Wpisy oznaczone tagiem "#smutek" (78)  

lynette77
 
Lynette77:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

skinnyforever1
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

zalamana2001
 
Hmm.... Czy też tak macie, że na początek nigdy nie wiecie co możecie napisać...  Tylko dopiero później tworzy się pomysł... No ale przechodząc do tematu mój blog będzie o tym co myślę na tematy różnych rzeczy...   Trochę o mnie... Jestem dość dziwną osoba i trudno mnie odkryć... W szkole zazwyczaj uśmiechnięta dziewczynka w kolorowym sweterku z kotkiem, nie stwarzająca problemu, a w domu  tylko z zyletka w ręk,  samotna i oszukana przez wiele osób... Wiele osób pomyśli, że kolejna, która nie radzi sobie z brutalna rzeczywistością świata, lecz tak nie jest... Kilka lat temu nie myślabym, że wezmę coś do ręki co mogłoby mnie oklaleczyć, no ale cóż ludzie się zmieniają. Niektórzy uśmiechają się, ponieważ nie chce się im tłumaczyć co im jest, bo doprowadza do szału. No to był koniec wpisu, ale początek bloga...
  • awatar White _ Princess: Nke rob tego juz wiecej prosze :-( wiem przez pewien czas ja tez chodzilam po szkole i sie usmiechalam a po nocach plakalam ale to nic nie daje mowie serio to co bylo nie wroci ktos wypowiedzial stare dzieje wiec ile mozna pamietac o wszystkich zlych rzeczach?
  • awatar Psycho *.*: @Hej jestem Marcela: echh staram się o tym nie myśleć i tak dalej, ale jak jestem sama to jakoś tak wychodzi :(
Pokaż wszystkie (2) ›
 

lafey
 
Dzisiejszy dzień jest dla mnie okropnie emocjonalnie wyczerpujący. Jestem dzisiaj u kresu sił i sama nie wiem co myśleć. W głowie mam mętlik. W nocy obudziłam się bez tchu totalnie przerażona , w śnie czułam się jak "tego dnia" widziałam wszystko raz jeszcze, targa mną chłód i zaciska gardła.... Moralnie czuje się na dnie, rozum mówi , że wszystko było tak jak być powinno ale serce boli. Napisałam mu o tym.... a on? Nie odzywał się bo niby robił auto telefonu zapomniał , czemu jednak nie potrafię zrozumieć jak łatwo mu nie odzywać się kiedy wie co się z mną dzieje? Czasem myślę , że to wszystko powinno jednak się skończyć. Najgorsze jest , że nie ufam mu , nie ufam mu po tym z panna idealną .... nie potrafię stanąć na nogi nie mam sił na kolejne rozczarowanie blisko osobą w moim życiu.... Już raz przez 3 lata życia z kimś byłam okłamywana  cały czas kochałam wyimaginowaną osobę.... która mnie zostawiła , zostawiła moją księżniczkę.... prawie nikt z mną nie został .... nikt mnie nie rozumiał i to mówienie , że wiedzieli od początku.... szkoda tylko , że milczeli. Nie stać mnie na nowe takie przeżycia.... Jedyna dobra nowina na dzisiaj to , że mój aniołek został oficjalnie przyjęty do przedszkola a więc witaj przedszkolaku.... Przeraża mnie to , że będziemy tak długo bez Siebie moja praca plus przedszkole a przecież spędzałam z nią 24 godziny na dobę.... Dla niej żyję i dla niej walczę....Boje się tylko , że robię błąd . Mam wątpliwości co do mojego związku , ale z drugiej strony on pokochał ją....Pomimo , że nie musiał chciał .... Sama nie wiem co myśleć jest mi dzisiaj ciężko....;(
  • awatar Świat MyLady: jejku przykro mi :( badz dzielna i dobrej mysli:) zobaczysz los i usmiechnie sie do ciebie:) trzymam kciuki za ciebie i wierze w ciebie:*
  • awatar Nikki from Wonderland: Daj sobie trochę czasu aż opadną emocje. Faceci nie należą do romantycznych dusz ale czasami robią rzeczy niby proste, zwykłe, w których są całkowicie szczerzy i może nie należy zbyt szybko czegoś skreślić. Dużo Ci się zwaliło na głowę, ale odkopuj się. Jedna rzecz po drugiej i stawaj na nogi. Musisz!
  • awatar Mysterious lady: Faktycznie to dużo, że ją pokochał, ale skoro nie masz w nim oparcia i mu nie ufasz to jaki ma to sens?
Pokaż wszystkie (3) ›
 

lafey
 
Dawno nie pisałam , i to przez urlop A i to też przez staż. Jutro mam rozprawę jestem przerażona... Tak jestem cholernie przerażona. Ostatni tydzień był taki słodko gorzki.... Strasznie dużo się wydarzyło. Zacznę może od lepszych wiadomości i wydarzeń na stażu było (jest) prze miło , 6 godzin na plotkach, robieniu kawy i pilnowaniu , żeby bałagan nie powstawał. Ludzie również przecudowni ! Otwarci , szczerzy i cudowni jednym słowem. Gorzej zniosła to moja Mała jednak po dwóch dniach się przyzwyczaiła. Strefa zawodowa całkiem zacna, trochę gorzej , jednak jest z resztą. Mam mieszane uczucia co do całych zdarzeń.A więc zacznę od początku, od dłuższego czasu z A kłócę się mniej więcej z jednej przyczyny , ma bardzo natarczywą przyjaciółkę. Wiem ,że dużo czasu spędzali z sobą itp ale irytowało mnie , że jest ciągle obecna. Byliśmy okropnie pokłóceni , bo nie potrafiliśmy rozmawiać o jednym wydarzeniu w naszym życiu , dużo złego się działo wtedy.... Po mocnej kłótni poprosiłam go , żeby przyjechał. Napisał mi , że potem bo idzie odreagować na basen. Czekałam przyjechał jak nie on radosny , zapomniał o całym... byłam w szoku kiedy nagle dostałam wiadomość od byłego z liceum , że był na basenie ale z nią, milczałam , spał koło mnie a ja płakałam poczułam się zdradzona , oszukana... na drugi dzień dałam mu wolną rękę jednak po długich rozmowach obiecał ją olać, jednak ona pisała , jednak zawsze coś. No i w tym tygodniu czar goryczy się przelał , po pięknych dwóch dniach , wieczorem dostałam smsa od kogoś , że był u niej.... nie zaprzeczył , zaczęło się tłumaczenie , że jej koleżanka go dręczyła , że kazał jej to skończyć. Nie wiem co o tym myśleć wiele też się wyjaśniło , ma wybór albo ja albo ona a jak będzie tak jeszcze raz koniec. Wiem , że ona miesza bo i to potwierdza jego siostra z którą długo rozmawiałam , bardzo długo , z A też.... Wierze , że mnie kocha , ale nie wierze jej.... Nie wierze w ogóle jej..... Powiedziałam mu wszystko co mnie boli, on też dużo powiedział. Dobrze wie , że nie do końca będę mu ufać i zamierzam go pilnować ...
Chore jest to wszystko, jeszcze ta przeklęta rozprawa mętlik mam....;( a z P w końcu się nie spotkałam i ogólnie poprosiłam , żeby dał spokój... Boje się , że ma za duży wpływ na mnie... zawsze miał
 

xoxocinderella
 
xo xo Cinderella: Po raz kolejny znajduję tu ukojenie.. Cała moja "dojrzałą" droga przez życie rozpoczęła się na tym blogu. Mam zamiar kontynuować swoją historię, która po raz kolejny pokazała mi okrutność losu..
Żyłam w swojej bajce, szczęśliwie odkrywając kolejne etapy życia u boku ukochanego mężczyzny. Wspólne wyjazdy, noce.. Cudowne życie dwojga młodych ludzi.. W grudniu okazało się, ze jestem w ciąży. Wyobraźcie sobie szczęście jakie mnie ogarnęło na widok dwóch kreseczek na teście ciążowym.. Oboje byliśmy młodzi, ale szczęśliwie oczekiwaliśmy przyjścia naszego dzieciątka na świat.. W pewnym momencie zaczęłam wariować, opanowała mnie myśl o byciu matką, o byciu odpowiedzialną osobą. Ja - osoba, która popełniła tyle życiowych błędów, taka nieodpowiedzialna, lekkoduch który szarpał swoje życie, poddawał je różnym torturom, teraz ma stawić czoła takiemu wyzwaniu.. Czułam się zagubiona jak nigdy dotąd. Pragnęłam dzieciątka, ale myśl o rzeczywistym posiadaniu go sprawiła, że strasznie zabłądziłam. Odsunęłam się od mojego mężczyzny. Stałam się oschła, problemowa.. Do tej pory nie wiem jak to znosił, jednak był przy mnie nawet w tych najgorszych momentach..
W 16 tygodniu ciąży poszliśmy na usg poznać płeć naszego skarba i wtedy stało się.. Maleństwo było chore!! Walka o jego życie trwała miesiąc, jednak nie udało się go uratować.. Tyle dni spędzonych w szpitalu, wylanych łez, oskarżania siebie, mimo iż lekarze jednoznacznie stwierdzili, że był to przypadek jeden na kilkaset tysięcy i nie miałam na niego wpływu.. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić.. 15.04 o godzinie 5:05 urodziłam mojego małego Aleksandra w 21 tygodniu ciąży.. Taki maluśki, niewinny leżał obok mnie, a ja nie potrafiłam go nawet dotknąć.. Przerażenie i niedowierzanie było ogromne.. Minęło kilka dni, a ja czuję się paskudnie. Czuję jakby ktoś zabrał połowę mnie.. Zmiażdżył moje szczęście i radość.. Okrutny los odebrał mi moją kruszynkę :(
Mój związek wisi na włosku.. Widać nie tylko ja nie potrafię poradzić sobie z obecną sytuacją.. Kiedy płaczę, on ucieka.. Udaję więc ze nic mi nie jest żeby został.. Tak bardzo boję się zostać teraz sama.. Mam wrażenie że będąc przy nim cząstka mojego dziecka pozostanie ze mną..
Moja bańka mydlana pękła a ja czuję się winna, że nie cieszyłam się tą ciążą tak jak powinnam i za to ukarał mnie los..
Znowu wróciłam do stanu zawieszenia, tak bardzo mi znanego.. Przecież uwielbiałam cierpienie, ból jaki sobie sprawiałam.. Jednak zmieniłam się. Miłość naprawdę ma ogromny wpływ na człowieka.. Miłość doświadczona i utracona boli jednak niemiłosiernie..
Czuję, że spadam.
Znowu jestem na dnie swojego własnego życia i nie wiem czy uda mi się podnieść...
Życie znowu pokarało mnie za brak pokory..
 

panna15
 
Wszystkim wielce dziękuję za życzenia i prezenty :)
Przepraszam że tak rzadko dodaję opowiadanie ale no cóż u mnie ferie się skończyły i najbliższy wolny termin to 2 kwietnia więc przez ten czas zostaną mi tylko pt i weekendy no chyba że zdarzy się akurat że nie pójdę do szkoły wiec od razu wstawię wpis. Ehh liceum. Fakt teraz powinnam się uczyć no bo mam jedno zagrożenie ale to jutro. Następny wpis aż w piątek lub sobotę zależy jak się będę czuła (miałam dodać wczoraj ale się rozchorowałam i dosłownie nie miałam siły nic napisać). Tę część bo to już 27 dedykuje dla was wszystkich, wszystkich którzy to czytają.
Miłego niedzieli :)
_____________________________________________

Gdy się ocknęłam usłyszałam głosy. Ktoś wciąż krzyczał moje imię. "Ali" "Alisoon"!!
Głosy były uciążliwe, tak samo jak ta gałąź wbijająca mi się w plecy.
Nagle strumień światła padł na mnie
-Znalazłam ją! - krzyknął kobiecy głos. Kilka par rąk pomogło mi się podnieść. Nie rozróżniałam twarzy, nie przypominały mi nikogo znajomego.
-Ali - poczułam męski zapach perfum gdy ktoś mnie przytulił. Znam ten zapach. Ezra. -Tak się martwiłem. Nic ci nie jest?
Strumień wody. Padał deszcz.
Spróbowałam coś powiedzieć ale gardło odmówiło. Wydałam z siebie cichy jęk.
Ezra zdjął kurtkę i okrył nią mnie. Ruszyliśmy w głąb lasu.
Gdy usiedliśmy już w naszym domku okryli mnie kocami, dali herbatę i coś mocniejszego. Ezra siedział cały czas przy mnie.
-Nic mi nie jest, naprawdę - powiedziałam po raz setny.

Gdy wszyscy dali mi już spokój położyłam się w moim łóżku i udawałam że śpię. Obmyślałam plan.

Następnego dnia aby słońce wstało spakowałam swoje rzeczy i wyszłam po cichu z domku. Taszcząc moją podróżną torbę po raz ostatni oddychałam tym rześkim powietrzem. Ruszyłam w stronę głównej ulicy, na busa który miał mnie zawieźć na dworzec główny.
Na moje nieszczęście Ezra który uwielbiał biegać z samego rana własnie nadbiegł z lasu. Szybko rozejrzałam się w poszukiwaniu jakiejkolwiek kryjówki lecz na marne.
Spojrzał na mnie zdziwiony, później zerknął na moją torbę.
-Wybierasz się gdzieś? - zapytał pijąc z niebieskiej butelki.
-Tak - powiedziałam. Nagle łzy napłynęły mi do oczu. -Nie szukaj mnie.
Głos mi się załamał. Zagryzłam wargi i spojrzałam w inną stronę, by nie zauważył moich łez.
-Ali - powiedział, chciał mnie przytulić lecz się odsunęłam. Lekki cień przebiegł po jego twarzy.
-Przepraszam Ezra, ale ja tak nie potrafię - powiedziałam łamiącym się głosem, łzy spływały mi raz z tuszem - już nie mogę tak...
-Ale Ali.. o co chodzi? - powiedział a ja przeszłam obok niego nie zatrzymując się.
Przeszłam parę metrów, odwróciłam sie. Stał w tym samym miejscu. Słońce które wzeszło już trochę wyżej oświetlało jego mięśnie opięte w szarą koszulkę, każda kropelka potu.
-Żegnaj Ezra - powiedziałam i otarłam łzy.
Ruszyłam w stronę głównej drogi. Nie usłyszałam żadnych kroków za sobą.

Nagle ktoś otworzył drzwi, Ezra nawet się nie obejrzał.
-Co się stało? - powiedziała Laura.
-Odeszła - westchnął sparaliżowawszy Ezra. Odwrócił się i pobiegł na plażę gdzie tak namiętnie się całowali jeszcze parę dni temu.

Szłam żużlówką na przystanek. Moje niebieskie trampki były lekko ubrudzone. Nagle usłyszałam nadjeżdżające motocykle.
Odwróciłam się w tej samej chwili gdy maszyny zatrzymały się obok mnie. Czerwony lakier hondy błyszczał w słońcu.
Siedmiu chłopaków zdjęło kaski i spojrzało na mnie.
Odezwał się przystojny blondyn który jechał na przedzie.
-Co tu robi taka ładna dziewczyna sama? - zapytał z zniewalającym uśmiechem.
-Wracam do domu - odparłam cicho i ruszyłam dalej.
Chłopak zsiadł z motocyklu. Podszedł do mnie.
-Ej przepraszam, nie chciałem cie urazić - powiedział widząc moje łzy.
-Nie spoko, to nie przez to.
-A co się stało?
-Nie opowiadam o swoim życiu byle komu.
-A ja nie zatrzymuje się dla byle kogo. Gdzie cię podrzucić?
-A gdzie jedziecie?
-Szczerze? Aż do polski, małej miejscowości pod Warszawą.
-Tam gdzie ja, ale nie chce wam sprawiać kłopotu wiec jak byś mógł podrzucić mnie na dworzec, dalej sobie sama poradzę.
-Mowy nie ma, jedziesz z nami. Gdzie dokładnie?
-Nie chce być dla was kłopotem.
-I nie będziesz - zapewnił mnie blondyn. -Jestem Dominik.
-Alisoon.
-No panno Ali, gdzie jedziemy?
-Pruszków
-Oo to cię podrzucimy, to niedaleko nas.-Powiedział Dominik podchodząc do motocyklu- Wsiadaj.
Podeszłam do niego i usiadłam za nim. Brunet stojący obok nas podał mi kask. Uśmiechnął się widząc moją przestraszoną minę. Dominik pomógł mi założyć kask.
Ruszyliśmy.
Podróż nie była aż tak długa, jak mogła mi się wydawać. To nawet lepiej.
Wydawało mi się że minęły minuty a już przekraczaliśmy granice.
Zjechaliśmy na mały postój, żeby chłopcy zatankowali maszyny, a ja musiałam coś zjeść. Poszłam do baru a brunet, który dał mi kask ruszył za mną.
-Śledzisz mnie? - zapytałam stojąc w kolejce.
-Nie, pilnuje - oparł się biodrem o blat.
-Aha, poproszę hot-doga i cole - powiedziałam do ekspedientki.
-8 hot-dogów i cole - powiedział brunet nim kobieta zdążyłam się odwrócić. Posłała mu szeroki uśmiech. Wiem że był przystojny, no ale aż żeby zachwycić staruszkę?
-Kim jesteście? - zapytałam patrząc na niego podejrzliwie.
-To znaczy? - zapytał brunet wyjmując kasę z portfela.
-Ta staruszka wydawała się jakby cię znała.
-Na serio nie wiesz? - zapytał patrząc badawczo mi w oczy- Przyjrzyj się.
-No co, wie że jesteś przystojny i to bardzo...
-Ale?
-Ale widzę cię pierwszy raz w życiu.
-Ranisz mnie kotku - powiedział biorąc nasze jedzenie i wychodząc.
Spojrzałam na staruszkę która patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
-No co? - warknęłam na nią i wyszłam.
Chłopcy jedli już hod-dogi, jeden czekał na mnie na motocyklu Dominika.
Spojrzałam na telefon, okazało się że jest już po 17 co wydawało mi się niemożliwe, przecież krótko jechaliśmy.
Dzwonił parę razy Ezra oraz Lili a tak nic po za tym. Widzę ludzie tak bardzo się za mną stęsknili.

Wsiedliśmy na motocykle i ruszyliśmy dalej. Z tego co wiedziałam byliśmy w okolicy Wrocławia. Pomału zapadał mrok. Przed ruszeniem Dominik powiedział że jak minął Wrocław zatrzymujemy się u jego znajomego na noc. Fakt długo jechaliśmy, pewnie są zmęczeni. Mnie nadal ciekawi ta ekspedientka i brunet. Tak jak by było oczywiste kim oni są.
Było po północy gdy zajechaliśmy na podwórze kolegi. Przytulona do pleców Dominika usnęłam.
-Witam witam panowie, w końcu. Wyczekiwaliśmy was cały wieczór - powiedział młody mężczyzna.Był nawet przystojny, blond włosy sięgały mu do ramion. Zaraz obok niego pojawiła się niska, bardzo drobna blondynka.
-Kto to? - zapytała podejrzliwie na mnie. Stałam oparta o motocykl Dominika. Brunet wzruszył ramionami.
-Domino stwierdził że musimy ją wsiąść ale ona nic kompletnie nie wie.
-Jak to "nie wie"? - zapytał mężczyzna.
-Musimy to ciągnąc  teraz? - zapytał wkurzony Dominik - jestem zmęczony. Braciszku był byś tak kochany i wpuścił nas do domu.
Całą grupą ruszyliśmy do pięknego dużego domu.
Kobieta uśmiechnęła się do mnie życzliwie.
-Jestem Clara - szepnęła wchodząc do domu za chłopcami.
-Ali - westchnęłam zmęczona
-Na serio nic nie wiesz? - zapytała zdziwiona. Pokręciłam głową. -Oni są zespołem. Grają.
-Grają?
-Wyjaśnię ci rano- powiedziała Clara - tutaj jest twój pokój, chłopcy jak coś mają dalej a ja z mężem na końcu, jak byś czegoś potrzebowała wołaj mnie.
Kobieta uśmiechnęła się i odeszła. W pewnej chwili odwróciła się i powiedziała tylko że kolacja jak coś jest gotowa w kuchni. I poszła do swojej sypialni.
Umyłam się i ubrałam w ciepły puchowy szlafrok. Ale było mi za gorąco wiec szybko przebrałam się w krótkie spodenki i różową bluzkę na ramiączkach.
Słyszałam jak chłopcy śmieją się w niebogłosy, gdy poszłam do kuchni zjeść trzy butelki wódki stały już na stole. Wzięłam kilka kanapek na talerz i poszłam do swojego pokoju.
Było coś koło trzeciej w nocy gdy wszystko usnęło. A ja nie mogłam. Coś mnie ciągle dręczyło. Dlaczego im zaufałam?
Zmęczona wierciłam się w pościeli. w końcu nie wytrzymałam i poszłam na patio.
Usiadłam na jednym z wielu foteli i zapatrzyłam się na księżyc w pełni. Chłodne powietrze orzeźwiło mój umysł. Nagle usłyszałam ciche kliknięcie a później głos uginania się drewna pod ciężarem.
-Przepraszam, nie chciałem przeszkadzać - powiedział brunet. Miał na sobie czarne dresy i nic po za tym.
-Nie przeszkadzasz, siadaj - powiedziałam cicho. On Usiadł na przeciw mnie.
-A więc wiesz - mruknął rozkładając się na leżaku.
-Clara powiedziała tylko że gracie.
-Nom ale rzadko już gramy koncerty.
-Ale że wy jesteście zespołem rock'owym? - powiedziałam. Gdy pokiwał głową wybuchłam śmiechem. On spojrzał na mnie zdziwiony.
-No co? - zapytał drapiąc się w głowę.
-To nie możliwe, żebyście byli bardzo znanym zespołem, a gdzie prasa? fanki?
-Po to jedziemy do Warszawy - odparł.
-Aha, przepraszam że wam się wcinam.
-Nie wcinasz się nam. Właściwie co ty robiłaś na tej drodze?
-Wracałam do domu, wyjechałam z przyjaciółmi do rezerwatu ale musiałam wracać wcześniej i szłam na busa gdy mnie zgarnęliście.
-Ali, nie chce żeby Domino potem cierpiał wiec odczep się od niego.
-Yy posłuchaj.. a właściwie jak ty masz na imię?
-Luke - odparł
-Posłuchaj Luke, ja jeszcze niedawno byłam zaręczona, potem uprowadzona, zgwałcona, porzucona, odnaleziona a teraz uciekam od jednego chłopaka, bo boje się że może to się stać znowu, nie szukam innego, ani nic po za tym.
-Przepraszam, nie wiedziałem.
-Nie znasz mnie, wiec nie mogłeś wiedzieć. -Powiedziałam, a on usiadł na tym samym leżaku co ja. Przytulił mnie delikatnie, wręcz czule.
-Będzie dobrze Al, będzie dobrze - powiedział Luke, pocałował mnie delikatnie w czoło a potem wstał.
-Dobranoc - powiedział i wrócił do domu. Potarłam ramiona, nagle zrobiło mi się zimno.

8d4d385dd7f40baf3af432887e1db6d1,62,37.jpg
-Luke

Caleb Lane 2.jpg
-Dominik
  • awatar Magda: świetne jak zwykle :) Współczuje z tą nauką i życzę powodzenia :*
  • awatar ♥Lagoona♥Blue♥Hania♥: Biedna Ali,biedny Ezra.... ehh zanim będzie coś romantycznego to Ali chyba się musi oswoić;_; szkoda że nic miłosnego ale trudnoxD i tak świetne<3
  • awatar Radek i Daga: Świetne opowiadanie :) Daga pozdrawia :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

skinnyhoody
 
61.0kg
wczoraj do 850kcal dobilam, plus potem niestety butelke wina dorwalam ktura kupilam na dzisiajszy dzien...poczym sie pochlastalam.

Dlaczego?

Nie mam sz ojcem, z rodzenstwem juz prawie pol roku...nie pisza, nie gadaja, nie dzwonia, nie zapraszaja...odcieli mnie od siebie stoprocentowo z pewnych powodow.. Boli i rani mnie to jak kto wie!?

Ale wczoraj wrucilam z pracy a tu list od Ojca. Lerzal mi potem na luzku pare godzin, balam sie go odtworzyc. A jak juz go wrescie odtworzylam to spedzilam kolejne iles godzin ryczac jak opetana.

Nie potrafje tego wszystkiego emocjonalnie ogarnac. Te emocje, te uczucia do rodziny, do tej calej spracy.

Mam chlopaka od 3 tygodni, w Poniedzialek bedzie 4 tyg...ciekawe jak zareaguje na reke...mialam to w dupie wczoraj naprawde.

.......

Jakie plany na walentynki?
Ja jade do niego na weekend wlasciwie jesc truskawki w czekoladzie i pic szampana i robimy maraton filmowy.

Chudego i trzymajmy sie razem przez ten weekend!
Nie zawalajmy:*
14.jpg


9.jpg


8.jpg
  • awatar gość: Kochana, żyletką problemów nie załatwisz. Jak się potniesz, to one nie znikną, po co się tak oszpecać? Jeśli twój tato napisał, to najwidoczniej cię kocha i nie zapomniał o tobie ! 3maj się, dobrego dnia i nie rób tego więcej ! :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

uwielbiamyrysowanie
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

smutnechwile123
 
Witaajcie
Jak tam dzionek ?
U Mnie dzisiaj pada, znowu :((
Kolejny ponury dzień...
No, ale wracam do tematu.
--------------------------------------------------
Dzisiaj dodam Wam pare zdjęć :))

przyjaźń kolaż zrobiony prze ze mnie.jpg

przyjaźń 2.jpg

przyjażń 1.jpg

przyjaźń 3.jpg

przyjaźń 5.jpg

przyjażźń 4.png

przyjaźń 7.jpg

przyjaźń 8.jpg

No, więc przyjaźń bez wygłupów to taka smutna przyjaźń. Zawsze śa jakieś odpały ;**

“Między mężczyzną a ko­bietą przy­jaźń nie jest możli­wa. Na­miętność, wro­gość, uwiel­bienie, miłość – tak, lecz nie przyjaźń”



“Trze­ba wielu lat by zna­leźć przy­jaciela, wys­tar­czy chwi­la by go stracić”



“Moim najlepszym przyjacielem jest ten, który wydobywa ze mnie to, co jest we mnie najlepsze.”



“Kiedy sięgniesz pamięcią wstecz, widzisz, jak wiele z naszego życia zmarnowaliśmy w samotności. Każdemu potrzebni są przyjaciele.”



“Przyjaźń... nie jest czymś czego uczą w szkole. Jednak jeżeli nie nauczyłeś się znaczenia przyjaźni, to naprawdę nie nauczyłeś się niczego.”



“Miłość jest jak rozpalona przyjaźń. Na początku ogień jest piękny, gorący i iskrzący. Kiedy serca się starzeją, miłość zamienia się w węgiel który pali się głębokim, nienasyconym ogniem.”



“Są rzeczy, o których nie mówi się nawet najbliższym przyjaciołom. Czasem zresztą nie trzeba mówić, bo oni i tak wiedzą.”



No, więc niektóre przyjaźni nie przetrwają wszystkiego, bo wkroczy trzecia osoby i je pokłóci lub coś innego.
Niestety, gdy już stracimy przyjaciela to stracimy radość i będziemy się czuć samotnie, ale bez smutku nie zaznalibyśmy smaku radości.


0_0_0_50018614_middle.jpg

Nigdy-nie-walcz-o-przyjaźń.jpg

No to na dzisiaj to na tyle ;))
Pozdrawiam :*
 

nasportowo
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

violettanews
 
Hej szukałam dużo informacji dla fanów tomasetty i na 90% tomi nie wróci on był tylko dodatkiem do filmu ma być jakiś inny kolejny chłopak do violetty;( tutaj fotki z 3 tomasa NIE WIDAĆ


image (2).jpg


image (1).jpg


image.jpg


image (3).jpg
  • awatar gość: Tak! Niech Tomas nie wraca, bez niego jest dobrze! Wolę już Diega zamiast niego. Tomas jest brzydki, bez talentu i dziecinny.
  • awatar ♪ Tienes el Talento ~ Masz Talent ♪: Nie wroci :)
  • awatar gość: nie prawda to leon ma zrosniete brwi jest wredny i gruby a tomas jest piekny i romantyczny!!1 kc♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

truskaweczka0909
 

Nagle wszystko się psuje, traci swój dosłowny sens i  staje się takie bezbarwne. Kłótnie w domu.. nieporozumienia z P. Boję, że przez to oddalimy się od siebie a tego naprawdę nie chce. Za dużo tych negatywnych uczuć, emocji one podsycają to wszystko jeszcze bardziej. A może to wszystko moja wina? Może powinnam być bardziej obiektywna. Powinnam umieć rozdzielać pewne sprawy ale ja potrzebuję tylko trochę zrozumienia i wsparcia bo to wszystko mnie przerasta.. Kocham go i chciałam się wtulić a z drugiej strony chciałabym to zakończyć to co zazwyczaj nazywa się 'życiem'.

C - I - E - R - P - I - E ..

~ Xo xo Life . ♥

original - Kopia (2).jpg
  • awatar Klaudiiiaaaaa: Świetny blog. Naprawdę cudowny! Zupełnie w moim stylu *.*
  • awatar a rare "no": Świetny wpis :3 Zapraszam do mnie, coś nowego z dzisiaj ;) Miłego dnia <3
  • awatar niezniszczalna__: zawsze nie jest tak źle, że nie może być gorzej :D wszystko wróci do normy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

chelsea19055
 
Karolina1905: Najgorsza z życiowych ról - mieć na ustach uśmiech, a w sercu ból...
52__800x700_kvkv.jpg
 

niesprawny
 
NieSprawny: Chyba wole być sam niż być ciągle smutny
co ta miłość mi da?chyba wiedzieć nie chce
żeby kogoś kochać trzeba być z nim blisko
 

bialamamba
 
Bez znieczulenia..<33: ''Jes­tem jeszcze za­kocha­na resztka­mi bez­sensow­nej miłości i jest mi tak cho­ler­nie smut­no te­raz, że chcę to ko­muś po­wie­dzieć. To mu­si być ktoś zu­pełnie ob­cy, kto nie może mnie zranić.''
b.jpg
 

viola345
 
ODDECH NADZIEI.: Moze dla ciebie to dziwne, ale w trudnych chwilach lubie byc sama. Lubie zalozyc sluchawki na uszy, puscic piosenki dajace mi do myslenia, rozmyslac. Mozesz twierdzic, ze poglebiam sie w to wszystko jeszcze bardziej. Ale mi to pomaga. W myslach tylko ten caly syf, ktory co chwile zaglusza muzyka. Lubie to. Cholernie mocno lubie, odpoczac od swiata, i zostac sama z moimi problemami.
999225_1437010706533591_167363240_n.jpeg

Nie mów, że będzie dobrze. Nie lubię kłamstw.
tumblr_m4wuitY27x1rx6sjio1_500.gif

Powoli zaczynam się robić aspołeczna. Nie uśmiecham się tak często jak kiedyś. Zaczynam nienawidzić ludzi. Denerwują mnie ludzie. Każdy mnie denerwuje. Tracę powoli kontakt z ludźmi.
1482789_263494513819971_1749090268_n.jpeg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

kolores
 
Życie 4 klasistek :3: pamiętacie wpis że kupiłam sobie nowego furby mam go i nie działa a jest piękny;(
  • awatar Life is not a game, do not get logged ou: Super blog ;) Zapraszam do mnie Komentuj + obserwuj ;> Odwdziecze się ;D
  • awatar gość: http://firegifts.pl/?polecam=300126 zapraszam do rejestracji! za codzienne logowanie się i odpowiadanie na proste pytania zbiera się punkty, które można wymienić na nagrody, takie jak: akcesoria komputerowe, koszulki, tablety, a nawet konsole! Ta strona to nie oszustwo, wystarczy sprawdzić https://www.youtube.com/results?search_query=firegifts+unboxing&sm=1 - oto dowody na to, ze nagrody dochodzą do ludzi :>
  • awatar Sweet White Furby: nie działa? ojej ... mojej koleżance też się zepsuł :< Mi zresztą też, gdy miałam go w szkole chłopacy go ciągle ciągneli za ogon i teraz „ciągle myśli że ja go ciągnę“. Dlatego jest zły i jedyne co mówi to „Boo-boo“ (nie, nie!).
Pokaż wszystkie (6) ›
 

miseek123
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów