Wpisy oznaczone tagiem "choroba" (1000)  

jamniczek-pl
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

jamniczek-pl
 
Jakoś tak w zeszłym roku byłam z kolejną wizytą u okulisty.

Po pierwszym razie mi pomógł (maść ze sterydami - to pomoc na krótką metę), no ale dawaj do tego samego.
Innego na NFZ w przychodni ni ma.

Obadał mnie z każdej strony oka lewego i prawego, napisał, co powinnam wykupić.
Wszystko na reckę.
Nie dostałam.

Pomijając to.

lekarze.jpg


Mówię temu Panu wyraźnie: ciężko mi się czyta coś, co jest napisane małą czcionką. Na opakowaniach czy to karmy dla psów czy kosmetyku itd. Puknąć w kolano - nie ten lekarz, puknąć w oko - serdecznie dziękuję, puknąć w sensie... ghm, tym bardziej serdecznie...

Pan lekarz okulista stwierdził, że po przebadaniu wzroku nie widzi potrzeby, żebym posiadała okulary do czytania.
Tam coś, że poprosiłam.
Nie może mi przepisać recki na takowe okulary.

Podkreślam: _nie może_.

Ale mnie oczy bolą, przybliżam, oddalam, wyglądam jakbym znalazła muchę w hIt-dogu, ale nie miała pewności czy to mucha czy kawałek prażonej cebuli.

tatuaz.jpg


Wczoraj chciałam przeczytać skład nowej karmy dla Libry.

Drobny druk w różnych językach świata. Przybliżam, oddalam, bliżej światła, półleżąc, mrużę oczy, wpatruję się, staję na głowie, staję na rzęsach.

Ja: - Mama, możesz na chwilę pożyczyć okulary?
(Mama zdejmuje.)
Ja: - O kurczę!
Mama: - Co jest?
J: - Widzę, co jest napisane.
(Siedziałam dobry kawałek od lampki.)
M: - I z takim światłem?
J: - Widzę!

Nic mnie nie bolało w oczach, w głowie.

Mama podeszła do szafki, podaje mi okulary:
- Spróbuj.
J: - No rewelka, wszystko rozczytuję!
M: - Serio?
J: - O proszę, ciekawy skład, nawet wydrążone jabłka są.
M: - Ty to widzisz?
J: - Doskonale, i nic mnie nie boli.

wcograja.jpg


Wizytę mam w marcu.

Nie wspomnę Panu doktorowi okuliście o okularach.

Niech mi fajny facet reckę przepisze i do *widzenia* .
 

majerowo
 
majerowo: Dzisiaj mini urlop chorobowy. Leżę i kwiczę po prostu:( Macie jakieś sprawdzone patenty na domową kurację? Ostatnie co chcę, to wizyta u lekarza i antybiotyki. Piję konfitury z malin i łykam apap po 6 dziennie. Polecił mi to znajomy chirurg, niby on i wszyscy jego koledzy leczą się w ten sposób. No zobaczymy, jaki będzie tego efekt;)
 

jamniczek-pl
 
Nie wiem, jak ma na imię dziewczyna, z którą rozmawiałam,  jakoś tak się sobie nie przedstawiłyśmy, ale niezła z niej jajcara.

Chodzi do naszego lekarza od lat.
- Mówię mu, że "chętnie się do pana wypnę".
I w śmiech.
Ja też chrechtałam co i raz.
Kobita zakręcona jak pawilon handlowy podczas budowy.

pamietamcie.jpg


Poczekalnia przed gabinetem proktologa to miejsce, gdzie można porozmawiać o dolegliwościach odbytu bez większego skrępowania.

Dowiedziałam się kilku interesujących i ważnych rzeczy, tym razem więcej niż podczas poprzednich oczekiwań na przyjęcie.

Ale to, co nam wczoraj a lekarzom swego czasu zaserwowała rozśmieszyło nie tylko ich. Starsza para, miła Pani i Pan oraz ja również śmialiśmy się, jednocześnie nie dowierzając.
(Pan, na oko około 75-80 lat, zapytany, jak było podczas badania powiedział, że super!, a uśmiech na jego twarzy wyglądał jak u nastolatka. Odlotowy facet.)

wdupie.jpg

(Z życia wzięte. To u góry i to na dole.)

Otóż, kiedyś jej sąsiadka podarowała dziewczynie "świetną" radę, jak samej sobie pomóc przy dolegliwościach za(sia)dowych.
Bierze się rękawiczkę jednorazową, napełnia wodą, wkłada do zamrażalnika a później do tyłka.

Kto wymyśla takie idiotyzmy - tego nie wiem. Ja rozumiem mieć bujną wyobraźnię, ale...

Na pewno część z Was szukała na forach i innych miejscach porad odnośnie swoich dolegliwości od tych w ogóle nie intymnych po najintymniejsze i to, co można znaleźć to... Mózg się czasem zwija do wielkości fistaszka i tak wygięty pozostaje, póki zwoje się nie otrząsną.


Kiedy mam przyjść na następną wizytę?

*Za rok* .

Szczena mi opadła.
(Od września zeszłego roku miałam embargo na wszelkie czopki. Myślałam: "No ale jak to?" )

Ten lekarz wie, co robi.
Świetny fachowiec. I przemiły człowiek.

dumna.jpg


Pup... głowy do góry wszyscy, którzy macie problem spowodowany m.in. długim przesiadywaniem przed komputerem w pracy, szkole czy po prostu grając po iks godzin na dobę, jedzeniem w pośpiechu "byle czego" itd.

Choroby cywilizacyjne to choroby cywilizacyjne. Żaden wstyd. Jak coś jest nie tak - do lekarza!

Zdrowia! :)
 

jamniczek-pl
 
Zobaczyłam program nie o modelkach a o anorektyczkach.

To znaczy teraz to, nadal, jest połączone.
tmano.jpg


Czekam na polsatowską odpowiedź pod tytułem "Curvy Supermodel". A co!
curvysupermodel.jpeg
  • awatar sraczka: Dwie skrajne patologie jak dla mnie.
  • awatar frizigreen: Nie przesadzajmy, na drugim zdjęciu widzę niektóre całkiem normalne kobiety, bez przesadnej otyłości
  • awatar jamnick: @frizigreen: uhm. A wszystkie pociągają mnie o wiele bardziej niż kobieta-kość (bez urazy) na zdjęciu numer jeden.
Pokaż wszystkie (11) ›
 

wehelp
 
WeHelp: Hejka!
Dziś chciałabym przedstawić Wam już pierwszą osobę, a dokładnie starszą Panią Zofię. Niewielka krosta pojawiła się na jej twarzy kilka lat temu, ale lekarze mówili, że "samo się pojawiło i samo przejdzie". Niestety, z biegiem czasu zaczęło zmieniać się to w koszmarną narośl, która już pochłonęła prawie pół twarzy Pani Zofii. Cierpi ona na nowotwór podstawnokomórkowy skóry nosa i policzka lewego. Operacja niestety jest niemożliwa. Ostatnia nadzieja jest w kosztownych lekach. Dzięki "Erivedge" rana przestaje piec i swędzieć. Jest duża szansa, że po tej kuracji narośl przestanie rosnąć, zmniejszy się, a w najlepszym wypadku zniknie całkowicie. Niestety, jedno opakowanie, które starcza na miesiąc kosztuje aż 20 tysięcy, a rodzina sama nie jest w stanie temu podołać.
Ja również Was proszę, o przekazanie nawet niewielkiej kwoty, w postaci SMSa, aby ta kobieta, która w życiu zrobiła tyle dobrego przestała w końcu cierpieć...
Jeśli masz zamiar dowiedzieć się więcej, zapraszam do przeczytania całego opisu jej życia i postępu choroby, bowiem tutaj to tylko streszczenie...
www.siepomaga.pl/zofiakmita
Pozdrawiam,
Emilka
I pamiętajcie, że...
"Dobro wraca ze zdwojoną siłą"
Pani Zofia-blog.jpg
 

amareno
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

blondeangel
 
Blonde Angel: - Pani Adusiu! A pani nadal źle wygląda!- po moim urlopie Adelka jakby nigdy nic wparowała do mojego pokoju w środku dnia. - O, i te cienie pod oczami, no niech pani powie, co pani jest. - patrząc wyczekująco, klapnęła na krześle.
- Dobra, powiem pani. - powiedziałam, odkładając długopis - To wszystko zaczęło się wczoraj... - snułam historyjkę i patrzyłam, jak jej głowa kiwa się w przód i w tył w geście niby-zrozumienia. - Po pracy byłam bardzo zmęczona i żeby poprawić sobie humor, weszłam do drogerii..
- A, tak, tak, to normalne, zakupy...
- No właśnie. Wydałam tam mnóstwo pieniędzy...
- Mąż pewnie niepocieszony! - ta kobieta właśnie dopisywała NA GŁOS całe historie, Chryste, jak ona mi działała na nerwy w tym momencie!
- Nie moja droga pani Adelo. Wydałam mnóstwo pieniędzy na tusz do rzęs, który się osypuje. Stąd te podkówki. - uśmiechnęłam się złośliwie, widząc jej minę - Jakby co, nie polecam pani tuszu firmy R. A teraz przepraszam, muszę dokończyć zlecenie. - odwróciłam się w stronę laptopa.
Szach mat, łajzo. Obyś tu więcej nie przychodziła, bo jak Bozię kocham, wypożyczę jakiegoś pytona czy szczurka i ustawię sobie terrarium z pająkiem prędzej, niż zacznę z Tobą szczerze i miło rozmawiać...
  • awatar gościówa: Adelka pewnie i tak dopisze całą bajkę o tym jak to wydałaś majątek w drogerii, dostałaś opieprz od meżulka i dlatego masz rozmazany tusz :D
  • awatar Ania: Nie widac nowego postu pisze na gorze ze dodany wczoraj :( da sie z tym cos zrobic?
  • awatar Blonde Angel: @Ania: Aniu pinger znów płata figle. z tego co wiem, jak ukaże się pierwszy komentarz, wpis się jakby z automatu robi widoczny na górze. jakby coś, zgłaszaj mi problem pod ostatnim widocznym postem - jak będzie trzeba to sama dodam pierwszy komentarz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

naswoim
 
Zagubiona mama: U nas od wczoraj przeziębienie. Katar jest i niby kaszel. Płacze za syropem , ale na szczeście kaszel jest sporadycznie. Nawet ja cześciej kaszle :P Oby szybko przeszło!
 

czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

claudia3345
 
No cóż... Przez cholerną chorobę zaniedbałam swoje postanowienie... Może i to nie jest wytłumaczenie ale tak na prawdę ja dopiero zaczynam swoją przemianę i nie mam aż tak chyba silnej woli żeby zmuszać się do zjedzenia rano śniadania lub ćwiczeń... ;/
Więc zaniedbałam: śniadanie przez brak apetytu, spacery z psem też bo tylko siku,kupka i z powrotem do domku (biedny mój psiak :( ) no i ćwiczenia. Bo z bolącymi mięśniami i  głową ciężko ćwiczyć... Ale jak już po południu w miarę zachce mi się coś zjeść nadal patrze żeby to była ilość umiarkowana no i zdrowa ale jednak coś z gotowca bo nie mam siły gotować... Ech... Mieszkanie samemu nie jest fajne ;/ No i wody nie odstawiłam, bo przy chorobie pije jej nawet jeszcze więcej niż wcześniej... co jest na plus. Dziś miałam iść na Pilates, tak bardzo chciałam :( I muszę poczekać do poniedziałku... Ale już mam nowy zaplanowany grafik na przyszły tydzień jak wrócę do zdrowia :]
Mam nadzieje że z czasem nauczę się przy chorobie jeść te regularne posiłki, bo jak na razie to mi to w ogóle nie wychodzi :(


Mój cel: Wyglądać jak ona :D
fitness-i-sport.jpg
 

czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: To uczucie kiedy masz katar i nie czujesz smaku tego co jesz... >.<.
  • awatar Kate - Writes: Oooj, znam to. Straszne...
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Kowalski, opcje!: Aż się jeść odechciewa, jedyne co trzyma Cię przy przyjemności jedzenia, to sama świadomość, że coś jesz. Wiem, że to jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem ale chyba inaczej nie umiem tego wytłumaczyć xD.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

bazylowa
 
Z Bazylem jest coś nie tak. Choruje mi. Kuleje na przednią łapę, nie ma apetytu i jest osowiały. Bawić się chce tylko na zewnątrz; w domu śpi albo gryzie zabawki. Nic więcej, żadnych piłek, zaczepiania, ganiania się. Powoli wychodzę z siebie. Muszę wziąć się za jego profilaktykę, a póki co - mam mało na to pieniędzy. Ten miesiąc jest ciężki, P.R dopiero zaczął pracę, więc czekamy na 10.02. Wtedy wezmę się za badania krwi psa. Póki co nic tylko czekać - jak będzie gorzej, trudno, będę zmuszona wydać moje ostatnie grosze.
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

misseagle
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

onlyblack
 
Hej wam !

Jest 2 dzień świąt a ja nadal czuję się okropnie .Wszystko zaczęło się przez gardło ...potem było jeszcze gorzej .Gorączka co chwilę , brak jakiej kol wiek siły .Jest ze mną coraz lepiej ale dalej jestem osłabiona i leże w łóżku .

Mam nadzieje , że wasze święta są przepełnione miłością , zdrowiem , dobrym jedzeniem i samymi pięknymi rzeczami .Liczę na wasze wsparcie , może to mi choć trochę pomoże .Trzymajcie się ciepło!

10404278_889846677696021_4935290996087319212_n.jpg
  • awatar Chrysalis ♕: Bidulka :( Zdrówka! PS: Też kocham czarny. :>
  • awatar Ourbeautifuldream: W taki razie piątka ja tak samo :( Nic życze dużo zdrowia ! I Wesołych Świąt ! Również też zapraszam do siebie !
Pokaż wszystkie (2) ›
 

naswoim
 
Zagubiona mama: domowe sposoby na chrypę i powoli tracenie głosu ? oczywiście u dziecka! Co podać L. aby choroba się nie rozwinęła ?
  • awatar lieblov: U nas pomogły inhalacje solą fizjologiczną bo ktoś nam powiedział że chrypa najczesciej od suchego powietrza w pokoju w sezonie grzewczym. Plus dawalam Mokre ręczniki na kaloryfer
Pokaż wszystkie (1) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: Tego dnia szłam do pracy jakby na haju. Czułam się niezbyt dobrze, miałam wrażenie, że pomimo przespanej nocy w ogóle nie wypoczęłam. Byłam bez sił, dosłownie wlokłam się noga za nogą.
W pracy tego dnia nie było również najlepiej. Koleżanki z pokoju obok dziwnie się patrzyły. Trudno, wzruszyłam ramionami, może nie wyglądałam najpiękniej w koczku ślimaku, czarnych spodniach i wyciągniętej bawełnianej bluzce, ale chociaż było mi wygodnie. Zabrałam się do pracy; po drugiej kawie można było rzec, że byłam nawet produktywna. Przerwę śniadaniową (którą spędzałam u siebie w pokoju mając w pamięci spojrzenia "koleżanek") przerwał mi jednocześnie telefon z laboratorium i wejście kierowniczki.
Laboratorium - woli wyjaśnienia - mogło dzwonić, bo do badań zmusili mnie rodzice; a że wyniki najczęściej mam drugiego dnia i wysłane na @, więc robię w prywatnym labie, gdzie już mam kartę stałego klienta.
- Pani Ado, czy nie chciałaby mi pani czegoś powiedzieć? - starsza kierowniczka stała nade mną, opierając się o moje biurko. Ale odezwała się dopiero, gdy zakończyłam rozmowę, więc co nieco słyszała...
- Nie wiem, co miałabym pani powiedzieć, pani Redziu (tak mówiłyśmy na panią Reginę) - stwierdziłam zdziwiona - Chyba jedynie to, że wyniki mi źle wyszły...
- Jakie wyniki?
- Badania krwi. Właśnie dzwonili z laboratorium. Chyba lekarz mnie nie ominie...
- Czyli, jak rozumiem, o żadnej ciąży pani nie wie?
- Że o czym przepraszam? - moje oczy były zapewne większe niż spodki pod szklankami z herbatą...
- Podobno jest pani w ciąży. Tak mi sugerowano...
- Domyślam się nawet kto sugerował... Czyżby nasza niezawodna pani Adela?
- Ada, przecież...
- Tak wiem, nic się nie dowiem. Ale jeśli ktoś od miesiąca pyta mnie, czy aby nie przytyłam, a po obiedzie sugeruje ciążę i pyta czy aby nie jestem JUŻ w ciąży to nikt inny mi się nie nasuwa na myśl.
- Robiła takie insynuacje?
- Mam wrażenie, że najchętniej by mnie, za przeproszeniem, strzykawką zapłodniła, żeby tylko poprzeć swoje chore teorie. Dziwna kobieta, ale co ja mogę? - wzruszyłam ramionami - Przecież takie głupie odzywki to nie mobbing. Może po prostu lubi dzieci?
- Zostawmy to, porozmawiam z nią. A jak wyniki?
- Nie za dobrze. Zaraz będą na moim prywatnym mailu, więc, za przyzwoleniem, pozwolę sobie sprawdzić w trakcie przerwy.
- Sprawdź od razu. - kierowniczka naciskała, jakby co najmniej miał tam wyskoczyć komunikat "łykaj kwas foliowy i się oszczędzaj, mamuśko!"...
Po sprawdzeniu oczywiście wyszły mi poprzekraczane wyniki. A poza tym niedobór potasu i magnezu... Czekał mnie ciekawy wieczór z rodzicami i mężem, ale myślami byłam już przy popołudniowym spotkaniu z moją lekarką, którą na pewno te wyniki "ucieszą"...
- Czy Ty się aby nie przemęczasz? - Regina klapnęła w końcu na krześle obok - Zapytam tak prywatnie, co robisz po powrocie z pracy?
- Nic szczególnego. Sportu nie uprawiam, po prostu odstawiłam auto i chodzę do pracy pieszo, no, chyba że leje... Wracam do domu, wstawiam obiad albo podgrzewam gotowca, ogarnę trochę w domu, typu sprzątanie czy prasowanie i tyle. Pooglądam serial, poczytam książkę, z przewagą książki bo serial mi się akurat skończył.... Czasem wyjdę do sklepu czy galerii, albo na kawę z koleżankami jak zjadą do miasta. Normalne życie, bez ekscesów.
- Mąż Ci nie pomaga?
- Mąż? - zaśmiałam się - Męża to ja widzę ostatnimi czasy może 2-3 godziny dziennie. Wiecznie zajęty, wiecznie pracuje i gorąco liczy na awans.
- Czyli cały dom jest na Twojej głowie. A wysypiasz się?
- Śpię po 7, czasem 8 godzin, ale trudno to nazwać wysypianiem. Bardzo źle sypiam, poza tym wstaję już zmęczona.
- Jak dla mnie to masz anemię.
- Ale żelazo mi dobre wyszło! - broniłam się.
- Myślisz, że tylko z braku żelaza jest anemia? Ja będąc po ciąży miałam wzorowe wyniki, a padałam z wyczerpania. Teściowa miała używanie, że domu nie umiem prowadzić, a ja na nic nie miałam siły. Tydzień urlopu, dobrze dobrany zestaw witamin i byłam w stanie zająć się bliźniakami.
- Pani ma bliźniaki?! Podziwiam.
- Nie ma w czym, uwierz mi. Dwa lata najtrudniejsze, potem masz podwójne szczęście. Aby być zdrowym. Daj znać co zaleci Ci lekarz, ok?
- Dobrze. Dzięki, że przyszła pani z tym do mnie a nie od razu wywaliła z roboty.
- Nie powinnam była słuchać plotek. Ale wiesz jak to jest...
- A plotka powtarzana tysiąc razy wydaje się być prawdą... - powiedziałam, gdy za kierowniczką zamykały się drzwi.
~~~~~~~~~~~`
Od 2 tygodni siedzę na zwolnieniu. Łykam witaminki, dobrze się odżywiam, generalnie - leżę i pachnę. Wszyscy chodzą koło mnie na paluszkach.
Tylko na tą wredną francę, znaczy niezrównoważoną moim skromnym zdaniem panią Adelę, nie znalazłam jeszcze odpowiedniej riposty. Przez jej wmawianie ciąży o mało nie przedłużyliby mi umowy, a ogrom plotek przerósł wszystkich (a moje zwolnienie pewnie jeszcze je podsyca). Jedyne co to Beata nie uwierzyła i normalnie zapytała, co mi jest bo źle wyglądam, a starym babom wierzyć nie zamierza. Zresztą, to już prędzej jej by wmówili tą ciążę po tym,jak zwymiotowała na dwa stoły  w bufecie bo się struła, ale to już temat na odrębną historię...

Wybaczcie, że jest trochę chaotycznie - jeszcze mnie trzęsie na samo wspomnienie Adelki i jej wymysłów. Poza tym, pinger znów płata figle i nie chce dodawać postów...
  • awatar Blonde Angel: Zostawiam pierwszy komentarz, choć zwykle tego nie robię - ale ostatnio jak pinger się zawieszał to jedyną możliwością przeczytania najnowszego postu było "kliknięcie" w ostatni dodany komentarz - który to komentarz rozwijał się wraz ze skomentowanym wpisem. Mam nadzieję, że trochę ułatwiłam dotarcie do tego postu ;)
  • awatar Kalina_: Hahaha, trochę już po ślubie jesteście wiec otoczenie już "wymaga, bo pasowałoby coś, no bo jak to tak" :D U nas się też już zaczyna. 3 miesiące po ślubie i już się spotykam z pytaniem czy ostatnio aby na pewno nie przytyłam ostatnio :D
  • awatar Obiezyswiatka: Jejku mnie wkurzają tacy ludzie, ale to tylko świadczy o ubogości ich życia, skoro muszą żyć życiem innych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ladygreen
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów