Wpisy oznaczone tagiem "#Powrót" (21)  

bella02
 
Dawno nic już nie pisałam, po prostu miałam zepsuty laptop, a na tablecie pisać tu nie mogę.:( Jak zauważyliście, usunęłam kilka (naście) wpisów.Zdałam sobie sprawę, że były one po prostu bezsensu.

Pozdrawiam <3
  • awatar gość: Gardzisz matką? Nie zasługujesz na naszą uwagę. Wynoś się stąd. USUŃ KONTO!!! Nikt tu nie potrzebuje takich Karyn, głupich nastek. Co za idiotka gardzi swoimi rodzicami?!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

obozowiczka145
 
 Witajcie znów ! trochę mnie tu nie było ale już powracam i mam nadzieję , że wciąż będziecie czytać mojego minibloga . Przepraszam za taką nieobecność i marne wpisy ale miałam trochę problemy ze zdrowiem, leżałam w szpitalu potem długa rekonwalescencja ale już jest dużo lepiej i powracam do Was z podwojoną siłą :) :)
 A co działo się u Was przez ten czas ? ;) jakieś zmiany ?  jak wasze postanowienia noworoczne ?  Ktoś postanowił zadbać o swoją sylwetkę i dąży w postanowieniu ? Czekam na wasze odpowiedzi w komentarzach i życzę miłego oraz spokojnego tygodnia :* ( no i oczywiście dziękuję , że jesteście tu ze mną )



white.jpg

_________________________________________________________
"Najważniejsze w życiu to być zdrowym. Wszystko inne to kwestia chęci, siły a czasami szczęścia."
Pokaż wszystkie (3) ›
 

panna15
 
Cicha okolica. Zmieniło się tu więcej niż myślałam od mojego wyjazdu. Jechałam autobusem oglądając moją starą wieś. Większość rzeczy zmieściłam w małą torbę która teraz stałą obok mnie.
Wstałam i ruszyłam do przodu aby wysiąść na właściwym przystanku. Jakiś pies ruszył za mną.
-Kinga? - usłyszałam cichy głos za mną.
Odwróciłam się i zobaczyłam bardzo przystojnego blondyna, rosłego w ramionach że ledwo koszula się mieściła.
-O cześć Robert - powiedziałam - co słychać?
-A no dobrze, wróciłaś? Na stałe? - zapytał.
-Zobaczymy, na razie chce zobaczyć okolicę i dom. Zmieniło się tu trochę.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. - Westchnął. Robert wysiadł na tym samym przystanku co ja przy okazji pomagając mi z moją torbą.
-Rudy stare psisko - pogłaskałam w końcu psa który kręcił się od kiedy stałam w autobusie. Owczarek niemiecki o rudobrązowej polizał moją dłoń.
-Wpadniesz do mnie?- zapytał. Wiesz pierwsza noc zawsze straszna a dziś zapowiadali burze-  powiedział Robert spoglądając na niebo.
-Wiesz gdzie mnie szukać w razie czego gdybyś się bał - powiedziałam i poszłam do mojego domu.
Wyglądał na ruinę, nikt tu nie mieszkał od 10 lat.

Wieczorem faktycznie rozpętała się burza ale ja się nie bałam. Niestety a może i stety przyszedł do mnie Robert z dwoma kieliszkami i winem.

Rozmawialiśmy w salonie gdy on pochylił się i chciał mnie pocałować.
Odepchnęłam go.
-Robert co ty robisz? - spytałam.
-No... hmmm... ja. Kocham Cie. Gdy wyjechałaś poczułem że coś straciłem. Coś ważnego. Jak by ktoś mi serce wydarł.
-Urocze ale to ty mnie zostawiłeś 10 lat temu dla Natalii.
-Przepraszam - odsunął się i zawiesił głowę. Dotkęłam jego dłoni.
-Wybaczyłam Ci już dawno a teraz w sumie przyjechałam z nadzieją że spotkam cie tutaj.
-Naprawdę? - spytał patrząc mi w oczy.
-Oczywiście. Najwyraźniej stara miłość nie rdzewieje.

Robert ponownie pochyla się i całuje mnie.
Coś koło północy zasypiamy przytuleni do siebie na zakurzonej podłodze w salonie.

Pierwsze promienie słońca rozświetlają moją twarz. Czy ja nadal jestem w Warszawie? Dlaczego boli mnie głowa?
W jednej chwili przypominam sobie wszystko.

Wino.
Pocałunki.
Burza.
Robert.

Wstałam i poszłam do łazienki przemyć twarz. Ochlapałam się zimną wodą i spojrzałam w lustro.
Czy ja naprawdę mu to powiedziałam wczoraj?

Wróciłam do salonu gdzie go zostawiłam śpiącego.
-Cześć - powiedział - już myślałem że to sen. Ale na szczęście nie. Jesteś tu. Ze mną.
-Tak...
-Kochanie coś się stało?
-Nie, w porządku.
-No okey. Idę zrobić śniadanie. - powiedział wstając. Pocałował mnie w policzek i poszedł do kuchni. Ruszyłam za nim.

Właśnie wbijał do patelni dwa jajka. Przytuliłam się do jego gołych pleców. Miałam na sobie tylko jego koszulkę oraz jakieś spodenki pamiętające czasy liceum.
-Kochanie - powiedział odwracając się.
-Słucham - mówię zadziornie odsuwając się gdy chciał mnie pocałował.
-Nie mówi się słucham... - zaśmiał się. Złapał mnie w pasie i pocałował namiętnie a jajecznica za jego plecami zaczęła się przypalać.

maxresdefault.jpg
 

panna15
 
Cześć to znowu ja :D
Idą wakacje wiec będę mieć dość dużo czasu teraz ponieważ z powodu choroby nie będę mogła się ruszać z domu.
Co się u mnie zmieniło? Mam kontuzję już od lutego i tak trochę zwalone wakacje na początku - dwa tyg leżenia w łóżku.. jeej :D Ale na szczęście moje kochanie będzie wpadać <3

Ja od czwartku (16.06) praktycznie mam wakacje ale dziś postanowiłam odwiedzić dawnego bloga a tu taka pustka od 64 dni :OOO

Będę wstawiać nowe opowiadanie czasem pt "Jak przeżyć liceum" to nie jest poradnik ale o takiej dziewczynie która z szarej myszki stała się gwiazdą, jej zmiana itp. Będzie romantyczne sceny ^^ Wymyśliłam to wczoraj rano ale najpierw chyba będę musiała trochę to opracować wiec nie wiem kiedy pierwszy wpis może jeszcze w tym tygodniu, nie wiem jakie mam plany na ten tydzień lenistwa dopóki nie odbiorę świadectwa ^^

A u was co tam słychać? Cieszycie się z nowego opowiadania? Jeszcze w tym tygodniu dam kilka szczegółów co do opowiadania. W sumie zainspirowała mnie dziewczyna która no jest samotna w szkole praktycznie nikt z nią nie gada, chodzi tylko ze słuchawkami w uszach na przerwach ^^



 

kibic20004
 
Asterix: Powróciłem. Po rocznej Przerwie.
 

maqulina
 
Praktykująca: Nie wiem co ta strona ma w sobie, ale przypomina mi się o niej co parę lat. Jak się tak czyta te swoje stare posty to wychodzi, że każdy z nas był "gimbusem" z głupimi problemami, którymi nie mieliśmy się z kim podzielić i zostawiliśmy swój ślad w internecie. Teraz chciałabym zostawić inny ślad i mam nadzieję, że mi się uda do zobaczenia za pare dni :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

violciagg00
 
Siemanko kochani! <3 Co tam? W piątek były zawody i byłam na sztafecie na 400 metrów i zajęłam 3 miejsce! Jak się cieszyłam! Wiecie dla mnie sport dużo znaczy i jestem zadowolona z tego wyniku! Byłam tydzień temu w Toruniu i było mega! Zbiórka była o 7.50,a wyjechaliśmy około 8.10.Kiedy jechaliśmy siedziałam niestety z przodu z moją przyjaciółką Anią i było nawet zabawnie.Obok nas siedziała taka Natalia i z nią gadaliśmy przez te 3 godziny! :D Jeszcze tam troszkę pospałam.^^ Dojechaliśmy do Torunia około 11.20 coś takiego.xd  Kupiłam żabę,taką kulę i 2 paczki pierników! ^^
Kiedy wracaliśmy siedziałam z tyłu z Martą,wróciliśmy o 21.00. Okej nie będę już zanudzać.:D Postanowiłam,że wrócę,bo tęskniłam za blogiem i za wami.Uświadomiłam sobie,że blogowanie to  moja pasja.Ale niestety zmieniłam tematykę.Nie będę już dodawać gotowych wyglądów,nie będę za dużo pisać o 'Violettcie',ale znajdą się takie wpisy.;) I będę pisać o sporcie.Tak podsumowując będę pisała o wszystkim! Mam nadzieję,że mnie ponownie polubicie i będziecie komentować moje wpisy.:)
Zmieniłam wygląd bloga na niebieski z lekką żółcią.:) Mam nadzieję,że się podoba!
Nuta dnia Faydee - Catch Me

Od dłuższego czasu jestem jego fanką i też się znajdą wpisy o nim!.♥
Jestem chora.:( Haha jak się żalę.xD
Dziś kiermasz książek,tylko,że na nim mnie nie będzie,więc kupię książki od mojej koleżanki w środę.
Ciąg dalszy zabawy 'Poznaj mnie' Wybraliście 10 faktów o mnie.
1.Mam na imię Samanta
2.Po wakacjach będę chodzić do 6 klasy
3.Dobrze się uczę
4.Wychodzi mi średnia 5,4 coś takiego.:D
5.Uwielbiam sport
6.Byłam już na 2 zawodach. (Ale dużo)
7.Mam 2 siostry i brata.
8.Jestem fanką Faydee,Sydney Sieroty i innych
9.Mam około 156 wzrostu.
10.Mam  trzy takie 'najlepsze' przyjaciółki.Patrycja,Marta,Ania.
Co dalej? Jak coś nie mogę dodawać swoich zdjęć.

poznajmnie.jpg

Na koniec wpisu łapcie fotkę Lodo!.<3

lok.jpg

W podpisie nie żadnych zmian i w podpisywaniu zdjęć też.:)
Dziękuję za skomentowanie wpisu.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :*
Samanta.<3
Pokaż wszystkie (12) ›
 

chudzinaxd
 
Pijane.

Jakoś niedawno moja kumpela z klasy dostała wódkę na urodziny od nas. No to postanowiłyśmy że po szkole napijemy się trochę. Trochę...

Umówiłyśmy się że pijemy na stancji u kumpeli. Ja z Magdą skoczyłyśmy po jakiś sok a Patrycja poszła zjeść obiad.
Butelkę przekazywałyśmy sobie po kolei. No wiecie śmiechy chichy itp.
We trzy wypiłyśmy dwa litry w niespełna 10 minut. Szczerze? To był błąd. Nawaliłyśmy się nim wyszyłyśmy z mieszkania kumpeli. (stancji)
Postanowiłyśmy że pójdziemy na zakupy. A co tam.
Ciągle na coś wpadałyśmy, śmiałyśmy się. Ludzie co chwilę sie na nas gapili. Gdy wsiadłyśmy do MPK to była masakra.

Pojechałyśmy do pierwszej lepszej galerii, połaziłyśmy po sklepach ale nie znalazłyśmy nic ciekawego. No cóż.
Z tego co pamiętam... no i trochę z rozmowy z kumplem śmiałam się ciągle i trochę marudziłam no bo bałam się powrotu do domu.

Ale w końcu wybiła godzina 17 no i trzeba było wracać. Poszłam na MPK i poczekałam chwilę. Ale zachciało mi się jeść i pić wiec poszłam do kiosku i kupiłam sobie cole i jakiegoś tam batona. Wkrótce przyjechał.
Wsiadłam no i ledwo się trzymałam. Nie byłam do końca świadoma tego co robię. Nie nie było mi niedobrze ani nic ale miałam inne jazdy.
Miałam ochotę zadzwonić po Damiana by mnie jakoś postawił do pionu, podwiózł do domu albo coś w tym stylu ale stwierdziłam że nie będę zawracać mu głowy.

Gdy wysiadłam na przystanku czekał mnie 3 km marszy do domu. W sumie to i dobrze bo chociaż wytrzeźwiałam. Ale co lepsze. Szłam na bosaka kompletnie pijana w rajstopach  (które o dziwno nie podarłam) na szczęście nim do domu dotarłam to wytrzeźwiałam ale i tak poszłam się umyć i spać by rodzice nic nie ogarnęli.

Na szczęście nic nie było :D

PS. Nie wiem czemu ale mam wrażenie że dużo piszę a gdy dodaje wpis wychodzi tak mało. Przepraszam. Nie wiem może dlatego że tak mało pamiętam i nie wiem co pisać? Albo za szybko, za mało rozwinięcie to pisze. Obiecuje poprawę :*

Jestem wielce ciekawa kto wg to czyta :*

Nie chce wyjść na jakąś alkoholiczkę ale ja tak szczerze to bardzo mało pije i staram się ograniczyć. Owszem jak się nadarzy okazja no to czemu nie ale nie jak niektórzy z mojej klasy co weekend piją. :)
 

chudzinaxd
 
Dzień dobry wam :D
Wybaczcie, że tak zniknęłam bez słowa ale już powracam. Cóż na początku było to z powodu iż znalazłam miłość mojego życia a później zapomniałam hasła i starałam sie zalogować przez mejla ^^

Rozpoczynam kampanie "wakacje" czyli wyzwanie 30 dni ćwiczeń i motywowania. Przepisów nie będę dawać jak wiele trenerek i trenerów którzy bawią sie w dietetyków ponieważ jak sama wiem nie każdy ma czas i możliwości do zakupu jakiś tam produktów :)

Codziennie będę podawać ćwiczenia lub zadania które musicie wykonać (ja do niczego nie zmuszam) będę motywować was fotkami oraz jakimiś pozytywnymi hasłami.

Przede wszystkim nie podchodź do tych ćwiczeń "muszę" tylko "chce"
Pozytywne podejście to podstawa. Ja po wykonaniu tych ćwiczeń idę z uśmiechem przez ulicę bo wiem że dokonałam czegoś co było dobre i zrobiłam to dobrowolnie.

Zacznij od dziś, teraz, wstań i rozgrzej swoje ciało poprzez kilka np pajacyków lub podskokach :D

Wyzwanie na dziś?
Idź na spacer conajmniej PÓŁ GODZINNY weź słuchawki lub idź z przyjacielem/przyjaciółką a może weź psa?  Nie ważne z kim! Ja codziennie przemierzam 6 km i czuje sie letsza, świerzsza!

Jako drugie ćwiczenie możecie zamiast windy skorzystać ze schodów. Conajmniej przez 20 minut chodz po schodach. W swoim tempie, nie zależnie jaka długość tych schodów.
Jak idziesz próbuj podnosić wysoko nogi tak by wszystkie mieśnie pracowały :)

Codziennie pij conajmniej 2 litry wody mineralnej lub gotowanej, jedz 4/5 posiłków.
8.00/10.00 - śniadanie
12.00 - przekąska
14.00/16.00 - obiad
17.00/18.00 - przekąska
18.00/19.00 - kolacja

Kolacje jedz 3 godziny przed snem.

Powodzenia :*
114751.jpg


szczuple-nogi-plaski-brzuszek-likely-pl-5b7cb6fc.jpeg


piekny-plaski-brzuch-lt3.jpg


2fb278cd0254517453d658ca731d2e9c,62,37.jpg


chudy-brzuch.jpg
 

panna15
 
Dziękuję za komentarze i przepraszam że opowiadanko dopiero dziś ale po prostu miałam urwanie głowy a od wczoraj źle się jeszcze czuje... No cóż idą święta, mam wolne więc jak się ładnie postaracie to nadrobimy z opowiadaniami przez ten tydzień :*
Następny wpis gdy będzie 10 komentarzy :*

____________________________________________

Następnego dnia obudziłam się w nowym mieszaniu Ezry w Niemczech. Podła kanalia mnie wywiozła!
Przeciągnęłam się w swoim starym łóżku które jako jedyne chyba ocalało po pożarze. Wstając uświadomiłam sobie że mam tylko na sobie moją bieliznę oraz ulubioną koszulkę Ezry. TYLKO!
Na bosaka poszłam do kuchni gdzie zastałam mojego narzeczonego.
-Mrał kotku... nie wiedziałem że jest ci w niej aż tak świetnie - powiedział całując mnie na powitanie. Usiadłam przy naszym stole. Ezra postawił przede mną talerz naleśników a obok kubek kawy.
-Co tam kochanie? - powiedział gdy patrzyłam się na niego jak w obrazek. Ubrany tylko w dresy bez koszulki. Mogłam spokojnie podziwiać jego wysportowany brzuch.
-Nic, co dziś robimy? - zapytałam.
-Hmm- zamruczał cicho niby myśląc. Ale wiedziałam że ma ułożony już plan. - Najpierw wycieczka po tym pięknym mieście bo przecież mało widziałaś! A później przyjęcie u mojego kumpla.
-Kolejne przyjęcie - jęknęłam. Przecież dopiero dwa dni temu odbyło się nasze zaręczynowe.
-Idę się myć - powiedział wstając. Dojadłam swojego  naleśnika, wstawiłam talerz do zlewu i na palcach przeszłam po nowej drewnianej podłodze do łazienki. Drzwi nie miały jeszcze zamontowanego zamka wiec cicho otworzyłam je. Ezra stał do mnie tyłem ciągle w dresach czekając aż woda się nagrzeje. Objęłam go od tyłu i przytuliłam się mocno. On zaskoczony zachwiał się nad pełną wanną i wpadł do wody pociągając mnie za sobą. Oboje leżeliśmy w wannie śmiejąc się do łez.
-Skoro chciałaś się ze mną myć - powiedział tym swoim lekko zachrypniętym głosem którym mnie uwiódł - wystarczyło powiedzieć bym poczekał.
Wybuchłam śmiechem.
On się uśmiechnął a potem przybliżył się do mnie i mnie pocałował. Namiętnie tak jak kiedyś gdy byłam jeszcze z tym chorym psychicznie Mateuszem.
-Okey, następnym razem ci powiem - parsknęłam i wyszłam z wanny. Mokra koszulka przykleiła mi się do ciała i prześwitywała. Ezra miał świetny widok na mój czarny stanik. Sam siedział w wannie w mokrych dresach i patrzył na mnie jak dziecko patrzące na lizaka którego pragnie. Ochlapałam go wodą i wyszłam z łazienki. Zamykając drzwi usłyszałam tylko jego "Jezu..."

Faktycznie nie znałam tego miasta. Mieszkałam tu od rok? Dwóch? Szybko zleciało że nie zauważyłam. Odwiedziliśmy chyba 20 restauracji bo Ezra chciał bym posmakowała wszystkie najlepsze przysmaki jakie są najlepsze w Niemczech. Spokojnie, spaliłam je podczas długich spacerów po wszystkich parkach jakie chyba znaleźliśmy. Trochę było słabo  biegać po tych wszystkich atrakcjach w botkach na wysokim obcasie i w zwiewnej spódnicy.

Wieczorem pomimo tylu atrakcji wciąż miałam siłę i jako jedyna chyba najbardziej tańczyłam na parkiecie u Stevena, kolegi Ezry.
Coś koło północy tańczyłam jak wiele innych rozchichotanych dziewczyn, które chyba za dużo wypiły, gdy poszedł do mnie nieznajomy.
-Zatańczmy? - zapytał. Roześmiałam u się w twarz.
-Przecież to robimy - odparłam.
-Ale ze mną - powiedział i przycisną moje ciało do swojego, tak mocno aż jego kości biodrowe wbijały mi się w brzuch.
-Przestań - powiedziałam. Ale on przycisnął mnie jeszcze mocniej i to go chyba podnieciło... Próbowałam się wyrwać ale on trzymał mocno, nie chciał puścić.
-Przestań! - powtórzyłam po raz setny.
-Robisz się nudna kochanie - zamruczał i pocałował mnie w szyję. Próbowałam się wybrać. Nic z tego.
Nagle jakaś ciemna postać zjawiła się przed nami.
-Ona chyba powiedziała byś przestał - usłyszałam. Steven.
Chłopak nie zareagował. Steven chwycił go za ramiona i pociągnął do tyłu odczepiając jego lepkie łapska ode mnie. Poprawiłam spódnice i włosy.
Steven wyprowadził chłopaka na dwór. A z gości nic nikt nie zauważył. Po chwili wrócił gospodarz.
-Przepraszam ale gdy Will za dużo wypije...
-Nie, spoko nic się nie stało - powiedziałam uśmiechając się. Steven był gejem. Owszem krył się ale w swoim własnym domu nie. Dopasowane dżinsy, marynarka... kredka do oczu na górnej powiece.
-Jeszcze raz cię przepraszam - powiedział- Idę do Ezry, idziesz?
Kiwnęłam głową.

