Wpisy oznaczone tagiem "Ola" (126)  

trzebamarzyc
 
Fundacja Trzeba Marzyć: Na pochmurny #poniedzialek wspomnienie soboty #Ola z rodzicami
 

kciuk-pl
 
Zanosi się na przełom w głośnym śledztwie w sprawie maturzystki - blogerki z Brzezin. Ola na blogu nazwała dyrektorkę ogólniaka wiedźmą. Szkoła sama poprosiła, aby prokuratura umorzyła śledztwo.

Link: www.kciuk.pl/Licealistka-z-Brzezin-nie-zostanie-…
 

kciuk-pl
 
Ola Lubicz, moce: Umiejętność stwarzania światów równoległych. Zobacz resztę bohaterów

Link: www.kciuk.pl/Klan-saga-o-super-bohaterach-a8996
 

krasnal
 
Uraczę Was kolejną z historyjek, oczywiście z cudowną Olą

Ola rozmawiając ze mną
Ola- O fuck. Jak ona żałośnie wygląda ?
ja-kto? Madzia?
Ola- Noo...Zobacz na jej dupę. Nie dość, że ma takie wielkie dupsko, to jeszcze takie spodnie ubrała.

Po chwili Madzia do nas podchodzi
Ola- O widzimy, że na zakupach byłaś. Zajebiste spodnie i świetnie na Tobie wyglądają.
Madzia- Hm dzięki
ja- ??

Magda odchodzi
Ola- Głupia. Wygląda żałośnie jakbym miała taką du** jak ona, to bym z domu nie wyszła
 

krasnal
 
Jak śmiesznie w ustach znajomych brzmią niektóre zdania
Pozwolę sobie zacytować
Ola- O fuck jaki grubas.
Aga-Może jest chory.
Ola-Chory na obżarstwo. Musi iść na operacje "zabierz łeb od koryta"

Nie skomentuje tego, że Ola bynajmniej idealnej figury nie posiada. Ma okrągły brzuuuch, który do kształtnych nie należy i ma skierowanie do lekarza, bo na piersiach robią się jej rozstępy.

Kurwa ja nie jestem zawistna i nie piszę tego, żeby wyżyć się na innych, ale czy nie wkur**a was jak inni dostrzegają całe tuziny wad u u jakichś ludzi, oczywiście tych samych nie widząc u siebie ??
  • awatar DesecrationSmile: dziewczyna z mojej klasy ma to samo. tzn. jest okrągła dosyć, ale bez przesady. siedzi na przerwie i mówi "patrzcie na tą dziewczynę! jak ona może tak jeść tą słodką bułkę i na siebie patrzeć i tak nic nie robić z tym?!" (dziewczyna też była gruba) i mówi tak jak sama ciągle je jakieś ciastka i nie jest na żadnej diecie... to jest naprawdę denerwujące.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ewelina0112
 
Soul_Princess: Jak często przychodzą takie dni, kiedy zaczynamy zastanawiać się nad tym co dalej? Nad tym co jest i co było?

Wszystko zaczęło się niedzielnego wieczoru kiedy to siedząc na portalu nk w powiadomieniach ukazała się informacja o komentarzu dodanym przez Tysię. Kiedy czytałam owy wpis moje oczy zrobiły się wilgotne i zaczęły lekko piec. Uśmiechnęłam się i poczułam że robi mi się tak ciepło w środku. Kilka słów które sprawiły, że i w mojej głowie zaczęły się snuć refleksje na temat naszej niedługiej przyjaźni.

Znamy się chyba jeszcze ze szkoły, jednak tak na prawdę połączyła nas pasja. Taniec. Spotkałyśmy się w pewną niedzielę 2007 roku i od tamtego dnia spotykałyśmy się regularnie na próbach. Jednak po pewnym czasie spędzałyśmy razem coraz więcej chwil. Wspólne spacery, zakupy, rozmowy o niczym. W te wakacje byłyśmy praktycznie nierozłączne. Każdy wieczór spędzałyśmy razem siedząc na huśtawce i patrząc w gwiazdy. Zaczęłyśmy się lepiej poznawać. Sama prawda, czasami jakże zaskakująca. To na nich mogłam zawsze polegać gdy było mi źle. To one cieszyły się moim szczęściem. Bo kiedy jedna z nas jest szczęśliwa, wszystkie jesteśmy szczęśliwe.

Siedzę obecnie w domu, nadal otulona kocem i w rękawiczkach na dłoniach. Chwilami odpływam od rzeczywistości patrząc na moją złotą rybkę która pływa w dużej kuli na biurku. I tak się zastanawiam ... gdy ona spełniała życzenia o co bym poprosiła?
Odruchowo pomyślałabym "Żebym była szczęśliwa", ale przecież ja jestem szczęśliwa.
"Żebym była zdrowa" - to jest chyba naturalne że każdy chce być zdrowy, a nie powiem ... więcej tego zdrowia by się przydało zwłaszcza po ostatniej wyzycie u lekarza.
Ale o co mi teraz chodzi. Te dwie [nazwijmy to prośbami] prośby dotyczą mnie. Tylko mnie. A dlaczego nie pomyślałam "Żeby głodni mieli co zjeść", "Żeby na świecie zapanował pokój", "Żeby nikt nie był samotny" ? Dlaczego tak bardzo skupiamy się na sobie?



  • awatar Asiek04: No widzisz, czysty pokład pod moje spostrzeżenia. :) Co do tych 14-latek. Mam kilka znajomych w tym wieku i nie wydają się aż tak nie rozgarnięte, jak te o których miałam okazje napisać. Co do tych życzeń, podejrzewam, że gdyby każdy człowiek doświadczył głodu, lub innego nieszczęścia, wypowiedział by właśnie takowe życzenie "żeby nie było głodu na świecie." Tyle, że ludzie to pazerne stworzenia. Kiedy mają podstawę do funkcjonowania, chcą więcej, więcej i więcej.. Nie dostrzegają już tej postawy. Dlatego każdy myśli najpierw o sobie. Bo nie doświadczył. Oczywiście nie pomijam siebie, bo ja też w wielu przypadkach jestem samolubna i beznadziejnie wpatrzona w swoje szczęście.. Ale refleksja przychodzi tylko, w niektórych momentach, a w codziennym życiu, tak naprawdę nie pamiętamy o niej.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ewelina0112
 
Soul_Princess: Coraz bardziej podoba mi się pisanie tu.
Sama nie wiem dlaczego. Ale często tak mam, że lubię coś i nawet nie wiem dlaczego.

Po jakże męczącym dniu, kiedy to musiałam obejść całe miasto z jednego końca [z jednego osiedla] na drugi [ na drugie osiedle] i po drodze zachaczać o szkołę, która znajduje się bliżej tego pierwszego, a następnie z tego drugiego wrócić do niej [chyba trochę namieszałam, nieważne] padam jak mucha. Mam dość i trochę. Na dodatek boli mnie stopa, a jutro muszę wstać przed 6, na szczęście szkołę kończę już o 13 więc mogę spotkać się z moją Olą. Jest to jedna z niewielu osób z którymi mogłabym spędzać całe dnie na czytaniu sobie na wzajem gazet, rozwiązywaniu krzyżówek czy zwykłym szwędaniu się po mieście czy okolicy.
 

jakelvis
 
  • awatar gość: Hej! Potrzebuję Twojej pomocy! Wystarczy, że wejdziesz tu: gofresh.pl/index.php… i oddasz na mnie głos. To przybliży mnie o 1 km do Nowego Jorku! Z góry dziękuję :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

aden
 
W piątek, 24 kwietnia, odbyła się w Łodzi gala Eska Music Awards 2009. Oczywiście, że tam byłam, bo o tym wydarzeniu dowiedziałam się sporo wcześniej. Ale o mały włos by mnie tam zabrakło... (moja wieczna wdzięczność dla pewnej osoby jest przeogromna), lecz ja nie o tym chciałam. Nie tutaj.

Z Bytowa do Łodzi jest dobre 380 kilometrów, wg Google Earth. Na polskich drogach jest to odległość tuż przy progu masochistycznego bólu. Ale to nieważne; zwolniłam się kulturalnie z PO, zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy (w tym cztery obowiązkowe płyty: "N3XT" Morandi, "Fara Lacrimi" i "King of Disco" Akcent i "Set your body free" Danny'ego) i ruszyliśmy. My, bo jak zwykle wyjechałam z tatą - mnie samej nikt by nie puścił. Ma to pewnie związek z tym, że bywam nieobliczalna.

Pominę momenty parkowania w Łodzi, kupowania biletów i jazdy do hotelu. Zbyt wiele przekleństw, niewiele faktów. Istotne jest tylko to, że byłam zmuszona przebrać się w samochodzie, ale... co tam ;)

Do środka Hali Sportowej dostaliśmy się około 19:30. Na mnie, która lubi duże przestrzenie, kolory, światła i kosmiczne niesamowitości, wnętrze i scena zrobiły piorunujące wrażenie.
Szybko zajęliśmy dość dobre miejsce po lewej stronie od sceny. (Z naszego punktu widzenia była to prawa strona, co doprowadziło do kilku małych nieporozumień...) I czekaliśmy. Poznaliśmy kilku ludzi wokół nas - oczywiście, nie wiem ile razy nasłuchałam się, że jesteśmy tu przeze mnie i dla takich tam zespołów... Nieważne.
A potem był już tylko huk.

Ciężko mi określić, co się dokładnie działo. Takiej mieszaniny ekstazy, fascynacji, dumy i szaleństwa nie przeżyłam jeszcze nigdy. Nie chcę myśleć, co by było, gdybyśmy stali dokładnie POD sceną i gdyby moja prawa kostka nie była skręcona. To byłby kompletny chaos.

Baardzo szybko okazało się, że z naszego punktu nie widać dokładnie, co się dzieje i że... te barierki, o które się opieraliśmy, tak naprawdę odgradzały nas od gwiazd, które schodziły ze sceny.
Tak więc udało nam się ich wszystkich obejrzeć, każdego prowadzącego, każdy zespół, wszystkich wokalistów. I wiemy już, kto jest całkiem fajnym i sympatycznym artystą i chętnie rozdaje autografy i piątki (jak Danny ^^), a kto kryje się i udaje, że nikogo wokół nie widzi. Przykro tylko, że takie wielkie mniemanie o sobie mają na ogół polskie "gwiazdy". Cóż, trudno.
Bardzo fajna pani koło nas, która przyszła z dwiema córkami, polowała razem z nimi na autografy. W skutek czego, większość moich kochanych ciach (Akcent, Morandi, Danny, Ola i tak dalej) zatrzymywali się jakieś... 0,5m ode mnie. Ekstaza, ekstaza, ekstaza to mało powiedziane. Człowiek aż nie wierzy, że to się dzieje naprawdę.

Byłam po tym w takim szoku, że nie potrafiłam stwierdzić, KTO tak naprawdę CO wygrał. Szał robi swoje.

A teraz jestem znowu tu, przed swoim komputerem. Jeszcze tylko odpowiem kilku osobom na pytanie "jak było?" i wszyscy wokół zapomną. Przecież to nie było wydarzenie na miarę koncertu Sabatonu, o którym bro i tata co chwilę przypominają.
I życie wokół będzie toczyło się dalej, ale nie dla mnie. Moje wkroczyło na nowe tory.

Ekhem. Pozory mylą.
 

edisooonik
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

azunia
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów