Wpisy oznaczone tagiem "ćwiczenia" (1000)  

kraseczka
 
W piątek miałam 25 urodziny . Jakoś szczególnie ich nie obchodziłam, wybrałam się z S. na kawę i ciasto.
Mówiłam, że ma nic mi nie kupować z tej okazji, pójdziemy coś zjeść i tyle.
No i kupił. I teraz ja muszę kupić coś jemu. I właśnie dlatego nie chcę otrzymywać prezentów, bo po pierwsze nigdy nie wiem co chcę dostać, ani nie wiem co mam potem kupić tej drugiej osobie. Wolę iść do kina , coś zjeść dobrego i tyle.
No ale trudno, kupił to kupił. Dostałam naszyjnik złotą ważkę z YES.
Taka, jak na moim tatuażu.
Ogólnie wolę srebro, złoto jakoś mi się nie podoba, no ale trzeba będzie nosić.
S urodziny ma za dwa tygodnie i no teraz ja muszę coś wymyślić. Nawet nie wiem co on lubi. Czyta jakieś historyczne książki, lubi jazdę na rowerze. To tyle haha. No postawił mnie w niefajnej sytuacji.
Myślałam może żeby mu kupić jakieś fajne pojemniki ,,lunchboxy" na jedzenie, bo w pracy z nich korzysta. Pracuje często w terenie i zabiera te pudełka ze sobą . No ale nie wiem zobaczymy. Może coś innego jeszcze wymyślę. Jestem zwolenniczką praktycznych prezentów.
Szukam cały czas lepszej pracy no ale ciężko idzie.
Mam nadzieję że w końcu coś znajdę .
W ogóle  to ja jakiś dzikus jestem. Ani trochę nie mam ochoty poznawać jego rodziców, znajomych i w ogóle. A on już zaczyna nalegać. Nie nadaje się chyba do życia we dwoje coś tak czuję.
No i kwestia mieszkania razem. Też to u nas problem.
On ma swoje mieszkanie, spłaca kredyt. Ale to jego mieszkanko jest dosłownie dla jednej osoby. Nie żartuję. Dla drugiej już tam nie ma miejsca. Nawet nie ma miejsca na jakaś szafę na ciuchy czy półkę w łazience.
Jakby nie miał swojego mieszkanie to moglibyśmy razem coś wynająć. Ale wątpię żeby chciał iść na wynajem, mając swoje mieszkanie.
Ja ciągle mieszkam z matką niestety, więc muszę pomyśleć jak się stąd wynieść. Będę musiała coś wynająć pewnie z innymi współlokatorami bo na samodzielne mieszkanie nie będzie mnie stać.
A dieta u mnie wygląda tak. Od pn-piątku super. Ale za to sobota i niedziela obżarstwo. Więc tak to bywa.
  • awatar kawooszkaa: Z tego co czytam to niepotrzebnie stwarzasz problemy! Chłopak się naprawdę stara a ty narzekasz. Docen to i nie rob z siebie 'księżniczki' bo życie cie jeszcze nauczy pokory,zobaczysz.
  • awatar black5775: Czytam Twoje wpisy od dawna i wybacz ze to napisze ale zgadzam sie z opinia kawoszki, jakbys zupelnie niedoceniala tego co robi S. A skoro nie chcesz poznawac jego rodziny ani razem zamieszkac to moze zastanow sie czy chcesz z nim byc tak na powaznie. Z Twoich wpisow wnioskuje mega olewczy stosunek co do niego
Pokaż wszystkie (2) ›
 

colorfulblack
 
To mój 18-dzień na Seronil'u. W ciągu tego czasu miałam kompulsy dwa razy, po których sprowokowałam wymioty. Poza tym nie miałam kompulsów, staram się jeść racjonalnie, zdrowo. Nie pamiętam, kiedy wcześniej tak długo udało mi się wytrwać. Przed rozpoczęciem leczenia, potrafiłam zwracać po cztery razy w tygodniu. Nie umiałam jeść. Nie panowałam nad tym.
Nie uważam, że już się tego nauczyłam, ale pomalutku odzyskuję nadzieję, że nie wrócę znów do bulimii.
Zauważyłam, że ja nie wymiotuję, gdy mam po prostu ochotę na coś, tylko gdy się czymś denerwuję, gdy coś mi w życiu nie wychodzi, a ta uczta nawet nie sprawia mi przyjemności. Jem i w pewnym momencie nie czuję smaku.
Treningi dużo mi pomagają.
Dziś byłam na trampolinach z interwałami, a później na pilates'ie. Uwielbiam ćwiczyć do utraty tchu.

Zauważyłam również, że alkohol mnie wyprowadza z tego wewnętrznego spokoju, który staram się naprawić. Po procentach mam gorszy humor. Tylko ciężko jest nie ponieść się imprezie w weekend.. zwłaszcza, będąc studentem.

A co do facetów, to na razie mam ich dość. Nie przyjmuję żadnych zaproszeń na ponowne spotkania z poprzednimi, bo nie jestem na to gotowa. Gdy znów dojdę do siebie, nabiorę wewnętrznego spokoju i równowagi w życiu, to może dam sobie szansę na miłość. Aktualnie muszę obdarzyć nią tylko siebie.
  • awatar Bad Bunny: Twoja wypowiedź bardzo kontrastuje z tym, co napisałaś 14-go maja. Dobrze, że doszłaś do wniosku, że warto skupić się na sobie i swoich potrzebach. Nikt na świecie nie powinien być ważniejszy od Ciebie samej.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

naswoim
 
Wpis tylko dla znajomych
Zagubiona mama:

Wpis tylko dla znajomych

 

akinomvera
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

inevermind
 
Kolejny powrót.
Tym razem się uda. Mam motywację. Tak wiem- gadam tak za każdym razem kiedy wracam. Jednak tym razem jest inaczej, mam kogoś.
Mój M. też postanowił ćwiczyć. Co prawda on chce nabrać masy i mięśni, ale razem postanowiliśmy nie jeść słodyczy, nie pić słodkich napoi, nie jeść śmieci typu chipsy i fastfoody - bo chyba u niego nie polega to na tym aby załapać cholesterol i cukrzyce, ale żeby zdrowo nabrać masy. On był już ostatnią osobą, z którą sobie na to pozwalałam i co prawda mówi, że dla niego jestem śliczna i nic nie muszę robić, ale jeśli potrzebuje jego motywacji - to będzie mnie wspierał. Wierzę, że dzięki temu się uda.

Kto jest jeszcze ze mną?
Screenshot_2016-12-14-15-57-41-1.png
  • awatar m i s t l e: Ja chodzę na siłownie od 3 miesięcy 1/2 razy w tygodniu na ćwiczenia siłowe i bieżnie. Jest tylko wzrost masy mięśniowej, a nie chudnięcie dlatego zaczynam restrykcyjną dietę (z dążeniem do coraz mniejszych wartości kcal z dnia). Będę zaglądała jak sobie radzisz, masz moje wsparcie, powodzenia!
  • awatar Nesmireth: Damy radę!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

nowysens
 
Better word by Kating: Ale że jak to tak wrócić :O

No hej ! >:D

Pisałam tu ostatni raz kiedy byłam chyba pod koniec gimnazjum... a teraz kończę juz 1 rok studiów :O

Dużo się działo, za dużo. Jak na tak młodą osobę która psychicznie była samotna mimo znajomych i rodziny. Nie czas na opowieści.

Brakuje mi systematyczności w tym co robię, pisałam tu kiedyś regularnie i chciałabym do tego wrócić :)


Co do mojego sposobu odżywiania się i aktywności.
Jestem wegetarianką od 1,5 roku i małymi krokami chce przejść na weganizm <3
Nawyki żywieniowe nie zbyt dobre, ale zmieniam się
Wpadła siłownia, chodziłam intensywnie momentami a czasami kompletnie. Jak wpisałam w plan to poszłam, jednak czasami miałam opcję iść na siłownię albo spać i wiadomo co wygrywało >:|

Złe samopoczucie, młody wiek a czuje się jak na 60 lat, zły wygląd ubrań które mi się podobają gdy już je założę, ślub siostry za rok .. i można by długo wymieniać

Wiem że robię to teraz DLA SIEBIE. Nie tak jak było to 4 lata temu... stąd te skutki


b32e992a17925b9ba5b43bb8252e413d.jpg


Kating
  • awatar zjawisko dyfuzjii: ciekawe jak to będzie ;) weganizm ciekawy jest, ale trudno przejść - ja bym np nie mogła :P powodzenia :3
  • awatar moje.treningi: Myślałaś kiedyś o wykupieniu diety?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

pingeromania22
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

miss-independent18
 
.Miss Independent.:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kraseczka
 
Przez 2 lata ponad jadłam zdrowo, ćwiczyłam regularnie a teraz moją wymówką jest brak czasu.Schudłam ponad 10 kg. Teraz wróciły mi ponad 3  
Brak czasu na ćwiczenia, brak czasu na gotowanie. To moja wymówka.
2 lata intensywnego dbania o sobie po to żeby teraz to zmarnować? Nie chcę tego. Moja waga na dziś to 52,9 kg.
Od ponad roku nie mogę się ogarnąć.
W pracy o 7 .00 jem jakąś bułkę z serem i ogórkiem kiszonym. Rano piję jeszcze kawę.
No i potem o 9 jestem znowu głodna. Jem jakieś owoce , które sobie przyniosłam zazwyczaj 2 banany i jabłko. Potem o 12 jem znowu albo drugą bułkę , albo jakiś ryż na mleku.
Bywa i tak że zjem o 7 i potem nie ma czasu nic zjeść bo tyle ludzi. Jem po pracy dopiero. Więc różnie to bywa.
No i potem po pracy idę do baru na obiad. Bo w domu jestem o 17 i zanim bym coś ugotowała i ogarnęła ten syf to by była 19. No i biorę albo pulpety z ziemniakami albo gołąbka. No i tu jest problem bo po tym obiedzie potrafię zajrzeć jeszcze do maka albo iść na kebaba. Do tego w międzyczasie jakieś słodycze.
Nie wiem co się stało z moją psychiką .
Nie radzę sobie .
Ale kiedyś potrafiłam się ogarnąć  
Zrobię to i teraz.
Przez to wszystko rozepchałam sobie żołądek tak, że mogłabym jeść i jeść.

Dam radę. W szafie wiszą ulubione ciuszki które czekają aż schudnę te 3 kg.

No dobra koniec o diecie . Teraz o pracy.
________________________________________________________________________________________________________Mam umowę do końca marca. Na zastępstwo.
Kierowniczka już zapowiedziała że w marcu robią konkurs i bardzo na mnie liczy.
Pracuję w MOPSIE.
Przyjmuję wnioski o świadczenia.
Tyle że ja mam techniczne wykształcenie i nie widzę tam dla siebie przyszłości.
Nie pasjonuje mnie to, nie widzę dla siebie rozwoju tam , no chyba rozumiecie.
Obawiam się że tu w tym MOPSIE utknę w miejscu bo nie mam odpowiedniego wykształcenia, żeby jakoś piać się w górę.
Dlatego nie ukrywam że interesuję się pracą bardziej w swoim zawodzie.
No i dobra póki nie mam nic lepszego na oku no to stanę do tego konkursu. Ale jak wygram i mnie zatrudnią a jak po jakiś np. 2 czy 3 miesiącach  trafi się coś lepszego to będzie głupio no nie?
Walne im wypowiedzeniem bo znalazłam coś lepszego, jak oni mnie wcześniej wyszkolili i zrobili konkurs.
Wiem, że inni by się tym nie przejmowali ale ja tak.
Z jednej strony jestem tu bo nie ma nic lepszego, ale w międzyczasie szukam czegoś innego.
Odeszłybyście w takim przypadku jakby była taka okazja? Bez wyrzutów sumienia??
________________________________________________________________________________________________________
Związek. Układa się nam z S. całkiem dobrze.
Jest 8 lat starszy ode mnie . Ale to w niczym w ogóle nie przeszkadza.
Nawet zaczyna wspominać coś o wspólnym mieszkaniu.
Dla mnie jeszcze trochę za szybko, ale jak będę mieć w końcu normalną umowę to i tak planuję się wynieść chociażby na stancję.
Mam już dość mieszkania z mamą.
I te dojazdy też męczą.
Tylko że mam 1700 na rękę i boję się że będzie na styk.
Tym bardziej że ja muszę mieć w rezerwie te 200-300 zł miesięcznie na lekarza bo mam problemy z żołądkiem i cerą i nigdy nie wiadomo kiedy trzeba będzie zawitać.
Boidupa jestem trochę , a i jeszcze chciałam na prawko odłożyć. A jak się wyprowadzę to małe szanse że coś odłożę. No ale takie życie.
A wy co byście wybrały??
Pozdrawiam i do następnego.
  • awatar mąka krupczatka: Odnośnie pracy... Stawaj do konkursu! Jeśli znajdziesz coś lepszego to wcale nie będzie głupio zrezygnować! Tak samo możesz powiedzieć, że oni głupio robią organizując jakiś konkurs na Twoje stanowisko. Po co konkurs, skoro Ty już tam pracujesz? Sorry, za te słowa ale system ma nas w dupie. Źle się czujesz w tamtej pracy? Spoko, wysyłaj cv i list motywacyjny, ale ni jedno, nie dwa a 60! Nie żartuje! W końcu znajdzie się ta wymarzona praca! Mówisz, że nie masz kwalifikacji! DO ROBOTY! Na kurs, na studia podyplomowe! Rozwijać się! Samym jojczeniem nad sobą nic nie osiągniesz! Słuchaj, ja swoją karierę zawodową zaczęłam w pracy w przedszkolach myśląc sobie: ojeju jak dobrze byłoby pracować z seniorami. No ale tak jojczałam przez 2 lata, aż wzięłam się do roboty. Napisałam dobre cv i list motywacyjny pod miejsce pracy w którym chciałam pracować! Wysłałam wspomniane 60 cv i zgadnij kto teraz pracuje w geriatrii? Zgadnij kto skończył podyplomówkę w tym temacie? CHCIEĆ ZNACZY MÓC! :)
  • awatar kraseczka: @mąka krupczatka: Dziś byłam na jendej rozmowie . W szpitalu wojewódzkim na Inspektora w dziale technicznym. Praca 7.30-15. Niecały etat . Ledwo ponad 2000 brutto plus kiedyś tam jakieś dodatki za stażowe....
Pokaż wszystkie (2) ›
 

missinggirl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

muzunguorlik
 
  • awatar wiosna radosna: Łukaszu, właśnie tego nie rozumiem. Skoro chcesz prowadzić bloga na Pingerze, czemu dajesz linki do innego? Liczę na odpowiedź :-)
  • awatar Lukas Muzungu Orlik: @wiosna radosna: Bo na pingerze muszę pomniejszać każde zdjęcie, a poza tym nie dodają mi się zdjęcia. A chcę pozostać z *Wami* w kontakcie :)
  • awatar wiosna radosna: @Lukas Muzungu Orlik: Ok. Rozumiem. Tak na "marginesie": Miło,że do nas wróciłeś :-)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

nolciak
 
Nolciak: Prostym ćwiczeniem na boczki (poświąteczne i nie tylko ;)) jest po prostu przenoszenie piłki.
Można ją zastąpić także innym przedmiotem, o odpowiednio ciężkiej wadze.
Siadamy na podłodze i unosimy zgięte nogi do góry. Trzymany w rekach piłkę, którą przenosimy raz na lewy, raz na prawy bok, dotykając nią do podłogi.
Ćwiczenie powtarzamy 20 razy, potem można zwiększyć je o 5 w kolejnych tygodniach.
 

agnessia
 
KONIEC z gotowymi sałatkami przepełnionymi majonezem, kupowanymi na wagę w sklepie przy mieszkaniu
KONIEC z czekoladą i wszelkiego rodzaju batonikami
KONIEC z jedzeniem tostów w nocy
KONIEC z szybkimi przekąsami, bo przecież sesja się zbliża i nie mam czasu na gotowanie
KONIEC KONIEC KONIEC KONIEC!!

Zbieram się właśnie i lecę na siłownię, w lodówce czekają na mnie grejpfruty gdy najdzie mnie nagła ochota na przekąszenie czegoś, aby się rozbudzić zamiast przesłodzonej mocnej kawy piję Yerba mate.


Cheap-Gyms.jpg


Zaczynam po raz 90348, ale co tam.. choćbym i teraz nie wytrwała to zacznę raz jeszcze :D


7285-fit-girl.jpg
 

 

Kategorie blogów