Wpisy oznaczone tagiem "Życie" (1000)  

deergirl
 
Coś czuję, że dzisiaj nie zasnę. Znowu odczuwam irracjonalny niepokój, nie jest to spowodowane niczym konkretnym. Dzisiaj jestem sama, bo chłopak jest na nocce w pracy i mimo, że powinnam korzystać z całego łóżka dla siebie... to nie mogę spać. Nawet nie mam ochoty sobie nic obejrzeć. Próbowałam ruszyć Sabrinę, ale jakoś mnie nie wciągnęła... kiedyś obejrzę. Nie chce mi się nic. Znowu.
Jak ja nienawidzę tego uczucia: niepokój zmieszany z pustką i obojętnością na wszystko. Mogłabym się godzinami gapić na ścianę - wychodziłoby na to samo. Nie robię nic. Jeszcze widzę, że straciłam obserwatora. Niby to nic, ale zawsze w takich sytuacjach zastanawiam się, co zrobiłam źle. Czy po prostu ktoś się znudził? Komuś się nie spodobał jakiś wpis? A może po prostu ktoś usunął konto... nie powinnam się przejmować takimi rzeczami, w sumie od roku tutaj nie funkcjonowałam, a zostało mi 39 obserwujących. Może jeszcze parę osób zainteresuje się tym, co tutaj wypisuję? Na pewno byłoby mi miło. Zaskakuje mnie za to licznik odwiedzin... dość sporo ludzi wchodzi na mojego bloga. 150 osób w dwa dni? Nieźle. Pewnie wchodzą z ciekawości, bo wstawiam fajne obrazki, może jakiś tag ich tutaj zaprowadził. Zawsze się zastanawiam kto wchodzi na mojego bloga - ta osoba po drugiej stronie komputera, którą w jakiś sposób zainteresował wpis. Dla kogoś 40 osób to mało, ale ja się cieszę, że mimo wszystko Was tu tyle jest. Zawsze ma się poczucie, że nie jest się samym. Może ktoś tutaj ma podobne problemy do moich i kiwa tylko głową, czytając moje wpisy i mówi sam do siebie "mam tak samo". Ta myśl mnie pociesza.

94cc3e3b9bb5f0aea486b59797e448fb.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Byłam u psychiatry. Tym razem pani doktor nie wmawiała mi anoreksji jak ostatnio. Tylko zapytała się czy coś jem. Nie moja wina, że ostatnio nie mam apetytu i wmuszam w siebie jedzenie. Niestety moje starania idą na marne, bo znowu schudłam, boję się stanąć na wagę, bo jak pokaże 40 kilo to chyba będą musieli mnie hospitalizować... na szczęście wszystkie wyniki badań krwi mam wręcz wzorcowe, więc pani doktor nie zleciła żadnych badań pod kątem mojej utraty wagi. Skupiła się na mojej wzmożonej ostatnio agresji. I dobrze. Ja naprawdę nie mam anoreksji ani bulimii, ani żadnych innych zaburzeń odżywiania. Ja po protu chudnę...
408da2c02089ea4ecad1ef878d119f80.jpg
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

deergirl
 
  • awatar Lalka Zombie: piękne grafiki :D
  • awatar LonelyDeer: @Lalka Zombie: Uwielbiam je wyszukiwać ^^
  • awatar gość: https://www.wattpad.com/664849901-koszmar-i?utm_source=web&utm_medium=email&utm_content=share_reading
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)chcialabym_wrocic_do_przedszkola…
Chciałabym wrócić do przedszkola. Wtedy miłość polegała na pożyczeniu kredek, a z przyjaciółką kłóciłam się o to, czyja babcia lepiej gotuje.
 

deergirl
 
LonelyDeer: Właśnie wróciłam z warsztatów. Tak tęskniłam za ludźmi, aż chciałam ich wszystkich wyściskać, gdy ich zobaczyłam. Dzisiaj wyjątkowo nie mieliśmy zajęć w sali teatralnej i przenieśliśmy się do małej knajpki przy Kanie o nazwie "Piwnica Kany". Wiadomo, jest to niewielki bar, miejsce spotkań bohemy artystycznej, więc nie ma tam za dużo miejsca na ćwiczenia teatralne, nie mówiąc już o rozgrzewce i rozciąganiu. Postanowiliśmy obejrzeć film na projektorze. Długo zastanawialiśmy się, co obejrzeć i padło na "Split". Ja już oglądałam ten film, ale bardzo go lubię, więc nie przeszkadzało mi, że obejrzę go drugi raz. Najfajniej było usiąść wszyscy razem i robić coś wspólnie. Oni pewnie tego tak nie odbierali, bo mają do czynienia ze znajomymi i przyjaciółmi na co dzień... ale dla mnie było to coś więcej. Tak trywialna i nic nie znacząca z pozoru rzecz jak głupie oglądanie filmu znaczy dla mnie tak dużo, że ochotę mam płakać ze szczęścia, że spędziłam czas z ludźmi. Wcześniej pośmialiśmy się, pogadaliśmy - potrafię zachowywać się jak normalna dziewczyna, jakbym miała normalne życie. Akurat dziś miałam trochę lepszy nastrój niż zwykle, więc tym bardziej byłam radosna i byłam wręcz gadułą! Ale to nie koniec dobrych wiadomości. Koleżanka zaproponowała wspólne wyjście na jarmark świąteczny! Razem! Już poza zajęciami etc. Brzmi jak miłe wyjście znajomych na miasto. Po filmie kolega zaproponował, byśmy poszli na kontynuację "Splita" do kina w styczniu. Kolejne wyjście ze znajomymi! Nawet jakbym miała 40 stopni gorączki to bym poszła, to idealna okazja by się socjalizować.
Jak tak sobie teraz myślę, jak się ekscytuję niby takimi nieznaczącymi rzeczami jak wyjście na zewnątrz, to czuję się trochę żałośnie... ale mam to gdzieś. Mało kto wie jak to jest nie wychodzić w ogóle na zewnątrz, z nikim nie rozmawiać przez cały tydzień oprócz mamy. Ta samotność boli. Boli mnie codziennie, jakby wypalała mi skórę. Wcześniej faktycznie myślałam, że nikogo do szczęścia nie potrzebuję, że nie lubię ludzi i mogę się obchodzić bez nich. Ale to gówno prawda. Brak kontaktu z innymi w pewnym momencie cię dopada i przytłacza swoim ciężarem. Wiem, że jest to bardzo podświadome i wręcz zaprogramowane w naszych umysłach - rozmawiać z ludźmi, spędzać z nimi czas, być częścią społeczności.
Niektórzy mówią, że nienawidzą ludzi, nie chce im się nigdzie wychodzić, nie potrzebują tego. Ale to co innego, gdy masz kontakt z ludźmi na co dzień - praca, szkoła, studia. A jak faktycznie jesteś sam, dociera do ciebie pustka, jaką się otaczasz. To wszystko jest w nas zaprogramowane, mimo wszystko, jesteśmy zwierzętami stadnymi. Trudno tak po prostu non stop być samym. Na dłuższą metę to męczące i bolesne.
Tak zbiorczo, to też nie lubię ludzi. Nienawidzę ich. W tramwajach, kolejkach, w centrach handlowych, na ulicy. Wszyscy mnie denerwują. Nawet do ludzi z zajęć teatralnych nie pałam szczególną sympatią. Też mnie drażnią. Ale jak mogę z nimi rozmawiać o pierdołach, nic nie znaczących rzeczach np. jak nam minął dzień, to wręcz muszę z nimi przebywać jak najdłużej. Tak bardzo brakuje mi kontaktu.
Chcę kiedyś dojść do momentu, że takie epizody nie będą tylko okazjami czy przypadkami - tylko będą moją codziennością. Chcę wychodzić z ludźmi częściej niż raz na... pół roku? Rok? Boże, kiedy ja ostatnio z kimś wyszłam? Kiedy byłam na jakiejś imprezie? Nawet nie pamiętam. Może w sierpniu? W czerwcu? Jest to niesamowicie smutne. Sama zgotowałam sobie ten los... ale chcę też sama go zmienić.  

c58135132ce3c2cbf35dc16b9a675dbf.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Przede mną kolejny nudny dzień. Chyba się przeziębiłam, bo czuję się okropnie, jestem osłabiona. Do tego od kilku dni bolą mnie uszy - pewnie mnie przewiało. Tak się kończy chodzenie bez czapki.
Dzisiaj idę na zajęcia teatralne, czekam na nie już od kilku dni. Chcę trochę pobyć wśród ludzi, pogadać z kimś o czymkolwiek. Chciałam spróbować znowu kogoś zaprosić na wyjście gdzieś, ale chyba zrezygnuję z tego pomysłu. Niedługo święta, nikt nie ma czasu i jest zimno. Chyba odważę się ponowić próbę dopiero na wiosnę. No cóż... będę czekać. Nie będę się forsować na zajęciach, bo chyba zemdleję, ale nie mogę nie pójść - zbyt długo na to czekałam. Teoretycznie miałam okazję spotkać się z kimś już w piątek, ale... warunki,delikatnie mówiąc, były by niesprzyjające. Zorganizowano marsz po sali, który miał trwać trzy godziny. Po prostu ludzie chodzą w kółko, nic nie mówią, tylko skupiają się na chodzeniu. To jeszcze nie byłoby takie złe, ale godzina 4 rano to trochę przegięcie pały. Chodzili non stop od 4 do 7 rano. Na szczęście miałam wymówkę: biorę leki na sen, a takie wybicie mnie z rytmu mojej doby miałoby fatalny skutek. W sumie to prawda, ale na upartego dałabym radę, ale po co?
Złożyłam zamówienie na mangi, kupiłam ich całkiem sporo, bo nieźle się wkręciłam w "Wilczycę i czarnego księcia". Miałam 7 tomów, więc do tyłu jestem 5 tomów - zamówiłam wszystkie + jakieś kilka mang dla zabicia czasu. Załapałam się na darmową wysyłkę, a za mangi zapłaciłam bardzo mało (12-14 złotych za tom? Bierzcie moje pieniądze). Oczywiście ogarnięta ja, musiała zapomnieć wpisać nr zamówienia w tytule przelewu. Zadzwoniłam na infolinię, uspokoili mnie, że nic się złego nie stało, paczka dojdzie. To czekam. Oby przyszła jak najszybciej, bo jestem ciekawa, co będzie dalej z moimi kochanymi bohaterami! Takie wkręcanie się w książki, mangi i filmy, pozwala mi się choć trochę oderwać od codzienności. Czyli to chyba dobrze. Teraz czytam książkę "Orange is the New Black" - sporo się różni od serialowej wersji.
b4f99f52fd13880d99066067a1633c53.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/38521/pokladaj_nadzieje_w_czyms.html
Pokładaj nadzieję w czymś właściwym, a będzie to lina ratunkowa. Pokładaj nadzieję w czymś niewłaściwym, a będzie to pętla na szyję.
 

deergirl
 
LonelyDeer: Wyszłam dziś z domu.
Nie było źle, poszłam do galerii handlowej z braku czegokolwiek do roboty. Akurat w empiku pojawiła się moja manga, zwykle kupuje dla mnie je moja mama, ale teraz stwierdziłam, że chętnie zażyję świeżego powietrza. Dzisiaj sobota, do tego przed niedzielą bez handlu, do tego w środku okołoświątecznego cyrku. Było strasznie dużo ludzi. Specjalnie użyłam tu słowa "strasznie", bo w pewnym momencie byłam przerażona liczbą ludności w jednym miejscu. Chciałam pochodzić sobie po sklepach, pooglądać ciuchy - tak jak robią to zwykle dziewczyny. Niestety trochę przeceniłam swoje możliwości, bo po wejściu do galerii zrobiłam się cała ociężała, zmęczona i zaczęłam odczuwać niepokój. Starałam się to hamować i nawet mi trochę wychodziło, ale po godzinie było to ponad moje siły. Kolejną godzinę siedziałam na kanapie w strefie gastronomicznej i siorbałam sok wyciskany. Straciłam całą moją energię. Chyba pół godziny zastanawiałam się co chcę zjeść, bo w końcu coś zjeść wypadało, było dość późno, a mój żołądek od rana był pusty. Od kilku dni muszę w siebie wmuszać jedzenie, bo nie mam kompletnie apetytu, ale staram się jednak jeść jak najwięcej - jeszcze wygłodzenia mi brakuje do szczęścia. Gdy odzyskałam trochę siły, opuściłam centrum handlowe. Już za dużo socjalizowania się jak na jeden dzień. Jestem nawet zadowolona. Byłam w empiku, kupiłam mangę, wielki blok papierów do scrapbookingu (drogi w chuj, ale było warto) i była w promocji bajka "Coco" na DVD... nie mogłam się oprzeć. Chciałam kupić sobie jeszcze bluzkę z długim rękawem, ale zupełnie nie miałam na to siły. Może następnym razem. Czyli dzień całkiem udany. Teraz sobie czytam i odpoczywam, bo był to dla mnie spory wysiłek psychiczny.
91135cb9d766420ca482d6fe2882b682.jpg
 

lauregold85
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów