Wpisy oznaczone tagiem "niespodzianki" (115)  

plush
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

plush
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

plush
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

plush
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

plush
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

plush
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ulek
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

smarkula
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
smarkula:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

smarkula
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
smarkula:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

becikowo
 
a teraz mam pytanie do Was!
jaki prezent można kupić ukochanemu!!!?????
chciałabym zrobić mu wielką niespodziankę...
ale mam tylko praktycznie 1 dzień...
i chyba nic nie przyjdzie mi z netu na czas...

a niestety już pomysły mi się wyczerpały...

pomóżcie...
  • awatar Candy P.: Zegarek bądź łańcuszek z przywieszką(blaszka z literką)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

smarkula
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
smarkula:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kalimera
 
Jak to jest, że w naszym kraju zima od wieków jest zaskoczeniem, a z opadów śniegu w grudniu robi się sensację?
Dziś rano Wkurw postanowił towarzyszyć mi w drodze na uczelnię - autobus, którym normalnie dojeżdżam na zajęcia w ciągu 15min tym razem wlókł się w takim tempie, że szybciej bym doszła sama. Na szczęście wychodzę z domu z godzinnym zapasem, gdyby nie to, pięćdziesięciominutowa jazda autobusem spowodowałaby niechybne spóźnienie się na rentgeny.
Śnieg w tym Mieście_Paradoksów pada bez przerwy od godziny drugiej nad ranem - wiem to na pewno, w końcu spędzałam nocne godziny w towarzystwie Bezsenności;-). Od drugiej do szóstej nikt nie pomyślał, że trzeba by wypuścić pługi na główne arterie komunikacyjne miasta. Nic dziwnego, że dojazd zajął mi tyle czasu - autobus grzązł w korku oraz w śniegowej brei, przemielonej oponami setek samochodów. Ale w sumie nie powinnam narzekać. Przecież w naszym kraju zima co roku zaskakuje drogowców. A wybory, niestety, dawno już za nami...


Pomijając komunikacyjny stres, który ograniczę zwiększając swój zapas czasowy lub chodząc na zajęcia z buta (najlepiej polegać na sobie), ta zima jest przepiękna. Na drzewach zalegają śniegowe czapy, zaspy sięgają do kolan, a w świetle latarni wirują białe płatki. Byłam dziś w lesie - krajobraz jak z bajki, wiatr osypywał śnieżny pył z drzew, to tu, to tam, pachniało sosnami i było tak cicho... Niesamowicie. Nie wiem, jak można na to narzekać. Wszystko jest lepsze, niż listopadowe pożółkłe trawniki, szarość ulic i gołych drzew.
 

smarkula
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
smarkula:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kalimera
 
hija_de_la_noche: No cóż, to musiało w końcu nastąpić. Uczelnia musiała w końcu zacząć mnie "uszczęśliwiać". Nie mogło przecież być tak, że wszystko będzie dziać się zgodnie z planem, żeby można było sobie jakoś ułożyć życie prywatne. To było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe, te prawie dwa tygodnie spokojnych zajęć, wykładów, bezstresowej nauki wieczorami, przespanych nocy...
Otóż sytuacja przedstawia się następująco: na katedrach wywieszone są szczegółowe plany zajęć, włącznie z datami kolokwiów. Na początku semestru nanoszę sobie te daty w kalendarzu, do tego dołączają dyżury i już wiadomo, kiedy trzeba będzie cisnąć. W ten sposób można się psychicznie przygotować, że będzie ciężko i wtedy jakoś łatwiej to znieść. Kolokwium z epizotiologii miało być w przyszłym tygodniu, zgromadziłam więc zapas materiałów, do których zaglądałam na luzie i zaplanowałam wyjazdowy weekend. Tymczasem dziś dowiaduję się, że jutro zostaną wywieszone listy przydziału (kto u kogo zdaje), a pierwszy termin może być już w piątek. Zajebiście. Nie ma to jak dwudniowe wyprzedzenie. A właściwie to jednodniowe, gdyż dziś zajęcia kończyły się późno, lista będzie jutro, tyle że jutro też niestety będzie już dość późno, kiedy w końcu dowlokę się na stancję. Jak to dobrze, że ci ludzie wymyślają dla nas ten swoisty "tor przeszkód". Dzięki temu moje życie prywatne wprost kwitnie, wyglądam świeżo, nie potrzebuję lać w siebie kawy, czuję się świetnie, a mój organizm przyjmuje stres na klatę, niczym koks hantelkę...
 

felsenfest
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów