Wpisy oznaczone tagiem "nauczyciel" (194)  

mrgray
 
no tak 1.09 już chciałem nie poruszać tego tematu ale ... ;)
rok temu siedziałem w szkole, na szczęście po drugiej stronie, na szczęście też zasypywałem, kogo się dało CV’kami no i niestety musiałem rozstać się z moim kochanym panem dyrektorem. Oczywiście z uwagi że ciągnąc studia zaoczne nie jestem w stanie wyrobić się z kursem pedagogicznym i pracą, no bo przecież studiując informatykę tu i tam, robiąc kursy z angielskiego, użerając się z matematykami, fizykami, zboczeńcami od kryptografii nigdy nie marzyłem o niczym i innym niż nauka i to jeszcze w szkole publicznej ;)

Dzisiejszy dzień przywołuje wspomnienia, padło na to ze byłem nauczycielem informatyki w technikum informatycznym i uczyłem starsze klasy, cóż, pomimo że uczyłem programowania padło na mnie ze musiałem uświadomić młodych, że są na profilu „grafika komputerowa”…
Ale to jeszcze nic największy ból był gdy się okazało ze zamiast bułek ze sklepiku chce od nich zadań domowych, a kartkówki są niezapowiedziane, matko z córką cóż to był za płacz.

Mimo wszystkiego najprzyjemniej wspominam pierwsze klasy, pracownia była tak skonfigurowana, ze ledwie dało się w niej pracować, zero zabezpieczeń, ledwo żyjący serwer i uprawnienia administracyjne dla dzieciaków. Ręce mi opadły po prostu. Tym większy miałem ubaw gdy pewnego wieczora właśnie na ekranach świeżego narybku prosto po gimnazjum ujrzałem znajome pingwinki. Stwierdziłem, że można by jakoś spożytkować tą wiedzę, więc zagadałem, oczywiście podtrzymując nauczycielska nutę w głosie, choć frajdę miałem nie z tej ziemi. Bynajmniej chłopaki chcieli się wykazać, więc odgrażali się, że jeszcze mi pokażą. OK. czekałem cierpliwie, zjawili się w mojej pracowni pewnego popołudnia, gdy chciałem już iść do domku. „No, więc chcieliśmy coś pokazać”.
Myślę sobie 5 min mnie nie zbawi „dobra, rozkładajcie sprzęt”.
Momentalnie na ławeczce bootował się Back Track v2 na małym laptopku, jakiś stary model HP, widać po nim było dość intensywna eksploatację. Chwilę tez zajęło podpięcie się do sieci i obejście serwera AD oraz szkolnego Proxy, necik w końcu hulał. Myślałem, że to już koniec i chłopcy się popisali penetracją sieci lokalnej, nic bardziej mylnego. Tego popołudnia zaszokowali mnie jeszcze kilka razy, bo jakbyście zareagowali żyjąc w świadomości, że nierzucający się w oczy 16 latek ma dostęp do najskrytszych sekretów życia waszego i jeszcze 6 000 innych osób? ale o tym opowiem może innym razem;)

Jeszcze tylko słówko dla tych, którzy mogliby pomyśleć ze poległem, jako pedagog, chłopcy mają się dobrze, jeden nawet ma dziewczynę ( ;) znacie kawały o informatykach, więc się nie rozpisuje ) parę razy udało mi się ich ostudzić i może dlatego jeszcze są na wolności, myślę że w tych skrajnych przypadkach to już coś;)
 

mrgray
 
no tak 1.09 już chciałem nie poruszać tego tematu ale ... ;)
rok temu siedziałem w szkole, na szczęście po drugiej stronie, na szczęście też zasypywałem, kogo się dało CV’kami no i niestety musiałem rozstać się z moim kochanym panem dyrektorem. Oczywiście z uwagi że ciągnąc studia zaoczne nie jestem w stanie wyrobić się z kursem pedagogicznym i pracą, no bo przecież studiując informatykę tu i tam, robiąc kursy z angielskiego, użerając się z matematykami, fizykami, zboczeńcami od kryptografii nigdy nie marzyłem o niczym i innym niż nauka i to jeszcze w szkole publicznej ;)

Dzisiejszy dzień przywołuje wspomnienia, padło na to ze byłem nauczycielem informatyki w technikum informatycznym i uczyłem starsze klasy, cóż, pomimo że uczyłem programowania padło na mnie ze musiałem uświadomić młodych, że są na profilu „grafika komputerowa”…
Ale to jeszcze nic największy ból był gdy się okazało ze zamiast bułek ze sklepiku chce od nich zadań domowych, a kartkówki są niezapowiedziane, matko z córką cóż to był za płacz.

Mimo wszystkiego najprzyjemniej wspominam pierwsze klasy, pracownia była tak skonfigurowana, ze ledwie dało się w niej pracować, zero zabezpieczeń, ledwo żyjący serwer i uprawnienia administracyjne dla dzieciaków. Ręce mi opadły po prostu. Tym większy miałem ubaw gdy pewnego wieczora właśnie na ekranach świeżego narybku prosto po gimnazjum ujrzałem znajome pingwinki. Stwierdziłem, że można by jakoś spożytkować tą wiedzę, więc zagadałem, oczywiście podtrzymując nauczycielska nutę w głosie, choć frajdę miałem nie z tej ziemi. Bynajmniej chłopaki chcieli się wykazać, więc odgrażali się, że jeszcze mi pokażą. OK. czekałem cierpliwie, zjawili się w mojej pracowni pewnego popołudnia, gdy chciałem już iść do domku. „No, więc chcieliśmy coś pokazać”.
Myślę sobie 5 min mnie nie zbawi „dobra, rozkładajcie sprzęt”.
Momentalnie na ławeczce bootował się Back Track v2 na małym laptopku, jakiś stary model HP, widać po nim było dość intensywna eksploatację. Chwilę tez zajęło podpięcie się do sieci i obejście serwera AD oraz szkolnego Proxy, necik w końcu hulał. Myślałem, że to już koniec i chłopcy się popisali penetracją sieci lokalnej, nic bardziej mylnego. Tego popołudnia zaszokowali mnie jeszcze kilka razy, bo jakbyście zareagowali żyjąc w świadomości, że nierzucający się w oczy 16 latek ma dostęp do najskrytszych sekretów życia waszego i jeszcze 6 000 innych osób? ale o tym opowiem może innym razem;)

Jeszcze tylko słówko dla tych, którzy mogliby pomyśleć ze poległem, jako pedagog, chłopcy mają się dobrze, jeden nawet ma dziewczynę ( ;) znacie kawały o informatykach, więc się nie rozpisuje ) parę razy udało mi się ich ostudzić i może dlatego jeszcze są na wolności, myślę że w tych skrajnych przypadkach to już coś;)
 

 

Kategorie blogów