zabiegają o moje towarzystwo? Nie wiem.

Równie dobrze mogę zapytać po co ludzie mnie czytają skoro pierdolę takie głupoty ;D
 

insomniaa
 
"I can see the weight on your shoulders
Afraid of letting anyone in
C'mon let them see your true self
You'll see that you're enough for them
*Please don't ever change*
*Your magic little thing*
You are beautiful the way you are
And you are you because
You have your scars
And the words can hurt like bullets
Never let them break your wings
Don't you know you're beautiful
You magic little thing?
And you should know that
You are beautiful the way you are"
(Sunrise Avenue - "Beautiful")


Chodzi mi od dawna taka rozkmina po głowie...
Tylko nie mogłam się zebrać, żeby przelać myśli na klawiaturę. Równie dobrze mogłabym je przelać na słowa, ale jakoś tak nie nadarzyła się okazja do takiej rozmowy, zresztą ja jestem upośledem społecznym i nie potrafię rozmawiać z ludźmi.


Piszę tak trochę ku pokrzepieniu serc. Sama kilka razy dostałam od życia po dupie i to pozwala mi mieć zarówno wiarę, jak i dystans.


Kiedyś byłam przekonana, że muszę się zmienić, żeby przypodobać się ludziom. Teraz już wiem co trzeba zmienić - tych ludzi na takich, którzy zaakceptują mnie taką jaka jestem.
Nie jestem zupą pomidorową żeby mnie wszyscy lubili. Po co zmieniać się na siłę? Żeby uszczęśliwić innych kosztem własnego szczęścia? Chcę być sobą a nie marionetką uszytą z ludzkich upodobań.

A jak to wygląda w związku? Przecież powinniśmy kochać się mimo wszystko i akceptować swoje wady. Moim zdaniem związek to kompromisy i nie można wymagać od drugiej osoby radykalnej zmiany samemu nic w sobie nie zmieniając. Taka trochę hipokryzja: "ty się zmień, ale mnie kochaj taką jaka jestem".

Prawdziwa miłość nigdy nie wymaga. Jeśli ktoś naprawdę cię kocha to będzie chciał cię bezinteresownie naprawić, uszczęśliwić, chronić, nie będzie cię zmieniać, bo będzie cenić cię za to, jaki jesteś naprawdę. I tak po prostu będzie w twoim życiu, bez warunków i zasad.
To nie jest wyidealizowana wizja miłości. To nie jest żadna magia. Tak powinien wyglądać poważny dorosły związek.

Prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy w chwilowej złości dopatrujesz się zmęczenia, a nie złych intencji. Gdy w milczeniu widzisz nie brak uczucia, ale problem, z którym on czy ona chce poradzić sobie sam. Gdy we łzach dostrzegasz nie pretensję i wyrzut, ale potrzebę wsparcia i bliskości. Kiedy potrafisz wysłuchać, nim wysnujesz wnioski.

Związek powinien być bezpieczną przystanią, a nie polem walki. W życiu musisz stoczyć wystarczająco wiele bitew, a dom jest po to, by od nich odpocząć i nabrać sił.

Nie da się starać za dwoje. Można próbować i może nawet przez jakiś czas się udaje, bo wmawiasz sobie, że jest ok, że to nie jego czy jej wina. Ale w końcu coś pęka i się wie, że nie można tak dłużej. Bo po prostu jedno serce tego nie uciągnie.

Okazuje się, że piekło to nie płonąca, wrząca otchłań ognia i cierpienia. Piekło jest wtedy, kiedy ludzie, których kochasz najbardziej na świecie, sięgają po twoją duszę i wyrywają ci ją.
I robią to tylko dlatego, że mogą.

Można ciągle kogoś tłumaczyć, ciągle usprawiedliwiać, wybaczać. Można przymykać oko na to, że ktoś cię rani. Ale jak długo?
Nie ważne czy minie dzień, miesiąc czy rok. Pewne osoby zawsze wpuścisz ponownie do swojego życia. Nawet takie które cię skrzywdziły. Masz nadzieję, że tym razem wszystko będzie inaczej. Ale czy powielanie tego samego schematu ma sens? Nie lepiej ruszyć dalej?
Jeśli ktoś nie reaguje na twoje uczucie, odpuszczaj. Nie proś, nie pytaj, nie walcz. Tak często nie widzimy, że nie powinniśmy iść dalej.

Nie można dawać innym ludziom władzy nad własnym uśmiechem, poczuciem wartości i nastawieniem do życia. Każdy jest kowalem własnego losu i nie ma co się zasłaniać karmą.

Czasem żeby się pozbierać potrzeba trochę egoizmu. Kiedy lecisz samolotem, dostajesz wyraźną instrukcję, żeby w razie potrzeby najpierw założyć maskę sobie, a dopiero potem innym, którzy mogą potrzebować pomocy. To jest jedna z najlepszych życiowych porad. Nie pomożesz nikomu, jeśli samemu nie jesteś w pełni sił.


...Ale to tylko taka moja zaawansowana rozkmina. Bardzo moja i bardzo subiektywna. Nie mam na celu wpierać komuś na siłe swoich racji, jak robi to pewien samozwańczy "psycholog", który udaje, że pozjadał wszystkie rozumy i głosi, że "baby to chuje" ;P

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Kiedy słucham czyichś smutnych historii, to z jednej strony cieszę się z tego co mam i bardziej to doceniam, ale z drugiej strony jest mi cholernie przykro, że coś, co dla mnie jest normalnością dla innych jest tylko marzeniem. Przykro mi, że cierpią ludzie, którzy na to cierpienie nie zasługują.

_________________________________________________________
"Ludzie stale pytają o twoją karierę, czy ożeniłeś się, kupiłeś dom. Jakby życie było listą rzeczy do zrobienia i odhaczenia. Nikt jednak nie zapyta, czy jesteś szczęśliwy"
(Heath Ledger)


Może znowu nie śpisz. Może to czytasz. Może powinnam Ci to powiedzieć, ale dobrze wiesz, że gadułą nie jestem.

Życzę Ci, abyś kiedyś zapytany, czego brakuje ci do szczęścia odpowiedział: "niczego".

Kiedy już powstaniesz jak feniks z popiołu to proszę, nie zmieniaj się. Bo masz dobre serducho. Nie pozwól, by ktokolwiek to w tobie zniszczył.
 

insomniaa
 
"I wanna feel alive
When I'm running through my life
So help me to ignite
This spark I feel inside
So help me now
Light me up
Light me up now, baby
Light me up
Tell me where to go"
(Gromee - "Light me up")


Blog znowu leży odłogiem, wszystko przez całą tą depresję i melanchujnie przeplataną przedświątecznym zapierdolem.
Niby mam o czym pisać, bo wiele tematów chciałabym tu poruszyć, ale jakoś czasu brak, czy może raczej brak chęci do uruchamiania kompa.

Może to też wina pogody. W marcu jak w zamrażarcu, a kwiecień też wcale nie zapowiada się obiecująco.


Mam wrażenie, że niektórzy ludzie z mojego otoczenia ćpieją ciężkie dragi. Niemożliwe, żeby mieć takie jazdy na bani na trzeźwo.

Wkurwia mnie to wszystko. Pora chyba odpalić MW3, żeby się wyżyć.


PS: Dotarła do mnie koszulka z ruskim szynszylem! Czy tam szynszylą, nie wiem. Ważne, że się jaram jak miś w płonącym lesie! Albo jak szynszyla. Albo szynszyl, whatever xD

_________________________________________________________
Czasem aż mnie korci, żeby się odezwać, żeby powiedzieć dosadnie co o tym wszystkim myślę. Ale potem dociera do mnie, że po pierwsze: to nie czas i miejsce, a po drugie: nie wiem czy sama chciałabym to usłyszeć.

Czas leczy rany i pomaga nabrać dystansu. Gdy teraz, z perspektywy lat, patrzę na moje życie, to widzę dużo więcej niż wtedy i wszystko wydaje się takie proste. Ale do tego trzeba dojść samemu. To trudna droga i nie ma tu przewodnika. Człowiek uczy się na błędach, ale tylko na swoich własnych.

Nasunął mi się temat na dłuższą rozkminę, ale może to już innym razem...
 

insomniaa
 
Właśnie minął Czarny Piątek. Już kolejny. To smutne, że kolejny taki czarny piątek musiał być, bo oznacza to, że nic się nie zmienia.
Można powiedzieć, że w pracy też go uczciliśmy, chociaż z racji służbowego uniformu każdy dzień pracy jest dla nas czarny.

Moje zdanie w temacie aborcji znacie, bo przedstawiałam je przy okazji poprzedniego takiego piątku. Ale musiałam napisać ten wpis, bo czytając niektóre komentarze na fejsbuku aż się we mnie gotuje.

Wiecie jaki jest największy problem z ustawą aborcyjną? Otóż taki, że wypowiadają się o niej ludzie, których ona nie dotyczy - mężczyźni, głównie kler, oraz stare prukwy z racji wieku niezdolne do rozrodu.

A może by tak zapytać o zdanie matki, które nie chcą urodzić chorego dziecka tylko po to by zmarło w męczarniach? Albo te, które nie chcą umrzeć przy porodzie osierocając przy tym swoje pozostałe dzieci. Zapytajcie kobiety chorej na raka, która będąc w ciąży nie może przyjąć chemioterapii i musi czekać do porodu, jeśli w ogóle dożyje. Zapytajcie zgwałcone kobiety, które noszą w sobie dziecko będące pamiątką po tym traumatycznym przeżyciu.

Dajcie im możliwość wybrania dla siebie tego, co uważają za najlepsze. Jeśli według nich wyjściem jest aborcja - to tylko kwestia ich sumienia. Ich, tylko i wyłącznie, i nikogo innego. Jeśli ktoś uważa, że taki wybór to pójście na łatwiznę, to się grubo myli. Czasami jest to niewyobrażalnie trudna konieczność.

Prawo do aborcji to nie przymus. Nie chcesz - nie usuwaj. Chcesz - możesz urodzić chore dziecko, jeśli jesteś gotowa wziąć na siebie takie brzemię.  Tylko nie narzucaj tego innym.

Przeciwnicy aborcji demonizują całą tą walkę o prawa kobiet nazywając ją wyrażaniem zgody na mordowanie. Patrząc przez pryzmat waszej wiary i waszych przykazań: kto wtedy grzeszy? Kto ma "brudne sumienie"? Przecież nie wy, więc co was to obchodzi? Wasz Bóg po to dał ludziom wolną wolę, żeby sami o sobie decydowali. To on ma prawo sądzić ludzi za ich uczynki, a nie wy.
O ile w ogóle jest jakiś Bóg. Jeśli jest to dlaczego pozwala na poczęcie chorych dzieci? Dlaczego nie ma go w hospicjach, gdzie te dzieci później umierają? Dlaczego nie pomoże matce, której grozi śmierć podczas porodu? Gdzie jest Bóg, gdy kobiety są gwałcone? Jeśli Bóg istnieje, to musi być strasznym sadystą, skoro lubi na to patrzeć z góry...

Chcę mieć wolny wybór. Wolałabym przed nim wcale nie stawać, ale nigdy nie wiadomo co przyniesie życie. Nie wiem jak bym zareagowała. Nie jestem w stanie postawić się w sytuacji kobiety zgwałconej; kobiety która właśnie usłyszała, że jej dziecko jest ciężko upośledzone i umrze w cierpieniu zaraz po porodzie; czy w końcu kobiety, która słyszy, że jeśli zdecyduje się donosić ciążę, to może nie wrócić do dzieci czekających w domu. Nie jestem w stanie, więc nie zamierzam za takie kobiety podejmować decyzji.
Aborcja jako rodzaj antykoncepcji? Absolutnie NIE. Ale w przypadkach, które dopuszcza ustawa, zostawmy kobietom wybór.
________________________________________________________
"Głosić wzniosłe teorie o "prawie płodu do życia", znów grozić matce więzieniem w imię praw tego płodu, ale równocześnie nie troszczyć się o to, aby nosicielka tego płodu miała co do ust włożyć. I rzecz szczególna, ten sam płód, nad którym trzęsą się ustawodawcy póki jest w łonie matki, w godzinę po urodzeniu traci wszelkie prawa do opieki prawnej, może zginąć pod mostem z zimna, gdy matka – którą jej "święte" macierzyństwo czyni nieraz wyrzutkiem społeczeństwa – nie ma dachu nad głową".
(Tadeusz Boy Żeleński, "Piekło kobiet", 1929)

Minęło tyle lat, a te słowa nadal są aktualne...
 

 

Kategorie blogów