Wpisy oznaczone tagiem "opowiadanie" (1000)  

czarnaroza
 
ProtectoroftheRealm:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

sweetdreams2525
 
Marii ♥: #opowiadanie
Kiedy Iza poszła do parku zobaczyła chłopaka. Miała ona 17 lat a on 20. Zakochała się w nim od razu. Podeszła do niego i razem rozmawiali. Nazywał się Tomek. Pisali razem na GG do poźniej nocy. Było tak przez 5 miesięcy. W końcu wyznali sobie miłość. Ani jedno ani drugie nie zaprzeczyło. Kochali się i byli szczęśliwi. Ale los chciał to zmienić. Pewnego razu gdy Tomek miał się spotkać z Izą zaspał. Chcąc zrobic na niej dobre wrażenie nie mógł się spóźnić. Szybko się ubrał, zjadł śniadanie i wybiegł z domu. Niestety przebiegł na czerwonym świetle i przejechał go samochód. Powiedział tylko żeby powiadomić o tym Izę. Dziewczyna była przy nim cały czas i opercaja którą miał przejsc udała sie. Kilka miesięcy później Tomek wyzdrowiał całkowicie i był razem z Izą bardzo szczęśliwy.
***KONIEC***
 

giovane
 
Opka.png

★★★★★★★★★★★★
*Francesca Cauviglia*
522516_tumblr_inline_n44j35dkDx1rm7mim.png

Wiek: 17
Ksywka: Fran
Charakter: nieśmiała,ale przyjacielska
Cechy szczególne: blizna na szyi
Talenty: muzyczny (piękny głos i zdolność gry na instrumentach)
Przyjaciele: na razie nie ma
Miłość: na razie nie ma

*Ludmila Ferro*
522609_tumblr_n191y4wAyt1t0a4gfo3_250.png

Wiek: 17
Ksywka: Ludmi,Lud,Lu
Charakter: przebojowa,ale otwarta,miła i uprzejma
Cechy szczególne: tatuaż z napisem "estrella" (tłm."gwiazda")
Talenty: muzyczny
Przyjaciele: Violetta i Francesca (gdy tylko ją pozna)
Miłość: w związku z Federico

*Leon Verdas*
522660_tumblr_inline_n00glbeyyZ1sqmkvw.png

Wiek: 18
Ksywka: Leon (brak ksywki)
Charakter: romantyczny,miły,przyjacielski,oddany
Cechy szczególne: (od autorki) słodkie dołeczki w policzkach podczas mówienia i śpiewania <3 i głębokie spojrzenie
Talenty: muzyczny
Przyjaciele: Federico,Maxi,Ludmila,Violetta
Miłość: (ukryta miłość) Francesca

*Federico Pasquarelli*
522684_tumblr_inline_mtuh59hE5Y1s8nj4e.png

Wiek: 18
Ksywka: Fede
Charakter: romantyczny,miły,przyjacielski,uprzejmy
Cechy szczególne: głębokie,przejrzyste spojrzenie
Talenty: muzyczny
Przyjaciele: Leon,Maxi,Violetta
Miłość: w związku z Ludmilą
★★★★★★★★★★★★
!!! NIEKTÓRE INFORMACJE SĄ ZMYŚLONE !!!
Prolog pojawi się jeszcze dziś (:
இ POZDRAWIAM INA! இ
Pokaż wszystkie (6) ›
 

dziewczynkawglanach
 
Jest to pierwszy rozdział opowiadania pod  roboczym tytułem "Problematyczne zdolności, czyli jak stłuc szklankę". Jest to opowiadanie z przymrużeniem oka, więc nie bierzcie wszystkiego na poważnie :). Zapraszam do czytania i komentowania!

ROZDZIAŁ 1
Zegarek stojący na nocnej szafce pokazywał godzinę 5:43. Na podłodze w różowym pokoju klęczała ubrana na czarno, nieco pulchna dwunastolatka. Kończyła przepakowywać się z wielkiej, czerwonej walizki do plecaka moro znalezionego na bazarze. Z zadowoleniem dopięła ostatnią kieszeń i zaciągnęła sznurki. Walizkę wepchnęła pod łóżko. Wyjęła z szafy glany i zaczęła je namiętnie pastować, używając dwóch rodzajów past i kilkunastu szczoteczek.
***
Ciemnowłosy chłopak zerwał się z łóżka, kiedy obudzi go jakiś głos. Spojrzał na zegarek. 7.13
- Zaspałem! - stwierdził oczywistość i podbiegł do szafy. Wyjął z niej bojówki i niebieską koszulkę, jedną ręką złapał zaskakująco lekki plecak i ubierając się pobiegł na dół, gdzie chwilę wcześniej rozległ się krzyk
- Kacper, za dwie minuty jedziemy!
***
Blondyn stał z plecakiem w kuchni. Pił herbatę, a drugą ręką naciągał na siebie bluzę.
- Mamo, nic mi się nie stanie! - zapewnił po raz szósty.
- Wiem, wiem... Ale po raz pierwszy wyjeżdżasz na tak długo! - stwierdziła kobieta, która siedziała przy stole.
- Przecież jestem już dorosły! - powiedział chłopak odstawiając szklankę do zlewu i otwierając drzwi.
- Tak, trzynaście lat to wprost sędziwy wiek. - prychnęła kobieta kierując się w ich kierunku
***
O ósmej kilkanaście dzieciaków żegnało się z rodzicami stojąc przed autokarem.
- Liliankusianeczko! Uważaj na siebie! I nie ubrudź ubrań! - mówiła głośno kobieta na kilkucentymetrowych szpilkach i różowych ubraniach do dwunastolatki, która bardzo odbiegała od niej stylem. Dziewczyna była ubrana na czarno od stóp do głów. Miała czarne, błyszczące glany, czarne rurki, czarną koszulkę, czarną rozpiętą bluzę, a czarne włosy przewiązała czarną gumką. Jedyny element jej stroju, który nie był czarny to plecak moro.
- Mamo! - powiedziała czerwona jak burak. Kobieta chciała chyba zacząć dawać córce jeszcze więcej rad, ale jej uwagę zwróciła rudowłosa dziewczyna, która poprosiła o ciszę.
- Witam wszystkich! Nazywam się Marta Julianowska i będę waszą opiekunką  na obozie "Błotnej Przygody". Możecie się do mnie zwracać normalnie, po imieniu. Teraz kilka spraw organizacyjnych: na miejscu będziemy około szesnastej. Wtedy będzie rozlokowanie w pokojach. W czasie podróży nie będzie postojów, ale po przyjeździe zjemy obiadokolacja. Więcej informacji otrzymacie na miejscu. - uśmiechnęła się opiekunka. Nie była wiele starsza od swoich podopiecznych, mogła mieć najwyżej dwadzieścia lat.
- Bagaże bierzecie do góry, ponieważ w luku bagażowym jest wściekły kot. - dodał niski mężczyzna, najwyraźniej kierowca, i odszedł szybkim krokiem do autobusu nie dopuszczając do siebie pytań rodziców o wściekłego kota.
Kilka minut później wszyscy uczestnicy obozu wmaszerowali do pojazdu. Autokar był mały i nie pierwszej nowości. Lakier w niektórych miejscach odpadał, a szyby były brudne. Siedzenia, choć miękkie i wygodne, były bardzo zniszczone  Ostatnia do autokaru wpakowała się ubrana na czarno dziewczyna z plecakiem moro i przystanęła przy jednym wolnym miejscu obok brązowowłosego chłopaka.
- Wolne? - zagadnęła
- Nie, siedzi tu mój niewidzialny przyjaciel. - odpowiedział z pełną powagą.
- W takim razie twój przyjaciel spędzi osiem godzin pod moim tyłkiem. - dziewczyna zrzuciła plecak na podłogę i opadła na fotel.
- Już cię lubię. Kacper jestem. - wyciągnął do niej rękę.
- Liz. - odpowiedziała uściskiem.
- Słyszałem co innego. - wyszczerzył zęby chłopak.
- O nie... Moja matka aż tak głośno mówiła? I wszyscy słyszeli Liliankusianeczke? - zapytała. On kiwnął głową.
- Mam na imię Lilianna, ale nienawidzę, jak ktoś tak na mnie mówi. Przedstawiam się jako Liz i tak się przyjęło. - wyjaśniła.
- Hm, ty nie lubisz swojego imienia... A co ja mam powiedzieć? - dobiegł do nich głos z siedzenia z tyłu. Kiedy się odwrócili, zobaczyli, że głos należy do drobnego blondyna.
- Mam na imię Kwadrat*. - powiedział. Liz i Kacper wybuchnęli śmiechem.
- Blefujesz.
- Nie! Nazywam się Kwadrat Maksymilian, ale wszyscy mówią na mnie Max, od nazwiska. Wszyscy zawsze myślą, że moje imię to nazwisko, a nazwisko to imię. - wytłumaczył.
Max, Liz i Kacper zaczęli bardzo dobrze się ze sobą dogadywać. Po dwóch godzinach rozmowy Kacper podał dziewczynie swój plecak.
- Może wy ogarniecie, czego nie wziąłem, bo nie mogę się domyślić! - powiedział chłopak.
- Lekkie to. - Liz obejrzała plecak z każdej strony. Otworzyła go, a po przyjrzeniu się zawartości zaczęła delikatnie:
- Hm, Kacper, a pomyślałeś o zabraniu ubrań? - zapytała po chwili.
pizap.com14038954816731.jpg
  • awatar Feast of magic: Świetnie się zaczyna ! Kurde , świetne to takie ! :D Moje zdolności wyrażania się są perfekcyjne wiem ;) Dawaj następną cz. natychmiast ! Pisz do mnie na wiadomości prywatnej jeśli coś się pojawi ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

disneychanel11
 
Od dzisiaj nareszcie zaczynają się wakacje, czyli 2 miesiące bez szkoły. :D
Życzę wszystkim udanych wakacji, by były lepsze od poprzednich. ^^
Czas na nasze opowiadanie. ^^
--------------------------------------------------
Po kolei witałam się z nowymi uczniami, byli bardzo mili.
Sądziłam iż szybko się zaaklimatyzuję w nowym otoczeniu i odnajdę tutaj swój drugi dom.
Zobaczyłam jak jakiś chłopak siedzi sam, dlatego podeszłam do niego i wyciągnęłam do niego rękę.
- Witaj jestem Violetta a ty? - Uśmiechnęłam się lekko do niego.
- Ja jestem Diego - po tych słowach pocałował mnie w rękę.
diego-conquistar-violetta.jpg

- Cieszę się, że jesteś tutaj - uśmiechnął się do mnie.
W tym momencie do pokoju w którym byliśmy
przyszedł Pablo.
- Violetta czas na pierwszą próbę na scenie, dasz sobie rade?
Dziewczyna kiwnęła głową.
- Ja z nią zatańczę - odparł Leon.
- W porządku, zapraszam was na scenę.
Chłopak wyciągnął do nie rękę, wciągnął mnie na scenę i zaczęliśmy tańczyć.
Jak wam się podoba?
~CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
/Paula
Chciałam by się ruszał, dlatego nie napisałam więcej. Mam nadzieje, że się nie obrazicie. :)
Pokaż wszystkie (7) ›
 

summersudnes
 
Ciastko..?: Przepraszam,że z taki opóźnieniem,ale czasem trzeba poczekać na wenę nic na siłę :)
-----------------------------------------------

