Wpisy oznaczone tagiem "recenzje" (1000)  

hairlovelo
 

“Szampon przeznaczony do włosów tłustych i normalnych. Zawiera naturalny ekstrakt z szyszek chmielu oraz olejek tatarakowy. Dzięki tym składnikom posiada właściwości bakteriostatyczne- zmniejsza łojotok skóry głowy. Nadaje włosom puszystość i połysk.”



Tyle było by od producenta. Jak widać krótko i konkretnie.

IMAG1568.jpg
OPAKOWANIE
dość "toporne", raczej mało gustowne ale jakoś tak mi się podoba, chyba wywołuje u mnie dobre skojarzenia. W każdym razie wygodne i czytelne. Można ustawić do góry nogami, a dozownik daje nam tyle ile chcemy.

ZAPACH
właściwie nie wiem. Może taki chemiczny? Może trochę ziołowy? Ale nie utrzymuje się na włosach i jest delikatny.

DOSTĘPNOŚĆ
szampon kupiłam w sieci sklepów Drogerie Polskie i właśnie w takich mniejszych drogeriach chyba bym go szukała.

SKŁAD
IMAG1572.jpg
Czyli: woda, silny detergent oczyszczający, sól (zwiększa lepkość, usuwa zapachy), sub. myjąca pochodzenia kokosowego (renatłuszczająca: odbudowuje barierę lipidową), ekstrakt z chmielu:
-łagodzi stany zapalne,
-wzmacnia włosy,
-zapobiega wypadaniu włosów,
-zapobiega łupież,
-zmniejsza łamliwość,
dalej mamy: zapach, emolient, kwas mlekowy (nawilża), konserwant, konserwant, konserwant, zapach, zapach, barwnik, barwnik.

Dla porównania skład szamponu Barwa Naturalna tataro-chmielowego: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, PEG-75 Lanolin, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Keratin, Propylene Glycol, Acorus Calamus Extract, Humulus Lupulus Extract, Citric Acid, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Benzyl Salicylate, Cl 15985, Cl 42090.

Ziołowe ekstrakty na 9, 10 miejscu, w Evie na 4. Jest i duża butla typowa dla polskich szamponów ziołowych.
5900002062042_1_7.jpg
DZIAŁANIE
szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy, zwiększając ich objętość u nasady jednocześnie nie plącze i nie wysusza na długości w komplecie z odzywką/maską (co drugie mycie stosuje Kallosa z silikonami, jednocześnie dość często olejuje włosy). Bardzo dobrze się pieni chociaż ma dosyć rzadką konsystencje. Jego wydajność pozwoliła mi używać 240 ml przez 5 tyg, co u mnie jest typowym wynikiem. Łatwo się spłukuje, nie zwiększa wypadania, wręcz przeciwnie używając go włosy wypadały w minimalnych ilościach (ale nie przypisuje tego temu szamponowi). Zauważyłam tez wysyp baby hair nad czołem, a ponieważ nie stosuje niczego na skórę głowy obecnie to mogę spekulować, że szampon pozytywnie przyczynił się do odrastania moich włosów po wielkiej fali wypasania zimowego.
W bardzo małym stopniu przedłużał świeżość włosów. Włosy faktycznie były puszyste i błyszczały.

PODSUMOWUJĄC
No uwielbiam. Dla moich cieniasków jest idealny. Tyle radości za 4 zł.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

americanwoman3
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

hairlovelo
 
Kosmetyk o którym będzie mowa polecałabym wszystkim fanom naturalnej pielęgnacji zarówno od podstaw lub jako urozmaicenie dla drogeryjnych produktów. Indyjski typ włosów stanowi dla mnie wręcz ideał. Grube, ciemne, zazwyczaj proste i gęste. Czy ktoś kiedykolwiek widział kobietę z Indii z brzydkimi włosami?
IMAG1483.jpg
OPAKOWANIE
puder zapakowany jest w foliowy woreczek i kartonik, więc może nie najbardziej wygodnie ale mi to nie przeszkadza.

ZAPACH
no cóż... trzeba się przyzwyczaić, a to nie takie łatwe. Trudno mi określić czy zapach jest przyjemny czy nie, po prostu jest intensywny. Jeśli indyjskie zapachy kojarzyły wam się z ciężkimi i "dusznymi" nutami to ten puder mniej więcej oddaje te klimaty.

KONSYSTENCJA
łatwo wzbijającego się w powietrzu pudru. Kalpitone można rozrobić z czym tylko dusza zapragnie. Standardowo z wodą ale również z olejem, zwykłymi maskami/odzywkami czy wszelkiego rodzaju pielęgnacyjnymi kosmetykami płynnymi. Wszystko zależy jaki efekt chce się osiągnąć.

DOSTĘPNOŚĆ
tu raczej nie najlepiej ale pomocna rękę wyciągają sklepy internetowe i Allegro, oczywiście warto porównywać ceny. 100g/12zł

SKŁAD
IMAG1490.jpg
Każde z ziół posiada szerokie i warte zainteresowania właściwości szczególnie cenne w pielęgnacji włosów, jakbym chciała je opisać to musiałabym każdemu z osobna poświecić cały wpis. Odsyłam więc do internetu.

DZIAŁANIE
puder stosowała głownie na dwa sposoby:
*MASKA DO SKÓRY GŁOWY:
stosowałam po myciu włosów, proszek rozrabiałam z woda, czasem dodając olejków eterycznych. Raz w tygodniu po zmyciu szamponu nakładałam KalpiTone na skórę głowy i włosy u nasady, a na długość włosów zwykła odzywkę czy maskę. Po 0.5-1 h wszystko spłukiwałam.
Maska świetnie odświeża skór głowy i dzięki niej włosy dłużej były świeże (efekt był jednak doraźny, być może po kilku miesiącach stosowania byłyby bardziej długotrwały). Szczególnie przydatna dla posiadaczek cienkich włosów, ponieważ unosi u nasady i zwiększa objętość. Minusem może być, że trochę plącze włosy dlatego najlepiej używać w duecie z odżywczą maską (Kalpi tone na skalp, maska na włosy).
Nie zauważyłam wpływu na wypadanie, wzrost włosów, ale być może powinno stosować się ją dłużej w tym celu. Podczas spłukiwania nie zauważyłam by wypadało więcej włosów niż zazwyczaj.
IMAG1492.jpg
*MASKA DO WŁOSÓW
stosowałam przed myciem, czasem miksowałam z samym olejem (łatwo przesadzić z olejem w efekcie czego trudniej zmyć), jednak najczęściej i w ostatnim czasie regularnie (co rzadko mi się zdarza w odniesieniu do domowych zabiegów) miksowałam ją z: olejem, maską bez silikonów (Biovax do ciemnych), mgiełka proteinową Lactimilk (do czasu), dodawałam również olejków eterycznych, keratyny i gliceryny (jednak później pomijałam ostatnie). Maskę nakładałam 1-2 razy w tygodniu na 0,5-1 h.
Z efektów byłam bardzo zadowolona, włosy były niezwykle wygładzone i odżywione. Łatwiej się rozczesywały, niestety w tej postaci maska nie przedłużała świeżości włosów (nawet nie nakładałam jej na skalp). Nie ma chyba sensu się rozpisywać, po prostu dawno tak nie lubiłam się z domowymi maseczkami.

Efektów ubocznych takich jak przyciemnienie włosów, łupieżu, wzmożenia wypadania itd nie zauważyłam (zauważyłam lekkie rozjaśnienie włosów, ale to nie wina tej maski ponieważ teoretycznie może ona lekko przyciemniać włosy, radze uważać stosując na jasnych włosach).

PRODUCENT
Hesh Kalpitone jest naturalna mieszanką ziół takich jak: aloes, amla, brahmi, shikakai oraz innych ziół, które są znane od starożytności w pielęgnacji włosów. Puder rozrabiany jest jako pasta z woda lub olejem i przetrzymywany jest godzinę lub dłużej przed użyciem. Hesh Kalpotone nadaje naturalnego koloru włosom. regularne stosowanie może pomóc wzmocnić cebulki włosów lub zwalczyć problemy tj. łupież, wypadanie i przedwczesne siwienie włosów.
(Moja uwaga: nie trzeba maski odstawiać na godzinę przed użycie, jednak jeśli chce się uzyskać efekt lekkiego przyciemnienia włosów to lepiej tak postąpić.)

Zgodne z ajurwedą.

Zalecana próba uczuleniowa (nałożenie pasty za uchem, a po zmyciu obserwacja skory przez najbliższe 24h).

PODSUMOWANIE
uważam, że mieszanka ta jest idealna dla ciemnych i cienkich włosów, które pragną objętości i ograniczenia przetłuszczania się skory głowy. Oprócz tego idealna do pielęgnacji moich włosów.

Lubicie zioła lub indyjskie kosmetyki? :)
  • awatar AmericanVintage: O tak, Hinduski mają przepiękne włosy ♥
  • awatar blog.carolicious: kurde myślałam na pierwszy rzut oka, że to jakiś puder dla ciemnowłosych :D w sensie, że stosuje się go na coś w pudrowej konsystencji, a to do rozrabiania z wodą, maskami etc :) ale i tak bardzo ciekawy i wart wypróbowania produkt :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
OHY I AHY PRODUCENTA
“Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają: płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk; proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając; kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów. Zabieg powoduje, że włosy są gładkie i proste, ujarzmione i nawilżone, miękkie i błyszczące, łatwe do rozczesania. Do każdej saszetki dołączany jest czepek utrzymujący ciepło. Powoduje on wzrost temperatury, co wspomaga wnikanie składników aktywnych w strukturę włosów.”
IMAG1155-1.jpg
OPAKOWANIE
saszetka 2x10ml, gdzieś tam kiedyś coś tam czytałam o większych opakowaniach ale nie sprawdzałam. "2 aplikacje" czyli pojedyncza saszetka na raz.

ZAPACH I KONSYSTENCJA
zapach był przyjemny ale nie zapamiętałam go (typowo kosmetyczny). Konsystencja gęsta i zbita, łatwo się nakładała i bardzo, bardzo łatwo się wypłukała z włosów za co plus.  

DOSTĘPNOŚĆ
drobniejsze drogerie osiedlowe, sklepy internetowe, jak to bywa z produktami Marion. Cena to 2-3zł.
IMAG1354.jpg
 Skład jest całkiem okey. Olej ze słodkich migdałów i proteiny pszenicy znajdują się przed silikonami> produkt raczej proteinowo-emolientowy, jeśli czyjeś włosy nie lubią protein to mogą być niezadowolone.

Działanie zabiegu chciałam porównać do działania odżywki po myciu, dlatego wylądował na włosach po myciu jak każda odżywka bez czepka.
1. Umyłam włosy szamponem NaturVital wymieszanym z rożnową glinką dwukrotnie.
2. Nałożyłam zabieg laminowania na ok. 10 min bez czepka (swoją droga w moim zestawie nie było czepka dlatego minus dla sklepu).
3. Po zmyciu nałożyłam serum na końcówki Marion orientalne olejki (z o. kokosowym). Efekt:
IMAG1380.jpg
Za drugim razem efekt był lepszy niż za pierwszym. Z pierwszego razu nie byłam zadowolona, włosy były puszyste, wręcz lekko spuszone, końcówki trochę sztywniejsze niż zazwyczaj, trochę trudniej się rozczesywały jednak błyszczały się jak zawsze i nie były przyklapnięte.
Drugie użycie dało trochę lepsze rezultaty. Włosy rozczesują się dobrze, są puszyste (może na zdjęciu wyglądają na lekko puszone po rozczesaniu ale ten efekt minął) i ładnie się błyszczą. Jednoczenie objętość nie ucierpiała a trochę się tego obawiałam bo w końcu zabieg wygładzania no i to 10 ml na raz to trochę dużo jak na moje włosy. Jestem zadowolona ale w sumie nie wiem czy skusze się kolejny raz, bo nie był to efekt przewyższający dobrze dobrana odżywkę/maskę. Większego wygładzenia nie zauważyłam, włosy też nie są idealnie proste.
  • awatar Gabrielaa: używałam ostatnio i po raz kolejny się przekonałam że moje włosy nie lubią protein tylko i wyłącznie emulienty :)
  • awatar perasperaadastra81: a u mnie leżą jeszcze nieużywane...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

fashionworld
 
Pewnie znacie maseczki typu peel off, ale czy słyszeliście o takich szminkach? Nanieś ją na usta, poczekaj do wyschnięcia, zerwij powstałą warstwę i ciesz się kolorem ust trwałym jak tatuaż. Czy to działa? Zapraszam do lektury na:  
robertakaaa.blogspot.com/(…)romantic-bear-peel-off-…
_DSC5536.JPG
 

hairlovelo
 
Uf, w końcu udało mi się coś zużyć. Z wpisów wynika, że ostatni szampon zużyłam 3 miesiące temu. No dobra, tego jeszcze do końca nie zużyłam, bo zostało mi jeszcze trochę w buteleczce wymieszane z glinką.
IMAG1359.jpg
OPAKOWANIE
solidne, funkcjonalne: widać ile zostało i ewentualnie można postawić do góry nogami. Sama stylistyka trochę ma sugerować, że to produkt naturalny, reszta to chyba kwestia gustu.

ZAPACH
nie jest typowo ziołowy, nie utrzymuje sie na włosach. Przyjemny i delikatny ale trudno mi go określić.

KONSYSTENCJA
dość gęsta, przy końcówce szampon powoli "toczył" się ku otworowi dlatego lepiej postawić go wtedy na zakrętce. Kolor to perłowy biały, a ja jakoś nie przepadam za perłowymi szamponami...

DOSTĘPNOŚĆ
wiem tylko o Drogeriach Natura, w promocji kupiłam za 12 zł/300ml.

SKŁAD
IMAG1360.jpg
Opakowanie głosi, że szampon jest "wolny" od barwników, parabenów, olejów mineralnych i silikonów, a zawiera organiczne, certyfikowane ekstrakty. Skład jest raczej przeciętne, ekstrakty zostały pogrubione więc widać jak wysoko się znajdują, niestety zawiera polyquaternium 11, który jest substancją filmotwórcza, czego wole unikać w szamponach.

DZIAŁANIE
Może zacznę kolejno od tego co obiecuje producent. Nie zauważyłam wzmocnienia włosów, owszem zdarzało się, że włosy nie wypadały przy myciu ale też i czasem wypadały. Nie sadze aby ten szampon miał na to wpływ ale tez nie używałam go regularnie dłuższy czas.
Nie mam wrażliwej skory głowy, ale tez nic mnie w tym szamponie nie podrażniło.
Czy pielęgnuje włosy? Szampon? (Czy muszę w ogóle odpowiadać?)
Puszystości i zwiększenia objętości tym bardziej nie zauważyłam. Wręcz przeciwnie, może nie powodował przyklapu ale minimalnie objętość zmniejszył.
Oprócz tego: dosyć dobrze zmywa maski, oleje. Łatwo się spłukuje i dobrze pieni. jest wydajny i niewiele go potrzeba. Nie przedłuża świeżości włosów. Nie plącze ale tez bez odzywki go nie stosowałam.
IMAG1368.jpg
PODSUMOWUJĄC
szampon trochę denerwował mnie po dłuższym używaniu dlatego często go odstawiłam, głownie dlatego że w nie dużym, ale zauważalnym stopniu pozbawiał objętości i świeżości włosów u nasady. Włosy się przyzwyczajały do niego. Jako że mam cienkie włosy jest to dla mnie sprawa pierwszorzędna dlatego nie zdecyduje się ponownie na ten szampon. Myślę, że jest po prostu przeciętny.

Ciekawe jak słynna maska aloesowa się u mnie spisze, na razie czeka na swoją kolej. :D
  • awatar MusicItsMyLife: też mnie nie zauroczył-wolę ten niebieski od wypadania,jest super
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiaj trochę o produkcie, który zna każdy chociażby tylko z widzenia. Pol litrowe kremy od Isany maja pewnie tyle samo sprzymierzeńców co przeciwników.
IMAG1343.jpg
OPAKOWANIE
prosty, plastikowy słoiczek o pojemności pol litra. Łatwo się odkręca nawet kiedy mam śliskie ręce do kremu.

ZAPACH
o tak! Jest świeży, owocowy (chyba przeważa nuta granatu) i słodki ale nie mdły czy zbyt intensywny. Niestety nie utrzymuje się na skórze, ale dzięki temu nie kłoci się np. z perfumami.

KONSYSTENCJA
jest dosyć rzadka przez co jednocześnie szybko się wchłania i dość łatwo się smuży jeśli nałożymy go w zbyt dużej ilości. Można by wtedy go tak wsmarowywać w kółko, ale pozostawiony na skórze sam sobie szybciej wchłonie. Wydajny. Barwę ma... kremową.

DOSTĘPNOŚĆ
Rossmann, bywa w promocji od czasu do czasu.

SKŁAD
IMAG1346.jpg
OD PRODUCENTA
Isana krem do ciała Owoc Granatu i Figa został specjalnie opracowany do pielęgnacji skóry suchej. Bardzo skutecznie działający pantenol pomaga utrzymać równowagę wilgotności skóry i w ten sposób chroni ją przed wysuszeniem. Ekstrakt z owocu granatu wzmacnia to działanie i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Specjalna formuła pielęgnacyjna zawierający pełny witamin ekstrakt z figi i bogate w składniki masło shea rozpieszcza skórę, a łagodny zapach kremu uwodzi zmysły. Krem do ciała dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania, nie pozostawiając klejącej warstwy na skórze. Bez olejów mineralnych, silikonów i parabenów. Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie- pH przyjazne dla skóry.
IMAG1349.jpg
DZIAŁANIE
najkrócej mówiąc krem jest lekki. Dla skóry suchej mógłby być niewystarczający.
I to by było na tyle jeśli chodzi o jego docelowe stosowanie. Oprócz tego krem jest bardzo wszechstronny, bo oprócz kremu do ciała możemy używać go jako kremu do włosów. To dobra alternatywa dla tych którzy nie przepadają za olejami (lepiej nakładać go na wilgotne włosy).
Jednak podstawowym zadaniem mojego kremu był demakijaż. Świetnie spisuje się w roli mleczka do demakijażu. To jeden z tych kosmetyków na które nie warto wydawać więcej pieniędzy ponieważ na skórze jest dosłownie chwile. Ma oczyszczać i nie podrażniać. I ten krem spełniać te warunki.
Nigdy nie byłam przekonana do płynów micelarnych itd. Ot po prostu konsystencja mleczka bardziej mi odpowiada. Tak oto moim stałym gościem na półce było mleczko BbBeaytu (różowe, z Biedronki), po którym niestety skóra w okolicy oczy lekko szczypała. Następny był Garnier, również różowa wersja. Tu okey, ale alkohol denaturowy na wysokim miejscu w składzie w produkcie który ma kontakt z oczami. No way. Były jeszcze mleczka Celii: strasznie rzadki, a później Ziaji i Farmony (borowinowy czy jakoś tak), obydwa na parafinie, również rzadkie. Oto krotka historia dlaczego padło na Isane.
Co prawda nie najlepiej radzi sobie z eyelinerami w żelu, ale mogę mu to wybaczyć, bo równie dobrze radzi sobie nawet z tuszami do rzęs jak każde inne mleczko.  
Wcześnie wypróbowałam mleczko do rąk Isany z bawełną (biało-błękitne opakowanie z pompką) i nadaje się równie dobrze, a opakowanie jest trochę wygodniejsze.  

Ah no i ostatni plus. Używając tego kremu jakoś podświadomie ciesze się, że nakładam kosmetyk do pielęgnacji, a nie do oczyszczania (chociaż w tym drugim celu).

Zawsze stosujecie kosmetyki zgodnie z ich przeznaczeniem? :)
  • awatar AmericanVintage: Ciekawe :-) nie zawsze,np. Olejek do ciała używałam do włosów :-)
  • awatar hairlovelo: Fakt, olejki sa bardzo uniwersalne ;)
  • awatar BARB Inspirations: zazwyczaj nie używam wedle zaleceń :P tego kremu używam na włosy :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

asiek0061
 
Egzystencjonalny paw !:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

hairlovelo
 
Serum do twarzy to jeden z tych kosmetyków, które późno wprowadziłam do codziennej pielęgnacji. Można by powiedzieć, że w sumie po co, skoro wcześniej się nie używało to pewnie zbędny. Trochę podzielałam takie podejście, a teraz stosuje go dwa razy dziennie.
IMAG1280.jpg
OPAKOWANIE
Szklany flakonik z pipetką. Złota etykieta i pociemniałe szkło bardzo dobrze się ze sobą komponują. Z pipetką jest już trochę gorze. Działa tak jak powinna, ale niestety zakrętka popękała.
IMAG1287.jpg
ZAPACH
właściwie nie wyczuwalny.

KONSYSTENCJA
jak na serum przystało trochę taka zagęszczona woda. Bardzo łatwo się rozprowadza, szybko się wchłania. Opakowanie stosuje ponad 5 miesięcy i dobiega powoli dna.

DOSTĘPNOŚĆ
zakupu dokonałam w Hebe w promocyjnej cenie: 14 zł (chyba z 20). Zauważyłam, że marka powoli zdobywa popularność, więc myślę, że i w drogeriach internetowych dostanie się bez problemu.
Ava Hydranov.jpg
DZIAŁANIE
serum stosuje rano jak i wieczorem pod krem. Rano jest to lekki krem, a wieczorem Nivea Care.
Serum nie powoduje, że krem wchłania się dłużej, nie powoduje też, że cera szybciej się błyszczy. Spisał się na mojej odwodnionej skórze, dzięki czemu krem po nałożeniu nie szczypał.
Jeśli chodzi o jego działanie nawilżające to solo jakoś nie skradł mojego serca, ale w duecie z kremem podbija jego odżywcze właściwości.
Oprócz tego nie zauważyłam jakichś nie przyjemnych niespodzianek w postaci wyprysków po stosowaniu serum. Ponieważ jest lekkie również nie zapycha.

SKŁAD
IMAG1289.jpg
PODSUMOWUJĄC
jestem na tak i z chęcią sięgnę po inne produkty tej marki w przyszłości.
  • awatar MakeCoffeeNotWar: Używałam z tej serii serum z kolagenem morskim i byłam zadowolona, natomiast to z kwasem hialuronowym robiło u mnie dosłownie NIC :)
  • awatar JaramSieRapem: Muszę kiedyś spróbować :)
  • awatar Mi ki <3: Wszelkie kwasy i olejki zdobywają teraz popularnosc to szukanie antidotum na wieczną młodość hehe każdy pragnie być piękny ^^
Pokaż wszystkie (5) ›
 

valuta
 
Dwie recenzje w ciągu jednego dnia? Nie ma problemu! Gorąco zapraszam:

disneylady.pl/?p=262

621131.1.jpg

Kate.
 

jaramsierapem
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

slimexistence
 
Bilans:
- kluski waniliowe z wody <poniżej przepis>, zielona herbata
- pół słodkiej bułki z serem <bez sera>, jajko na twardo i kromka chleba
- sałatka a'la śródziemnomorska <przepis poniżej>
- serek wiejski z odrobiną dżemu i musli
- pistacje

Ok, zamieszczam szybkie dwa przepisy naprawdę banalne i całkiem niezłe w szczególności sałatka, a kluski ok, ale chyba muszę dopracować dodatki.

Przepis na kluski:
- serek homogenizowany waniliowy
- mąka ok. 150 g <obojętnie jaka, najzdrowsza>
- cukier waniliowy
- jajko

Przepis ogólnie był na trochę większą porcję, ja ilościowo trochę go pozmniejszałam ale praktycznie jest oryginalny. Jedna rzecz - ten cukier... dodałam troszeczkę tego waniliowego no i fakt faktem wyszły niesłodkie ale uznałam, że to nic nie szkodzi zawsze można dosłodzić na talerzu czym się chce dlatego miejcie to na uwadze.
Wykonanie: Mieszamy składniki łyżką na gładką masę i kładziemy łyżką na gotującą się wodę. Gotować aż odejdą od dna.

Sałatka
- sałata lodowa
- rukola
-pomidorki koktajlowe lub zwykły pomidor
- ogórek szklarniowy
- prażone pestki słonecznika
- sos: jogurt naturalny/grecki + sok z cytryny + czosnek + sól, pieprz

No nie muszę chyba opisywać jak zrobić sałatkę... :D Powiem szczerze, że podeszłam do niej trochę sceptycznie, bo słyszałam wiele razy, że nie powinno się łączyć ogórka z pomidorem, takiego zwykłego zielonego ogórka, bo to w jakiś sposób szkodzi. Dlatego własnie nigdy tak nie robię, staram się wystrzegać tego połączenia, chociaż smakuje pysznie, no i dzisiaj od dawien dawna to połączyłam. Jestem ciekawa czy słyszałyście coś na ten temat?

Pomyślałam, że dzisiaj może troszkę z innej beczki polecę jakieś filmy... a może nie tyle polecę co po prostu dam swoją opinię.

Zjawa (2015) film aktualnie w kinach. Opowiada o facecie, myśliwym, który po ataku niedźwiedzia zostaje ciężko ranny. Współtowarzysze podróży zostawiają go na pewną śmierć jednak udaje mu się przeżyć i podąża ich śladem.
~ Film ciekawy; inny. Trzeba jednak dobrze się na nim skupić żeby wiedzieć o co chodzi, w pewnym momencie byłam troszkę znudzona, może nie do końca mój klimat, ale nie mogłabym go nie docenić. Warto obejrzeć.

Listy do M 2 - wiem, że może to nie pora już na ten film, ale nieważne. Chodzą różne opinie, że gorszy od jedynki, inni mówią, że wgl beznadziejny i tak dalej, a ja uważam, że był niezwykle wzruszający, płakałam kilka razy, śmieszny też był. Po prostu inny. Jedynka była zdecydowanie śmieszniejsza, ale według mnie ta część również miała w sobie mnóstwo magii świąt i była super.

Igrzyska śmierci. Kosogłos cz.2 - mi się bardzo podobało. Streszczać nie będę, bo każdy mniej więcej serię zna, według mnie naprawdę fajny film, nawet patrząc tak zupełnie z drugiej strony - gdyby ktoś kompletnie nigdy o nim nie słyszał i obejrzał szukając rozrywki to myślę, że nie zawiódłby się.

Papierowe miasta - film z Carą Delevigne, no musiałam obejrzeć, bo chciałam zobaczyć jak gra :) Jest o chłopaku zakochanym w przyjaciółce z dzieciństwa, która po długim czasie nie utrzymywania znajomości odzywa się jak gdyby nigdy nic, a następnie znika. Chłopak szuka jej, dostrzega znaki, które rzekomo mu zostawiła wierząc, że na końcu ją znajdzie i będą razem.
Na podstawie książki Johna Greena, autora "Gwiazd naszych wina".
~ Mi się ten film niezbyt podobał. Bardzo, bardzo średniawy. Nie ma ani zaskakującej fabuły, ani gra aktorska też nie powala, ani finał nie jest jakiś powalający... Nie zjechałabym go jakoś tak strasznie, ale odniosłam wrażenie, że nie wzbudza żadnych emocji ani nie niesie żadnych szczególnych wartości, a wręcz może jedną - nudę.

Pitch Perfect 2 - film o dziewczęcym zespole acapella, który dąży do sławy i chce być najlepszy - nic tu więcej chyba opisać się nie da. Jest to film, który niezbyt mnie zaskoczył, ja bardzo lubię jakieś takie musicale czy filmy muzyczne lub o tańcu to już w ogóle, ale ten niczym się nie wyróżnił. Ok, dałabym + za śmieszność, ale jeśli chodzi o te całe "występy" to jak dla mnie słabe. Ja uwielbiam gdy tego typu filmy wzbudzają we mnie od razu pasję do śpiewania, występowania, sceny i ogólnie mam ochotę znaleźć się tam i drzeć do mikrofonu... oczywiście w tym wypadku tak nie było.

Ok, dużo treści - mało obrazków haha ;p Nie wiem czy ktoś to przeczyta do końca, ale jak już napisałam to niech leci w eter.

Polecajcie mi jakieś filmowe cudeńka :D
  • awatar gość: Sałatka jak sałatka,ale przepis na kluski wyprobuje na pewno :D Sprobuje zrobic z aromatem waniliowym ;) Co do filmow to STAR WARSY xD A tak na powaznie to nie znam za dużo, raczej preferuje klasyki typu Leon Zawodowiec np. :)
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: chyba zrobię te kluski :D tak nie powinno się łączyć, ponieważ ogórek zawiera enzym askorbinowy, który niszczy witaminę C , która jest w pomidorach więc wychodzi na to,że jak połączysz to jakby nic Ci po tych pomidorach które zjadłaś :P Zjawa widziałam zapowiedź całkiem niezła :) na Listy do M czekam w necie :D Ja bym jeszcze dodała Pitbulla tego co jest w kinach dziś byłam i jestem zachwycona :D Mogę Ci polecić horror "Kto tam?" - nie jest to typowy horror, którego miałabyś się bać lub coś w tym stylu bo nie wiem czy lubisz :P ale głównie zobaczysz do czego zdolne są dziewczyny ;) polecam!
  • awatar Ksatanka♥: Świetny ten przepis na kluski! Jutro robię :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

kaasia
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jaramsierapem
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

valuta
 
(dodaję nowy tag Non-Disney, dotyczyć będzie animacji nie należących do Disneya)

Pokusiłam się wczoraj na obejrzenie pierwszego odcinka Biedronki i Czarnego Kota. Byłam strasznie ciekawa, dlaczego z dnia na dzień stało się to takie popularne. Jest to japońsko-francusko-koreański serial animowany, który premierę światową miał w Korei 1 września 2015 roku.
maxresdefault.jpg

Już na samym początku uderzyła mnie sztuczność postaci, wszyscy jakoś tak sztywno się poruszają.
Dodatkowo nie mogę uwierzyć, że wykorzystali tutaj tak odgrzewany motyw, jakim jest "nie mam pojęcia, że ten Czarny Kot to przystojniak, w którym się kocham". No błagam...
tumblr_static_78ylt6il3iww84o4kcos8gw0o.jpg

Kolejna rzecz, do której muszę się doczepić, jest Władca Ciem. Serio? Nigdy nie słyszałam o głupszym antagoniście... Choć w sumie ma potencjał i może jeszcze jakoś go odratują.
Ostatni, jednak spory szkopuł, to to, że zostaliśmy tak z miejsca wrzuceni w wir wydarzeń. Nie wiemy jak nasi bohaterowie stali się Biedronką i Kotem, jak się poznali itd. To niestety bardzo przeszkadza w odebraniu fabuły.
Jednak to dopiero pierwszy odcinek, więc mam nadzieję, że później się to wyjaśni.
Hawkmoth2.png

Przechodząc do (nielicznych) plusów serialu.

Przede wszystkim design postaci. Po prostu zakochałam się w wyglądzie Nawałnicy. Mimo, że jej motywy są trochę liche, a słowa "idź, moja pogodynko" brzmią po prostu komicznie, to jej wygląd wygrywa wszystko. Choć może aż za bardzo przypomina mi Harley Quinn.
Design Marinette i Adriena z Miraculami jak i bez nich też jest super.
SW_Best_weather_girl.jpeg

Projektantka i model? Brzmi intrygująco!
Bardzo ciekawi mnie kim okażą się główni bohaterowi w swym normalnym życiu.

No i niestety potencjał, czyli coś, przez co mimo wszystkich wad i tak bardzo chcę obejrzeć kolejne odcinki. No bo nie oszukujmy się, takich seriali było już aż za dużo. Więc dlaczego ten ma być taki wyjątkowy? Zobaczymy.
tumblr_static_tumblr_static_filename_640.jpg

Przedpremierowo pierwszy odcinek "Nawałnica" ukazał się w polskiej telewizji 6 grudnia 2015 roku na kanale Disney Channel. Jednak oficjalna premiera serialu odbędzie się 1 lutego 2016 roku.
Dopiero wtedy będziemy mieli okazję zobaczyć kolejne odcinki po polsku.

Zobaczymy jak to będzie.
A przy okazji, na moją wcześniejszą zagadkę poprawnie odpowiedział gość Ivette. Napisz jaką chcesz nagrodę ;D

Kate.
  • awatar Ivette: O,jak fajnie.No nie wiem,może jakaś dedykacja z bella.
  • awatar Mistie: Ja to oglądam z siostrą po koreańsku z angielskimi napisami i gdyby nie to, że w każdym odcinku prawie "to samo się dzieję" to jest fajne
  • awatar Potterwarta: Nie lubię polskiego tłumaczenia :/ Bo jak się ogląda po francusku (czasami bez napisów) i słyszy się Le Papillon, to dziwnie potem się przerzucić na "Władca ciem". Już nawet Hawk Moth brzmi lepiej... xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

zbysiowa
 
Witajcie moi kochani. W zwiąku z wieloma wiadomościami prywatnymi odpowiem na forum. Niestety nie wróce już na pingera. Ta strona bardzo kiepsko u mnie działa. Jeżeli jednak ktoś za mną tęskni, i chciałby dalej śledzić co się u mnie dzieje to zapraszam na mój blog na blogerze:

lawendowabielizniarnia.blogspot.com/

Na razie jest tam tylko kilka wpisów, ale w przyszłości planuje jego większy rozwój. Będą konkursy rozdania i wymianki.
 

hairlovelo
 
Tak się zdarzyło, że wczoraj podjęłam druga próbę wykonania maseczki z udziałem indyjskich ziół na całe włosy (dotychczas tylko na skalp). Pierwsza próba zakończyła się katastrofą, kiedy to dwie łyżki Amli od Hesh zmieszałam z 3 łyżeczkami oleju łopianowego od Green Pharmacy, w efekcie czego włosy  NIE DOMYŁY SIĘ (tzn domyły się tylko przy skórze głowy, dzięki czemu przy warkoczu wszystko było okey). A wczoraj:
IMAG1124.jpg
1. Kilka godzin przed myciem wtarłam w skalp spray z proteinami Lactimilk (tak późno się za nią zabrałam, a teraz tak ją polubiłam i chociaż używam 2, 3 tygodnie to połowy już nie ma).
2. Na ok 1-2 h przed myciem resztę włosów spryskałam również proteinami Lactimilka, a następnie nałożyłam: zmieszane 2 łyżki Kalpi Tone, 2 łyżki o. łopianowego GP z kilkoma kroplami gliceryny, o. z drzewa herbacianego i cedrowego.
3. Umyłam TRZY krotnie włosy (z obawy, że znowu się nie domyją, ale na szczęście to były tylko obawy) szamponem prowansalskim Planeta Organica (jednocześnie rozdziewiczając go).
4. Na kilka minut nałożyłam maskę Biovax do włosów ciemnych.
5. Na koniec w skalp wtarłam tonik przeciw wypadaniu Receptury Babuszki Agafii, a w końcówki serum z Mariona. Efekt wczorajszego kombinowania i całodziennego warkocza jest taki:
IMAG1123.jpg
Trochę żałuje, że nie mogłam zrobić zdjęcia przed związaniem ale mówi się trudno. Włosy są w dobrej kondycji, nie zauważyłam zmiany w objętości (jest ok, mimo że szampon PO jest oparty na łagodnych sub. myjących). Może nie rozczesują się super ale wszystko jest w normie. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona.  

Czas na krótką recenzje. Olejek łopianowy ze skrzypem polnym przeciw wypadaniu od Green Pharmacy.
IMAG1125.jpg
OPAKOWANIE
szybko się tłuści, pewnie przez brak żadnego dozownika. Otwór jest trochę duży jak na taką buteleczkę przez co raz zdarzyło mi się wylać za dużo (a gdyby nieuwaga to pewnie by się zdarzyło więcej razy, radze przelać do czegoś innego).

ZAPACH
ani ładny, ani brzydki. Mi nie wadzi, z reszta jak na olej to nie ma czego wymagać.

KONSYSTENCJA
dosyć rzadka jak na olej ale to nadal olej.

DOSTĘPNOŚĆ
drogerie wszelakie (kupowałam go w Rossmannie i w "osiedlowej" drogerii).

SKŁAD
IMAG1128.jpg
*o. z nasion słonecznika;
*ekstrakt ze skrzypu polnego;
*o. kukurydziany;
*e. z łopianu większego;
*przeciwutleniacz.

Szanowni Państwo mamy więc "olej łopianowy" BEZ oleju łopianowego. Dodatkowo samego ekstrakty z łopianu jest najmniej spośród naturalnych składników. Stwierdzam z przykrością, że to drugi raz kiedy firma Green Pharmacy wprowadza w błąd. Jakiejkolwiek jakości by mieli produkty wolałabym, żeby zaniechali takich praktyk.

DZIAŁANIE
*Na skórę głowy: radze zachować umiar. Nakładać stopniowo, przedziałek po przedziałku (nie jest to wcale czasochłonne). W ten sposób unikniemy wzmożonego wypadania.
Ty razem nie stosowałam go regularnie na skalp niemniej w zamierzchłych czasach wersja z papryką spowodowała wysyp baby-hair, a w połączeniu z innymi olejami przyspieszał wzrost.
*Na włosy: jako olej spisuje się dobrze. Myślę, że spełnia wszystkie warunki jakie spełniają inne oleje i niczym w działaniu się nie wyróżnia. Jest to produkt który zachęcam wypróbować z ciekawości i z powodu niskiej ceny. Zostało mi pól buteleczki (z dwóch opakowań) i na razie po niego nie sięgnę ale może kiedyś do niego wrócę.
Ma on jednak jeden MINUS: czasem się nie domywa. Czasem tzn. kiedy przez przypadek wylało mi się go za dużo na dłoń i mimo wszystko całość wtarłam we włosy. Ten efekt niedomycia zdarzył się kilka razy dlatego nie mogę zwalić winy na szampon (nie pamiętam aby przytrafiło mi się coś takiego nawet gdy stosowałam Vatike opartą na parafinie, czyli raczej dość ciężko zmywalną).

PODSUMOWUJĄC
fajny produkt ale wkurzył mnie kilka razy przez niedomycie.

Więcej o olejkach GP:
mieszanka hairlovelo.pinger.pl/m/23219849
wersja z papryczką hairlovelo.pinger.pl/m/22313956

Na koniec mala dygresja. Macie długie włosy? Zapuszczacie? Jeśli tak to kiedy czujecie, że wasze włosy już już długie (nie chodzi o faktyczny ich stan, tylko uczucie)?
To pytanie kiedyś padło na innym blogu, przepraszam za nieoryginalność, ale bardzo mi się spodobało.

Ja czuje, że moje włosy są za długie gdy:
-po czesaniu, albo już nawet nie pamiętam przy jakiej okoliczności zamachnęłam się włosami w łazience i zbiłam porcelanowy kubek na grzebienie który stał na półce pod lustrem, strącając go.
-podobna sytuacja. Czesze włosy zazwyczaj głową w dół i czasem kiedy robię to w pokoju odchylając się do pozycji prostej moje włosy w locie zahaczają się o kurki (kurki? te małe uchwyty przy szafkach) i wciskają się miedzy nie a powierzchnie mebla.
-śpiąc, kiedy muszę je odgarniać.
-ale najbardziej dzisiaj: gdy robiłam zdjęcie włosów musiałam podjąć się kilku prób (według mnie o wiele za dużo) ponieważ aparat telefonu nie obejmował całych włosów. Zdjęcia włosów robię ciągle w tym samym miejscu (aparat ma również swoją stała wysokość). Wkurzona, że już nie mogę ustać na palcach, co wpływało na ostrość zdjęcia, założyłam szpilki. I tak oto udało się je uchwycić w całości.

Chociaż osobiście nie uważam aby były jakieś tam bardzo długie, raczej przeciętna długość.

Zastanawiam się też, czy lepsze są częstsze posty ale krótsze, czy takie jak dzisiaj: dłużej ale rzadziej publikowane (akurat dzisiaj nie jest to zamierzone). Jeśli macie zdanie w tej kwestii, podzielcie się nim. :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nika92
 
Książka ta trafiła do mnie totalnie przez przypadek,byłam  na zakupach w Biedronce, szperałam w tych wszystkich koszach i wpadła mi w ręce. Pobieżnie przeczytałam o co w niej chodzi, nazwisko autora też mi coś mówiło no i ta cena 8.99. Kto by nie kupił :)  Przyznam szczerze, że byłam do niej nastawiona bardzo sceptycznie ale strasznie się pomyliłam. Cień wiatru przeczytałam w ciągu dwóch dni, za każdym razem gdy odkładałam ją ze zmęczenia miałam wyrzuty sumienia, że nie czytam więcej i więcej. Bardzo wciągnął mnie klimat mrocznej, smutnej Barcelony, losy rodziny Sempre i wątek miłosny. Cała książka owiana jest tajemniczością i magią. Nie będę rozpisywała się na temat fabuły ponieważ jest tysiąc stron na których można sobie to przeczytać, zresztą  sama czytając recenzje szukam odpowiedzi na pytanie czy książka jest dobra czy nie ,a nie streszczenia :) Ja powiem tylko tyle: Przeczytajcie, a nie będziecie żałować. Autor mnie zauroczył, zaczarował i brakuje mi słów, chcę jeszcze i bez zastanowienia sięgnę po jego inne dzieła . Panie Carlos Ruiz Zafón  no cóż dostaje Pan 5+ :)
wiezien-nieba2.jpg
 

izumokamiki
 

Ten blog będzie poświęcony tematyce mangi, anime, a także różnym ciekawym aspektom kultury Dalekiego Wschodu. Postaram się wstawiać recenzje a&m, choć zapewne jeśli znajdę jakieś ciekawe książki i filmy też je zrecenzuję.
Mam nadzieję, że znajdą się tu tacy, których zainteresuje mój blog i są również tak jak ja zakochani w barwnym świecie otaku :D

tomo-chan.png
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Przyszedł czas na pierwszą recenzje szamponu niemieckiego Balea. Przypadek spowodował, że wpadłam na niego w małym sklepiku w moim mieście. Zobaczyłam napis "volumen", a także "ohne silikone" i to mi wystarczyło. W resztę etykiety nawet nie chciałam się wczytywać.  
balea.jpg
OPAKOWANIE
wygodne, czytelne, przyjemne. Można postawić do góry nogami ale niestety nie widać ile tam jeszcze zostało szamponu.

ZAPACH
bardzo rześki, przyjemny. Już sam zapach mówi: odświeżę twoje włosy. Może takie trochę kwiatowy.

KONSYSTENCJA
gęsta w sam raz, perlisto-biała. Łatwo się rozprowadza i pieni. Wydajność w normie.

DOSTĘPNOŚĆ
drogerie DM, internetowe drogerie z chemią niemiecką, ewentualnie sklepiki sprowadzające produkty z zza granicy. Za 300 ml zapłaciłam 6 zł.

SKŁAD
-woda,
-detergent myjący,
-substancja myjąca, znacznie łagodniejsza od poprzedniej,
-sub. powodująca "lepkość" kosmetyków,
-pantenol: prowitamina B5, nawilża,
-kwas cytrynowy: regulator pH, konserwant,
-alkohol: konserwant (w tym przypadku może być "promotorem przejścia" dla substancji za nim),
-witamina PP (reguluje prace gruczołów łojowych),
-ekstrakt z liści paczulki,
-e. z kwiatów jaśminu wielkolistnego,
-zapach,
-emolient/emulgator,
-gliceryna: nawilża,
-emulgator,
-polimer (sub. filmotwórcza)
-konserwant/humekant,
-konserwant x 3
-zapach x 2.
IMAG1029.jpg
DZIAŁANIE
Szampon początkowo, stosowałam regularnie, następnie zamiennie z innymi, a później znów regularnie. Chyba za każdym razem działanie było takie same.
Na plus na pewno jest to, że szampon dobrze myje i domywa oleje. Raczej jest neutralny jeśli chodzi o plątanie włosów, bo ani ich nie kołtuni ani jakoś specjalnie nie ułatwia rozczesywania. Łatwo się pieni i zmywa.
Na minus trochę to, że nie dodaje objętości (włosy nie są oklapnięte ale to nie jest ten efekt jaki by można oczekiwać po szamponie "volumen"), ani dłużej świeże (ale rzadko kiedy szampony spełniają ten warunek więc to nawet niezbyt duża ujma).
Szampon jest po prostu przeciętny ale raczej w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie pogorszy, ale też nie polepszy stanu włosów.
*Postanowiłam dodać do niego glinki ghassoul. Jakoś specjalnie nie podbiła jego działania ale przyznam, że niewytłumaczalnie mycie stało się milsze.

PODSUMOWANIE
dobry szampon dla niewymagających włosów (skóry głowy).

Znacie i/lub lubicie używać szamponów Balea?
  • awatar perasperaadastra81: balea jakoś nie podbiła mojego serca :) czy to w szamponach czy żelach pod prysznic, balsamach.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiejsza recenzja będzie poświęcona kosmetykom raczej mało, a nawet bardzo mało popularnym... a szkoda. Nie będę opisywała ich osobno bo według mnie różnią się tylko "technicznymi" sprawami. Bez przeciągania zaczynam.
IMAG1020-1.jpg

OPAKOWANIE
to dość wygodne słoiczki, które łatwo odkręcić nawet gdy ma się śliskie ręce. Zdecydowanie jestem zwolenniczką takich opakowywań, ponieważ mam czyste sumiennie wyrzucając je, że nic się nie zmarnowało.

ZAPACH
jestem na TAAAAAAAAAK!!! To najbardziej pachnące pachnidła spośród pachnideł. Obydwa masła pachną intensywnie i słodko, słodko, słodko ale jakże przyjemnie, a na dodatek dość długo się utrzymują (a nikt tego nie wymaga po maśle). Bardziej do gustu przypadła mi wersja liczi/mango (żółta) i szczerze powiedziawszy jest to coś w rodzaju zauroczenia się w kosmetyku. Zapach owszem jest słodki ale wyważony. Wersja kokos/smoczy owoc (różowa) jest również przyjemna ale może stać się męcząca szczególnie kiedy nie jest się przyzwyczajonym do takich zapachów. Mimo słodyczy wyczuwam tam coś ciężkiego (nie znam się na terminologi zapachowej xd). Nie mniej może jest to tylko kwestia gustu, ale w każdym razie łatwo się przyzwyczaiłam do tego zapachu.

Co ja bym dala, żeby odnaleźć perfumy które by odpowiadały żółtej wersji.

KONSYSTENCJA
bardzo gęsta i zbita. Barwy białej/lekko kremowej. Masło nie jest tłuste ale czuć go na ciele i nawet jeśli stosuje go wieczorem przed snem to pozostaje na skórze do rana.

DOSTĘPNOŚĆ
niestety bardzo, bardzo słaba. "Okazyjna" promocja w niemieckim markecie Aldim. 200ml/ok. 10 zł. Szkoda.

SKŁAD
znaleźć można w nim naturalne dobroci, masło shea już na drugim miejscu. Jestem na tak. Masła mają prawie taki sam skład, różnią się jedną substancją zapachową na przedostatnim miejscu.
IMAG1023.jpg
DZIAŁANIE
nie wiem jak często mogę się zgodzić ze słowami producenta, ale wiem, że tak jest w tym przypadku. Masła bardzo dobrze i długotrwale nawilżają nawet podrażnioną skórę.
I cóż tu więcej napisać jak po prostu kosmetyki te spisują się świetnie. Skóra po tak dobry nawilżaniu szybciej się regeneruje, jest gładka i może nie mam opalonych nóg a i tak skóra wygląda dobrze pod tym względem.

PODSUMOWUJĄC
jestem pod wrażeniem działania tych maseł. Jeśli tylko kiedykolwiek spotkam na swojej drodze masła Kult, a ich skład będzie prezentował się równie przyzwoicie to biorę w ciemno. Chyba jedne z najlepszych smarowideł jakie spotkałam (jeśli nie naj bo wcześniejszych nie mogę sobie przypomnieć).

Przeglądarka mówi mi, że te masła to nie aż taka wielka rzadkość. Musze przyznać, że już sam ich wygląd mnie zachęca. Chce, chce, chce!
PicMonkey Collage.jpg
Może znacie którąś z powyższych wersji? A jeśli nie to jaki jest wasz ulubieniec wsrod masel do ciala?
 

kosmetykinacelowniku
 
Kosmetyki na celowniku: Zapraszam również na stronę :

kosmetykinacelowniku.blogspot.com/

tam również będą pojawiały się wpisy :)
 

kosmetykinacelowniku
 
Na blogu znajdą się recenzje kosmetyków .
Początki zawsze są trudne zatem zabieram się do pracy ---> może komuś przyda się moja opinia :) Sama często szukam recenzji i opinii różnych kosmetyków przed zakupem więc mam nadzieję , że strona będzie przydatna.
 

 

Kategorie blogów