Wpisy oznaczone tagiem "Norwegia" (1000)  

nortus
 

Jazda samochodem ciężarowym, ale nie tylko, ze Stavanger do Trondheim możliwa jest dwoma drogami:
1. drogą zachodnią o długości 879 km
2. drogą wschodnią o długości 1100 km.
Jak myślicie którędy jest szybciej i taniej?
Otóż tą dłuższą drogą, objeżdżając całe południe i Oslo.
A to dzięki opłatom drogowym i promom.


Jazda drogami zachodniej Norwegii jest drogie i powolne. Promy i opłat  drogowe sprawiają, że koszty są 20 razy większe niż podróż przez wschodnią Norwegię.

Najgęściej uczęszczana jest droga E39 wzdłuż zachodniego wybrzeża. Opłaty drogowe i promy sprawiają, że drogi Vestlandet  są droższe od podróży przez wschodnią Norwegię.

* Jazda ciężarówką ze Stavanger do Trondheim, kosztuje 5659 koron, jeśli zdecydujemy pa trasy zachodniej Norwegii.

* Jazda przez Oslo tylko 281 koron.

* Chociaż trasa po zachodniej Norwegii jest krótsza, to nadal trwa dłużej niż drogą przez wschód.

Dlatego w Norwegii buduje się na gwałt nowe drogi, mosty, tunele, poszerza się stare drogi. Miejscami jeździ się po drogach wybudowanych w ... 1890 roku !.

Szczegóły widać na mapie.
Szerokiej drogi ...
  • awatar gość: Trondheim miłe wspomnienia
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @beaujolais: to dane z aftenbladet.no weź pod uwagę, że mowa o ciężarówkach, osobowymi zawsze wyjdzie taniej. A ceny za promy są ... [ustawa o cenzurze] PS. chyba miałaś na myśli 5.500 koron. dane z listopada 2008r, ale trochę zmieniło na korzyść, kilka nowych tuneli powstało. ale to ciągle mało co do potrzeb
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 
Niewidzialny hotel

W tym hotelu rzeczywiście można się schować. Aluminiowo-szklany sześcian o wymiarach 4x4x4 m w zasadzie jest ekskluzywnym domkiem na drzewie. Tak odbija światło, że trudno wyłowić go z otoczenia. Tą idealną kryjówkę zaprojektowali Tham & Videgard Hansson Arkitekter ze Szwecji.


Pierwszy taki hotel zostanie zawieszony na drzewie jeszcze do końca roku. Lustrzany egzemplarz powinien pojawić się w Haras, małym szwedzkim miasteczku.

Ten dwuosobowy model ma być wyposażony w podwójne łóżko, małą kuchnię, łazienkę, a także "pokój dzienny" oraz taras na dachu

Crystal Clear

Transparentna architektura podbiła także serca Skandynawów. Taki będzie również Crystal Clear, kompleks budynków biurowych, które za kilka lat
powstaną w Oslo. Jednak tutaj skala przedsię-wzięcia będzie zupełnie inna.

Wieżowce staną się zapewne spektakularnym znakiem rozpoznawczym norweskiej stolicy.

Crystal Clear to trzy wieże tworzące rodzaj rzeźby z poustawianych na sobie, przezroczystych boksów. Całkowita powierzchnia wyniesie 90 tys. m kw. Za tym projektem stoją duńscy architekci z C.F.Moller wraz z norweską projektantką Kristin Jarmund.

A u nas były kiedyś szklane domy, ale chyba się potłukły bo ich nikt nie widział.
  • awatar Expresja: ciekawe pomysły :) Tylko jak to będzie się sprawdzać w rzeczywistości? nasze szklane domy tylko "miały być" :P
  • awatar antybohaterka: dziwne,dziwne,,,,;o
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

*Stopa bezrobocia w Norwegii wynosiła w czerwcu 3%* czyli spadła z marcowych 3,2% - wynika z najnowszych danych Norweskiego Instytutu Statystycznego.


Od marca do czerwca bezrobocie wzrosło zarówno w krajach Unii Europejskiej, jak i w USA. W Szwecji i Danii stopa bezrobocia wzrosła o jeden punkt
procentowy i wynosi obecnie odpowiednio 9% i 6,2%. W USA wzrosła w tym samym czasie z 8,5% do 9,% - donosi SSB.
 

nortus
 
Klientami kilku polskich sklepów w Norwegii są nie tylko Polacy tęskniący za smakiem twarożku i kiszonych ogórków. Polskie jedzenie zasmakowało
miejscowym.


Kobieta przechadzająca się ulicą w Drammen z ciekawości wchodzi do sklepu z polską żywnością. Już po chwili stawia na środku podłogi cztery koszyki - jeden dla siebie, resztę dla znajomych Norwegów. Przez telefon entuzjastycznie zbiera od nich zamówienia. Wychodzi dopiero po godzinie,
zostawiając w kasie ponad 4000 koron. Takie obrazki to dla pracowników polskich sklepów w Norwegii nic zaskakującego.


Polska żywność od niedawna pojawia się na wielu dużych norweskim imprezach w okolicach Oslo, na których można rozstawiać stoisko z przysmakami. Ogromnym powodzeniem cieszy się zawsze kiełbasa śląska z grilla, wędliny, kiszona kapusta. Nawet gdy przy innych stoiskach jest pusto,do polskiego zawsze stoi kolejka.

Taniej być nie może

Otwarcie sklepu z polskim jedzeniem w Norwegii niewtajemniczonym zdaje się fantastycznym pomysłem
na biznes - jedzenie jest pyszne i dobrze się
sprzedaje, zatem pewnie można na tym zarobić kokosy. W rzeczywistości nie bez powodu polskich sklepów jest w Norwegii zaledwie kilka, większość
usytuowana w okolicach Oslo. Mniejsze sklepy oferujące po kilkaset produktów nie dały rady utrzymać się na norweskim rynku.

- Koszty transportu i cło są astronomiczne, dochodzą do 300% wartości produktu - mówi Maciej Palamartz z firmy Polonus AS prowadzącej sklepy z
polską żywnością w Norwegii. - Mimo to staramy się utrzymywać najniższe możliwe ceny w sklepach. Polskie produkty nie są droższe od podobnych nor-weskich, a czasami tańsze. Klucz do sukcesu to bogaty asortyment.W tym momencie na półkach sklepów "Polonusa" można znaleźć około 2000 produktów.
Niektórzy polscy klienci bywają rozczarowani widząc, że ceny znajomych produktów są wyższe niż te znane z Polski, a my cierpliwie tłumaczymy, iż
nie zależy to od naszego widzimisię, ale twardych zasad obowiązujących na norweskim rynku artykułów spożywczych.

Za 250 gramów twarogu w sklepach "Polonusa" zapłacimy 26 nok, za serek Danio 11 nok, a za duży słoik ogórków kiszonych 35 nok. Duży słoik kapusty kiszonej to wydatek 30 nok, kilogram krówek 95 nok, a pudełko "Ptasiego Mleczka" 58nok.
Ogromnym powodzeniem cieszą się wędliny i kiełbasy
których do wyboru jest po 20 rodzajów (ceny to od 100 do 200 nok za kilogram).W sklepach "Polonusa"
można też znaleźć polskie napoje i soki, mrożonki,
produkty mrożone oraz pakowane w słoiczki,a także świeże pierogi.

Długa droga na półkę

Zanim sklepy zostały otwarte, inwestorzy zamówili w specjalistycznym biurze Novum Consulting AS analizę rynku norweskiego pod kątem upodobań klientów norweskich i polskich. Żeby produkty mogły trafić na półki, ich import musiał zostać zalegalizowany przez norweski Urząd Celny. Do Norwegii przesłano więc słoiki fasolki, żurek w butelce, galaretki w czekoladzie i tysiące innych próbek,aby można je było poddać dokładnej analizie
i uzyskać kody celne.

W końcu dwa pierwsze sklepy otwarto 25 lutego 2009 roku w Oslo oraz Drammen.
Działają od poniedziałku do soboty w godzinach 11.00 - 20.00. W Oslo polski sklep znajduje się na ulicy Pilestredet 43, zaś w Drammen na Tomte-gata 31. W połowie września zacznie działać kolejny z punktów, "E&V Polski Sklep" na
Jaervegen 534 w Klepp. "Polonus AS" planuje otwarcie kolejnych sklepów w innych regionach Norwegii, o ile punkty w Drammen i Oslo okażą się strzałem w dziesiątkę. Już dzisiaj współpracuje z firmą otwierającą sklep w Stavanger, która od
"Polonusa" bierze oclone, polskie produkty.

Dla Polaka i Norwega

Polskich klientów do kupowania rodzimych produktów
przekonywać nie trzeba. W sklepach "Polonusa" codziennie pojawiają się Polacy,niektórzy również po to, żeby porozmawiać ze znajomymi i zerknąć na nowe ogłoszenia przypinane do korkowych tablic. Przedstawiciele spółki skupiają się obecnie na promocji polskiej żywności wśród Norwegów. Kto raz sklep z polską żywnością odwiedzi, ten naj-częściej do niego wraca, zatem firma rozprowadza norweskie ulotki w okolicach sklepów, by zachęcić miejscowych do pierwszych zakupów.

- Polska żywność to coś, czym możemy się chwalić bez żadnych kompleksów. Nie bez powodu Polacy będący na emigracji w ankietach zawsze zaznaczają,
że brakuje im pierogów, kabanosów, polskich słodyczy - mówi przedstawiciel "Polonusa". - To są rzeczy, których odpowiedniki trudno znaleźć w Europie.
Namawiam klientów,żeby serwowali znajomym polskie przysmaki. Chcąc się pokazać z jak najlepszej strony, warto postawić na stole coś polskiego.

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad

---
Dodam, że jest więcej polskich sklepów niż tylko te wymienione w artykule. I działają od dłużej.
Część działa po polsku czyli na dziko ale dobrze że i te legalne wreszcie powstają.
Smacznego :)
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: nasza kuchnia jest jedną z ciekawszych w europie
  • awatar princessAna: A to żadna nowość że lubią nasze jedzenie bo tak na prawdę to mamy chyba jedną z lepszych kuchni świata a i nasze produkty są wysokostandardowe... w końcu Polak poza fast foodami lubi dobre jedzonko
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: @princessAna: fast food to zapewne chwilowa moda która już niedługo się przeje naszym rodakom
Pokaż wszystkie (8) ›
 

nortus
 
Na razie ja obchodzę malutkie co nieco
dziękując Wam pięknie :d :*

  • awatar gość: Gratulacje i oby nastepne tyle tus bywal :D
  • awatar Hugs/d.Wieprzny: tysięcy dnie na pingerze w tak wspaniałej formie życzę
  • awatar gość: 500-tka? to prawie Matuzalem :d mimo to drugie tyle życzę Tobie :*
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nortus
 

Adwokat ze Stavanger wybudował sobie nowy dom zwany Zamkiem.

Majestatyczny, dobrze widoczny zarówno od strony morza jak i wzgórz.Z domu roztacza się cudowny widok na północny wschód w kierunku Foldoy.

W domu znajduje się 45 pokoi na trzech piętrach: 11 pokoje w piwnicy, 24 pokoi na parterze i 10 pokoi na poddaszu. Powierzchni brutto wynosi 931
metrów kwadratowych. Jedno skrzydło domu jest wydzielona jako odrębne mieszkania 140 metrów kwadratowych.
  • awatar ru19: chciałabym miec taki zameczek::))
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @ru19: a ile sprzątania :d
  • awatar ru19: @Nortus & Xylia: Przestan to pikuś zawsze mozna zatrudnic służbe::)) ::))
Pokaż wszystkie (3) ›
 

nortus
 

Sześciolatki w Norwegii poszły do szkoły


17 sierpnia około 60 000 sześciolatków rozpoczęło naukę w norweskich szkołach podstawowych. Razem z Norwegami naukę rozpoczęło kilkuset uczniów z
Polski, których rodzice są zameldowani w tym kraju.


Początek roku szkolnego w Nardo Skole w Trondheim niewiele przypominał akademie z okazji pierwszego dnia szkoły w Polsce.Dyrektor szkoły opowiedziała uczniom bajkę, a chór czwartoklasistów zaśpiewał maluchom piosenkę o alfabecie. Następnie sześcio-latki wraz z nauczycielami udały się  do klas, a rodzice przy kawie i ciastkach rozmawiali z pra-cownikami szkoły o tym, jak będą wyglądały naj-bliższe dni ich pociech.Pierwszym zadaniem świeżo upieczonych uczniów było napisanie własnego imie-nia oraz narysowanie swojego portretu.

Kolejne cztery dni mają im upływać na wzajemnych
poznawaniu się i nauce zasad obowiązujących w szkole.

Z okazji rozpoczęcia szkoły rodzice sześciolatków mogli wziąć w pracy dzień płatnego urlopu. Wszyscy nowi uczniowie podstawówek dostali pomarańczowe plecaki z elementami odblaskowymi w ramach programu bezpiecznej drogi do szkoły.

Nauka w szkole podstawowej w Norwegii jest bezpłatna, szkoła zapewnia uczniom podręczniki i przybory do pisania.

Rodzice muszą jednak zapłacić za godziny pozalek-cyjne, które uczniowie spędzają na świetlicy. Zajęcia na świetlicy nie są obowiązkowe, to
rozwiązanie dla rodziców pracujących, którzy nie mogą odebrać maluchów około godziny trzynastej, kiedy kończą się lekcje.

W Norwegii nauka w klasie pierwszej zaczyna się rok wcześniej niż w Polsce.

W większości szkół sześciolatki mają osobne wejścia, szatnie i pomieszczenia przystosowane do ich potrzeb. W Nardo Skole każdemu pierwszokla-siście przydzielono opiekuna z klasy czwartej, który ma mu służyć pomocą w poznawaniu nowego środowiska.

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad

---
prawda, że inny świat?
  • awatar gość: a ten mangowy rysunek znalazł się tutaj celowo?
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Sanrio: jako ilustracja hasła Norwegia
  • awatar Bezedura: Manga jest ostatnią rzeczą, która kojarzyłaby mi się z Norwegią :-D a wszędzie się wciśnie. Tak, nie przepadam za mangą, jest mi obca kulturowo! <--- to określenie pożyczyłam sobie od mojej jednej znajomej, a 'obce kulturowo' jest dla mnie więcej rzeczy, np Jola R. :-DD Co do szkoły w Norwegii - wydaje się być bardzo przyjazna dla początkujących, ciekawe czy i na ile się zmienia przez następne lata edukacji.
Pokaż wszystkie (27) ›
 

nortus
 

Zbrodnie Norwegów w Warszawie wstrząsnęły krajem

Norweskie serwisy informacyjne od rana cytują artykuł z dziennika "Aftenposten" opisujący losy norweskich żołnierzy, którzy w czasie drugiej
wojny światowej walczyli po niemieckiej stronie.


Zdjęcia z Powstania Warszawskiego rzadko trafiają do norweskiej prasy. Teraz jest ich pełno, a czytelników serwisów bombardują szokujące tytuły, jak np.:"Norwegowie byli zbrodniarzami wojennymi".

Wszystko za sprawą książki dziennikarza NRK
Eirika Veuma "Ci, którzy upadli", która dziś trafiła na księgarskie półki.

Autor przedstawił w niej losy 836 norweskich żołnierzy walczących na frontach II wojny światowej po stronie niemieckiej. Za najbardziej szokujące Veum uznał losy czterech młodych mężczyzn, którzy zginęli, pacyfikując Powstanie
Warszawskie. 17-latek z Oslo, 18-latek z Lier, 19-latek z Oslo oraz 25-latek z Bergen byli wśród tych,którzy posłuchali rozkazu,by "zabić każdego,
kto stanie im na drodze, bez względu na to, czy chodzi o dziecko,zakonnicę,czy inwalidę wojennego"

Nie wiadomo dokładnie, jaką rolę odegrali czterej Norwegowie, ale na pewno byli członkami oddziałów eksterminujących ludności cywilną Warszawy.

Czemu informacja o wydarzeniach sprzed 65 lat trafia do czołowych norweskich dzienników? Eirik Veum tłumaczy, że "tylko przejrzystość może nam dać odpowiedzi na pytania o sprawy zamiatane przez lata pod dywan". W Norwegii od czasu do czasu na nowo otwiera się dyskusję o przeszłości, o wiele chętniej akcentując pozytywne aspekty, a przemilczając sprawy wstydliwe.

Zdaniem dziennikarza, książka pozwoli ostatecznie
"oczyścić atmosferę" i rozpocząć merytoryczną dyskusję. Veum przyznaje co prawda, że podczas pracy nad książką napotkał problemy etyczne i niejednokrotnie musiał się zastanawiać,czy podawać
dane osobowe i publikować zdjęcia żołnierzy,
których potomkowie żyją, jednak ostatecznie zdecydował się to zrobić. Jak mówi w wywiadach, zdaje sobie sprawę, iż w przypadku siedemnasto-letniego żołnierza trudno mówić o świadomych i dojrzałych wyborach, jednak nie jest to powód, by o całej sprawie milczeć. Za swoje zadanie uznał dotarcie do mało znanych faktów, a nie usprawied-liwianie czynów poszczególnych osób.

Dyrektor Muzeum Ruchu Oporu w Oslo ocenił książkę bardzo wysoko,podkreślając, że zebranie tak bogatego materiału o jednostkach niemieckich,
w których służyli Norwegowie, to "imponujące praca".

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad
---
I znowu wychodzą na jaw kolejne tajemnice historii
  • awatar Nortus & Potworna spółka: podpis pod zdjęciem: niemiecki żołnierz pacyfikuje Warszawę miotaczem ognia w 1944r
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @Guderian: nie wiem czy ich rozróżniali. też dziwnym językiem mówili. a swoją drogą to nowy wątek w historii i sami Norwedzy są zdziwieni i oburzeni.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nortus
 

Norwegowie nie boją się bezrobocia

Poprawiają się nastroje na rynku pracy w Norwegii

Choć jeszcze w czerwcu zakłady przemysłowe zapowiadały zwolnienia, obecnie tylko 5% Norwegów boi się o utratę pracy.


Na zamówienie dziennika Aftenposten przeprowadzo-no badania, z których wynika, że 87% badanych uważa swoja posadę za niezagrożoną. Jedynie 5%
respondentów stwierdziło,iż obawia się możliwości utraty pracy, zaś 8% uznało, że ich posady mogą być w przyszłości zagrożone. Najbardziej pewni
zachowania stanowisk czują się pracownicy zatrudnieni w sektorze publicznym.

W ocenie Arilda Steena, szefa Instytutu Badań Rynku Pracy (AFI), Norwegowie słusznie przestają się obawiać skutków kryzysu. Poziom bezrobocia to obecnie 3,1%,stosunkowo niewiele osób od początku roku straciło pracę, zaś wielu Norwegów jest zadowolonych z faktu, że w związku z obniżeniem stóp procentowych w ich kieszeniach pozostaje nieco więcej pieniędzy.

Respondentom najbardziej stabilne wydają się posady w sektorze publicznym, zaś najmniej w niewielkich firmach zajmujących się produkcją przemysłową.

Z Trondheim dla polonia.wp.pl Sylwia Skorstad
 

nortus
 

Gdzie najlepiej szukać męża?

Jak wynika z badań hiszpańskiej doktor ekonomii, Almudeny Sewilli Sanz, w Szwecji albo Norwegii.

To tam mieszkają najlepsi mężowie na świecie. Nie warto natomiast,przywozić sobie męża z Australii

Pismo Diario de Economia de Poblacion opublikowało
wyniki badań przeprowadzonych przez autorkę związaną z Uniwersytetem w Oksfordzie.
Przedmiotem ich jest relacja pomiędzy liczbą zawieranych małżeństw i związków nieformalnych, a kwestią podziału obowiązków domowych i wychowania
dzieci w krajach wysokorozwiniętych.

Jak wynika z powyższych badań,Szwedzi i Norwegowie
są najbardziej pożądanymi mężami, pomagającymi we wszystkich pracach domowych, podczas gdy Austra-lijczycy, znani ze swojej słabości do piwa i zamiłowania do sportu, pojawiają się na ostatnim miejscu.


Hiszpańska badaczka wykazuje, Iż skłonność kobiet do wchodzenia w stałe związki rośnie wprost pro-porcjonalnie do poziomu równouprawnienia w wyko-nywaniu prac domowych przyjętego w danym kraju.

W krajach, gdzie obowiązuje bardziej tradycyjny rozdział ról kobiecych i męskich, wskaźnik ten spada o 20 do 50%!

W społeczeństwach o wysokim poziomie równoupraw-nienia,mężczyźni współdzielą role domowe,zwiększa-jąc w ten sposób prawdopodobieństwo stworzenia
harmonijnego związku. Sewilla Sanz dostrzega w tym przyczynę zawierania większej liczby mał-żeństw i tworzenia stałych związków nieformalnych.

Zaraz za skandynawską czołówką czyli Szwedami i Norwegami, uplasowali się Anglicy, potem kolejno mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Irlandii. To
właśnie w tych krajach mieszkają najbardziej atrakcyjni dla kobiet partnerzy.

Mniej więcej w środku listy znaleźli się mężczyźni
z Hiszpanii. Najgorzej wypadli wspomniani już Australijczycy, a tuż przed nimi w końcówce znaleźli się Niemcy, Japończycy i Austriacy.

Jednak, jak wynika z dalszych badań hiszpańskiej autorki, jeśli kobiety preferują partnerów, którzy w równym stopniu zajmują się obowiązkami
domowymi i wychowaniem dzieci, o tyle poglądy mężczyzn na te sprawy są zgoła inne. Marzą oni o partnerce, której można ufać i która z chęcią pełnić będzie rolę strażniczki domowego ogniska, a co za tym idzie weźmie na swoje barki zajmowanie się domem i wychowaniem dzieci.

Badania przeprowadzone zostały na grupie 13 500 kobiet i mężczyzn w wieku pomiędzy 20 i 45 lat, z dwunastu spośród wysokorozwiniętych krajów świata, pochodzących ze zbliżonych środowisk i mających porównywalny status społeczny.

Uczestniczyli w nich mieszkańcy następujących krajów; Anglia, Australia, Austria, Francja, Hiszpania, Irlandia, Japonia, Niemcy, Norwegia, Stany Zjednoczone, Szwecja i Włochy.

Z Lloret de Mar dla polonia.wp.pl Kinga Jankowska

---
A Polacy gdzie? W ogóle poza klasyfikacją czy tak bezkonkurencyjni, że ich nie uwzględnili?
  • awatar Imaginacja: Miejmy nadzieję, że bezkonkurencyjni :D
  • awatar Pepper: Eeeee tam Norwegowie... Mam Austriaka i Go nie oddam :P Dla mnie jest naj, naj, naj, naj... naj :P
  • awatar Marie Antoinettte: w szwecji i norwegii jest najwieksza stopa zyciowa, jezeli chodzi o finanse. co za zbieg okolicznosci. z dupy.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Mapa pokazuje przypadki grypy, które zostały potwierdzone w laboratoriach, rzeczywista liczba  jest znacznie wyższe.

Mapa jest aktualizowana codziennie.

Źródło: Folkehelseinstituttet / FHI.no
  • awatar Pepper: Kanskje sko eg ikkje reise hjemme *g*
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @jærbu: Bli Østerrike
  • awatar gość: ah1/n1 , jest zwykłą grypa , nie trzeba sie nią przejmować.... media nakręcaj całą ta pokręcona atmosfere
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nortus
 

Dostałem niusa ze Strand Komune (obok Stavanger).

Lipiec, lato, sezon urlopowy.

Dni w kalendarzu: 31
Dni deszczowych: 29
Ilość deszczu ma 1m2 łącznie: 200 cm

Fajnie, no nie?
  • awatar badyl.: W Stavanger będzie stolica Wszechświata, gdy już go podbiję.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: @badyl: hahaha
  • awatar badyl.: @nortus: Z czego się śmiejesz? :/
Pokaż wszystkie (5) ›
 

nortus
 

I obrazek z dzisiejszego ranka w centrum Stavanger
- okiem kamery

Takie maleństwa dwa sobie odpoczywają ...
Pokaż wszystkie (12) ›
 

nortus
 

Wiadomość z Teleekspresu: Pierwszy deweloper w Warszawie wprowadził sprzedaż mieszkań tak jak w Skandynawii (między innymi, choć to nie ich wynalazek).
To znaczy nie będzie ceny za metr kw. tylko będą robione oględziny mieszkania, wpłacane wadium na wypadek nie wywiązania się ze zobowiązania i mieszkanie kupi ten co da najwięcej.
Dziwne?

Gdy się z tym spotkałem w Norwegii to nie powiem byłem zaskoczony i do dzisiaj mnie dziwi ten system sprzedaży mieszkań i domów.
Ale w sumie dlaczego nie.
Skoro na takim eBayu czy Alegro można kupić wszystko to dlaczego nie sprzedawać w tym systemie
mieszkań. Jak widać tam się to sprawdza.
Osoba która da najwyższą cenę i nie kupi mieszkania straci wadium wpłacone - co spowoduje że nie będzie lipnych "transakcji".
Bo dzisiaj i tak przecież nie ma już że mieszkanie
kosztuje 300.000 czy 6.000/1 m2 tylko jak rozmawiasz z deweloperem to ustalasz cenę w wyniku
negocjacji. A teraz będzie licytowanie.
Ciekawe jak się przyjmie.
 

nortus
 
  • awatar gość: http://www.youtube.com/watch?v=sRX759h64ow
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów