Wpisy oznaczone tagiem "opowiadanie" (1000)  

upiorka1000
 
Już któryś raz próbuję swych sił w pisaniu książki...lecz tym razem KSIĄŻKI a nie FANFICU!Dzisiaj pokażę wam prolog (Opis?W każdym razie coś krótkiego).Proszę napiszcie mi w komach,czy chcielibyście takie coś czytać!Podpowiadam,że książka będzie w pewnym stopniu o magii :3

18.08-środa                        Drogi Pamiętniczku...

Jestem Maggie i dzisiaj zaczynam pisać pamiętnik.Opowiem trochę o sobie.A więc jestem Maggie,mam 12 lat i mieszkam razem z mamą w Londynie.Mój tata mieszka ze swoją dziewczyną w moim rodzinnym Toruniu (w Polsce),a moja mama spotyka się z Adamem.Od przeprowadzki minęły już 2 miesiące,a od września idę do nowej szkoły.Co do mojego zamieszkania,często wyjeżdżamy z mamą do lasu,w którym już kilka razy nocowałam,to takie magiczne miejsce!Moja mama powiedziała,że za niedługo będę mogła sama do niego jeździć na rowerze.Co lubię?Lubię rysować,fotografować,kolor niebieski,lody,spaghetti,tygrysy,wilki...ogółem dużo tego jest.To chyba tyle.Do zobaczenia!

Na początek coś z pamiętnika Maggie,tak na poznanie :3 Więc piszcie co o tym myślicie w komentarzach!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kociara444
 
#Opowiadanie które kiedyś (chyba) napiszę xD
#Top10- chyba każdy zna tą zabawę, każde kolejne TOP 10 i jego temat będzie wymyślane przez Was i wybierane większością głosów.
Rysownicze wyzwania (#wyzwania)- Tak, wiem, że to nazwa jakiegoś konkurso- bloga, czy czegoś takiego, ale ta nazwa świetnie pasuje do tej kategorii. Mówicie mi, co, jak i na czym mam narysować, namalować, wykleić lub napaćkać, a ja to realizuję i wstawiam na bloga. Głównym tematem prac będzie pewnie KP. Może powstać zarówn za pomocą keczupy jak i pasty do zębów na placku z masy solnej. To wy decydujecie!

Przypominam, że można też podsuwać pomysły na kategorie ;3
  • awatar RainbowxD: Heh, ostatnia kategoria jest naprawdę pomysłowa ^^.
  • awatar Kociara444: @♡ Zuza's World ♡: Jestem na działce, brak dostępu do komputera, a nawet do porządnych kredek ;( Ale wracam za 2 dni, więc wtedy się za to zabiorę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

sweet_berry
 
Hejcia :) Chciałabym podziękować wszystkim za miłe powitanie;)
Zatem w tym poście będzie pierwsza część opowiadania.Miłego czytania!

image.jpg

Gdy Clawdeen jeszcze smacznie spała,obudził ją cichy dźwięk telefonu. Jej silnie wyczulone na dźwięk ucho usłyszało piskliwą melodyjkę. Dziewczyna powoli ssuneła z oczu maskę do spania i jednym ruchem ręki sięgnęła do łóżkowej półki chwytając telefon. To wiadomość od Frankie.Dziwne,ona zawsze wstaje o 10 a tymczasem jest 7 .Chyba coś się musiało stać- pomyślała i przeczytała sms.
"To niesamowite.Clawdeen musisz do mnie  teraz przyjechać ,to ważne."-napisała jej straszyciółka.
Piętnastolatka zeskoczyła z piętrowego łóżka ,które dzieliła ze swoją nieznośną ,młodsza siostrą Howleen.
-Leen wstawaj,wstawaj!!!!-krzyknęła dość głośno.

image.jpg

Młodsza wilkołaczka przetarła swe zmęczone oczy i spojrzała ze zdziwieniem na starsza siostrę.
-Auuuu czemu mnie obudziłaś?-zawyła zaspana.
-Musimy jechać do Frankie.Coś sie stało.Mój wilczy instynkt mi to podpowiada.
-A nie możesz jechać sama?
-Żartujesz sobie? Po tym jak pod moja nieobecność razem z Twylą urządziłyście sobie potajemną imprezę i nasz dom stał do góry nogami. I to dosłownie Howleen.
-No dobrze. Przecież wiesz  ,że nie wypuściłam celowo tych obłąkanych duchów z tej skrzynki ,które rozniosły nasz dom. Pojadę z tobą ale pod jednym warunkiem ,że zrobisz mi śniadanie do łóżka ,chyba ,że wolisz dostać ochrzan od Clawda za to ,że mnie samą tu zostawiasz a ja roznoszę nasz dom w instny pył.
-Howleen jesteś okropna!- warkneła zdenerwowana Clawdeen i pobiegła do kuchni.
Wyciągnęła  z lodówki wczorajszego kurczaka i poszła do pokoju. Przysuneła do łóżka fioletowy stolik i położyła jedzenie.


image.jpg

Gdy Leen pałaszowała kurczaka ,Clawdeen Piła swój ulubiony napój energetyczny.
Siostry przebrały się i wyszły przed dom ,gdzie stało auto Clawda Wolfa -ich starszego brata.

image.jpg

-Nie mów ,że chcesz jechać jego samochodem?-zaśmiała się nerwowo młodsza wilkołaczka.
-Wyluzuj nic się nie sanie.-odparła Clawdeen wsiadając do auta.
-Ale ty nie masz prawka! Nie możesz.
-Przecież umiem jeździć, Clawd mnie uczył.powiedział ,że całkiem nieźle sobie radzę. Nie złapią nas ,spokojnie.

image.jpg

-No dobra .-powiedziała  zaniepokojona Leen zatrzaskując drzwi.
Jechały bardzo szybko i omało nie potrąciły jakiejś starszej wampirzej babci. Droga do domu Frankie była wąska i kręta. Pod koniec Howleen zrobiło się nie dobrze ale  na szczęście nie zwymiotowała.
Po 20 minutach były na miejscu.
~~~~~~~~~
Ciąg dalszy nastąpi...
I jak wam się podobała moja historyjka z udziałem monsterek?
  • awatar Monsterkowa Fanka: super!
  • awatar Sunset123: Supcio
  • awatar gość: Świetna historyjka! <3 Nie mogę doczekać się kolejnej części ^^
Pokaż wszystkie (11) ›
 

rurkimig
 
   Przybysz pojawił się wśród szelestu gałęzi rosnących nieopodal torów drzew.
Był to jeszcze chłopak, mniej więcej dwudziestoletni, włosy jego, za długie i niesforne, miotane podmuchami ciepłego wiatru zachodziły mu na oczy. Szedł, tak jak rosły drzewa, wzdłuż torów, które zdawały się nie mieć początku ani końca. Takie też sprawiał wrażenie on, jakby jego wędrówka była biegnącą w nieskończoność prostą , która nie wiadomo, gdzie i czy w ogóle się kończy, ani też gdzie i jak się zaczęła. To pierwsze, choć uchodzi w oczach ludzi zazwyczaj za ekstrawagancję, zdarza się, i to nawet dość często, gdy o tym pomyśleć. To drugie jest albo abstrakcją, albo stanem wynikającym z luk w naszej pamięci. Druga sytuacja wymaga wypełnienia, budzi kategoryczny brak zgody otoczenia i sprawia, że czujemy się nieswoi, zagubieni.
   Tak się wówczas poczuł jeden z mieszkańców pobliskiej wioski – Waldemar Przytarski. Pan Waldemar, emerytowany pracownik dużej hali produkcyjnej w leżącym 32 kilometry od wsi mieście M., wdowiec, ojciec piątki dzieci i dziadek dwojga wnucząt, ściągnął z w większości łysej głowy szmaciany, przepocony kapelusik i pojeździł nim od czoła do potylicy raz, drugi i trzeci. Potem, po dłuższym interwale czwarty, co znaczyło, że myśli krążące wewnątrz jego czaszki zataczają już kręgi podobne wirowi. Nie znaczy to wcale, że w pan Waldemar wkroczył na jakąś niebywałą płaszczyznę myślową, o nie… podobnych stanów mentalnych doświadcza rozwiązujący umiarkowanie trudne zadanie matematyczne ośmiolatek. Pan Waldemar po prostu od myślenia odwykł. Jako szanujący się i szanowany emeryt nie nadwerężał zbytnio swej pamięci; Pamiętał imiona wnuków ( z dziećmi bywało różnie), drogę do sklepu spożywczego, godziny jego otwarcia i godzinę każdej mszy w mieszczącym się na obrzeżach wsi kościele.
   Pamiętał nazwiska sąsiadów, nie mając zupełnie na uwadze ich imion, z kilkoma tylko wyjątkami, bo reszty pan Waldemar najzwyczajniej na świecie nie lubił. Nie lubił zresztą wielu innych rzeczy, nie lubił upału, zimnego jedzenia, głośnych bachorów i ludzi, którzy uważali jego wnuki za głośne bachory. Nie lubił  kawy  z mlekiem, cienkich papierosów i głośnej muzyki. Najbardziej zaś pan Waldemar nie lubił zmian.
   Zaś jego najgłębszy niepokój budziły takie zmiany, jakie (o… wiedział o tym aż nadto dobrze!) niósł ze sobą ten chłopak, o włosach tak długich, że gdyby któryś z jego synów…  i mało tego, że krok nonszalancki i wejrzenie bezczelne, bez cienia szacunku dla kogokolwiek, to jeszcze nie wiadomo skąd się przypałętał i dokąd lezie. Zaszczycił zresztą Pana Waldemara tylko przelotnym spojrzeniem, i ani się toto  ukłoni, ani nawet uśmiechnie, tylko patrzy na starszego, jakby to było coś najgorszego na świecie.

Grzesiek
  • awatar Magda i Grzesiek: Po dłuższej przerwie, w trakcie której jednak coś się działo :).
  • awatar Przemas: Początek jak Iwaszkiewicz:) Zapachniało starą cegielnią!
  • awatar gość: hahaha dobre :) lubię takie zabawne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

nata5111
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dziewczynkawglanach
 
Moja kochana wena od kilku dni nie pozwalała mi spać i cały czas domagała się napisania czegokolwiek. Napisałam więc drabble. Tematyka to Harry Potter. Dla nie-Potterheadsów -  wytłumaczenie tego tworu jest w następnym poście. Proszę o szczere opinie.
***
Chłopak delikatnie gładził ręką obiekt swego pożądania. Przejechał palcem po tej delikatnej skórze, powąchał jej subtelny aromat. Była piękna w tym zielonym kostiumie! Ułożył się wygodnie na łóżku, dalej wpatrując się z zachwytem w swoją miłość. Był w samych bokserkach. Pochylając się, wspaniale potrząsnął blond włosami. Ten ruch pokochałaby każda kobieta... Zbliżył usta do swego upragnionego celu, gdy nagle usłyszał dźwięk otwieranych drzwi do dormitorium. Zwrócił oczy na postać w nich stojącą – wściekłą Pansy Parkinson. Dziewczyna widząc go teatralnie przewróciła swoimi czarnymi oczami. Potrząsnęła głową i wydarła się na zaskoczonego chłopaka.
- Draco, z łaski swojej, zostaw to cholerne jabłko!
pobrane.jpeg
  • awatar black.is.my.favourite.color: dobrze piszesz! Też bym chciała taki pisać :( Wpadnij do mnie, też piszę, ale nie tak dobrze jak ty :( ale zapraszam :)
  • awatar Lusia00: Świetne :D super piszesz :)
  • awatar I Niech Los Zawsze Nam Sprzyja! ♥: haha nieezłe :D świetnie piszesz moja wena od kilku dni również nie daje mi spokoju przez co do później nocy siedzę nad powieścią i piszę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

livli5
 
Rozdział 17



Gilbert stał w wejściu i przyglądał się mi z nic nie mówiącą miną. Jego obecność peszyła mnie i sprawiała, ze czułam się niekomfortowo, ale skoro już udało mi się nakłonić Kalie do mówienia, to musiałam za wszelką cenę to wykorzystać.
- Czemu twierdzicie, że opuścili mnie bogowie? – zapytałam, powoli trawiąc uzyskane informacje.
- Jedną z przyczyn jest twoja amnestia, a drugą… - Dziewczyna zawahała się i pytająco spojrzała na brata. Gilbert pochwyciwszy jej spojrzenie, pokręcił głową i łypną na nią gniewnie, następnie totalnie w złym humorze zwrócił się do mnie.
- Jeśli tak bardzo interesują cię odpowiedzi, to czemu tu nadal jesteś?! Nie lepiej będzie pójść zapytać innych? Jesteś tu już trzy miesiące i nadal nic nie pamiętasz!
- Gilbercie!
- Nie, Kalio, tym razem musimy sobie wszystko wyjaśnić. Co tu jeszcze robisz, co? Przysparzasz nam jedynie problemów. Przez ciebie musimy uważać na patrole, by nikt się nie dowiedział! Czego jeszcze od nas chcesz?!
Wściekłość buzowała mi we krwi, niczym ogień, gotowy w każdej chwili wybuchnąć.  
- Dobrze! Niech ci będzie!   - odniosłam się by spojrzeć mu prosto w twarz. – Powiedz mi czemu mnie nienawidzisz, a odejdę i nigdy więcej nie będziesz musiał mnie oglądać.
- Asha, nie musisz…
- Kalio – przerwałam jej – Naprawdę cenie czas spędzony z tobą, ale nie będę już dłużej nadwyrężać waszej gościnności. – odparłam spokojnie z smutnym uśmiechem patrząc jej w oczy.
- Idealnie. Chcesz wiedzieć czemu? Bo nie jesteś inna od tych bożych pomiotów. Nadajecie się jedynie jako mordercy, a gdy już nie jesteście w stanie już nawet tego robić, to robicie za dziwki. Szukasz odpowiedzi tak? Powiem ci. Niewolnicy tacy jak wy, z zimną krwią zabijacie niewinnych. Służąc parszywym władcom i bogaczom. Założę się, że jak odzyskasz pamięć przypomnisz sobie gębę swojego pana i wrócisz do niego by się z nim piep…
Nie wytrzymałam, z całej siły uderzyłam go w twarz, aż się zachwiał. Zdziwiony złapał się za czerwony policzek i z niedowierzaniem spojrzał na mnie.
- Możesz mówić co chcesz, ale nie waż się mnie obrażać. Może i nie pamiętam swojej przeszłości, może i byłam panienką na zawołanie, jednak dziś jestem sobą, a nie taką jak ja, cokolwiek to dla ciebie znaczy  – wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
Oczy miałam wilgotne od zbierających się w ich kącikach łez. Zamrugałam kilka razy by się nie rozpłakać i wyszłam z namiotu. Wściekła na chłopaka szłam przed siebie, jak najdalej od niego. Serce łomotało mi jak szalone, a w uszach szumiało od złości. Jak mógł coś takiego powiedzieć? Słone krople zaczęły powoli spływać po policzkach by następnie wsiąknąć w spaloną słońcem ziemię. Gdybym odwróciła się wtedy, zauważyłabym, że w miejscu moich łez wyrastają drobne, białe kwiaty.

bajeczny-kwiatowy-dywan-kwitnacy-mech-sagina-2549624069[1].jpg
  • awatar Seiti: Jesteś okrutna, tak mi dawkować. :( Czuję się jak więzień, któremu rzucają chleb byle podtrzymać go przy życiu. chce się najeść Twoim opko!
  • awatar Lisa Angels: @Seiti: Ech, żeby to było takie proste
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lovelovelas
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

disneychanel11
 
Co tam u was? u mnie spoko przed chwilą przestał padać deszcz to dobrze :)
rozdział nie będzie zbyt dobry dla tej pary...
--------------------------------------------------
*Violetta*
Nigdy nie byłam taka szczęśliwa jak zeszłej nocy
to było cudowne nie zapomniane przeżycie
gdy się odwróciłam na strone łóżka zobaczyłam,ze mojego narzeczonego nie ma założyłam szlafrok i zaczełąm go szukać
-Diego kochanie gdzie jesteś?-krzyknełam
nagle ktoś zasłonił mi oczy
-Widze,że moje kochanie już wstało nie bój się to ja Diego-gdy wypowiedział te słowa odsłonił mi oczy później zobaczyłam swojego narzeczonego
-Skarbie pewnie jesteś głodna siadaj przy stole zrobiłem  ci śniadanie to tosty i szklanka soku pomarańczowego
Uśmiechnełam się do niego i zaczełam zajadać
-bardzo Cię kocham pamiętaj o tym-spojrzał na mnie i pocałował mnie
*Diego*
Kochanie ja musze już wyjść to pracy zobaczymy się jutro
-Będe na Ciebie czekać-odparła
Wyszedłem z domu i wsiadłem do samochodu póżniej pojechałem Violetta nie może się o niczym domyśleć pomyślałem
Umówiłem się z pewną dziewczyną by obgadać pewne sprawy...
*Violetta*
Zauważyłam,że Diego nie wzioł ze sobą obiadu
wiedziałam gdzie pracuje więc zawiozłam mu jedzenie
Weszłam do budynku w którym pracuje i zapytałam recepcji
-Hej Nati nie wiesz gdzie jest Diego bo chciałam mu przekazać obiad bo zapomniał
-Diego zaczyna prace dopiero za 2 godziny ale jak chcesz to mu przekaże
-Nie spoko dzięki,że mi powiedziałaś nie będe ci robiła kłopotu
Pożegnałam się z nią
Przechodziłam obok parku i zobaczyłam Diego z jakąś dziewczyną
widziałam ich jak spacerowali
tumblr_n17gevHurG1sqg594o1_500.jpg

nie mogłam e to uwierzyć może to była pomyłka słyszałam od innych osób "patrz jaka ładna z nich para"
oczy zalały mi się łzami i wybiegłam z parku w strone domu
~CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
/Paula
 

justdoitalready
 
Déjà Vu.: Zastanawiałam się nad napisaniem opowiadania, jest przecież tyle możliwości.
Próbowałam pisać coś na zwykłych kartkach, ale wydarzenia wydawały mi się zbyt fantastyczne i nie  wiedziałam jak mogę zakończyć takie opowiadanie.
W tej chwili najbardziej popularne opowiadana są o miłości. Spotykają się przypadkiem. Zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia/ po kilku pierwszych spotkaniach. Przeżywają razem najpiękniejsze chwile w swoim życiu, może poza tymi ze zdradami itp.
Na końcu chłopak/dziewczyna ginie, rozstają się, lub żyją długo i szczęśliwie. Nie mogłabym czegoś takiego napisać... BO NIE UMIEM TAK PISAĆ XDD
Nata podsunęła mi pewien pomysł. Nawet Wika ma w tym swój udział, choć minimalny. Pomysł dostarczony został razem ze zdjęciami i motywującym cytatem, czyli moim cytatem. Bardzo dziwnym cytatem. Stąd wiadomo, że to mój cytat.
Dzięki! Już się zabieram do pracy ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

love_it123
 
Będę pisała opowiadania średnio co dwa dni, ale będę się starać codziennie. Tylko o czym ma być?
- Violetta,
- Simsy,
- Blogerka,
Piszcie w komentarzach, będę czekać! Nie zawiedźcie mnie :)
  • awatar Kocham_Cię_Wiesz?: Napisz o blogerce! :)
  • awatar Disney37: Opowiadanie napisz o VIoletcie
  • awatar lubię_całować: Blogerka! :*
Pokaż wszystkie (4) ›
 

saintsinner
 
wszystko zaczęło się wraz z początkiem liceum. nie, może jednak trochę wcześniej. poznała j e g o. mieli zacząć naukę w tej samej klasie. zaczęli dużo pisać, rozmawiać, spotykać się. wszyscy myśleli, że znali się wcześniej, tak dobrze się dogadywali. nie raz słyszała "zobacz jak on na ciebie patrzy!", ale nic sobie z tego nie robiła. przyjaźnili się. nic więcej. z biegiem czasu zyskiwali coraz więcej znajomości w nowej klasie. bardzo różniących się znajomości. jego koledzy nie przepadali za nią. on nie przepadał za jej koleżankami. zaczęli się wzajemnie obrażać. najpierw w żartach. później na poważnie. w pewnym momencie on przestał się do niej w ogóle odzywać. przesadziła. dopiero wtedy się zorientowała.

kilka miesięcy później, w wakacje, napisała do niego. dość nieporadnie wyciągnęła rękę do zgody, w odpowiedzi dostając zaproszenie na imprezę, na której miało być kilka osób z ich klasy. poszła. poznała tam chłopaka z grona jego znajomych. tak, z grona, które jej nie lubiło. ale oni się nie znali. on chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, kim ona jest. to z nim przeżyła swoje pierwsze pocałunki. zostali parą. nie na długo. koledzy nie byli zadowoleni. on chyba za bardzo ich słuchał.

minęło kilka miesięcy. w między czasie znowu zaczęła rozmawiać z nim. nie spotykali się jak na początku liceum, nie pisali ze sobą, ale w szkole rozmawiali. pewnego dnia stwierdziła, że coś do niego czuje. wiedziała, że nie jest to uczucie odwzajemnione. widziała wiele razy jego, całującego się z dziewczyną z ich klasy. widziała, ze jemu zależy. widziała, że ona się nim bawi. nienawidziła jej.
zaczęła się do niego zbliżać. relacje się poprawiły, ale były czysto koleżeńskie. dużo ze sobą pisali. czasem się spotykali. ale on wciąż był zakochany w tamtej. a ona się nim bawiła. wciąż.
 

saintsinner
 
początek bloga. początek mojej historii, odległy początek. początek wszystkiego.

jak stałam się tym, kim jestem? i kim ja w ogóle jestem?

o przeszłości będę pisała trzecioosobowo. o bieżących sprawach pierwszo-. o! bo kto mi zabroni?

więc jeśli to początek to może napiszę parę słów o sobie. nie za dużo. nie za mało. później odkryję więcej, o wiele więcej. tak dużo, jak nie wie nikt poza mną samą.

osiemnastolatka. niebieskooka. samotna. długowłosa. n i e z d e c y d o w a n a.

jestem największą hipokrytką jaką znam, ale o tym przekonacie się niedługo.

lubię poprawną polszczyznę. lubię palić. lubię matematykę. lubię imprezy. lubię... nie, o tym teraz nie napiszę.

nie lubię kłamstwa, dużych liter i pomidorówki.


za chwilę zabieram się za pisanie pierwszej części historii mojej przeszłości. o tym, co mnie zniszczyło. o tym, co mnie wzmocniło.
 

berrydream
 
Przed Guns N Roses grał jeszcze jeden zespół. Wydawali mi się najgorsi na świecie i irytowali mnie, zwracając uwagę na to, jak bardzo się niecierpliwiłam. W tłumie zauważyłam znajomą mi dziewczynę i trochę zdziwiona, nie do końca pewna czy to ona, ruszyłam w jej stronę. Carrie za mną.
-Stella!. – przywitałam się z nią i uniosłam rękę, kiedy rzuciła mi się na szyję.
-Cześć, Grace! Co u ciebie? – zapytała rozentuzjazmowana, krótkowłosa brunetka.
-Hmm, no… - zaczęłam się jąkać czując działanie dziwnych tabletek. – Dobrze.
-U mnie też. – spojrzała na mnie trochę z politowaniem.
-Właściwie to czemu nie jesteś z nimi za sceną? – zapytałam rzeczywiście tym zainteresowana.
-Byłam tam całą trasę. Znudziło mi się! Stąd inaczej widać. – uśmiechnęła się. Poczułam złość myśląc o tym, że Axl nie chciał mnie zabrać. Przygryzłam wargę. Chyba to zauważyła, bo widocznie się speszyła. Spojrzałam na Carrie żałośnie, a ona wywróciła oczami i zaczęła przedrzeźniać Stellę za jej plecami. Skarciłam ją wzrokiem, gdy muzyka ucichła, a wraz z nią jakby przestało bić mi serce.
Gdy zapowiedzieli Gunsów dopiero poznałam co to znaczy dłużenie się czasu. Tłum zaczął naprawdę szaleć, niektórzy strasznie się przepychali, inni krzyczeli coś niekoniecznie kulturalnego. Zakręciło mi się w głowie i uśmiechnęłam się słabo do Carrie.
-Co ty mi dałaś…? – westchnęłam, delikatnie lecąc na nią.
-Kurwa, nie rób przypału. – warknęła  klepiąc mnie po policzku. Jak widać, zawsze mogłam liczyć na jej „troskę”.
-Dobrze się czujesz, Grace? – zapytała Stella. – Może chcesz wody?
Wyjęła ze swojej torebki (z resztą bardzo ciekawej, zawsze wyglądała dość ciekawie) butelkę wody i podała mi ją. Z grzeczności wypiłam trochę i zaczęłam sobie wmawiać, że czuję się lepiej. Trochę poskutkowało.
-No więc, fajnie jest tak jechać w trasę? – obojętny nastrój zaczynał mnie ogarniać. Odechciało mi się tu stać, odechciało mi się Axla. Zaczęłam się ironicznie uśmiechać.
-Och, tak. – przyznała. – Świetne doświadczenie, choć trochę to męczące, no i chłopaki jak sama wiesz, nie należą do ludzi… Przeciętnych. Było trochę z nimi problemów.
-Hehe, no tak. – zachichotałam. – Narkotyki, groupies i te sprawy.
Stella spojrzała w podłogę smutno, po czym uśmiechnęła się do mnie sztucznie. Nawet taką dobrą osobę musiałam urazić.
-Nie no.. – próbowałam to jakoś naprawić. – Na pewno Izzy jest inny.
Spojrzała na mnie bardzo poważnie.
-Chcemy się wybrać na jakąś terapię, wiesz… - mówiła trochę ciszej. – On ma problemy z narkotykami… Sam nie da sobie rady, a ja już mu pomóc nie potrafię.
-Och… - mruknęłam zmieszana. Cholera, nie potrafię rozmawiać z ludźmi.
Carrie przyglądając się nam z większego dystansu, widząc jak bardzo próbuję się zaangażować w poważną rozmowę, pękała ze śmiechu. Poczułam straszną złość do niej i myślałam nawet przez chwilę, że wywalę ją z domu. Oczywiście był to tylko mój głupi impuls.
Nagle światła zgasły, wszyscy zamarli, po czym zorientowali się, że to już.
Chłopaki wychodzili na scenę po kolei, oczywiście Axl na końcu. Nie byłam w stanie go dobrze zobaczyć, bo cały czas rozmazywał mi się obraz i zastanawiałam się, czy przypadkiem mi się to nie śni. Słysząc jego głos stwierdziłam, że… nie jest aż taki super. Tak, to było dziwne. Tak samo, gdy w końcu mogłam go dostrzec. Nie wyglądał zbyt dobrze i nagle emocje opadły. Chciałam tylko, żeby mnie zauważył i czasem wydawało mi się, że na mnie zerka. Stella wyraźnie czuła ich muzykę, ja natomiast nie czułam nic. Stałam nieruchomo, a Carrie tańczyła przy mnie, nie zwracając uwagę na nic.
Koncert minął tak szybko, jakby ktoś pstryknął palcami. Zaczęłam szykować się do wyjścia, kiedy ktoś złapał mnie za ramię.
-O boże, Grace, chcesz już wychodzić? – pisnęła Carrie. – Przecież on czeka na ciebie tam, na pewno!
-Nie sądzę, że mnie zauważył.
-Jak nie?! Na pewno zauważył! – paplała bez zastanowienia.
-Grace ma racje. – powiedziała Stella przypominając o swoim istnieniu. – Ze sceny prawie nic nie widać. Małe szanse, że cię dostrzegł…
-No cóż, trudno się mówi. – machnęłam ręką. – Wychodzimy, miłego dnia, Carrie chodź tu…
-Jeśli chcesz, wpuszczą cię ze mną. – powiedziała brunetka.
-Nie chcę. – byłam bardzo zdecydowana. – Carrie, chodź tu!
Blondynka ciągle tańczyła, chociaż nie było już muzyki. Wzięłam ją za rękę i wypchnęłam na zewnątrz.
 

livli5
 
Rozdział 16


Po jakiejś godzinie postanowiłam wrócić do Kalii, przez ten czas Gil powinien już skończyć z nią rozmawiać. Rozkoszując się chłodnym nocnym powietrzem szłam, powoli bez pośpiechu. W pobliżu wejścia usłyszałam podniesione głosy. Znów się kłócili, westchnęłam. Raz na jakiś czas mijali się w poglądach i wtedy potrafili się sprzeczać parę dni. Stwierdziłam, że nie mam ochoty wysłuchiwać ich narzekań, więc się odwróciłam, by wrócić na pastwisko.
 - Znów, w mieście byli żołnierze. Jak tak dalej pójdzie nie będę w stanie niczego sprzedać! Wiesz, że kapłanek jest coraz mniej. A lunarieen kupują jedynie handlarze niewolników. Jeśli nie będą mieli kogo sprzedawać, to nie będą potrzebować blokerów. Słyszałem, że nowy władca Persji wyłapuje Ireja i robi z nich swoje nałożnice, oraz prywatne wojsko.
Słysząc temat ich rozmowy zamarłam w miejscu. Może wreszcie dowiem się co przede mną ukrywają. Podeszłam bliżej i skryłam się w cieniu uważnie nasłuchując.  
- Gilbercie, dość! Czy możesz na chwilę przestać? Ten temat jest już dawno skończony.
- Nie rozumiesz. Jeśli znajdą ją u nas, trudno będzie, cię ukryć.
- A niby jak mają nas znaleźć? Żyjemy na odludziu, w miejscu, gdzie nikt nie postawi nogi. Obrzeża troi nie cieszą się zbytnią popularnością. A jeśli twierdzisz, że Asha musi odejść, to się z tobą nie zgadzam. Nic nie zrobiła, byś tak ją traktował.
- To przez takich jak ona musimy się ukrywać!
- Tak, ale nie przez nią.
- Nie rozumiem, czemu nie pozwalasz mi nałożyć na nią luminarieen, zaoszczędziłoby to nam wielu kłopotów.
- Oh, Gilbercie. Gdzie się podziało twoje współczucie, to przeklęte miejsce wyżarło wszystkie twoje dobre emocje. Już dawno nie widziałam, byś był naprawdę szczęśliwy.
Nastąpiła chwila ciszy odczekałam z parę minut i jakby nic weszłam do pomieszczenia. Gilbert widząc moją twarz, skrzywił się nieznacznie, ale nic nie powiedział. Zamierzał wyjść, ale Kalia złapała go w ostatniej chwili i pociągnęła go z powrotem na miejsce.
- Zjedzmy dzisiaj razem.
- Nie dzięki, nie jestem gło… – Dziewczyna zmroziła go spojrzeniem, które mroziło krew w żyłach. – Chyba jednak zgłodniałem.
Zjedliśmy w ciszy, od czasu do czasu śmiejąc się, ale atmosfera nadal była ciężka. Po posiłku Gil wyszedł na spacer, a my sprzątałyśmy. Krzątałam się mając głowie poważny mętlik. Ech... Spojrzałam na Kalie, która układała posłania. Czarne Kosmy ki wpadały jej uparcie do zielono złotych oczu. Gilberta nie było, a ja dostrzegłam możliwą dla siebie szansę by, uzyskać odrobinę informacji.
Usiadłam, przy palenisku i oplotłam rękami nogi.
- Opowiesz mi coś o ruinach? – zapytałam. Na co dziewczyna spojrzała na mnie zaskoczona.
- To nic interesującego, zanudzi cię. – stwierdziła, próbując się kolejny raz wymigać.
- Proszę. To naprawdę dla mnie ważne. – Kalia spojrzała mi prosto w oczy, jakby sprawdzając moją duszę, następnie zaniepokojona rozejrzała się wokoło i westchnęła.
- Dobrze, widzę, ze nie ma sensu dłużej tego ciągnąć, w końcu i tak nic to nie zmieni.  – Czarnowłosa usiadła wygodnie do ogniska i wpatrując się w ogień zaczęła opowiadać.
- Do było jeszcze za czasów, gdy na tronie zasiadał mądry i szlachetny władca. Król Priam. Na Olimpie trwało wesele, gdzie bogowie spożywali ucztę i bawili się tygodniami. Podobnież na sali pojawiła się bogini niezgody. Gniewając się, za brak zaproszenia, postanowiła podarować im jabłko. Podrzuciła owoc w środku dnia, z napisem dla najpiękniejszej. Ponieważ boginie są chciwe, to rozwinęła się kłótnia, trzy największe boginki wdały się w konflikt. Żadna nie chciała ustąpić, a tym samym zrzec się miana jeszcze nieotrzymanego tytułu. Zeus nie mogąc już wytrzymać wrzasków, posłał po Parysa, który miał za zadanie rozstrzygnąć konflikt. Z pośród Hery, Ateny i Afrodyty, młody książę skuszony nagrodą wybrał Afrodytę. Jako zapłatę dostał najpiękniejszą kobietę na świecie i złość pozostałych bogiń. Porwał Helenę z rąk jej męża, króla Sparty i przywiózł ją tu do Troi. Wojna była nieunikniona. Grecy pod osłoną Hery i Ateny, przybyli wy zabrać Helenę z powrotem. Natomiast nad troją czuwała, bogini piękności i jej patron Apollo. Bitwy trwały latami, jałowiąc te tereny i barwiąc ziemię na czerwono, jednak, żadna ze stron nie miała dość. Grecy uknuli podstęp. Zbudowali olbrzymiego drewnianego konia, jako prezent dla trojan, a sami skryli się w jego wnętrzu. Podczas, gdy trojanie świętowali i stracili czujność oni wyszli na teren miasta i zabijali każdego kogo spotkali… - zrobiła krótką pauzę, namyślając się co jeszcze może mi powiedzieć.
- Co niby w tej historii jest takiego, by nazywać to miejsce przeklętym?
- Jeszcze nie skończyłam. Widzisz, gdy dobry Król Priam został zamordowany… a miasto chyliło się ku upadkowi, bogowie troi oburzyli się, za podstęp greków. Podobnież zerwał się huragan i burza, jakiej nie widziała jeszcze ta ziemia. Jedynie za murami miasta, budynki i wszyscy w i ich zasięgu zmieniali się w proch. Pioruny biły w ludzi, mimo, że nie spadła ani kropla deszczu. Nawałnica skończyła się tak szybko, jak się zaczęła. To był znak, że bogowie opuścili tą ziemię. Od tamtej pory rośliny nie chcą rosnąć, zwierzęta uciekają stamtąd w popłochu, a ludzie, potrafią znikać bez śladu. Przeklęta ziemia.
Siedziałyśmy w ciszy wpatrując się w ogień.
- Więc czemu tam byłaś?
- Zdarzyło się to cztery stulecia temu, więc… chciałam, zobaczyć jak tam jest. – powiedziała skruszona.              
- I w ten sposób znalazła ciebie, kapłankę porzuconą przez bogów.

___________________
Krótki, ale jest :)  

ognisko.jpg
  • awatar Seiti: Ha! czułam, że minęło spoooro czasu. Kim jest to rodzeństwo? Co to za świat? nie mogę doczekać się nexta
Pokaż wszystkie (1) ›
 

disneychanel11
 
Miałam je wcześniej napisać ale
chciałam by było romantycznie i tak właśnie będzie ;*
myślałam o tym na koloniach i postanowiłam,że napisze ten rozdział bo pewnie nie mogliście się doczekać :)
--------------------------------------------------
*Violetta*
Z oświadczynami Diego bardzo mnie zaskoczył ale bardzo go kochałam i nie wyobrażałam sobie bez niego życia dzisiaj zaprosiłam go na romantyczną kolacje by uczcić ten dzień
nikogo nie było w tym momencie w domu to dobrze założyłam niebieską sukienke i wpiełam sobie we włosy kilka kwiatków i założyłam białe spilki
była już 18:00 czyli umówiona godzina spotkania nagle zadzwonił dzwonek do drzwi
otworzyłam drzwi i zobaczyłam mojego chłopaka z bukietem czerwonych róż
-to dla Cibie kochanie-powiedział Diego dając mi buziaka w policzek
wziełam od niego kwiaty i włożyłam je do wazonu
zaczeliśmy jeść specjały jakie przygotowałam
trzymaliśmy się za ręce i patrzyliśmy sobie głęboko w oczy...
*Diego*
Nie mogłem oderwać wzroku od ukochanej
wstałem wziołem ją na ręce i poszliśmy do sypialni połóżyliśmy sie na łóżku i zaczeliśmy się całować szepnołem jej do ucha
-kochanie chcesz się ze mną kochać?-spytałem
gdy zadałem to pytanie moja narzeczona pocałowała mnie i szepneła mi do ucha "kochanie o niczym innym nie marze tak chce to przeżyć właśnie z tobą"
wiedziałem,że chce tego tak samo jak ja pragnołem jej...
wstałem na chwile z łóżka zasłoniłem okna i na laptopie puściłem romantyczną muzykę
później położyłem sie na łóżku i zaczołem ją całować w szyje w tym samym momencie zdjołem jej buty nie chciałem się śpieszyć
cały czas ją namiętnie całujac
a póżniej sukienke gdy już to zrobiłem zaczołęm pieścić jej ciało swoja ręką a ona pojękiwała cichutko
później Viola rzuciła mnie na łóżko i usiadła na mnie a ja lekko zdenerwowany szukałem jej zapięcia od stanika
*Violetta*
Gdy usiadłam na swojego narzeczonego zaczełam mu odpinać guziki na bluzce po tem zobaczyłam cudowną klate,którą zaczełam całować a Diego wił się z roskoszy później odpiełam mu spodnie i zobaczyłam ,że jest bardzo podniecony nie czekając ani dłużej Diego zdjoł ze mnie ostatnią część mojej "garderoby"
a ja usiadłam na nim czułam,że jest we mnie później zaczoł wykonywać delikatne ruchy swoimi biodrami i położył mi ręce na piersiach a ja z każdym jego rucham coraz bardziej jęczałam zamknełam oczy i mogłam uwierzyć w to,że kocham się z mężczyzna mojego życia bałam się,że to sen i gdy się obudze nie będe czuła tej blikości między na mi gdy położyłam się na łóżku oczy miałam juz otwarte a Diego wykonywał coraz szybsze ruchy we mnie patrząc mi jednocześnie w oczy całowaliśmy się coraz bardziej namiętnie
później doszliśmy ze swoimi imionami na ustach a Diego położył się koło mnie i przykrył nas kołdra
-Kocham Cię skarbie-szepnoł mi do ucha a ja odwzajemniłam jego słowo pocałunkiem
a w tle dalej leciała ta romantyczna muzyka
zmęczeni usneliśmy w swoich ramionach

i jak wam się podobało? :)
przyjme szczere opinie
3209214721_1_2_Z7LrHuWa.jpg

~CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
/Paula
  • awatar ♥ Diecesca ~ Dwa serca , a jedna miłość: I Love You !!! Uwielbiam twoje opowiadania i uwielbiam Diegolette ślicznie to opisałaś nie aż tak zboczenie ale za to miło i przyjemnie. Już nie moge doczekać się next
  • awatar Hermiona~♦: Bardzo fajne.`Czekam na kolejną część.I zapraszam wszystkich do mnie
  • awatar gość: fajny rozdział
Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Kategorie blogów