-A więc idziesz na imprezę?-powiedział starając się być poważny
-Tak,ale daj spokój wrócę przed 5
-Mam nadzieje,bo znając ciebie nie weźmiesz kluczy,ani telefonu i będziesz się świetnie bawić,a ja będę siedział tutaj zamartwiając się o ciebie.-mówił podchodząc do fortepianu
-Chcesz się o to pokłócić?
-Nie,ale wkurzam się,że zachowujesz się jak jakaś gówniara
-O co ci chodzi ?!-krzyknęłam
-Juz o nic,wychodzę!-wrzasną i wyszedł z mieszkania
Wkurzyłam się na siebie,bo nie chciałam go wkurzyć,ale z drugiej strony sam zaczął.Sprowokował mnie,ale jak zawsze to ja mam być ta która ustępuje. Spojrzałam na zegarek i dochodziła już  szósta popołudniu.
Uśmiechnęłam sie bo dotarło do mnie jak czas szybko leci kiedy ma się jakos zorganizowany czas.
Podeszłam do szafy i zaczęłam wyciągać z niej ubrania.Od razu wpadła mi w oko szara bokserka i koszula w kratę,a wiec jesli miała już górę zaczęłam szukać jakiś spodni.Wyrzuciłam wszystko z szafy i ułożyłam na łózko. Dopiero.Dopiero patrząc na te ilośc rzeczy zdałam sobie sprawę jak duzo ich mam. Po chwili znalazłam czarne spodnie.Mając już to wszystko uśmiechnęłam się i wrzuciłam reszte ubrań do szafy.
Usiadłam na łóżku i dokończyłam swoje piwo,które niestety zrobiło się ciepłe.Ubrałam sie i już w sumie byłam gotowa do wyjści,ale doszłam do wniosku,ze na trzeźwo nie da się iść.Zadzwoniłam do Filipa
-Dacie rade wpaśc do mnie zanim pójdziemy na impreze?
-Pewnie,ale dam nam jakieś 15 minut,bo muszę zgarnąć jeszcze dziewczyny-powiedział i rozłączył się.
Skierowałam sie w stronę kuchni i zobaczyłam ile mam jeszcze butelek piwa.Jest uch troche,a wiec jest szansa,ze starczy i do klubu pójdziemy juz lekko wstawieni. Zanim sie zorientował rozległo się pukanie do drzwi.Otwarłam i do przedpokoju weszło z 7 osób z czego prawie wszyscy to dziewczyny.
-Siema,a gdzie masz swojego opiekuna?-rzucił Troy
-Daj spokój pokłóciliśmy się i tyle.Chodźcie do salo przecież nie bedziecie tutaj stać i pić.
Oni poszli do salonu,a ja wróciłam s powrotem do kuchni.Wzięłam wszystkie piwa z lodówki i zaniosłam do salonu.Gości poczuli sie jak u siebie.Każdy każdego przekrzykiwał.
-Gdzie chcecie iść?-spytałam
-Myśle,ze możemy isć gdzies gdzie nas nikt nie
zna powiedziała jedna z dziewczyn
-Ja sądze,ze najlepiej będzie zapuścić sie gdzies wgłąb miasta.Wiecie wiecej zabawy i klubów pod dostatkiem-powiedział Troy biorąc łyk alkoholu
-Fajny pomysł,ale wiesz,ze wydamy majątek w takim klubie na alko,a jak bysmy zostali tutaj to jest szansa,ze dostaniemy zniżki i szybciej wejdziemy do środka-powiedział otwierając piwo
-Masz racje-poparła mnie blondyna
Troy zmierzył nas wzrokiem,ale nic nie powiedział. Usłyszałam przekręcanie klucza w zamku.Wstałam i stanęłam w drzwiach i w tym samym momencie wszedł Erick. Rzucił mi tylko smutne spojrzenie i skierował sie do kuchni.Doszłam do wnosku,ze chyba nie ma zamiaru do nas dołączyć.
-Chodźmy już,bo musimy dotrzeć do jakiegoś klubu.
Wszyscy zebrali sie i wyszli z mieszkania.Przez dłuższa chwile nikt sie nie odezwał. W sumie wyglądaliśmy jakbyśmy szli na czyis pogrzeb,ale z drugiej strony jakoś mina mi humor do zabawy.
-Pamietasz jaką miałas fazę po tym jak pierwszy raz dałem ci spróbować trawki?-powiedział Troy z usmiechem na twarzy
-Nie i wolałabym zapomnieć !
-Oj nie spinaj nie jesteś taka świeta-ciągną dalej
-Odpuść jej ! Chcesz sie kłócić?-powiedziała jedna z dziewczyn
-Nie,ale jak by któras z was chciała to mam przy sobie trochę.
Doatrlismy w końcu do jakiegoś klubu.Dzieki pogaduszką z ochroniarzem i daniu w łape udało nam sie wejść.W środku była już niezła zabawa. Choć była dopiero wczesna godzina wiele osób było już nieźle wstawionych.Podeszliśmy do baru zamówiliśmy kilka drinków i podeszliśmy w jakies ustronne miejsce . Usiedliśmy wszyscy razem.
-To co któas czegoś chce ?
-Jasne może zacznij dilowac od razu,bo dawno nie zaliczyłeś wpadki-powiedziała Elen
-To nie jest głupi pomysł.
Wstał i poszedł wmieszać sie w tłum ludzi.
-Idzie ktos potańczyć?-spytałam
-Jasne ja moge iść
Wstałam razem z dziewczyną i poszłyśmy potańczyć.Na poczatku tego co wyprawiałyśmy nie nazwałybyśmy tańcem,ale później nie patrzyło się na nikogo.Każda z nas tańczyła jak umiała.Po jakimś czasie dotarło do mnie,że musi być już późno,bo klub zacza sie z lekka wyludniać.Wróciłam dos stolika wypiłam swojego drinka który jak na swój sposób miał dość dziwny smak.Pożegnałam się z ludźmi i wyszłam. Idąc ulica  która jak na złość była nieoświetlona czułam sie z lekka niepewnie. Pomijając fakt,ze zaczęło mi się kręcić w głowie. Usiadłam na jakiejś ławce chcoć mogło mi sie zdawać ,bo  jedyne co potem pamiętałam to tyko jak ktoś łapie mnie nogę.Obudziłam sie dopiero w szpitalu.

--------------------------------------------------
Życzę udanej lektury :D
 

moja_malutka_kraina
 
Suknia Lizbell została skończona szybciej niż w się spodziewano. Leddy pracowała w pocie czoła, jednak efekt zachwycił nawet Rayleygh'a, który słynął ze swojego krytycznego oka. Liz ubrana, uczesana i ze wszystkimi dodatkami niecierpliwie oczekiwała przybycia Natanela. Gdy zegar wybił godzinę 18.30 rozległ się dzwonek do drzwi. Rayleygh otworzył wpuszczając do pałacu hrabiego Natanela i jego sługę Pola.
-Natanel! - Liz rzuciła się na gościa - Nawet nie wiesz jak się cieszę z twojego przybycia!
-Również się cieszę, Liz. - Natanel przytulił Lizbell - Wiesz.. Wyglądasz doprawdy olśniewająco.
Lizbell zarumieniła się i puściła oczko do Leddy.
-Podano do stołu. - oznajmił Rayleygh.
 

dressandtie
 
Zmarszczyłam brwi, wcale nie chciałam żeby wychodził, a może jednak chciałam? Za cholerę nie rozumiałam tego uczucia, było dziwne. Powoli podeszłam do drzwi, przechodząc obok niego. Akurat wkładał swoją komórkę do wewnętrznej kieszeni marynarki. Nacisnęłam klamkę, ale tak szybko jak uchyliłam drzwi, natychmiast się zamknęły.
Odwróciłam się do niego z wyraźnym zdziwieniem na twarzy. Miał ciężki oddech, jego klatka unosiła się ciężko i tak samo opadała. Złapałam z nim kontakt wzrokowy i od razu zauważyłam jego rozszerzone źrenice.
Ten zimny wzrok.
Jego wcześniejsza, ciepła aura rozprysła się na drobne kawałeczki. Zrobił krok w moją stronę, ale mój refleks zadziałał natychmiastowo. Wszystko dzięki jego onieśmielającej obecności. Cofnęłam się. Nie wydawało się to robić na nim najmniejszego wrażenia. Mimo wszystko byłam zaskoczona, gdy przycisnął mnie do drewnianej płyty.
Oddech uwiązł mi w gardle, kiedy jego ciało pożądliwie przyparło do mojego. Byłam uwięziona między nim, a drzwiami...


Witam! Małe opóźnienie miałam, przez moje wyjazdy, zaraz zakończenie roku szkolnego, bal, wyniki. Wiecie, cała ta euforia związana z nadchodzącymi wakacjami.
Prolog nie jest początkiem. Raczej ukazuje główny wątek mojej historii, a mianowicie : miłość, pożądanie.
Zaczynam już pisać rozdział 1.
Do usłyszenia wkrótce !

lilly collins.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

summersudnes
 
Ciastko..?: Odprowadzałam go wzrokiem i poczekałam,aż wejdzie do klatki,a sama skierowałam się w przeciwna stronę.Idąc ulicą mijałam pełno znajomych,ale tak to jest jak mieszka się na osiedlu dla bogatych ludzi-jak to mówił tata.
-Jul!-krzyczał ktoś
Stanęłam i zaczęłam się rozglądać.Po chwili zobaczyła zarys biegnącej sylwetki  moja stronę.Uznałam,ze musi być to ktoś znajomy skoro krzyknął moje imię.
-Co chciałeś ?
-Gdzie się wybierasz,bo może istnieje możliwość potowarzyszenia ci-powiedział starając się uspokoić oddech
-Jasne,a potem jeszcze mnie przelecisz.Daruj sobie.-powiedziałam wykrzywiając usta na kształt uśmiechu
-To było dawno..daj spokój
-Mam dać spokój?-zaczęłam się śmiać
-Wiesz,ze chciałem cie naprostować..
-Ale ty jesteś kretynem!-krzyknęłam
-Wiem jak to brzmi,ale byłem szczeniakiem-powiedział podając rękę na zgodę
- I co nagle mam uwierzyć,ze wydoroślałeś i zrozumiałeś swój błąd? A kto pierwszy poleciał do mojego ojca mu o wszystkim powiedzieć?! No raczej nie ja-wykrzyczałam
-Boże,ale ty długo masz do mnie urazę-powiedział
-Możliwe,ze mam bo rozwaliłeś kurwa coś naprawdę wspaniałego
Obróciłam się napięcie i szłam w kierunku swojego bloku.Nawet nie zorientowałam się jak szybko dotarłam pod mieszkanie.Otwarłam drzwi weszłam do środka i skierowałam się do kuchni.kuchni. Wyciągnęłam    z  lodówki piwo i wróciłam
do pokoju.Położyłam się na łóżku i włączyłam telewizor. Emocje we mnie buzowały.Wkurzyłam
się naprawdę mocno. Łyknęłam sobie zimnego piwa
i przeszedł mnie miły dreszcz. W telewizji nie leciało nic ciekawego ,a więc włączyłam sobie
coś co nagrałam,a były to "Igrzyska Śmierci".
Ten film w tym momencie wydawał mi się najlepszy. Zaczęłam oglądać go od mojej ulubionej sceny,a dokładniej od momentu kiedy to przedstawiciele obozów zabierali bronie czy inne rzeczy by przeżyć.Miałam do siebie żal,że dałam sie tak łatwo wyprowadzić z równowagi,ale rozmawianie o NIEJ nie należy do najłatwiejszych,a z ludzi którzy znają nas tez nie ma o czym rozmawiać bo każdy wypytuje o każdą. Ale jednego czego jestem to tego,że muszę naprawić przeszłość i pozwolić działać przyszłości.Nagle usłyszałam dzwonek swojego telefonu.Od razu pobiegłam do salonu bo byłam prawie pewna,że tam dzwoni,ale ubiegł mnie Eric
-Słucham?-powiedział
Wyrwałam mu telefon z ręki
-Słucham z kim rozmawiam?
-Zgłupiałaś co tak oficjalnie? Idziesz z nami na imprezę ?-spytał męski głos
-Filip?
-A kto inny? To tak czy nie ?
-Jasne,ze tak.Dam znać jak będę gotowa
Od razu uśmiechnęłam się i wiedziałam,że imprezy z nim i jego znajomymi nie zapomnę.

--------------------------------------------------
Wybaczcie,ze wczoraj nic nie napisałam,ale nie miałam weny. Dzisiaj udało mi się co nieco napisać :)

Miłego wieczorku :D
 

summersudnes
 
I rozdział
Jest noc, znów wracam późno do domu. Stoję przed blokiem otwieram drzwi wybieram schody. Wychodzę na 5 Pietro. Z kieszeni wyciągam klucze. Wypadają mi z rak. Podnoszę je i wkładam do zamka. Otwieram drzwi i po cichu wchodzę. Nikt mnie nie wita. Norma. Odkładam klucze na szafkę, a z kieszeni wyciągam portfel i telefon. Kieruje się w stronę kuchni. Podchodzę do lodówki wyciągam butelkę piwa otwieram i zaczynam pić. Skończyłam i kieruję się do sypialni. Siadam na łóżku i zaczynam się rozbierać. Ściągam spodnie, a potem koszule. Ogarnia mnie smutek i żal,ale nie mam pojęcia dlaczego. Wiem, że nie mogę się upić by go nie czuć.
Czułam ochotę by zadzwonić do kogoś i porozmawiać , ale się opamiętałam. Wiedziałam, że nikt nie będzie chciał mnie słuchać zresztą każdy miał do mnie żal, za to co zrobiłam. Poszłam spać
-Juliet zacznij po sobie sprzątać-krzyknął ktoś z kuchni
Otwarłam oczy i usiadłam na łóżku. Byłam zdziwiona, że mój wespół lokator już wrócił, bo z t tego co pamiętam to miał być w trasie koncertowej. Wstałam i poszłam do kuchni
-O co masz pretensje?
-O to, że pijesz piwo, a potem je zostawiasz i jak zawsze ja je rozbijam-powedział sprzątać kawałki szkła z podłogi
-To ty się popraw, i nikt nie będzie musiał sprzątać-powiedziałam zasłaniając usta ręką
-Nie denerwuj mnie i idź się ubierz, bo aż za bardzo mnie kusisz-powiedział uśmiechając się
-I tak nie miał byś szans-powiedziałam śmiejąc się
- kiedy przychodzą tu twoi rodzice?
-Nie wiem, ale pewnie będą chcieli mi zrobić niespodziankę, a czemu pytasz?
-Bo wiem, że miałam się wyprowadzić w zeszłym tygodniu, ale nie mam gdzie
-Zostań jak długo chcesz, a nimi się nie przejmują dadzą nam spokój jak znajdę pracę, a na razie idę się ubrać.
Poszłam do pokoju by wyciągnąć coś z szafy, ale dziś nie miałam ochoty na nic specjalnego, a wiec wybrałam dresy i za duża bluzę swojego brata. Miałam dużą ochotę na piwo, ale nie wypadało pić na pusty żołądek.
-Masz ochotę iść na miasto coś zjeść?-Zapytałam
-Daj mi minutę i możemy wychodzić.
Stanęłam przed lustrem i musiałam przyznać, że wyglądałam naprawdę dobrze.
-Gotowy
Wyszłam pokoju podeszłam do szafki zabrałam telefon i wyszliśmy. Schodziliśmy chodami.
-Masz plany na życie?-zapytał Eric
-Zgłupiałeś to życie będzie prawdziwa improwizacja-uśmiechnęłam się
- No w sumie lepsze takie niż żadne a można wiedzieć gdzie byłaś wieczorem?
-w jakimś klubie, zresztą trochę wypiłam i jakoś tak mało pamiętam
-Kiedyś przez to picie przydarzy ci się coś złego, mówię poważnie
Wyszliśmy z bloku i skierowaliśmy się w stronę naszej ulubionej knajpki. Erick jako, że jest z tych wymierających mężczyzn wpuścił mnie przodem i zyskał w moich oczach jak zawsze.
-Jeśli sobie nikogo nie znajdę pamiętam, ze jesteś pierwszy do zostanie moim mężem-dałam mu buzi w policzek
-Jasne, a co chcesz zamówić?-powiedział wpatrując się we mnie swoimi złotymi oczami
-Sądziłam, że pizza z pieczarkami i papryczką
-Pójdę zamówić, a ty zajmij stolik
Usiadłam przy najbliższym stoliku. Wyciągnęłam swój telefon by choć na chwilę przypomnieć sobie jakieś miłe chwilę i trafiłam na JEJ zdjęcie. Skasowałam je, ale po chwili żałowałam. Miałam nadzieje, że uda mi się przywrócić, ale nic z tego.
-Co masz później w planach?-spytałam Erica
-Chciałem sobie poćwiczyć w mieszkaniu chyba, ze będzie ci to przeszkadzać to mogę iść tez pożebrać grając
-Nie żartuj sobie
-Aty?
-Posiedzę w swoim pokoju i przygotuje się na kolejna imprezę.
-Żeby się tylko nic na niej nie wydarzyło.-powiedział
-Przestań, a co by się miało niby wydarzyć? Chodzę na nie od dawna i nic się nie stało
-Nie mów hop dopóki nie przeskoczysz-powiedział uśmiechając się
Chciałam mu cos odpyskować, ale na jego szczęście przynieśli nasza pizze. Podzieliliśmy ja na równe porcje i delektowaliśmy się chwilą.
-Przepraszam ,ze tak mówie,ale nie chciałbym by cos ci się stało. Znasz mnie jestem oddanym przyjacielem.
-Wiem
Do czasu wyjścia z lokalu nie odezwaliśmy się do siebie więcej. Idąc ulica zastanawiałam iśe nad tym czemu Eric każe mi uważać na imprezach. Przecież tam gdzie chodzę nie ma facetów no może nie wliczając w to bramkarza i barmana, ale to tyle.Za bardzo się mnie czepia, bo ja zawsze na siebie uważam.
-Wiesz co idź sam do mieszkania ja zaraz przyjdę.

--------------------------------------------------

Pierwsza cześć za nami  
Mam nadzieje,ze wam się spodoba dziś jest dość długie,ale kolejne części będą krótkie. Oceńcie jak wam sie podoba i dajcie znać  :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

summersudnes
 
Ciastko..?: Byłam tu kiedyś pod inna nazwa również miałam bloga z opowiadaniem.Mam nadzieje,że to wam sie spodoba,a jesli tak to zostawcie komentarz i słowa krytyki czy cos motywującego. Jak sie spodoba to przesyłajcie dalej :)

Dziękuję za uwagę,a wieczorem ujawni sie może kawałek rozdziału
 

lovelovelas
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

hoshichan
 
星FairyBlue: Okazało się, że angielski wcale nie był moim największym problemem...
Mam ładne, kosmate i okrągłe 3.
(Nie pytajcie dlaczego kosmate...)

Czytałam sobie właśnie jakieś romansidła na centrum-mangi.pl i trafiłam na coś, co taaaaaaak bardzo przypomina mi moje opowiadanie!
Pierwszy one-shot w tym tomiku^^
centrum-mangi.pl/Haruyuki-Bus/
A tu dla przypomnienia pierwsza część opowiadania^^
hoshichan.pinger.pl/m/21702924


Szczęśliwe dni, radosne dni...
a. To nie ta pora.
Błagaaam! Niech ta sesja się już skończy!
Jutro maglowanie cudownej literatury powojennej.
Wiem, że nie nauczę się tego wszystkiego w jeden dzień. Najlepsze jest to, że nie mam nawet spisu lektur...
Moje studiowanie to jedna wielka porażka.
~help!
Ale został mi tylko rok. Muszę być silna.

A. I z fajniejszych romansideł, polecam jeszcze te dwa:
centrum-mangi.pl/Caramel-Milk-Tea/
Tytułowy one-shot był świetny!
centrum-mangi.pl/Love-Zipper/
A na określenie tego, przychodzi mi na myśl jedynie... Kawaii! ^^
love_zipper_c02_0001.png

glove_zipper_v01_ch05_end.love_zipper_c05_pg_0001.jpg


Tyyyyle miłości!
Szkoda, że nie dla mnie.
  • awatar Alys27: Eej masz rację :D jest jakieś podobieństwo! A przede wszystkim taka lekkość i przyjemność czytania. Kiedy coś jeszcze napiszesz? Po sesji już pewnie jak coś, nie?
  • awatar Chicka!: jaka słodka dziewczynka
Pokaż wszystkie (2) ›
 

dressandtie
 
Blog założyłam, aby publikować opowiadanie własnego autorstwa.W opowiadaniu mogą pojawiać się wulgaryzmy,sceny *+18*.
Wszelkie prawa autorskie są zastrzeżone.Wszelkie postaci i zbieżność nazwisk lub imion jest przypadkowa.
Chciałabym też, założyć blog na blogspocie, ale do tego potrzebuję małej pomocy, więc jeśli ktoś będzie chętny, to proszę o kontakt.



Prolog powinien pojawić się dzisiaj lub jutro.
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)nie_opowiadaj_nikomu_o_swoich_pr…
Nigdy nie opowiadaj nikomu
o swoich problemach.
2O % ma Cię w dupie,
a pozostałe 8O cieszy się,
że nic Ci nie wychodzi.
nie_opowiadaj_nikomu_o_swoich_2014-06-12_23-47-59.jpg
 

lovelovelas
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów