Wpisy oznaczone tagiem "wąż" (94)  

delamo.pl
 
Pierścionek wykonany z metalu nieszlachetnego pokrytego błyszczącą emalią, z pięknymi cyrkoniami. Pierścionek zwraca uwagę, jest naprawdę piękny i zachwycający!. Więcej zdjęć tutaj www.delamo.pl/pierscionki-pierscionek-coctail-sn…
 

delamo.pl
 
Kolekcja pierścionków z motywem węża. Wysadzany cyrkoniami oplata całą półkulę pierścienia.. Więcej zdjęć tutaj www.delamo.pl/pierscionki-pierscionek-poison-sna…
 

delamo.pl
 
Pierścionek w kształcie węża. Oplata palec właścicielki, przyciągając tym samym spojrzenia innych!. Więcej zdjęć tutaj www.delamo.pl/pierscionki-pierscionek-wizard-nr2…
 

podziomka
 
#biżuteria  #handmade  #inspiracje    #unikat #biżu #kolczyki  #decoupage #wąż

Kolczyki decoupage z motywem skóry węża.

SPRZDANE, mozliwośc zrobienia na zamówienie
  • awatar Artiris: @O życiu bez przesady.: Oj wybacz no... Robienie kolczyków jest takie kuszące ;)
  • awatar Nothing About Me: Boskie są! Sprzedajesz je? :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

delamo.pl
 
Wyjątkowo okazale prezentująca się bransoleta w kształcie węża. Idealnie dopasowuje się do nadgarstka.  Wysadzana kryształkami. Metal nieszlachetny. Kolor czernionego srebra. Więcej zdjęć tutaj www.delamo.pl/bransoletki-bransoleta-snake-nr119.html
 

justinbieberfever
 
Pokaż wszystkie (3) ›
 

adler-official
 

Wg sennika:
węże są jedynymi gadami, które potrafią pożreć zwierzęta większe od nich samych, w dodatku połykają je zazwyczaj w całości! Jeśli więc śni Ci się duża ilość węży, symbolizuje to zaborczość wobec innych ludzi. Sny te obrazują Twoją niezdolność do ustępowania innym ludziom, oraz skłonności do zabierania im czasu. Zaborczość symbolizowana w snach o wężach przejawia się również w nieuczciwym zabieganiu o uczucia innych, ignorowania ich potrzeb oraz brakiem własnych pozytywnych uczuć względem swoich najbliższych. Wymienione cechy tworzą razem tzw. osobowość psychotyczną i stanowią wyraźny sygnał ku zmianie postrzeganej rzeczywistości, szczególnie relacji z osobami zarówno tymi najbliższymi jak i dalszymi.

adler666official.blogspot.com/(…)sniy-mi-sie-weze.h…
 

michuzia
 
Michuzia: pomysl z wezem, ktory wybralam z candy
i zamowienie jednej z Was :)
 

antybohaterka
 
antybohaterka:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dicanti
 
Mialam przedziwny sen. Od kiedy węże mają kocie uszy i są mięciutkie i delikatne w dotyku? On tam był i grał w karty, w najbardziej oświetlonym pokoju mieszkania.  Chciałam Mu pokazać jak przywiązałam się do tego zwierzaka i przekonać Go do węży. Trzylatek miał zakrwawione ręce, zmiażdżona głowa była ściskana przez małą pięść - jego ciało zwisało i chwiało się jak wisielec. Nie zgadzało mi się miejsce, ponieważ kiedy wyszłam na zewnątrz - nie byłam przed swoim domem tylko Jego. Dość realistyczny a co gorsza - bolesny sen. Dziwnie się czuję.
dsc00363yk.jpg
 

zainspirujmy
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

eleuteria
 
(Właściwie to się nie nadaje na tego bloga. Ale... to rozmowa i to znów tych samych osób, co zawsze, więc jednak to tu napiszę. A, i ostrzegam: może być długie i/lub nieciekawe i/lub wcale nie śmieszne.)

- Co ci się śniło?
- Nic.
- Jak to: nic?
- No zwyczajnie. A Tobie?
- Całe mnóstwo rzeczy. Cztery porządne sny.
- Wzięłaś mój przydział! Ale nieważne. Opowiadaj.
- Oj, to trochę potrwa.
- Spokojnie, mamy przecież czas. Nawet nie ma pierwszej.
- No dobra. Więc tak: pierwszy sen był w formie listu, wysłanego do przyjaciela.
- Którego?
- Tego, który nie mieszka w pobliżu, ale mam jego adres. Wiesz, o kogo mi chodzi.
- No wiem. I co?
- No i napisałam tam, swoim ślicznym odręcznym pismem, czytelnie (sic!), że oto przesyłam mu swoje opowiadanie. Fantastyczne, ale chodziło mi o gatunek, bo w mojej opinii było dość denne.
- O czym?
- O narkomanie.
- Ło.
- O narkomanie, który w fazie swojego "lotu" podróżował między rzeczywistościami równoległymi.
- Niczym młody Christopher w czasie snu?
- Dokładnie.
- I co?
- I tam oczywiście, standardowo, przeżywał nie-sa-mo-wi-te przygody, ratował kobiety i dzieci, przeżył kilka romansów, takie tam.
- Hm, "takie tam", hm.
- Nie czepiaj się! I to wszystko było ładnie wydrukowane, na oko z Writera, i tego było dobre dziesięć stron.
- Napiszesz to?
- Wątpię.
- A następny sen?
- Oj, to było o wiele mniej skomplikowane.
- Czyli?
- Taka szkoła. Budynek jak stara część mojego gimnazjum, ta z rokiem 1912 nad wejściem. I tam było tylko kilka klas i to tak bardziej z podstawówki. Do tego garstka nauczycieli, którzy byli strasznie wredni.
- Normalka.
- Ci byli gorsi. Wiesz, przemoc fizyczna, wyjątkowa złośliwość i w ogóle...
- Ojej.
- Ale dzieciaki były sprytne. Zawiązały sobie szajkę. Coś jak któraś-R w pewnej książce. Było tam chyba z dziesięcioro dzieci, każde umiało coś innego, a razem to potęga.
- I?
- A ja chciałam się tam dostać. I gdy przyszłam na spotkanie inicjacyjne, ktoś spoza grupy, kto się nie dostał, mnie śledził. I stał się jakiś wypadek, coś spadło i zwróciło na siebie uwagę dorosłych. Wszystko zniszczyli, a tamtą dziesiątkę wywalili.
- A ty?
- A mnie przenieśli do jednej szkoły. Budynek kropka w kropkę jak moja podstawówka, ale wcale nie cofnęłam się w rozwoju...
- Heh.
- I to było raczej krótkie. Lekcja WFu. Skok w dal. Och, zgadnij kto był nauczycielem?
- Nie zgaduję, bo wiem. To dobrze czy źle tak w ogóle?
- Cóż, nie raz chciałam znaleźć się w tej sytuacji raz jeszcze, ale ze swoim obecnym umysłem. Wtedy musiałam być walnięta albo nie wiem, że się tak zachowywałam. Ale nieważne.
- Co było dalej?
- No jak zwykle, wszystkie dziewczyny puściłam przed sobą, żeby zaliczały ten głupi skok w dal. I zbliżał się dzwonek, one miały wystawione oceny, ja podbiegam do tej piaskownicy, a tam tak mało miejsca, że o mało nie rozbiłam sobie głowy.
- Oj, ty?
- No. I stwierdziłam, że nie będę tego zaliczać i właściwie nie podchodzę do sprawdzianu i idę sobie do domu.
- Do domu?
- To była moja ostatnia lekcja, więc wiesz...
- I co?
- No a on, znaczy, nauczyciel, się zdenerwował. I nie wiem jak - tu mam dziurę w pamięci, ale w sumie to typowe dla snów - ale poczułam się strasznie źle. I zwymiotowałam na jakieś krzaki.
- Ugh.
- Nieważne. Wiem, że potem uciekłam... i zaczął się następny sen. Uciekałam przez jakieś miasto z dwójką przyjaciół. Raz jako człowiek, a raz jako... wąż. I to właśnie było istotne: potrafiłam, jako ta postać w śnie, zmieniać się w węża. Potężnego zielonego boa dusiciela.
- A kto was gonił?
- Trzech gości, wyglądający jak amatorzy garniturów z trzema paskami, ale byli nadzwyczaj inteligentni. Chyba mieli złapać nas żywcem, choć na pewno trzymali jakąś ostrą broń...
- I?
- Uciekliśmy do kanałów. One w pewnym momencie zaczęły piąć się w górę, w górę, aż w końcu wyszliśmy na powietrze i tam, wśród otwartych studzienek kanalizacyjnych była straszna gonitwa.
- I jak się skończyło?
- Wiem, że gdzieś wpadłam i widziałam jakąś dużą szybę, a za nią terrarium. I chyba dostałam w głowę, bo zemdlałam, jako człowiek. Obudziłam się w gabinecie lekarskim, gdzieś w podziemiach. Miałam watę w ustach i całe zdrętwiałe ciało, praktycznie nie mogłam mówić. Lekarz, który wydawał mi się dziwnie znajomy, uspokajał, że to po lekach przeciwbólowych. Nie dowiedziałam się, ile spałam. Zadawałam całe mnóstwo pytań w miarę jak język wracał do normalnego stanu. "Co się działo?", "Gdzie moi przyjaciele?", "Co się teraz ze mną stanie?" i inne. Doktor bez słowa wskazał mi dwa duże czarne worki stojące pod drzwiami. Serce zabiło mi mocniej i coś mnie w środku zabolało... Potem zobaczyłam jak lekarz szykował zastrzyk. Mówił, że poda mi to jak całkiem "wytrzeźwieję", bo w obecnym stanie mogłoby mi tylko zaszkodzić. Zauważyłam, że z nim dzieje się coś niedobrego. Wyglądał, jakby nagle tracił całą energię. Z bladym uśmiechem i niewidzącym spojrzeniem odparł, że zjadł serek, a ten trochę dziwnie smakował... Już wiedziałam, że był zatruty. Spytałam, co się ze mną będzie działo, a on odparł, niby uspokajająco: "Nie martw się, zgłosiło się po ciebie dwóch panów, zaraz przyjdą". Krew dosłownie zgęstniała mi w żyłach. Nie mogłam do tego dopuścić!
- I co? I co?
- Nie przerywaj. W tej samej chwili zdałam sobie sprawę, że lekarz umiera. Przymknął oczy, a głowa opadła mu na stół. I nie reagował, choć zaczęłam go wołać. Do sali wbiegła za to pielęgniarka. Posadziła mnie z powrotem na kozetce, z której nawet nie wiem kiedy wstałam. Spojrzała na doktora i zalała się łzami. Nagle usłyszałam kroki na schodach. To byli oni. Bez wahania rzuciłam pielęgniarce: "Uciekaj!". I tylko widziałam, jak znika w tylnym wyjściu. W moim stanie nie było mowy o ruszeniu się, a co dopiero o bieganiu czy ucieczce. Nie potrafiłam też zmienić się w węża...
- Co robiłaś? Złapali cię?
- Nie. Za wszelką cenę nie chciałam trafić w ich ręce. Zrobiłam pierwszą rzecz, która przyszła mi do głowy - z martwych rąk doktora wyciągnęłam strzykawkę. "Załadowałam" ją lekiem do pełna i gdy tamci wbiegli do pomieszczenia, z niewyraźnym uśmiechem triumfu wbiłam ją sobie w prawą rękę. W pierwszej chwili - niesamowity ból. Ale potem już tylko ciemność i nawet przyjemne ciepło. Usłyszałam krzyk jednego, bardzo niecenzuralny, który sprowadzał się do: "zobacz, co ona zrobiła!". Mruknęłam coś pod nosem, rozkoszując się ostatnimi chwilami życia. Pamiętam ostatnią myśl przed śmiercią: "już nic mi nie zrobią. Nikt mnie nie skrzywdzi. Nareszcie spokój..."
- A potem?
- A potem się obudziłam i rozpłakałam. Nie wiem dlaczego właściwie...

------
Dziwne. Jak każde inne moje sny. To się leczy? Bo ja bym to zostawiła takie, jakie jest. Przyzwyczaiłam się.
  • awatar ksx4system: Twoje sny to pełny hardcore ;) serio. p.s. nawet gdyby się dało leczyć, to na Twoim miejscu bym zostawił tak jak jest :P
  • awatar Eleuteria: @ksx4system: Wiem. I dlatego rozważam spisywanie ich :D // no taak, ale ciekawe, co psychiatria na to :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

blyskotkiotwarte24
 
blyskotki: dla wielbicielek węży ;)
Max & Chloe
 

funny
 
Nie, to nie jest próg zwalniający :D
  • awatar rdza: jakiś murzynek poszedł się wysikać i nie zdążył wężyka zwinąć po sprawia a jakieś białasy mu zdjęcie zrobili ;]
  • awatar tylkooczypomaluje: nienawidzę węży !!! ;/ sam obrazem mnie przeraża :/
  • awatar Strażacka pomocnica diabła xD: @rdza: nienawidze rasistow...
Pokaż wszystkie (13) ›
 

littlemiss
 
Little_miss_fashion: Coś do zabawy.........
maskotka wąż ......... :)
250 cm długości, obwód 40 cm

żeby żadne ścinki się nie zmarnowały  :D
  • awatar an_angel: świetne ;)
  • awatar fioleczek: swietne super a jakies pomysly na swieta masz bo widze ze innteresuje cie szycie i takie tam
  • awatar aguska: fajne :)
Pokaż wszystkie (8) ›
 

scarlettkitty
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów