Wpisy oznaczone tagiem "żałoba" (50)  

naswoim
 
Zagubiona mama: Wczoraj babcia na mnie na krzyczała ,żebym się 'odpowiednio' ubrała. Bo tak wg niej nie byłam. Byłam ub rana w czarne spodnie ,czarna bluzke ,czarne skarpetki,czarne buty i jasny kardigan. Uznała ,że jestem źle ubrana , bo przecież mi matka zmarła. A ja uważam ,że byłam dobrze ubrana. Mama zawsze mówiła ,że co to da ,że ktoś się ubierze cały na czarno, czy jak założe coś jasnego to oznacza ,że nie mam żałoby?
Każdego dnia płączę , mniej lub bardziej . Czasami płaczę kilka razy dziennie, bo nie radze sobie. Nie mogę nadal uwierzyć ,ze mamy nie ma. Czasami łapę się na tym ,że chcę do niej zadzwonić, albo kiedy dzowni mój telefon, to myślę ,że to ona. Cierpię każdego dnia, jest mi źle, nie radzę sobie zbyt dobrze.
 

minnienote
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

banzajpl
 
Żałoba osłów po utracie przyjaciela. Niezwykłe zdarzenie ukazujące osły opłakujące zmarłego przyjaciela
www.video.banzaj.pl/(…)zaloba-oslow-po-utracie-przy…
 

chantalilluminata
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

adrianm18
 
Jest we mnie poeta, którą pamiętam,
I jest uczciwość w każdym słowie,
Jest tancerzem, która czuje swój własny rytm,
Jest synem, która kocha,
Jest grzesznik w moich kościach,
I jest żartowniś w mojej głowie,
Są sekrety w mojej duszy,
I są słowa przeprosin, których nigdy nie wypowiedziałem,

Ale jest czas na taniec, czas na śmiech, czas na płacz, czas by iść, czas na żałobę, czas by sprostać
Cóż, nadal mam czas aby wszystko poskładać, czas aby to utrzymać, czas na zabawę, czas na wzrastanie, ale na razie muszę iść sam,
Muszę iść sam

Jest lina po której chodziłem,
Jest złamane serce, które nauczyło mnie co to szaleństwo, i że to tylko z powodu miłości i strachu,
Jest smutek w moich wyznaniach,
Jest uzdrowienie w wyciu do księżyca,
I jest gniew czym bardziej zbliżam się do prawdy

Ale jest czas na taniec, czas na śmiech, czas na płacz, czas by iść, czas na żałobę, czas by sprostać
Cóż, nadal mam czas aby wszystko poskładać, czas aby to utrzymać, czas na zabawę, czas na wzrastanie, ale na razie muszę iść sam,
Muszę iść sam

Słyszę grzmoty, ale nie chcę się wycofać,
Jak żołnierz maszeruję przez złą stronę miasta,
Będę Cię kochał, aż się nie wykrwawię
Jest historia we mnie
Muszę iść sam

Jeśli mówili, że czas jest wszystkim to jest czas na taniec, czas na śmiech, czas na płacz, czas by iść, czas na żałobę, czas by sprostać
Cóż, nadal mam czas aby wszystko poskładać, czas aby to utrzymać, czas na zabawę, czas na wzrastanie, ale na razie muszę iść sam,
Muszę iść sam
Teraz muszę iść sam,
Muszę iść sam,
Na razie muszę iść sam.

Piosenka która w pełni do mnie pasuje jak i dociera do mnie.Jest to troszkę nawiązanie do mnie i mojego charakteru który jest dosyć zwariowany. :D
cher-dressed-to-kill-tour.jpg
 

honiagno
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

needyourblood
 
Lilith666satan: Ave, wszystkie skarby z depresyjnego kółka. Proszę nie bierzcie tego za urazę, to tylko moja chora psychika zadaje coraz więcej pytań, na które nie potrafie sobie odpowiedzieć.

Ile jest warte życie?
Trudne pytanie, zależy też trochę czyje to życie...
Prezydenta? Papieża? Kogoś ważnego z Any?!
czy moje.....?
szarej, przepraszam no jednak czarnej, małej, kolejnej...

Zapłacze ktoś po Lilith?

Depresja, czarna żona tego świata. Ona będzie jedyna.
No i jeszcze Ana.
Może obudzi się jedna czy druga osoba,
przyjaciel/przyjaciólka i co?
I na tym koniec żałobnej listy.
  • awatar StarySzczecin: Pewnie i znajda sie osoby, które cię uciesza z twojego odejścia. Jednak ja nie znalazła bym się w ich gronie. Więc proszę może nie zadawaj sobie takich pytań.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

needyourblood
 
Lilith666satan: Ave! Nie wiem czy już mi minął czas kryzysu czy to dopiero początek. Jest lepiej. Chyba.

Coraz częściej mi się wydaje, że wracam do punktu wyjścia. Coś mi odwala, zaczynam rozmyślać, a ściślej mówiąc układać czarne scenariusze swojego życia. Czarniejsze od sadzy myśli, które nie chcą opuścić mojej głowy.
I wszystko robi się takie do niczego.
Dlaczego mogę, ale mi się nie chce?

Na okrągło się czepiam tych co zawalają, bo ja tego nie robię. Jednak wcale nie jestem lepsza skoro nie mogę wytrwać dnia bez tabletek.

Żałoba, czarny ubiór.... w sumie jak zawsze.

10246344_277192225780946_3299564163548529810_n.jpg
  • awatar Mileyyy: Dzień bez tabletek dniem straconym..... Tak jest ciągle rozmyślasz a potem kończysz tym samym co zawsze- bezradność.
  • awatar Berenica: Może to tylko wiatr ustał, by przygotować Cię na nadejście burzy. Jeszcze masz czas, uciekaj.
  • awatar Mileyyy: Cyclop!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

licho
 
No cóż, dopiero zdecydowałam się napisać. Może dlatego, że dopiero minęła pierwsza fala rozpaczy. 24 lutego nad ranem odszedł nasz najlepszy przyjaciel. Los i medykamenty pozowoliły mu odejść spokojnie w czasie snu. Wielkie podziękowania dla weterynarza który wydał środek przeciwbólowy do zastosowania w domu.

Poprzedniego dnia Książę, kot wielce urodziwy i niesamowicie inteligentny, jak codzień, wstał z nami(sypiał w łóżku pod kołdrą, przekonany o swoim człowieczeństwie), zjadł z nami(w ramach tego samego przekonania nie jadał z braćmi, ale asystował przy śniadaniu) i poszedł "do siebie". My zajęliśmy się świętowaniem dnia wolnego.

W pewnym momencie usłyszeliśmy przeciągłe, dziwne miauczenie. Brzmiało jak zabawa. W pierwszym momencie uśmiechnęliśmy się do siebie, sądząc że Książę wpadł na kolejny ciekawy pomysł, jako że w ramach nauki człowieczeństwa coraz częściej próbował "mówić" - oczywiście z przewidywalnym efektem. Mówić po ludzku się nie nauczył, ale wzbogacił swój koci język o szereg nowych, niesamowitych zwrotów, które nauczyliśmy się rozumieć.
Jednak dźwięk się powtórzył i poszliśmy sprawdzić, co jest nie tak. Książę stał pod łóżkiem i głośno się skarżył. Ale jak stał! Wyglądał jak Cerber polujący na dusze - schylony, z rozdziawioną mordką i wielkimi, przerażonymi oczyma. Z pyska ciekła mu obwicie ślina... Krzyczął coraz głośniej i głośniej, sycząc jakby się bronił.
Kamil wziął go na ręce, próbując uspokoić. Książę wtulił się w niego płacząc. To już nie było miauczenie, ale jakieś dziwne, wyraźne "Miała, miała". Ten kot nigdy nie miauczał "tradycyjnie" a teraz darł się niczym marcująca się kotka.

Natychmiast złapaliśmy za telefon prosząc przyjaciół o podwiezienie do sąsiedniej miejscowości, do weterynarza, jako że nasz miejscowy weterynarz tego dnia był niedostępny. Przyjaciele nas nie zawiedli. Pół godziny później Kamil z kotkiem na rękach wchodził do gabinetu.

Lekarz weterynarz obejrzał kotka ze wszystkich stron, nie stwierdzając niczego, co kwalifikowałoby go na zabieg. Stwierdził zator w jelitach. Kotek dostał lekarstwo które miało ten problem usunąć i lek przeciwbólowy. Zanim dojechali do domu, Książę był już nieprzytomny. Weterynarz wydał nam krople do zakrapiania niezamkniętych oczek nieprzytomnego Księcia. Siedzieliśmy przy małym cały dzień. W środku nocy nieopatrznie zasnęłam, Kamil stróżował nadal. Przed snem kot dostał halucynacji, bardzo się bał, wołał nas. Biegaliśmy do niego po ciemku, bo każda zmiana światła - czy nagłe włączenie czy wyłączenie, budziło jego strach. Podobnie jak świadomość, że jest sam w pokoju. Typowy lęk przedśmiertny... A jednak wciąż mieliśmy nadzieję, że lekarstwa pomogą. W nocy kotek znów dostał ataku bólu, potrzebny był środek przeciwbólowy. Kotek zasnął, podobnie jak ja. Budząc się rano, zauważyłam że śpi spokojnie... Nie spał - nie żył.
Kamil powiedział, że głaskał go cały czas, tulił. Nasz mały przyjaciel nie umierał w samotności i strachu, los zaoszczędził mu bólu ponad jego siły.

Nie byłam w stanie tego znieść. Musząc kolejnego dnia zebrać jego miseczki i poduszkę, uciekłam stamtąd, nie radząc sobie z atakiem żalu i paniki... A przecież już zdarzało mi się pochować zwierzę. Przecieź zdaję sobie sprawę, czym jest śmierć, i wiem, że im więcej zwierzątek - które przecież żyją któcej od nas - mamy pod opieką, tym częściej przyjdzie nam się z którymś z nich rozstać. A jednak właśnie TEN kot wycisnął łzy z nas obydwojga. Nawet pisząc to teraz, nie potrafię ich powstrzymać, a serce pęka mi na drobne kawałki.

A przecież chciałam jak najlepiej. Dzień przed atakiem choroby poprosiłam Kamila, który był na zakupach, by kupił karmę dla kotów. Zwykle gotujemy zwierzątkom sami - uznając że tak jest zdrowiej. Ale raz kiedyś też chcę im podać smakołyk, tak jak rodzic kupuje dziecku cukierki które też nie są zdrowe, a po prostu smaczne. Już otwierając karmę stwierdziłam, że się zmieniła w składzie. I (a myślcie sobie co chcecie, ale stwierdzając taką zmianę zawsze próbuję ze dwie kulki by określić czy jest to coś, co podam zwierzęciu, jako że smak i węch mam na najwyższym poziomie i nadmiar niektórych substancji po prostu wyczuwam) próbując dwiee kulki karmy, stwierdziłam, że nie ma w niej nic groźnego.

Później uświadomiono nam, że karma, nawet gdy groźna w składzie nie jest, może spowodować taki zator w jelitach. Zabiłam sobie kota i nie potrafię sobie tego wybaczyć. Wszystkie, ale nie ten - nie Książę! Był jak mały ludzik.

Każde wyjście Kamila do pracy to mój smutek. Nie ma już Księcia, który żądał "wyjaśnienia mu" różnych przedmiotów, czy np przymierzenia kapelusza. Zawsze żegnał Kamila wychodzącego z domu, a widząc wokół niego różne przedmioty, np części odzienia, lubił sam "spróbować i poznać" dany przedmiot.
Miał dopiero pół roku. Tak naprawdę jeszcze nie był dorosły. Rozumiał tak wiele słów że można było do niego mówić jak do człowieka. Oczywiście, wszystkiego nie rozumiał. Wyłapywał sobie jakieś tam słowa-klucze i próbował pojąć ogólny sens wypowiadanego zdania.
Nigdy nie broił, a przecież inteligencji ku temu mu nie brakowało. Wystarczyło mu widzieć, że inne zwierzę dostaje reprymendę, by samemu danego czynu nie popełnić.

Wieczorem upominał mnie, że mam się już położyć - ponieważ kładł się sam dopiero gdy obydwoje lezeliśmy pod kołdrą, jako że nie lubił jak mu się ktoś kręcił w nocy ;)

A przecież okrutne ramię losu miało zagarnąć go dla śmierci już kilka dni wcześniej. Głupolek włożył łeb w jakąś szczelinę i się zaklinował. Wpadając w panikę omal nie kręcił sobie karku. Mało tego - nie byłam w stanie go znaleźć, gdyż panikując przewrócił na siebie misę która za nim stała, ukrywając się pod nią. Jakimś cudem znalazłam go na czas i uwolniłam. Zdrętwiały i nieprzytomny ze strachu, pół dnia dochodził do siebie. Gdy Kamil przyszedł wieczorem z pracy, kotek długo skamlał mu w ramię skarżąc się na swoją krzywdę...

Tak naprawdę te dwa pozostałe koty znalazły się u nas przypadkiem, jako "dodatek" do Księcia by nie był samotny. Nie pomyśleliśmy wówczas, że Książe może uważać siebie za człowieka i inne koty traktować z "wyrozumiałością ale z góry". Co dziwne, te koty również nie widziały w Księciu jednego z nich. Najwidoczniej więc udało mu się zasugerować im, że kotem nie jest i być nim nie zamierza...

Na każde wspomnienie jego kociej osoby zalewa mnie potok łez... Nigdy nie sądziłam, że można się tak przywiązać do "głupiego kota"... Kamil płaczliwy nie jest - chociaż ja ponoć też nie - ale wiem, że na swój sposób przeżywa to tak samo mocno jak ja. Gdy Książę umarł, zdałam sobie sprawę, że wszystko co "wydawało mi się" odnośnie "dnia jutrzejszego", zawsze zawierało osobę Księcia, siedzącego gdzieś na łóżku czy na poduszce. Czas zmienić wyobrażenie przyszłości.

Będziemy tęsknić, Książę!
ZegnajKsiaze.jpg


kamil_blackcat.png
  • awatar pozytywna;): :(
  • awatar Hera - blog: Wszystko przeczytałam i dostałam wybuchu płaczu! Niech twój książe spoczywa w pokoju :(
  • awatar niva89: Najpiękniejsze z wielu mądrych rzeczy które przekazała mi moja mama, to słowa, które kiedyś skierowała do Niej siostra zakonna; " nie płacz po tych którzy odeszli, oni teraz są spokojni, a każdą wypłakaną przez bliskich łzę będą tam w niebie musieli odkupić". Luna to nie Twoja wina. Tak być musiało. Po prostu nadszedł Jego czas. I cokolwiek byś wtedy zrobiła lub czegokolwiek byś nie zrobiła stało by się tak samo. Popatrz ilu ludzi traktuje zwierzęta jak przedmioty. Oni nie ganiają z Nimi do weterynarza, często nawet nie karmią, a te zwierzęta jakby na przekór wszystkiemu żyją! Spójrz na to w ten sposób, że Książę zrobił w Twoim życiu miejsce na kogoś równie wyjątkowego jak On. I nie płaczcie daliście mu dobre, spokojne życie i wiarę w ludzi. A tak wiele zwierzaków nigdy tego nie doświadczy. Mój wujek weterynarz mawia, że dla Naszych pupili nie ważna długość życia, one nie znają pojęcia przeszłości. Liczy się tylko jakość. Książę był kochany, a to najważniejsze! Ciepło ściskam.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gwiazdkadg
 
Witam ponownie.
Wzięło mnie jakoś na refleksje z tego względu, że idę za chwilkę na mszę na 16 za mojego Dziadka. Przypada dzisiaj kolejna rocznica Jego śmierci :( wydaje się jakby to było wczoraj a to już kilka dobrych lat. Do dnia Jego śmierci nie miałam po co chodzić na groby na Wszystkich Świętych :( ehh i było tak fajnie...
DZIADKU - [*] :(
Jak widzicie dla mnie to dzisiejsze Święto ma podwójny wymiar. . .

Buziaki :* 3majcie się, zrobiłam już mega błyszczące brokatowe paznokcie. Postawiłam na maximum połysku :o CAŁE W BROKACIE :o haha^^ wyglądają jak w 3d, niestety zdjęcia dość kiepsko to przedstawiają, ale to zobaczycie jutro :* pa :) dziękuję, za słowa otuchy i każde wsparcie :*

A z okazji tego Święta Niepodległości, ja jako dość patriotyczna osóbka także pamiętam.

f8117.jpg
  • awatar vasios: to czekamy na pazurki :p
  • awatar Krytyczka: trzymaj się kochana, ja też dziekuje za wsparcie, miło jest gdy się kogoś ma :*
  • awatar gość: trzymaj się :*
Pokaż wszystkie (14) ›
 

independentt
 
Nic nie może wiecznie trwać, nawet ten stan. Pora wrócić do rzeczywistości, a jest ona mniej więcej ukryta pod hasłem "dwa kolokwia".

             ___....___

Nie byłam na grobie taty. Z jednej strony czuję wyrzuty sumienia, bo jednak już zawsze będzie pełnił jakąś tam rolę w moim życiu. Niewdzięczna jestem prawda? Może dlatego, że nie znając człowieka, nie potrafię przeżywać żałoby.
 

naszemiastopl
 
naszemiasto.pl: Dziś jest poniedziałek 5 marca. Kalendarium rdir.pl/1mxdpk #żałoba#
Łukasz Makowski .jpg
 

zozol
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

naszemiastopl
 
naszemiasto.pl: Prezydent Łomży ogłosił żałobę rdir.pl/1ltux6 #żałoba#łomża#
111021100645.jpg
 

gosc1000
 
rok temu kiedy umarł prezydent (głowa państwa wybrana w demokratycznych wyborach) i kiedy byłem pod pałacem, tam nie było różnic, stałem całą noc w kolejce do trumny, spotkałem ludzi z całej Polski - tam była jedność narodu i ten sam smutek... a teraz... *roztrwoniono* zryw narodowy dzieląc żałobę na lepszą i gorszą a siły polityczne chcą budować ideologie na podstawie tego zdarzenia... chcą "zagarnąć" dla siebie ówczesne uczucia ludzi... i to nie jest fair...

jednocześnie "ślectwo" jest cyrkiem na kółkach - rażąca ilość nieprawidłowości i sprzecznych wiadomości dodatkowo jeszcze z opóźnieniami i dodatkowo jeszcze skandale międzynarodowe (ostatni z tablicą) - to wszystko sprawia, że naprawde ktoś chce coś ukryć... tak to odbieram a chciałbym znać prawde ale pewnie jeszcze długo sie nie dowiemy
największa trageia w historii wolnej Polski.... Cytat z http://gosc1000.pinger.pl

ta straszna wiadomość zastała nas pod koniec pierwszego wykładu, pani nam mówiła co będzie na kolejnym wykładzie aż tu nagle

żałoba.jpg
 

galadriel
 
Na naszej uczelni podwójna. Obok narodowej żałoby tragiczna śmierć kolegi. Bożej Opiece powierzamy.
 

nikamika
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
miele:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nikamika
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
miele:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nikamika
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
miele:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nikamika
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
miele:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów