Wpisy oznaczone tagiem "Rozdział" (157)  

wiosennaa
 
Nie mogłam w to uwierzyć,że ukochany mojej przyjaciółki zrobi coś takiego. Znienawidziłam go.  Chciałam za wszelką cenę odnaleźć Ewę,ale nic z tego.Zmieniła numer telefonu,na TT i na fejsie nie odpisywała. Zmieniła się,a ja się o nią bałam.
Czas mijał strasznie szybko. Pod koniec sierpnia przyszedł na świat syn Liama i Doniy William,w listopadzie Louis z Pauliną brali ślub.W święta Zayn oświadczył mi się.Niall z Gemmą postanowili wziąć ślub.Od Harrego trzymaliśmy się z daleka zwłaszcza ja.Wiedziałam,że nie jest z tą dziewczyną,bo go wykorzystywała i nie była z nim w ciąży.Chodził załamany i podtruty.Ma za swoje.Były walentynki.Postanowiliśmy spędzić ten dzień z Zaynem w naszym ukochanym mieście Paryżu.

(oczami Ewy)
Wszystko się zmieniło odkąd wyprowadziłam się z Londynu.Nowy York jest wielki miastem,dwa razy takim jak Londyn.Ludzie tutaj nie patrzyli na przeszłość,zawsze gdzieś gonili. Przyzwyczaiłam się do tutejszego świata. Byłam znaną modelką i główną naczelną pisma w którym od roku pracuję. Wymazałam ze swojego życia tamto życie. Jeszcze w lipcu poszłam tutaj na badania i okazało się,że jestem w ciąży z Harrym. Niestety poroniłam,ponieważ zbyt duże przemęczenie,loty z NY do LA czy też w inny zakamarek Ameryki robił swoje. Przez dwa miesiące nie mogłam dojść po tym,ale udało się. Niestety nie udało się wymazać wszystkiego związanego z moimi przyjaciółmi. Ciągle odwiedzałam ich na TT czy też na facebooku. Jedynie z kim utrzymywałam kontakt to była Anne,mama Harrego. Była już u mnie kilka razy,bo ją zaprosiłam i lubię jej towarzystwo. Opowiadała mi co moich przyjaciół słychać,co się dzieje z każdym i że Harry jest załamany. Niestety ja nie chciałam tam wracać,ale brakowało mi ich wszystkich.

(oczami Kasi)
Spacerowaliśmy właśnie uliczkami Paryża z Zaynem.
-Kochanie wszystko gra?
-Minęło 7 miesięcy odkąd jej nie widzę..
-Nie wiem jak cię mam pocieszyć?
-Chce znów,żeby z nami była,żeby wróciła i wciąż była moją przyjaciółką.
-Na pewno wróci,pewnie musi wszystko uporządkować,wiesz kariera,życie..
-Zayn!7 miesięcy?
-Wiem,że to długo,ale to jej decyzja.-przytulił mnie mocniej i pocałował w czoło. Westchnęłam cicho i szliśmy dalej. Moją uwagę przykuł plakat,który wisiał na słupie ogłoszeń. Znajdowała się na nim Ewa i reklamowała swoje pismo. Nic się nie zmieniła. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Wieczorem Zayn zabierał mnie na kolację pod gwiazdami. Byłam ciekawa co wymyślił. Ubrałam czerwoną sukienkę,do tego żakiet,płaszcz i kozaki.
-Gotowa?-uśmiechnął się.
-Jak widać.-przytuliłam się do niego. Poszliśmy na plac gdzie znajdowała się wieża Eiffela. Wjechaliśmy windą na samą górę. Kiedy drzwi się otworzyły myślałam,że śnię. Moim oczom ukazał się niewielki stoli na dwie osoby,świeczki,czerwone róże. To wszystko wyglądało tak wspaniale,tak romantycznie. Zasiedliśmy do stolika na którym znajdowała się pizza. Zasiedliśmy do wspólnej kolacji.
-Jesteś niesamowity.
-Wiesz,że zrobię dla ciebie wszystko.
-Nie trzeba wszystkiego.-podszedł do mnie i uklęknął.
-Walentynko kochana czy wjedziesz za mnie?-wyjął z kieszeni czerwone pudełeczko w którym był mały srebrny pierścionek.
-Zayn...tak!-przytuliłam się do niego płacząc. Włożył mi pierścionek na palec i mnie pocałować.To były najlepsze Walentynki pod słońcem. Zjedliśmy kolacje,chwile postaliśmy jeszcze na oświetlone miasto i poszliśmy do hotelu. Zaczęliśmy się namiętnie całować,po czyn zdejmowaliśmy swoje ubrania. Całował mnie po szyi,czułam jaka staję się gorąca. Oboje tego chcieliśmy.

(oczami Darii)
Były już Walentynki. To wszystko trwało tak szybko. Przeprowadziłam się do Krzyśka do Krakowa z dzieciakami i tam mieszkaliśmy. Mieliśmy przeprowadzić się nad morze,ale to dopiero w maju. Z reszta było nam obojętne gdzie się przeprowadzimy i tak będziemy razem. Filip z Emilką z dnia na dzień rośli i czułam jakbym ja się starzała. W końcu mieli już rok i 5 miesięcy.
Dzisiejszy dzień mieliśmy spędzić w Krakowie,zostawiliśmy dzieci pod opieką rodziców Krzyśka i pojechaliśmy. Zamówił nam stolik w włoskiej restauracja.
-Walentynko ty moja.
-Chcesz mi coś powiedzieć?
-Że cię kocham.-pocałował mnie,a kelner przyniósł nam zamówione spaghetti i wino. Byłam przy nim jak zawsze szczęśliwa.

(oczami Ewy)
Minęło pół roku. Główna redakcja musiała się przenieść,a nowym miejscem była siedziba w Londynie. Tam wszystko zaczęłam i muszę do tego wrócić. Właśnie wysiadałam na lotnisku. Oczywiście na swoim Twitterze poinformowałam,że wracam do Londynu. To chyba był mój błąd,bo teraz moi starzy przyjaciele,będą chcieli,żebym do nich wróciła. Uśmiechnęłam się wsiadając do taksówki,która zawiozła mnie centrum Londynu,gdzie w nowym apartamentowcu miałam swoje mieszkanie. Zawiozłam tam rzeczy i się rozpakowałam. Chwile zastanawiałam się co będę robić,aż w końcu pomyślałam,że pojadę do nich. W końcu ciągle na TT pisali mi:Dom jest dla ciebie otwarty. Przyjedź kiedy tylko chcesz.
Wsiadłam do swojego czarnego Mitsubishi i pojechałam w miejsce dobrze mi znane. Zaparowałam pod schodami i wbiegłam po nich śmiejąc się. Chwilę zastanawiałam się czy zapukać,ale w końcu mieszkałam w tym domu. Nacisnęłam klamkę i otworzyłam drzwi. Od razu usłyszałam krzyk z kuchni:
-Gdzie są moje zapasy marchewek?!-ten głos poznałabym wszędzie i jeżeli mowa o marchewkach.
-Debilu,weź dobrze poszukaj!-usłyszałam Nialla.W salonie słyszałam śmiech dzieci i rozmowy Gemmy z Pauliną.Po chwili ze schodów ktoś zaczął zbiegać:
-Niall zrób...-była to moja przyjaciółka.Kiedy mnie zobaczyła stanęła,a po chwili rzuciła się na mnie krzycząc moje imię.Nim się obejrzałam w holu był Louis,Niall,Gemma i Paulina.Rzucili się na mnie robią wielkiego przytulańca:
-Zaraz będzie ze mnie naleśnik.-zaśmiałam się.
-Na reszcie!-krzyknął mi do ucha Horan.
-Gdzie cię wcięło?-dopytywała Gemma.
-Odpowiadaj jak cię pytają!-krzyknął śmiejąc się Louis.
-Marchewkowy!-pokazałam mu język.
-Ooo! Jak ja się za tym stęskniłem!-przytulił mnie. Nagle koło nich zjawiły się dwie małe dziewczynki i chłopiec.
-A co to za maleństwa?-zapytałam kucając.
-Amelia.-powiedziała Paulina wskazując na dziewczynkę z warkoczykami.
-Weronika.-pokazała blondynkę Gemma.
-I William syn Liama i Doniyi.-pokazał na chłopca Niall.
-Słodziaki.-przytuliłam trójkę.
-Co to za zbiorowisko?-ze schodów zszedł Zayn.
-Cześć szwagier!-krzyknęłam,przy czym pojawił się i mnie przytulił.
-Wróciła..-szepnęła Kasia z uśmiechem na twarzy.
-Wróciłam,ale wróciłam bo moje biuro się tu przeniosło.-ruszyliśmy do salonu.
-Ale do nas też?-popatrzył na mnie Lou.
-Odwiedziłam was tak.
-Ej nie!Masz się wprowadzić!-oburzyła się Gemma.
-No proszę was,nie dość,że wy mieszkanie i macie dzieci to jeszcze ja.
-Jesteś częścią naszej paczki!-krzyknął Horan.
-Przemyśle to.No dobra to kiedy ślub?-spojrzałam na Kasię i Zayna.
-Jak wróciłaś to masz być świadkową.-zaśmiała się Kasia.
-Niech ci będzie.
-A widziałaś się z Harrym?-zapytał cicho Lou.Pozostawiłam to bez odpowiedzi.
-Dobra lecę,muszę zrobić zakupy bo mam nowe mieszkanie i tak..
-Wprowadź się!-krzyknęła Kasia,Paulina i Gemma.
-Powiedziałam przemyślę. Jutro zakupy?-popatrzyłam na dziewczyny,które kiwnęły głowami na tak.
-Wpadnij wieczorem.-dodał Zayn.
-Robimy grilla.-dołączył się Niall.
-O 20.-dodał jeszcze Lou.
-Jasne. Do zobaczenia.-wyszłam w pośpiechu. Wsiadłam do samochodu i odjechałam.

(oczami Kasi)
Na reszcie wróciła. Czułam jakby część szczęścia wróciło. Drzwi od domu znów się otworzyły:
-Zapomniałaś czegoś?-zapytał odruchowo Lou śmiejąc się.
-Ja nie?-usłyszeliśmy głos Harrego.
-O to ty..Widziałeś się ?-zapytała Gemma.
-Z kim?
-Z Darią i Krzyśkiem.-odpowiedziałam szybko patrząc na wszystkich.
-A co oni robią w Londynie?
-Przyjechali nas odwiedzić.-odpowiedział Niall. Harry wzruszył ramionami i poszedł do siebie do pokoju. Po 20 minutach dostałam SMS-a od Ewy: Nie dam rady przyjechać na grilla,muszę jechać w jedno miejsce.
Co cóż,ale jutro widzimy się na zakupach.
-Jadę do mamy.-krzyknął Harry opuszczając dom.

(oczami Ewy)
Byłam właśnie w drodze do Anne. Stęskniłam się za nią,po za tym obiecałam,że jak tylko przyjadę pojadę do niej. Nie myślałam o czym czy on tam będzie czy nie. Po prostu tam pojechałam. Drzwi otworzyła mi Anne:
-Ewa!-przytuliła mnie od razu.
-Cześć Anne.-przytuliła ją.
-Jaka niespodzianka. Wchodź.-weszłam do środka,kierując się do salonu. Ten dom też znałam na pamięć.
-Przenieśli moją siedzibę tutaj do Londynu więc wróciłam. A to dla ciebie.-podałam jej mały pakunek.
-Dziękuję. Siadaj. Co się napijesz?
-Woda.
-Może wino?
-Oj Anne rozpijesz mnie.-zaśmiałyśmy się obie.
-Opowiadaj co u ciebie?-ruszyła do kuchni.
-A nic ciekawego. W sumie to praca,dom,praca dom..-poszłam za nią. Długo rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się. Na razie nie poruszała tematu Harrego.
___________________
Wiem wiem... miał być już w zeszłym tygodniu, ale moja wena zaczęła bawić się ze mną w chowanego i napisałam już wszyyyystkie rozdziały ale nie potrafiłam ich złączyć w jedną całość z tym co było... mam nadzieję, że jakoś to wyjdzie :) Opowiadanie nie kończy się happy endem... jak każde moje... na pocieszenie dodam że zostały nam jeszcze 3 rozdziały + Epilog do końca opowiadania :) wszystko już napisane. więc...
25.03.2013r - rozdział 46
26.03.2013r - rozdział 47
27.03.2013r - rozdział 48
28.03.2013r - EPILOG
Postaram się dotrzymać terminów ( wszystko zależy od dostępu do laptopa). Po zakończeniu tego opowiadania spinam poślady i w końcu dodam 2 rozdział na myotherstoryabout1d.blogspot.com/ :) Dziękuję wam że dałyście mi możliwość pisania tego opowiadania :) no a wszelkie podziękowania i inne przynudzania dodam wraz z epilogiem :)

xoxo W.

EDIT:
CHCIAŁAM WAM GORĄCO PODZIĘKOWAĆ ZA 7000 WYŚWIETLEŃ *-* KOCHAM WAS :)
  • awatar worried: aaa <33 dobrze,że Ewa wróciła ;d
  • awatar just smile.♥: bez HAPPY ENDU? ; ( szkoda. ale czekam na kolejne:)
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: Źle się skończy..? ;( o matko.. ale mam nadzieje, że nie bardzo źle.. znaczy Ewa nie musi być z Harrym, ale niech nikt nie umiera xD nie zabijaj!:P Czekam na następny <3 Ooo który będzie już niedługo, jak miło :) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

wiosennaa
 
(oczami Ewy)
Wakacje.Prawie całe dwa miesiące w Londynie z chłopakami.Teraz w pierwszy tydzień sierpnia wyjeżdżałam z Harrym na Hawaje,a Kasia z Zaynem do Paryża.Od rana słyszałam ich śmiechy.No cóż Kasia zakochana jest w Paryżu.
Właśnie pakowałam nasze rzeczy i nagle usłyszałam głośną muzykę.Przecież Louis z Pauliną pojechali do Hiszpanii,Liam z Doniyą pojechali do niej na kilka dni,Kasia z Zaynem u siebie,tylko Niall z Harrym byli na dole.Postanowiłam więc sprawdzić.Stanęłam w przejściu między salonem na holem i zaczęłam się śmiać jak głupia.Widząc Harrego i Nialla w bokserkach tańczących 'Ai se eu tu pego' przed telewizorem.Śmiałam się w niebo głos.
-Ciszej!-usłyszałam Zayna za sobą,po czym dołączył do mnie śmiejąc się.
-Gorzej wam?-zapytał Niall ściszając muzykę.
-Żebyście siebie widzieli..-nadal śmiał się Zayn i wrócił do siebie.Podeszłam do Harrego nadal się śmiejąc.
-Twoja dziewczyna zdurniała.-skomentował Niall.
-Tylko nie zdurniała!
-Żartowałem siostra.-zaczął mnie gilgotać.
-Niall!-krzyczałam śmiejąc się i uciekając przed nim.
-Ekehm..-chrząknął Harry i momentalnie zatrzymaliśmy się.
-Ona zaczęła!-pokazał palcem na mnie.
-Głupi jesteś.-szturchnęłam go i rzuciłam się na szyję Harremu dając mu całusa.
Przez pół dnia siedzieliśmy cała piątką przed telewizorem oglądając jakieś denne seriale.Po 15 ruszyliśmy na lotnisko.Gdzie Zayn z Kasią udali się na samolot do Paryża,a ja z Harrym na samolot na Hawaje.Niall był tylko się z nami pożegnać i pojechał do Gemmy.

(oczami Kasi)
Lot był dość krótki i spokojny. Zabraliśmy swoje walizki i zamówiliśmy taksówkę,która zawiozła nas do hotelu.Pokój mieliśmy dość skromny.Salon mały i nasza sypialnia,do tego mała kuchnia,łazienka i balkon z widokiem na wieżę Eiffla.
-Możemy z stąd nie wyjeżdżać.-przytuliłam się do Zayna.
-Obiecuję ci,ze tu zamieszkamy.-zaraz zaraz czy on wspomniał o mieszkaniu razem?On jest kochany.
-Na prawdę?
-Wiesz,że zrobię dla ciebie wszystko.-pocałował mnie.
-A wiesz,że cię kocham.
-Wiem.-zaczęliśmy się całować namiętnie.Cholernie byłam szczęśliwa,że jestem tu z nim,że mam tak wspaniałego chłopaka,który by zrobił dla mnie wszystko.

(oczami Darii)
Minęły już dwa tygodnie i z Krzyśkiem wróciliśmy do mnie.Szliśmy właśnie do lekarza,który miał nam powiedzieć czy będzie to chłopczyk czy dziewczynka.
-Jak się czuję przyszła mama?
-Bardzo dobrze.Co z dzieckiem?
-Serduszko bije jest wszystko dobrze.
-A płeć?-zapytał Krzysiek.
-Widzę tu dwa serduszka..-spojrzeliśmy na siebie.-Będą to bliźniaki.
-Bliźniaki?-prawie,że zemdlał mój przyszły mąż.
-Chłopczyk i dziewczynka.
-To wspaniale.-zaczął skakać po sali jak oszalały.
-Termin na 20 września.
-Tak wiemy, dziękujemy doktorze.-wyszliśmy z sali.Krzysiek nadal zachowywał się jak oszalały.Patrzyłam na niego jak na dziecko,które dostanie najlepszy prezent.
-Będziemy mieć bliźniaki!
-Zachowujesz się jak debil..
-Nie cieszysz się?
-Cieszę.
-To chodź tu.-przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować.Wyszliśmy szczęśliwi ze szpitala i skierowaliśmy się do samochodu mojej mamy,w którym siedziała.Ucieszyła się nawet,że będzie miała dwójkę wnucząt.Chwyciłam za telefon i zadzwoniła do Kasi:
-Co jest?
-Będziesz ciocią bliźniąt.-cisza.
-AAAAAA!!!
-Ej bo ogłuchnę.
-Chłopczyk i dziewczynka?
-Tak.
-O jak słodko!-śmiała się.
-A jak u was?
-Cudownie.
-To ja nie przeszkadzam.-rozłączyłam się śmiejąc.

(oczami Ewy)
Czas mijał bardzo szybko. Nasza podróż dobiegała końca. Cudowne dwa tygodnie. Była już 20.Leżałam na leżaku na balkonie z laptopem. Przeglądałam facebooka i twittera. Natknęłam się na wpis Darii:Bliźniaki! Od razu do niej napisałam z uśmiechem na twarzy:Obrotni jesteście. Cudownie!No i gratulację!
-Harry!-krzyknęłam. Odpowiedziała mi cisza. Wzięłam ze sobą laptopa i weszłam do pokoju.-Daria z Krzyśkiem będą mieć bliźniaki...Harry..-nie było go. Weszłam do sypialni,gdzie na łóżku były rozsypane czerwone róże i wszędzie stały świeczki. Poczułam jak ktoś mnie obejmuje w pasie. Tak było to on,czułam jego zapach.
-Wiesz Daria i Krzysiek..-nie dał mi dokończyć.
-Cii.-złożył na moich ustach pocałunek. Uśmiechnęłam się i zaczęliśmy się namiętnie całować. Wziął mnie na ręce,a ja nogami obwiązałam się na jego biodrach. Przycisnął mnie do ściany ściągając mi bluzkę,a ja odpinałam mu koszulę. Zaniósł mnie na łóżko gdzie całował mnie delikatnie po brzuchu. Po chwili leżeliśmy w samej bieliźnie. Dalej całowaliśmy się namiętnie. Harry zaczął odpinać mój stanik i zdejmować moje bokserki,ja już zdjęłam jego. Całował mnie czule. Oderwał się ode mnie patrząc w moje oczy,które wtedy mówiły wszystko.

(oczami Kasi)
Od trzech godzin byliśmy z Zaynem już w Londynie.W Paryżu było cudownie,bo w końcu z moim ukochanym.
Siedzieliśmy w salonie z Liamem i Doniyą oglądając jakiś program.
-Co za nudy.-skomentowałam.
-Pokażcie zdjęcia z Paryża.-powiedziała Daniya.
-Świetny pomysł,kochanie idź po laptopa i aparat.-poprosiłam Zayna,który poszedł do pokoju po rzeczy.
-To ja idę zrobić popcorn.-postanowił Liam i poszedł do kuchni.
-A co u was?-zwróciłam się do siostry Zayna.
-Świetnie..a wręcz cudownie.
-Coś się zmieniło?
-Tak.
-Tzn?-popatrzyłam na nią jak jest uśmiechnięta.
-Zaręczyliśmy się.-pokazała mały srebrny pierścionek.
-Ojej!-krzyknęłam tuląc ją.
-A wam co?-do salonu wszedł Zayn.
-Twoja siostra jest zaręczona.
-Że jak?!-zdziwił się.-No to świetnie!-przytulił ją.
-Coś mnie ominęło?-wszedł Liam.
-No starym,a raczej szwagrze.-zaśmiał się Zayn przybijając piątkę z Liamem.Poklepali się po ramieniu.
Zasiedliśmy w końcu przed telewizorem i oglądaliśmy nasze zdjęcia z Paryża.Przypomniały mi się wszystkie momenty.Kolacja przy świecach na samej górze wieży,płynięcie łódką Sekwaną,chodzenie po Luwrze,spacery po Paryżu i wiele wiele innych.

(oczami Ewy)
Otworzyłam powoli oczy i koło mnie nikogo nie było.Przejechałam dłonią po gładkiej pościeli i się przeciągnęłam.Spojrzałam w biały sufit i się uśmiechnęłam sama do siebie.Usiadłam na łóżku rozglądając się w około.Koło łózka leżały moje,jego spodnie,moja bluzka,stanik i jego bokserki.Na sobie miałam jego koszulę i swoje bokserki.Jak on to zrobił?No tak umie ze mnie zdjąć i nawet założyć. Wygrzmociłam się z łóżka i powędrowałam do salonu,gdzie też go nie było,miałam już wrócić do sypialni,a raczej do łazienki.Lecz zauważyłam go stojącego w bokserkach na balkonie.Ruszyłam więc stając przy drzwiach balkonowych.
-Do twarzy ci w mojej koszul.-skomentował nie odwracając się do mnie.
-A tobie do twarz z uśmiechem.-podeszłam do niego przytulając go.
-Kocham cię.-wszeptał mi do ucha odwracając się w moją stronę.
-Ja ciebie też.-wtuliłam się w niego,a po policzku spłynęła mi łza.
-Ej co jest?-chwycił mój podbródek.
-Nic.
-To czemu płaczesz?
-Ze szczęścia,że jestem tu z tobą i jestem z tobą.
-Kochanie.-pocałował mnie delikatnie.
-Dobra zbieramy się.-oderwałam się od niego.
-Gdzie ja tu bym został z tobą.-pociągnął mnie za rękę.
-A myślisz,że ja nie?
-Powtórzymy to?-uniósł jedną brew.
-Może.-zaśmiałam się i chciałam odejść.
-Chodź tu.-przyciągnął mnie do siebie całując namiętnie.Uległam mu.Szliśmy w stronę salonu.Podparł mnie do ściany i już odpinał koszulę,którą miałam na sobie.Bawiłam się jego włosami czując znów ciepło.
-Harry..-wyszeptałam przegryzając wargę.
-Co jest?-popatrzył w moje oczy.
-Musimy się spakować.
-I straciłem chęć..-posmutniał kierując się do sypialni.
-Obiecuję,że po przyjeździe do Londynu.-pociągnęłam go za rękę przy czym pocałowałam go namiętnie.
-To mi się podoba.-pocałował mnie.Ruszyliśmy oboje do sypialni pakując nasze rzeczy.Samolot mieliśmy o 13:00,więc została nam godzina.Po spakowaniu rzeczy,ubraliśmy się i zeszliśmy oddać klucz od pokoju.Zamówiliśmy taksówkę i ruszyliśmy na lotnisko.Samolot odleciał o czasie.W Londynie mieliśmy być na 23.

(oczami Darii)
Miesiąc strasznie szybko zleciał.Był już 20 września,czyli dzień mojego porodu.Od samego rana była w szpitalu z Krzyśkiem.Zadzwoniłam po Kasię i Ewę, zjawiły się po godzinie.Nagle poczułam silne skurcze.Przewieziono mnie na salę porodową gdzie dostałam zastrzyk,który miał znieruchomieć mój kręgosłup.Miałam mieć cesarkę.Usłyszałam głośny płacz, który po chwili wzrósł w siłę, a po moich policzkach poleciały łzy.

_____________
No tego. trochę mnie tu nie było... no ale mam w zanadrzu kilka rozdziałów i już WIELKIMI krokami zbliżamy się do końca i już chyba zakończę przygodę z Ewą, Darią i Kasią... nie jestem pewna czy będę jeszcze coś pisała na tym blogu po zakończeniu tego opowiadania ale myślę że co jakiś czas będę was tu odwiedzała i oczywiście ciągle będę czytać Wasze opowiadania ;)

Pozdrawiam :)
Do napisania

xoxo W.
  • awatar just smile.♥: Jaaaak romantycznie! : ) świetny rozdział : ))
  • awatar worried: cuudny <333
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: No w końcu odcinek xD boje się, że coś stanie się Darii, trochę taki niepokojący koniec tego odcinka ^^ ale oczywiście boski był ^^ :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

nickel-back
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na samym początku chcę Was poinformować, że opowiadanie romantyczne (jak się dowiedziałam) jest to opowiadanie z elementami fantastycznymi, w której występują prości ludzie i motywem przewodnim jest zbrodnia i kara ;) A więc oto moje opowiadanko na polski ;) Taki tam przerywnik powieści :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo może wpłynąć na życie człowieka jeden źle popełniony krok? W pierwszej chwili mamy wszystko, a w następnej już nic. Ludzkie życie nasączone jest zdradami, podstępami i okrucieństwem. Oczywiście istnieje miłość. Lecz w zderzeniu z tymi cechami nie ma ona szans na przetrwanie- w końcu wygasa. Podstęp... Tak to dobre słowo. Coś takiego i mnie spotkało. Lecz kto by się spodziewał, że miłość mego życia tak bardzo mnie oszuka i zawiedzie? Nazywam się Will Johnson i opowiem Wam wstrząsającą historię...
                                                         * * *
Pięć lat temu miałem szesnaście lat i żyłem w małym miasteczku, które zwało się Summit. Trwało właśnie słoneczne lato. Szkoła była zamknięta a ja z kolegami nie mieliśmy nic do roboty. Przebywaliśmy  więc głownie na dworze grając w dziecinne zabawy. Było przecież zbyt gorąco, aby usiedzieć w domu. Od czasu do czasu chodziliśmy także nad pobliskie jeziorko. Woda była tam całkiem przyjemna o tej porze roku.
Pewnego razu moi koledzy- Steve i Jake musieli jednak  opuścić miasto. Byli braćmi i razem z swą matką wyjechali do ciotki na tydzień. Innych znajomych nie miałem, więc byłem skazany na samotne szwędanie się. Postanowiłem pójść nad jezioro. Spakowałem więc kanapkę i ręcznik do małego plecaka i poszedłem. Nie spodziewałem się jednak ani trochę tego, że ten dzień zmieni moje życie, a do mojego umysłu i mych marzeń wkroczy raźnym krokiem Isabella.
                                                         * * *
Gdy dotarłem na miejsce rozłożyłem ręcznik nad brzegiem jeziora, usiadłem na nim i zacząłem się rozglądać. Wokół panowała wszechogarniająca cisza, przerywana od czasu do czasu kumkaniem młodych żab i ćwierkaniem ptaków. Gdzieniegdzie widać było motyle, które ochoczo ścigały się wzajemnie. Lubiłem bardzo taką atmosferę. Można się było wyciszyć w zupełności.
W tej samej chwili wiatr porwał mi kapelusz z głowy. Chciałem go schwytać, lecz on musnął delikatnie moje palce i pognał naprzód. Skąd się wziął u licha ten ogromny wiatr? Poderwałem się szybko z ziemi i ruszyłem biegiem w ślad za moją garderobą. Czapka jednak znikła mi już z oczu chowając się wśród drzew lasu naprzeciwko.
'Oj! Nie podoba mi się to! Oj nie!'- pomyślałem.
Doskonale przecież pamiętałem legendę odnośnie tego lasu. Nigdy się tam nie zapuszczałem. Istniał przesąd, że w głębi tego oto lasu zginęło wiele osób wieszając się na gałęziach drzew. Nie bez powodu to miejsce nosiło nazwę 'Las Samobójców'. Nigdy nie wierzyłem w zabobony, lecz ten przesąd budził we mnie respekt. Bałem się więc tam zapuszczać. Ale z drugiej strony nie byłem bogaty. Ledwie starczało nam na życie codzienne, a mama nie ucieszyłaby się, gdyby dowiedziała się, że zgubiłem czapkę, która jednak trochę kosztowała. Ten argument przekonał mnie więc do wstąpienia wgłąb lasu. Zbliżałem się do niego powolnym krokiem. Serce biło mi jak oszalałe. Zdawało się, że chce uciec na wolność. A ja brnąłem dalej- krok za krokiem. Im bliżej byłem, tym wiatr był silniejszy. To zły omen. Powinienem już wtedy zawrócić. Jednak tego nie zrobiłem. W końcu- po parunastu sekundach, które według mnie trwały wiecznie- dotarłem do ścieżki prowadzącej wgłąb nieznanego mi miejsca. Wiatr tutaj był nieokiełznany. Szalał niczym szakal. Wiał mi prosto w twarz. Mimowolnie zamknąłem oczy i podniosłem ręce do góry w obrończym geście, lecz to nic nie dało.  Szedłem dalej wolno. Już tylko parę kroków.
Jeden- Mróz niesiony przez wiatr był nie do zniesienia.
Drugi- W uszach świszczało mi i dudniło. Nie było słychać żadnego innego odgłosu natury.
Trzeci- Zacząłem krzyczeć.
I nagle wszystko ucichło. Przez pierwsze chwile nadal krzyczałem, ale w końcu zamilkłem. Otworzyłem powoli  oczy. To co zobaczyłem nie mieściło mi się w głowie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam już resztę napisaną, ale nie dodam wszystkiego na raz :) Spodziewajcie się kolejnej części wkrótce. Papa! :)


~Bad
  • awatar Paati :): juz to gdzies slyszalam.. :D kokosowy draaaaaaaż! xd :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

wiosennaa
 
Po chwili usłyszałam znany mi głos:
-..Hey! Little mama,
Ooh, you're a stunner
Hot..little figure,
Yes, you're a winner
And I'm so glad to be yours,
You're a class all your own
And..
Oh, little cutie
When..you talk to me
I swear..the whole world stops
You're my sweetheart
And I'm so glad that you are mine
You are one of a kind and..

You mean to me
What I mean to you and..
Together baby,
There is nothing we won't do
'cause if I got you,
I don't need money,
I don't need cars,
Girl, you're my all.
And..

Oh!
I'm into you,
And girl,
No one else would do,
'cause with every kiss and every hug,
You make me fall in love,
And now I know I can't be the only one,
I bet there heart's all over the world tonight,
With the love of they life who feel..
Wat I feel when I'm

With you
Girl..
With you...-usłyszałam Zayna i momentalnie zdjęłam bandamkę którą miałam zawiązaną na oczach.Odwróciłam się zalana łzami i przede mną stał on z wielkim bukietem róż.Marzyłam o tym wszystkim i moje marzenie się spełniło.
-Kocham cię.Wróć do mnie do naszego świata.-szepnął.Wtuliłam się w niego płacząc.
-Ja ciebie też.-wyszeptałam.Zbliżył swoje usta do moich i złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.Tak bardzo mi tego brakowało.Tęskniłam za tym. Uniósł mnie w górę i obrócił.Znów tryskała ode mnie energia i szczęście.Chwycił mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu Ewy.
-Jak to się stało,że tu jesteś?
-Ewa mnie tu ściągnęła,kiedy się dowiedziałem co się z tobą stało.-przytulił mnie.
-Nic się nie działo.
-Nie uwierzę.
-A co z twoim rakiem?
-Nie palę,chodzę na kontrole,lekarz mówi,że jest szansa,żebym wyszedł z tego.-rzuciłam mu się na szyję płacząc ze szczęścia.Zadzwoniliśmy dzwonkiem do mieszkania Ewy.Otworzyła nam ona:
-No hej.-krzyknęła.
-Nie mogłaś mi od razu powiedzieć?
-Wtedy nie było by tak fajnie.-zaśmiała się i weszliśmy do niej do pokoju gdzie była Daria z Krzyśkiem.
-Już pogodzeni?-zapytali.Zaczęliśmy ze sobą wszyscy rozmawiać.Trochę nam się zeszło,na szczęście Zayn wyjeżdżał dopiero w niedzielę wieczorem,więc udaliśmy się do mnie do domu.

(oczami Darii)
No i wszyscy chyba byli szczęśliwi.Kasi znów z Zaynem.W końcu byli szczęśliwi i nawet nie było po Zaynie widać,że jest chory.Pół wieczora spędziliśmy u Ewy gadając i się śmiejąc.Ewa rozmawiała na skype z Harrym,więc postanowiliśmy się rozejść do swoich domów.Krzysiek zostawał u mnie na noc.
-To co robimy kolacje?-zaproponował kiedy weszliśmy do mojego mieszkania.Na szczęście rodzice pojechali do babci i mieli wrócić na drugi dzień.
-A co mój ukochany proponuje?
-Zdajesz się na mnie?
-Oczywiście.-pocałował go i poszłam do swojego pokoju gdzie włączyłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku.Pierwsze co to od razu weszłam na TT i fejsa.Krzysiek robił nam kolację więc mu nie przeszkadzałam,ale za długo go nie było więc zajrzałam do niego.Robił naleśniki.
-Ty wiesz na co ja mam ochotę.-zaśmiałam się przytulając się do niego.
-A widzisz.-pocałował mnie w czoło.
-Jesteś kochany.
-Wiem,ciągle mi to mówisz.
-Jakiś ty pewny.
-Właśnie miałem się zapytać...co ze ślubem czy coś?
-Przecież nie mamy jeszcze osiemnastu lat.
-No tak,ale jak już będziemy mieć?
-Nie znam się na tych prawach..
-Co ma być to będzie?
-Tak.Ważne żebyśmy byli razem.-pocałowaliśmy się.Mój kucharz przyniósł naleśniki z nutellą do pokoju i usiadł koło mnie na łóżku.Wtuleni w siebie jedliśmy kolację i oglądaliśmy jakąś komedię na laptopie.

(oczami Ewy)
Zbliżała się moja osiemnastka,która wypadała w sobotę.Miałam wyprawić imprezę urodzinową w jednym z klubów Warszawskich.To całe organizowanie mnie nawet nie nudziło i nie denerwowało.Nie chciałam mieć takiej strasznie hucznej imprezy,ale chciałam żeby na niej byli moi najlepsi znajomi.Chciałam oczywiście by byli chłopaki,ale niestety im wypadał jakiś koncert wtedy.Szkoda.
  • awatar worried: <3333 uwielbiam <3333
  • awatar * Karcia *: Łoł, niezły rozdział, ile jeszcze napiszesz rozdziałów do końca opowiadania? Jak skończysz będziesz pisać nowe ? Pozdrawiam
  • awatar just smile.♥: Cudny ; ))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

carlyy12019
 
Ronnie2133:
#ROZDZIAŁ 1 .
Miłość ? To pojęcie względne . Dla jednych znaczy wszystko , a dla innych nic . Miłość jest jednakowa . Moja miłość zaczęła się parę lat temu i trwa do dziś . Zakochałam się kiedy byłam w liceum . Tak chłopak którego kocham to Zayn . Tęsknię za nim , cholernie tęsknie . Oczywiście cieszę się z tego , że osiągnął tak wiele , w końcu tego pragnął , ale boli mnie to , że tak łatwo o mnie zapomniał . Kochałam go , ale nie jako przyjaciele tylko jako mężczyznę , z którym mogłabym spędzić resztę swojego życia . Pamiętam jak spotykaliśmy się we dwójkę , ja grałam na gitarze , on śpiewał , albo na odwrót . Miał naprawdę śliczny głos . Namawiał mnie do tego , żebym poszła razem z nim na casting do X-Factora , bo jak mówił mam śliczny głos. Oczywiście nie poszłam i bardzo się z tego powodu cieszę , bo gdybym z nim poszła nie osiągnął by tyle co teraz . Od ponad roku nie zadzwonił do mnie ani razu , nie napisał nawet głupiego sms . Wszystko było takie trudne … Jednym moim sposobem na to , żeby oderwać się od tego wszystkiego jest po porostu śpiewanie . Miałam już dość tego milczenia . Wzięłam swoją gitarę , usiadłam na łóżku i zaczęłam brzdąkać sb na gitarze i nucić jakąś piosenkę pod nosem . Nagle do mojego pokoju wleciała moja przyjaciółka – Naomi .
- No siemankoo Em .
- Cześć , co taam ?
- Nie zgadniesz co się stało . W Bradford odbędzie się casting do X-Factora !
- Naomi , ja tylko amatorsko śpiewam , nic wielkiego mała pasja i tyle .
- Em , to właśnie wszystko się tak zaczyna . Mała pasja , amatorskie śpiewanie , a później wielka sława . Zobaczysz możesz w życiu osiągnąć wiele , masz wielki talent nie zmarnuj tego . Pójdziesz na casting ?
- Emmm no ok , ale jest jeden warunek .
- Jaki ? Mów ! Dla cb zrobię wszystko ! :D
- Musisz iśc ze mną .- powiedziałam i wystawiłam język w jej stronę .
- Em , dla cb wszystko !
- Powiedz tylko kiedy jest ten casting , muszę się przygotować .
- Ymmm , casting jest jutro :D
- Naomi wiesz , że cię kocham nie ?
- Tak wiem , wiem . Ja już lece ty ćwicz sb . Jutro do cb wpadnę o 10 i idziemy na casting . Koocham cię , paaa !
- Jasne , pa !
Nie powiem , zaskoczyła mnie ta wiadomość . Zawsze chciałam iść na jakiś casting do tego typu programu , tylko nigdy nie mogła się zebrać żeby to wszystko ogarnąć .
*następnego dnia *
Wstałam rano wypoczęta jak nigdy . Założyłam szybko czarne rurki , miętowy sweterek , białe conversy , a włosy spięłam w niedbałego koka . Umalowałam się i byłam gotowa do wyjścia . Usłyszałam jak do domu wchodzi Naomi , więc w locie złapałam jeszcze tylko gitarę i mogłam już ruszyć na casting . Na casting było dużo osób . Nie sądziłam , że mamy aż tyle chętnych do śpiewania w Bradford . Podeszłam do miłej pani , która zbierała zapisy . Wypełniłam krótki formularz ,a miła pani dała mi nalepkę , widniał na niej numer : 156166 .Nakleiłam ją na sweterek i poszłam ustać w kolejce . Kolejka powoli się zmniejszała ,a mnie ogarniał coraz to większy strach . W końcu nadeszła moja kolej . Naomi weszła ze mną i czekała za kulisami . Wyszłam na scenę i zaczęłam śpiewać piosenkę „TORN” . Gdy skończyłam na Sali zapadła głucha cisza . Po chwili wszyscy na stojącą bili mi brawo . Najwidoczniej publiczności się spodobałam , ale to jury miało tutaj decydujący głos . Nagle Tulisa i Nicole wstały ze łzami w oczach i zaczęły mi bić brawo . Dostałam 4 razy tak i przeszłam dalej . Ten dzień już w jakiejś części odmienił moje życie …
  • awatar Evil Empire ♥: świetne + zaobserwujesz mój blog (kacha199819.pinger.pl/) masz 100% pewność, że się odwdzięczę :) ~Evil Empire ♥
  • awatar ja150300: Super <3 czekam na ciag dalszy. Mozesz mnie informowac na priv o rozdzialach ?
  • awatar raandall: Dobry wpis ♥ Zapraszam ;) + Jesli ci sie spodoba dodaj do obserwowanych bądź znajomych .;*
Pokaż wszystkie (5) ›
 

klaudiabq
 
   Cześć, tu Rebeka. Kim jestem... ? Otóż jestem nastolatką, która mieszka w rodzinie, której nie można nazwać normalną. Nie mam matki. Wychowują mnie dwaj mężczyźni. Tak to homoseksualiści. Życie w takim otoczeniu jest trudne, ale pomijając ten fakt może zacznę od początku.
   Wiele nie pamiętam, nie mogę. Nie wiem  jak wyglądało to wszystko, bo w końcu byłam jeszcze zwykłym bachorem. Matka nie radziła sobie z opieką nade mną, bo ćpała, piła, paliła, ja nie istniałam... Więc kilka lat po moim narodzeniu oddała mnie do adopcji, miałam wtedy może jakieś 3 lub 4 lata.
Przez długi czas siedziałam zamknięta w czterech ścianach, nie mogłam się pogodzić, że moja własna matka zostawiła mnie samą i że już nigdy jej nie zobaczę. Może i byłam mała, ale to uczucie pozostanie we mnie na zawsze, zawiodłam się, czułam się porzucona i samotna. Ciężko jest opisać to słowami.
     OŚRODEK ADOPCYJNY 27 grudnia 14:05
W tym dniu, obchodziłam swoje 16 urodziny. Miałam małe przyjęcie, zjadłam trochę tortu i wróciłam do pokoju. Moją "współlokatorką" była 14 letnia Merry, to moja jedyna przyjaciółka w tamtym trudnym dla mnie okresie. Jak zwykle siedziałyśmy i grałyśmy w butelkę, nagle usłyszałyśmy:
-Puuuuk, Puuuuk....- ktoś pukał do drzwi, co było raczej dziwne, bo przeważnie o tej porze nikt do nas nie przychodził.
Podeszłam i otworzyłam drzwi, stała przede mną nasza opiekunka z ośrodka, a za nią dwaj mężczyźni trzymający się za rękę...
-Eeeeee, o co chodzi ? -wyjąkałam.
Opiekunka poprosiła, aby Merry wyszła. Wtedy usłyszałam coś co na zawsze odmieniło moje życie.
-Rebeka, przedstawiam ci twoim nowych rodziców- wskazała ręką na postacie stojące za nią....
Otworzyłam szeroko oczy i pomyślałam, że to żart, jednak jak się później okazało to wszystko było jak najbardziej prawdziwe. Ja nadal nie mogłam w to uwierzyć, dlatego tylko zebrałam się na to aby trzasnąć drzwiami i wszystko przemyśleć w samotności. Tylko ja i moje myśli i nikt więcej.
    Następnego dnia uspokoiłam się wreszcie i postanowiłam, że zgodzę się, aby moim rodzicami zostali "oni". Tak więc, powiedziałam o moich zamiarach Merry. Ona zareagowała tak jak myślałam, opanowana powiedziała, że będzie za mną tęsknić. Merry była naprawdę wspaniałą osobą, 'nigdy jej nie zapomnę'- pomyślałam. Przytuliłam ją jak najmocniej potrafiłam, najpierw łezka zakręciła mi się w oku. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam mojego ulubionego, sentymentalnego misia i podarowałam go mojej przyjaciółce, aby czasem przypominał jej o mnie. Wzięłam walizkę, spakowałam wszystkie swoje rzeczy i szłam ku wyjściu, lecz Merry zatrzymała mnie i jeszcze raz mocno mnie przytuliła, wtedy obydwie rozpłakałyśmy się jak dzieci. Całe morze łez spłynęło po mojej twarzy. Jednak gdy wypuściła mnie ze swych objęć, wyszłam nie oglądając się za siebie. Poszłam do tak zwanego miejsca nadziei, tak nazwałam to pomieszczenie, bo tam dzieci spotykały się ze swymi nowymi rodzicami i już nigdy tu nie wracały. Teraz ja stałam tam i spoglądałam niepewnie w stronę mężczyzn, którzy wypełniali jeszcze jakieś formalności. W końcu podeszli do mnie:
-Witaj Rebeka, miło nam cię poznać, weź swoją walizkę i chodź z nami.
Wsiedliśmy do pięknego białego samochodu. Mogłam tylko przypuszczać, że są bogaci i wcale się nie pomyliłam. Dotarliśmy na miejsce, ja po prostu zaniemówiłam. Ten dom, a raczej ta villa była naprawdę niesamowita. Otaczał ją piękny, ustrojony ogród. Był również ogromny basen. Weszliśmy do środka, miejsce było niesamowicie przystrojone. Wielkie, kryształowe lampy, pozłacane ozdoby, ręcznie zdobione wazony. Takiego przepychu nie widziałam nawet w moich snach, nigdy bym nie pomyślała, że to właśnie ja będę mieć okazję doświadczyć luksusowego życia. W całym budynku było około 60 pokoi. Codziennie mogłam odkrywać jakieś nowe zakamarki tego domu, to niesamowite uczucie. Tak, więc wszystko się zaczęło. To był mój pierwszy dzień "nowego życia", wtedy narodziłam się na nowo.
 

cherytalk98
 
Rozdział 59

Godzina 19:43
No i pojechał... Nagle w mieszkaniu zapanowała cisza i zimny chłód. Nie wiedziałam co z sobą zrobić... Weszłam więc na laptopa w poszukiwaniu ofert pracy. Niestety nie spodziewałam się ,że bez żadnego doświadczenia nie znajdę żadnej dobrze płaconej pracy. Nagle usłyszałam dzwoniący telefon z kuchni. Pobiegłam szybko, myśląc że to Sebastian . Jednak myliłam się, bo na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Agnieszki. Nie wiedziałam czy odebrać, bo byłam na nią dość zła po wygadaniu się mojej małej tajemnicy, ale odebrałam :
-Halo?
-Cześć Karolina, masz teraz czas?-zapytała.
-No w sumie mam, a co?-spytałam niepewnie.
-Chciałabym się z tobą spotykać, z racji tego że słyszałam, że poszukuje pracy...-odparła.
-A mogę wiedzieć w ogóle skąd to wiesz?
-Moja intuicja.-oznajmiła lekko się śmiejąc.
-No nie wiem... To może przyjdź do mnie teraz... Zaraz wyślę ci adres smsem. -odrzekłam powoli.
-Jasne! To czekam, do zobaczenia!-powiedziała zakończając rozmowę.
***
Cała ta rozmowa była dość dziwna i podejrzana. Nie wiedziałam dokładnie po co tu przyjdzie i czemu tak nagle chce się ze mną spotkać. Lecz nie miałam dość długo czasu na zastanawianie się, bo po wysłaniu adresu Agnieszka była pięć minut później. Otwarłam drzwi z lekkim stresem:
-Hej...-powiedziałam uchylając drzwi.
-Cześć... Mogę wejść?-zapytała z uśmiechem.
-Yyy, no tak, wejdź proszę...-odpowiedziałam zamyślona.
Gdy usiadłyśmy na kanapie w salonie zapadła niezręczna cisza... Aga patrzała się na mnie jakbym była wymalowana nie powiem czym...
-Więc o czym chcesz pogadać, bo wiesz za bardzo nie mam czasu...-odparłam zdenerwowana.
-Chce cie zapytać, czy nie miałabyś ochoty na wspólną współpracę?-zapytała.
-Za bardzo nie wiem o co ci chodzi...-oznajmiłam z dziwną miną.
-Pracuje jako modelka i niestety moja koleżanka przeszła poważną operację i nie może pojawić się na wybiegu z co najmniej rok. Poszukujemy ładnej i szczupłej dziewczyny, więc od razu pomyślałam o tobie... Co ty na to?
-Ja niby jako modelka?! Nieeee...- odparłam śmiejąc się.
-No pomyśl sobie... Dwa tysiące euro za jeden pokaz, sława, nowe doświadczenia....-odrzekła.
_________________________________________________
* _ * _ * _ * _ * _  *

I co sądzicie ? :) DAŁAM RADĘ NAPISAĆ DZISIAJ KRÓTKI ROZDZIAŁ :* CZEKAM NA WASZE KOMENTARZE <3
  • awatar Mentosik♥: Jak zawsze świetny ;*******
  • awatar Zuzu *-*: Jak zawsze zarąbisty ! :D Do następnego ;)
  • awatar whosays.123: dokładnie świetny. ;D czekamy na kolejny .:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (55) ›
 

chupa-cabra
 
chupa-cabra: Myślę, że jestem w stanie stale pisać bloga, ale z jednym zastrzeżeniem- będą czasem dłuższe przerwy. Do tej przerwy przyczyniła się na pewno awaria Internetu, którą mam aktualnie w domu, ale niezależnie od tego po prostu mam raz na jakiś czas kilka dni gorszego samopoczucia, kiedy nic mi się nie chce- teraz właśnie tak było.
Jestem teraz w pracy i zaraz zabieram się za projekt. Muszę zorganizować parę rzeczy. Sprawa mojego paszportu już jest w toku i liczę na rychłe otrzymanie go.
Postanowiłam nadrobić zaległości i przeczytać wszystkie części "Harrego Pottera". W domu mam tylko "Komnatę Tajemnic", ale resztę będę mogła pożyczyć albo od sąsiadów, albo po prostu z biblioteki. "Kamień filozoficzny" już czytałam. Nie uważam tego za literaturę wysokich lotów, ale lekko się to czyta i jest to dobra rozrywka dla ludzi w każdym wieku.
I wczoraj zaskoczyło mnie moje Dziecko. Ponad rok temu próbowałam jej to czytać na głos i wtedy była tym śmiertelnie znudzona. A wczoraj widząc mnie z książką sama zażądała, żebym czytała na głos i od razu poszło 5(!) pierwszych rozdziałów, bo nie była w stanie się oderwać i prosiła o jeszcze koło godz. 22, kiedy już normalnie śpi...
  • awatar dance dafne: Ja wogole nie czytalam ani nie ogladalam Harego Poterra.Wiem lol,tak wszyscy muwia z mojej kl.zla mi ich XP
Pokaż wszystkie (1) ›
 

antyparadise
 
4ever Young ♥ (pisze opowiadanie): Rozdział II

Najgorszy dzień w moim życiu...

Dzisiaj rano wstałam bez wszelkiego zapału, z przekonaniem , ze to będzie dzień jak dzień. Po przebudzeniu, tak jak zwykle poszłam się umyć, ubrać, uczesać... Zapowiadało się normalnie, biorąc pod uwagę, że normalnością mój świat nie grzeszy. No więc miałam dziś na 8:00 lekcje. Weszłam do szatni, aby się " rozodziać ". Po chwili podeszły do mnie moje przyjaciółki - Paula i Julia. A następnie do szatni wszedł... Tak.. on... obiekt moich westchnięć... Szkoda,  że nie miałam odwagi do niego zagadac... Skejcik... NIe dobra... zabardzo się rozmarzyłam. Ale... co gorsza... on mnie wogule nie widzi. Jestem dla niego jak powietrze... Zagadnęłam do Julki :
- Julka... nawet nie wiesz, co ja czuję gdy wiedzę Filipa. Czemu nie jestem na tyle odważna, żeby się do niego odezwać ???
- Majka ! Ogarnij tyłek i podejdź do niego. I już nie męcz mnie tym użalaniem się nad tym jaka to ty jestes nieśmiała. Jesteś mega laska. Czego ty się boisz ?
- Julia ma rację - przytakiwała Paula - Powinnaś wreszcie coś z tym zrobić. Przecież nie mozesz wiecznie nic nie robić w tej sprawie. My widzimy jak on strasznie Ci się podoba.
- Ja ???? Zwariowałyscie ???? Wyjdę na idiotkę. Nie będę potrafiła przecież wyksztusić z siebie ani jednego słowa.
- Tak ??? - ironicznie zapytała Julka - To my to za Ciebie mamy zrobić ??? No dobra ! Filip !!!!!!!
-  Cicho !!! - zatykająć usta Julki ręką, wyszeptałam - O nie....

Już było za późno... Filip odwrócił się w naszą stronę. Zdziwiony zapytał :
- O co chodzi ?
Paula wzięła sprawę w swoje ręce i powiedziała do Filipa :

- Słuchaj mam do Ciebie sprawę... Tylko może choćmy gdzieś dalej...
- Okeeej..yyyyyyyy... - zdziwiony poszedł za Paulą.

( W tym samym czasie )

- Julka !!! - zdenerwowałam sie - Czyś ty zupełnie oszalała ???
- No co ?? Przecież ty nie chciałaś do niego zagadać. Słuchaj, jeszcze bedziesz nam dziękować..

- Tsa... A może i racja... - zastanawiałam się.

( Paula rozmawia z Filipem )
- Filip... trochę niezręcznie mi jest o tym mówić, ale.... - Filip przerwał Pauli

- Czekaj, czekaj... czy ty... też ???
- Co ja też ???
- No bo ja czuję to samo...
- Co ????????!!!!!! Ale mi....

- No dobrze, nie bój się, nie wyśmieję cię... Ja też od pewnego czasu zwróciłem na ciebie uwagę...
- No daj mi skończyć !!! Ale mi nie chodziło o nic takiego ! Wgl, że co ?! Ja przyszłam zapytać się ciebie, czy czasem nie podoba ci się Majka... Ale, nie spodziewałam się niczego takiego !!!

- O nie... dobra, wogule nie było tej rozmowy. Narka !!!

Możecie sobie wyobrazić co ja wtedy czułam. Podsłuchałąm ich rozmowę i wiem wszystko. Jestem kompletnie załamana. Teraz już zupełnie nie wiem co robić... To był najokropniejszy dzień w moim życiu ! Nic gorszego już nie mogło się stać... Filip zakochał się w Pauli ! A co gorsza obawiam się, że ona też... Nie, nie mogę już więcej o tym mówić... Mam strasznego doła.... Ale, że w Pauli ???!!!!!
 

antyparadise
 
4ever Young ♥ (pisze opowiadanie): Rozdział I

Hmmm... No więc tak. Jestem Maja. Na tym świecie żyję już 14 lat... Jak większość nastolatek, chodzę do szkoły, uczę się ( chociaż to normalnie katusze przeżywam ) , słucham muzyki itp. Moją pasją jest muzyka. Kocham ,gdy zakładam słuchawki, normalnie odchodze od rzeczywistości, pochłaniając najmilsze emocje i uczucia,  przy moich ulubionych kawałkach. Mam także wiele, ale to wiele problemów. Czasem naprawdę nie wiem jak uwolnić się od nich. Chyba to normalne, ale normalność , raczej nie jest moją domeną. Jestem pozytywnie rąbnięta w pałę, ale raczej warto mieć czasem nie równo pod sufitem... Wiec jednym słowem, nie jestem taka normalna i też nie mam tak normalnego życia. O czym się przekonacie, bo to dopiero początek mojego dziennika. Jak narazie nie mam wprawy w wypisywaniu swoich przeżyć, bo robię to pierwszy raz, ale postaram się... Piszecie się na to ?????
  • awatar nieidealna'idealnie: jasne, powodzenia! :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

bieberovva98
 
Pewnego letniego dnia gdy włączyłam nk zobaczyłam w proponowanych zaproszeniach profil o nazwie " Polish fan club, fans of Justin Bieber < 3 ;* Belieberki we join lets show that we are the best!!! ". Kliknęłam " zaproś do znajomych " i nie żałuję mojego wyboru ! Po zaakceptowaniu zaproszenia napisałam do osoby, która prowadziła to konto. Okazało się, że prowadzi je Wielka Fanka Justina Biebera, Dominika.Dominika to miła dziewczyna, która ma 14 lat i mieszka w Rzeszowie. Pisałam z nią przez jakieś pół godziny , po czym poprosiłam o jej numer gg, ona będąc miłą i sympatyczną koleżanką podała mi po ktrótkim namyśle swój numer gg.Bardzo się ucieszyłam, że mi zaufała ;) Podziękowałam jej i napisałam do niej na gg.
Pisałyśmy bardzo długo poznając siebie nawzajem.!
Pisałyśmy o naszym kochanym idolu Justinie, bo to dzięki niemu się poznałyśmy . Gdy dzień się kończył około godziny 21;30 poszłyśmy się kąpać i po 15 min. wróciłyśmy i pisałyśmy dalej . Niestety około godz. 22;30 napisałam Dominice, że musze iść spać . Ona z niechęcią napisała:
-No dobrze, Pa;*
Ja odpisałam:
-Pa, będę jutro ! ;*
I wyłączyłam komputer po czym udałam się spać . Jednak przez jakieś 30 następnych min. nie mogłam zasnąć, bo myślałam jak to będzie z Dominiką. Zadawałam sobie pytania : Czy będziemy się przyjaźnić?, Czy nasza znajomość będzie długa lub krótka?
Po namysłach udało mi się zamknąć oczy i zasnąć.
To był NAJLEPSZY DZIEŃ W MOIM ŻYCIU !
 

epartnerzy
 
Kolejne, dziesiąte już wydanie znakomitego podręcznika, autorstwa prof. dr hab. Romana A. Tokarczyka z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. To obszerne wprowadzenie do systemu prawa amerykańskiego, uwzględniające przede wszystkim jego podstawowe działy, zostało obecnie wzbogacone o nowy rozdział poświęcony prawu Indian.


Książka adresowana jest do wszystkich osób zainteresowanych tą ciekawą tematyką, użyteczna może być zwłaszcza dla studentów prawa, administracji, politologii i innych pokrewnych kierunków, jak również dla praktyków prawa.

Przeczytaj darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)prawo_amerykanskie_wyd10_demo.pdf…

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)prawo_amerykanskie__podrecznik_-_…

********
Salon Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - zapewnia Ci GWARANCJĘ 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancję najniższej ceny
 

 

Kategorie blogów