Wpisy oznaczone tagiem "^-^" (306)  

insomniaa
 
"Is it a dream?
Will i wake up tomorrow
As the shadows dance in my head
Your life is lost
Oh all my lifes in sarrow
I see angels dressed in red"
(Rezurex - "Tonight")


W niedzielę pojechaliśmy z Miśkiem, K. i I. do Pragi na koncert.

Po przyjeździe do miasta wstąpiliśmy do fajnej restauracji na obiad i piwko (na deser był sernik kokosowy - ooorgazmiczny!). Później spacer głównie w poszukiwaniu czekolad Orion, chwila chilloutu w hotelu, a wieczorem OGIEŃ!

Koncert mi się podobał, mimo że takie tłumy ludzi mnie przerażają, a głośno było tak, że do tej pory piszczy mi w uszach.
Dla mnie gwiazdami wieczoru nie byli Nekromantix, tylko ich support - Rezurex, a dokładnie basista Dusty Grave <3 Zostanę ich psychofanką. Kupiłam już nawet koszulkę ;D


Romantyczny spacer ulicami Pragi z moim Miśkiem - nie ma nic cudowniejszego ;* Przecież to "nasze" miasto, bo rok temu właśnie tu mi się oświadczył. Wrócimy tu jeszcze nie raz.
Kocham kocham kocham! <3


PS: w hotelu miałam dziwny, bardzo realistyczny sen. Bałam się, że to wróży coś złego. Po wieściach, które dzisiaj dostałam mogę chyba stwierdzić, że to był sen proroczy...
 

insomniaa
 
To był mega aktywny weekend ;D

W sobotę wieczorem integracja w kameralnym gronie przy whisky, dobrym żarełku i muzyce skrajnie różnych gatunków. Były tańce, głupawki, a ja zostałam ochrzczona jako "Mariolka" ;D

Łaszek wieczoru:
-Ty masz taki głos! Bardzo lubię jak śpiewasz.
-Tańczę lepiej niż śpiewam.
-Pierdolisz?
-A pierdoli jeszcze lepiej! ;D


W niedzielę od rana demolowaliśmy kuchnię. Zapowiada się mały remont. Polska w budowie, kuźwa mać ;/

Po południu Miś zabrał mnie do restauracji, by trochę przedwcześnie świętować naszą czwartą rocznicę <3
Dostałam od Misia w prezencie wielką chustę w kwiaty. Mogę się nią okutać jak szeptucha i nie chwaląc się wyglądam czarownicująco ;D

Wieczorem A. i M. wpadli do nas na drinka i pogaduchy ^^

Potem szlug-time pod klatką z Braciakiem i głupawka:
-Daj mi telefon, ja go tu ściągnę!
-On jest jak napletek ze stulejką, on się nie ściąga xDD

Jeszcze później kolejne spotkanie pod klatką (i taki mały wzrusz ;D)

Dzisiaj w końcu mogliśmy się wyspać!

Ten tydzień też zapowiada się aktywnie. Ale w weekend odpoczniemy w Pradze! ^^ Z jednej strony nie mogę się doczekać, a z drugiej panikuję, że nie mam się w co ubrać.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Od 4 lat jestem z najcudowniejszym mężczyzną na świecie <3
Dokucza mi, nabija się ze mnie, robi ze mnie głupka, ale ja odpłacam Mu tym samym i tak się jakoś kręci ta nasza piękna patologia ;D
Udane związki nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na towarzysza życia. Jestem pewna, że to właśnie z Nim chcę spędzić resztę życia. Ostatnio sam z siebie zaczął temat ślubu i wesela. Najwyższy czas, żeby o tym pomyśleć.
Piosenkę na pierwszy taniec mamy już wybraną ;*

PS: lubię na Ciebie patrzeć. Nie tylko dlatego, że jesteś nieziemsko przystojny, ale przede wszystkim dlatego, że wtedy mam przed sobą wszystko czego pragnęłam od życia <3

_________________________________________________________
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli.
Historia zatoczyła koło - kiedyś próbowałam dać komuś choć kawałek szczęścia, a całkiem niedawno ten ktoś przyniósł szczęście mi.

Some people are like a four-leaf clover: hard to find and lucky to have
 

insomniaa
 
Jest już środa, a ja dopiero znalazłam czas, żeby zdać relację z weekendu. Panie majster, taki zapierdol, że nie ma czasu taczki załadować!

W sobotę mieliśmy w psychiatryku armagiedon i apokalipsę. Dawno nie widziałam takich tłumów. Magda Gessler przyjechała robić kuchenne rekolekcje. Tylko czemu kuźwa naszym kosztem? Gdzie są zamachowcy samobójcy kiedy ich potrzeba?  

Po pracy miałam 20 min na ogarnięcie, bo jechaliśmy z Miśkiem na urodziny do mojej Kromeczki <3
Zabraliśmy ze sobą "pana zwierza" o którym wcześniej wspominałam, czyli pluszowego jednorurzca ;D
Imprezka była fajna, kameralna, w rodzinnej atmosferze. Potańczyliśmy do disco polo ^^ A drugą gwiazdą wieczoru zaraz po Kromeczce był króliczek *.* <3

Po imprezie "ciemne interesy załatwia się po ciemku" (pozdro dla kumatych!).

Niedzielę spędziliśmy z Misiem tak jak zwykle, czyli gotując, żrąc, wylegując się w łóżku i oglądając "Black Mirror". Lubię tak leniuchować, ale już sobie obiecaliśmy, że kolejne niedziele będziemy spędzać aktywniej (taaa...).

W poniedziałek przekonałam się, że moje archiwum IPN-u czasem się przydaje ;D

We wtorek: dziwne rozkminy, smutne retrospekcje i psycholog od siedmiu boleści.

Wieczorem była ze mnie taka trochę "panienka z okienka" ;D
-O, widzę cię!
-Ja cię też!
:D


Dzisiaj natomiast obudził mnie wyczekiwany sms. Pielgrzymki po urzędach zakończone. Zamykamy ten etap, co znaczy, że chyba trzeba przestać chlać.

“Seans skończony! Rżnij pan marsza, maestro!”




Wygląda na to, że wszystko jest na dobrej drodze ;D
...a to znaczy, że zaraz coś się spierdoli.
 

insomniaa
 
"And it feels right this time
On this crash course with the big time
Pay no mind to the distant thunder
Beauty fills his head with wonder, boy...
Says it feels right this time
Turn it 'round, and found the right line
Good day to be alive Sir
Good day to be alive, he says...
Then it comes to be that
the soothing light at the end of your tunnel
was just a freight train coming your way"
(Metallica - "No leaf clover")


Znowu mam bałagan dookoła siebie, w życiu i w głowie, i nie mam siły, żeby go posprzątać... Jestem już zmęczona tym wszystkim, czuję się i wyglądam jak wrak.

Nie wiem skąd wziąć siłę, by stawić czoła wyzwaniom. Nie mam za grosz pewności siebie. Na każdą jedną osobę, która podnosi mnie na duchu, znajdzie się kilka osób, które mnie dobijają. Jedni mówią, że mam się nie poddawać, inni sugerują, żeby odpuścić. Ludzie to najgorsza trucizna. Dlaczego bardziej trafiają do mnie te negatywne słowa? Niską samooceną buduję coś w rodzaju tarczy. Jeżeli ktoś powie mi coś przykrego wtedy nie cierpię aż tak, ponieważ już to wiem.
Jak się pozbierać?
Może pora odwiedzić psycho-terapeutę.

Próbuję leczyć duszę przywołując "zieloną wróżkę". Po pierwszym kieliszku widzisz rzeczy takimi, jakimi chciałbyś je zobaczyć. Po drugim widzisz rzeczy jakimi nie są. Na końcu widzisz rzeczy takimi jakimi naprawdę są i to jest najstraszniejsza rzecz na świecie. Może właśnie dlatego nigdy nie wypiłam więcej niż jednego kieliszka Absyntu w jeden wieczór.


Dobrze, że jest ktoś, kto wmawia mi, że dam sobie radę, podnosi mnie na duchu, nie pozwala mi się poddać i przytuli, gdy mam łzy w oczach.



PS: Właśnie minęły moje imieniny (których przecież nie obchodzę, ale mimo to dwie osoby o nich pamiętały ^^).
Życzę sobie z tej okazji trochę więcej szczęścia, pewności siebie, a gdy wszystko pójdzie tak jak powinno, to jeszcze spokoju, bo już zapomniałam, co to znaczy.


PS2: Śffinka! ;D <pdk>
 

insomniaa
 
W ten weekend ominęły mnie cztery imprezy: koncert Tabu, koncert Gurala, Czarny Karnawał i Kabareton. Co prawda niedzielę spędziłam miło z moim Miśkiem - najpierw gotując, potem spacerując, a później oglądając AHS, ale ciągle wisiało nade mną widmo wtorkowego egzaminu.
Zakuwałam pół nocy, a czuję się po tym jeszcze głupsza ;/

Do matury podeszłam z biegu, zupełnie bez stresu. Do egzaminu zawodowego tak samo. A teraz stresuję się jak cholera. Boję się, że zawiodę wszystkich, a najbardziej siebie.


Już nie wiem co mam robić: uczyć się, spać z książką pod poduszką czy odprawić czarną mszę?


Jak już zdam, to chyba z moją dynamiką jazdy zatrudnię się jako kierowca karawanu - pasażer cichy, spokojny, a i uśmiechać się do nikogo nie trzeba. Jedynym miejscem gdzie ludzie nie mają problemów jest cmentarz.


Jutro wrócę z tarczą, albo na tarczy.

"Będzie co będzie, stanie się co ma się stać
I tak kurwa mać przedstawienie musi trwać!"

_________________________________________________________

Nie rozumiem skąd w ludziach tyle bezinteresownego skurwysyństwa. Z zazdrości? Z zawiści? A może z chęci podbudowania swojego ego poprzez pastwienie się nad kimś.
Bo jeśli sam nie potrafisz wziąć życia w swoje ręce i spełniać swoich marzeń, to najlepiej robić pod górkę tym, którzy mają na to odwagę. Nic nie umiesz? Wmawiaj innym, że też nic nie potrafią. Jesteś głupi? Wmawiaj im, że są głupsi. Jesteś nieudacznikiem? Trzymaj kciuki, żeby innym też się nic nie udało. Najłatwiej wbijać komuś szpile, deprecjonować to co dla niego najdroższe. Po co? Tylko po to, żeby w swoim chujowym życiu poczuć się chociaż odrobinę lepiej.

Zastanów się nad sobą i uświadom sobie, że całe zło które cię w życiu spotyka, to tylko echo krzywd jakie wyrządziłeś innym ludziom. Więc kiedy następnym razem stanie ci się coś złego, to pomyśl o mnie. To właśnie jest karma.
Nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
Chuju.


"To moje stilo, wjeżdżam jak kany kilo
W paradę debilom wjeżdżam jak w skałę kilof
Stawiam na jakość, nie ilość
A ty jakoś tak budzisz litość
Zżera cię zazdrość, i po chuj ci to? Cipo!"
(DGE - "5 Element")
 

insomniaa
 
Jutro (a właściwie to już dzisiaj, bo jest po północy) Walentynki.
Na fejsie ludzie popadają od skrajności w skrajność. Ci, którzy są singlami i ci, którzy akurat pokłócili się ze swoją drugą połówką, głośno i dobitnie pierdolą Walentynki. Inni na siłę pokazują światu jak to wyjątkowo obchodzą ten dzień i jak to się mocno kochają. Wyścig, kto komu kupi lepszy prezent, większego misia, ładniejsze kwiaty. Spam zaręczyn czas start. Miód i cukier, serduszka, czekoladki, patetyczne wyznania, rymowanki jak z podstawówki, aż do porzygu. Wszystko na pokaz.

A przecież kochać się trzeba codziennie, a nie tylko od święta (w sensie fizycznym jak i metafizycznym)!

Jak będą wyglądać moje Walentynki?
Uświęcę je dopiero po pracy. Miś zrobi kolację, ja zrobię deser. Po kolacji komedia romantyczna i przytulanie? Niee, wolę horror i seks ;D Pewnie dokończymy ostatni sezon AHS. Tak wygląda większość naszych wspólnych wieczorów, więc mogę powiedzieć, że Walentynki mam częściej niż raz w roku. Zresztą z takim cudownym mężczyzną u boku każdy dzień to święto.
Z tą różnicą, że w Walentynki przynajmniej mam pretekst, żeby zrobić prezent mojemu Miśkowi. Niby mogę Mu też robić prezenty bez okazji, ale wtedy mi marudzi, że niepotrzebnie wydaję pieniądze ;P


Najfajniej i tak jest po Walentynkach, bo w markecie jest przecena na czekoladki!!! ^^


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nocne Polaków rozmowy i konkluzje z nich wynikające:

1. Jak kraść to miliony, jak ruchać to księżniczki.
A kto drobne kradnie, rucha co popadnie xD

2. Za każdym razem, gdy jakiś facet rani kobietę, Bóg powiększa jego zakola o centymetr. Dlatego nie warto ufać łysemu, łysiejącemu oraz temu, co ma włosy rzadkie i zęby jak włosy xD

Pozdrawiam mojego Best-Bro-Ever i upraszam go o nie rycie mi głowy ;D

_________________________________________________________
Some people create their own storms and then get mad when it rains. People who create their own drama deserve their own karma.
 

insomniaa
 
[miał być mocny tekst w tytule, ale jak znam ludzi, to zaraz ktoś by sobie coś głupiego pomyślał i po swojemu poskładał fakty. zatem milczenie jest złotem]


Kolejna wolna niedziela minęła nam na siedzeniu w domu.
Nie narzekam ;D ^^
Pół dnia spędziliśmy w kuchni. Drugie pół na oglądaniu "AHS: Apocalypse" i graniu w makao (wygrałam co chciałam ^^).
Po tych leniwych niedzielach tak ciężko jest wrócić do pracy...

...a wrócić na Wylęgarnię jest jeszcze ciężej. Czuję się jak kula u nogi ;<

Do egzaminu został tydzień... Stres mnie zżera. Trza się uczyć, a mi się jakoś nie bardzo chce (właśnie dlatego siedzę tutaj a nie nad testami xD).
A jeśli zdam to będę latać! ^^
Chyba będę miała ciężką nogę ;D
Dialog z ostatniej lekcji:
-Marta, powiedz mi jakie tu jest ograniczenie?
-Do 40.
-A ile my jedziemy?
-80 ;D
Deeemon prędkości xD
Nie powiem kto mi daje taki dobry przykład ;P

Jedynym pocieszeniem przed egzaminem jest to, że jadę tam z kimś, kto we mnie wierzy i pewnie przez całą drogę będzie mi wmawiał, że zdam. A kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą. Może jakimś cudem zarazi mnie tą swoją pewnością siebie.

_________________________________________________________
You made flowers grow in my lungs and although they are beautiful, I can't breathe.

Niektórzy twierdzą, że otaczam się toksycznymi ludźmi. Cóż, nawet jeśli, to lubię ten mój mały Czarnobyl. A jak komuś nie pasuje, to niech założy maskę gazową.  


PS: I promise...
 

insomniaa
 
"My tea's gone cold, I wondering why
I got out of bed at all
The morning rain clouds up my window,
and I can't see at all
And even if I could it'd all be grey,
but your picture on my wall
It reminds me that it's not so bad,
it's not so bad"
(Dido - "Thank you")


Weekend minął mi leniwie z Miśkiem.
Ostatnio nasze niedziele wyglądają tak samo: śpimy do południa, łazimy po domu w dresach, pichcimy coś, a później jemy i oglądamy seriale. I mnie się to podobie ;D

Przez to wspólne gotowanie nazbierało mi się dużo przepisów do foodpornu, tylko nie chce mi się wrzucać.


Dzisiaj przed pracą znowu zrobiłyśmy z Kromcią pato-inwazję ;D
A w marcu to już będzie totalny brain damage ;D

Łaszek dnia: "-Chrum!" :D


Tak ogólnie to jakoś leci. Czas zapierdala. Ja nie wyrabiam się z niczym. Ale lusss. Odpocznę w trumnie.
Albo w piekle, bo kupiłam czopkę, napisałam na niej "Hail Satan" i Mutra twierdzi, że jestem jakaś opętana xD
No chyba słusznie.


PS: Chyba rzucę wpizdu cały ten cyrk z prawem jazdy. Gdybym wiedziała, że tak będzie, to nawet bym nie zaczynała. Co z tego, że zdałam egzamin wewnętrzny, skoro teraz trzeba kombinować z dojazdem do B-ca.
Więcej z tego fochów niż to wszystko warte.
Człowiek człowiekowi chujem w dupie ;/

“Niech pani nigdy nikogo i o nic nie prosi! Nigdy i o nic, tych zwłaszcza, którzy są od pani potężniejsi. Sami zaproponują, sami wszystko dadzą.”


(Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata")

_________________________________________________________
Fejsbuk donosi, że dziś Dzień Przyjaźni.
Największym szczęściem człowieka są ludzie, na których może zawsze liczyć, numer telefonu pod który można zadzwonić nawet w środku nocy, drzwi które zawsze ktoś otworzy.

W tym miejscu całuję wirtualnie te najważniejsze dla mnie osoby :*
Z niektórymi znamy się całe życie, z innymi kilka lat, ale wszyscy są dla mnie wyjątkowi <3
M., A., R., M., K., K., E., A., M. - dziękuję, że jesteście!
 

insomniaa
 
[w tytule zastrzyk pozytywnej energii na niebieski poniedziałek]

Weekend minął całkiem przyjemnie. W niedzielę przyjechał do mnie Miś. Po południu wpadł Brat na głupawki i wspominki przy tej mojej przegranej halbie.
Łach dnia:
-Z czego robi się gibos?
-Z pakusty ;D

Podobno dzisiaj był ten cały "Blue Monday", czyli najbardziej depresyjny dzień w roku. No nie dla mnie, ja blue monday mam najczęściej w listopadzie i to everyday.

Chyba mogę powiedzieć, że to był pozytywny poniedziałek. Spacer po mroźnej Wylęgarni Smoków z Miśkiem, gotowanie obiadu, a później jazdy, na których nieźle mi szło.

Wyjeździłam już ponad połowę godzin, wszystko wychodzi mi bezbłędnie, a z dynamiką jazdy nadal dupa ;<
Przydałoby się pouczyć zaocznie, ale nie ma z kim. No cóż, pozostaje mi zakuwać teorię (nie przerobiłam nawet połowy materiału O_O)

_________________________________________________________
O tym, co jest nie tak, należy sobie mówić na bieżąco i wprost. Nie czekać, aż przeleje się czara goryczy, bo później można nie nadążyć z wycieraniem.

Czy naprawdę tak ciężko jest zamienić kilka słów twarzą w twarz? Czy by porozmawiać po ludzku potrzeba nadludzkiej siły?

Nie potrzebujemy tabletek czy psychiatrów, ale ludzi z którymi można porozmawiać.

Ale... szkoda gadać...

Pisać też szkoda.
Idę spać.
 

insomniaa
 
To będzie długi wpis, zacznę go od tych milszych rzeczy...


W niedzielę mój najukochańszy Miś miał urodziny <3

Uczciliśmy to już w sobotę na piwie z ZGK. Trochę szkoda, że na te imprezy zawsze docieram ostatnia. Za to zawsze mogę liczyć na ciepłe przyjęcie - to miłe, kiedy cały lokal wita cię uśmiechami i przytulasami ^^ Uwielbiam tych ludzi <3

Niedziela minęła nam leniwie. Ja większość czasu spędziłam w kuchni, bo obiecałam mojemu Pyszczkowi all-inclusive ;D Śniadanie do łóżka, dwudaniowy obiad i deser - fotorelację wrzucę w najbliższym wpisie foodpornowym. Najważniejsze, że Miś był szczęśliwy ^^

Wieczorem oglądaliśmy "AHS: Cult". Wkręciłam się. Coś czuję, że ten sezon będzie inspiracją do wielu wpisów.

_________________________________________________________
Lat mam tyle, ile WOŚP. Odkąd pamiętam wrzucałam pieniądze do puszki. W tym roku postanowiłam zagrać z Orkiestrą nie tylko jako Tuśka, ale też jako Insomniaa, przeznaczając miesięczny dochód z reklam na blogu na pomoc dzieciom.
Te pieniądze to pomoc od Was, moi drodzy Czytacze, bo to właśnie Wy czytając bloga generujecie zyski z reklam.

Byliśmy z Miśkiem w MDK na lokalnym finale WOŚP. Tej cudownej atmosfery otwartych serc nie da się opisać słowami. Do domu wróciliśmy przemoknięci, ale szczęśliwi, że zrobiliśmy coś ważnego i dołożyliśmy swoją cegiełkę.

Potem włączyliśmy tv i wszystko runęło...
Jedno serce zgasło, drugie zrezygnowało, a miliony innych pękły na pół...

Spirala ciągle się nakręca. Jak w tym kraju ma być dobrze, gdy ludzie tylko czekają, by skoczyć sobie do gardeł. Wydarzenie, które miało łączyć ludzi, podzieliło ich na dwa obozy - tych, którzy wrzucają do puszki Owsiakowi i tych, którzy chcą wrzucić do puszki Owsiaka.

Mowa nienawiści, hejt - znam to bardzo dobrze, doświadczam tego na każdym kroku. Teraz internet aż kipi od wylewanego jadu, a w komentarzach hipokryzja prima sort: "Stop mowie nienawiści, mordy zdradzieckie!".

“O jedno was tylko błagam: nie odpowiadajcie nigdy agresją na agresję, ponieważ jest to takie samo zło, jak każde inne”


(Robert Brylewski)
 

insomniaa
 
Pierwszy raz w tym roku zasiadam w moim centrum dowodzenia.

Końcówka grudnia była bardzo pracowita. Na szczęście mieliśmy parę rąk do pomocy - historia zatoczyła koło i do psychiatryka wróciło moje Pieczywko aka Kromeczka-Pięteczka ;D

W piątek na Wylęgarni zawitał Bąbelek. Wpadł na kawkę i pogaduchy, no i oczywiście po prezent urodzinowy (wiedziałam, że mu się spodoba! Teraz musimy pograć, zioooom!)
Później szybki szoping. Powinnam nagrywać tutoriale na yt jak wybrać outfit na imprezę w 10 min. Szkoda, że sobie tak szybko nie umiem wybrać, a planowanie stylówki na Sylwka wiązało się z przewróceniem szafy do góry nogami.

W noc przed Sylwestrem śniły mi się nomen omen dziwne rzeczy. Czasem mam wrażenie, że tymi snami wywołuję wilka z lasu. Tym razem też wywołałam.


Impreza Sylwestrowa była przezajebista!
Domówka, pełna chata ludzi, stół pełen żarcia, świetna atmosfera, głupawki, przypały. Miło wspominać, wstyd opowiadać ;D
I po co komu te napompowane bale, po co spina, kreacje? Nie trzeba pałacu by odstawić imprezę na sto fajerek ;D
Dziękuję wszystkim Mordeczkom za wspaniałe zakończenie roku! Oby w tym było jak najwięcej imprez w takim gronie!


Jeśli faktycznie "Jaki Nowy Rok taki cały rok", to mam przejebane. To był zły dzień. Pełen złości, płaczu, kłótni. Nie tak miało być.
Wszystko co nie zostało do końca przecierpiane i rozwiązane, powraca.
Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Zawsze można wyjść i pierdolnąć drzwiami. Owszem, mogłam to zrobić. Ale nie umiem, bo za bardzo mi na Tobie zależy...


Noworoczny wieczór spędziliśmy przed telewizorem oglądając głupią bajkę. Teraz chodzę i śpiewam "Egzorcystaaa za niecałe trzystaaaa" xD

W Sylwestra się nie wyspałam, bo od rana byłam w pracy. W Nowy Rok się nie wyspałam, bo spałam na kanapie (złożonej). Dzisiaj się nie wyspałam, bo też byłam w pracy na rano. Jutro się nie wyśpię, bo przychodzi ksiądz po kolędzie. Nosz kurffff....!

Rok 2019 miał być zajebisty. Jest dopiero jego drugi dzień, a ja już mam dość tej chujowizny.


PS: zakład z Bratem przyklepany. Czekamy do 5-go a potem pijemy wódeczkę (coś czuję, że chyba za moje...)
  • awatar goal digger: Super, że pożegnanie starego roku się udało, takie imprezy są najlepsze :D Co do pierwszego to u mnie też był beznadziejny, dawno nie miałam tak złego dnia. I głowie tylko mi chodziło "ogarnij się, bo potem będziesz cały rok tak miała". XD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

insomniaa
 
"I got this feeling
I'm lost somehow
Sailing all them seas
I'm feeling holy
You make me alive
Driving on the wrong side
And I just feel I'm really losing my mind
We're in the moonlight
You take me again
You hold me like your own
I can't believe it
You make me begin
I slide in the game you're playing
And I just feel I'm really losing my mind
And I just feel I'm really losing my mind
This can't be right
This can't be fair
You make me do the dirty things I usually don't dare
This is not me
And it makes me mad"
(Sunrise Avenue - "Bad")


Pojechałam dzisiaj na randkę do Misia. Specjalnie na tą okazję zrobił chińszczyznę. Facet, który dobrze gotuje to prawdziwy skarb ^^

Badania dowodzą, że mężczyźni, którzy częściej gotują, statystycznie uprawiają więcej seksu. Czyli przez żołądek nie do serca, a raczej do łóżka ;D

W takim razie można powiedzieć, że plan "025" zaliczyłam ;D <pdk>

Wieczorem pora CiP, czyli cipsów i piwa ;D
A dalej... ugryzę się w język.


PS: mieliśmy razem wziąć lunetę i oglądać komety.
Naobiecywać to każdy potrafi.
BTW tej nocy spadają Orionidy.
Życzę miłego oglądania tym, którzy nie marnują nocy na spanie.


PS2: Trzy razy przymknęłam oko. Za czwartym dostaniesz po mordzie.

"You can look, you can undress her in your mind
You can look but you can't bite"

___________________________________________________________
Tak na prawdę całe życie opiera się na kombinacji liczb... Czysta matematyka.
A ja jestem tylko kolejną nic nie znaczącą cyferką w szeregu.
Nic dodać, nic ująć. Wynik zawsze wynosi 0.
 

insomniaa
 
Urlop minął za szybko...
Dzisiaj trzeba było wracać do psychiatryka i ogarnąć cały ten jubel...

Teraz żyję tylko niedzielą ^^
A moje myśli biegną tylko w jednym kierunku... ;)
Myślę o Tobie i nie mogę przestać. Grasz główną rolę w moich kosmatych myślach. Ciągle gapię się na Twoje zdjęcie bez koszulki - niby nie było zrobione specjalnie by wodzić mnie na pokuszenie, a jednak kusi...
Mruuu... ^^

"You put my loyalty to the test
You're so bad
But I'll get you out, out of my head
And straight into my bed"

Słodziaku, chcę być Twoją muszką :D :*


Moim myślom przygrywa pewna piosenka...
Fajny ten Morandi, mraśny ;D

"Otra vez, siendo todo lo que tu quieres
Ay mi punto débil tú lo sabes
Soy esclavo de amor por supuesto
No me importa el resto
Perdona si te pido demasiado
Pero me tomas como filtro en tus labios"


A teraz idę spać z dobrym słowem i modlę się, żeby słowo ciałem się stało ;D
_________________________________________________________
If I'd say it was karma, would it be mean? Yes, it would. But I don't fuckin' care ;D
 

insomniaa
 
"I'm in love with the shape of you
We push and pull like a magnet do
Although my heart is falling too
I'm in love with your body
And last night you were in my room
And now my bedsheets smell like you
Every day discovering something brand new
I'm in love with your body"
(Ed Sheeran - "Shape of you")


Bożuuu... Jak ten czas zapierdala... Drugi dzień "urlopu" minął, a ja tylko odhaczam misje z listy i nie doszłam nawet do połowy.

Wczoraj Braciak mnie zgarnął z przystanku i podrzucił do Misiołka. Przy szlugach i gawędzie czekaliśmy aż Miś wróci z pracy.
Później kolejne spotkanie (towar jest, teraz trzeba upiec ciacho ;D).

Spaliśmy z Miśkiem do południa, później pozałatwialiśmy parę spraw na mieście.
Już mam fazę, bo każde mijane na mieście auto traktuję jako potencjalny zakup. Z tego zrodził się dialog:
ja: -O pacz jakie ładne!
Miś: -Noo, polo.
ja: -Niee, to białe łałdi.
Miś: -Bo ja myślę realnie biorąc pod uwagę twój budżet.
...Ech, pewnie i tak skończę w matizie xD

Był jeszcze jeden dialog, którego jednak w całości nie upublicznię. "-Jemu się nigdy ładne nie podobały" xD Misio wie o co kaman.

W domu ciąg dalszy generalnych porządków, z którymi dalej jestem w ciemnej dupie.
Jutro rano jadę na kawę do RyjĆka i moich kochanych dziecków ^^
Później może pójdę do lasu.
Wieczorem znowu jadę na randkę <3


Oglądam właśnie "Naukę jazdy" i nakręcam sobie paranoję. Przecież ja za chuja się nie ogarnę za kierownicą. Ściągnęłam apkę z testami, zrobiłam jeden i ujebałam. Wszyscy tak we mnie wierzą, a ja pewnie ich zawiodę... ;C


PS: Jestem między młotem a kowadłem ;/
I chociaż serducho podpowiada po której stronie stanąć, to rozsądek mówi, żeby się nie mieszać.
 

insomniaa
 
W weekend, począwszy od sobotniego wieczoru, na Wylęgarni Smoków był ruch jak w Warszawie ;D

W niedzielę przed południem przyjechał mój Miś ;*
Zabutelkowaliśmy kilka nalewek i zrobiliśmy porządki w magicznej szafie. Po tej inwentaryzacji przeraża mnie litraż moich zasobów ;D
Najwięcej mam pigwówki (bo to sztandarowy produkt wylęgarniano-smoczany), ale jedną halbę chyba podrzucę pewnemu alkoholikowi, któremu malina wieje malizną ;D
Niedługo polecę z dalszą produkcją, a póki co załatwiam dilerów na składniki.


Dzisiaj w pracy myślałam tylko o jednym i odliczałam godziny do wolnego. Ale co mi po tym wolnym, jak i tak nie odpocznę. Mam tyle roboty, że nie wiem jak to upchnąć w 24-godzinną dobę. Pewnie jakby doba miała 48 godzin, to i tak by mi było mało.
Tzw. "urlop" już mi się chujowo zaczął. Jak zwykle wszystko na raz wali mi się na łeb. Ale przynajmniej sprawdziłam się jako złota rączka. Zjebały się drzwi do lodówki - naszarpałam się jak pojebana, ale naprawiłam. Dosłownie 5 min później strzeliła żarówka w kuchni. Nosz kurfff...


PS: stosy zapłoną... Czasem mam ochotę już odpalić zapałkę, ale po chwili rozsądek mi przypomina, że jeszcze nie czas...

PS2: Kurwy na łańcuch, niech siedzą w kagańcu.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Są tacy ludzie, na których nie potrafię się długo gniewać, mimo że czasem strasznie mnie wkurwiają. Wszystko co złe nadrabiają urokiem osobistym.
Oczka jak kot ze "Shreka" i ja wymiękam ;D
Chociaż czasem, gdy witamy się przytulasem, to przez ułamek sekundy zastanawiam się czy cię utulić czy raczej udusić ;P

_________________________________________________________
"It hit me like a sucker punch
Just one look and I'm out of touch
I'm freaking now 'cause I'm scared this might end bad
But I'll still come back for that"
(Sigrid - "Sucker Punch")

Patrząc na Ciebie czuję pożądanie i adrenalinę.

Brzuszek ^^ Mrrruuu! ^^

“Bite that tattoo on your shoulder...”



Hmmm... ;*
 

insomniaa
 

“Jest już późny wtorek, a ja nadal jestem wczesnym poniedziałkiem. Czuję się jak coś, co kot przywlókł ze śmietnika”


(Kurt Vonnegut)

Żaden cytat nie potrafi lepiej oddać mojego aktualnego stanu.
Weltschmerz mnie dopadł, ból egzystencjalny, ból od bytu i niebytu.
W takie dni jak ten mam ochotę sobie w łeb strzelić.

"I've got my finger on the trigger
One bullet in the gun
And I'm spinning the revolver
Thinking this could be the one"
(We As Human - "Take the bullets away")


Jestem już zmęczona tym wszystkim... Za dużo wszystkiego, za dużo... Chciałabym się wyłączyć chociaż na jeden dzień i uciec byle dalej od tych wszystkich pojebizmów, od obowiązków, od goniących mnie terminów...

A propos terminów: od 7.11 proszę spierdalać z drogi. Nie uciekać, bo jak ktoś krzyknie "Uciekać!" to każdy się rozgląda co się dzieje, a jak ktoś krzyczy "Spierdalać!" to wszyscy spierdalają xD
Póki co czeka mnie jeszcze prawie miesiąc samonakręcającej się psychozy.


PS: "Fłońce moje najfłodsze" <3 Hehe, mój kochany wariat ;* "Fiberian hufky" ;D Kofam! ;*


PS2: Kiedyś w rozmowie z BFF padło hasło, że "chuj to nie widły żeby pchać w gnój". Ale widzę, że niektórzy mają zgoła odmienne podejście. Cóż, nie każdy chłop z widłami to Posejdon.


PS3: Miód i cukier i klepanie po ramionach, taaa...
Nie bądź taki słodki bo cię mrówki wpierdolą ;P

_________________________________________________________
"Jestem jednym z tych pokurwieńców
Wpadam, nie biorę jeńców, to bez sensu
Oto cała moja filozofia
Im większy hałas tym więcej ofiar"
(Tede - "Glokk")

Wkurwia mnie już ten hałas i to licytowanie się kto głośniej szczeka.
Gangstaz paradajz, kurwa wasza mać. Jak dzieci z piaskownicy, jeszcze zacznijcie się łopatkami napierdalać.

“Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na świecie. A skurwysyny będą zawsze.”


(Andrzej Sapkowski)
 

insomniaa
 
"Time, is going by, so much faster than I,
And I'm starting to regret not spending all of it with you.
Now I'm, wondering why, I've kept this bottled inside,
So I'm starting to regret not telling all of it to you.
So if I haven't yet, I've gotta let you know
You're never gonna be alone!
From this moment on, if you ever feel like letting go,
I won't let you fall,
You're never gonna be alone!
I'll hold you 'till the hurt is gone"
(Nickelback - "Never gonna be alone")


Weekend jakoś szybko minął.
Z soboty na niedzielę randka z Misiołkiem ;*
W niedzielę wieczorem "Miś z okienka", a raczej groźny niedźwiedź ^^
Późnym wieczorem kawka na Wylęgarni, gawęda i głupawki.

Ostatnio często budzę się w nocy. Paradoksalnie im bardziej jestem zmęczona tym bardziej nie mogę zasnąć. Ale kiedy bym nie włączyła telefonu to i tak nie jestem jedyną zieloną kropką na messengerze.

Podliczyłam dzisiaj mój budżet, potem moje wydatki i wyszło mi, że powinnam pracować przynajmniej na 4 etaty żeby to wszystko ogarnąć xD
A tak całkiem serio: chyba za dużo na raz wzięłam sobie na łeb. Kumulacja jak w totku, szkoda tylko, że na minusie. Mówi się trudno i płynie się dalej. Trzeba zacisnąć pasa.

...a moje zaciskanie pasa jak zwykle kończy się kompulsywnymi zakupami. Ale ten czerwono-czarny stanik tak do mnie wołał! Śliczny jest, taki mrrrru! ^^

A propos bielizny - rano robiłam porządki w szafie i naliczyłam 15 gorsetów. Chyba faktycznie mam pierdolca na tym punkcie.
Zagadka: co Insomniaa właśnie licytuje na allegro?
No domyślcie się...
To jest nieuleczalne.

Padam na ryjek, a jutro muszę wcześnie wstać i ugotować obiad mojemu Pyszczkowi ;* Później byle tylko przeżyć psychiatryk.
Plan na środę: będę leżeć i umierać z bólu. Chociaż nie wiem, co gorsze: ból fizyczny czy psychiczny. W serduchu mnie kłuje. Dziwne, bo do tej pory myślałam, że nie mam serca.


PS: taki burdel, że niedługo się dziwki zalęgną. Ja ochujam z tym wszystkim -.-

PS2: tyle szmat wokoło a podłoga dalej brudna. Soczysty komentarz ciśnie mi się na usta, ale szkoda ryja strzępić. Może kiedyś poruszę ten temat nomen omen dogłębnie, tylko to już raczej we wpisie prywatnym.

________________________________________________________
Wypierdalaj pajacu.
Nawet drzwi ci otworzę.
-.-
 

insomniaa
 
"I wanna do it till the sun comes up
Till we're both so good and sweaty that we can't stand up
I wanna do it till we're both about to drop
As long as we got it together
Then we're never gonna stop"
(Nickelback - "Next go round")

[taka tam piosenka z przesłaniem a propos poranka ;) ]


Zmarnowałam prawie całą wolną środę... Na spacerze w lesie zamiast się odstresować tylko się wkurwiłam, bo znalazłam tylko jednego grzyba. Jedyną udaną misją było nastawienie pigwówki.
Wieczorem gorąca linia psychiatryczna połamała mi głowę. Późny "wieczór" spędziłam za to w miłym towarzystwie dwóch czubków ;*

Dzisiaj przed pracą ogarnęłam dwie ważne sprawy. Dobrze, że Miś ze mną był i mnie wspierał. Ze mną to tak już jest, że wszędzie trzeba mnie zaprowadzić za rękę, postawić pod drzwiami, a potem kopnąć w dupę, żebym przez te drzwi weszła. Później to już jakoś samo idzie, wychodzę z poczuciem, że udało mi się wszystko ogarnąć, zamykam drzwi... i nagle dociera do mnie powaga sytuacji i pojawia się myśl "kurła, w co ja się wjebałam". Lęki, że nie dam sobie rady, kłębią mi się nad głową jak czarne chmury. Nagle ZOK uderza ze zdwojoną siłą.
Listopad będzie ciężki...
Hello darkness, my old friend... :(


Mam ostatnio tyle na głowie, że chyba zacznę prowadzić zeszyt i zapisywać wszystkie te challenge. Dedlajny mnie gonią, oszczędności topnieją, czasu brakuje na wszystko.
Jakby to skwitował Daś: "zesraj się, a nie daj się".


PS: tyle rzeczy mnie wkurwia, a nawet nie mogę się na ten temat odezwać. Trzeba zacisnąć zęby i przeczekać. Byle tylko zadbać o własną dupę. Przyjdzie czas, że stosy będą płonąć...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Od kilku dni odgrzewam płytę Nickelbacka "Dark Horse".
To jedna z moich najulubieńszych.
Właśnie chciałam rozwinąć chupa-chupsa (co btw graniczy z cudem, kuźwa, czemu butów tak nie sklejają?) a w słuchawkach leci akurat "...cause you look so much cuter with something in your mouth" ;D

A ten kawałek nieprzerwanie gra mi w głowie.
No ciekawe czemu ;)

"Sex is always the answer, it's never a question,
Cause the answer's yes, oh the answer's yes
Not just a suggestion, if you ask the question,
Then it's always yes, yeah!"

_________________________________________________________
Zawsze starałam się być najlepsza we wszystkim co robię, bo rozczarowując moich bliskich tak naprawdę najbardziej rozczarowuję siebie.
W szkole zawsze byłam w czołówce najlepszych uczniów, świetnie zdałam maturę i egzamin zawodowy, zakończyłam kurs barmański z oceną bardzo dobrą, znalazłam dobrze płatną pracę, umiem szpachlować ściany i potrafię podnieść 30-kilową belę mięsa. Swój czas próbuję dzielić sprawiedliwie dla wszystkich, którzy mnie potrzebują. Chciałam być zawsze idealną córką, dziewczyną, przyjaciółką, uczennicą, pracownicą.

Ale nikt nigdy nie był zadowolony... Wszystkim zawsze było mało... Dostałam w szkole piątkę - dlaczego nie szóstkę? Zdałam maturę na 96% - dlaczego nie na 100? Nigdy dla nikogo nie byłam wystarczająco dobra... Nie pamiętam żebym słyszała jakiekolwiek pochwały, ciągle tylko "jesteś głupia, nic nie warta, beznadziejna, za mało się starasz, inni są lepsi, inni mają więcej, nic ci się nie uda"... Kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą - właśnie stąd bierze się moje niskie poczucie własnej wartości i brak wiary we własne siły. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się uwierzyć w siebie.

Nigdy nie byłam dla nikogo powodem do dumy.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ważne są dla mnie te dwa słowa, które mi dziś napisałeś.
Dziękuję ;*

Nic nie daje większej siły do działania niż świadomość, że ktoś w ciebie wierzy.
 

insomniaa
 
"*Za dobrze z oczu ci patrzy*
*Abyś mnie mógł urazić*
*Robiąc ten cały teatrzyk*
Chcemy tej nocy użyć supermocy
Całej tej finezji, nie, nie będzie dosyć nam
Czujemy się nad stan, mimo gwałtownych zmian
Co do sekundy zrealizujemy plan
Spotkajmy się w kuluarach
Widzę, że znasz się na czarach
Możesz czarować od zaraz"
(Baranovski - "Luźno")


Rozmowy o poranku z Misiem:
-Pacz jaki słodki wonsz na insta! Ja chcę wonsza!
-Taa, padalca.
-Już mam, leży obok mnie w łóżku xD
<Miś znalazł moją zagubioną skarpetkę>
-O patrz, węża znalazłem xD

A wieczorne rozmowy z Misiem podszyte są lekką paranoją ;D
Może jednak słusznie się martwił, przecież grzebaliśmy w bombie ;D


Chciałam rozrysować projekty tatuaży, ale koślawo mi to wyszło, bo przecież tyle lat nie trzymałam ołówka w ręce. Na szczęście mam photoshopa ;D
Uprzedzając pytania: nie pokażę, nie będę spojlować.

Tatuowanie chyba jednak będę musiała odłożyć na później. Póki co priorytetem jest prawo jazdy. Jeszcze nigdy nie czułam takiej presji. Kurde, przecież ja jestem upośledem i nie nadaję się za kierownicę ;/

_________________________________________________________

“Przyjaźń jest niezbędna. To ważne mieć kogoś, kto podnosi Cię z podłogi, włącza muzykę, polewa kolejnego kieliszka, obejmuje Cię i siedzi z Tobą aż do rana po prostu słuchając jak miotasz przekleństwami na wszystko co Cię otacza.”




Najcenniejszą rzeczą, jaką możesz dać drugiemu człowiekowi, jest twój czas, bo wtedy dajesz mu coś, czego już nie odzyskasz.

Dziękuję ;*
 

insomniaa
 
Lubię wolne niedziele.
Głównie dlatego, że spędzam je z moim Misiołkiem <3
Niedzielnie odpoczywaliśmy na Wylęgarni Smoków, a odpoczynek tutaj zawsze jest aktywny.

Przed południem poszliśmy do lasu. Jak się później okazało ja poszłam na spacer, a Misio na grzyby, bo wszystkie (dwa ;D) znalazł On.
Za to dla mnie najlepszym znaleziskiem była miejscówka, której szukałam od dawna. Byłam tam ostatnio z 15 lat temu. Niemiecki kamieniołom w końcu zaliczony!
kamien1.jpg

kamien2.jpg

kamien3.jpg

kamien4.jpg

kamien5.jpg

W kamieniołomie zdobyłam nową sprawność harcerską xD Ale to przemilczę, Misio wie o co chodzi ;D

Po powrocie do domu zajęliśmy się przetwórstwem. Nastawiliśmy pigwowiec na sok, nalewkę głogową i tarninową z jeżyną. Zrobiłam też konfiturę gruszkową z chilli i kolendrą.
nalewki.jpg


Wieczorem oglądaliśmy "Rocky Horror Picture Show".
Doktor Frank-N-Furter jest przegenialny! Tim Curry nawet w pończochach jest taki męski i seksowny ;D

Oglądanie nie obyło się bez śmieszków:
<pojawia się Rocky Horror>
-Wygląda jak Zbyszko z Bogdańca z "Krzyżaków".
-I nawet taką fryzurę ma.
-Świeżo po postrzyżynach xD

<pojawia się Eddie>
-Jak on wszedł w te spodnie?
-Malwina Wędzikowska go wcisnęła ;D

No i żart tylko dla kumatych:
-Ja wiem kto Riff Raffa grał!
-Kto?
-Nasz garbaty kolega xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj byłam świadkiem tego, jak działa "instant karma".
Wcale nie jest mi przykro ;P

Bo przykro jest mi z zupełnie innego powodu...
Ale spoko, przywykłam...
Może to też karma?
_________________________________________________________

“You chew people up and then you spit them out again (...) You're like a sponge. You take, take, take, and drain others of their love and emotion. Yeah, well, I've had enough.”



It's all about you.
You fucked up.
Again.
 

insomniaa
 
W środę późnym wieczorem podjechał na manewry, a raczej na szlug-time, wampir w srebrnym volvo. Nie przypuszczałam, że to będzie wstęp do zarwanej nocy. Dosłownie kilka minut gadki i łeb potrzaskany...

Dobrze, że czwartek szybko minął, bo zasypiałam na stojąco. Po pracy, gdy tylko położyłam się w misiowym łóżeczku to odpłynęłam.

A rano gadka z Misiem:
-Bo ty tak zasnęłaś słodziutko, a potem się przebudziłaś na siku i tak schodziłaś z łóżka najpierw nogami i ja ci powiedziałem, że jak ci dupa nie nadąży, to się zesikasz w przedpokoju xD

Później fitnes:
M. -Dotknij kolanem głowy. Ale swojej! Ale noga musi być prosta!
ja: -Niee, bo to wtedy kolano będzie dalej ;/

Misio głaszcze mnie po głowie:
ja: -Co ty mi robisz? Odmóżdżasz mnie? Czy odtwarzasz? (odtwarzacz = urządzenie do usuwania twarzy)
M. -Robię ci masaż pały xD


Dzisiejszy wieczorny dialog w pracy:
-Ja potrzebuję miesiąca urlopu. Poszłabym do lasu, postawiłabym sobie szałas i tak bym siedziała.
-Szałas na hałas?
-Na ludzkie pierdolenie -.-


A jak już jestem przy głupawkach, to wrzucę kilka ostatnich łaszków z Misiołkiem (on jedyny wie ocb):

R. -<opowiada dowcip> Dziewczyna budzi się u chłopaka w mieszkaniu po upojnej nocy, przeciąga się i mówi "Ooo pokój też masz mały"
-Ooo tak się X. u X. w pokoju obudziła! xD

-Jak X. ma poranny wzwód to X. oczy podbija ;D

-Powitałaby go z otwartymi nogami xD

Rozmowa z BFF:
-Chuj to nie widły żeby pchać w gnój.

I hit z dzisiaj:
-Cytując klasyka: "Jak facet do trzydziestki się nie ogarnął, to już się nie ogarnie"
<pozdro dla kumatych!>


Co tam u mnie poza głupawkami?
Dosłownie i w przenośni grzebię w bombie. Warstwę metaforyczną zostawię dla siebie, albo na następny wpis. Dosłownie zaś wygląda to tak, że albo dalej będę rozgrzebywać ziemię trampkiem czekając aż to wszystko jebnie, albo wezwę saperów.


PS: Jakbym do jutra umrzyła, to na nagrobku mi napiszcie, że jadłam sushi z C4 xD
Nie wiem, co mnie podkusiło ;P


PS2: Cieszę się, że mój Narzeczony jest tak inteligentny, ma zajebiste poczucie humoru, ma do siebie dystans i rozumie co to sarkazm. Bo bez tego nasz związek wyglądałby strasznie chujowo.
Trafiłam na ideał <3
Kocham tego mojego czubka ;*
 

insomniaa
 
"Time flies by in the yellow and green
Stick around and you'll see what I mean
There's a mountain top that I'm dreaming of
If you need me you know where I'll be
I'll be riding shotgun underneath the hot sun
Feeling like a someone"
(George Ezra - "Shotgun")


Mając przed sobą ciężki weekend, w piątek chciałam wyspać się na zapas. Niestety mi się nie udało, bo o 8 nad ranem obudził mnie telefon i tekst: "-Kuuurwa, Marta, no nie mów, że ty śpisz!" ;P
Na wpół śpiąco z całej rozmowy zapamiętałam tylko "jojka w czornym gornku" xD Ja nie wiem co te chłopaki mają z tymi jajami - jeden poobijał, drugi przypalił ;D


W sobotę też nie mogłam pospać, bo trzeba było od rana tyrać w psychiatryku.
A wieczorem meloooo! ^^
Poszliśmy z Misiem na biforek do A., M. i A.
Tam wstępnie wprawiliśmy się w nastrój, była żydowska wódka po której rosną pejsy i "unicock" xD

Później udaliśmy się do Nostromo na Rockabilly Party, gdzie spotkaliśmy resztę ekipy. Lubię klimat tego miejsca. To chyba moja najulubieńsza imprezownia.
Nie potańcowaliśmy, bo dziadek z babcią wywijający na parkiecie wpędzili mnie w kompleksy. Ale za to oblegaliśmy fotopstryczek ;D
W międzyczasie przerwa na fajkę ;]
A podczas powrotu okazało się, że mój Misiek jest straszną blaszką ;D Bo mnie nie jara ani te 200 koni ani osioł za kierownicą ;P Ja jestem baba ze wsi, mi można zaimponować conajwyżej kombajnem ;D


W niedzielę zjechaliśmy na Wylęgarnię Smoków.
Poszliśmy z Misiołkiem na spacer do lasu, znaleźliśmy trzy kozaki, maślaka i siedzunia sosnowego. Jestem strasznie zawiedziona ;<

Z rzeczy pożytecznych: zlaliśmy nalewkę jabłkową, nastawiliśmy winogronową, nazbieraliśmy głogu i tarniny na kolejne nalewki.

Weekend zakończyliśmy pijąc urodzinową wódeczkę z Bratem. Za zdrowie Brata to ja mogę nawet wodą mineralną zapijać ;D


Dzisiaj niestety trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości. Teraz byle do następnej niedzieli...
_________________________________________________________
You promised... But all your promises are full of shit. Just like you.
 

insomniaa
 
Sobotni wieczór spędziłam głównie na czekaniu na mojego księcia z bajki. Kiedy On bawił się na koncercie Analogs (zaaazdro!), ja leczyłam traumę po "liszaju". Kurfaaa, czy ja zawsze muszę być magnesem na wszystkie spierdolenia tego świata?

Dalsza część wieczoru to Miśkowe głupawki, bo "Keanu Reeves karmi piersią" xD. Mnie to kompletnie nie bawi, no ale Jego nie bawi "forma do babki ze stulejką", więc jesteśmy kwita xD Oboje mamy zjebane poczucie humoru ;D

W niedzielę poszliśmy na spacer na Weinberg. Korzystając z Dnia Otwartych Zabytków weszliśmy na Weinbergturm. Zajrzeliśmy też do Weinberghaus, ale był udostępniony do zwiedzania tylko częściowo. Ech, słaba atrakcja, biorąc pod uwagę to, że na eksplorce z M. zobaczyliśmy dużo więcej. Tak jak w tytule - urbex na legalu to już nie urbex ;/

Tutaj widok z wieży na Volksbad:
DSC_1096.JPG


Po spacerze ugotowaliśmy obiad: makaron z łososiem, szpinakiem, pomidorkami i sosem śmietanowym.
makarą.jpg

Na deser tarta z białą czekoladą, tym razem wersja z borówkami:
ciachooo.jpg

Wieczór minął nam przy ostatnim sezonie "Californication". To takie dziwne uczucie, kiedy twój ulubiony serial się kończy i nie wiesz co teraz począć ze swoim życiem. Jutro chyba zaczniemy siódmy sezon AHS.


W ostatnim wpisie przepowiedziałam sobie, że dotknie mnie palec boży. W pracy przykleiłam się do tostera aż zaskwierczało. Mam na łapkach paski jak tygrys. Niby tygrys, a jednak osioł...


Jutro muszę wcześnie wstać, bo trzeba przerobić śliwki. Chyba opatentuję te przepisy ;D
suoiki.jpg
 

insomniaa
 
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że piątek może być pechowy nawet wtedy, gdy nie jest to piątek 13-go.

Sytuacja z dziś:
Spieszę się do pracy, po drodze chciałam kupić na rynku jakieś owoce na ciasto. Przed sklepem wybieram koszyczek z jeżynami, mam w ręce wyliczone pieniądze. Wchodzę do środka, a tam beneficjentka pińcet+ na zakupach: tłuste włosy, zmechacone dresy, torebka Louis Vuitton, kaszojad w wózku na środku przejścia. I zaczyna się....
-A da mi pani ogórków... Ale ja nie wiem ile tych ogórków chcem... No nie wiem, nie wiem... A da pani ze dwa... A to wezmę ze sześć... Da pani już osiem... A pomidorki bym chciała, ale nie wiem jakie... Czy takie... Czy takie...
Czy kurwa srakie. Stoję w tej kolejce, krew mnie zalewa, Misiek stojący przed sklepem pokazuje na migi, że nie mamy czasu. Zostawiam więc jeżyny z okrzykiem "pierdolę to!", dodając w myślach setki zaklęć, żeby tej piździe te dresy na dupie pękły i żeby tego kaszojada jej ociotało.

Kolejny szoping, już w C4 - owoców na ciasto nie ma, łosoś na niedzielny obiad nie dość, że wybrakowany, to jeszcze w kurwę drogi. Znowu mi się spieszy, kolejka długa jak tasiemiec w psiej dupie, a na kasie "Speedy Gonzales". Fuck...

Do tego dołóżmy jeszcze kilku pojebanych klientów w pracy, kilku pojebańców poza pracą no i mamy komplet.

A później się ludzie dziwią co ja taka sfrustrowana chodzę -_-

No może też z powodu PMS-a. Tutaj anegdota:
BFF: -Jak tam sytuacja?
ja: -Mam PMS, więc łatwiej mi się zdystansować.
<pozdro dla kumatych>


Na szczęście mam moją ostoję spokoju. Kogoś, kto jest dla mnie kruszonką na tej czerstwej drożdżówce życia. Kogoś, kto zawsze potrafi mnie uspokoić i uciszyć moje frustracje.
Kocham Go ;* Za to i za wszystko inne ;*

Chociaż czasem jest wredny i złośliwy.
Znacie taki żart?
"Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię.
- A jak to się robi?
- Hmm... a może przytul jak Abelard swą Heloizę.
- A to jak?
- Jak? Srak! Czytałeś ty coś w ogóle?
- Tak, "Naszą szkapę". Ugryźć cię w dupę?"
Ujmę to tak... Misiek też czytał "Naszą szkapę" :D

Ale najlepsza była nasza dzisiejsza głupawka w pracy, którą lepiej przemilczę dla dobra ludzkości ;P


PS: Wylęgarniano-smoczane konfitury spotkały się z ogromną aprobatą współpracowników. Teraz trzeba będzie naprodukować hurtowo ^^ Tylko muszę zorganizować słoiczki...

PS2: Urbexy mi się śnią po nocach... To znak, że trzeba się gdzieś wybrać. Jest gdzie, ale nie ma czym i z kim... ;/

PS3: "Nie śmiej się bratku z czyjegoś upadku". Ja też się śmiałam, więc lepiej nie będę wsiadać na rower, bo i mnie dotknie palec boży.

_________________________________________________________
Pamiętaj: spędzaj czas z osobami, które lubią cię bezwarunkowo. Nie marnuj go na tych, którzy lubią cię wtedy, gdy warunki są odpowiednie dla nich.

Zaczynam coraz bardziej cenić swój czas.
 

 

Kategorie blogów