Wpisy oznaczone tagiem "^-^" (251)  

insomniaa
 
W czwartek spędziłam z moim Skarbem nieco spóźnione Walentynki. Ale nieważne kiedy - ważne, że wreszcie mieliśmy czas tylko dla siebie. Plan na popołudnie: obiad (carbonara), deser (churrosy z czekoladą) i wino; plan na wieczór: kolacja (sałatka z krewetkami), wino i "Californication".
Kocham takie błogie lenistwo z moim Miśkiem ;*

I mojego Miśka kocham ;* Kocham Go tak naprawdę mocno. Kocham Go za wszystko. Za to, że jest, za Jego słodki uśmiech, czułe słowa. Kocham go za to, że jest mój. Kocham jego oczy, usta, policzki, szyję i ręce, którymi mnie przytula. Kocham go całym sercem i nie zamierzam tego zmieniać.

Kocham też mu dopierniczać, chociaż i tak powstrzymuję się od wielu docinek. On też lubi się ze mną droczyć i mi dokuczać. Wtedy ja udaję obrażoną, a On tuli mnie i mówi "No weeeź Słońce..." ;D

Już za Nim tęsknię...
Byle do poniedziałku - będzie randkaaa! ^^

_________________________________________________________
Chyba dla każdej kobiety ideałem mężczyzny jest grzeczny cham. To facet, który otwierałby jej drzwi i klepnął ją w tyłek, kiedy przechodzi.
Drzwi mi otwierasz... ;)

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Masz mi coś do napisania?
Anonimki zapraszam tu:
Insomniaa92.sarahah.com
 

insomniaa
 
"Masz w sobie coś, co daje mi nadzieję
Przez życie mnie do przodu pcha
Błądzę i wiem, że czegoś nie rozumiem
A odpowiedź, odpowiedź w tobie mam (...)
Bo nic już nie liczy się bardziej niż my
Gotowi na wszystko, na każdą z tych chwil
Wciąż zaplątani w miłości nić
Poprowadź mnie, poprowadź mnie
Chcę tam być"
(Feel & Lanberry - "Gotowi na wszystko")


Ciężki tydzień dobiegł końca. Minął on pod znakiem zimnej wojny oraz hasła z tego dowcipu na budowie: "-Majster, taki zapierdol, że nie ma czasu taczki załadować!" xD

We wtorek przed pracą chcieliśmy zakończyć misiowy urlop jakimś miłym akcentem, więc poszliśmy na spacer, żeby w końcu przyczepić naszą kłódkę na moście. Kluczyki wrzuciliśmy do rzeki - czyli ja Misia nie zostawię, bo musiałabym najpierw odpiąć kłódkę, a kluczy nie wyłowię, bo nie umiem pływać. Za to Misiek umie, dlatego lepiej by było jakby kaczki zeżarły te klucze, bo przynajmniej miałabym pewność, że kaczki nie wypatroszy ;D
Po spacerze poszliśmy na gorącą czekoladę. Miało być romantycznie, wyszło jak zwykle ;P

Walentynki spędziłam z Misiem w pracy przy karmelowym ptasim mleczku. Ktoś musi pracować, żeby inni mogli świętować. Za to jutro będziemy mieli cały wieczór tylko dla siebie ;*

"Ucieknijmy za horyzont gdzieś
Ten pierwszy raz
Zapomnijmy o tym, czego tak nam było brak
Grawitacji mówimy pas
Tyle sił jest w nas
Uciekniemy za horyzont gdzieś
I nie mów mi, nie mów mi nie"
(Marta Gałuszewska - "Nie mów mi nie")


Walentynki, Dzień Chorych na Padaczkę, Środa Popielcowa, rocznica utworzenia Armii Krajowej oraz mecz Ligii Mistrzów - kumulacja jak w totku, tyle okazji do świętowania, a ludzie i tak woleli w ten dzień nawiedzić nasze Centrum Dowodzenia Wszechświatem.
I te gimbo-Janusze, dla których szczyt romantyzmu to w Walentynki zabrać wybrankę na kebaba, w dodatku jednego na pół. Skąpstwo, żydzctwo i cebula.

Łaszek dnia:
-Trzeba kanister smolcu spod frytkownicy, bo tam jest duża powierzchnia do smarowania! xD
...bo kto nie smaruje ten nie jedzie xD


Ech, trzeba iść spać, bo jutro będzie dzień pełen misji - trzeba dopracować plan na nasze spóźnione Walentynki. Mam nadzieję, że wszystko się uda.

A Wam, moi drodzy Czytacze, chciałabym walentynkowo przekazać duuużo serdeczności, loffki i całuski
  • awatar Piotrdivine: Ja wolę Noc Świętojańską. Bardziej jest Polska. I cieplej jest wtedy.
  • awatar gość: Co za popierdolona akcja hahaha most i kłódki hahaha co za debile chcą w tym uczestniczyć? To ma być jakaś symbolika? To ma być deklaracja nierozerwalności np. związku? Symbole, gesty, tradycja są bardzo ważne w życiu. Tylko trzeba je odpowiednio odczytywać i stosować. A dwa piwniczaki wychodzą na most i tam zapinają kłódkę a klucz wyrzucają. I co to ma oznaczać? Ano paradoksalnie ale klęskę, gdyż w przypadku mostów istnieje i utarło się powiedzenie "palić za sobą mosty". Co jest symbolem kruchości i rozpierdolenia wszystkiego na amen. Idzie karyna i sebix i na tym moście kłódkę zapinają czyli deklarują i potwierdzają, że jak coś się stanie złego to nikt tego nie będzie w stanie naprawić. Fajnie sobie życzycie hahahahaha taka deklaracja hahaha zrobię coś np. zdradzę cię i spalę za sobą most, nie będzie powrotu a potwierdzeniem tego jest kłódka, czyli jakby symbol złożonego podpisu. I to jest właściwa interpretscja. A jedynym symbolem nierozerwalności związku są obrączki, wy głąby haha
  • awatar gość: @gość: A tobie co przeszkadza że tak komentujesz? Może im tak właśnie pasuje i niech robią jak chcą ważne żeby byli szczęśliwi. Twój głupi komentarz nic nie wnosi i tylko pokazuje jak złym człowiekiem jesteś skoro chcesz niszczyć szczęście innych
Pokaż wszystkie (8) ›
 

insomniaa
 

W czwartek pojechałam z Miśkiem i ekipą ZGK do Pragi na koncert Dropkick Murphys. To była moja pierwsza wizyta w Pradze i pierwszy koncert Dropkicków, ale mam nadzieję, że i jedno i drugie kiedyś się powtórzy.

Koncert był świetny. Zajebisty klimat, mega pozytywna energia. No i genialna kapela, która mnie urzekła już jakiś czas temu, kiedy Miś w pracy puścił mi "Rose Tattoo".
Jedyny minus imprezy - za dużo ludzi! Nie lubię tłumów, duże skupiska ludzkie mnie przerażają. Wolę jednak kameralne koncerty.

Po koncercie pojechaliśmy na Most Karola. Praga jest przepiękna, a widok z mostu na Hradczany - coś niesamowitego!

Gdy tak spacerowaliśmy mostem, Miś nagle się zatrzymał i powiedział:
-Tak to miało być, żebyś była właśnie teraz, właśnie tu...
Wyciągnął z kieszeni pudełeczko, uklęknął na kolano i zapytał:
-Słońce, czy zostaniesz moją żoną?
TAK! TAK! OCZYWIŚCIE ŻE TAK!
lovelovelove.jpg

Piękniej nie mogłam sobie tego wymarzyć. Nie spodziewałam się, że taki będzie finał tego wieczoru. A wszystko to przy akompaniamencie trąbek orkiestry dętej ZGK ;D

loveofmylife.jpg

Nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć, mimo że pierścionek błyszczy na moim palcu, a fejsbuk rozgrzewa się do czerwoności od gratulacji.
Po powrocie do domu nie mogłam zasnąć. Gdy rano się obudziłam, pomyślałam, że to był tylko sen. Ale nie - na szafce leżał pierścionek, a w łóżku obok mnie leżał mój Narzeczony (jak pięknie to brzmi!).

Spełniło się jedno z moich marzeń. Jakie jest kolejne? Zostać panią T. ;*
Ale wszystko w swoim czasie...


You'll never walk alone.
I'll walk with you, hand in hand, forever, 'til the end of time
:*


PS: znacie to uczucie, gdy przez cały dzień jakaś piosenka natrętnie gra wam w głowie i nie możecie się jej pozbyć? W czwartek chodziła za mną rosyjska wersja piosenki Eda Sheerana - "Perfect" w wykonaniu Klavej Koki. Może to był jakiś podświadomy znak?
"Танцуем в темноте, я в твоих руках.
Босыми на траве, слушая наш любимый трек.
Я была растрепана, но ты мне тихо прошептал.
Этой ночью ты просто безупречная"
Pokaż wszystkie (4) ›
 

insomniaa
 
"If we can get over the pain we’re under
Trying to get closer and cure the thunder
If the skies crashed down and we let our tears run off
I’ll keep holding on till the clouds have gone
We can cure the thunder!"
(Sergey Lazarev feat. T-Pain - "Cure the thunder")


Bry wieczór! ^^
Pora coś napisać, bo Czytacze czekajoooo!

Środowe późne popołudnie spędziłam u Misiołka. Spełniałam się jako kucharka - zrobiłam spaghetti alfredo z krewetkami.
(Zdjęć nie będę publikować, bo głodni studenci tu zaglądają, więc podchodziłoby to pod sadyzm xD)
Randka przeciągnęła się aż do piątku, a już w sobotę po pracy była kolejna, bo Miś miał urodziny. Powiedzmy, że osiemnaste. Pomińmy, że drugi raz ;D
Świętowaliśmy w barze z ekipką, a najlepszy moment wieczoru, to punki śpiewające "Chwalcie łąki umajone" ;D


Tak poza tym to ostatnio pojebało się pare rzeczy, ale mówi się trudno i płynie się dalej. Szkoda strzępić nerwy i klawiaturę. Zaciskamy zęby i jedziemy. Bo jak nie my, to kto?


Jest połowa stycznia, a ja dopiero zaczynam rozmyślać nad postanowieniami. Zastanawiam się nad zakolczykowaniem (nie zdradzę gdzie), no i chyba czas najwyższy zrobić ten wymarzony tatuaż. Trzeba też reaktywować healthy lifestyle, żeby być fit na sezon bikini.


PS: głupie gadki są dla mnie jak woda na młyn... ;P
  • awatar Aliexpress Zakupy: :-)
  • awatar Martwica Serca`: też myślę o tatuażu :D podoba mi się twoja pozytywność ^^ takie przeciągane randki są najlepsze, moja swego czasu przeciągnęła się aż o tydzień :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
Żart hermetyczny zrozumiały jedynie w kręgach psychiatryka:
-Jakie dary przynieśli Trzej Królowie?
-Kacper mirrę, Melchior kadzidło, a Lambadajew nożyczki xD
Pozdro dla kumatych ;)


Sobotnie wolne spędziliśmy z Miśkiem na relaksie.
W południe poszliśmy na kawę do A. i M.
Pośmieszkowaliśmy w doborowym towarzystwie, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy na zakupy do Edeki - ja musiałam zrobić mały zapas słodyczy, a Miś duży zapas piwa (przypał z nim wracać przez miasto, bo butelki mu dzwonią w plecaku jak u jakiegoś żula).

Po południu zrobiliśmy obiad, a później wylegiwaliśmy się przed tv. Dawno nie mieliśmy tak chilloutowego dzionka.


W pracy ostatnio mamy głupawki w rytmie disco-polo ;D
Czasem dobrze jest się odmóżdżyć. Przynajmniej wtedy człowiek nie myśli o problemach i chociaż przez chwile się nie smuci.


Nie mam czasu na dłuższe posiedzenie na blogu, bo robię szoping na ali oraz prowadzę ciekawą (chociaż czasem odmóżdżającą) konwersację, a zaraz przecież trzeba iść spać.
Trochę boję się zasypiać, bo znowu śnią mi się jakieś pojebizmy. No ale trza się wyspać, bo jutro pracowity dzień! Do południa kilka misji w domu, a po południu jadę do Misiołka gotować Mu obiad ;D

Także tego...
Dobranoc się z państwem :D
  • awatar gość: Tobie to by się przydał dar rozumu i dobrego smaku.
  • awatar gość: Wiersz niedokończony, bo dla żony :P :P :P :P :P :P :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
"Za ten nowy rok
I za szanse które mam
Na wyciągniecie dłoni
Już zawczasu chce podziękować
Jak się da
Jak się da"
(Sound'n'Grace - "Idealnie")


Insomniaa wita Was po raz pierwszy w nowym roku!!!
Poprzedni skończył się intensywnie, a obecny zaczął się też całkiem fajnie.

W przeddzień Sylwestra byłam z Miśkiem na koncercie w KULTurBAUEREI. Gwiazda wieczoru - Yellow Cap jakoś niezbyt w moim klimacie, ale rockabilly na supporcie mnie urzekło ^^
Ważne, że zaliczyliśmy rozgrzewkę przed Sylwestrem.

W niedzielę w pracy też były tańce, ale już nie w moim wykonaniu. Lambadajew i te klimaty xD

Imprezę Sylwestrową spędziłam z moim Misiołkiem i jego ekipą. Gorąca atmosfera dosłownie i w przenośni, wspaniali ludzie z sercem na dłoni (którym z tego miejsca dziękuję i wysyłam całusy ;* ), rozkminy na balkonie przy papierosach, dzikie tańce, no i przepyszny barszczyk!
Gdy Miś realizował się jako DJ ja przejęłam jego rolę fotografa (kurde, spodobał mi się ten Nikon ^^).
Do domu dotarliśmy koło czwartej.

Trzy postanowienia noworoczne wynikające z imprezy:
1. zwęzić gumkę w petticoatcie, bo mi spada w tańcu
2. z rajstop nosić tylko kabaretki, bo jak się porwą na dupie to przynajmniej oczka nie lecą ;D
3. nigdy więcej nie przyklejać tipsów!

Nowy Rok spędziłam z Misiem głównie na wylegiwaniu się. Dostałam nawet kawę i śniadanko do łóżka. Heh, nic nowego, mój Skarb często mnie tak rozpieszcza ;*

Późnym popołudniem Bąbel podwiózł mnie do domu. Łaziliśmy po ciemacku po Wylęgarni Smoków i rozkminialiśmy życie ;D

A teraz zabieram się za podsumowanie minionego roku. Mam nadzieję, że wyrobię się z tym jak najszybciej.
 

insomniaa
 
"Wilgotnych drżenie ust
Dziś barwi moje popołudnie
Śledzę każdy twój ruch
Na dłonie patrzę smukłe
I znów drażniona pięknem
Unoszę się na wietrze
I łowię twoich oczu błysk
Dla ciebie cała jestem
Nie martwię się o resztę
Tylko powiedz mi,
Że ze mną zechcesz być"
(Kayah & Grzegorz Hyży - "Podatek od miłości")


Znowu zastój na blogu. To wszystko przez konflikt sprzętowy, a dokładnie mój konflikt ze sprzętem, bo stary laptop mnie już wkurwia i to cud, że jeszcze nie wyrzuciłam go przez okno. Jeszcze do kompletu drukarka szwankuje, może ona też wyczuwa mój wkurw. Chyba trzeba przeprowadzić modernizację insomnicznego zaplecza technicznego. Mamut technologiczny musi przesiąść się z XP na nowy system - łoooo taka innowacja!


Na razie jednak nie stać mnie na taki wydatek - święta idą, a ja czuję jak bejmy z mojej kiejdy znikają w niewyjaśniony sposób.
To jest ta cała magia świąt??

W pracy też magia świąt unosi się w powietrzu, niestety przeplatana jadem sączonym przez klientów. Do tego w weekendy bijemy rekordy. Przedświąteczny kocioł oznacza zawsze kumulację niedojebów. Ale my się nie damy!
W tv leci Kamil Bez-nerek albo Luj Bez-wąsa, a my robimy świąteczny nastój śpiewając piosenki:
"A kto wie czy za rogiem nie stoi ktoś z pierogiem. Kto wieee? Chuj wieee" xD

W piątek byłam u Ryjćka. Zła ze mnie ciotka, bo pierwszy raz zobaczyłam Domisia dopiero teraz, gdy ma już 4 miesiące. Misiek śmieje się, że po tych odwiedzinach macica mi się uaktywniła i budzi się we mnie instynkt macierzyński xD
Z Psk wracaliśmy ciopągiem. Bilet za 4,50zł, 10-minutowa przejażdżka, a radość Tusiaczka ogromna xD Przypomniało mi się jak jakieś 20 lat temu Vater zabrał mnie pociągiem do Zgc do cyrku. Teraz jechaliśmy z Miśkiem do pracy, więc wychodzi prawie na to samo xD


Z przedświątecznych misji mam do zaliczenia jeszcze wędzenie szynek, dekorowanie pierniczków, kilka drobnych zakupów, dokończenie prezentu dla Bąbla, przystrojenie choinki, a co najważniejsze ogarnięcie siebie, bo przez ten cały zapierdziel wyglądam jak wrak.
Ale przynajmniej wróciłam do treningów! Panie Trenerzu, czekam na oklaski xD


Zima zaskoczyła drogowców. Kto by się jej spodziewał w połowie grudnia. Taka niespodzianka. Tymczasem ja chodzę w dziurawych spodniach. Odmrożę sobie kolana ;/

Ogrzewam atmosferę tańcując przy disco polo ;D
Wiem, czyni mnie to podludziem w oczach wielu czytelników.

_________________________________________________________
Chciałabym, żeby każde wyjście do pracy wyglądało tak jak dzisiaj ;D
Tak to można zaczynać niedziele!
Jesteś najcudowniejszy na świecie ;*
Kocham Cię, mój Żabku <3 ;*
 

insomniaa
 
...a ja boję się duchów.
I cieląt.

Może właśnie dlatego dopadła mnie chorość.
W dodatku krew mnie zalewa dosłownie i w przenośni (ale warstwa metaforyczna zasługuje na osobny wpis).
Grypa w te dni to najgorsze możliwe combo ;/
tumblr_oddn1rTIZI1tyqy63o1_500.jpg

Jak tylko mi się polepszy to biorę się za siebie i wracam do treningów. Ale póki co pobędę sobie taką smęcibułą, bo czuję się źle i w dodatku wyglądam do kompletu. Aktualnie w dupie mam to całe bycie fit-trendy-sexy-eko-zen-pozitiw-kurwawaszamać.

Trenera mego (jeśli to czyta) proszę o niewkurw. Ja się ogarnę, obiecuję! Zrobimy te kaloryferki do lata! ;D


PS: po czym poznać, że mężczyzna naprawdę mocno cię kocha?
Po tym, że wstaje w środku nocy tylko po to, żeby założyć ci skarpetki, gdy ci zimno w stópki.
Kochany mój <3 :*
 

insomniaa
 

Blog przez tydzień zarastał kurzem (czym pewnie zasmuciłam moich stałych Czytaczy, za co serdecznie przepraszam ;* ).
To wszystko wina listy przedświątecznych zadań, a owa lista jest długa jak tasiemiec w psiej dupie ;/ Dedlajny mie goniooo!
W dodatku czas zabierają mi też treningi oraz wieczorne odmóżdżające rozkminy xD
(W dzień ćwiczę szóstkę Weidera, a nocą siódemkę Alzheimera xD).


Żeby życie miało smaczek, raz praca, raz praca.
Zeszły weekend w pracy był hardcorowy ;D
Najlepsze słowo weekendu: "spierdalaj" xD
Najlepszy pojazd weekendu: "goła dupa na twarz i mokry chuj na spocone plecy" xDDD
Ci ludzie mnie uwsteczniają intelektualnie, srsly.


Na Ądżejki pojechałam do Qlturkombinatu. Za mało się wytańczyłam, bo Misiek ciągle biegał z aparatem. Zresztą "Jozin z Bazin" w wersji dub jakoś mnie do tańca nie porywa. Impreza muzycznie raczej na minus, za to towarzysko jak najbardziej na plus. Jednak jedyny słuszny soundsystem to Joint Venture i tylko u Makena nogi same rwą mi się do tańca.


Mikołajki miałam słodkie, bo spędzone z moim Misiołajem, który rozpieszcza mnie słodyczami i skarpetkami w jelonie ^^
Jak On mnie dobrze zna! Mój Najkochańszy! <3
Ja chyba też trafiłam z paczuszką w Jego gust.


Reszta dnia była bardzo pracowita.
Udało mi się odhaczyć kilka zadań z listy.
M.in. upiekłam pierniczki (klasyczne, pomarańczowe i czekoladowe).
I z tym słodkim akcentem Was zostawiam ;)
pierniczki.jpg
  • awatar kataszek: Świetne pierniki, te czekoladowe to tylko kakao
  • awatar gość: Sloł lajf jest odrzucające. Nie wiem czemu, ale tak to odbieram. Nawet nie jako lenistwo, ale jako totalne odrzucenie. Masz żyć tak, jakbyś miał na to tylko jeden dzień. Jeśli żyjesz inaczej, dajesz przekaz śmierci.
  • awatar Insomniaa: @gość: dla mnie slołlajf to raczej takie cieszenie się życiem bez żadnej presji. Wszyscy gdzieś zapierdalają, gonią za karierą, pieniędzmi. Ja chcę być poza tym wyścigiem szczurów. Tym jest mój slołlajf - ostoją, gdzie czas wolniej płynie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

insomniaa
 
"Czułem, że duszę się
Miałaś też tak?
Podły świecie, lubię cię w chokerze oraz w kabaretkach
Są smakowe kondomy, jest zapachowa świeczka
Chcę cię przelecieć i usłyszeć jak radośnie ćwierkasz
W koło same orły, ja mam się za gołąbeczka"
(Adi Nowak - "Mortimer")


Wtorek zaczął się tak pięknie <3
Przyjechał do mnie mój najdroższy Skarbek, dał mi kwiatka <3
To już prawie trzy lata razem, a ja ciągle czuję się jak na pierwszej randce. No dobra, na pierwszej randce nie dał mi kwiatka, tylko lubieżnie mnie pocałował, ale no ^^

Miłe złego początki. Po randce musiałam iść do pracy. Wtorkową zmianę skwituję tym, że w psychiatryku prozac powinien być rozpylany w powietrzu. Gdy się pracuje w gastronomii, to tyle narzędzi zbrodni aż kusi...

Po pracy na szczęście znowu randka ^^
Miś zrobił na kolację makaron z kurczakiem, brokułami, pieczarkami i sosem serowym. Mężczyzna, który potrafi tak gotować, to prawdziwy skarb! <3

Środa oczywiście nie mogła być normalna i spokojna - zawsze jak mam wolne, to coś się musi odjebać.

Miejsce: autobus linii Zgc-DC przez Psk.
Sytuacja pierwsza: siedzący za mną facet w garniturze wpierdala łyżką konserwę turystyczną z puszki o.O
Sytuacja druga: w Psk awaria - odkręciło się koło. Do domu dotarłam godzinę później niż planowałam. Myślałam, że chociaż raz nie będę musiała wracać po ciemacku.
Ale jakby tego było mało...
Idąc do domu wlazłam w błoto. Zeszłam na trawnik, żeby wyczyścić buty. Wyczyściłam. Wlazłam w psią kupę. Brawo ja.

Teraz siedzę już w domu bezpieczna, popijam kawkę (ta kawiarka to dar od bogów! a nie, przecież sama sobie ją kupiłam) i zajmuję się tym... no... jak mądrze się nazywało to, że się nic nie robi? PROKRASTYNACJA! Pięknie brzmi.

Nie no, nie do końca jestem leniwą kluską. Na dzisiaj mam jeszcze w planach trening - obowiązkowo A6W i Mel B na pośladki, dodatkowo może izolacje i rozciąganie. Miało być jeszcze hula-hop, ale nie umiem kręcić, zasapałam się, a Vater powiedział, że gibam się jak orangutan ;<

Kupiłam cekinową kieckę na Sylwestra. Trzeba ćwiczyć, żeby się w niej dobrze prezentować. Tzn. jeszcze nie wiem, gdzie się zaprezentuję, bo nie mamy planów.
Czy ktoś organizuje dobre melo?
 

insomniaa
 
Na blogu zrobiło mi się trochę zaległości, wszystko przez miniony intensywnie spędzony weekend.

W czwartek wieczorem zaczęłam długą randkę z Misiaczkiem, która skończyła się dopiero w niedzielę wieczorem. Dla mnie to i tak za mało.

Piątek minął w pracy dosyć spokojnie, chociaż nastawialiśmy się na armagiedon. Po czym poznać, że zbliża się święto? Po kilometrowej kolejce do kasy w C4.
Bo przecież skoro sklepy są jeden dzień zamknięte, to trzeba kupić na zapas 10 bochenków chleba, pościel i drabinę. I tak, kurwa, za każdym razem.

Po pracy pojechaliśmy z Misiem na Wylęgarnię Smoków.
W sobotę wybrałam się w towarzystwie trzech muszkieterów (Miś, Bąbel i K.) na spacer do lasu z piszczałką i dobrą komedią. K. biegał po lesie jak szalony. Miś tak intensywnie spacerował, że aż spodnie odmówiły Mu posłuszeństwa xD Bąbel był łopatniczym, a ja jako druid zbierałam kurki i borówki ^^
Wróciliśmy utaplani w błocie po uszy, z garstką łusek w kieszeni.

Po leśnej wycieczce była ustawka na chacie przy herbacie, plackach ziemniaczanych i cieście daktylowym. Śmieszkowaliśmy do wieczora. Uwielbiam spędzać czas w takim towarzystwie ^^

Późnym wieczorem, po powrocie do mojego drugiego domu, romantyczna relaksująca kąpiel, a potem odmóżdżanie przed tv.
Dziś rano coś mnie wzięło na wspominki. Fajne były te nasze początki, a z czasem wszystko potoczyło się lepiej niż mogłam sobie wymarzyć <3

W psychiatryku szturm, głupawki i "nocny pociąg z mięsem" xD
Całe życie z wariatami ;D
Niedziela to nie dzień tygodnia. Niedziela to stan umysłu.

Weekend kończę poważnymi rozkminami z moim BFF i żałuję, że nie umiem udzielać rad, a przecież kiedyś sama miałam takie problemy.
Marny ze mnie lifecoach, nie chcę rzucać banalnych haseł, chociaż z doświadczenia wiem, że te banały okazują się najlepszymi drogowskazami.
Nie potrafię wskazać Ci drogi, ale mogę iść obok i obiecać Ci, że Cię pozbieram, gdy Cię chodnik przytuli xD ;*
 

insomniaa
 
"Smak ptasiego mleczka
I cała w skowroneczkach
Ja nie potrafię już inaczej
Cholernie lubię te słodycz
Uwielbiam uwielbiać i pstrykać
Fajne zdjęcia nam
Tak piszę swą biografię
Srebrne pióra w atramencie moczę"
(Adi Nowak - "Mortimer")


Bąbel podesłał mi piosenkę Adiego i teraz nie mogę się jej pozbyć z głowy.
But I like it ^^

Tytuł wpisu pasuje idealnie, bo ostatnio jestem na diecie ptasiomleczkowej. A później się dziwię, że mi dupa nie wchodzi w ledżajnsy lateksowe, rozmiar największy jaki był w sklepie. Nosz kurfff...

Praca jak zwykle robi mi brain damage.
Wczoraj: kreatywna naprawa, czyli słowiański przykuc na zamrażarce i zatykanie wentylacji mopem xD Człowiek na 5 min wyjdzie do kibla, wraca i już nie wie co się dzieje ;D
Dzisiaj: M. w mojej bluzie (która na mnie jest trochę przyciasna, więc on już wyglądał przekomicznie ;D)
Ooo i jeszcze "www.koza.tr" xD
Przydałyby się nam nowe służbowe mundurki. Takie białe z długimi rękawami wiązanymi na plecach.

_______________________________________________________
❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Jesteś moim Bohaterem, wiesz? :*
Moim dzielnym rycerzem, który uratował moje złamane serduszko.
Dziękuję! ;*

Doskonale wiem, że czasami jestem nie do zniesienia. Mam swoje humory. Ale szczerze i nieodwołalnie Cię kocham. I nigdy nie przestanę ;*

Dziwna ta sobota... Powinnam być teraz obok Ciebie... Chciałabym mieć Cię na wyłączność. Chłonąć Twój zapach. Topić się w Twoich oczach.
Po kilku sekundach od naszego rozstania, mam ochotę wyciągnąć telefon i już do Ciebie zadzwonić. To niesamowite, jak łatwo człowiek uzależnia się od drugiej osoby .
 

insomniaa
 
W piątek po pracy pojechałam do Qlturkombinatu na koncert ska.
Ominęło mnie Jet-8, ale zdążyłam na Zero Talent.
Ta kapela robi niezły rozpierdol! Szał na scenie, szał pod sceną, potańczone, poSKAkane.

Niby to nie moje klimaty, ale skakałam razem z moim Miśkiem, mimo iż po pracy bolały mnie kopytka. Ćwiekowane botki przeszły chrzest bojowy ;D

Coraz bardziej zaczynam się przekonywać do Ska. Kupiłam nawet koszulkę zespołu. To był mój pierwszy, ale mam nadzieję nie ostatni, koncert Zero Talent.



Lubię takie imprezy, kiedy widzę te wszystkie znajome mordki. Kiedy wszyscy witają mnie uśmiechem i tulaskami.
Tutaj czuję się jak wśród swoich :)
 

insomniaa
 
"Rasta stands for positive
Love is all we got to give
Bringing for the remedies
Listen to Jah melody
We're living for beyond
Today never will be let astray
Come on peoples fight again
Natty Dread rides again"
(Nattali Rize & Julian Marley - "Natty Rides Again")


Wczoraj byłam z Miśkiem na imprezie w niemieckim klubie Basta na Joint Venture Sound System. Towarzyszyła nam bardzo powiększona ZGK. Xiądz Maken dał czadu jak zwykle i rozruszał publikę. Klub fajny, klimatyczny, taki mały germański Qlturkombinat. Jest to jednak miejsce bardzo klaustrofobiczne, a na imprezie było więcej ludzi niż klub był w stanie pomieścić. Spoceni pijani faceci wymachujący łokciami pod sceną - noł noł noł! ;/
Do domu dotarliśmy o 3. Pobawiłabym się dłużej, ale bolał mnie plec. Ech, starość nie radość ;/

Teraz czekam na kolejny melanż, czyli Halloween w Nostromo z najlepszą ekipą!

_________________________________________________________
Ciężka rozmowa na fb i zarwana noc...
Później wieczór, kiedy coś we mnie pękło i powiedziałam wszystko, co leżało mi na sercu...

Rozmowa w środku nocy na samym środku Mostu Staromiejskiego - tylko tyle i aż tyle, żeby wszystko naprostować.

Mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze.

"Say nothing is over
Though everything’s crazy
Be brave and trust me
It’ not a game over
We gotta try harder
You gotta stay with me
There’s nothing we can’t reach
Cause nothing is over"
(Sunrise Avenue - "Nothing is over")
 

insomniaa
 
"We can keep it simple, baby
Let's not make it complicated
Labels are so overated
Let's not make it complicated
Rules are meant for breaking, baby
Let's not make it complicated
Why don't we just go get naked
Let's not make it complicated"
(David Guetta feat. Kiiara - "Complicated")


Czasem wystarczy jedno głupie zdanie rzucone ot tak, a moje kosmate myśli galopują w niebezpiecznym kierunku... ^^

Człowiek zawsze pragnie tego, czego akurat nie może dostać.
Podobno zakazany owoc smakuje najlepiej.
A gdyby tak...
Gdybanie to jeszcze nie grzech ;>
...nie, nie ma co gdybać, bo i tak nic z tego nie będzie.
Na dziś pozostaje mi grasowanie na 4chanie xD

_________________________________________________________
I wanna whisper dirty words in your ear...
or maybe do something more... ;)
 

insomniaa
 
"Boom clap
The sound in my heart
The beat goes on and on and on and on and
Boom clap
You make me feel good
Come on to me come on to me now"
(Charlie XCX - "Boom Clap")


Wczoraj po pracy poszłam na randkę do Misiołka ;*
Jak zwykle musiał sobie powkręcać krzywe fazki, ale kocham Go najmocniej na świecie nawet z tymi Jego fazkami <3

Dziwne nocne rozkminy z Bąblem stały się już chyba tradycją.
Omg, jak ten człowiek mi rysuje garnek! ;O
Ale lubiem ;D

Dzisiaj, gdy Miś poszedł do pracy, ja wybrałam się na szoping z moją Karlą.
Obeszłyśmy wszystkie lumpy na mieście. Byłam wstrzemięźliwa - kupiłam sobie tylko jedną bluzeczkę, gdyby była różowa to wyglądałabym w niej jak pani z "Despacito" ^^
W międzyczasie wstąpiłyśmy do cukierni na shake, a później na lody (porzeczkowe były paskudne, a o buraczanych to nawet bałam się pomyśleć).
Pośmieszkowałyśmy i obgadałyśmy kogo trzeba. Była też epicka obczajka przez ogrodzenie. Będziemy szukane na Spotted! ;D
Zakupy zakończyłyśmy w Hebe. Tu też nie szalałam, bo już wczoraj kupiłam sobie czekoladową paletkę i prasowany róż, a wcześniej jeszcze jedną paletkę Mermaids Forever.
Odwiedziłyśmy jeszcze nierobów w Centrum Dowodzenia Wszechświatem.
A później jazda do domku.

Na Wylęgarni Smoków nadszedł czas zbioru jeżyn, które trzeba będzie upłynnić.
(Jak ktoś chce się nażreć jeżyn to zapraszam, trochę jeszcze zostało. Tak, to do Ciebie, Mordo)


PS: Lubię te nasze "wycieczki do Brazylii" ;D
Ale ciii xD O tym nie wolno głośno pisać ;D
 

insomniaa
 
W nocy z piątku na sobotę spałam 5h. Rano (tzn. w południe) czułam się i wyglądałam jak zombie. Otworzyłam oko, wypiłam kawę, poszłam spać na godzinę, wstałam i wypiłam drugą. Na śniadanie tiger, powerade i maliny w płynie xD No i można było zapieprzać w psychiatryku!

Przez całe popołudnie w pracy chciało mi się spać i chodziłam półprzytomna. Wieczorem, gdy z M. wpadliśmy już w wir sprzątania, jakoś trochę się przebudziłam.

Po pracy wpadłam do domku się ogarnąć i poszliśmy z Miśkiem na Altstadtfest. Po polskiej stronie jak co roku o tej porze wszyscy się zwijali, a po niemieckiej impreza dopiero się rozkręcała. Wypiliśmy piwko, spiknęliśmy się z Bąblem i jego ekipką, a później bujaliśmy się razem. Poszliśmy na diabelski młyn - Goerlitz z takiej perspektywy wygląda niesamowicie! ^^

Pod koniec zaniosło nas aż pod C4-Express. Przy wejściu usłyszałam jak ktoś krzyczy "-Siusiaaa, patologio!" - to Muody zrobił mi przypał na pół miasta xD

Łaszek wieczoru: pan stojący w kolejce i tańczący kujawiaka przy kasie, bo chciało mu się siku. Patrzyliśmy na niego sprzed sklepu i płakaliśmy ze śmiechu xD

Później poszliśmy przysiąść na murku. Były głupawki, dyskusje o "crushach", Tinderze, ciąży dwóch mężczyzn w związku partnerskim, kociołku Panoramixa...
Misiek dogryzał Bąblowi, ja wkurzałam Miśka za co groził mi spaniem na kanapie ;D
Nasze melo zakończyliśmy koło 3, ale z tak zajebistymi ludźmi to ja mogłabym siedzieć nawet i do rana.

W domu jeszcze długo dyskutowałam z Miśkiem na różne tematy. Mam nadzieję, że wziął sobie do serca to, co Mu powiedziałam.

Dzisiaj znowu byłam niewyspana, ale jakoś udało się przebrnąć przez tą niedzielę. Po pracy Muodzież podrzuciła mnie na Wylęgarnię Smoków. Za każdym razem, gdy ktoś mnie odwozi, muszę się nasłuchać "Omg, gdzie ty mieszkasz?! o.O"


Teraz pora chyba w końcu się wyspać...

_________________________________________________________
Nie wiedziałam, że to już taki zaawansowany level znajomości xD
Ale spoko, nie narzekam ;D
 

insomniaa
 
"We see the sun we’re gonna run
Towards the wonderland
The only place where we belong
The search will never end
We push against the wind and rain
Beating tears and pain
Together we can find wonderland"
(Sunrise Avenue - "Wonderland")

[wałkuję ostatnio po kolei wszystkie płyty Sunrise Ave. i z niecierpliwością czekam na nowy singiel ^^]


Wyjątkowo trafiło mi się wolne w poniedziałek.
W myśl zasady "Jebać plany, najlepsze są spontany" - plamy się zjebały, ale spontanicznie spędziliśmy z Miśkiem miłe popołudnie u Agi.
Poszliśmy po alko do Edeki, a później przesiadywaliśmy na Lutherplatz. Pośmieszkowaliśmy, obgadaliśmy tych co trzeba, a na koniec poskakałam z Agnieszką na trampolinie ;D

W spotkaniu towarzyszyły mi dwa jednorożce:
einhorn.jpg

unicon.jpg

Szkoda tylko, że moje życie nie jest bezustannym patatajaniem jednorożcem po tęczy...
Ja to mogę co najwyżej po jednorożcu guano posprzątać... -.-
 

insomniaa
 
Wczoraj wieczorem do psychiatryka podjechały piczowozem moje ulubione urbexowe mordeczki ;D

Listę wyposażenia na urbex ("Wygodne buty, picie, worek na zwłoki..." insomniaa.pinger.pl/m/27186421 )  trzeba uzupełnić o pałkę teleskopową i kij hokejowy xD
Are you fucking serious?? xD

Najlepszy dialog wieczoru:
-To jest Polska B.
-To nawet nie jest B! To jest C! D!
-Alfabetu ci nie starczy.
-To jest Polska Ż!


Misiołek już ma mnie chyba dość, bo ciągle śpiewam Mu "Drap, masuj, miziaj" ;D
A internety mówiły, że to "Despacito" jest największym rakiem tych wakacji ;P

Dzisiaj w pracy Misiek nazwał klientów "impotentami umysłowymi". Dlaczego? Bo wg niektórych 4 kebaby w bułce i 1 w naleśniku to razem 4.
W sumie to ciekawy mam zawód, bo i zarobić idzie, a za bilety do cyrku też płacić nie trzeba.

Później połamał mi głowę Niko, który stwierdził, że ma "nerwicę odbytu". Mam wrażenie, że on reprezentuje autyzm poszczepienny w najczystszej postaci.

Całe życie z debilami.
Ale lubię ;)


Btw w pracy już czuć, że zUooo nadciąga! o.O
Po weekendzie powrót miłościwie nam panującego Najwyższego.
W pewnym stopniu mnie to cieszy.


PS: wgrałam w telefonie rosyjską klawiaturę. Teraz jestem prawdziwym rusofilem. Szkoda tylko, że jedynym słowem jakie umiem napisać jest "хуйня" ;P Ale wystarczy na opisanie całego mojego życia ;D
_________________________________________________________
Wokół sami egoiści... Jak coś chcą, to trują ci dupę bez przerwy, a jak ty czegoś chcesz to jest "sorry, zapomniałem".

Czy już nikt nie może do mnie napisać bezinteresownie?

Codziennie życie przekonuje mnie o tym, że ludzie to w większości interesowne szuje i coraz bardziej utwierdza mnie w tym, że dobrze być aspołeczną.

Hello darkness, my old friend...
  • awatar Gorzkie Żale: Tylko przeżyj ten urbex xd
  • awatar Insomniaa: @Gorzkie Żale: Ja jeszcze nie wiem, czy na niego w ogóle pójdę :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
"Jedyne co prawdziwe to jest tu i teraz
Jest pięknie nie narzekaj
Po co po co po co po co
Doceniaj to co masz
Zapomnij czego nie ma
I nie martw się na zapas
Po co po co po co po co "
(Kayah - "Po co")


Wtorek minął pod znakiem permanentnej przerwy na papierosy (których nie palę!) i głupawki.

Łaszki dnia:
1. Morze czerwone nadciąga wielkimi falami i "Ahoj żeglarzu! Żeglujemy razem!"
2: Niko i jego robaczki
3: Klient z monobrwią
4: "-Jak tam łysa?" xD
5: "Big Black" i zboczone skojarzenia ;D
6: S. śpiewający do sejfu piosenkę Kayaha xD
7: oraz truskawki piękne jak Józef Stalin ;D

Był też spontaniczny wypad na lody. Dziękuję ;)

Wieczorem randka z Misiołkiem ;*
Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam.
Rano trip do Biedry i śniadanie (szyszłaki z kurczaka i sałatka grecka).

Środowe popołudnie spędziłam w domu na filtrowaniu nalewek i robieniu porządków w mojej magicznej nalewkowej szafie. Wpadł na chwilę Nyga z biznesem. Miałam ustawić się na wypad w teren z Dzikiem, ale pogoda pokrzyżowała plany - było burzowo, deszczowo, a momentami nawet gradowo.

O zachodzie słońca zrobiłam zdjęcie komórki burzowej nad Jelenią Górą:
burza.jpg
 

insomniaa
 
"U cioci na imieninach są goście i jest rodzina,
więc program się rozpoczyna do śmiechu no i do łez.
Wuj Michał jest za magika, szwagierka walczyka fika.
Brat szwagra odstawia byka, a zięć torreadorem jest."
(Szwagierkolaska - "U cioci na imieninach")


Sobotni miśkowy powrót z ciocinych urodzin to był istny koszmar. Chyba jeszcze nigdy się na Niego nie wkurwiłam tak jak wczoraj.
Droga do domu stała się drogą krzyżową:
Stacja I: sznurówki.
Stacja II: bratanie się z żulem.
Stacja III: jogging.
Stacja VI: tańczenie sikając.
Stacja V: tulenie gaśnicy na Orlenie...
O wstydzie przed mijającymi nas ludźmi nie wspomnę... ;/

To był mój najbardziej przejebany wieczór od nie pamiętam kiedy. Leżałam na kanapie w drugim pokoju i przez pół nocy nie mogłam zasnąć, bo stawały mi przed oczami obrazy z przeszłości. Czułam się jakbym miała deja vu, jakby wszystkie koszmary wróciły.

Nie lubię najebanych ludzi, zwłaszcza wtedy, gdy sama jestem trzeźwa. Może dlatego, że zbyt wielu ich już widziałam w moim życiu, począwszy od dzieciństwa.

Pacierza i wódki nigdy nie odmawiam. Jakoś nie ufam ludziom, którzy w ogóle nie spożywają alkoholu. Sama piję raczej z umiarem, bo "pić trzeba umić". Lubię lekki szum w głowie, ale nienawidzę stanu zaburzenia percepcji, dlatego też wiem, kiedy przestać.
Owszem, zdarzało się za małolata nieźle pochlać (patrz: 18 Marcina na Brooklinie, 18 Daśka w Yatabazie, wszystkie wyjazdy z ekipą FS, ogniska na jamie, kilka wypadów na miasto z D., melanże z byłym-niedoszłym szwagrem). Owszem, zdarzyło się, że przyjechał po mnie żygowóz i zabrał mnie do ogrodu z pawiami, albo że spałam z głową na garnku. Owszem, zdarzyło się, że zabrało mi nogi i Dasiek wnosił mnie na podwórko. Ale nigdy nie urwał mi się film. Zawsze pamiętam wszystko, czasem nawet za dużo.

Nie rozumiem ludzi, którzy piją do nieprzytomności. To takie przyjemne? Że nic się później nie pamięta? Że ludzie opowiadają wam co odjebaliście? Że ktoś musiał się za was wstydzić?

Wczoraj było mi wstyd jak jeszcze nigdy dotąd w całym moim życiu. Do tego stopnia, że przepłakałam pół drogi do domu, czego Ty nawet nie pamiętasz, a gdybyś pamiętał, to i tak miałbyś w dupie. Tak samo jak masz w dupie wszystko co do Ciebie mówiłam od rana. Tak samo jak masz w dupie obietnice - mówisz, że przez tydzień nie będziesz pił, a potem wracasz do domu i pijesz. Tym samym udowadniasz, że Twoje słowa są gówno warte.

Czepiam się, nie? A nie powinnam - przecież ja sama jestem uzależniona, bo palę.
Tak! Palę! Trzy papierosy dziennie. Chyba, że R. zawoła, to wtedy cztery. Ale potrafię też nie palić całymi dniami, nie tylko wtedy, gdy nie mam papierosów.
No chyba, że wracam do domu tak jak wczoraj, to palę pół paczki, co daje 5 papierosów na kilometr, jeden na 200 metrów...

Po chuj ja w ogóle piszę to wszystko??
Przecież i tak nic tym nie zmienię.
Może Ty powinieneś zmienić?
Np. dziewczynę na taką, która się nie czepia...


Dobranoc.
 

insomniaa
 
"Znów poniedziałek rzeczywistość się babra,
Ci ludzie wokół tylko bla bla bla bla,
Maskarada, makabreska, makabra.
Nic się nie zmienia odkąd Kain zabił Abla.
Pytają: Gural kiedy wreszcie płytę nagrasz.
Nie wiem, zniknij, abrakadabra.
Myśli jak złe psy skaczą mi do gardła.
Te poniedziałki to masakra, masakra."
(DonGuralEsko - "Brudny Algorytm")


To był dziwny poniedziałek. Z jednej strony przyjemny - pół dnia spokoju i zaawansowana integracja z Panem Truskaffczakiem. A wieczorem przejebany - ludzi od chuja, presja czasu i milion spraw do ogarnięcia. To ostatnie przez trwającą od niedzieli anarchię - wszystko na głowie A., a ja jako jego zastępca aka "starszy woźny" pomagam jak mogę. Przeraża mnie najbliższy miesiąc o.O

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Sobotni wieczór upłynął w Grillu przy czeskim piwie, głupawkach ("Cztery pogrzeby i pogrzeb"), rozmowach o weselu i błogosławieństwie od Maxi Kaza ;D
Uwielbiam miśkową ekipę ^^

W niedzielę przed pracą poszliśmy z Miśkiem na zlot foodtrucków.
Molekularna lemoniada i napoje na bazie yerby to nie mój klimat (chociaż Misio się nayerbał ;D).
Za to byłam zachwycona pad thai z wołowiną od Momo-Smak, ich tybetańskie pierożki z krewetkami też były niezłe.
Największa petarda to był deser: nutellowe i karmelowe churrosy od Fabryka Churros <3
Teraz czekam na 8-9 lipca, czyli na kolejny zjazd, tym razem bliżej mojego miejsca pracy.

Z babskich spraw: kupiłam automatyczną lokówkę BaByliss. Jestem zachwycona i teraz będę chodzić w baranich loczkach codziennie ;D

Wczoraj wieczorem miałam śmierć w oczach - Nyga podwiózł mnie do domu swoim pierdzikółkiem. Szatan, mówię wam, szatan! ;O

_________________________________________________________
Misiołek wyjechał się bawić, a ja jak zwykle w takiej sytuacji nie mam co ze sobą zrobić. Z tego wszystkiego nawet wrzucanie wpisu szybko mi poszło. Mesejndżer świeci pustkami, nawet nie ma do kogo zagadać. Tzn. są dostępni tylko ci, którzy i tak mi nie odpisują, sooooł...
Chyba odpalę coś na pleju, jakiegoś Assassyna albo MW3...

Miłego wieczoru wsiem ;)
peace & love
Tuś
 

insomniaa
 
"Despacito
Quiero respirar tu cuello despacito
Deja que te diga cosas al oído
Para que te acuerdes si no estás conmigo
Despacito
Quiero desnudarte a besos despacito
Firmo en las paredes de tu laberinto
Y hacer de tu cuerpo todo un manuscrito
Quiero ver bailar tu pelo
Quiero ser tu ritmo
Que le enseñes a mi boca
Tus lugares favoritos
Déjame sobrepasar tus zonas de peligro
Hasta provocar tus gritos
Y que olvides tu apellido
(...) Pasito a pasito, suave suavecito
Nos vamos pegando poquito a poquito
Cuando tú me besas con esa destreza
Creo que eres malicia con delicadeza
Pasito a pasito, suave suavecito
Nos vamos pegando, poquito a poquito
Y es que esa belleza es un rompecabezas
Pero para montarlo aquí tengo la pieza
(...) Despacito
Vamos a hacerlo en una playa en Puerto Rico
Hasta que las olas griten "ay, bendito"
Para que mi sello se quede contigo"
(Luis Fonsi feat. Daddy Yankee - "Despacito")


Niektórzy spędzają dni wolne w Basenie Morza Śródziemnego. Nam w Boże Ciało musiał wystarczyć Basen Morza Wylęgarniano-Smoczanego - razem z Miśkiem opalaliśmy nasze boskie ciała w moim ogródku przy basenie.

Efekt jest taki, że Misiek ma teraz czerwone czoło, a ja mam totalnie zjarane ramiona, dekolt i uda. Kwiczałam cały wczorajszy wieczór ;/
Teraz trzeba tak dupę strzaskać, żeby była równomierna opalenizna.


Z Misiołkiem pochillowaliśmy, pogrillowaliśmy i...
MOHITO POPITO!
Było klasyczne, było poziomkowe, a nawet różane.
mojitos.jpg


Późnym popołudniem pojechaliśmy do Zgc. Wieczór spędziliśmy przy winie z A. świętując nieco przedwcześnie jej kolejne 18-ste urodziny ;D

We troje wybraliśmy się na spacer. To był taki "pre-urbex" czyli obczajka miejsca przed eksploracją. Celem wycieczki był Weinberghaus i stojąca obok Weinbergturm, pomiędzy browarem Landeskron a Volksbad. Do domu wracaliśmy otoczeni rojem świetlików *.*
weinberg.jpg

PS: Jak na urbexie doczają was bagiety i zobaczą kobietę w sukience i sandałkach na koturnie, to na pewno nie przyjebią się, że jesteście wandalami i puszczą was wolno.
Wniosek: tak trzeba się ubierać na urbex! ;D

PS2: Zbieramy ekipę do eksploracji! Szczegóły niebawem!
  • awatar RYSUNKI PRZYRODNICZE: Pięknie! i romantycznie nieco :)
  • awatar Insomniaa: @RYSUNKI PRZYRODNICZE: Piękny to musi być widok z tej wieży, szkoda tylko, że nie da się tam wejść.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
W czwartek był Dzień Dziecka, a ja świętowałam jako trochę już wyrośnięte dziecko.

Kiedyś z Miśkiem śmialiśmy się, że w Dzień Dziecka upalimy się i będziemy oglądać Muminki. Plan wykonaliśmy w 50% - Muminki były, tylko Miś mi zasnął w połowie odcinka, bo pewnie się bał, że załapie bad tripa ;D

Muminki zawsze będą mnie bawić. I zawsze w głębi duszy będę dzieckiem, może trochę zbyt naiwnym, za bardzo ufnym, ale szczęśliwym, bo potrafiącym cieszyć się z małych rzeczy. Warto zachować w sobie choć odrobinę z dziecka, nawet gdyby inni ludzie mówili ci, że jesteś dziecinny albo nawet pierdolnięty.

“O jak dobrze być pierdolniętym w głowę. Patrzeć na czarno-biały świat. Widzieć tylko tą lepszą połowę”



"I don’t need any of you to tell me how
The rain can fall on me
There’s a faith in my heart I can do anything
If I just try hard
I don’t need all the boundaries you build for me
And no I don’t need no guide
Let me feel all the thirst I have inside of me
Let me dream like child"
(Sunrise Avenue - "Dream like a child")
_________________________________________________________
Zielonoświątkowe wolne minęło nam chilloutowo na Wylęgarni Smoków. Pogoda trochę się popsuła, więc pół dnia spędziliśmy zamulając w domu.
Później przyjechała rodzinka z wizytą, był grill, wódeczka i śmieszkowanie.

Wieczorem poszliśmy z Misiem na spacer i po drodze spotkaliśmy Nygę. Wzięło nas na wspominki najlepszych akcji z dzieciństwa - oj było co opowiadać!

Dzieciństwo spędzone na wsi to wspaniałe wspomnienia i takich przeżyć życzę wszystkim dzieciom.
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: uwielbiam takie popołudnia z Moim ;3 i zazwyczaj przy komedii albo ostatnio było przy Minionkach :D :D Oj tak , dzieciństwo na wsi to wspaniała sprawa <3 niestety ja tego nie miałam :C tylko jeździłam na wakacje do koleżanki dziadków ale i tak było świetnie ^^ Co do placuszków; też robię bananowe ale bez mąki. 2jajka , jeden duży banan i łyżeczka cukru waniliowego <3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów