Wpisy oznaczone tagiem "^-^" (293)  

insomniaa
 
"I'm in love with the shape of you
We push and pull like a magnet do
Although my heart is falling too
I'm in love with your body
And last night you were in my room
And now my bedsheets smell like you
Every day discovering something brand new
I'm in love with your body"
(Ed Sheeran - "Shape of you")


Bożuuu... Jak ten czas zapierdala... Drugi dzień "urlopu" minął, a ja tylko odhaczam misje z listy i nie doszłam nawet do połowy.

Wczoraj Braciak mnie zgarnął z przystanku i podrzucił do Misiołka. Przy szlugach i gawędzie czekaliśmy aż Miś wróci z pracy.
Później kolejne spotkanie (towar jest, teraz trzeba upiec ciacho ;D).

Spaliśmy z Miśkiem do południa, później pozałatwialiśmy parę spraw na mieście.
Już mam fazę, bo każde mijane na mieście auto traktuję jako potencjalny zakup. Z tego zrodził się dialog:
ja: -O pacz jakie ładne!
Miś: -Noo, polo.
ja: -Niee, to białe łałdi.
Miś: -Bo ja myślę realnie biorąc pod uwagę twój budżet.
...Ech, pewnie i tak skończę w matizie xD

Był jeszcze jeden dialog, którego jednak w całości nie upublicznię. "-Jemu się nigdy ładne nie podobały" xD Misio wie o co kaman.

W domu ciąg dalszy generalnych porządków, z którymi dalej jestem w ciemnej dupie.
Jutro rano jadę na kawę do RyjĆka i moich kochanych dziecków ^^
Później może pójdę do lasu.
Wieczorem znowu jadę na randkę <3


Oglądam właśnie "Naukę jazdy" i nakręcam sobie paranoję. Przecież ja za chuja się nie ogarnę za kierownicą. Ściągnęłam apkę z testami, zrobiłam jeden i ujebałam. Wszyscy tak we mnie wierzą, a ja pewnie ich zawiodę... ;C


PS: Jestem między młotem a kowadłem ;/
I chociaż serducho podpowiada po której stronie stanąć, to rozsądek mówi, żeby się nie mieszać.
 

insomniaa
 
W weekend, począwszy od sobotniego wieczoru, na Wylęgarni Smoków był ruch jak w Warszawie ;D

W niedzielę przed południem przyjechał mój Miś ;*
Zabutelkowaliśmy kilka nalewek i zrobiliśmy porządki w magicznej szafie. Po tej inwentaryzacji przeraża mnie litraż moich zasobów ;D
Najwięcej mam pigwówki (bo to sztandarowy produkt wylęgarniano-smoczany), ale jedną halbę chyba podrzucę pewnemu alkoholikowi, któremu malina wieje malizną ;D
Niedługo polecę z dalszą produkcją, a póki co załatwiam dilerów na składniki.


Dzisiaj w pracy myślałam tylko o jednym i odliczałam godziny do wolnego. Ale co mi po tym wolnym, jak i tak nie odpocznę. Mam tyle roboty, że nie wiem jak to upchnąć w 24-godzinną dobę. Pewnie jakby doba miała 48 godzin, to i tak by mi było mało.
Tzw. "urlop" już mi się chujowo zaczął. Jak zwykle wszystko na raz wali mi się na łeb. Ale przynajmniej sprawdziłam się jako złota rączka. Zjebały się drzwi do lodówki - naszarpałam się jak pojebana, ale naprawiłam. Dosłownie 5 min później strzeliła żarówka w kuchni. Nosz kurfff...


PS: stosy zapłoną... Czasem mam ochotę już odpalić zapałkę, ale po chwili rozsądek mi przypomina, że jeszcze nie czas...

PS2: Kurwy na łańcuch, niech siedzą w kagańcu.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Są tacy ludzie, na których nie potrafię się długo gniewać, mimo że czasem strasznie mnie wkurwiają. Wszystko co złe nadrabiają urokiem osobistym.
Oczka jak kot ze "Shreka" i ja wymiękam ;D
Chociaż czasem, gdy witamy się przytulasem, to przez ułamek sekundy zastanawiam się czy cię utulić czy raczej udusić ;P

_________________________________________________________
"It hit me like a sucker punch
Just one look and I'm out of touch
I'm freaking now 'cause I'm scared this might end bad
But I'll still come back for that"
(Sigrid - "Sucker Punch")

Patrząc na Ciebie czuję pożądanie i adrenalinę.

Brzuszek ^^ Mrrruuu! ^^

“Bite that tattoo on your shoulder...”



Hmmm... ;*
 

insomniaa
 

“Jest już późny wtorek, a ja nadal jestem wczesnym poniedziałkiem. Czuję się jak coś, co kot przywlókł ze śmietnika”


(Kurt Vonnegut)

Żaden cytat nie potrafi lepiej oddać mojego aktualnego stanu.
Weltschmerz mnie dopadł, ból egzystencjalny, ból od bytu i niebytu.
W takie dni jak ten mam ochotę sobie w łeb strzelić.

"I've got my finger on the trigger
One bullet in the gun
And I'm spinning the revolver
Thinking this could be the one"
(We As Human - "Take the bullets away")


Jestem już zmęczona tym wszystkim... Za dużo wszystkiego, za dużo... Chciałabym się wyłączyć chociaż na jeden dzień i uciec byle dalej od tych wszystkich pojebizmów, od obowiązków, od goniących mnie terminów...

A propos terminów: od 7.11 proszę spierdalać z drogi. Nie uciekać, bo jak ktoś krzyknie "Uciekać!" to każdy się rozgląda co się dzieje, a jak ktoś krzyczy "Spierdalać!" to wszyscy spierdalają xD
Póki co czeka mnie jeszcze prawie miesiąc samonakręcającej się psychozy.


PS: "Fłońce moje najfłodsze" <3 Hehe, mój kochany wariat ;* "Fiberian hufky" ;D Kofam! ;*


PS2: Kiedyś w rozmowie z BFF padło hasło, że "chuj to nie widły żeby pchać w gnój". Ale widzę, że niektórzy mają zgoła odmienne podejście. Cóż, nie każdy chłop z widłami to Posejdon.


PS3: Miód i cukier i klepanie po ramionach, taaa...
Nie bądź taki słodki bo cię mrówki wpierdolą ;P

_________________________________________________________
"Jestem jednym z tych pokurwieńców
Wpadam, nie biorę jeńców, to bez sensu
Oto cała moja filozofia
Im większy hałas tym więcej ofiar"
(Tede - "Glokk")

Wkurwia mnie już ten hałas i to licytowanie się kto głośniej szczeka.
Gangstaz paradajz, kurwa wasza mać. Jak dzieci z piaskownicy, jeszcze zacznijcie się łopatkami napierdalać.

“Strzyg, wiwern, endriag i wilkołaków wkrótce nie będzie na świecie. A skurwysyny będą zawsze.”


(Andrzej Sapkowski)
 

insomniaa
 
"Time, is going by, so much faster than I,
And I'm starting to regret not spending all of it with you.
Now I'm, wondering why, I've kept this bottled inside,
So I'm starting to regret not telling all of it to you.
So if I haven't yet, I've gotta let you know
You're never gonna be alone!
From this moment on, if you ever feel like letting go,
I won't let you fall,
You're never gonna be alone!
I'll hold you 'till the hurt is gone"
(Nickelback - "Never gonna be alone")


Weekend jakoś szybko minął.
Z soboty na niedzielę randka z Misiołkiem ;*
W niedzielę wieczorem "Miś z okienka", a raczej groźny niedźwiedź ^^
Późnym wieczorem kawka na Wylęgarni, gawęda i głupawki.

Ostatnio często budzę się w nocy. Paradoksalnie im bardziej jestem zmęczona tym bardziej nie mogę zasnąć. Ale kiedy bym nie włączyła telefonu to i tak nie jestem jedyną zieloną kropką na messengerze.

Podliczyłam dzisiaj mój budżet, potem moje wydatki i wyszło mi, że powinnam pracować przynajmniej na 4 etaty żeby to wszystko ogarnąć xD
A tak całkiem serio: chyba za dużo na raz wzięłam sobie na łeb. Kumulacja jak w totku, szkoda tylko, że na minusie. Mówi się trudno i płynie się dalej. Trzeba zacisnąć pasa.

...a moje zaciskanie pasa jak zwykle kończy się kompulsywnymi zakupami. Ale ten czerwono-czarny stanik tak do mnie wołał! Śliczny jest, taki mrrrru! ^^

A propos bielizny - rano robiłam porządki w szafie i naliczyłam 15 gorsetów. Chyba faktycznie mam pierdolca na tym punkcie.
Zagadka: co Insomniaa właśnie licytuje na allegro?
No domyślcie się...
To jest nieuleczalne.

Padam na ryjek, a jutro muszę wcześnie wstać i ugotować obiad mojemu Pyszczkowi ;* Później byle tylko przeżyć psychiatryk.
Plan na środę: będę leżeć i umierać z bólu. Chociaż nie wiem, co gorsze: ból fizyczny czy psychiczny. W serduchu mnie kłuje. Dziwne, bo do tej pory myślałam, że nie mam serca.


PS: taki burdel, że niedługo się dziwki zalęgną. Ja ochujam z tym wszystkim -.-

PS2: tyle szmat wokoło a podłoga dalej brudna. Soczysty komentarz ciśnie mi się na usta, ale szkoda ryja strzępić. Może kiedyś poruszę ten temat nomen omen dogłębnie, tylko to już raczej we wpisie prywatnym.

________________________________________________________
Wypierdalaj pajacu.
Nawet drzwi ci otworzę.
-.-
 

insomniaa
 
"I wanna do it till the sun comes up
Till we're both so good and sweaty that we can't stand up
I wanna do it till we're both about to drop
As long as we got it together
Then we're never gonna stop"
(Nickelback - "Next go round")

[taka tam piosenka z przesłaniem a propos poranka ;) ]


Zmarnowałam prawie całą wolną środę... Na spacerze w lesie zamiast się odstresować tylko się wkurwiłam, bo znalazłam tylko jednego grzyba. Jedyną udaną misją było nastawienie pigwówki.
Wieczorem gorąca linia psychiatryczna połamała mi głowę. Późny "wieczór" spędziłam za to w miłym towarzystwie dwóch czubków ;*

Dzisiaj przed pracą ogarnęłam dwie ważne sprawy. Dobrze, że Miś ze mną był i mnie wspierał. Ze mną to tak już jest, że wszędzie trzeba mnie zaprowadzić za rękę, postawić pod drzwiami, a potem kopnąć w dupę, żebym przez te drzwi weszła. Później to już jakoś samo idzie, wychodzę z poczuciem, że udało mi się wszystko ogarnąć, zamykam drzwi... i nagle dociera do mnie powaga sytuacji i pojawia się myśl "kurła, w co ja się wjebałam". Lęki, że nie dam sobie rady, kłębią mi się nad głową jak czarne chmury. Nagle ZOK uderza ze zdwojoną siłą.
Listopad będzie ciężki...
Hello darkness, my old friend... :(


Mam ostatnio tyle na głowie, że chyba zacznę prowadzić zeszyt i zapisywać wszystkie te challenge. Dedlajny mnie gonią, oszczędności topnieją, czasu brakuje na wszystko.
Jakby to skwitował Daś: "zesraj się, a nie daj się".


PS: tyle rzeczy mnie wkurwia, a nawet nie mogę się na ten temat odezwać. Trzeba zacisnąć zęby i przeczekać. Byle tylko zadbać o własną dupę. Przyjdzie czas, że stosy będą płonąć...

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Od kilku dni odgrzewam płytę Nickelbacka "Dark Horse".
To jedna z moich najulubieńszych.
Właśnie chciałam rozwinąć chupa-chupsa (co btw graniczy z cudem, kuźwa, czemu butów tak nie sklejają?) a w słuchawkach leci akurat "...cause you look so much cuter with something in your mouth" ;D

A ten kawałek nieprzerwanie gra mi w głowie.
No ciekawe czemu ;)

"Sex is always the answer, it's never a question,
Cause the answer's yes, oh the answer's yes
Not just a suggestion, if you ask the question,
Then it's always yes, yeah!"

_________________________________________________________
Zawsze starałam się być najlepsza we wszystkim co robię, bo rozczarowując moich bliskich tak naprawdę najbardziej rozczarowuję siebie.
W szkole zawsze byłam w czołówce najlepszych uczniów, świetnie zdałam maturę i egzamin zawodowy, zakończyłam kurs barmański z oceną bardzo dobrą, znalazłam dobrze płatną pracę, umiem szpachlować ściany i potrafię podnieść 30-kilową belę mięsa. Swój czas próbuję dzielić sprawiedliwie dla wszystkich, którzy mnie potrzebują. Chciałam być zawsze idealną córką, dziewczyną, przyjaciółką, uczennicą, pracownicą.

Ale nikt nigdy nie był zadowolony... Wszystkim zawsze było mało... Dostałam w szkole piątkę - dlaczego nie szóstkę? Zdałam maturę na 96% - dlaczego nie na 100? Nigdy dla nikogo nie byłam wystarczająco dobra... Nie pamiętam żebym słyszała jakiekolwiek pochwały, ciągle tylko "jesteś głupia, nic nie warta, beznadziejna, za mało się starasz, inni są lepsi, inni mają więcej, nic ci się nie uda"... Kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą - właśnie stąd bierze się moje niskie poczucie własnej wartości i brak wiary we własne siły. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się uwierzyć w siebie.

Nigdy nie byłam dla nikogo powodem do dumy.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak ważne są dla mnie te dwa słowa, które mi dziś napisałeś.
Dziękuję ;*

Nic nie daje większej siły do działania niż świadomość, że ktoś w ciebie wierzy.
 

insomniaa
 
"*Za dobrze z oczu ci patrzy*
*Abyś mnie mógł urazić*
*Robiąc ten cały teatrzyk*
Chcemy tej nocy użyć supermocy
Całej tej finezji, nie, nie będzie dosyć nam
Czujemy się nad stan, mimo gwałtownych zmian
Co do sekundy zrealizujemy plan
Spotkajmy się w kuluarach
Widzę, że znasz się na czarach
Możesz czarować od zaraz"
(Baranovski - "Luźno")


Rozmowy o poranku z Misiem:
-Pacz jaki słodki wonsz na insta! Ja chcę wonsza!
-Taa, padalca.
-Już mam, leży obok mnie w łóżku xD
<Miś znalazł moją zagubioną skarpetkę>
-O patrz, węża znalazłem xD

A wieczorne rozmowy z Misiem podszyte są lekką paranoją ;D
Może jednak słusznie się martwił, przecież grzebaliśmy w bombie ;D


Chciałam rozrysować projekty tatuaży, ale koślawo mi to wyszło, bo przecież tyle lat nie trzymałam ołówka w ręce. Na szczęście mam photoshopa ;D
Uprzedzając pytania: nie pokażę, nie będę spojlować.

Tatuowanie chyba jednak będę musiała odłożyć na później. Póki co priorytetem jest prawo jazdy. Jeszcze nigdy nie czułam takiej presji. Kurde, przecież ja jestem upośledem i nie nadaję się za kierownicę ;/

_________________________________________________________

“Przyjaźń jest niezbędna. To ważne mieć kogoś, kto podnosi Cię z podłogi, włącza muzykę, polewa kolejnego kieliszka, obejmuje Cię i siedzi z Tobą aż do rana po prostu słuchając jak miotasz przekleństwami na wszystko co Cię otacza.”




Najcenniejszą rzeczą, jaką możesz dać drugiemu człowiekowi, jest twój czas, bo wtedy dajesz mu coś, czego już nie odzyskasz.

Dziękuję ;*
 

insomniaa
 
Lubię wolne niedziele.
Głównie dlatego, że spędzam je z moim Misiołkiem <3
Niedzielnie odpoczywaliśmy na Wylęgarni Smoków, a odpoczynek tutaj zawsze jest aktywny.

Przed południem poszliśmy do lasu. Jak się później okazało ja poszłam na spacer, a Misio na grzyby, bo wszystkie (dwa ;D) znalazł On.
Za to dla mnie najlepszym znaleziskiem była miejscówka, której szukałam od dawna. Byłam tam ostatnio z 15 lat temu. Niemiecki kamieniołom w końcu zaliczony!
kamien1.jpg

kamien2.jpg

kamien3.jpg

kamien4.jpg

kamien5.jpg

W kamieniołomie zdobyłam nową sprawność harcerską xD Ale to przemilczę, Misio wie o co chodzi ;D

Po powrocie do domu zajęliśmy się przetwórstwem. Nastawiliśmy pigwowiec na sok, nalewkę głogową i tarninową z jeżyną. Zrobiłam też konfiturę gruszkową z chilli i kolendrą.
nalewki.jpg


Wieczorem oglądaliśmy "Rocky Horror Picture Show".
Doktor Frank-N-Furter jest przegenialny! Tim Curry nawet w pończochach jest taki męski i seksowny ;D

Oglądanie nie obyło się bez śmieszków:
<pojawia się Rocky Horror>
-Wygląda jak Zbyszko z Bogdańca z "Krzyżaków".
-I nawet taką fryzurę ma.
-Świeżo po postrzyżynach xD

<pojawia się Eddie>
-Jak on wszedł w te spodnie?
-Malwina Wędzikowska go wcisnęła ;D

No i żart tylko dla kumatych:
-Ja wiem kto Riff Raffa grał!
-Kto?
-Nasz garbaty kolega xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj byłam świadkiem tego, jak działa "instant karma".
Wcale nie jest mi przykro ;P

Bo przykro jest mi z zupełnie innego powodu...
Ale spoko, przywykłam...
Może to też karma?
_________________________________________________________

“You chew people up and then you spit them out again (...) You're like a sponge. You take, take, take, and drain others of their love and emotion. Yeah, well, I've had enough.”



It's all about you.
You fucked up.
Again.
 

insomniaa
 
W środę późnym wieczorem podjechał na manewry, a raczej na szlug-time, wampir w srebrnym volvo. Nie przypuszczałam, że to będzie wstęp do zarwanej nocy. Dosłownie kilka minut gadki i łeb potrzaskany...

Dobrze, że czwartek szybko minął, bo zasypiałam na stojąco. Po pracy, gdy tylko położyłam się w misiowym łóżeczku to odpłynęłam.

A rano gadka z Misiem:
-Bo ty tak zasnęłaś słodziutko, a potem się przebudziłaś na siku i tak schodziłaś z łóżka najpierw nogami i ja ci powiedziałem, że jak ci dupa nie nadąży, to się zesikasz w przedpokoju xD

Później fitnes:
M. -Dotknij kolanem głowy. Ale swojej! Ale noga musi być prosta!
ja: -Niee, bo to wtedy kolano będzie dalej ;/

Misio głaszcze mnie po głowie:
ja: -Co ty mi robisz? Odmóżdżasz mnie? Czy odtwarzasz? (odtwarzacz = urządzenie do usuwania twarzy)
M. -Robię ci masaż pały xD


Dzisiejszy wieczorny dialog w pracy:
-Ja potrzebuję miesiąca urlopu. Poszłabym do lasu, postawiłabym sobie szałas i tak bym siedziała.
-Szałas na hałas?
-Na ludzkie pierdolenie -.-


A jak już jestem przy głupawkach, to wrzucę kilka ostatnich łaszków z Misiołkiem (on jedyny wie ocb):

R. -<opowiada dowcip> Dziewczyna budzi się u chłopaka w mieszkaniu po upojnej nocy, przeciąga się i mówi "Ooo pokój też masz mały"
-Ooo tak się X. u X. w pokoju obudziła! xD

-Jak X. ma poranny wzwód to X. oczy podbija ;D

-Powitałaby go z otwartymi nogami xD

Rozmowa z BFF:
-Chuj to nie widły żeby pchać w gnój.

I hit z dzisiaj:
-Cytując klasyka: "Jak facet do trzydziestki się nie ogarnął, to już się nie ogarnie"
<pozdro dla kumatych!>


Co tam u mnie poza głupawkami?
Dosłownie i w przenośni grzebię w bombie. Warstwę metaforyczną zostawię dla siebie, albo na następny wpis. Dosłownie zaś wygląda to tak, że albo dalej będę rozgrzebywać ziemię trampkiem czekając aż to wszystko jebnie, albo wezwę saperów.


PS: Jakbym do jutra umrzyła, to na nagrobku mi napiszcie, że jadłam sushi z C4 xD
Nie wiem, co mnie podkusiło ;P


PS2: Cieszę się, że mój Narzeczony jest tak inteligentny, ma zajebiste poczucie humoru, ma do siebie dystans i rozumie co to sarkazm. Bo bez tego nasz związek wyglądałby strasznie chujowo.
Trafiłam na ideał <3
Kocham tego mojego czubka ;*
 

insomniaa
 
"Time flies by in the yellow and green
Stick around and you'll see what I mean
There's a mountain top that I'm dreaming of
If you need me you know where I'll be
I'll be riding shotgun underneath the hot sun
Feeling like a someone"
(George Ezra - "Shotgun")


Mając przed sobą ciężki weekend, w piątek chciałam wyspać się na zapas. Niestety mi się nie udało, bo o 8 nad ranem obudził mnie telefon i tekst: "-Kuuurwa, Marta, no nie mów, że ty śpisz!" ;P
Na wpół śpiąco z całej rozmowy zapamiętałam tylko "jojka w czornym gornku" xD Ja nie wiem co te chłopaki mają z tymi jajami - jeden poobijał, drugi przypalił ;D


W sobotę też nie mogłam pospać, bo trzeba było od rana tyrać w psychiatryku.
A wieczorem meloooo! ^^
Poszliśmy z Misiem na biforek do A., M. i A.
Tam wstępnie wprawiliśmy się w nastrój, była żydowska wódka po której rosną pejsy i "unicock" xD

Później udaliśmy się do Nostromo na Rockabilly Party, gdzie spotkaliśmy resztę ekipy. Lubię klimat tego miejsca. To chyba moja najulubieńsza imprezownia.
Nie potańcowaliśmy, bo dziadek z babcią wywijający na parkiecie wpędzili mnie w kompleksy. Ale za to oblegaliśmy fotopstryczek ;D
W międzyczasie przerwa na fajkę ;]
A podczas powrotu okazało się, że mój Misiek jest straszną blaszką ;D Bo mnie nie jara ani te 200 koni ani osioł za kierownicą ;P Ja jestem baba ze wsi, mi można zaimponować conajwyżej kombajnem ;D


W niedzielę zjechaliśmy na Wylęgarnię Smoków.
Poszliśmy z Misiołkiem na spacer do lasu, znaleźliśmy trzy kozaki, maślaka i siedzunia sosnowego. Jestem strasznie zawiedziona ;<

Z rzeczy pożytecznych: zlaliśmy nalewkę jabłkową, nastawiliśmy winogronową, nazbieraliśmy głogu i tarniny na kolejne nalewki.

Weekend zakończyliśmy pijąc urodzinową wódeczkę z Bratem. Za zdrowie Brata to ja mogę nawet wodą mineralną zapijać ;D


Dzisiaj niestety trzeba było wrócić do szarej rzeczywistości. Teraz byle do następnej niedzieli...
_________________________________________________________
You promised... But all your promises are full of shit. Just like you.
 

insomniaa
 
Sobotni wieczór spędziłam głównie na czekaniu na mojego księcia z bajki. Kiedy On bawił się na koncercie Analogs (zaaazdro!), ja leczyłam traumę po "liszaju". Kurfaaa, czy ja zawsze muszę być magnesem na wszystkie spierdolenia tego świata?

Dalsza część wieczoru to Miśkowe głupawki, bo "Keanu Reeves karmi piersią" xD. Mnie to kompletnie nie bawi, no ale Jego nie bawi "forma do babki ze stulejką", więc jesteśmy kwita xD Oboje mamy zjebane poczucie humoru ;D

W niedzielę poszliśmy na spacer na Weinberg. Korzystając z Dnia Otwartych Zabytków weszliśmy na Weinbergturm. Zajrzeliśmy też do Weinberghaus, ale był udostępniony do zwiedzania tylko częściowo. Ech, słaba atrakcja, biorąc pod uwagę to, że na eksplorce z M. zobaczyliśmy dużo więcej. Tak jak w tytule - urbex na legalu to już nie urbex ;/

Tutaj widok z wieży na Volksbad:
DSC_1096.JPG


Po spacerze ugotowaliśmy obiad: makaron z łososiem, szpinakiem, pomidorkami i sosem śmietanowym.
makarą.jpg

Na deser tarta z białą czekoladą, tym razem wersja z borówkami:
ciachooo.jpg

Wieczór minął nam przy ostatnim sezonie "Californication". To takie dziwne uczucie, kiedy twój ulubiony serial się kończy i nie wiesz co teraz począć ze swoim życiem. Jutro chyba zaczniemy siódmy sezon AHS.


W ostatnim wpisie przepowiedziałam sobie, że dotknie mnie palec boży. W pracy przykleiłam się do tostera aż zaskwierczało. Mam na łapkach paski jak tygrys. Niby tygrys, a jednak osioł...


Jutro muszę wcześnie wstać, bo trzeba przerobić śliwki. Chyba opatentuję te przepisy ;D
suoiki.jpg
 

insomniaa
 
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że piątek może być pechowy nawet wtedy, gdy nie jest to piątek 13-go.

Sytuacja z dziś:
Spieszę się do pracy, po drodze chciałam kupić na rynku jakieś owoce na ciasto. Przed sklepem wybieram koszyczek z jeżynami, mam w ręce wyliczone pieniądze. Wchodzę do środka, a tam beneficjentka pińcet+ na zakupach: tłuste włosy, zmechacone dresy, torebka Louis Vuitton, kaszojad w wózku na środku przejścia. I zaczyna się....
-A da mi pani ogórków... Ale ja nie wiem ile tych ogórków chcem... No nie wiem, nie wiem... A da pani ze dwa... A to wezmę ze sześć... Da pani już osiem... A pomidorki bym chciała, ale nie wiem jakie... Czy takie... Czy takie...
Czy kurwa srakie. Stoję w tej kolejce, krew mnie zalewa, Misiek stojący przed sklepem pokazuje na migi, że nie mamy czasu. Zostawiam więc jeżyny z okrzykiem "pierdolę to!", dodając w myślach setki zaklęć, żeby tej piździe te dresy na dupie pękły i żeby tego kaszojada jej ociotało.

Kolejny szoping, już w C4 - owoców na ciasto nie ma, łosoś na niedzielny obiad nie dość, że wybrakowany, to jeszcze w kurwę drogi. Znowu mi się spieszy, kolejka długa jak tasiemiec w psiej dupie, a na kasie "Speedy Gonzales". Fuck...

Do tego dołóżmy jeszcze kilku pojebanych klientów w pracy, kilku pojebańców poza pracą no i mamy komplet.

A później się ludzie dziwią co ja taka sfrustrowana chodzę -_-

No może też z powodu PMS-a. Tutaj anegdota:
BFF: -Jak tam sytuacja?
ja: -Mam PMS, więc łatwiej mi się zdystansować.
<pozdro dla kumatych>


Na szczęście mam moją ostoję spokoju. Kogoś, kto jest dla mnie kruszonką na tej czerstwej drożdżówce życia. Kogoś, kto zawsze potrafi mnie uspokoić i uciszyć moje frustracje.
Kocham Go ;* Za to i za wszystko inne ;*

Chociaż czasem jest wredny i złośliwy.
Znacie taki żart?
"Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię.
- A jak to się robi?
- Hmm... a może przytul jak Abelard swą Heloizę.
- A to jak?
- Jak? Srak! Czytałeś ty coś w ogóle?
- Tak, "Naszą szkapę". Ugryźć cię w dupę?"
Ujmę to tak... Misiek też czytał "Naszą szkapę" :D

Ale najlepsza była nasza dzisiejsza głupawka w pracy, którą lepiej przemilczę dla dobra ludzkości ;P


PS: Wylęgarniano-smoczane konfitury spotkały się z ogromną aprobatą współpracowników. Teraz trzeba będzie naprodukować hurtowo ^^ Tylko muszę zorganizować słoiczki...

PS2: Urbexy mi się śnią po nocach... To znak, że trzeba się gdzieś wybrać. Jest gdzie, ale nie ma czym i z kim... ;/

PS3: "Nie śmiej się bratku z czyjegoś upadku". Ja też się śmiałam, więc lepiej nie będę wsiadać na rower, bo i mnie dotknie palec boży.

_________________________________________________________
Pamiętaj: spędzaj czas z osobami, które lubią cię bezwarunkowo. Nie marnuj go na tych, którzy lubią cię wtedy, gdy warunki są odpowiednie dla nich.

Zaczynam coraz bardziej cenić swój czas.
 

insomniaa
 
Ostatnie dni wakacji minęły mi całkiem fajnie, bo weekend pomiędzy pracą spędziłam u Miśka oglądając tv, pijąc whisky i kuchcikując. Z Nim to nawet poniedziałek zaczyna się miło (bo pierwsza w nocy to już był poniedziałek ;D). Ale miłe złego początki...


Początek września budzi raczej złe skojarzenia. A to wybuchła wojna... Innym razem dokonano zamachu terrorystycznego w Biesłanie... Wreszcie co roku rozpoczyna się rok szkolny. W pobliżu szkół czuć tą atmosferę lęku i rozpaczy.

Poniedziałek. Godzina ósma nad ranem. Idę przez miasto na przystanek. I gdybym nie wiedziała, że to rozpoczęcie roku szkolnego, to bym pomyślała, że kręcą "Galerianki" albo prostytutki mają jakiś zlot.
Nie chcę robić za wyrocznię moralno-estetyczną, ale mam jedną uwagę do niektórych dziewczyn: spódniczka powinna być dłuższa niż wargi sromowe.


Czy wróciłabym do szkoły? Nie. Jakoś nie tęsknię za członkami patologicznej wspólnoty zwanej błędnie klasą. No dobra, może za niektórymi tęsknię, ale to mniejszość z którą mam jeszcze jakiś kontakt.
Gdybym teraz musiała wrócić do szkoły, to pewnie byłabym jeszcze większym wyrzutkiem, w dodatku bardziej wrednym i kąśliwym.

Prawdziwą szkołą jest życie, z tą różnicą, że tu nie wiemy z jakiego materiału będzie sprawdzian, nie możemy zrobić ściągi i nie mamy od kogo odpisać.
Człowiek uczy się przez całe życie, a i tak umiera głupi...

_________________________________________________________

“Każdą istotę, którą bierzemy w ramiona, możemy utulić lub udusić. To boska chwila decyzji”


(Stanisław Jerzy Lec)

Hmm... Czasem naprawdę długo waham się między jednym a drugim...


Człowiek jest tyle wart, ile warta jest dobroć jego serca, którą dzieli się z innymi. Dlatego jedni nie są warci złamanego grosza, a drudzy są po prostu bezcenni.
A ja? Ja jestem dla was warta tyle ile możecie na mnie zyskać. Wszyscy jesteście tak cyniczni i wyrachowani...

You believe but what you see?
You receive but what you give?
 

insomniaa
 
"Spent 24 hours
I need more hours with you
You spent the weekend
Getting even, ooh ooh
We spent the late nights
Making things right, between us
But now it's all good baby
Roll that Backwood baby
And play me close
'Cause girls like you
Run around with guys like me
'Til sundown, when I come through
I need a girl like you, yeah yeah
Girls like you
Love fun, yeah me too
What I want when I come through
I need a girl like you, yeah yeah"
(Maroon 5 feat. Cardi B - "Girls like you")


Dlaczego randki mijają tak szybko? Zdecydowanie za szybko... Ciągle planujemy milion rzeczy: że pójdziemy tam i tam, zrobimy to i to, ugotujemy obiad, pójdziemy spacerkiem do pracy. A kończy się tak, że śpimy do południa, wylegujemy się w łóżku do ostatniej chwili i na wariata lecimy do psychiatryka taksówką.
Mimo wszystko uwielbiam te nasze leniwe poranki <3 :*
Z Tobą mogę robić wszystko, bo nawet nuda w Twoim towarzystwie wcale nie jest nudna.

"Ja się nie nudzę, ja się Tobą nie nudzę!
Codziennie od nowa Cię kocham, no kocham
Więc chodź, weź no chodź!" <3


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wczoraj powiedziałam, że wychodzę dosłownie na chwilę na fajkę, a wróciłam po godzinie z pustą paczką. Dupa kwadratowa od siedzenia na murku, ale ważne, że gadka się kleiła. Bo co innego można robić w ciepłe letnie wieczory, jeśli nie palić szlugi, gapić się w ciemność i rozmawiać o życiu.
Lubię te nasze pogaduchy ;)

...a później w domu wysłuchuję:
-Jedna fajka miała być.
-Nooo były cztery.
-Taa, chyba trzy normalne i jedna bez filtra ;P

No kurde, przecież nie będę w pokoju robić nomen omen dymu.
 

insomniaa
 

W piątek po pracy byłam z Miśkiem na pierwszej (i mam nadzieję nie ostatniej) edycji Soudsystem Street Festiwal. Świetna impreza! Dobra muzyka, pozytywne wibracje, wszędzie uśmiechnięte znajome mordki.

Zwłaszcza jedną mordkę miło było zobaczyć (wcale nie ze względów materialnych). W końcu mogliśmy się razem napić piwa. Dawno nie było do tego okazji, a brakowało mi tego strasznie. Mam nadzieję, że nie będziemy się spotykać tylko i wyłącznie w celu przekazywania monety.


W niedzielę za to wybraliśmy się z ekipką do Szklarskiej. Zaliczyliśmy bardzo dobry obiadek, a później poszliśmy na malowniczo położony stadion miejski, gdzie grał Jose Popita, a potem Leniwiec.
Był też Holi-fest. Całkiem fajna sprawa, o ile ma się na sobie stare szmaty i można dojść do domu z buta, żeby nie zabrudzić auta. Czemu w Zgc nie ma festiwalu kolorów? ;<

Mam jakiś taki sentyment do Szklarskiej Poręby. Lubię to miejsce i chciałabym tu przyjechać na chillout na cały dzień.
A chillout to coś czego teraz potrzebuję, bo właśnie dzisiaj dotarło do mnie, że nie pamiętam kiedy ostatnio miałam taki wolny dzień żebym mogła po prostu nic nie robić. Od dłuższego czasu ciągle jestem w biegu i nawet wolne spędzam na wysokich obrotach.
Może ja nie potrafię biernie odpoczywać?

_________________________________________________________
Nie lubię, gdy ktoś świdruje mnie wzrokiem.
Już kiedyś o tym pisałam.
Ach, no tak, we wpisie prywatnym.
Z tymi wpisami w końcu trzeba zrobić porządek...
 

insomniaa
 
"Здесь так красиво, я перестаю дышать
Звуки на минимум, чтобы не мешать
Эти облака — фиолетовая вата
Магия цветов со льдом в наших стаканах"
(Федук & Элджей - "Розовое вино")

[wkręciło się ^^]


Jakoś tak szybko leci mi ten tydzień od wolnego do wolnego.

We wtorek zrobiliśmy sobie z Misiem trochu niechcący nocny trip po mieście. Narobiliśmy kilometrów, ale dla takiej panna cotty się opłacało *.*

W środę poszliśmy do Niemcowni. Najpierw część kulturalna: wystawa w Stadthaale. Potem część praktyczna: zakupy piwne. Później część romantyczna: sprawdzaliśmy czy nasza kłódka przy moście jeszcze wisi.

Po spacerze zrobiliśmy obiad - chiński rosół. Chyba mogę powiedzieć, że to moje popisowe danie ;D
ramen.jpg


Wieczorem poszliśmy na piwko, bo nadarzyła się niebywała okazja - moja najulubieńsza Łajza przyjechała do Polszy! Bożu, jak ja tęskniłam za tą mordą! <3
Często sięgam pamięcią do czasów, kiedy widywaliśmy się codziennie. Tych odpałów, głupawek i popierdolizmów nie da się zliczyć. Teraz mamy co wspominać.
Wiecie co jest piękne w prawdziwej przyjaźni? Że choćbyście się nie widzieli kilka lat, to gdy się wreszcie spotkacie, rozmawiacie tak, jakbyście skończyli ledwie wczoraj. Nie ma murów, za to zawsze jest między wami jakieś takie metafizyczne połączenie dusz. Coś czego nie zniszczą ani kilometry ani lata rozłąki.

Plan na resztę tygodnia: w piątek Soundsystem Street Festiwal. W sobotę prawdopodobnie zjazd na Wylęgarnię. Niedziela jeszcze nie do końca zaplanowana, ale na 90% zapowiada się w trasie.


PS: Не будем мы играть в кошки-мышки -_- Chociaż przeczuwałam, że tak to się właśnie skończy...

PS2: we wtorek minął rok. Nie ma przypadkowych spotkań i ludzie też nie stają na naszej drodze ot tak. Każdy człowiek zostaje nam dany po coś, aby czymś nas ubogacić, dopełnić, coś pokazać czy uświadomić. Poprzez ludzi dostajemy od życia tysiące szans na to, aby stać się lepszym człowiekiem lub aby temu komuś pokazać coś, czego on do tej pory nie dostrzegł. Każdy człowiek którego spotykamy jest albo darem, albo lekcją, albo rozczarowaniem.
Jak myślisz: kim ty jesteś?

PS3: robię porządki we wpisach. Jest jeden taki wpis prywatny, chyba najdłuższy wpis na tym blogu. Nie wiem czy go komuś pokazać czy może lepiej usunąć. Trochę boję się reakcji...
 

insomniaa
 
W sobotę wieczorem długo biłam się z myślami czy złapać za telefon i się komuś wyżalić, czy lepiej nie zawracać nikomu dupy. Doszłam jednak do wniosku, że wolę się nie narzucać i wybrałam spowiedź wirtualną. Po zdaniu relacji na blogu zasnęłam na klawiaturze.
W niedzielę latałam od rana, żeby ogarnąć podwórko, imprezę i siebie. Jakimś cudem się udało.

Niedzielne popołudnie minęło pod znakiem trzeciego już Projektu X, który tym razem był imprezą (przed)urodzinową. Lubię kiedy na spokojnej Wylęgarni Smoków tyle się dzieje.
Dziękuję wszystkim moim najukochańszym mordeczkom za przybycie i świetną zabawę.
M., K., I., J., M., K., W., A., M., K., K., R. - jesteście najwspanialsi! <3
Brakowało mi tu jeszcze kogoś, ale mam nadzieję, że nadrobimy ;*

Śmieszkowaliśmy, gadaliśmy, piliśmy nalewki mojej produkcji (Bąbelek do tej pory mnie za nie wychwala!). Był crash-test składanej przeze mnie huśtawki - jak wytrzymała ponad 200kg to wszystko wytrzyma! Dwóch panów inżynierów wieszało kokon na drzewie. Grill zdał egzamin. To zdecydowanie moja najlepsza inwestycja.
Była degustacja ciast. Upiekłam brownie z pijanymi wiśniami i sernik z limonką i awokado na spodzie pistacjowym - w życiu nie nasłuchałam się tylu komplementów ^^
sernik.jpg

Łaszek:
Vater: -K. jedz coś.
K. -Ja miłością żyję.
Vater: -<głaszcze się po dużym brzuchu> No ja też.
ja: -<patrzę smutno na mój chudy brzuszek i mówię do Misia> No to ty mnie chyba nie kochasz ;C

Dziękuję za prezenty. Wszystkie jak najbardziej trafione. Wychodzi na to, że będę spasionym (od słodyczy) erotycznym koto-jeleniem w kudłatych kapciach, szyjącym na maszynie i mówiącym po rosyjsku xD

Dzień zakończyłam tradycyjnie podziwiając deszcz Perseidów. Mogłam go oglądać mając u boku największy prezent jaki dostałam od życia, czyli mojego Misia.
Gapiliśmy się w niebo, nagle zobaczyłam gwiazdkę. Pomyślałam życzenie. A Miś jakby czytał mi w myślach powiedział "-To już masz" <3
Ile gwiazdek złapałam? Nawet nie liczyłam. Mi wystarczyła jedna na jedno urodzinowe życzenie. Reszta była modlitwą o szczęście dla tych wspaniałych ludzi, których mam na zawsze w serduchu.

Dzisiaj fejsbuk rozgrzewał się do czerwoności od życzeń.
Tzn. najpierwszy był Daś już w niedzielę rano ;*
Dziękuję za wszystkie życzenia i za to, że na FB nie wypłynęły żadne moje przypałowe zdjęcia (poza "świnią z jabłkiem w pysku", ale to już chyba cały internet widział xD).
Ale te wszystkie wirtualne całusy to ja bym wolała dostać realnie ;P

_________________________________________________________
Zeszłej nocy miałam tak bardzo realistyczny sen...
Podobno jeśli budzisz się bez powodu w środku nocy, to znaczy, że właśnie pojawiasz się w czyimś śnie.
Ale to już temat na osobny wpis...
 

insomniaa
 
"You're not alone
I know I'm far from home
Do you remember me at all?
I'm leaving
Do you wait for me again?
I'm screaming
No more days without you spent (...)
My bed's so cold, so lonely
No arms, just sheets to hold me
Has this world stopped turning?"
(BFMV - "Hearts bursts into fire")


Ten dzień zaczął się cudownie, bo od randki w Royal Berry z moim najkochańszym Skarbem ;* Zaciszne miejsce, mimo że w środku miasta. Elegancki wystrój, miła obsługa, pyszna czekolada, a sernik z mango i tarta z malinami to kosmos! ^^
Fajnie, że w końcu tu dotarliśmy (bo wybieraliśmy się już od dawna) i nareszcie mieliśmy czas tylko dla siebie. Poczułam jakby czas się cofnął o ponad trzy lata, do naszych pierwszych spotkań, głównie w kawiarni. Minęło tyle czasu, niby tak wiele się zmieniło, a jednak niektóre rzeczy zostały takie same. Np. to w jaki sposób On na mnie patrzy *-*

Tęsknię już za tymi oczkami... Do niedzieli będę słomianą wdową, bo Miś jutro rano wyjeżdża na festiwal. Zwariuję tu bez Niego... Już teraz nie wiem co ze sobą począć. Smutno mi jakby wyjechał na koniec świata... Muszę czymś zająć głowę, żeby nie smutać.

Zawsze tak się wszystko musi poskładać, że w połowie sierpnia mam depresję... Zawsze, kurwa, zawsze... :(


Nie ma lotu bez skrzydeł.
Nie ma miłości bez Ciebie.

Weź tu przy mnie weź tu bądź ;*

_________________________________________________________
Bąbel miał rację - sprzedawanie swoich uczuć to też prostytucja.
Let's see how long it will last. I think just a few more days.
 

insomniaa
 
"Ciągle chodzę, w te same miejsca,
Bo gdzie indziej
Miałbym być?
Ja nie szukam, ja wszystko mam!
Teraz trzymam to w rękach, bo nie chcę
Wypuścić już nic.
Nie chcę przygód, ja ciebie mam, ciebie mam!"
(Paweł Domagała - "Weź nie pytaj")

[masz rację Misiu, ta piosenka jest o nas <3 ]



Zeszłej nocy przespałam tylko 5h, więc powinnam czuć się jak zombie, a o dziwo mam zupełnie odwrotnie. Baterie naładowane na full - nie spać, zwiedzać i do rana zapierdalać! ;D

Letnie noce są tak gorące, że nie chce się spać.
Są ludzie dla których warto odłożyć sen na później ;*
(Dobrze, że sąsiedzi hałasują o 3 nad ranem ;D)

Dzisiaj cały dzień na misjach: robienie przetworów (diabelskie ogórki i kompot z gruszek już leżakują w magicznej szafie ^^), kontrola magicznej szafy, sprzątanie podwórka, obcinanie żywopłotów, potem szoping wielkogabarytowy z Bratem, w międzyczasie pogaduchy (szkoda, że tak krótko). A wieczorem puzzle dla dużych dzieci - składaliśmy z Bratem grilla.

Dopiero przed chwilą mogłam sobie pozwolić na relaks w postaci picia absyntu zgodnie z rytuałem. Absynt nadal mi nie smakuje, ale piję, bo jest dekadencki i piją go artyści albo degeneraci. Nie wiem do której opcji mam bliżej ;D


PS: zapomniałam napisać, że w niedzielę minęło mi 5 lat w Centrum Dowodzenia Wszechświatem. Jedyna refleksja jaka mnie nachodzi to to, że praca w kebabie dla darmowego żarcia jest jak granie w pornosach dla darmowego seksu - niby płacą, ale dupa zdewastowana xD

PS2: Zaginiony gdzieś w Europie Rysiek odnalazł się pewnego dnia w machnięciu ręką na messengerze. Cud! Okazało się, że zjeżdża do Polszy akurat w moje urodziny ^^

PS3: muszę wyszorować policzek pumeksem ;/ Fuj fuj fuj ;/

PS4: paczka, która ma dotrzeć na niedzielę, jeszcze nawet nie wyruszyła. Czasami mam ochotę zrobić zamach na to Allegro -.-

PS5: I would tell you to go to hell but I work there and don't want to see you everyday, you ugly two-faced bitch.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Niby jeszcze nie piątek, a mi już źle... Zwariuję bez Ciebie ;/ Ciągle mi Ciebie mało... Ostatnio nie mamy kiedy się sobą nacieszyć.
Kocham Cię ;* Nawet wtedy, gdy majaczysz przez sen, bo sobie coś ubzdurałeś ;D

_________________________________________________________
Sekundy uszyte z pozłacanej waty...
 

insomniaa
 
Gorrrąsoooo!

Pogoda ostatnio mnie dobija. W busie w drodze do pracy działa tylko "klamotyzacja" - otwarte okno, tylko trzeba dobrze usiąść, żeby czuć przewiew. W pracy klimatyzacji nie ma ale klimat jest. Stojąc przy grillu czuję się jak u słonia pod pachą.

Ale są też plusy gorrrącej atmosfery (co widać w kalendarzu ^^).
Normalnie porno i duszno ;D
Nie wiem co się dzieje, ale mi się to podoba.
A w międzyczasie jaram się zdjęciami topless (poproszę więcej!).


Piątkowe zaćmienie Księżyca trochę mnie rozczarowało. Tak się na nie nakręcałam, a najlepsza część widowiska zasłonięta była chmurami. Na szczęście załapałam się na wyjście z półcienia - akurat jak dotarłam na Wylęgarnię Smoków, to niebo się przejaśniło. Szkoda tylko, że nie mam dobrego sprzętu do robiebia zdjęć takim zjawiskom...


W sobotę gorąca linia psychiatryczna rozgrzała się do czerwoności, a ja miałam ochotę zrobić sobie lobotomię widelcem. Czasem już naprawdę nie mam do tego siły. Ręce i cycki opadają...


Weekend minął... hmmm... co tu dużo gadać, po prostu minął i tyle. I dobrze. Inaczej miało to wszystko wyglądać, no ale przecież nie mam na to wpływu.


Jeżeli poniedziałek zacznie się dobrze, to znaczy, że zło pierdolnie znienacka.
Poniedziałek zaczął się chujowo, bo pobudka o 7.35 nic dobrego nie wróży. A zło jak miało pierdolnąć tak pierdolnęło. Przeznaczenia nie oszukasz.

Byle tylko przeżyć jutro. Tzn. przedpołudnie będzie miłe, ale jak wiadomo miłe złego początki.
Na środę pojawiła się propozycja od mojego Onko-Triangle, może trochę pourbexujemy.


PS: mój Bosiek to nie pies tylko tygrys szablozębny. Położyłam się dzisiaj na hamaku to przylazł i ugryzł mnie w pachę. 10 kg czystego kudłatego zła.

PS2: zapomniałam ostatnio wrzucić głupawki:
-Kurwy na dźwigu auuuu!
-Głowa w betoniarce auuuu!
-Auuuuuuusweiskontrolle! xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Bilans biochemiczny mi się ostatnio nie zgadza. Za dużo kortyzolu, za mało endorfin i adrenaliny. Trzeba coś z tym zrobić.

"Zostawiam wszystko w tle, adrenaliny chcę
Dziś nic nie liczy się, chcę w ciemno z Tobą biec
Zamykam oczy, by móc w Tobie zatracić się
Mieć Ciebie na już, teraz i tu
Zostawiam wszystko w tle, dziś nic nie liczy się"
(Lanberry - "Nieznajomy")

_________________________________________________________
Liczyłam na rozmowę, a jedyne co dostaję to język migowy. Nie będę się narzucać. Nie to nie.
 

insomniaa
 
Lubię las. Bo co innego można lubić, kiedy do lasu ma się bliżej niż do cywilizacji. Lubię spacerować godzinami, włóczyć się bez celu po dziczy. Stała trasa liczy prawie 10km, taki dystans wystarczy, żeby poukładać myśli i (nomen omen) nabrać dystansu do wszystkiego.

Zazwyczaj do lasu chodzę sama, w niedzielę rano miałam wyjątkowo towarzystwo i to najlepsze z możliwych ;*
Moje Szczęście było przynętą na gzy i komary ;D
Grzyby jeszcze się nie pokazały, za to obrodziły inne dary lasu:
borowki.jpg

jagody.jpg

jezyny.jpg

maliny.jpg

No ale nie można przecież ciągle chować się w dziczy. Czasem trzeba wyjść do ludzi.
Zrobiliśmy drugą edycję wylęgarniano-smoczanego Projektu X ;D  Tutaj po prostu nie da się zrobić kameralnej imprezy ;D Ale to dobrze, bo im więcej ludzi tym lepiej! Brakowało mi tylko jednej mordki, no ale kiedyś nadrobimy (mam nadzieję).

Najprostszy przepis na uszczęśliwienie gości: lemoniada z syropem z kwiatu bzu i serniko-brownie z owocami leśnymi ^^ W życiu nie nasłuchałam się tylu komplementów!
Chociaż dla mnie namber łan to ogórki po meksykańsku od Kromeczki ;D

Zrobiłam w końcu "chillout zone" - powiesiłam hamak, ale to raczej dla mojego Miśka, bo ja nie mam czasu się wylegiwać, bo muszę latać i przynosić Miśkowi kawkę i piwo ;D
A tak całkiem serio - hamak okupuję wieczorami, gdy wyprowadzam Bośka na spacer. Tylko wtedy muszę się pilnować, żeby w nim nie zasnąć.

Niedzielny grill przeciągnął się do wieczora. To już chyba tradycja tego miejsca, że po zmroku wypływają różne dziwne wyznania ;D


A wracając do serniko-brownie... Receptura perfekto, ale muszę popracować nad prezentacją:
ciacho.jpg
 

insomniaa
 
"You got a fast car
I want a ticket to anywhere
Maybe we can make a deal
Maybe together we can get somewhere
Any place is better
Starting from zero got nothing to lose
Maybe we'll make something
Me, myself I got nothing to prove"
(Tracy Chapman - "Fast car")


US Car Convention w Dreźnie zaliczone! ^^

Mieliśmy szczęście, bo akurat trafiliśmy na paradę aut i mogliśmy je wszystkie obejrzeć, oszczędzając przy tym parę € na bilecie wstępu.

Misiek zrobił mnóstwo zdjęć, a fotografował mniej więcej do połowy parady. Z tego ogromu wybrałam moim zdaniem najciekawsze:
DSC_0584.JPG

DSC_0589.JPG

DSC_0590.JPG

DSC_0597.JPG

DSC_0609.JPG

DSC_0612.JPG

DSC_0630.JPG

DSC_0632.JPG

DSC_0637.JPG

DSC_0638.JPG

DSC_0639.JPG

DSC_0640.JPG

DSC_0642.JPG

Zaoszczędzone euraki przelaliśmy na procent w bardzo przyjemnej restauracji z pięknym ogródkiem.

Później wybraliśmy się na spacer po rynku. Zatrzymaliśmy się w restauracji Kutscherschaenke - pyszne jedzonko, miła obsługa i przyzwoite ceny.
Po obiedzie chwila rozpusty dla podniebienia i dla portfela w Camondas Schokoladen-Kontor. Miejsce idealne dla smakoszy pralinek. Ceny bolą, ale było warto. A pralinka pistacjowa to chyba najpyszniejsze co w życiu jadłam, normalnie ooorgazm! ^^

Drezno ma swój urok. Lubię to miasto, bo kojarzy mi się z miłymi chwilami spędzonymi w gronie fajnych ludzi.
Chciałabym tam wrócić jeszcze nie raz. Mam nadzieję, że w tym samym składzie.
 

insomniaa
 
"I can give you this sweet symphony
And I hope it makes you feel fine
And it's all that you can get from me
It will always be by your side"
(Sunrise Avenue - "Sweet Symphony")


Miała być poważna rozkmina, ale mam za dobry humor i nie chcę go sobie psuć. Aż dziwne, że po takim dniu, po łzach i wkurwach, uśmiech ciśnie się na ryj.

Mam mętlik w głowie i zastanawiam się co dalej zrobić z moim życiem. Jak ktoś stoi w miejscu to tak naprawdę się cofa... Takie prawo życiowej dynamiki. Ja chyba robię moonwalk ;D
Może jednak warto poczekać... Przyjdzie czas, będzie rada.


Moja Kromeczka mi ostatnio nasłodziła ;D
"Martunia niunia niunia skarbuś malutki jajniczek słodziutki pierożek bąbelek" xD

Dzisiaj w pracy śpiewałyśmy "Candy":
"SkaŁbie jesteś mi potrzebny, gdy wszystko mi działa na neŁwy, gdy cały ten świat mnie przeŁasta i było nie Łaz tak" xD

Gdy Miś jest z nami na zmianie to pewnie ma ochotę sobie w łeb strzelić ;D Takie z nas dwa pieŁdolce xD

_________________________________________________________
Jedno słowo i uśmiech na pysku od ucha po pachy ^^
Potrafisz sprawić, że cieszę się do telefonu jak pojebana ;D ;*
 

insomniaa
 
Co to bierny odpoczynek?
Nie mam pojęcia. Nie znam. Nie umiem.

W środę byłam od rana na wysokich obrotach (mimo strasznego niewyspania, ale bywają takie noce kiedy warto odłożyć sen na później).

Nazbierałam wiśni, nastawiłam wiśniówkę.
Potem poszłam na spacer do lasu (przyzwyczajam się xD) i nazbierałam trochę jagód, poziomek i malin, chociaż celem nie były zbiory tylko rekreacja.

Potrzebuję takiego resetu. Tylko ja i ta przejmująca cisza, która niejednego by dobiła. Mnie to uspokaja, pozwala poukładać myśli. Łażę po lesie i gadam do siebie. Pomaga? Wmawiam sobie, że tak.


Po południu pojechałam do Pyszczka. Ugotowaliśmy obiad, a po obiedzie poszliśmy do A. i M. ze spóźnionymi prezentami urodzinowymi. Były ploteczki na balkonie, drinki i koteł, który chciał pożreć Miśka przez szybę ;D
Później wieczorny spacer do domu a po drodze ciężkie życiowe rozkminy.


A dzisiaj z owoców leśnych powstało to:
deser.jpg


----------------------------------------------------------------------------------------------------
J. podrzucił mi książkę, więc siedzę i czytam. Czytam już nie pierwszy raz, ale mam nadzieję, że tym razem zrozumiem dużo więcej. Ta wiedza może mi się teraz przydać.

Wczoraj uświadomiłam sobie kilka rzeczy.
Wiem, że Ty tego nie rozumiesz, ale cieszę się, że mimo to szanujesz.

_________________________________________________________
Pewien niezwykle inteligentny mężczyzna powiedział mi ostatnio, że powinnam kiedyś wydać książkę.
Od tamtej pory rozkminiam ten temat.
Z jednej strony spoko. Teraz byle kto może sobie wydać książkę i stać się kimś. Jestem byle kim, więc pierwsze kryterium już spełniam.
Tylko o czym miałabym pisać? Tak jak tu: trochę o życiu, trochę o dupie? Na blogu jest łatwiej, bo każdy wpis jest osobno, a w książce wszystko powinno się jakoś trzymać kupy.
Aaa jebać! Kto by to wgl kupił? Bo moim najwierniejszym Czytaczom wręczyłabym egzemplarze w prezencie.
Obawiam się, że książka by się nie sprzedała, za to poszła by fama, że sprzedała się Insomniaa.
Jebać komercję! Jeszcze nie jestem tak biedna, żeby książki wydawać ;D
 

insomniaa
 
"Bo jesteś ty. Znów przy mnie budzisz się
Bo jesteś ty i wciąż czuję, że...
Bo jesteś ty, cóż więcej mógłbym chcieć?
Bo jesteś tu i proszę zostań już (...)
Bo jesteś ty, zaczynasz ze mną dzień
Bo jesteś wciąż, gdy zaczyna się noc
Już wszystko mam. Cóż więcej mógłbym chcieć?
Bo jesteś tu i zawsze tu bądź"
(Krzysztof Krawczyk - "Bo jesteś ty")

[Piosenka z przesłaniem do Ciebie. Kocham zasypiać wtulając się w Ciebie i kocham budzić się obok Ciebie. Nie ważne jak mija dzień, liczy się tylko to, by zasnąć w Twoich ramionach. Nie potrzeba mi niczego więcej. Bo jesteś Ty ;* )


W sobotę po pracy zjechaliśmy z Miśkiem na Wylęgarnię Smoków. Zaliczyliśmy nocne manewry przy piwie z Bratem, jak za starych dobrych czasów. Były dobre rozkminy i analizy psychologiczne pokurwionych ludzi.

W niedzielę mój Miś musiał pojechać na misję, a ja kręciłam się po domu w oczekiwaniu aż wróci i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.

Po południu chcieliśmy zrobić grilla, ale deszcz pogonił nas do domu.

Wieczorem pojechaliśmy z Bratem i Bratową na Bagdad na koncert Krzysztofa Krawczyka i Edyty Górniak. (Andromeda Bagdad! xD)
Krawczyk z playbacku to może nie był szczyt moich marzeń, ale publika bawiła się przednio. Te wszystkie gimby śpiewające "Chciałem być marynarzem" ;D No i kolega machający palmą (chyba ryżu za dużo posypali xD).
Później Edyta Górniak opalona jak dwóch murzynów na raz, odziana w szlafrok. A cała oprawa - stroboskopy i bas łamiący żebra. Tymczasem z tyłu jakaś marudna baba drąca pizdę. No słabo.

Za to my bawiliśmy się zajebiście, najlepiej w przerwie między koncertami, gdy śmieszkowaliśmy pod sceną:
<na scenę wychodzi postawny brodaty facet z latarką czołówką>
-A to chyba górnik prosto z kopalni.
-Jaaa, chopie, ja prosto z gruby dupia, a nie z dansingu! ;D
A propos kopalni...:
-Ten Kammeleon nawet ubrać się nie potrafi, w czarnym dresie przyjechał.
-Bo on się przebrał za węgiel! ;D

W drodze powrotnej "kolumbijski kebab", czyli live stream z busa Krzysztofa Krawczyka xD

Wniosek z imprezy: nie ważne gdzie, nie ważne jaka muzyka, najważniejsze z jaką ekipą! Z tymi ludźmi to ja mogę jechać nawet na koniec świata na mongolski balet ;D


W psychiatryku razem z K. wprowadzamy M. w stan psychozy łażąc za nim i śpiewając:
"Zbuduję Ci dom,
będziesz miała schron,
taki szaaałas na hałaaas.
I zasadzę brzozę tuż za rogiem,
żebyś latem miała cień.
Zawiozę do szkoły,
każde z naszych dwudziestu pięciu dzieci"
:D

Wieczorem załatwianie ciemnych interesów ;D

A późnym wieczorem prawie dwie godziny ploteczek przez telefon z A. (stąd właśnie ta obsuwa na blogu).


Miałam napisać coś jeszcze, ale po pierwsze nie mam już czasu, a po drugie za dużo słów i lepiej zrobić z tego materiał na kolejny wpis (prywatny?)

Czas pokaże... Czas, który z każdą sekundą przynosi mi nowy materiał na bloga... Ech, trzeba w końcu się wyspać.
good night & good luck
Ins.
 

 

Kategorie blogów