Wpisy oznaczone tagiem "horror" (1000)  

ebook-obyczajowe
 
Autor: Fern Michaels  

Jedna matka, jedna córka i trzy matki chrzestne ponownie wyruszają na podbój świata! Tym razem, sympatyczne bohaterki cyklu autorstwa Fern Michaels będą musiały stawić czoła duchom, nękającym pierwszą damę stanu Kalifornia, tajemniczemu zaginięciu młodziutkiej gwiazdy horrorów klasy B i... operacji na otwartym sercu, która sprawi, że wypowiedzą wreszcie wojnę szkodliwym nałogom! Czy Abby, córka Toots, odnajdzie w końcu prawdziwą miłość... a może przyzna się przed samą sobą, że już dawno ją znalazła? Co zrobi Toots, kiedy na horyzoncie zamajaczy kandydat na dziewiątego, tak, DZIEWIĄTEGO męża? Czy Sophie znajdzie szczęście przy boku szarmanckiego detektywa... i czy rozwikła zagadkę kolejnego morderstwa? Jakie przygody czekają Idę i Mavis w niełatwym biznesie przygotowywania zmarłych do ich ostatniej ziemskiej drogi? Odpowiedzi na te pytania szukajcie w czwartym tomie cyklu!


Szczegóły publikacji:
obyczajowe.masz24.pl/deadline.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-dokument
 
Autor: red. nacz. Dariusz Libionka  

"12. numer rocznika naukowego „Zagłada Żydów. Studia i Materiały” wydawany przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN.

Wspólnym mianownikiem wielu publikwanych artykułów jest kontekst europejski. Zamieszczone teksty dotyczą m.in. zaangażowania francuskiego Kościoła w ukrywanie dzieci żydowskich (Eliot Nidam Orvieto), akcję wysyłania ich do Anglii (Anna M. Rosner), działania Sonderdienst w Genrelanym Gubernatoriskie (Peter Black), a także o postrzegania Żydów przez niemieckich cywilów zatrudnionych w aparacie okupacyjnym (Stephan Lehnstaedt).

Szczególnie polecamy artykuł Marty Janczewskiej, która analizując raport Jürgena Stroopa, interpretuje niemiecki język urzędowy opisujący żydowską śmierć.

Przybliżamy sylwetki postacie historyczne: „Frankensteina”, sadystycznego policjanta z getta warszawskiego (Jan H. Issinger), antykwariuszy Gutnajerów (Nawojka Cieślińska-Lobkowicz) oraz działacza politycznego, Eleazara Grünbauma (Jacek Dehnel).

W dziale „Punkty widzenia” publikujemy m.in. artykuł interpretujący polską literaturę o Zagładzie jako horror (Przemysław Czapliński), oraz teksty inspirowane lekturą Neumannowskiego Behemota (Raul Hilberg) czy porównujący w świetle tej książki faszyzm z komunizmem (Marcin Kula). W obszernym artykule omawiamy głośną książkę Mirosława Tryczyka Miasta śmierci (Krzysztof Persak).


Szczegóły publikacji:
dokument.masz24.pl/zaglada_zydow__studia_i_mater…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "dokumentalne" znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-dokument-literatura-faktu-repor…
-------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: H.P. Lovecraft  

Tchnące niesamowitością najlepsze utwory Lovecrafta współtworzą kanon współczesnej literatury grozy.

Dzieła „dżentelmena z Providence”, jak nazywano pisarza, stanowiły inspirację dla tak głośnych autorów horrorów jak Stephen King, Anne Rice czy Clive Barker. Doprowadzając do perfekcji swój styl, cyzelował w opowiadaniach gotycki klimat niezwykłości od tych najwcześniejszych aż po najsłynniejsze z cyklu mitów Cthulhu. Niniejszy tom zawiera najbardziej reprezentatywne powieści i opowiadania wybrane z niezwykle bogatego dorobku mistrza makabry, zarówno te wykorzystujące poetykę  sennych koszmarów, jak i opisujące równie przerażającą jawę.

"Lovecraft ukazuje zniewalające wizje koszmarnej grozy, przeklętych światów i demonów podświadomości, jakich nikt przed nim nie odważył się nawet nazwać".

John Carpenter,

reżyser Halloween, Mgły, Ucieczki z Nowego Jorku oraz W paszczy szaleństwa


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)w_gorach_szalenstwa_i_inne_opowiesc…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Rafał Cuprjak  

O czym jest moja książka?

O tym, że maluję obrazy. Tworzę coś z niczego, czyli w pewnym sensie jestem bogiem, ale nie tym z Paktofoniki, i nie Jezusem Chrystusem, nawet nie Zeusem, tylko takim małym bogiem, bożkiem. Kiedy zasypiam, obrazy się budzą, życie w nich toczy się normalnie, tak jak u nas, tam też jedzą, płodzą dzieci, łoją wódę, kłócą się, jarają gandzię. Taki świat wykreowałem. Usadowiłem go w oddalonej od szlaku samotnej góralskiej chatce, gdzieś na końcu świata, w Bieszczadach, pomiędzy Cisną a Wetliną.

To na pierwszy rzut oka zwyczajne schronisko tak naprawdę jest azylem pełnym ludzi uciekających przed wojną, bestialstwem getta, przed krwią na dłoniach, uzależnieniem od cyberseksu, chorą ambicją, wypłukującą z mózgu resztki wolności i zdrowego rozsądku. To miejsce jak magnes przyciąga moich bohaterów, wyławiając ich z różnych czasów i miejsc. Łączę i mieszam gatunki, romans z kryminałem, horror z erotyką, poezję z fantastyką; przy ciągłym akompaniamencie muzyki, od jazzu i bluesa po brudny i sprzężony punk rock.Zadaję wiele pytań, na które odpowiedź jest zawsze taka sama − Człowiek jest niezniszczalny. Ale czy to dobrze?Miłej lektury!

Rafał Cuprjak

„Czytelnicy ceniący prozę przełamującą ograniczenia gatunkowe powinni koniecznie sprawdzić, co czai się w Po drugiej stronie”. Dawid Kain, autor Kotku, jestem w ogniu, Chory, chorszy, trup i Horrorarium

„Po drugiej stronie” to magiczna opowieść. Coś pośredniego między dusznym, niespokojnym snem pijaka, a żydowskim mistycyzmem, coś co wymachuje przed nosem oniryczną tajemnicą, a jednocześnie jest mocne, surowe i namacalnie prawdziwe. Wciągająca książka. Podobają mi się bohaterowie – są z prawdziwego mięsa i ciepłej krwi.„ Marcin Jamiołkowski, autor Okupu krwi, Orderu i Kellera"


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)po_drugiej_stronie_p119798.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ebook-fantastyka
 
Autor: Remigiusz Mróz  

"Okręt badawczy „Accipiter” przemierza bezkres kosmicznej próżni, a jego załoga pogrążona jest w głębokiej kriostazie. Nieliczni świadomi są dramatu, który rozgrywa się na pokładzie. Astrochemik Håkon Lindberg budzi się przedwcześnie z kriogenicznego snu i widzi, jak ginie jeden z ostatnich członków załogi.

Prócz niego rzeź przetrwał tylko nawigator, Dija Udin Alhassan. Czy to on jest odpowiedzialny za fiasko misji? A może stoi za tym jakaś niewypowiedziana siła? Obca cywilizacja? Nieokreślony byt? Ludzkość podróżuje między gwiazdami, odkrywa miriady światów, ale nigdy nie napotkała żadnych oznak życia. Chór zapomnianych głosów to SF z tempem właściwym powieściom sensacyjnym, intrygą iście kryminalną i klimatem rodem z horrorów. Zakończenie powinno zaskoczyć nawet najbardziej przewidującego czytelnika."


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)chor_zapomnianych_glosow_p119792.xm…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Richard Flanagan  

Najsłynniejsza obok Ścieżek Północy powieść Richarda Flanagana

Arcydzieło współczesnej literatury wyróżnione m.in. Commonwealth Prize

Dawno, dawno temu, gdy Ziemia była wciąż młoda, a ryby w morzu i wszelkie stworzenia na lądzie nie były jeszcze zagrożone wyginięciem, mężczyzna o nazwisku William Buelow Gould został skazany na dożywocie w najstraszniejszej kolonii karnej Imperium Brytyjskiego. Wysepka Sary, zapomniana przez Boga część Ziemi van Diemena, stała się dla niego całym światem. Pewnego dnia więzienny lekarz zleca Gouldowi sporządzenie albumu z rysunkami ryb, zamieszkującymi okoliczne wody.

Księga ryb Williama Goulda to szczytowe osiągnięcie Richarda Flanagana, któremu patronują najwybitniejsi twórcy w historii literatury, od Cervantesa, Flauberta, po Melville’a i Conrada. To powieść, która jest epicką historią XIX-wiecznej Tasmanii i Australii, a jednocześnie współczesną bajką, horrorem i wzruszającą opowieścią o miłości. A najbardziej nieprawdopodobne jest to, że William Buelow Gould istniał naprawdę.

Goulda Księga Ryb jest powieścią o rybach w taki sam sposób, jak Moby Dick jest powieścią o wielorybach, a Ulisses książką o wydarzeniach zachodzących podczas jednego dnia.  Cudowna, fantasmagoryczna medytacja na temat sztuki, historii i natury. Fantastyczna powieść.

Michiko Kakutani, „The New York Times”

Flanagan zdaje się podzielać zdanie Milana Kundery o niebagatelnym wpływie literatury na losy ludzkości i każdego człowieka z osobna. I o tym jest ta książka. Niezwykła.

Łukasz Grzymisławski, „Gazeta Wyborcza”


Szczegóły publikacji:
obyczajowe.masz24.pl/ksiega_ryb_williama_goulda.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-audio
 
Autor: Stefan Darda  

Lektor: Roch Siemianowski  

Zapraszamy do mrocznego świata wykreowanego przez jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy grozy, który potrafi wywołać u odbiorcy gęsią skórkę, ale też często zainspirować do głębszych przemyśleń. Zbiór Opowiem ci mroczną historię usatysfakcjonuje zarówno zdeklarowanych miłośników horroru, jak i czytelników sporadycznie sięgających po ten rodzaj literatury. Opowiem ci mroczną historię to pierwszy zbiór krótszych tekstów autorstwa Stefana Dardy. Zawarte w nim utwory powstawały przez kilka lat i są niejako zwieńczeniem oraz podsumowaniem pierwszego etapu twórczości Autora. W publikacji można znaleźć opowiadania, które czytelnicy mogli poznać już wcześniej jak choćby nominowane do Nagrody Zajdla Ostatni telefon i Spójrz na to z drugiej strony czy tytułowe Opowiem ci mroczną historię, opublikowane wcześniej w jednej z polskich antologii grozy oraz za granicą. Zbiór zawiera też teksty nigdzie wcześniej niepublikowane, jak chociażby utwór Nika (Stefan Darda mierzy się w nim ze znaną ze słowiańskiej mitologii postacią wampira) czy opowiadanie Pierwsza z kolei poruszający formą i przerażający realizmem tekst niezawierający wątków fantastycznych.


Szczegóły publikacji:
audiobook.masz24.pl/opowiem_ci_mroczna_historie.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

minirecenzje
 
Rumuński książę Władysław Palownik, zwany Drakulą, dostaje od Turków propozycję nie do odrzucenia – ma dostarczyć im 1000 chłopców, którzy zostaną wychowani na żołnierzy. Oczywiście taka perspektywa mu nie odpowiada, co powoduje konflikt. Wojna wisi w powietrzu. Palownik udaje się do groty skalnej, gdzie przebywa wampir. W czasie krótkiego rytuału książę nabywa nadprzyrodzonych mocy, które później mają mu ułatwić walkę. Bardzo wciągające, acz miejscami kiczowate, kino. Raz warto zobaczyć. Wystąpili m.in. bardzo ładna Sara Gadon oraz Karol Taniec.

Ocena: 7/10-.
 

minirecenzje
 
Film kostiumowy. Anglia. Edyta Cushing jest młodą pisarką, która chce wydać swoją pierwszą książkę. Ma ojca przedsiębiorcę. Ze Stanów Zjednoczonych przyjeżdża do niego młody wynalazca Tomasz Sharpe. Chce on sprzedać przedsiębiorcy maszynę górniczą, która póki co jest w fazie projektu. Transakcja nie dochodzi do skutku, jednak Tomasz zakochuje się w Edycie i ją poślubia. Wkrótce udają się we trójkę – wraz z siostrą Tomasza Lucyną – do posiadłości w Stanach. Okazuje się, że jest to stary, popadający w ruinę się zamek. Edyta odkrywa w nim różne dziwne oraz niepokojące rzeczy i zjawiska, ale to tylko początek jej kłopotów. Film to całkiem niezły niezbyt straszny horror z elementami niezbyt strasznego thrillera. W rolach głównych: Mia Wasikowska, Joanna Chastain i Tomasz Hiddleston.

Ocena: 7/10.
7706386.3[1].jpg
 

minirecenzje
 
Dziki Zachód. Z małego miasteczka w nocy zostają porwani dwaj mężczyźni i jedna kobieta. Szeryf ze swoim zastępcą, mężem uprowadzonej i jeszcze jednym ochotnikiem wyruszają z odsieczą. Od początku wiadomo, że misja nie będzie łatwa. Bardzo dobry film, na pewnym etapie nieco monotonny, ale nie nudny. Są sceny drastyczne (szczególnie jedna). W rolach głównych: Konrad Russell, Patryk Wilson, Maciej Lis, Ryszard Jenkins oraz Lilia Simmons.

Ocena: 9/10.
7fde843c2ad4a2a2a211c921007ca1e3[1].jpg
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Stephen King  

Czternaście opowiadań mistrza horroru. Razem z bohaterami trafiamy do tajemniczego świata z cyklu Mroczna Wieża, by stawić czoła wampirzycom, ale już kilkanaście stron dalej uciekamy wraz z Johnem Dillingerem przed obławą FBI. Spotykamy wędrujących nieboszczyków, prześladuje nas zmieniający się obraz i trafiamy do nawiedzonego pokoju hotelowego, gdzie od lat dochodzi do makabrycznych wypadków. W restauracji musimy się zmierzyć z szaleńcem, który ni z tego, ni z owego postanowia nas zabić. A kiedy wybieramy się nad rzekę, by spokojnie połowić pstrągi, natykamy się na samego diabła.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)wszystko_jest_wzgledne__14_mrocznyc…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Stephen King  

O tym, że Stephen King jest mistrzem długich, rozbudowanych powieści o wielu przeplatających się wątkach, wszyscy wiedzą od dawna. Utwory zamieszczone w niniejszym zbiorze dobitnie przeczą tezie, jakoby doskonały powieściopisarz nie mógł być również znakomitym twórcą krótkich form literackich. Lektura tych doskonale skonstruowanych, opartych na zaskakujących, oryginalnych pomysłach i oczywiście wspaniale napisanych opowiadań daje miłośnikom prozy Stephena Kinga co najmniej tyle satysfakcji co najobszerniejsze z jego powieści.

Stephen King (ur. 21.09.1947, Portland) - autor powieści, zbiorów opowiadań, komiksów i scenariuszy filmowych. Sławę przyniosły mu już pierwsze książki: „Carrie”, „Miasteczko Salem” i „Lśnienie”. King zręcznie wiąże w swoich historiach elementy grozy, literatury science fiction, baśni i sensacji. Prawie każda z jego ponad 60 książek została zekranizowana, a łącznie uzyskały one jeden z największych nakładów na świecie. Autor uchodzi dziś za niekoronowanego króla literatury z gatunku horroru. Mieszka wraz żoną Tabithą w Bangor, w stanie Maine.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)szkieletowa_zaloga_p100453.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-fantastyka
 
Autor: Stephen King  

Mroczna, alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych. Stu wybranych chłopców wyrusza w doroczny morderczy marsz – meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na zasady fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.

Stephen King (ur. 1947 w Portland)  - autor powieści, zbiorów opowiadań, komiksów i scenariuszy filmowych. Sławę przyniosły mu już pierwsze książki: Carrie, Miasteczko Salem i Lśnienie. King zręcznie wiąże w swoich historiach elementy grozy, literatury science fiction, baśni i sensacji. Prawie każda z jego ponad 60 książek została zekranizowana, a łącznie uzyskały jeden z największych nakładów na świecie. Autor uchodzi dziś za niekoronowanego króla literatury z gatunku horroru. Mieszka wraz z żoną Tabithą w Bangor w stanie Maine.


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)wielki_marsz_p100452.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "fantastyka", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-fantastyka.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ebook-kryminaly
 
Autor: Jakub Szymczyk  

Pomysł na opowiadanie narodził się w trakcie rozmów z kolegami komornikami, którzy zbyt często przedstawiani są w jednoznacznie złym świetle.

Autor chciał pokazać zderzenie ludzi umyślnie przerysowanych, z odmiennych kręgów kulturowych, które występują w Polsce. Zblazowani pracownicy korporacji, zdegenerowana wieś, do tego dwóch egzekutorów: młody i chciwy oraz nieco starszy i zawiedziony życiem, ale nie do końca wyprany z ideałów.

Jakub Szymczyk pochodzi z Krakowa, jest prawnikiem z wykształcenia. Studiował także na kilku innych kierunkach (sam uważa się za wiecznego studenta), swoje doświadczenie zawodowe zdobywał, min. w windykacji. Prywatnie miłośnik horrorów i starych filmów akcji klasy B oraz powieści Sienkiewicza. Ponadto interesuje się wojskowością, socjologią bronią palną i uprawia sporty walki.


Szczegóły publikacji:
kryminaly.masz24.pl/egzekucja.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "kryminał, sensacja, thriller", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-kryminal-sensacja-thriller.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

livli5
 

- I co było dalej?

Zygmunt zaśmiał się, widząc świecące się z ekscytacji oczy Gilberta.

- Widzisz chłopcze, czasem nie wystarczy silna wola, aby wygrać trzeba sięgnąć po nieczyste środki. Wiedźma bez litości zabiła wszystkich buntowników. Spopieliła ich żywcem tym samym kończąc dobre czasy Sagary. Mówiono, że rozwścieczona rzuciła klątwę. Na wyspie zapanował strach, z każdym dniem znikali mieszkańcy. Okolicę spowiła gęsta mgła, a niegdyś wspaniały szlak handlowy przestał istnieć. Wiedźmy ze swoim małżonkiem nie widział nikt, od pamiętnej nocy. Skryli się w zamku, a po wyspie chodziły plotki, że pan Sagary został opętany przez szatana. Jego skóra stała się niebieska, a on sam postradał zmysły. Chodzą słuchy, że szaleństwo i chęć powrotu do normalności nie dawały mu spokoju. Chłopcze, wiesz czym odstrasza się złe duchy i przełamuje złe zaklęcia?

Gilbert pokręcił głową, nie mogąc oderwać wzroku od szerzącego się upiornie mężczyzny.

- Woda święcona nie raz ratowała ludzi przed szatańskimi czarami. Pan wyspy postanowił spróbować tego. Bo w końcu, to była jedynie zwykła woda. Pewnej nocy podczas kolacji podmienił kielichy. Nie spodziewał się tego, co się potem stało... - Nachylił się do chłopca i spojrzał mu prosto w oczy. - Wiedźma wypiwszy z niego, zaczęła się dusić. Jej gardło zaczęło się topić. Wiecie, co wiedźma miała w środku? Srebro. Nawet jej serce było z tego metalu. Spodziewano się, że klątwa ustąpi, jednak ani mgła, ani wygląd pana wyspy się nie zmienił. Ze zgryzoty skoczył z klifu, zmieniając się w krwiożerczą bestie, atakującą statki w okolicy, a srebrniki z żalu za swoją panią atakują mieszkańców, pożerając ich żywcem.

Zapadła głucha cisza, nawet nie dało się usłyszeć skwierczenia ognia, czy ich oddechów.

- Bujdy pleciesz. Wiedźmy, bestie, klątwy. - Kapitan machnął lekceważąco dłonią. - Kto by w to uwierzył, a końcówka to już się całkowicie kupy nie trzyma.

Zygmunt zmierzył go czujnym spojrzeniem i roześmiał się wniebogłosy, przełamując ciężką atmosferę.

- Widać, że swój chłop z pana, panie Stanisławie, to jedynie bajeczka dla dzieci. Statki rozbijają się o rafę, a rozbitkowie pożerani są przez okoliczne rekiny, których w tych stronach nie mało. Prawda to, że kiedyś tu baba wyspą rządziła, ale z powodów oczywistych nie mogło to trwać długo.

- A mieszkańcy?

- Chłopcze, kto chciałby żyć na wyspie wiecznie spowitej mgłą, gdzie nic nie chce rosnąć i jedynie góry i klify są. Jedynie starzy zostają, a kto tylko ma okazję to, czym prędzej płynie w świat na lepszą ziemię. Do tego trzy zimy temu mieliśmy wstrętną plagę. Gorączka zabrała połowę mieszkańców, głównie kobiety i dzieci. To była tragedia! Może i wyspa jest przeklęta, ale nikt jeszcze nie widział nadprzyrodzonych stworów ze srebra, czy innych dziwactw... no może poza Edwardem... Gada czasem sam do siebie, ale to starość, my też w jego wieku tacy będziemy, nieprawdaż panie Stanisławie?

- Oj tak, kiedyś też znałem takiego jednego...

Gilbert nie zamierzał poświęcać uwagi wywodom kapitana, przeprosił więc wszystkich obecnych i wyszedł na dwór zaczerpnąć świeżego powietrza. Serce biło mu szybciej od chwili, gdy usłyszał o lamparcie ze srebra. To z pewnością był stwór z jego snu, jednak jakim cudem mógłby o nim śnić, zanim się dowiedział o jego rzekomym istnieniu? Może to była podświadomość? A może... może to jednak prawda?

Słońce powoli znikało na horyzoncie, zabierając resztki ledwie przebijających się przez mgłę promieni słonecznych. Gilbert otulił się ramionami, by odegnać nieprzyjemny chłód. Przez chwilę zastanawiał się, czy aby nie wrócić do ciepłej kuchni, jednak ostatecznie postanowił pójść do swojego pokoju. Miał wiele rzeczy do przemyślenia, a towarzystwo, nie sprzyjało rozwiązywaniu zagadek.

Powoli szedł zamkowym korytarzem, wyobrażając sobie kobietę z opowieści. Nie mógł pojąć, czym sobie zasłużyła na taki los. Fascynowała go, spojrzał w jedno z otaczających go luster. Przyglądał się sobie przez chwilę, po czym ruszył dalej, całkiem nieświadomy, że jego odbicie kroczy własnym rytmem i potajemnie się uśmiecha.

_____________________________

Jak widać wróciliśmy do naszej wesołej kompanii. Mam szczerą nadzieję, że nie pogubiliście się jeszcze :D
  • awatar Kate - Writes: Wybacz, ze tak wszystkie razem komentuję, ale jakoś dawno mnie tu nie było i namnożyło się rozdziałów. Mam nadzieję, że Gilbert dojdzie do ładu ze samym sobą. Powiem ci, ze bardzo spodobał mi się lampart, który pojawił się gdzieś tam w którymś rozdziale. Jest naprawdę świetny, aż miałam ochotę, wyjąć go z monitora i zaadoptować. Jestem kiepska w pisaniu komentarzy...
  • awatar Kate - Writes: Od teraz postaram się czytać regularnie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

livli5
 


Na dziedzińcu zapadła głucha cisza, jedynie skwierczące pochodnie rozmywały zbierającą się nad zamkiem mgłę. Czas jakby zamarł w oczekiwaniu na ruch którejś ze stron. Przyglądał się podejrzliwie, czytając myśli wiedźmy. Pomimo zewnętrznego spokoju w środku na powrót czuła się martwa. Uczucie, które nękało ją od dnia narodzin, rosło na sile, a kolejny czar znów pokruszył jej cienką warstwę człowieczeństwa. Zdrada własnego męża, a później i ludu pogłębiała pęknięcia. Myślała, że gdy nadejdzie ten dzień, będzie gotowa. Jakże się myliła. Czekała, aż buntownicy zabiorą głos. Jednak ci milczeli. Westchnęła.

- Kto jest waszym przywódcą? - zapytała, a tłum rozstąpił się, ukazując młodego mężczyznę, o nienaturalnie bladej karnacji i wychudzonym ciele.

- Ja nim jestem.

- W takim razie czemuż nachodzicie mój dom? Jakim prawem grozicie waszej pani?

- My - zaczął, ale wiedźma nie dała mu skończyć.

- Podaj mi powód, by was wysłuchać. Czyż nie macie swych przedstawicieli, do których mieliście zgłaszać swe skargi? Nie uznałam jeszcze waszego zgromadzenia za bunt, pomimo gróźb i oręża, z którym stoicie przede mną o tej późnej porze. Chcę wpierw poznać przyczynę, zanim zdecyduję jaką karę na was nałożyć za niesubordynację.

Mężczyzna zaśmiał się, po czym rozłożył ręce i pokazał na stojący za nim tłum.

- Wybacz pani - zaczął z wyraźnym sarkazmem - ale tym razem to my dyktujemy warunki.

Buntownicy jak na zawołanie pokiwali głowami i okrzykami poparli swojego przywódcę. Nastrój w jednej chwili uległ zmianie, w ich oczach na powrót pojawiła się determinacja i żądza odwetu. Wiedźma westchnęła cicho. Naprawdę ciężko jej było zrozumieć ludzi.

- Masz opuścić wyspę, a darujemy ci życie.

- Życie? - zachichotała, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. - Nie wiesz, o czym mówisz. Jak cię zwą?

- Leonard.

- Leonardzie znasz sekret tej wyspy? Wiesz czemu pochylam się nad istotami tak zgniłymi i niewdzięcznymi, jakimi są ludzie?

Mężczyzna cofnął się o krok, gdy wiedźma uniosła dłonie do swojej twarzy. Księżyc całkowicie schował się za chmurami, a mgła wydawała się krążyć nad nimi niczym bestia gotowa wszystkich pożreć.

- Gdyby to ode mnie zależało, to już dawno wykorzeniłabym stąd wszystkie chwasty. Jednak mój dom potrzebuje waszej obecności, moje srebrniki potrzebują waszego mięsa, a ja... - materiał upadł na ziemię, ukazując sinoniebieską skórę na skroniach. Czerwień rubinów przypominała zaschniętą krew. Czarne oczy błyszczały drobinami srebra, jakby były rozgwieżdżonym niebem. Kobieta sięgnęła do swojej sukni i rozchyliła ją lekko, ukazując nagą szyję, pełną czarnych pęknięć. – Ja potrzebuję waszego strachu.

Dzwonki w jej włosach zadzwoniły poruszone przez wiatr, a szramy na jej ciele zaczęły się rozprzestrzeniać.

- Na wasze nieszczęście nie potrzebuję was aż tak wielu.

Trzepot skrzydeł rozniósł się nad ich głowami. Z mgły wyłoniły się metalowe motyle, połyskujące w blasku pochodni. Jeden z nich zniżył swój lot i wpadł prosto w płomień. Ogień natychmiast zmienił kolor na turkus, po czym wybuchł, trawiąc żywcem mężczyznę trzymającego pochodnie. Jego skóra topiła się od wysokiej temperatury niczym wosk. Powoli spływając odsłaniała mięśnie, a krew czerniała od błękitnego płomienia i obracała się w proch. Owady jeden po drugim dopadały swoje ofiary. W jednej chwili dziedziniec rozświetlił niebieski blask. Agonalne krzyki rozniosły się po całej Sagarze, mrożąc krew wszystkim żywym istotom.

Pęknięcia na skórze wiedźmy objęły także twarz. W bezruchu słuchała wrzasków palonych żywcem mieszkańców. Jej niewidomy wzrok zwrócił się ku sparaliżowanej ze strachu Nikoli. Przerażona wpatrywała się w bestię przed sobą, przyciskając do serca obie pięści.

- Zapamiętaj to jako przestrogę dla reszty mieszkańców i powiedz, że wierni swej pani nigdy nie będą musieli się czegokolwiek lękać. - Poczuła lodowatą dłoń na policzku, ale nie miała odwagi nawet drgnąć. Patrzyła jedynie w pozbawione wyrazu oczu, które łudząco w tej chwili przywodziły jej na myśl lustra.- Dziękuję za twą pomoc.

Kobieta zabrała z jej twarzy dłoń i ruszyła w stronę zamku. Nikola patrzyła na plecy wiedźmy, gdy ta kierowała się z powrotem do komnat. Powinna teraz wbić jej nóż w plecy, ale strach był znacznie od niej silniejszy. Drżała na całym ciele, nie mogąc nawet sięgnąć po broń. W uszach słyszała jej słowa niczym wciąż powracające echo. W oczach stanęły jej łzy. Czuła się podle czując ulgę, że przeżyła. Wszystko poszło na nic. Zabiła wszystkich. Spopieliła ich w stosach niebieskiego ognia.

Upadła na kolana i ukryła twarz w dłoniach, gdy na powrót uniosła wzrok, jej serce zamarło. W drzwiach zamku stał on. Wiktor, małżonek wiedźmy i miłość jej życia.

________________

W pierwszym założeniu miało być inaczej, ale burza mnie natchnęła i znalazłam wyjście z sytuacji :D Kto się tego spodziewał?
 

livli5
 

- Zapalcie swoje pochodnie! Niech ogień uwolni tę wyspę od pomiotu szatana! Zbyt długo pozwalaliśmy wiedźmie bawić się naszym kosztem!

- Spalić ją! Na stos wiedźmę! - zawtórowali mu zebrani, unosząc na znak zgody ręce w stronę zamku.

Stojąca w cieniu samozwańczego przywódcy Nikola, z uśmiechem patrzyła, jak ogień rozprzestrzenia się nad tłumem uzbrojonych mieszkańców. Przywodzili jej na myśl armię demonów zdolną do kontroli płomieni, a któż byłby bardziej odpowiedni do pokonania samego szatana? Któż inny pomoże jej tkać nićmi wydarzeń, jej własną, wymarzoną przyszłość? Bez nich była bezsilna. Wiele razy przez te dziesięć lat była o krok od zatrucia posiłku wiedźmy, jednak za każdym razem paraliżował ją lęk. Strach, że posiłek trafi do nieodpowiedniej osoby, a gdyby on umarł, nigdy by sobie tego nie darowała. Nie mogła wybaczyć starych i nowych krzywd. Tak więc z czasem uwiła całkiem inną intrygę.

Dawno zasiane ziarna wreszcie zaczęły wypuszczać plony, a ona nie mogła uwierzyć, że teoretycznie najtrudniejsza część całego planu, była tak zaskakująco prosta. Przemytnicy opium spadli jej jak z nieba. Obcy handlarze niejednokrotnie dopuszczali się oszustw i kradzieży, tym samym szczerbiąc wizerunek władczyni w głowach mieszkańców. Jednak to nielegalne „leki" mające rozwiązywać wszystkie problemy zaczęły niszczyć dobrobyt na Sagarze. Uzależnionych od opium przybywało z dnia na dzień, a dekret całkowitego zakazu handlu narkotykami i wprowadzenie kontroli przybywających na wyspę handlarzy, zamiast uspokoić sytuację jedynie ją pogorszył. Brak opium doprowadzał ludzi do obłędu. Byli gotowi zrobić wszystko by znów odpłynąć do świata nałogu... Ludzie szukali kozła ofiarnego.

Nikola zamierzała im go dać.

Wystarczyło kilka spostrzeżeń, parę słów skierowanych przeciw władzy i bunt był nie do zatrzymania. Skoro wiedźma nie potrafiła utrzymać dobrobytu, to nie zasługiwała na władzę. Nie była godna jego...

Posmutniała na wspomnienie pustej sypialni, dzisiejszego poranka. Na co w ogóle liczyła? Przecież nie mogli być razem, a przynajmniej do chwili, gdy ten szatan żył. Zacisnęła w dłoni szklany flakonik. Dzisiaj spłonie. Ona już o to zadba, a potem będą tylko we dwoje. W końcu to ona pierwsza go znalazła. To ona powinna być jego żoną.

Ruszyła.

~*~

Po zamku niósł się odgłos butów uderzających o marmurową posadzkę. Kobieta biegła, a jej przyspieszony oddech brzmiał nienaturalnie w wielkim wypełnionym lustrami korytarzu. Dopadła sypialni swoich władców i zamarła. Drzwi były w ruinie, a na podłodze za łóżkiem siedziała wiedźma, lekko się kołysząc, szeptała cicho melodyjnym głosem.

- Zapadnij w oczyszczenia sen.

- Pani, musisz uciekać! To bunt! Oni gro... - zamilkła, gdy dostrzegła, co wiedźma trzyma w ramionach.

- Zapomnij popełniony grzech - zaśpiewała cicho, nie zważywszy na obecność kobiety.

Źrenice Nikoli rozszerzyły się, a w oczach poczuła łzy. Wiedźma tuliła do siebie sinoniebieskie ciało męża. Cofnęła się o krok, dławiąc płacz. To nie mogła być prawda...

-Niech miłość uleczy umysł twój.

Zabiła go... zabiła... przeklęta. Zagryzła wargę, próbując powstrzymać szloch. Jedyne czego w tej chwili pragnęła to poderznąć wiedźmie gardło, jednak spalenie żywcem mimo wszystko wydało jej się o wiele lepszą formą zemsty. Przełknęła chęć mordu i wróciła do swojej gry niczym znakomity aktor. Jedynie w jej oczach czaiło się szaleństwo.

- Ja za ciebie poniosę winy zwój.

- Pani... oni chcą spalić cały zamek!

Wiedźma pogłaskała męża po policzku, po czym wpięła we włosy materiał, który niczym kotara odgrodził ją od świata.

- Śpij kochany, za chwilę do ciebie wrócę. - Położyła jego głowę na ziemi - Oceanie zadbaj o jego bezpieczeństwo, a ty prowadź mnie do nich.

Kot niechętnie położył się koło nieprzytomnego mężczyzny i patrzył, jak jego pani wychodzi za służką.

~*~

Nikola spodziewała się, że dumna pani wyspy będzie na tyle pewna siebie, że zaniecha ucieczki i będzie chciała stawić czoła oprawcom. Do tego jedyne zagrożenie z jej strony zostało właśnie daleko z tyłu. W tej chwili nie było niczego, co mogłoby uratować wiedźmę. Sama podpisała na siebie wyrok.

Wyszły na dziedziniec, gdzie stali buntownicy. Pochodnie oświetlały ich żądne mordu twarze, jednak żaden z nich nie śmiał jako pierwszy wypowiedzieć na głos oskarżeń, gdy obiekt ich nienawiści stanął przed nimi. Wielu widziało ją po raz pierwszy, a jej widok niemal wszystkich wprawił w osłupienie.

Kobieta dumnie stała na podwyższeniu, najwyraźniej nie przejmując się podartą suknią powiewającą lekko na wietrze. Potargane włosy chowały w sobie niegdyś starannie ułożone kwiaty i pióra. Zagubiony dzwonek wisiał koło jej ucha. Pomimo tego z wyższością trzymała głowę ku niebu, gotowa usłyszeć ich skargi. Równie dobrze mogłaby stać w łachmanach, a budziłaby wśród ludu taki sam respekt. W oczach buntowników pojawił się strach i zwątpienie. Bo jakie mieli szansę z wiedźmą? Dopiero teraz do nich dotarło, na co się porwali. Zasłonięta twarz działała na wyobraźnię, bo co jeśli wzrok kobiety potrafił zabijać? Oni nie chcieli się o tym przekonać.

Nikola z odrazą i rozczarowaniem spojrzała na buntowników. Okazali się nieprzydatnymi tchórzami. Myślała, że dłużej się oprą urokowi wiedźmy, ale najwidoczniej przeceniła ich możliwości, ci niemal natychmiast struchleli niczym potulne pieski. Poszukała spojrzeniem przywódcy buntu. Mężczyzna był blady niczym trup. Kobieta zacisnęła w dłoni flakonik i nakazywała sobie spokój. I tak oni nie byli jej już potrzebni. Wykonali swoje zadanie.
 

operetta124
 
Wierność moim starym przekonaniom kuleje.
A może to i lepiej?
Jeszcze do niedawna żyłam planując krwawą zemstę na moich wrogach z gimnazjum.
To było moim głównym życiowym celem - udowodnić im, że nie mieli racji i pokazać, że osiągnę więcej mimo tego, że traktowali mnie jak kogoś gorszej kategorii.

Ostatnio jednak coś się zmieniło.
Rok po gimnazjum uwolniłam się z uciśnień w których tkwiłam tak długo.

Zaszokowała mnie pewna sytuacja, która wydarzyła się dość niedawno skłoniwszy do refleksji.
Idąc sobie spokojnym krokiem do pracy minęłam się z pewnym człowiekiem.
Był to chłopak w moim wieku, dość niski i chuderlawy.
Rozpoznałam w nim mojego "wroga", we własnej osobie.
Ten jednak przywitał się ze mną radośnie uśmiechając.

“Jak to, to my się lubimy?”



Właśnie, przecież my dorośliśmy.
Wszyscy zdaliśmy sobie sprawę ze swoich błędów.
Ja postanowiłam przestać się bać i być podatna na wpływ ludzi, którzy chcą dla mnie jak najgorzej, tak samo oni zdali sobie sprawę z tego, że uprzykrzanie życia osobom, które im w życiu nie zawiniły to błąd.

W ten sposób stałam się wolna.

636071333712696720.jpg


Czasami zastanawiam się, czy jestem szczęśliwa.
Osiągnęłam już prawie wszystkie postawione sobie dawniej cele, kolejne są w zasięgu ręki w przyszłym roku.
To nawet nie będzie stanowiło dla mnie problemu, żeby to zrobić.

Jestem wolna, robię to, na co mam ochotę, mam swój rozsądek, mam znajomych, najlepszych przyjaciół, pracę, wymarzoną szkołę i możliwości.
W przyszłym roku mam zamiar zatrudnić się na stałe, zdać prawo jazdy, wejść w dorosłość i zacząć planować życie troszkę bardziej poważnie.
O dziwo, właśnie o tym marzę w wieku 17 lat.
Chcę wykorzystać do końca moje dzieciństwo, odzyskać stracone lata, następnie dorosnąć.

Czuję, że czegoś mi jeszcze brakuje, ale jeszcze tego nie zlokalizowałam.
Czekam na ten moment, w którym zdam sobie sprawę z tego czym jest ten brakujący puzzel.

InstagramCapture_1c2e14fb-6a8d-4e04-91a7-b3c0b71b30e6.jpg


Wczoraj miała miejsce pewna dość specyficzna sytuacja.
Wybrałam się z Tomodachi na wieczorny spacer.
Poczułam się bardzo szczęśliwa przemierzając szlaki, którymi podążaliśmy lata temu.
Lubię te tereny.
Moja wieś, piękne widoki, zboże, lasy i zachód słońca - lepiej dla mnie być nie może.
Tak samo lubię spędzać czas razem.
Miło się powygłupiać w towarzystwie najbliższych.

W pewnym momencie przestałam myśleć realistycznie, nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło.
Weszłam na wysoką górę, z której wraz z zachodem słońca widziałam nieziemski widok.
Czerwone niebo, las z góry i ogromny horyzont wypełniony oświetlonymi na liczne kolory budynkami.
Rozłożyłam ręce na wietrze i krzyknęłam coś, do czego się nie przyznam. ;)

Zeszłam z góry, w tym momencie zrobiło się dość strasznie.
Jakbym oszalała.
To się wyda dość dziwaczne, ale na chwilę odeszłam od rzeczywistości.
Byłam przekonana, że przeszłam przez jakąś barierę, która zaburzyła mój dotychczasowy świat.

Oczywiście po chwili wróciłam do normalności, jednak do tej pory głowię się co właściwie się wydarzyło.
Ciekawe doświadczenie.

1.jpg


Odchodząc od poprzednich tematów, planuję w najbliższej przyszłości zabrać się za montowanie filmiku, który wraz z Tomodachi nagrywamy przez te wakacje.

Macie jakieś swoje sugestie i propozycje? A może chcielibyście mi udostępnić jakieś swoje chwile, które mogłabym zmieścić w projekcie?
Piszcie, będę zaszczycona. :)
  • awatar SugarFirefly: Niestety nie każdy, kto kogoś gnębił, "wyrasta" z tego. Są ludzie, którzy po latach czują satysfakcję, że zniszczyli komuś życie. Niektórzy po prostu nigdy się nie zmienią. Jednakże ty masz dla siebie plan, zostawiasz niepotrzebne rzeczy w tle i za sobą. Obyś wytrwała w tym, co dla ciebie najlepsze. I nie dorastaj za szybko, czasem nie warto się tak spieszyć ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

minirecenzje
 
Szaleni naukowcy wyhodowują genetycznie zmodyfikowane odmiany krokodyla i anakondy. Zwierzęta wydostają się spod kontroli i zadomowiają się w okolicznych lasach i jeziorach. Straż leśna wraz panią szeryf próbują opanować tę trudną sytuację. Film klasy B z beznadziejnymi efektami specjalnymi, aczkolwiek ogląda się go całkiem nieźle. Gatunek określiłbym jako thriller familijny. Na ekranie urodą błyszczy Laura Dale. Można zobaczyć, jeśli nic ciekawszego nie ma pod ręką.

Ocena: 6/10.
 

livli5
 


Zmienił się, sam wiedział o tym najlepiej. Patrząc na ukochaną czuł mieszankę uczuć, które wyżerały go od środka. Wiedźma od tamtego incydentu nie ruszała się nigdzie bez swojego srebrnika. Kroczył u jej boku jak cień, izolując ją od niebezpieczeństw świata. Na powrót stała się zimna, niedostępna, wręcz pozbawiona emocji. Jego kochana żona po raz pierwszy od dziesięciu lat małżeństwa wydała mu się obcą osobą. Miał wrażenie, że zamek znów opustoszał. Unikała go kiedy tylko mogła, ale nie umknęły jego uwadze dwa srebrne sińce wokół jej nadgarstków, a najgorsze było to, że wiedział kto jej to zrobił. Próbował ją przeprosić. Wytłumaczyć się i obiecać, że nigdy więcej nie przysporzy jej bólu. W końcu kochał ją bezgranicznie. Jednak ona nie chciała z nim rozmawiać. Czasem miał wrażenie, że... zaczęła się go bać.

Cóż za paradoks. Potężna wiedźma Sagary bała się takiego zwykłego człowieka jak on. Było to dla niego nie do pomyślenia. No bo nigdy nie widział, by okazała strach, nigdy nie dostrzegł jej łez. A jednak wtedy w sypialni wyraźnie drżała na całym ciele, a na jej twarzy malował się lęk.

Zasłużyła na to.

Doprowadzało go do szału, gdy widział jak rozmawia z innymi ludźmi, a jego traktuje jak powietrze. Przecież ona jest jego... To z nim powinna spędzać czas... rozmawiać. Niczego nigdy od niej nie chciał. Jedyne czego pragnął to miłość. Czy dziecko nie jest tego dowodem? Czemu go okłamywała? Czy nie powinni być ze sobą szczerzy?

A może... ona nigdy go nie kochała... co jeśli bawiła się nim od samego początku? W końcu była wiedźmą. Istotą niezdolną do łez.

Mętlik w jego głowie narastał, nie potrafił z nią rozmawiać, więc swoje żale wylewał przy alkoholu w towarzystwie Nikoli, która zawsze witała go w swoim domu z otwartymi ramionami. Kobieta radziła mu by tym razem się zawziął. W końcu wina leży po stronie wiedźmy, to ona nie chce spełnić małżeńskiego obowiązku wydania potomstwa na świat.

- Co prawda to prawda, ale z pewnością ma jakiś powód.

Dziewczyna spojrzała na niego z nad kieliszka z winem.

- Jesteś zbyt naiwny. Czy pomyślałeś kiedyś o tym, że ona może się po prostu tobą bawić? Nie patrz tak na mnie, wcale nie żartuje. Ona nie jest człowiekiem, może mieć całkowicie inne wartości niż my.

- I co, niby przez dziesięć lat by mnie zwodziła?

- A czemuż by nie? Ona może przeżyć nas wszystkich. Nie widzisz, że nie zmieniła się ani trochę? Masz już trzydzieści trzy lata. Nie zauważyłeś, że ty się powoli starzejesz, a ona nie?

Twarz mężczyzny stężała.

- Wiedzę, że dotarło to do ciebie. Może się tobą znudziła? Mam wrażenie, że nie chce mieć dzieci, by nie wiązać się z tobą całkowicie.

- Przesadzasz - machnął ręką, wypijając za jednym zamachem kolejny kieliszek wina. Obraz mu się rozmazał jeszcze bardziej, a w głowie mu wirowało.

- Kto wie... może cię nawet zdradza, może nie cieleśnie, ale separując cię od siebie dopuszcza się zdrady - wyszeptała zbliżając się do ledwo trzymającego się na nogach mężczyzny. Ta myśl wstrząsnęła nim, tak, że niemal nie wylądował na ziemi. Przed oczami stanął mu obraz uśmiechniętej żony, jednak zamiast niego podszedł do niej obcy mężczyzna. Objął ją zbereźnie, na co ona jęknęła zachwycona. Oczami wyobraźni widział, jak ukochana zatapia palce we włosach obcego mężczyzny, gdy ten dążył do spełnienia.

Pokręcił załamany głową, by odpędzić diabelskie wizje. Poderwał się z krzesła, ale natychmiast na nim usiadł.

- Spokojnie, przepraszam, nie chciałam cię niepokoić - poczuł, jak jej dłonie wplatają mu się we włosy. Uniósł wzrok i ujrzał twarz ukochanej. Nie zastanawiając się przylgnął do niej i zaczął zaborczo ją całować. Zaskoczona spojrzała mu w zamglone oczy. Serce zabiło jej szybciej. Czekała na to tak długo. Z radością oplotła dłońmi jego szyję i odwzajemniła pocałunek. W jej sercu zrodziła się nadzieja, że mężczyzna w końcu przejrzał na oczy... Nareszcie wybrał ją.  

~*~

Następnego dnia obudził się w objęciach Nikoli. Kobieta jeszcze spała, tuląc nagie ciało do cienkiej kołdry. Przerażony zerwał się z łóżka. Wspomnienia upojnej nocy napływały ze wszystkich stron, a on nie mógł uwierzyć w to, co właśnie zrobił. Obwiniał żonę o zdradę, a właśnie sam się jej dopuścił. Pospiesznie się ubrał, po czym wybiegł jak poparzony z miejsca swojej zbrodni, tak jakby opuszczenie sypialni przyjaciółki mogło zmyć popełniony grzech. Biegł na oślep, mając ochotę zrzucić się w otchłań morza. Jednak, gdy zatrzymał się na brzegu klifu, przez obraz własnej zdrady, przedarły się słowa Nikoli.

Załamany usiadł na trawie i zanurzył twarz w dłoniach. Szum morza, pozwalał mu chodź trochę uspokoić myśli.

- Kochanie? - odwrócił się natychmiast w stronę źródła głosu. Przed nim stała zatroskana wiedźma, tym razem była sama. Westchnęła krótko i usiadła obok niego - Stało się coś?

- Nie - odparł szybko.

Zapadła pełna napięcia cisza. Wiedźma nerwowo skubała rękaw swojej sukni. Ostatnimi dniami wiele rozmyślała. Sytuacja na wyspie była coraz gorsza, groził jej bunt z powodu coraz większej liczby uzależnionych i coraz rzadszych dostaw opium. To nie był czas na małżeńskie sprzeczki i tajemnice. Musiała wreszcie mu wyznać prawdę. Jeśli zdecyduje się ją opuścić, to ona zrozumie. W końcu nie może go dłużej trzymać na uwięzi.

- Przepraszam - wyszeptała cicho. - Powinnam była ci powiedzieć od razu, ale bałam się, że mnie nie zrozumiesz.

Milczał, nie był wstanie się choćby ruszyć. Nie miał odwagi nawet na nią spojrzeć, bo bał się, że jeden zły ruch, jedno złe słowo i jego zdrada wyjdzie na jaw, więc siedział w ciszy i pozwalał jej mówić, choć miał ochotę uciec jak najdalej od niej.

Kobieta nabrała powietrza w płuca i wsłuchała się w odgłos rozbijających się fal.

- Ja... - zaczęła próbując znaleźć odpowiednie słowa, nagle jej twarz stężała, skóra przybrała nienaturalnie blady odcień. Rozchylone usta zadrżały.

Ona wie.

Nie czekając aż oskarży go o zdradę jednym ruchem zakrył jej usta i przygwoździł do ziemi. Szarpała się, ale on nie zważając na to, podarł fragment jej sukni i włożył na siłę w zęby. Bez przerwy powtarzał jedno słowo - przepraszam -  gdy krępował materiałem jej dłonie. Związaną żonę wziął na ręce i zaniósł do ich sypialni. Zaryglował drzwi by się upewnić, że tym razem srebrnik nie będzie miał jak wejść.

Nadgarstki żony przywiązał do łóżka. Przerażona szamotała się w każdą stronę. Próbując bezskutecznie wypluć materiał z ust.

Mężczyzna nerwowo chodził po pokoju, co chwilę patrząc na szarpiącą się kobietę. Dopiero teraz dotarło do niego co zrobił. Zaprzepaścił wszytko, wiedział, że spalił ostatni most i że nawet jeśli teraz się wycofa, ona już nigdy nie uśmiechnie się do niego tak samo.

Roztrzęsiony usiadł obok niej. Pogładził ją z czułością po policzku, a w jego oczach tliło się szaleństwo.

- Kocham cię tak bardzo, że nie mogę bez ciebie żyć, ale przez to co zrobiłem nie będziesz chciała ze mną zostać. Jesteś moja. Tylko moja. Proszę zrozum, że nie miałem wyjścia...

Wiedźma przestała się ruszać. Zaskoczony mężczyzna wyjął jej materiał z ust. Przez chwilę milczała. Spodziewał się, że będzie drżeć z przerażenia, ta jednak leżała spokojnie, niczym trup. Trzęsącą się ręką zdjął materiał zasłaniający jej twarz i zamarł. Niegdyś czarne oczy, pokryte były srebrną cieczą, ale nie to go wprawiło w osłupienie. Wiedźma po raz pierwszy patrzyła mu prosto w oczy. Cofnął się raptownie, ale ona podążała za nim spojrzeniem. Usłyszał gwałtowne uderzenie o drzwi, ale nie mógł się ruszyć. Do jego uszu dotarł dźwięk pazurów przecinających drewno, jednak nie odwrócił wzroku. Przez umysł przewijały się mu obce emocje. Strach, zawód, smutek. Łzy spłynęły mu po policzkach.

- Zaśnij - Jego powieki stały się ciężkie, a on sam uderzył o ziemie w momencie, gdy ostre pazury srebrnika rozszarpały drzwi.

Zwierze przedarło się przez przeszkodę i podbiegło do wiedźmy.

- Matko - po pomieszczeniu rozszedł się zmartwiony szept, w akompaniamencie kobiecego płaczu. Z jej zamkniętych oczu płynęły srebrne łzy, a szloch trząsł całym jej ciałem. Kot przeciął więzy, po czym stanął nad nieprzytomnym mężczyzną.

- Czy mam zakończyć jego żywot?

- Nie.

Lampart spojrzał zagadkowo na zapłakaną twarz swojej twórczyni. Nerwowo zagryzała wargę, próbując unormować oddech.  

- On cię skrzywdził.

- Nie można skrzywdzić martwego - wyszeptała, wstając.
 

livli5
 


W głowie miał mętlik. Rozpaczliwie szukał odpowiedniej odpowiedzi na jej słowa. Czy zachłanność rzeczywiście była, aż tak zła? W końcu nie oznaczała ona braku umiaru, a może jednak?

- Bycie zachłannym to nie koniecznie wada... - stwierdził z namysłem -wszytko zależy od tego, czego się pragnie. Niejednokrotnie pcha ludzi do działania.

Wiedźma pokręciła głową, a dzwoneczki w jej włosach lekko zatańczyły.

- Nawet najwspanialsze lekarstwa uzależniają, a ich zbyt duże dawki potrafią zabijać niczym doskonałe trucizny. Pragnienie jest niczym leczniczy napój, natomiast zachłanność to odmiana prowadząca do zguby.

Chłopak spuścił wzrok i wpatrywał się w kamienną posadzkę. Serce łomotało mu w piersi, jakby chciało przypomnieć, że on także nie jest wolny od tej trucizny. Trawiła go od miesiąca, a najgorsze było to, że nie chciał się od niej uwolnić. Szczególnie gdy teraz miał przed sobą najwspanialszą kobietę pod słońcem. Wtedy zrozumiał, że jego przekleństwem jest miłość.

Na początku pragnął jedynie ją znów zobaczyć, lecz teraz nie mógł oderwać wzroku od jej ust. Z niecierpliwością wyczekiwał każdego słowa, jakie z nich wyszły. Gdzieś w środku trawiła go chęć zerwania materiału zasłaniającego twarz, by móc wreszcie poznać skrywany pod nim kolor oczu. Przyłapał się także, że jego myśli kroczą z każdą chwilą coraz dalej. Z zaskoczeniem zauważył, że nie widzi przyszłości bez niej u swego boku. Kochał ją i za nic z niej nie zrezygnuje.

Spojrzał na wiedźmę z determinacją i miłością w oczach, a srebrne zwierzęta poruszyły się zaniepokojone. Motyle poderwały się z kryształowego drzewa. Węże zasyczały, kierując swoje spłaszczone głowy w kierunku młodzieńca, a pawie zaskrzeczały donośnie. Jedynie lampart wpatrywał się w niego nieodgadnionym spojrzeniem, jakby próbował rozszyfrować stojącego przed sobą człowieka.

- Wydaje mi się, że ktoś na ciebie czeka. - Wiedźma uśmiechnęła się przyjaźnie.

- Ale...

- Ci... - uciszyła go przykładając palec wskazujący do ust - Idź do niej, my jeszcze się spotkamy.

Przez chwilę wahał się, jednak nie mógł zignorować jej rozkazu. Ukłonił się, podziękował za rozmowę i przeprosił za wtargnięcie do ogrodu bez zaproszenia, po czym wyszedł z podziemi, całą siłą woli powstrzymując się przed zawróceniem. Pokonując kolejne stopnie, czuł jakby oddalał się od swojego serca.

Dopiero wychodząc z altany, otrząsnął się z otępienia i ruszył do ławki, gdzie miał czekać na Nikolę. Wątpił, że ją tam znajdzie, gdyż niebo powoli zaczynało się barwić od zachodu słońca. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że minęło tak dużo czasu, dla niego to spotkanie trwało zdecydowanie zbyt krótko.

Nagle stanął w pół kroku, zatrzymując się przy fontannie. Na ławce siedziała Nikola, oparta o spory piknikowy kosz, była pogrążona w śnie. Płowe włosy otulały jej piegowatą buzię. Jeden kosmyk z każdym jej oddechem unosił się ku górze i opadał prosto na zamknięte powieki.

- Głupolu, nie powinnaś spać w takim miejscu.

Podniósł ją delikatnie i zaniósł do jej pokoju, starając się przynajmniej w ten sposób wynagrodzić jej dzisiejszy zawód.

~*~

Wiedźma podniosła się ze swojej kryształowej ławki i obróciła się w stronę swojego coraz częstszego gościa. Młodzieniec odwiedzał ją niemal codziennie. Opowiadał o swojej ojczyźnie, rodzinie, pracy na zamku, a czasem po prostu słuchał, nie ważne co chciała powiedzieć. Nieświadomie uczyniła go swoim powiernikiem, a zarazem przyjacielem. Lubiła go, mimo że nadal nie znała jego imienia. Zawsze zaskakiwał ją czymś nowym. Sprawiał, że czas mijał jej przyjemniej.

Kobieta podeszła do kryształowego drzewa i wyciągnęła swoją bladą dłoń w kierunku zwisającego z gałęzi węża. Srebrny gad z czułością oplótł się wokół jej nadgarstka.

- Nigdy nie zapytałeś się mnie o to, czym jestem.

Młodzieniec ruszył się niespokojnie.

- Dla mnie nie ma to znaczenia.

- A jednak nie ukryjesz, że jesteś tego ciekaw. - Nie uzyskawszy odpowiedzi, pogłaskała węża po głowie. – Srebrniki to istoty, które rodzą się ze srebra i wiedźmiej obecności. Są jak dzieci. Kochają swoją twórczynię całym swoim jestestwem, nawet po jej śmierci... - zamilkła na chwilę, by odłożyć gada na drzewo. – Pamiętasz naszą pierwszą rozmowę?

Chłopak skinął głową.

- Moim grzechem jest pragnienie wiedzy. To ona uczyniła mnie wiedźmą. To ona... - głos jej zadrżał, a ona uniosła dłonie ku materiałowi na twarzy. Zdjęła go drżącymi dłońmi i odwróciła się do chłopaka – Straciłam wzrok wraz ze stworzeniem swojego pierwszego srebrnika.

Młodzieniec wstrzymał oddech i wpatrywał się w czarne jak węgle oczy, ze srebrnymi plamkami na tęczówkach. Na skroniach widniały rubiny wtopione w skórę, od których ciągnęły się srebrzyste sieci szram. W pierwszej chwili nie wierzył w jej słowa, jednak jej spojrzenie było puste. Jak nocne niebo z nielicznymi gwiazdami, spoglądające na wszystkich, a zarazem na nikogo.

Chłopak wstał i podszedł do wiedźmy. Ujął w dłonie jej bladą twarz i delikatnie potarł kciukami wtopione w skórę kamienie. Po czym się nachylił i zrobił to, o czym marzył odkąd ją po raz pierwszy ujrzał. Skosztował jej ust.
  • awatar Kate - Writes: Albo mi się tylko wydaje, albo kroi nam się tutaj jakiś romansik. Lecę czytać dalej.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

livli5
 
- Legenda głosi, że mury tego zamku miały zaszczyt widzieć czasy, gdy życie na Sagarze było marzeniem dla nie jednego człowieka. - Zygmunt ściszył głos, jakby sięgał pamięcią do odległych czasów. - Podobnież przebiegał tu główny szlak morski, który zostawiał część swojej fortuny na naszej wyspie, a sprawą tego całego dobrobytu miała być najpiękniejsza kobieta na ziemi. Właścicielka wyspy uwielbiona przez swoich poddanych i jednocześnie najpotężniejsza wiedźma, jaką miał okazję widzieć świat. Zapewne domyślacie się, że takie bogactwo w rękach kobiety, nie ważne kim by była, było niedorzeczne. Każdego dnia przypływali do niej ludzie z całego świata, mając nadzieje, że to właśnie ich obdarzy uczuciem, a zarazem całym swym majątkiem. Jednak ona była niewzruszona na liczne zaloty. Jej serce było z kamienia, którymi zwykła się otaczać... przynajmniej do czasu, aż na wyspie pojawił się marynarz taki jak wy. Człowiek, którego sprowadziło samo morze... jednak wiedźcie, że ocean jest istotą o paskudnym poczuciu humoru...

Rok 1756 Sagara

Pierwszy raz słysząc o wiedźmie z Sagary głośno się roześmiał. W końcu wszyscy dobrze wiedzieli, że wiedźmy nie istnieją, a sam fakt, że ktoś mógł tak nazwać wysoko postawioną kobietę, wydawał mu się wręcz niestosownym. Jednak nie minęło dużo czasu, gdy przekonał się, że nie tylko Nikola nazywała tak swoją panią. Cała wyspa bez skrupułów szemrała o jej pięknie, mającym zniewalać męskie serca, o czarach, jakie dzieją się w zamku, aż wreszcie, o bogactwie, jakie kryły jego mury. Mimo to mieszkańcy wyspy w niepojęty dla niego sposób kochali swoją panią. Wręcz wznosili ją ku niebiosom za dobrobyt, jaki panował za jej rządów.

Chłopak nie raz zastanawiał się, jaka jest w rzeczywistości, ale pomimo spędzonego tu czasu nie miał okazji nawet ujrzeć jej cienia. Od momentu, gdy morze wyrzuciło go na brzeg minął miesiąc. Na początku opiekowała się nim Nikola, gdyby nie ta dobroduszna dziewczyna, zapewne wykrwawiłby się na tej plaży, a gdy już w miarę doszedł do siebie, zatrudnił się na zamku, by zarobić na podróż powrotną. Tak utknął na tej wyspie, nie chcąc się przyznać, że spodobało mu się takie życie i z chęcią zostałby tu na dłużej... a przynajmniej do chwili, gdy na własne oczy nie ujrzy osławionej wiedźmy.

Ten moment przyszedł szybciej niż kiedykolwiek przypuszczał. Pierwszy raz spotkał ją, gdy szukał Nikoli, by przekazać jej, że dostawca żywności do zamkowej kuchni chce z nią rozmawiać. Wyszedł właśnie z korytarza dla służby, gdy dostrzegł idącego ku sobie lamparta. Przerażony zastygł w bezruchu. Wielki kot wyglądał jak jubilerskie dzieło sztuki, pobudzone do życia. Chłopak przylgnął do wciąż otwartych drzwi, zastanawiając się nad możliwą ucieczką i wtedy dostrzegł ją. Szła parę kroków za lampartem, szeleszcząc wieloma warstwami swojej jedwabnej sukni.

Czy była piękna? Gdyby ktokolwiek go o to w tej chwili spytał, odpowiedziałby, że ujrzał żywe bóstwo stąpające po ziemi. Lecz, gdyby ktoś zapytał, jak wyglądała, wtedy nie mógłby odrzec wiele. Opisałby suknie wydającą się pochodzić z dalekich azjatyckich krain. Mówiłby o hebanowych włosach lekko spływających spod zasłaniającego oczy materiału ozdobionym piórami, kwiatami i złotymi dzwonkami. Jednak to, co utkwiło mu w pamięci to nie suknia, a usta... delikatne, z ledwo zauważalnym uśmiechem, gdy wraz ze swoim srebrnym towarzyszem minęła go tak, jakby była duchem, którego nikt nie miał prawa dostrzec.

Jak można zakochać się w kobiecie widząc jedynie jej usta? On też się zastanawiał, a jednak jej obraz nie przestawał nawiedzać go w snach, a wkrótce i na jawie. Teraz już wiedział, czemu zwą ją wiedźmą, bo sam niechybnie uległ jej urokowi.

Mijały dni, a jego zaczęła trawić tęsknota, zastanawiał się, co musiałby zrobić, by ukochana zwróciłaby na niego swoją uwagę. By chodź raz móc usłyszeć jej zapewne słowiczy głos. Nie raz wieczorami zgadywał jakiego koloru mogą być jej oczy. Może były oliwkowe, a może błękitne jak ocean. Jednak ostatecznie stwierdzał, że kobieta, taka jak ona musi mieć oczy złote, jak dzwonki lekko podskakujące koło jej włosów. Coraz częściej przyłapywał się także na szukaniu jej wzrokiem, jakby istniał chociaż cień możliwości, by mogła się przechadzać wśród zwykłych mieszkańców.

Myślał o niej w każdej chwili i zastanawiał się, co mogłoby wywołać na jej twarzy uśmiech i wtedy przypomniał sobie srebrnego lamparta. A gdyby... zerwał się z miejsca i wybiegł z pokoju, zostawiając zaskoczoną Nikole, z którą jeszcze chwilę temu jadł obiad. Niemal biegiem skierował się do miejscowego jubilera. Pospiesznie rozejrzał się po wszelkiego rodzaju pierścionkach, naszyjnikach, bransoletach, jednak jego oczy nie natrafiły na to, czego szukał.

- Panie, czy wyrabiacie figury zwierząt? - zapytał handlarza, a ten uśmiechnął się szeroko i z wyraźną uległością wyciągnął spod lady nieduże pudełko.

- U nas wszystko się znajdzie, oto moja perełka, największe dzieło sprowadzone z odległych krajów. Skrzydła motyla wykonane są ze szczerego srebra, a kamienie w jego skrzydłach, to najprawdziwsze szmaragdy. Taka okazja nigdy więcej się panu nie trafi. A to wszystko tylko za trzysta pistoli.

- Trzysta pistoli?! Człowieku toż to cała fortuna!

Urażony handlarz zamknął pudełko i powolnym ruchem schował je z powrotem pod ladę.

- Jak za drogo, to niech pan czego innego sobie poszuka.

Chłopak zacisnął ze złości pięści i wyszedł ze sklepu, przeklinając zachłanność handlarzy. Jednak wiedział, że ten motyl, mógłby być kluczem do serca jego ukochanej. A jak... zatrzymał się nagle na tę myśl i skarcił samego siebie o taką głupotę. Zdał sobie bowiem sprawę, że gdyby wiedźma chciała tego motyla, to bez problemu dałaby handlarzowi te trzysta pistoli i najzwyczajniej go kupiła. Wściekły, a zarazem smutny ruszył z powrotem do swojej kwatery, gdyż uświadomił sobie, że nie może zaofiarować jej nic, czego sama by nie zdobyła.

e9ab25ed59de3f77df438ca81d0abee5.jpg
  • awatar SallyLou: Och historia bardziej intrygująca i bajeczna niż sądziłam. Spodziewałam się nieco innej wersji, choć to pewnie jeszcze nie koniec i czymś nas zaskoczysz :D Pani zamku przypomina mi barwnego rajskiego ptaka, którego wszyscy widzą patrząc tylko na ozdabiające go pióra. Zastanawiam się jaka ona jest i czy ten zakochany w niej chłopak zdobędzie w jej oczach uznanie.
  • awatar Kate - Writes: Ooo.... Coraz bardziej mi się podoba. Akcja robi się coraz bardziej zawiła, takie lubię!
  • awatar Seiti: "By chodź", a nie "choć"? Piękna historia. Twój styl tutaj wznosi się na wyżyny. :*
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów