Wpisy oznaczone tagiem "ana" (1000)  

hungrywiktor
 
hungrywiktor: To już tydzień minął od ostatniego wpisu.
A przysiągłbym, że ze trzy dni. Odkąd zacząłem nową pracę w poniedziałek wszystko zamiast iść w lepsze zaczęło się walić. Łącznie z jedzeniem.
Najpierw dwa dni detoksu, wchodzę na wagę i okazuje się, że... przytyłem. Byłem tak wkurwiony, że przelałem tę furię nawet na sprzedawczynię w kiosku. Pierwszy raz zawaliłem i to tak naprawdę mocno. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. To jakaś kara dla mnie za bycie wrednym chujem? Bo jeżeli tak to bardzo trafna.
Wczoraj zjadłem zupę krem, dzisiaj pewnie też. Na biurku zamiast papierów leżą tylko leki i papierosy. Może coś się zmieni.
tumblr_nb17ez1LPJ1sca88zo1_1280.jpg
 

voodocat
 
dazegardener:

Podtapiać się pod natłokiem własnych myśli. Czuć ciążące szemrzenie w lewym uchu. Drętwienie w klatce piersiowej. Gdy suchość w ustach przypomina uschnięte z tęsknoty za wolnością serce.

Wstałam. Za późno. Podświadomie wyłączyłam budzik. Miałam byc na nogach o 5:30, 5:50, a ja dalej pod kordełką moją najukochańszą. O dziwo zdarzyłam ze wszystkim. Ponownie pobrali mi krew z rańca, z lewej ręki tym razem. Teraz mam symetryczne siniaki po obydwu stronach. Tamtejsza piguła to dopiero nazywa sie prawdziwa perfekcjonistka. Moje cudeńka obrały dzisiaj głęboką zieleń morską. Elegancja Francja.

Pozytywnie. Obudziłam się ważąc 45.0. Prawdziwa księżniczka. moge juz nosić diadem. Zastanawiam sie czy nie mam ochoty zostac królewną ... Tylko, ze to kolejny marmurowy stopień w szklanym pantofelku do 44kilo i królewskiego bmi ~16,16.
Postaram się. Musze stawiać sobie drobniutkie, wręcz maciupkie cele, bo duże bardzo obciążają psychikę. Wogole wieczorkiem ponownie byłam u psychiatry i niedługo rozpocznie sie terapia. Mam nadzieje, ze bedzie ciekawie. Oby...

Bilansik (obiecałam starszym, ze jak dojdę do 45 zacznę jeść w sposob jakbym wychodziła z głodówki choc i tak to złamałam) :

*woda
*3herbatki owcowe
*chai tea latte na mleku 0,5% (bez sensu, ze nie mieli 0% w sturbucksie) ~150kcal [duzio za duzio]
*miseczka wywaru kapuściano-warzywnego ~20kcal

Po czym rzuciłam sie na lodówkę, ale wszystkiego sie juz pozbyłam. Fuj fuj fuj. Ochuda, wstrętne.

Że z ojcem końcowo byliśmy wszędzie za wczesnie skończyliśmy na deptaku, spacerniaku (jak kto woli)  przy plaży. Bardzo dawno tam mnie nie było. To był plan taty i to był swietny plan. Skubaniec ma niezłe pomysły, a ja z tego skorzystałam.

Aktywność :

Ponownie spacerowe 10km ~300kcal

Tym pozytywnym wydźwiękiem koniec na dzis, sie w sumie znaczy na wczoraj *.





image.jpg


image.jpg


image.jpg
  • awatar chocogirl: 45 kg to malatko! trzymaj sie ;p
  • awatar martysia1998: Hej,chcialabys dolaczyc do grupy/konfy motylkow na fb? Jesli tak to napisz do mnie na gg- moje gg to 41458354 ;)
  • awatar somedaywillbeskinny: 45 kg to świetna waga, ja waze o wiele wiecej :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

voodocat
 
Waga stoi jak głaz. Jestem walonym głazem. Istniała jakaś kamienna księżniczka ? Gargulce ? Nie, nie sadzę...
Wracając //

{ że dawno tego nie pisałam... }

Bilansik :

*woda
*5 herbatek (3 x owce leśne, tak bede na nie od dzisiaj mowić; zielona chińska i podajrze korzenna)
*10 papierosków, dawno nie tykałam swoich cudeniek ( czas najwyższy nadszedł )

Aktywności :
10+ km spaceru z psem i łażenia po mieście ~ 350kcal
4,5 h matematyczki - 45,6kg*0,025*270min ~ 307kcal ( znalazłam jakis naukowy artykuł o spalaniu kcal podczas codziennych czynności w dokładnym przeliczeniu na minuty biorąc pod uwagę masę cielska - niby troche wymuszony ten kalkulator, bo nigdy sie tego nie brało pod uwagę, ale jak juz znalazłam... ).

Ogolem dzis rano byłam wściekła. Spodziewalam sie 45.0 a nie .. Głazu. Cholernego głazu.

Miałam dwa dni temu pełno badań, pobieranie krwi i wyszedł niemały klops, bo cos mi jest. I albo mam cos z tarczycą (to wtedy i tak najlepsza opcja) to spoko, ale moge miec po ojcu gen, ktory w sumie .. U kobiet prawie nie występuje. Prosto z mostu ~ hemochromatoze. Juz nie bede tłumaczyć co to za szajs, ogolem z grubsza - organizm nie wydala żelaza z organizmu a ty siedząc nawet przy metalowym płocie pochłaniasz go przez skore w maciupeńkich drobinkach, niewidocznych. Nieuleczalne. Rak wątroby - 200% szans wiecej od mugoli. Dupa. Ratunkiem jest albo pochłanianie żelaza za pomocą czegoś tam co tez pobiera inne pierwiastki i minerały, rozwala mikroflorę (której tez mam dużo mniej) - juz mam wszystkiego niedobory, to by wykończyło zupełnie - szpital i raczej .. Nagrobek. Lub pobieranie 0,5l krwi - pozbywając sie żelaza - co 1 do 3 miesięcy (w zależności od stopnia zaawansowania choróbska) tyle, ze klops - nie można pobierać jej w moim wypadku ~ to działa tylko dla ludzi +50kg. A wiadomo, nie pozwolę sie sobie roztyć.
Pozytywnie. Pokłóciłam sie wgl ze starszymi. Bajka.

Jutro mam (znowu) pobieranie krwi . Po prostu kurwa ...
Ładna pogoda dzisiaj .


image.jpg


image.jpg


image.jpg
  • awatar chocogirl: to ja nie umiem dnia bez fajek wytrzymać.. ;\\\ zazdroszcze wagi powodzenia, trzymaj sie ;))
  • awatar Ikun: Co tu się odpierdala?... Ehh... Ja marzę o tym by przytyć, by żyć, a dziewczyny celowo się odchudzają...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

tacocat
 
Zapraszam na nowo otwarte forum Skrzydła Motyli (www.skrzydlamotyli.oxn.pl/forums.php). Gwarantujemy miłą, rodzinną atmosferę zarówno dla osób z ruchu proana/promia jak i osób z zaburzeniami odżywiania, które chcą wyjść z choroby. Na co czekasz? Rejestruj się i dołącz do nas! Forum powstało 17 sierpnia tego roku, więc jeśli szukasz świeżej społeczności, na pewno cię nie zawiedziemy! Stawiamy na wygodę i nie znajdziesz u nas formularza do rekrutacji. Wszystko zależy od waszej aktywności! Niech nie zniechęca was mała ilość użytkowników, bo nasze forum jest nowe i z czasem będzie nas coraz więcej.
Dołącz do nas!
 

riczpicz
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

honeychile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
a.starving:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

voodocat
 
dazegardener: Moje malutkie ...
Ostatnie dni były dosc , ehm, inne. Od tego w sumie powinnam zacząć.
Opisze je moze pokrótce (nie do końca wszystko pamietam), pewnie i tak nikt nie chce tego czytać.

03.IX
Pierwszy dzien polibudy. Jak było? Całkiem w porzadku. Jestem niezła. I babka (prowadząca) tez juz wyrobiła sobie o mnie takie zdanie wiec jest ok. Tak miało byc. Wszystko doskonale zaplanowane. Koniec zajęć wyjątkowo szybko, bo ok. 11. Wiec ogolem - caluteńki wolny dzien.

Tutaj musze sie przyznac do skruchy, rzuciłam sie na wszystko co jadalne w lodowce, nawet jeśli sie ruszało ... Ale wszystko zwróciłam (niestety - w takich momentach powracają stare nawyki i Mia - przynajmniej bilans ok. 0 kcal), potem lyknelam kilka przeczyszczaczy (ktore nie podziałały jak powinny działać) i poszłam pobiegać. Z tego co sie okazało ( i było do domyślenia ) zupełnie zanikły mi mięśnie. Zamiast biegać jak kiedys, co najmniej 45min, potruchtałam 15 (i to jeszcze z dziesięcioma przerwami na trasie...), byłam przemęczona jak bura suka.
Ostatnimi czasy przy okazji mogłabym tylko leżeć, drzemać i spać na zmianę, zupełnie na nic nie mam ochoty, brak sił. Anemia? Możliwe.
Poszłam wiec po "pozbyciu sie żarła" spac na 12h aż do następnego dnia - przyszedł czas na kolejne zajęcia na uczelni.

04.IX

Zamiast przytyć i załamać ręce schudłam 1,1kg w ciagu snu. Ile końcowo wazę? Z tego akurat jestem najbardziej dumna. Ale preferuje opcje : najpierw gorsze, dopiero potem zle informacje (tutaj zmieści sie też krótka wstawka na nienajgorsze wieści ).
Tego dnia po powrocie znowu miałam napad na pożywienie i znowu pozbyłam sie wszystkiego. Ohydna ja. Obrzydliwe myślenie. Fu. I tak nie przytyłam. Spałam znowu od popołudnia - znowu schudłam - niestety niewiele.

05.IX

Dzieki wczesnemu kładzeniu sie, budzę sie jak skowronek, cała w skowronkach. Umówiłam sie z ojcem na poranne badania krwi, ile tego cholera było. Serio. Zaczęło sie dosc nieciekawie. " Żyły wiotkie jak ich właścicielka "... Babka nie mogła mi sie wbić z żadną żyłę. Bolało troszke tylko. Zdrętwiała mi cała ręka i nie mogłam otworzyć pieści jak piguła mnie o to poprosiła. Jutro wyniki. Sympatycznie. Oj.
Rodzice wybyli, ja poszłam z kumpelą do kawiarenki (wzięłam pyszną herbatkę rozgrzewającą).
Dzis tez miałam atak na jedzenie, zwykle sa to trzy dni wyniszczające ogranizm i koniec. I tak.. Zwrócone. ~0 kcal. Glodowka.

Kotek zasnął mi na nogach. Malutki. Kochany. Puchaśny. Taki jaki ma byc.



Poszłabym spac. Kurcze. Nie.
Dobrze wiec, waga na dzis : 45,6.

Ładnie. Prawie jestem na mecie, choc niechybnie meta sie przesunie.





image.jpg


image.jpg


image.jpg
 

toperfectlife
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

honeychile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
a.starving:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

honeychile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
a.starving:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

hungrywiktor
 
hungrywiktor: - sałatka z pomidora i sałaty (80)
- leczo (150)
- ziemniaki (180)
- pomidory (130)
- winogrona (60)
= 600 kcal
***
40 min cardio i siłowe

Czuję, jak wyrabiają mi się mięśnie, ale co z tego, skoro i tak są ukryte pod warstwą tłuszczu i czuć je tylko jak się porządnie wymaca, a tylko jedna osoba oprócz mnie może to robić więc nic mi po tym.

tumblr_npv5gf82ZU1uuu6ydo1_1280.jpg
 

anagirl94
 
Jestem na 2 dniu diety, jak na razie idzie mi super.
Mam nadzieje ze wytrwam do konca :D
Moj dzisiejszy bilans
~salatka bratyslawska(48kcal)
~2 wafle ryzowe(36kcal)

3cd847d12454a84d09ed6bb7316a9f36.jpg
  • awatar ⚪Anox⚪: Powodzenia i skrzydełka do góry }i{ Zapraszam do mnie, reaktywacja po latach :)
  • awatar martysia1998: Hej,chcialabys dolaczyc do grupy/konfy motylkow na fb? Jesli tak to napisz do mnie na gg- moje gg to 41458354 ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

honeychile
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
a.starving:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

hungrywiktor
 
hungrywiktor: - 2x gotowane warzywa w sosie pomidorowym (400)
- pomidory (80)
= 480
***
45 min cardio i siłowe

tumblr_ms74veEiWc1r7mvzio1_400.jpg
Pokaż wszystkie (4) ›
 

voodocat
 
dazegardener: Pierwszy dzien szkoły. Ponownie czuje sie jak duży przedszkolak.
Wstałam pioruńsko zmęczona - znowu nie mogłam zasnąć pomimo wspomagaczy nasennych, a kiedy juz zasnęłam obudziłam sie trzy razy.
I tak nieźle na tym wyszłam. Bywa, ze budze sie cześciej. Czasem naprawde mam ochotę powiedzieć "pierdolę - nie robię" , tak tez było dzis rano.

Bilans :

*woda
*4 herbatki
*2 łyki czarnej kawy (resztę wylałam, była jak zwykle - wstrętna)
* buletka coli light ~2kcal (pomińmy fakt, ze szczerze nienawidzę coli, unikam od dzieciństwa jak ognia - musiałam wypić cos innego od herbaty w czym poczulabym słodki posmak)


Lodowate dłonie. Lubie je. To czesc ciała, która od zawsze mnie zadowalała.  Widoczne paliczki, wystające kosteczki. To jest to.

Dzis jest mi wyjątkowo cieżko. Zaczynam robic sie głodna. To nic złego. Tyle, ze ... Na poważnie. To .. GŁÓD. Krwiożerczy. Juz nie chodzi o początkowy fizyczny głód. Budzi sie glod psychiczny.

Boje sie zeby nie zacząć rozczulać się nad sobą. Za chwile zacznie sie ... " Mozesz wypić mleko 0% ", "Wypij troszke zupy, to jarzynowa - mało kalorii" , "zrób sobie wywar z kostki rosołowej"... I w ten sposob zawsze kończy sie moja wielka glodowka.. Chyba, ze przestaje myślec logicznie. Tylko, ...  Wtedy pożeram wszystko na mojej drodze. Płacząc i bijąc sama siebie nie jestem w stanie powstrzymać ... Tego. A czuje, ze nadchodzi.
Nie chce byc ponownie przedszkolakiem w działaniu. Robic to co powiedzą inni, bezgranicznie ufać starszym specjalistom, nie spytac, a potem mechanicznie powtarzać działanie latami.

Boje sie . Boje sie tego dnia.


Dopiero wtedy uświadamiam sobie, ze jestem uzależniona od jedzenia.
Musze pokonać to uzależnienie. Jak każde - szkodzi.
 

 

Kategorie blogów