Późną nocą czyli coś koło 3 rano wracaliśmy metrem do domu. Oczywiście Steven nie powiedział Ezrz że Will się do mnie dobierał. A ja po prostu później nie widziałam Willa. Dzięki Bogu... a może dzięki Stevenowi?
Padłam na łóżko zmęczona. Ta cała impreza wykończyła mnie. Ezra przyszedł do mojego pokoju i usiadł na łóżku.
-Jak się czujesz? - zapytał.
-W porządku, jestem tylko zmęczona.
-No.. dobrze. - powiedział i wstał z łóżka. Ruszył ku drzwi gdy nagle go zawołałam.
-Ezra.
On przystanął przy futrynie i obejrzał się.
-Nie chce spać sama - powiedziałam cicho. On podszedł pocałował mnie w czoło i wyszedł. Nie rozumiem go...
Przewracałam się z boku na bok aż do 4 rano. Nie mogłam spać.
Na bosaka poszłam do pokoju Ezry. Uchyliłam delikatnie drzwi.
-Śpisz? - zapytałam. Już miałam zamknąć drzwi i wrócić do siebie gdy odpowiedział "Nie"
-Mogę do Ciebie? Nie mogę spać - powiedziałam cicho.
-Jasne, chodź - powiedział. Wsunęłam się w miękką pościel obok niego i przytuliłam się do nagiego brzucha. Usnęłam jak dziecko na tej twardej poduszce z mięśni.
Przed zaśnięciem słyszałam jeszcze cichy głos Ezry:
-Ich liebe dich Ali.
107042_original.jpg
- Steven

11132134_786210418134112_680539805_n.jpg
  • awatar ♥Lagoona♥Blue♥Hania♥: :( Biedna...:c Mam nadzieję , że już się lepiej czujesz<3:) A opowiadanie...jak zwykle, boskie! Wreszcie coś,a co czekałam:D! Ale nie rozumiem tu Ezry...czemu wcześniej nie przyszedł do łózka ALI?:C
  • awatar Panna15: @ι ♥ ℓαgσσηα вℓυє & ƒσтσgяαƒια му ℓιƒє ツ: Bo gdyby się z nią położył nie utrzymał by rąk przy sobie :D Dziękuję za troskę, powiedzmy że czuje się na tyle dobrze by pisać opowiadanko :D
  • awatar Whispers in the dark: Mam nadzieje że szybko ci przejdzie :* Opowiadanie cudowne jak zawsze <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

chudzinaxd
 
Mieliście tą parodniową przerwę od ćwiczeń ale teraz wracamy ze zdwojoną siłą! :D

Na początku postawiłam sobie jeden cel. Wyrzeźbić ciało na wakacje. Mam w planach jechać nad morze i nie chce tam świecić ciałem. Owszem pozbyłam się raz na zawsze widocznych warstw tłuszczu ale trzeba potrenować. Kto ze mną? :D

Na początku proponuje hm tak do środy oczyszczanie organizmu. Przez te dwa dni nic nie jemy (tzn oczywiście nie przysadzając) śniadanko i obiad po szkole a potem nic. Cały dzień tylko woda i woda i woda. Trzeba wypłukać toksyny z organizmu! :D

Ćwiczenia na dziś:
1. Bierzemy hantle lub ciężarki (jeśli ktoś nie ma to 2l wody) Nogi proste, szeroko rozstawione. I ciężarki unosimy na góry. 2 serie po 5 powtórzeń

2. Kładziemy się na podłodze. W dłoniach ciężarki (lub woda) ręce daleko od tułowia. Z góry wyglądasz jak krzyż. I powoli unosisz obie ręce nie uginając w łokciach do góry. Tam chwilę przytrzymujesz i opuszczasz. 2 serie po 5 powtórzeń

3.Stojąc w średnim rozkroku trzymasz butelki wody w obu dłoniach. Ręce blisko tułowia. Później unosisz ręce na boki tak aby od nadgarstka do ramion była linia prosta. I powoli opuszczasz. 2 serie po 5 powtórzeń

4. Usiądź w rozkroku na łóżku bądź fotelu. Pochyl lekko ciało. W dłoni trzymaj butelkę 2l wody. Nie opierając łokcia na kolanie zegnij go i przyciągnij do siebie butelkę wody. Później odchyl i ponownie przyciągnij. 2 serie po 5 powtórzeń

5. Wykonuj skip A, w dłoniach trzymaj butelki wody. Ręce wyciągnięte przed siebie na wysokości ramion. Łokieć zegnij tak byś brodą dotknęła butelki ale nie opuszczaj ramion. Wykonuj ciągle skip A. 2 serie po 10 minut :)

Dziś trochę banalne ćwiczenia ale tylko dlatego że trochę się spieszę. Trzymajcie kciuki za mnie, jutro piszę matmę :*

A teraz muzyczka:

1.


2.


3.


4.


5.


6.


6c9d29e670c9cd771172.jpg


0d142943a6ba3bdffb8a.jpg
  • awatar Anorelia: super piosenki.:)
  • awatar ♥Lagoona♥Blue♥Hania♥: super że jesteś^^! ja się zaliczam do 30 PROCENT TŁUSZCZU.tO DOBRZE CHYBA, NIE?xd
  • awatar chudzinaxD: @ι ♥ ℓαgσσηα вℓυє & ƒσтσgяαƒια му ℓιƒє ツ: KOCHANA! :* Moim zdaniem to świetnie bo ani nie jesteś za chuda ani nie masz za dużo tłuszczu. A przecież istnieje bo jest potrzebny :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

panna15
 
Opowiadanie trochę dłuższe bo ostatnio takie krótkie wam dawałam ;d
Z racji tego iż dziś jest pierwszy dzień wiosny to dziś wstawiam :D Wczoraj nie miałam czasu bo poszliśmy na wagary klasowe i potem był przypał... szkolenia na szczęście dzisiaj nie ma, a podobno miały być uf... :D
Plan na następny tydzień:
We wtorek mam wywiadówkę więc na pewno nie wstawię opowiadania... w piątek muszę zaliczyć jeszcze angielski więc jeśli nic mi po drodze nie wypadnie to kolejne opowiadanie będzie w środę ale pod warunkiem że tutaj będzie 10 KOMÓW :D
Życzę miłego dnia :*
_________________________________________________

Jechaliśmy dość długo, nawet nie wiem w którą stronę. Pędziliśmy między polami, lasami. Aż w końcu poczułam chłodna bryzę. Zdziwiona przytuliłam się mocniej do Luka.
On skręcił w żużlową drogę. Wjechał pomiędzy las i zatrzymał motocykl.
-Jesteśmy na miejscu - powiedział biorąc nasze rzeczy.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
-No co?- zaśmiał się. Wziął mnie za rękę i poprowadził do drewnianego domku.
Zapach sosen uderzył mocno. Luke otworzył drzwi i przystanął by przepuścić mnie.
-Zapraszam - uśmiechnął się szeroko. Weszłam przed nim. Słońce padało na czyste panele a drobinki kurzu latały w powietrzu.
-Sypialnie są na górze, twoja sypialnia po prawej,  moja po lewej - powiedział otwierając po kolei drzwi. -Tutaj masz kuchnię i pokój dzienny. Łazienka jest tutaj ale są też na górze.
Pogubiłam się.
-No dobrze to idź i się rozpakuj a ja zrobię coś do jedzenia na drogę i jedziemy.
-Gdzie? - zaciekawiłam się.
-Zobaczysz się - powiedział wchodząc do kuchni.

Pół godziny później zajechaliśmy na plac painballa.
-O nie, nie zmusisz mnie - powiedziałam.
-Owszem zmuszę - powiedział podchodząc do okienka, gdzie siedział stary facet - dzień dobry.
-Dzień dobry, dobrze przyjechaliście, akurat wchodzi grupa. - odparł wpuszczając nas do szatni. Przebraliśmy się w mundury wojskowej i wyszliśmy na plac. Stała tam pokaźna grupa ludzi uśmiechniętych od ucha do ucha.
-Mam dla was jeszcze dwie osoby - powiedział staruszek i sobie poszedł. Przywitałam się z nieznajomymi. Luke trafił do przeciwnej drużny niż ja.
Zaczęliśmy grę. Postanowiliśmy że która drużyna zdobędzie flagę wygrywa. Ja oczywiście zgubiłam moją grupę i nie wiedziałam kompletnie gdzie iść.
Nagle usłyszałam ciche klikniecie a chwilę później żółta farba z ciekała mi po ramieniu. Spojrzałam w stronę z której prawdopodobnie dostałam. Stał tam ukryty żołnierz prawie niewidoczny. Przestraszona pobiegłam w przeciwną stronę.
I tak około godziny poszukiwałam kogokolwiek z mojej grupy albo tą głupią flagę.
W pewniej chwili zobaczyłam czerwoną flagę powiewająca na wysokiej wieży. I jak to ja nie myśląc pobiegłam jak ostatnia idiotka przez puste pole. Po chwili rozległy się trzy wystrzały. Dostałam po ramionach i jeden w głowę, ale biegłam dalej. Sama też wystrzeliłam parę razy. Wątpię bym kogokolwiek trawiła.
Wbiegłam po drewnianych schodkach na górę. Gdzieś w połowie usłyszałam trzask i spadłam z 5 metrów na ziemię. Bolało mnie wszystko. Nagle parę osób zbiegło się do mnie w tym Luke.
-Nic ci nie jest? - zapytał z troską. Wyciągnął dłoń by pomóc mi wstać a ja strzeliłam w niego farbą.
Rozpoczęła się otwarta bitwa, teraz każdy strzelał nie zważając do kogo. Ja z Lukiem śmialiśmy się z sami siebie.
W pewnej chwili on mnie objął i mocno pocałował.
Przyparł mnie do chwiejnej konstrukcji wieży i pocałował namiętnie.
Odsunęłam się na chwilę. Otworzył szeroko oczy i spojrzał na mnie niepewnie a zarazem z pożądaniem.
Chwyciłam go za przód munduru i przyciągnęłam go do siebie. On znowu mnie pocałował. Zarzuciłam mu ręce na szyję i zignorowałam dzwonek kończący naszą wojnę.
-Musimy iść - powiedział cicho pomiędzy pocałunkami.
-Okey - pocałowałam go ponownie. On tylko się zaśmiał.
Ruszyliśmy z pozostałymi do łazienki by zmyć farbę. Jak się okazało byłam jedyną dziewczyną. Wszyscy gratulowali mi mojej wytrwałości, w końcu to wyczyn dostać z 3 kulek i nie paść. W rzeczywistości wszystko mnie bolało.

Nim dojechaliśmy do naszego domku w buszu zrobiło się ciemno. Zsiadłam z motocyklu i sama zdjęłam Lukowi kask a potem go namiętnie pocałowałam. Zdziwiony odwzajemnił pocałunek.
-Dziękuję - szepnęłam i uciekłam do domu nim zdążył cokolwiek powiedzieć.

Boże co ja robię ze swoim życiem?! Z jednej strony Luke strasznie mnie pociąga... ale no.. a Ezra?
Tak, zaczęłam przejmować się Ezrą.
Siedząc na swoim łóżku i rozmyślając o Ezrze i Luku całkowicie zapomniałam o bożym świecie. Nagle coś zastukało w drzwi. Po chwili stanął w nich Luke w krótkich szortach i bluzie. Wyglądał tak słodko....
-Zrobiłem kolacje, zejdziesz? - zapytał.
-Jasne, tylko zadzwonię do mamy - powiedziałam siląc się na uśmiech.
-Okey, czekam - powiedział i zamknął drzwi. Chwyciłam telefon i pierwsze to zrobiłam to zadzwoniłam do Ezry.
-Halo? - powiedział lekko zaspanym głosem.
-Cześć Ezra, tu ja... Ali
-Oo Ali - od razu się rozbudził - co jest?
-Nic, dzwonie sprawdzić jak się trzymasz.
-Hmm - mruknął tylko - dziewczyna którą kocham uciekła coś dwa miesiące temu ode mnie bez słowa... a teraz dzwoni do mnie po nocy.
-Przepraszam... - powiedziałam i chciałam się rozłączyć ale usłyszałam głos Ezry
-Jeśli się teraz rozłączysz to przyjadę do Ciebie!
-Nawet o tym nie myślałam - skłamałam.
-No...
-Więc? - zapytałam.
-Nie no w porządku... Mikołaj jest skazany na 25 lat pozbawienia wolności... mój brat umarł a ty uciekłaś...
-Ezra, przepraszam musiałam to wszystko przemyśleć.
-Kiedy wracasz?
-eee jeszcze o tym nie myślałam.
-To po co dzwonisz?
-Sprawdzić...
-Ah tak. No cóż. W porządku, nie przeszkadzaj sobie w randce - powiedział wypluwając jadowite słowa - Owszem wiem, że jesteś z kimś. Twoja świetna koleżanka odebrała twój telefon w domu i powiedziała żebym przestał już do ciebie wydzwaniać bo masz innego. Szybko się pozbierałaś.
-Ale...
-Żegnaj Ali- powiedział i się rozłączył.
Łzy popłynęły mi po policzkach. Nawet nie chciało mi się ich ocierać. Spojrzałam na telefon.

Zeszłam na dół. Luke popijał wino na tarasie, nienaruszone jedzenie wyglądało bardzo apetycznie.
-O jesteś - powiedział wstając.
Podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Coś się stało? - zapytał.
-Zimno trochę - skłamałam. On zdjął bluzę i mi ją podał
-Dziękuje - odparłam. Usiedliśmy do stoły. Nie mogłam przełknąć żadnego kęsa.
-Ali widzę, że coś się dzieje- powiedział nalewając mi wino.
Przysiadł się na ławce obok mnie i mnie przytulił a ja jak dziecko rozpłakałam się mocząc mu bluzkę.
On tylko objął mnie mocniej i pozwolił mi się wypłakać. Zmęczona wrażeniami dzisiejszego dnia usnęłam mu w ramionach. Luke widząc to wziął mnie zaniósł na górę i ułożył do snu.
Gdy wstawał z mojego łóżka złapałam go za dłoń.
-Zostań ze mną - powiedziałam cicho.
-Ali - jęknął - będziesz potem tego żałować.
-Ale ja chce tylko spać - powiedziałam i ponownie usnęłam w jego ramionach.

Następnego dnia obudziłam się pierwsza. Fala wspomnień z wczoraj zalała mnie aż jęknęłam. Nagle poczułam czyjś oddech na szyi. Odwróciłam się przerażona. Luke spał spokojnie lekko pochrapując.
Uśmiechnęłam sie na jego widok i sięgnęłam po telefon. Zrobiłam mu kilka zdjęć.
Nagle niejedzenie dawno dało o sobie znać. Poszłam do kuchni upichcić nam śniadanie. Wcale nie przejmowałam się że jestem w krótkiej bluzce oraz bardzo ale to bardzo krótkich spodenkach.
Smażyłam akurat jajka na patelni gdy Luke objął mnie od tyłu i położył delikatnie dłonie na biodrach. Zamruczał przy tym tak seksownie że mało co nie upuściłam patelni.
-Dzień dobry - powiedział całując mnie w szyję. Wzdrygnęłam się na ten lekki dotyk.
-Śniadanie gotowe - powiedziałam i przesunęłam się by wyjąć talerze. Luke miał inny zamiar. Złapał mnie a biodra i posadził na blacie a sam stanął między moimi nogami.
-Luke... - jęknęłam. On tylko pocałował mnie namiętnie w usta, później w szyję, obojczyk. -Nie mogę.
-Czemu??
-Bo...
-Bo? - jego dwudniowy zarost ocierał się o moją szyję.
-Mam innego - powiedziałam cicho a on od razu podniósł głowę. Spojrzał na mnie zdziwiony. I zarazem zraniony.
Zacisnął dłonie leżące po obu moich stronach. Wściekły odepchnął się od blatu i poszedł na górę. Od razu pobiegłam za nim.
Weszłam do jego pokoju gdy on rzucał czym popadnie w ścianę. Telefon i lampka leżały rozbite na podłodze. Podeszłam do niego i objęłam go mocno za ramiona.
-Uspokój się - powiedziałam. On odwrócił się i przygwoździł mnie do ściany. Obie dłonie przymocował mi nad głową i pocałował namiętnie, niemal brutalnie. Łzy popłynęły strumieniami. Powinnam go znienawidzić za to ale czułam się dobrze przy nim.
Rozpiął mi spodenki i ściągnął jednym ruchem. Już chciał zdjąć swoje ale się zawahał. Zobaczył moje łzy.  
-Ali ... - powiedział przepraszająco a ja płakałam nadal. -Boże ale ze mnie idiota.
Usiadł na łóżku i oparł łokcie na kolanach. Ukrył twarz w dłoniach.
Podeszłam do niego.
-Luke nic się nie stało. - powiedziałam i objęłam jego ramię. Jego mięśnie napięły się pod moim dotykiem.
-Może wrócimy trochę wcześniej?-zaproponował nagle.
-Nie - powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
Później wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni.

Dziś spędziliśmy dzień nad jeziorem. Trochę pływałam trochę opalałam sie. Luke praktycznie się nie odzywał.
Wieczorem leżąc w łóżku nie mogłam spać. Było strasznie gorąco i duszno. Nawet wiatrak i otwarte okno nic nie pomogły.
Leżałam na pościeli w krótkiej bluzce Ezry.
Teraz albo nigdy.
Poszłam do Luka i usiadłam na jego łóżku. On od razu się obudził i spojrzał na mnie. A może nie spał?
-Coś się stało?- zapytał.
-Po prostu mnie przytul- powiedziałam. On podniósł się i przytulił mnie mocno. Parę razy zakołysał mnie w ramionach nucąc piosenkę.
-Luke...
-Słucham, kochanie? - powiedział i spojrzał na mnie. To spojrzenie wystarczyło. Wiedział że chce, ja wiedziałam że on chce. Nawet jeśli to tylko dla przyjemności, a nie z miłości. To i tak zrobiliśmy to.

Rano obudziłam się, naga wtulona w jego ramiona. Było cudownie. Pachniał jak ten dom.
-Dzień dobry - szepnął cicho mi do ucha.
Pocałowałam go w usta. Owszem czułam coś, ale co to było?
-Musimy wracać - powiedziałam dotykając palcem jego usta.
On tylko jęknął.
-Umiesz coś popsuć. - powiedział i wstał. Jego sylwetka była bardzo wysportowana, każdy mięsień odznaczał się na złotobrązowej skórze. Przyglądałam się mu jak zakłada spodnie motocyklowe i bierze torbę.
-Ty nie wstajesz?  - zapytał patrząc na mnie badawczo.
-Jestem naga - powiedziałam cicho.
-To co? - zaśmiał się. -No dobra idę spakować rzeczy z kuchni.
Ja szybko przemknęłam do swojego pokoju.

Coś koło jedenastej wsiedliśmy na motocykl i ruszyliśmy z piskiem opon. To były cudowne dwa dni. Niezapomniane dwa dni. Ale to co czekało mnie w domu zmroziło mi krew.
  • awatar chudzinaxD: Świetne, naprawdę :D Tylko dlaczego Luke z Ali?! I co to za niespodzianka czeka w domu? :D Uu powodzenia w nast. tyg. i oczywiście że będzie te 10 kom :*
  • awatar ♥Lagoona♥Blue♥Hania♥: Coo?!ona i on....nie!co z Ezra? Cota Ali najlepszego zrobiła!:<<< nieeee..... Pewnie ze będzie 10 komków<3 i czekam żeby było coś z Ezra!a. Ten Luke niech spada:c
  • awatar Radek: Fajne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

panna15
 
Mama zrobiła gorącą czekoladę i usiadłyśmy w moim pokoju tak jak lubiłam gdy miałam "młodzieżowe problemy", wtedy zazwyczaj opowiadałam mamie o chłopcach z Liceum i spoza w których się podkochiwałam, wtedy byłam szczęśliwa.
Nie jak teraz.
Teraz co drugie słowo płakałam. Dosłownie ryczałam  w poduszkę. Tata stwierdził że to sprawa dziewczyn i poszedł spać.
Gdy opowiedziałam co się stało mama prawie płakała ze mną.
-Och kochanie, tak mi przykro - powiedziała mama.
Przytuliła mnie mocno swoimi drobnymi ramionami.
-Będzie wszystko dobrze kochanie - powiedziała i pocałowała mnie w głowę.
-Mamo, możesz mi powiedzieć u kogo byłaś wtedy gdy do Ciebie zadzwoniłam? -zapytałam.
-Kochanie, byłam z twoim ojcem.
-Nie kłam. Tata był wtedy w pracy.
Spojrzałam na nią krytycznym wzrokiem, na jej twarzy odmalowało się przerażenie. Może za ostro zareagowałam...
-No cóż - westchnęła głośno- Byłam wtedy z kochankiem.
-Mamo! - wykrzyknęłam zdziwiona.
-Och kochanie, nie mów nic ojcu, powiem mu. Obiecuje.
-To wasza sprawa - powiedziałam cicho.
Mama w końcu zostawiła mnie w spokoju.

Godziny przemieniały się w dnie, a dnie w tygodnie i potem miesiące.
Całymi dniami siedziałam w bibliotece rodziców czytając wszystkie książki z mojego regału.

Pewnego dnia nie mogłam zasnąć. Przerzucałam się z boku na bok, tak samo jak wtedy, jak prawie miesiąc temu przyjechałam tutaj z Dominikiem i Luke'm na motocyklach.
Wyszłam na patio, do ogrodu. Księżyc w pełni oświetlał całą werandę.
Nagle usłyszałam cichy warkot silnika. Odstawiłam kubek ciepłego kakao i poszła sprawdzić kogo niesie.
Przy bramie stał nie kto inny jak Luke. Nawet nie wiedziałam że tak bardzo za nim tęsknie. Podbiegłam do niego i przytuliłam go mocno.
-Ooo jak miło - zaśmiał się.
-Co ty tutaj robisz?
-A jak sądzisz? Stęskniłem sie za Tobą.
-Ja za Tobą też, jak wywiady?
-Okropność. szczerze miałem dość i musiałem się przewietrzyć.
-I aż tutaj dojechałeś? - wybuchnęłam śmiechem.
-No tak jakoś się zdarzyło...
-Jasne - walnęłam zaczepnie go pięścią w ramie. On zaśmiał się, złapał mnie w pół i zaczął łaskotać.
-Ejjj to nie fer! - zaczęłam się wydzierać nie myśląc że jest dobrze po północy.
-No dobrze - powiedział stawiając mnie na ziemi- Moje życie tu się kończy i zaczyna.
-Tutaj? W tej dziurze? - zaśmiałam się.
-To tekst piosenki Ali - przewrócił oczami.
-Aa... - powiedziałam zamyślona.
-No dobra ja lecę, bo jutro mam jeszcze jakieś występy i wracamy do Niemiec - powiedział smutno.
-Ok, miło że wpadłeś - powiedziałam i ponownie go przytuliłam.
Luke wsiadł na motocykl, odpalił maszynę.
-Będę wpadał częściej - powiedział uśmiechając się i ruszył z piskiem opon.
Owiał mnie chłodny wiatr i zapach benzyny.
Już miałam wrócić na patio i do domu ale ponownie usłyszałam silnik. Spojrzałam w stronę, gdzie Luke pojechał.
Nagle motocykl zatrzymał się obok mnie.
-Ali... zastanowiłem się- powiedział Luke
-Nad czym? - zapytałam zdezorientowana
-Ali, umówisz się ze mną? - zapytał z nadzieją w oczach.
-Ee jasne, czemu nie - powiedziałam. "Eee jasne?" Jezu...
-Spoko - powiedział. Złożył mi na policzku szybki pocałunek. Nim otworzyłam oczy on już wsiadł na motocykl.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i wróciłam do domu.
-Boże ale jestem głupia - powiedziałam sama do siebie - nawet nie wiem na kiedy się umówiliśmy!
Niestety nie miałam jego numeru... ale on ma mój!

Chciało mi się krzyczeć. Idę na randkę z przystojnym chłopakiem!
Ale zaraz zaraz... a Ezra?
Kurde...
Minął miesiąc a ja się do niego nawet nie odezwałam... ok dzwonił parę razy ale wtedy zazwyczaj mnie 'nie było'
Boje się z nim rozmawiać. Tylko teraz czuje że to złe, że umówiłam się z innym.
No kurde no...
Pójdę na tą randkę i zależy jak będę się bawiła.
Zależy czy ona jeszcze się odbędzie...
  • awatar ♥Lagoona♥Blue♥Hania♥: yey! szkoda że krótki trochę:cc no nic:D Mam nadzieję że Ali coś z tym zrobi:. bo tak bez Ezry być nie może! i mam pytaniee...w sumie dwa:D: 1.Czy mama Ali kocha tate Ali..czy już nie? 2.Czy Ali zakochała się w Luke czy ciągle tylko kocha Ezre?:cc NIECH KOCHA EZRE!:C ♥ A TEN LUK SPADA!:d
  • awatar Pamiętnik Nastolatki ^^.: Oooooo <3 Jak słoooodkooo <3 Więceeeeej, proszę ;* Kiedy next? :)
  • awatar Sylwia: Świetne :) Dołączam się do pytań niżej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

panna15
 
Aaaa jakie szczęście że napisałam to wcześniej bo dziś nie dałabym rady. Tydzień mega męczący... aż mam ochotę tylko paść i spać :D
No cóż u mnie zaczynają się rekolekcje już.. a w poniedziałek jeszcze lecę na wykład o żołnierzach wyklętych xD
Następne opowiadanie nie wiem kiedy będzie gdyż tu któregoś dnia lecę na szkolenia (pt/sob/niedz)
Ale w każdym bądź razie życzę wam miłego tygodnia :D
-------------

Następnego dnia od razu po przebudzeniu usłyszałam gawr rozmów, stukot porcelany. Przetarłam oczy. Gdzie ja jestem?
Spojrzałam na zegarek. 9:30
Poszłam zaciekawiona w stronę kuchni, w brzuchu kiszki marsza grały.
-Dzień dobry - powiedziałam widząc całą roześmianą gromadę chłopaków. Dopiero teraz zauważyłam ich tak naprawdę. Gospodarz był bardzo podobny do Dominika, był może rok lub dwa lata starszy, za to Clara wyglądała na mój wiek. Luke wyglądał jak pozostali. Każdy miał wyrzeźbione ciało, brązowe włosy i jakiś taki chłopięcy urok. Każdy z moich towarzyszy miał tatuaż. Luka tatuaż widziałam wczoraj, jest to mały krzyżyk na łopatce, pozostali mieli jakieś maski, mgły, czaszki.
-Dzień dobry Ali, siadaj - powiedział gospodarz.
-Mm Ali, jedziemy o 11 - powiedział z pełnymi ustami Dominik, na co cała grupa zareagowała śmiechem. Luke tylko się uśmiechnął. Byli tacy podobni.
-Okey - powiedziałam nakładając sobie kanapki z serem.
-Najedz się do syta, chłopaki pewnie nie zrobia postoju aż do Warszawy - powiedział gospodarz.
-Wezmę kilka na drogę, na wypadek - powiedziałam. -Ahh gdzie moje maniery, jestem Chris, menadżer tych dzieciaków - uśmiechnął się. - A Clara to ich fotograf.
-Rozumiem, dziwię się że chłopcy w ogóle mnie wzięli.
-Dominik tak ma, jestem jego bratem jeśli jeszcze nie wiesz wiec to genetyczne - zaśmiał się Chris- tak właśnie poznałem moją Clare.
-Rozumiem - powiedziałam. Chłopcy zaczęli się zbierać. Wstałam od stołu i umyłam po sobie kubek oraz talerz, Chris posłał mi pełen szczęścia uśmiech i wyszedł na dwór.
westchnęłam i oparłam się o blat. Do kuchni wszedł Dominik, złapał jeszcze jedną kanapkę i już chciał wychodzić ale zauważył mnie.
-Coś się stało? - zapytał.
-Dziwnie sie czuje tutaj, nawet nie wiedziałam kim jesteście, a wy... ty mnie tak po prostu zabrałeś. Inni nie mają nic przeciwko temu?
-Co mnie inni obchodzą? Bez wokalisty sobie nie poradzą wiec mnie nie zostawią - zaśmiał się - All przepraszam cię że dosłownie wkręciłem cię ale jak cię zauważyłem już w oddali wiedziałem że coś ci się stało. Szłaś bardzo chwiejnie, płakałaś.
Mówiąc to stanął obok mnie. Łzy znowu zalśniły mi i popłynęły po policzkach.
-Nic się nie stało - powiedziałam odwracając się w bok. On podszedł do mnie bliżej i mnie przytulił.
-Nie martw się, dowiozę cię szczęśliwie do domu. Obiecuję - powiedział i otarł mi łzy. Objęłam go za szyję. Był inny niż Luke. Inny niż Ezra.
Wplątałam dłonie w jego włosy, pomimo że nastroszone włosy wyglądały na rzadkie byłe gęste i długie.
Przyciągnęłam Dominika bliżej siebie, on  delikatnie położył dłonie mi na biodrach. Dotknął moje wargi delikatnie. Był to jak muśniecie płatkiem kwiata. Zareagowałam na to natychmiast. Otworzyłam szeroko usta, już miał mnie mocniej pocałować ale nagle przytuliłam się do niego mocno, szorstki zarost drapał mnie w policzek, ale był to miły ból.
Nagle ktoś chrząknął. Odsunęłam się do Dominika i spojrzałam w tam tą stronę. W drzwiach stał wkurzony Luke wpatrując się w Dominika, spojrzał na mnie a potem wyszedł.
Spojrzałam zdziwiona na Dominika a ten tylko wzruszył ramionami.
Poszłam do swojego pokoju aby się spakować.
Gdy wyszłam na dwóch gotowa, każdy już na mnie czekał. Chłopcy stali przy swoich maszynach. Brakowało tylko jednego. I ja doskonale wiedziałam kogo.
-Gdzie Luke? - zapytałam podchodząc do Dominika
-Pojechał na stacje zatankować - odparł biorąc ode mnie torbę - Ej Cedrik, weźmiesz to?
-Jasne - odparł chłopka o włosach niemal czarnych jak węgiel i oczach takich samych. Uśmiechnął się uroczo i chwycił torbę.
Podeszłam do Clary i Chrisa.
-Dziękuję za gościnę i przepraszam - powiedziałam, a oni ku mojemu zdziwieniu przytulili mnie mocno.
-Nic się nie stało - zapewniła Clara.
-Mam nadzieje, że jeszcze się spotkamy - powiedział Chris. Gdy usiadłam za Dominikiem zaczęli machać nam na pożegnanie.
Słońce stało już wysoko, dochodziło południe. Musieliśmy dotrzeć do Warszawy najpóźniej jutro o 9. Dobra, oni musieli.
Z piskiem opon ruszyliśmy przed siebie.
Chłopcy tak jak poprzednio zajeżdżali sobie drogę, asekurowali mnie... po prostu wygłupiali się jak jacyś nastolatkowie, co mnie dosłownie śmieszyło.
Przytulona do pleców Dominika czułam się bezpiecznie, pomimo szybkiej prędkości jaką mknęliśmy przez autostrady.
W pewnym momencie zajechaliśmy na stację. Stał tam Luke oparty o motocykl i czekał na nas.
Wszyscy zsiedli z maszyn i poszli do sklepu.
-Idziesz? - zapytał Dominik. Pokręciłam głową.-A chcesz coś?
-Coś do picia - odparłam. Gdy wszyscy poszli podeszłam do Luke'a
-O co ci do cholery chodzi? -zapytałam wściekła.- zachowujesz się jak bachor!
Luke spojrzał na mnie nieobecnym wzrokiem.

W tym samym czasie Cedrik szturchnął Dominika w ramie i wskazał w kierunku Luka i Ali. Chłopcy wybuchnęli śmiechem.
-Oj będzie się działo - zadrwił Cedrik płacąc za swoje i Ali picie.
Wyszli ze sklepu i stanęli obok motocykli przypatrując się wydzierającej Ali i Luke'owi.

Luke spojrzał na mnie wściekły.
-O co mi chodzi? Miałaś go zostawić w spokoju!
-Ahh a co bujasz się w nim?!
-Nie, do cholery nie! Ale on ma kogoś, a ty mącisz mu w głowie. Tak jak nam wszystkim!
Wściekła nie wytrzymałam i uderzyłam go w twarz otwartą dłonią. Wszystko jak by na chwile zamarło.
Szeroko otwartymi oczami przypatrywałam się Lukowi jak bym nie wierzyła w co właśnie zrobiłam. Moja dłoń wciąż unosiła się na wysokości jego twarzy.
W pewnej chwili złapał mnie za oba nadgarstki, przesunął... a raczej rzucił na mój, moje dłonie przymocował nad moją głową i spojrzał na mnie wściekły.
-NIGDY.WIECEJ.TEGO.NIE.RÓB!- krzyknął wściekły. Nagle wszystkie wspomnienia związane z Mikołajem przypomniały mi się. Był taki agresywny przed tym... nim mnie zgwałcił. Łzy zaczęły cieknąć mi strumieniami. Nie wiem co sprawiło że Luke mnie puścił, czy łzy, czy strach w moich oczach. W pewniej chwili klęczał tuż obok mnie i kołysał w swoich ramionach szepcząc przepraszam. Otarłam łzy.
Usłyszałam zbliżające się kroki, nagle wszystkie mięśnie Luke napięły się.
-Dajcie nam chwile - krzyknął. Kroki ucichły.
On tylko kołysał mnie w przód i w tył.
-Ali, przepraszam cię - szeptał w moje włosy. Łzy ciągle spływały mi po policzku- wybacz mi...

W pewnej chwili poczułam przypływ energii. Podniosłam głowę mało co nie uderzają Luka.
-Zbieramy się - powiedziałam ocierając łzy. On pokiwał głową.
-Chcesz jechać ze mną? - zaproponował nieśmiało. Tak LUKE ZAPROPONOWAŁ NIEŚMIAŁO
To był dla mnie szok. Nie sądziłam że on może taki być.
Nie wiem ile czasu minęło na parkingu ale gdy odjeżdżaliśmy było po trzynastej.
Stwierdziłam że ok zaryzykuje i pojadę z Lukiem. Dominik chyba nie był zbyt zadowolony ale ostatecznie się zgodził. W zamian wziął mój bagaż od Cedrika.
Ruszyliśmy w dalszą drogę.
Robiliśmy gdzieniegdzie przystanki ale były krótkie tylko po to by zrobić potrzeby fizjologiczne, czy zatankować motocykle.
Około dwudziestej pierwszej zobaczyłam pierwsze znajome z dzieciństwa oznaki mojego kochanego miasteczka.
Było grubo po północy gdy w końcu dotarliśmy do mojego domu. Oczywiście chciałam by chłopcy weszli no ale spieszyli się bo na dziewiątą muszą być w warszawie a jeszcze muszą odespać.
Pożegnałam się z każdym chłopaków, pomimo że nie pamiętałam ich imion, Dominik dał mi swój numer telefonu i przeprosił za wszystko.
-Och było świetnie, to lepsze niż podróż przez trzy dni w niewygodnym busie - odparłam śmiejąc się.
Z Lukiem pożegnałam się z dala od wszystkich. Co było trochę dziwne jak byśmy byli w jakimiś tajemniczym związku. Luke przytulił mnie mocno na pożegnanie, a ja dałam mu szybkiego całusa w policzek.
Gdy ruszyłam w stronę domu, usłyszałam przyjemny dźwięk silnika.

Oczywiście nie miałam własnych kluczy bo zostały w Niemczech wiec zapukałam do drzwi. Po dłuższej chwili w holu zapaliło się światło a za drzwiami usłyszałam głos mojego taty mruczącego "kogo znowu niesie po tej godzinie". Przez chwile szamotał się z zamkiem. Otworzył drzwi i omal nie zemdlał z wrażenia.
W głębi domu usłyszałam głos mojej mamy
-Kto to, kochanie? - po chwili wyszła z sypialni.
Spojrzała na mnie zaskoczona - Ali? Coś się stało?
-Cześć mamusiu - miałam łzy w oczach gdy to mówiłam. Zagryzłam wargi by się rozpłakać się głośno. Mama widząc mnie podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. Rozpłakałam się na dobre, tak samo jak na stacji a ramię Luke, tak teraz mocząc kochany szlafrok mamy. Tata zamknął drzwi na klucz i objął i przytulił nas obie szepcząc "moje dziewczyny".
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

panna15
 
Wszystkim wielce dziękuję za życzenia i prezenty :)
Przepraszam że tak rzadko dodaję opowiadanie ale no cóż u mnie ferie się skończyły i najbliższy wolny termin to 2 kwietnia więc przez ten czas zostaną mi tylko pt i weekendy no chyba że zdarzy się akurat że nie pójdę do szkoły wiec od razu wstawię wpis. Ehh liceum. Fakt teraz powinnam się uczyć no bo mam jedno zagrożenie ale to jutro. Następny wpis aż w piątek lub sobotę zależy jak się będę czuła (miałam dodać wczoraj ale się rozchorowałam i dosłownie nie miałam siły nic napisać). Tę część bo to już 27 dedykuje dla was wszystkich, wszystkich którzy to czytają.
Miłego niedzieli :)
_____________________________________________

Gdy się ocknęłam usłyszałam głosy. Ktoś wciąż krzyczał moje imię. "Ali" "Alisoon"!!
Głosy były uciążliwe, tak samo jak ta gałąź wbijająca mi się w plecy.
Nagle strumień światła padł na mnie
-Znalazłam ją! - krzyknął kobiecy głos. Kilka par rąk pomogło mi się podnieść. Nie rozróżniałam twarzy, nie przypominały mi nikogo znajomego.
-Ali - poczułam męski zapach perfum gdy ktoś mnie przytulił. Znam ten zapach. Ezra. -Tak się martwiłem. Nic ci nie jest?
Strumień wody. Padał deszcz.
Spróbowałam coś powiedzieć ale gardło odmówiło. Wydałam z siebie cichy jęk.
Ezra zdjął kurtkę i okrył nią mnie. Ruszyliśmy w głąb lasu.
Gdy usiedliśmy już w naszym domku okryli mnie kocami, dali herbatę i coś mocniejszego. Ezra siedział cały czas przy mnie.
-Nic mi nie jest, naprawdę - powiedziałam po raz setny.

Gdy wszyscy dali mi już spokój położyłam się w moim łóżku i udawałam że śpię. Obmyślałam plan.

Następnego dnia aby słońce wstało spakowałam swoje rzeczy i wyszłam po cichu z domku. Taszcząc moją podróżną torbę po raz ostatni oddychałam tym rześkim powietrzem. Ruszyłam w stronę głównej ulicy, na busa który miał mnie zawieźć na dworzec główny.
Na moje nieszczęście Ezra który uwielbiał biegać z samego rana własnie nadbiegł z lasu. Szybko rozejrzałam się w poszukiwaniu jakiejkolwiek kryjówki lecz na marne.
Spojrzał na mnie zdziwiony, później zerknął na moją torbę.
-Wybierasz się gdzieś? - zapytał pijąc z niebieskiej butelki.
-Tak - powiedziałam. Nagle łzy napłynęły mi do oczu. -Nie szukaj mnie.
Głos mi się załamał. Zagryzłam wargi i spojrzałam w inną stronę, by nie zauważył moich łez.
-Ali - powiedział, chciał mnie przytulić lecz się odsunęłam. Lekki cień przebiegł po jego twarzy.
-Przepraszam Ezra, ale ja tak nie potrafię - powiedziałam łamiącym się głosem, łzy spływały mi raz z tuszem - już nie mogę tak...
-Ale Ali.. o co chodzi? - powiedział a ja przeszłam obok niego nie zatrzymując się.
Przeszłam parę metrów, odwróciłam sie. Stał w tym samym miejscu. Słońce które wzeszło już trochę wyżej oświetlało jego mięśnie opięte w szarą koszulkę, każda kropelka potu.
-Żegnaj Ezra - powiedziałam i otarłam łzy.
Ruszyłam w stronę głównej drogi. Nie usłyszałam żadnych kroków za sobą.

Nagle ktoś otworzył drzwi, Ezra nawet się nie obejrzał.
-Co się stało? - powiedziała Laura.
-Odeszła - westchnął sparaliżowawszy Ezra. Odwrócił się i pobiegł na plażę gdzie tak namiętnie się całowali jeszcze parę dni temu.

Szłam żużlówką na przystanek. Moje niebieskie trampki były lekko ubrudzone. Nagle usłyszałam nadjeżdżające motocykle.
Odwróciłam się w tej samej chwili gdy maszyny zatrzymały się obok mnie. Czerwony lakier hondy błyszczał w słońcu.
Siedmiu chłopaków zdjęło kaski i spojrzało na mnie.
Odezwał się przystojny blondyn który jechał na przedzie.
-Co tu robi taka ładna dziewczyna sama? - zapytał z zniewalającym uśmiechem.
-Wracam do domu - odparłam cicho i ruszyłam dalej.
Chłopak zsiadł z motocyklu. Podszedł do mnie.
-Ej przepraszam, nie chciałem cie urazić - powiedział widząc moje łzy.
-Nie spoko, to nie przez to.
-A co się stało?
-Nie opowiadam o swoim życiu byle komu.
-A ja nie zatrzymuje się dla byle kogo. Gdzie cię podrzucić?
-A gdzie jedziecie?
-Szczerze? Aż do polski, małej miejscowości pod Warszawą.
-Tam gdzie ja, ale nie chce wam sprawiać kłopotu wiec jak byś mógł podrzucić mnie na dworzec, dalej sobie sama poradzę.
-Mowy nie ma, jedziesz z nami. Gdzie dokładnie?
-Nie chce być dla was kłopotem.
-I nie będziesz - zapewnił mnie blondyn. -Jestem Dominik.
-Alisoon.
-No panno Ali, gdzie jedziemy?
-Pruszków
-Oo to cię podrzucimy, to niedaleko nas.-Powiedział Dominik podchodząc do motocyklu- Wsiadaj.
Podeszłam do niego i usiadłam za nim. Brunet stojący obok nas podał mi kask. Uśmiechnął się widząc moją przestraszoną minę. Dominik pomógł mi założyć kask.
Ruszyliśmy.
Podróż nie była aż tak długa, jak mogła mi się wydawać. To nawet lepiej.
Wydawało mi się że minęły minuty a już przekraczaliśmy granice.
Zjechaliśmy na mały postój, żeby chłopcy zatankowali maszyny, a ja musiałam coś zjeść. Poszłam do baru a brunet, który dał mi kask ruszył za mną.
-Śledzisz mnie? - zapytałam stojąc w kolejce.
-Nie, pilnuje - oparł się biodrem o blat.
-Aha, poproszę hot-doga i cole - powiedziałam do ekspedientki.
-8 hot-dogów i cole - powiedział brunet nim kobieta zdążyłam się odwrócić. Posłała mu szeroki uśmiech. Wiem że był przystojny, no ale aż żeby zachwycić staruszkę?
-Kim jesteście? - zapytałam patrząc na niego podejrzliwie.
-To znaczy? - zapytał brunet wyjmując kasę z portfela.
-Ta staruszka wydawała się jakby cię znała.
-Na serio nie wiesz? - zapytał patrząc badawczo mi w oczy- Przyjrzyj się.
-No co, wie że jesteś przystojny i to bardzo...
-Ale?
-Ale widzę cię pierwszy raz w życiu.
-Ranisz mnie kotku - powiedział biorąc nasze jedzenie i wychodząc.
Spojrzałam na staruszkę która patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
-No co? - warknęłam na nią i wyszłam.
Chłopcy jedli już hod-dogi, jeden czekał na mnie na motocyklu Dominika.
Spojrzałam na telefon, okazało się że jest już po 17 co wydawało mi się niemożliwe, przecież krótko jechaliśmy.
Dzwonił parę razy Ezra oraz Lili a tak nic po za tym. Widzę ludzie tak bardzo się za mną stęsknili.

Wsiedliśmy na motocykle i ruszyliśmy dalej. Z tego co wiedziałam byliśmy w okolicy Wrocławia. Pomału zapadał mrok. Przed ruszeniem Dominik powiedział że jak minął Wrocław zatrzymujemy się u jego znajomego na noc. Fakt długo jechaliśmy, pewnie są zmęczeni. Mnie nadal ciekawi ta ekspedientka i brunet. Tak jak by było oczywiste kim oni są.
Było po północy gdy zajechaliśmy na podwórze kolegi. Przytulona do pleców Dominika usnęłam.
-Witam witam panowie, w końcu. Wyczekiwaliśmy was cały wieczór - powiedział młody mężczyzna.Był nawet przystojny, blond włosy sięgały mu do ramion. Zaraz obok niego pojawiła się niska, bardzo drobna blondynka.
-Kto to? - zapytała podejrzliwie na mnie. Stałam oparta o motocykl Dominika. Brunet wzruszył ramionami.
-Domino stwierdził że musimy ją wsiąść ale ona nic kompletnie nie wie.
-Jak to "nie wie"? - zapytał mężczyzna.
-Musimy to ciągnąc  teraz? - zapytał wkurzony Dominik - jestem zmęczony. Braciszku był byś tak kochany i wpuścił nas do domu.
Całą grupą ruszyliśmy do pięknego dużego domu.
Kobieta uśmiechnęła się do mnie życzliwie.
-Jestem Clara - szepnęła wchodząc do domu za chłopcami.
-Ali - westchnęłam zmęczona
-Na serio nic nie wiesz? - zapytała zdziwiona. Pokręciłam głową. -Oni są zespołem. Grają.
-Grają?
-Wyjaśnię ci rano- powiedziała Clara - tutaj jest twój pokój, chłopcy jak coś mają dalej a ja z mężem na końcu, jak byś czegoś potrzebowała wołaj mnie.
Kobieta uśmiechnęła się i odeszła. W pewnej chwili odwróciła się i powiedziała tylko że kolacja jak coś jest gotowa w kuchni. I poszła do swojej sypialni.
Umyłam się i ubrałam w ciepły puchowy szlafrok. Ale było mi za gorąco wiec szybko przebrałam się w krótkie spodenki i różową bluzkę na ramiączkach.
Słyszałam jak chłopcy śmieją się w niebogłosy, gdy poszłam do kuchni zjeść trzy butelki wódki stały już na stole. Wzięłam kilka kanapek na talerz i poszłam do swojego pokoju.
Było coś koło trzeciej w nocy gdy wszystko usnęło. A ja nie mogłam. Coś mnie ciągle dręczyło. Dlaczego im zaufałam?
Zmęczona wierciłam się w pościeli. w końcu nie wytrzymałam i poszłam na patio.
Usiadłam na jednym z wielu foteli i zapatrzyłam się na księżyc w pełni. Chłodne powietrze orzeźwiło mój umysł. Nagle usłyszałam ciche kliknięcie a później głos uginania się drewna pod ciężarem.
-Przepraszam, nie chciałem przeszkadzać - powiedział brunet. Miał na sobie czarne dresy i nic po za tym.
-Nie przeszkadzasz, siadaj - powiedziałam cicho. On Usiadł na przeciw mnie.
-A więc wiesz - mruknął rozkładając się na leżaku.
-Clara powiedziała tylko że gracie.
-Nom ale rzadko już gramy koncerty.
-Ale że wy jesteście zespołem rock'owym? - powiedziałam. Gdy pokiwał głową wybuchłam śmiechem. On spojrzał na mnie zdziwiony.
-No co? - zapytał drapiąc się w głowę.
-To nie możliwe, żebyście byli bardzo znanym zespołem, a gdzie prasa? fanki?
-Po to jedziemy do Warszawy - odparł.
-Aha, przepraszam że wam się wcinam.
-Nie wcinasz się nam. Właściwie co ty robiłaś na tej drodze?
-Wracałam do domu, wyjechałam z przyjaciółmi do rezerwatu ale musiałam wracać wcześniej i szłam na busa gdy mnie zgarnęliście.
-Ali, nie chce żeby Domino potem cierpiał wiec odczep się od niego.
-Yy posłuchaj.. a właściwie jak ty masz na imię?
-Luke - odparł
-Posłuchaj Luke, ja jeszcze niedawno byłam zaręczona, potem uprowadzona, zgwałcona, porzucona, odnaleziona a teraz uciekam od jednego chłopaka, bo boje się że może to się stać znowu, nie szukam innego, ani nic po za tym.
-Przepraszam, nie wiedziałem.
-Nie znasz mnie, wiec nie mogłeś wiedzieć. -Powiedziałam, a on usiadł na tym samym leżaku co ja. Przytulił mnie delikatnie, wręcz czule.
-Będzie dobrze Al, będzie dobrze - powiedział Luke, pocałował mnie delikatnie w czoło a potem wstał.
-Dobranoc - powiedział i wrócił do domu. Potarłam ramiona, nagle zrobiło mi się zimno.

8d4d385dd7f40baf3af432887e1db6d1,62,37.jpg
-Luke

Caleb Lane 2.jpg
-Dominik
  • awatar Magda: świetne jak zwykle :) Współczuje z tą nauką i życzę powodzenia :*
  • awatar ♥Lagoona♥Blue♥Hania♥: Biedna Ali,biedny Ezra.... ehh zanim będzie coś romantycznego to Ali chyba się musi oswoić;_; szkoda że nic miłosnego ale trudnoxD i tak świetne<3
  • awatar Radek i Daga: Świetne opowiadanie :) Daga pozdrawia :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

panna15
 
Już dwudziesta część mojego opowiadania. Jak miło ^^
Dziękuję pewniej dziewczynie bo gdyby nie jej wpis to chyba bym się dziś wyspała chociaż :D
No cóż macie tą dwudziestą część, ale ALE kolejna może być albo wtorek albo aż sobota. Zależy to od mojego wolnego czasu (co jak chyba zauważyliście mam z nim lekki problem np. miało być opow. w pt było w sobotę xd) od nauki bądź weny. Mam w tym tygodniu jeszcze trochę do napisania typu poprawa z geografii i szkoleń lub zadania z fizyki czy sprawdzian z rosyjskiego :)
No cóż w każdym bądź razie postaram się ale to nie ode mnie zależy :D

________________________________________________

Rano gdy się obudziłam Ezry już nie było. Może to i dobrze, to co się wydarzyło u moich rodziców nadal mnie przerażało. Wróciłam do Niemiec, mam chłopaka, studia. To co sie wydarzyło... muszę o tym zapomnieć.
Ubrałam się w przygotowaną sukienkę i upięłam włosy w majestatycznego koka.
Wzięłam swoje zdjęcia i rysunki i poszłam na uniwerek.

-Witaj Ali - powiedział profesor Hayjons, mój tak jak by wychowawca. -Gotowa na wystawę.
-Dzień dobry, jak zawsze - powiedziałam unosząc teczki do góry. Teczki w których były prace, które dziś zostaną sprzedane.

Około południa wraz z innymi uczniami pojechaliśmy do pewnej remizy gdzie została zorganizowana nasza wystawa.
Większość obrazów już wisiała bądź stała. Ja musiałam jeszcze pójść do mojego "pokoju" i powiesić je. Wraz z profesorem Hayjons'em i innymi dwoma kolegami z roku powiesiliśmy moje prace.
O trzynastej zaczynała się wystawa. Musiałam stać koło swoich prac i w razie czego służyć pomocą. Obok mnie stał student który musiał uczyć się jak rozmawiać z ważnymi osobami itp. tak jak by praktykant.

Tłum ludzi przemierzał remizę w poszukiwaniu odpowiednich obrazów, projektów, wielu ludzi przychodziło i wychodziło z każdych "pokoi" ale u mnie stali jak najdłużej próbując zrozumieć moje prace. Oczywiście z ochoczą opowiadałam im o wszystkim. Nagle podszedł do mnie wysoki, mega przystojny chłopak o miedzianych włosach. Zapytał czy mogę go oprowadzić. Spojrzałam na mojego praktykanta który z ochoczą się zgodził bo gdy mnie nie będzie on zajmuje moje miejsce i opowiada o wszystkim. Ruszyłam przystojniakiem wgłąb sali.
-Tutaj widzi pan łąkę z płaczącą wierzbą - zaczęłam.
-Jaki tam pan, James jestem - powiedział z uśmiechem.
-Alisoon - odparłam odwzajemniając uśmiech.
-Miło mi, ciekawe obrazy - odparł odwracając się do zdjęcia śpiącego Ezry - umiesz uchwycić ważne chwile.
Zarumieniłam się lekko. Zdjęcie było wykonane podczas naszego krótkiego weekendu u moich rodziców. Z trudem je wywołałam przed wystawą.
Przedstawiało śpiącego Ezre w gościnnym pokoju, nie miał koszulki a słońce które było już w pełni oświetlało jego brązowe włosy. Większość obrazu to promienie które w sumie wszystko zamazują.
-Hm dzięki, masz zamiar coś kupić? - zapytałam.
-Zamierzałem, ale nie wiem co by się spodobało mojego partnerowi.
-Partnerowi? - odparłam zdziwiona nim zdążyłam się ugryźć w język. -Przepraszam, nie powinnam.
-Nie, spoko nic się nie stało. Ja się z tym nie kryje. Owszem kocham Taylora, on mnie. Nie kryjemy się.
-Rozumiem, możesz mi o nim opowiedzieć? Spróbuje coś dobrać dla niego.
-Dzięki - uśmiechnął się - Tay jest bardzo zabawny, ludzi muzykę, sam grywa na gitarze elektrycznej w zespole... śpiewa, ma taki cudowny głos gdy śpiewa.
James rozmarzył się o Taylorze. Hm ludzi muzykę.
Podeszłam do jednego z nielicznych obrazów z koncertu. Był na nim tłum ludzi przed sceną, a na niej znany polski piosenkarz. Miał na sobie workowate ciuchy, długie włosy, czarne bransoletki na nadgarstkach. Wpatrywał się w tłum ludzi, był spokojny.
-Może ten? - zwróciłam się do James's
-Idealny, dziękuję - odparł z uśmiechem. -Mógłbym prosić o autograf?
-Ode mnie?- zaśmiałam się.
-Owszem, to cudowny obraz, wezmę jeszcze tam ten z kwiatami do kuchni dla rodziców - odparł wyciągając portfel.
-No okey - uśmiechnęłam się. Chłopak wyciągnął niemieckie sto euro i mi podał.
-O nie, te obrazy są tańsze... - odparłam szybko ale on już wsuną mi banknoty w dłoń i podał długopis. Podpisałam się szybko, napisałam moje ukochane motto i z przyjacielskim uściskiem pożegnałam się z James'em

-Ale jesteś tolerancyjna - westchnął praktykant gdy do niego wróciłam.
-Nie rozumiem.
-Ten chłopak to znany artysta, dosłownie sztukmistrz, ale odkąd ludzie dowiedzieli się że jest gejem przestali kupować jego obrazy, no wiesz..
-Kumam, ale nadal nie rozumiem...
-Och Ali, dałaś mu swój autograf pomimo że jesteś nikim w porównaniu z nim. Sprzedałaś mu dwa najlepsze obrazy, przytuliłaś się do niego! Wiesz jaka atmosfera się zrobiła gdy go przytuliłaś? Wiele ludzi go unika, nie rozmawia, ucieka. A ty? To tak jak z trędowaty, był zdrowy, ok wszyscy go lubili, zachorował już uciekają... a ty nie.
-Jesteś mądry...
-Mike, mam na imię Mike - odparł z uśmiechem.
-Ali.
-Wiem
-No tak - zaśmiała się. Byl trochę dziwny to fakt, ale czy jakiś artysta jest mądry?

Wróciłam do domu około dwudziestej. Ezry nadal nie było co mnie zaniepokoiło. Zadzwoniłam do niego. Nie odebrał. No tak.

Wzięłam szybki prysznic i położyłam sie przed telewizorem. To był udany dzień, zarobiłam trochę kasy, więc jutro idę na zakupy.
Nawet nie wiem kiedy usnęłam.

Ezra:
Siedziałem długo w pracy, nudziło mi się. Chciałem już iść do domy ale nagle chłopaki zaczęli biegać po korytarzu. Wyjrzałem zaciekawiony o co chodzi.
-Ezra, pożar - krzyknął jego przełożony. Jak to możliwe że oni wiedzą a ja nie?
Szybko założyłem ochronny kask i wsiadłem do wozu strażackiego. Chłopaki się jeszcze ubierali
-Szybciej, szybciej!- krzyczałem. Bracia Mikołaja już siedzieli obok mnie. Jeszcze tylko Sue i Kay.

Ruszyliśmy z piskiem opon.
-Ezra, czy to przypadkiem nie twoja ulica? - zapytał zaniepokojony Geord.
-Sprawdź dane na panelu - odparł szybko Ezra prowadząc wóz strażacki.
Austin szybko wystukał adres który został podany.
-Ezra... to nie tylko twoja ulica, ale i blog - odparł przerażony Austin.

Ali.

Ezra dodał gazu. Mknęli przez ulicę z syrenami. Gdy zajechali pod znany blog, wiele ludzi stało przed nim i patrzyło się.
-Sue, Kay, Austin rozwijajcie węże. Geord do odpływu.
-A ty? - zapytał młody chłopak o latynoskich rysach.
-Ja idę poszukać Ali - odparłem szybko i wyskoczyłem z wozu.
Przebiegałem wzdłuż i wszerz pytając o Ali, krzycząc jej imię.
Gdy zatrzymałem się na drugim końcu gapiów jedna starsza kobieta złapała mnie za rękę.
-Została tam dziewczyna, tą którą szukasz - powiedziała cichym zachrypniętym głosem.
-Pani Michałowska, Ali tam została?
-Tak

Poczułem gorzki smak w ustach. Tylko nie ona.
Chłopaki gasili ogień ale za wolno, płomień rozprzestrzeniał się dość szybko. Drugi wóz już jest w drodze. Nie myśląc wiele wyswobodziłem się z uścisku pani Michałowskiej i pobiegłem do budynku, Kay krzyczał za mną żebym tego nie robił.
Biegłem na oślep znaną mi drogą do mojego mieszkania. To jakieś chore, najpierw włamanie teraz podpalenie, ciągle gdy Ali jest w środku.
Biegłem przez zawalone schody. Drzwi do naszego mieszkania były zamknięte. Niech to szlak.
-Ali!!!! Ali otwórz drzwi - krzyczałem, lecz nawet ja ledwo słyszę swój głos. Uderzyłem swoim ciałem o drzwi, raz, drugi. Nic nie pomogło. No tak, antywłamaniowe.
Odsunąłem się na pewną odległość i kopniakiem otworzyłem drzwi. Udało się.
Mieszkanie na szczęście było nie naruszone. Na balkonie palił się mój stolik i krzesła ogrodowe. Przez uchylone okno wlatywał żar i dym. Choinka już się lekko podpalała. Poszukałem w łazience, w moim pokoju, u Ali. Nie ma jej.
Cholera!
Nagle usłyszałem cichy kaszel. Przeszukałem cały pokój. Dziewczyna o szarych włosach przez popiół, z usmarowaną buzią leżała na podłodze i ledwo oddychała. Cała byłą pokryta kurzem. Chwyciłem ją w objęcia i wyniosłem z mieszkania. Ciągle kaszlała i krztusiła sie.
Wyniosłem ją na świeże powietrze, ułożyłem ją na trawie przed blogiem. A potem sam upadłem i pochłonę mnie ciemność.
94326b26d0a5ea56dece.jpg


kk.jpeg
- pierwszy od lewej: Mike(praktykant), Sue, Kay (strażacy)
  • awatar chudzinaxD: G.E.N.I.A.L.N.E. !!!! Dziewczyno ja umrę przez ciebie, te opowiadania to moje życie, moja heriona ^^ Fajna była scena na tej wystawie, jej się po prostu podobał a okazał się gejem ^^ Mmm cudo gdy Ezra ja uratował *,* Czekam na next!
  • awatar the life is terrible: Świetne opowiadanie...:) Nie mogę się do czekać na następny wpis...:D
  • awatar Sylwia : Boże to jest świetne *,*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

photos90
 
Witajcie ,witajcie ! :* dawno mnie tu nie było ;p Moje lenistwo :3. Jak zauważyliście jest tu parę zmian :D Nowa nazwa (kiedyś : Nesia i Świat) ,profilówka ,tło ;d. Usunęłam parę wpisów. Mój blog się zmienia ,nie będzie już MH (Monster High) (y). Na blogu będzie:
-Zdjęcia Amatorska fotografia Aurelia S. (zanim se kupię dobry aparat)
-Przepisy :P
-Stylówa :3
-Konie <3
-Star Stable (od czasu do czasu)
-Simsy (też o.cz.d.cz.)
-Pomoc (np.: w zadaniach)
-Haule :*
-Recenzje
-Opowiadania <3


                          ***

Druga rzecz to : czy wiecie gdzie mogę kupić tani nie używany Aparat z lustrzanką Nikon D7000 lub Nikon D3000/3200 ? W Media są dosyć drogie :/


                          ***

I trzecia rzecz ostatnia :D Za moją nie obecność rozdam 5 dedyków! <3 Kto pierwszy ten lepszy :p Napiszcie w komie z czym chcecie dedyki <3 A tu zagadka matematyczna ^^




971941_613437705370413_123283974_n.png
Pokaż wszystkie (3) ›
 

cornelia1234
 
Ach, jak ten czas szybko leci! Niestety... Moja wycieczka klasowa do Gdańska okazała się czymś najlepszym co mogło mi się przytrafić :D Mam nowych przyjaciół i wzmocnione więzy ze starymi - żyć nie umierać! Odnośnie wyjazdu: nic nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia, ponieważ nie raz witałam w północnych częściach Polski i można powiedzieć, że czułam się jak w domciu :) Zdecydowanie najlepszym dniem był 22 maj (MOJE URODZINY), który cały spędziliśmy na plaży w Sopocie. Oprócz tego było jeszcze zwiedzanie "Gdańsk - starówka" i "Gdańsk - nowoczesny" oraz zamek w Malborku nocą i niem. Innymi słowy - każdego dnia szłam spać absolutnie wykończona, ale też szczęśliwa, bo czas spędzałam na oglądaniu cudownych miejsc w towarzystwie najwspanialszych ludzi na świecie <3
PS Mam dla was mini foto - relacje. Nic wielkiego, ale zapraszam do podzielenia się opiniami! Buziaczki :*
  • awatar Mile: oo bardzo fajne zdjęcia :) ja nad polskim morzem nie byłam już jakiś czas a chętnie bym tam wróciła
  • awatar my pink sugar: piękne zdjęcia;) zapraszam na mojego różowego bloga :*
  • awatar Julia Aleksandra: śliczne zdjęcia :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

kacha199819
 

##rzeczywistość ##harry Potter ##dzisiaj ##zamorduj ##na jezdni ##niebo ##kiedyś ##fakt ##los ##dzień ##nie aktorem ##okno ##mówią ##schowamy się ##tabletki ##nas ##ja wiem ##oddychać ##żyję ##face ##deptane ##powiedz ##pobawimy się ##weź ##daje ##pastelowe ##życie ##tyle ##heart ##budynek ##jak ##psychiatryk ##oni ##zło ##tęczy ##co ci jest ##face to face ##stać ##swego losu ##LSD ##chodź ##palisz ##sens ##dobro ##zegar ##cześć ##cztery sety ##oszukać zegar ##kobiety ##narkoman ##serce ##czas ##trawka ##? ##2 ##life ##sobie ##4 ##czasem ##tęsknie ##rzucone ##schodki ##miejsce ##wiem ##chwila ##to ja ##w stronę monotonii ##koleś ##wiatr ##każdy ##klepsydra ##z pięściami ##reszty ##połóż ##wracam ##koktajl ##uciec ##skacz ##terapia ##muzyki ##strepsils ##kumulacja ##muzyka ##ciemność ##klepie ##beton ##apap ##nie wiesz ##monotonia ##Buka ##niepojętność ##udawaj ##być ##kreska ##albo ##lajt ##sky ##twarz ##odzyskam ##mi ##zapal ##przebiśniegi ##plastelinowa ##berek ##dalej ##z boku ##każdy dzień ##było ##powrót ##blade ##tracę ##zapukamy ##ucieczka ##do środka ##nieudana terapia ##hobbit ##cały świat ##namalowany ##może ##lepiej ##ja ##terapia Frankensteina ##być autorem ##pamiętasz ##oszukać ##drzewa ##cały ##RAP ##aktor ##świat ##twarzą w twarz ##rozwalić ##cel ##trochę ##śpi ##pęknie ##piękne ##wpuści ##wiara ##akcja ##powoli ##jebie ##clock ##odbić ##muzyki narkoman ##cyfra ##z problemami ##pijesz ##korytarz ##tlen ## w pogoni ##goni ##nie śpi ##kości ##polecam ##dwie ##niestety ##gościu ##wkręcaj ##bańka mydła ##zjeb ##Frankenstein ##czekam ##ale

Evil Empire ♥: ~Buka

1. Pastelowe niebo, plastelinowa ciemność. Czas w pełni, odpowiedni czas by uciec stąd. Plastikowe drzewa niema nieba niepojętość. Namalowany kreską świat stanął przede mną.


2. Cały świat kumulacją, to taki koktajl. Trochę zła i troszeczkę dobra.


3. Wracam do rzeczywistości powoli, choć już rzucone kości


4. Tracę tlen, czasem wiem że może go odzyskam.


5. I tylko tęsknie. I tylko czekam. Blade przebiśniegi na wietrze, deptane przez zegar


6. Wiesz, życie było kiedyś piękne, ja wiem, że to chwila, co pęknie na wietrze jak bańka z mydła.


7. Chodź, zapukamy dzisiaj od tak w tęczy okna, może jeszcze nie śpi i wpuści Nas do środka.


8. Chodź, pobawimy się dziś w berka z klepsydrą i oszukamy zegar, gdy schowamy się pod cyfrą


9. Pijesz? Palisz? A może Harry Potter?


10. Miejsce - psychiatryk, akcja - korytarz. Gościu był jak nieudana terapia Frankensteina na hobbitach


11. Weź zapal trawkę i zajeb cztery sety, Zamorduj dwie kobiety i powiedz - niestety, Albo udawaj koleś i wkręcaj, że to nie Ty.


12. Oni mówią mi - Skacz, cześć, polecam tabletki Apap to lajt, fakt lepiej klepie strepsils, Jak nie wiesz co ci jest gdy jebie Ci do reszty, To zajeb sobie LSD i połóż się na jezdni.


13. Każdy dzień to muzyka, daje tlen by oddychać


14. Twarzą w twarz z problemami i pięściami na betonie


15. To ja - muzyki narkoman


16. Pamiętasz te schodki w stronę monotonii, w pogoni, bo cel goni by od niej odbić


17. W sercach wiary tyle, że może rozwalić budynek.


18. Tracę tlen, sens, ale dalej żyję


19. Stać z boku być autorem, nie aktorem swego losu
 

kacha199819
 
I czuję tą cholerną dumę, kiedy wiem, że wybrał właśnie mnie. To mi opowiada o swoich uczuciach, opisuję jak mu minął dzień i wysyła sms'y na dzień dobry i dobranoc. To mnie nazywa kochaniem, słoneczkiem i mówi jak bardzo kocha i tęskni. Razem wypalamy Malboro Goldy i przekazuje mi bucha z ust do ust. Potem na siebie wrzeszczymy, kłócimy się i rzucamy słuchawkami. Mówimy, że to koniec, że już nie mamy sił, a potem wracamy. Nie jest idealnie, ale mimo wszystko cieszę się, że to właśnie ze mną to wszystko przeżywa.
 

kacha199819
 
Przyjdzie chwila, że ją opuścisz. Tak jak opuściłeś mnie. I będziesz chciał do mnie wrócić, lecz ja powiem spóźniłeś się tępy chuju!
 

 

Kategorie blogów