Wpisy oznaczone tagiem "świnka" (51)  

uran56
 
Darmowe top ogłoszenia 24h i bezpłatne anonse, sprzedam - kupię, Zwierzęta:

Akcesoria dla zwierząt - Akwarystyka, rybki - Egzotyczne - Gady i płazy - Gołębie - Gryzonie - Koty - Króliki - Oddam - Psy Ptaki - Przyjmę - Schroniska - Sklepy zoologiczne - Zwierzęta gospodarcze


#zwierzęta #zwierzak #zwierzę #akcesoria #Akwarystyka #rybki #rybka #ryba #Egzotyczne #Gady #gad #płazy #płaz #Gołębie #Gryzonie #gryzoń #Koty #kot #Króliki #królik #świnka #Oddam #Psy #pies #Ptaki #ptak #Przyjmę #Schroniska #schronisko #SklepZoologiczny #zoo #zoologiczny #koń #krowa #owca #baran #byk #kogut #kura #kaczka #gęś #klatka #indyk #zając #mysz #szczur #mucha #stado



bazarek.net.pl/(…)ogloszenia-zwierzeta-darmowe-anon…



ogłoszenia zwierzęta.jpg
 

kou01
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Kou.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

chmurkowata
 
szydelkowa-planeta.blogspot.com/(…)franciszek-chrum…
     Pewnie niektórzy z Was znają węża Hieronima. Franciszek to jeden z jego przyjaciół. Pojawił się na planecie Hieronimii zupełnym przypadkiem, zgubił drogę, ale cała planeta i stworzenia, które tam mieszkały tak mu się spodobały, że postanowił wybudować sobie tam swój domek i zamieszkać razem z nimi pośród kwiatów.
     Franciszek Chrum Chrum był uważany przez wszystkich za bardzo grzeczne i uprzejme zwierzątko. Zawsze chętny do pomocy, wesoło bawił się z innymi i nigdy nie narzekał. Był trochę nieśmiały, ale nikomu to nie przeszkadzało. Przy domku miał ogródek i często można było zauważyć jak swoją ulubioną niebieską konewką, podlewa kwiatki. Wyglądał przy tym tak niewinnie i różowo. Ach jakże zdziwiłyby się inne zwierzątka, gdyby wiedziały, że ten z pozoru niewinny prosiaczek, wcale aż taki niewinny nie jest. Franciszek bowiem na okrągło... zazdrościł.
   Najpierw były to pojawiające się od czasu do czasu i szybko ulatniające się myśli. Na przykład: "ach, jaki piękny długi i czerwony język ma wąż Hieronim. Szkoda, że ja takiego nie mam" lub "ach, jakie olbrzymie ostre zęby ma smok Januszek, też chciałbym takie mieć". Myśli te nie przeszkadzały jednak prosiaczkowi. Szybko o nich zapominał i dalej zajmował się swoim ogródkiem.
     Z czasem coś się zmieniło. A zaczęło się od pewnej z pozoru zwyczajnej rozmowy.
Pewnego dnia Franciszek pracując właśnie na grządce z warzywami, zauważył przechodzącego, biegnącą nieopodal ścieżką, węża Hieronima. Tym co przykuło jego uwagę, nie był jednak sam wąż, ani nawet jego piękny język, a wielki kapelusz, który to ów miał na sobie.
- Dzień dobry Franiu ssss! Jak rosną marchewki ssss? - Zagadnął uprzejmie wąż, jeszcze do niedawna siejący postrach w całym wszechświecie.
- Dzień dobry wężu - odpowiedział prosiaczek, wpatrując się jak urzeczony w kapelusz. - Marchewki? Taaak, rosną rosną - rzucił roztargniony. - Widzę, że masz nowy kapelusz - dodał z pozoru obojętnie.
- To prawda sss! - syknął radośnie wąż. - Dostałem go w prezencie od Celinki ssss. Podoba Ci się ssss?
Prosiaczek spuścił głowę i zaczął intensywnie dziabać motyką dookoła marchewek.
- Taaak, jest całkiem ładny - mruknął.
     Biedny Franciszek, tak naprawdę był zachwycony kapeluszem. Poczuł jednak coś dziwnego, jakby złość na Hieronima, że ten ma taki piękny kapelusz, a on nie. Trzeba tu wyjaśnić, że prosiaczek niemal od zawsze marzył właśnie o takim nakryciu głowy. Jak na złość jednak nigdy nie mógł sobie takiego kupić, a tutaj proszę Hieronim nie dość, że taki ma to jeszcze dostał go w prezencie! Dla Franciszka to było za dużo. Dotąd lubił węża, ale teraz myślał tylko o wielkiej niesprawiedliwości jakiej doznał. Czemu to Hieronim dostał kapelusz, a nie on?    
 Hieronim najwyraźniej nie zauważył co dzieje się z prosiaczkiem i dalej wesoło gawędził. Potem udał się przed siebie, na swoją ulubioną łąkę, sprawdzić jak wiedzie się motylom. Tymczasem prosiaczek pogrążył się w niewesołych myślach o braku kapelusza i o tym jak pięknie wyglądałoby jego życie, gdyby jego kapeluszowe marzenie się spełniło.
   Niestety okazało się, że nie był to koniec zmartwień prosiaczka. Na drugi dzień odwiedził go smok Januszek. Był to bardzo elegancki pan smok. Zawsze chodził z czarną muchą przymocowaną do szyi. Smok Januszek pracował w przedszkolu, ale tego dnia miał wolne. Dostał zwolnienie lekarskie ponieważ zachorował na rozwłóczkę. Choroba objawiała się nitką sterczącą z końca języka pod dziwnym kątem. Wystarczyła jednak tylko jedna tabletka szydełka i Januszek szybko wrócił do zdrowia. Pozwolił sobie jednak na krótką rekonwalescencję i wtedy to właśnie odwiedził Franciszka. Opowiadał mu o wielu przygodach, które przeżywał w przedszkolu, a prosiaczkowi coraz trudniej było zrozumieć dlaczego to nie on jest na miejscu smoka.
- Muszę powiedzieć Ci Franciszku - mówił Januszek spokojnym tonem, jak przystało na smoka. -  że ostatnio wyrosła mi w ogródku oczawnica wodna. Byłem pewien, że nic z tego nie wyjdzie. Podobno rośnie jedynie na planecie Lipy w Proszku. Wyobraź sobie jak bardzo zdziwiłem się kiedy, do mnie zamrugała! Naprawdę jestem wielce zdumiony.
     Franciszek aż zacisnął swoje szydełkowe ząbki. To przecież on powiedział Januszkowi o oczawnicy wodnej i o tym co zrobić, żeby wyrosła w zwyczajnym ogrodzie. Była to jednak bardzo trudna sztuka i do tej pory nikomu się nie udawała. Franciszek miał nadzieję, że będzie tym pierwszym, a teraz okazuje się, że jego marzenie przywłaszczył sobie smok!
Kolejne dni upłynęły Franciszkowi na złoszczeniu się. Ciągle myślał o tym jak Hieronim i Januszek mają od niego lepiej. Ba! Oni wręcz ukradli mu jego marzenia! Franciszek słyszał, że jeśli bardzo się będzie czegoś chciało to na pewno się to spełni. Całymi dniami rozmyślał, więc  o tym, że chce mieć piękny kapelusz taki jak wąż i oczawnicę wodną w ogródku tak jak smok, no i oczywiście chce też przeżywać przygody. Nic jednak z tego nie wychodziło. Wymarzonego kapelusza nigdzie nie mógł kupić, oczawnica nie chciała wykiełkować, a żadna przygoda nie miała miejsca. Prosiaczek denerwował się tym coraz bardziej.
- Przecież każdy mówi, że jeśli się czegoś bardzo pragnie to to się spełnia. Dlaczego u mnie nic takiego się nie dzieje? - mamrotał sam do siebie kompletnie zdruzgotany. - To niesprawiedliwe! Hieronim i Januszek nie zasługują na to, żeby im było tak dobrze i żeby mieli to co chcą. Oni wcale się nie starali. Mają więcej szczęścia niż rozumu!
     Hieronim i Januszek mieli jednak o wiele więcej rozumu niż prosiaczkowi się wydawało. Po pewnym czasie zauważyli, że zwierzątko markotnieje i chyba nawet jest na nich o coś złe.
- Może poprawimy jakoś humor prosiaczkowi. Co o tym myślisz Hieronimie? - zapytał smok.
- Och tak, zróbmy to ssss - ucieszył się wąż. - Mam nawet pomysł ssss. Zróbmy piknik!
   I tak oto przyjaciele prosiaczka zaczęli realizować swój plan. Januszek zrobił smocze kanapki z tajemniczymi składnikami znanymi tylko smokom i upiekł pyszne ciasto rabarbarowe. Z reszty rabarbaru ugotował nawet kompot. Hieronim trochę mu pomagał, ale gotowanie nie było jego mocną stroną. Oznajmił, że kupi prosiaczkowi prezent. Może będzie to jakiś sposób na poprawienie mu nastroju.
     Kiedy wszystko było już gotowe przyjaciele udali się do Franciszka. Prosiaczek nie był chętny na żadne niespodzianki. W myślach złościł się na nich, ale nic o tym nie mówił. Chciał, żeby jak najszybciej się od niego odczepili.
- Nie daj się prosić ssss -  wąż nie dawał za wygraną.
- Chodź z nami. Jeśli coś nie będzie Ci się podobało, damy Ci spokój - powiedział smok.
     Prosiaczek zgodził się w końcu i wyszedł ze swojego domku. Przyjaciele wyciągnęli go na piękną łąkę. Rozłożyli tam mięciutki kocyk i posadzili na nim prosiaczka. Wyciągnęli przepysznie wyglądające jedzenie i picie. Prosiaczek niechętnie zaczął jeść. Mało się odzywał, ale sam fakt, że nie wraca jeszcze do domu, wzięli za dobrą monetę.
- O co więc chodzi Franiu? - zapytał po dłuższej chwili Januszek. - Co Cię trapi?
- Właśnie ssss. Obraziłeś się na nas ssss? - dodał wąż.
      Franciszek siedział wyraźnie naburmuszony. Wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale nie chciało się to z niego wydostać. Wtedy Hieronim wyciągnął swój prezent.
- Prosiaczku, to dla Ciebie ssss. Pomyślałem, że poprawi Ci humor ssss.
      To rzekłszy wąż wyciągnął... kapelusz!
- Nie wiem czy Ci się spodoba ssss. Może nie lubisz kapeluszy ssss. - rzekł zakłopotany wąż.
     Prosiaczek szeroko otworzył swoje małe czarne oczka ze zdumienia. Cały się zarumienił. Teraz zrobiło się mu strasznie głupio. Zazdrościł wężowi kapelusza i tak źle o nim myślał, a tymczasem przyjaciel podarował mu go nawet nie wiedząc, że jest to największym marzeniem prosiaczka.
- Hieronimku! Januszku! - załkał prosiaczek. - Bardzo was przepraszam! Byłem zły, bo zazdrościłem wam, że macie to co ja chcę mieć. Myślałem o was takie okropne rzeczy. Tymczasem wy jeszcze robicie specjalnie dla mnie piknik i kupujecie kapelusz. Wybaczcie mi, proszę.
     Przyjaciele odetchnęli z ulgą i wybaczyli Franciszkowi. Prosiaczek obiecał, że nie będzie już więcej się tak zachowywał, a jeśli coś nie będzie mu się  podobało to zawsze będzie mówił to wężowi i smokowi wprost.
     Od tej pory prosiaczek docenił swoich przyjaciół i cieszył się ich szczęściem zamiast zazdrościć. Wtedy to stała się rzecz niesamowita, w jego ogródku wyrosła oczawnica wodna! Marzenie prosiaczka się spełniło. Co do przygód zaś... o tym opowiem innym razem.
zdjęcie32088.jpg
 

ebook-czytaj-nas
 
Autor: Sy Montgomery  

Międzynarodowy bestseller!

Kiedy Sy przygarnęła cherlawego prosiaka, nie miała pojęcia, że to stworzenie – początkowo nie większe od kota – nie tylko przeżyje i urośnie do ogromnych rozmiarów, ale też podaruje jej to, czego zawsze szukała: rodzinę, dom i przyjaciół.

Christopher Hogwood, bo tak go nazwała, stał się ulubieńcem okolicy. Sąsiedzi przyprowadzali go, gdy uciekał, córki sąsiadki urządzały mu ciepłe kąpiele, a powiększające się grono znajomych zwoziło przepyszne resztki ze swoich stołów.

Inteligencja i sława czarno-białej świni rosły wraz z jej wagą – Chris trafił nawet do radia i telewizji.

Okazał się także wielkim (gdy osiągnął wagę 340 kilogramów, musiał przejść na dietę) nauczycielem życia. Sy Montgomery, jej rodzina, znajomi i przyjaciele nauczyli się dzięki niemu samoakceptacji, doceniania lenistwa i pielęgnowania więzi międzyludzkich.

Ta dobra świnka udowadnia, że jeśli się kocha, niemal wszystko jest możliwe.

„Opowieść nie tyle o zwierzęciu, ile o relacjach między człowiekiem a zwierzęciem – pełnych radości, ale także bólu – i o bogactwie, jakie zwierzęta wnoszą w nasze życie. Wolna od czułostkowości, cudownie napisana książka pełna niespodzianek. Bo czasami trzeba świni, żeby otworzyła nam oczy na to, co w życiu najważniejsze” – John Grogan, autor książki Marley i ja.


Szczegóły publikacji:
czytajnas.nextore.pl/(…)dobra_swinka_dobra__niezwyk…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

icee.teaa
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sweet.insanity
 
Sam nie wiem jak zacząć tego bloga. Mam zamiar opisywać w nim swoją codzienność. Dlaczego? Chociażby dlatego, że nie mam nawet z kim swobodnie porozmawiać. Żałosne, nieprawdaż? Tak czy inaczej zamiast przedłużać ten wstęp, zacznę już lepiej coś pisać.


Wczoraj obudziłem się około 11: 00. Moja luba leżała po mojej lewej stronie. Była odkryta, więc postanowiłem ją przykryć. Delikatnie, tak aby jej nie obudzić, okryłem ją kołdrą i jeszcze delikatniej objąłem ją ramieniem. Ona lekko przebudzona, lecz dalej w półśnie wtuliła się we mnie. W pierwszej chwili byłem na siebie wściekły przez to, że ją zbudziłem, lecz po chwili uspokoiłem się dzięki temu, że znów zasnęła. Stwierdziłem, że ja również jeszcze się zdrzemnę, lecz nie byłem w stanie zasnąć - ponad 12 godzin snu, to dla mnie jednak wystarczająco dużo. Leżałem przytulając moją ukochaną i myśląc czy nie założyć sobie jakiegoś bloga lub konta na youtube, na którym nagrywałbym filmiki z różnych gier. Co prawda nie jestem w tym dobry, ale miałbym pretekst do codziennego odprężania się przed monitorem, a i może trochę grosza wpadłoby do kieszeni. Po kilkunastu minutach sam na sam ze swoimi myślami zacząłem przysypiać, lecz moja śliczność obudziła się tym samym rozbudzając także mnie. Nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji w sprawie moich rozmyśleń, tak więc postanowiłem pomyśleć o tym jeszcze w ciągu dnia. Około 12:13 luba wyszła ode mnie z domu, a ja sam poszedłem wziąć kąpiel, pooglądać jakieś filmiki z youtube na tablecie i trochę się ogarnąć. Po wyjściu z łazienki zjadłem obiad i wysuszyłem włosy, a następnie zmieniłem opatrunek na ranie. Gdy już miałem iść na autobus, aby ponownie spotkać się z ukochaną zauważyłem, że nie mam już karmy dla mojej myszy i świnek morskich. Mocno zdenerwowany poszedłem do osiedlowego sklepu zoologicznego. Oprócz paczki karmy kupiłem też duży worek siana i zapas mrożonej ochotki dla moich żab akwariowych, aby nie musieć co chwilę po coś biegać. Gdy wracałem do domu było już po 16. Sam nie wiem jakim cudem ten czas tak szybko zleciał. Tak czy inaczej pocieszał mnie fakt, że już niedługo zobaczę się z moim kochaniem. Nagle zadzwonił do mnie ojciec z pytaniem czy pomogę mu z kupnem cementu. Wkur... Zdenerwował mnie niemiłosiernie, ale zgodziłem się. Miał być za godzinę pod domem, lecz wynegocjowałem, żeby podjechał na osiedle mojej dziewczyny. Szybko odniosłem zakupy do domu i pospieszyłem w kierunku przystanku autobusowego. Na miejscu nie musiałem długo czekać, zaledwie jakieś 7 minut. Gdy dotarłem do dziewczyny posiedzieliśmy chwile, porozmawialiśmy, napiłem się herbaty i musiałem już iść. Dziewczyna miała do 19 siedzieć w domu, aby dać coś pewnej osobie, tak więc byłem pewien, że później jeszcze się spotkamy. Nic bardziej mylnego. Nagle stwierdziła, że idzie spotkać się z kolegą. Jak ja w niej tego KURWA nienawidzę. Myślisz sobie człowieku, że spędzisz spokojnie wieczór w towarzystwie bliskiej ci osoby, aż tu nagle dowiadujesz się, że ta zamierza spotkać się z jakimś kolegą wiedząc, że ty jutro wyjeżdżasz. Ciśnienie podskoczyło mi do tego stopnia, że ledwo powstrzymałem się od wygarnięcia jej co o tym wszystkim myślę. Jednak w końcu ma prawo mieć kolegów, prawda? Gdy wychodziłem wychyliła się przez okno i powiedziała, że idzie się z nim spotkać o 18:20, czyli praktycznie za jakieś 10 minut musiała się już zbierać. Trzepnąć taką w łeb, to za mało... Na chwilę obecną nie mając większego wyboru powiedziałem, że nie ma sprawy i udałem się w kierunku skrzyżowania, na którym miałem wsiąść do samochodu ojca. Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy pół tony cementu i jakąś siatkę, załadowaliśmy to wszystko na przyczepę i jedziemy. Długo to nie trwało, ponieważ po chwili poczuliśmy szarpnięcie przyczepą i głośny zgrzyt metalu. Ojciec od razu zatrzymał samochód. Co się okazało? Przyczepka zarwała się urywając przy tym częściowo prawy błotnik. Dobre 20 min pieprzyliśmy się z wyrwaniem/odkręceniem go do końca stojąc na środku ulicy, ponieważ uniemożliwiał on dalszą jazdę. Po wymontowaniu go ruszyliśmy z zawrotną prędkością 10-20 km/h irytując przy tym innych kierowców. Z chęcią pojechalibyśmy szybciej, ale podwozie przyczepki oraz jej lewe koło ocierające się o błotnik raczej by tego nie wytrzymały. Dojechaliśmy do garaży, w jednym rozładowaliśmy cement, natomiast w drugim zostawiliśmy przyczepę (czy może raczej to, co kiedyś było przyczepą). Dzięki tym atrakcjom zamiast być w domu o 18:30 lub może nawet wcześniej, byłem dopiero o 19:30. Od tamtej pory siedziałem sobie przy komputerze przeglądając internet, oglądając youtube i pisząc z dziewczyną. Zagrałem też chwilę z kumplem brata, ale trwało to może z 20 minut. Później stwierdziłem, że nie mam co robić, więc założę tego bloga no i jestem tutaj. Dajcie znać czy da się ten syf czytać, czy może lepiej mam sobie dać spokój. Jeżeli jest to w miarę znośne, to chętnie przyjmę jakieś rady odnośnie pisania, ponieważ to w końcu wam ma się to wszystko przyjemnie czytać. Ja tymczasem nakarmię mysz, świnki morskie, zaaplikuję sobie trochę nikotyny i pójdę spać. Do jutra.
 

emma.r
 
emma-r: Czas coś dodać od siebie,może na początek trochę zdjęć tego co robię,zrobiłam i co najczęściej zmienia właścicieli po tym jak już jest gotowe :)


1370698169181.jpg


DSC_0008.jpg


DSC_0012.jpg


DSC_0014.jpg


DSC_0046.jpg


DSC_0029.jpg


DSC_0068.jpg


DSC_0070.jpg


DSC_0071.jpg


DSC_0074.jpg


DSC_0078.jpg


DSC_0080.jpg


DSC_0082.jpg


DSC_0105.jpg


DSC_0108.jpg


DSC_0112.jpg


DSC_0116.jpg


DSC_0123.jpg


DSC00394.jpg


DSC00402.jpg


DSC00412.jpg


DSC00413.jpg


DSC00420.jpg


DSC00425.jpg


DSC00428.jpg


DSC00446.jpg


DSC00450.jpg


DSC00458.jpg


DSC00459.jpg


DSC00465.jpg


DSC00469.jpg


DSC00485.jpg


DSC00517.jpg


DSC00534.jpg


DSC00537.jpg


DSC00545.jpg


i to chyba tyle na dziś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

upiorka1000
 
To bardzo ważne dla mnie,byście to  przeczytali,naprawdę was proszę!
________________________________________________________________________________
Słyszeliście o niepełnosprawnej śwince?Jeśli nie,to teraz ją poznacie.Ta świnka nazywa się Cris P. Bacon.Urodził się z nierozwiniętymi tylnymi nóżkami.Właścicielka nie dałaby rady poświęcać my tyle czasu,ile potrzebował do normalnego życia.Zdecydowała się go uśpić,ale weterynarz który miał uśpić prosiaczka,nie mógł tego zrobić,dlatego przygarnął zwierzaczka.Zbudował mu specjalny "pojazd",który miał zastąpić mu tylne nóżki.
www.google.pl/search…
Na zdjęciach jest małym prosiaczkiem,ale teraz jest już większy
www.youtube.com/user/chrispbaconpig
Kiedy oglądałam te filmiki,chciało mi się płakać,ale sama nie wiem dlaczego.Może dlatego że ja mam tak dużo,a chcę ciągle więcej?A co może zrobić taka mała świnka?Już kiedyś czytałam o Baconie,ale wtedy był dla mnie zwykłą świnką.
ep.yimg.com/ca/I/yhst-29210190611743_2260_113378887

“Nigdy się nie poddawaj”


To napis widniejący na koszulce z Baconem.
scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/(…)994607_5120016522165…
scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/(…)644095_5122914921876…
Bacon pomaga innym niepełnosprawnym.Daje przykład,jak nigdy się nie poddawać.
__________________________________________________________
Bardzo was proszę,jeśli was też wzruszył los Bacona,dajcie komka że o nim przeczytaliście.Jeśli ktoś z was ma Facebooka,niech da like it:
www.facebook.com/CPBaconWheels
Przy okazji macie całą galerie Bacona :)

PS POLECAJCIE GDZIE SIĘ DA!

PS2
Mój nowy avek!

Chris P Bacon avek.jpg
  • awatar Monsterka11: Wzruszające! Jednak widać że świnka niestety się męczy ;(
  • awatar ZOCHA: CZEŚĆ KAROLINA♥ TO ZOSIA SŁODKA TA ŚWINKA
  • awatar My Monster High passion: ;( Biedna . Kurczę że takie coś musi się męczyć.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

Kategorie blogów