Wpisy oznaczone tagiem "żywienie" (175)  

badbunny
 
Bad Bunny: Ah, no i zapomiałam jeszcze o jednej sprawie, ale to już taka 'luźna' sprawa.

Jak sami zapewne wiecie, kiedy ma się cele i krok po kroczku się do nich dąży, dobrze ustawić sobie jakąś nagrodę za ich osiągnięcie.
U mnie cele na ten rok już są (w sumie powstały w formie postanowień noworocznych, które zrobiłam po raz pierwszy w życiu tak na serio) i pomysł na nagrodę też już powstał.

Celów mam dużo, jednak nie każdy z nich jest taki ważny.
Dlatego też wybrałam spośród nich wszystkich te najważniejsze i jeżeli je zalicze to 6 grudnia (moje urodziny) sprawię sobie prezent. A te cele to:
♥ chodzić 3 razy w tygodniu na siłownię
♥ zdrowo się odżywiać (odpowienie makro, kcal, suplementacja itd.)
♥ nie popaść ponownie w kompusywne objadanie się
♥ uczyć się regularnie angielskiego (im więcej tym lepiej, ale w założeniu jest zrobienie całego poziomu B1)
♥ przesłuchać 12 audiobooków po angielsku
♥ przeczytać 12 książek po angielsku
♥ uzbierać 20 tys na operację (najpierw muszę uzbierać tą kasę, żeby móc sprawić sobie prezent, tak na dobrą sprawę)
Tutaj jeszcze wchodzi kwestia zdrowotna, czego się najbardziej obawiam. Oby 13 marca chirurg dał mi okejkę, że wszystko jest ok i można planować zabieg. Teraz to jest na pierwszym miejscu liście moich piorytetów.

Więc jako nagrodę za moje przyszłe osiągnięcia chciałabym sprawić sobie Samsunga Galaxy Note 8.

Od dawna jestem już fanką Note. Mam teraz swojego trzeciego. Nowy telefon dałby mi możliwość dzielenia się zdjęciami, dla motywowania samej siebie i innych. Po prostu chciałabym mieć telefon z bardzo dobrym aparatem.

Także to jest to. Teraz pozostaje jedynie trzymać się postanowień :)
vintage car.jpg
  • awatar gość: Ale ty nudna jesteś strasznie :(((
  • awatar krupczatka na trening!!!: Powodzenia! :D Trzeba dać z siebie wszystko! :D A z samsungów ja jestem fanem jotek :D mam samsunga j7 ;)
  • awatar 50 seasons: życzę powodzenia! :D Ja pewnie zacznę czytać po Angielsku, kiedy już nie będę miała wyjścia po przeprowadzce XD :D Póki co zadowalam się książkami po Polsku :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Wczoraj z ciekawości będąc na siłowni się zważyłam.
Swoją zmianę w odżywianiu i ćwiczeniu zaczęłam 19 lutego. Pomimo, że w ogóle nie mam w planach chudnąć, to z wagi zszedł mi 1kg w przeciągu 2 tygodni (co z resztą jest bardzo zdrowym sposobem na chudnięcie) :P
Kalorykę mam ustawioną na utrzymanie wagi, ale jak widać treningi musiały zrobić swoje, że jednak zleciało mi trochę. Co w sumie jest zajebiste, bo oznacza, że mogłabym podbić do 2tys kalorii dziennie i dalej byłoby ok. Zostanę jednak przy 1900 i zobaczę jak to się dalej rozwinie.

Także jak widzicie, nie trzeba się głodzić (a raczej zdecydowanie nie powinno się!), żeby zrzucić zbędne kilogramy :) Można cały dzień chodzić z zadowolonym brzuszkiem, pełnym energii i nadal pozbywać się zbędnego tłuszczyku!

Po raz setny tutaj powtórzę - 'diety' po 1500kcal (już nie mówiąc o tych jeszcze bardziej restrykcyjnych), głodzenie się, niejedzenie tłuszczy bo be, niejedzenie węglowodanów bo się od nich tyje - to wszystko są bzdury! I te bzdury wyniszczą Wasz organizm. Prędzej czy później rzucicie się jak sępy na padlinę jedząc w ten sposób. Jedzcie i ćwiczcie z głową, a efekty będą nieziemskie!

To, co często odstręcza ludzi od właściwego żywienia i trenowania jest fakt, że na rezultaty trzeba cierpliwie czekać. Każdy chciałby wszystko już od razu, najlepiej widzieć ogromne efekty po miesiącu. A tu nie ma tak. Jak to mówią - cierpliwość jest cnotą. I ta cierpliwość pozwala nam na osiągnięcie efektów, o których się nawet nie śniło.
hello.jpg

helllo.jpg

hellllo.jpg

helllllo.jpg
  • awatar Maadosia: To prawda na rezultaty trzeba czekać, ja swoje 5 kg zrzucałam przez 10 miesięcy (masakra) :) Powodzenia!
  • awatar 50 seasons: Głodzenie się to czysta głupota :/ Zgadzam się, że odpowiednia dieta i ćwiczenia są o niebo lepsze ^^
  • awatar krupczatka na trening!!!: Moja #psiapsia (trener & instruktor) zawsze powtarza: "żeby schudnąć, trzeba jeść" ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: A więc pora na podsumowanie lutego :)

Luty zdecydowanie wypadł lepiej niż styczeń. Przynajmniej jego druga połowa. Nareszcie wróciłam na właściwe tory. W sumie to po raz pierwszy zrobiłam porządne rozplanowanie względem jedzenia i ćwiczeń. Teraz pozostaje mi jeszcze lepiej zaplanować całą resztę, żeby faktycznie wszystko systematycznie robić.

Zeszłomiesięczne osiągnięcia:
♥ spędziłam 7.5h na siłowni (szału nie ma, ale wreszcie poszłam tam gdzie trzeba :P )
♥ rozpisałam odżywianie z odpowiednią ilością makroskładników.
♥ przestałam kompulsywnie się objadać (oby tak zostało)
♥ angielski:
 - 24h 51min nauki
 - 7638 razy powtórzonych słówek
 - 1488 dodanych słówek
 - 3 zrobione lekcje z poziomu B1 i 12 z działu 'dirty English'
♥ uzbierałam razem 13.5 tys na operację (czyli +3.5 tys) coraz bliżej celu :D
♥ umówiłam się do lekarza i na wizytę w szpitalu
♥ przesłuchałam całego audiobooka po angielsku (9h)
♥ wróciłam do regularnego dodawania wpisów na pingerze

I w sumie to byłoby na tyle z większych osiągnięć lutego. Gdybym wzięła dupkę w troki na samym początku to byłoby sto razy lepiej. Jednak nie narzekam, bo cieszę się, że przynajmniej zrobiłam ten właściwy krok :)
  • awatar krupczatka na trening!!!: Oby moje podsumowanie marca na blogu wyglądało podobnie... Bo póki co jedynie rośnie moja zakładka z fitinspiracjami na pintrest...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

arleta10
 
Arli23: Z cyklu posiłki dla najmłodszych
eating-796489_960_720.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Pewnie niektóre z Was się ucieszą, bo i ja dołączę do Was z planami posiłków i ćwiczeniami :)

Patrząc na to, co się tutaj dzieje, będę troszkę odstawała od grupy. Chcę pokazać, zarówno Wam jak i samej sobie, że zajebistą sylwetkę wyrabia się poprzez porządne jedzenie i porządne ćwiczenie. Żadne głodówki i obijanie się w tym nie pomogą!

Nie myślcie sobie, że zgrywam taką mądrą. Popełniam masę błędów, mam tendencję powracania na stare tory przez swój leniwy charakter, plus do tego gdzieś w procesie dorastania straciłam niezachwianą determinację i wiarę w siebie. Ale z drugiej strony mam już po prostu dość bycia przeciętną osobą. Zobaczymy jak to będzie.

Wymiary na dzień dzisiejszy wyglądają tak:
♥ 56kg
♥ łydka - 35cm
♥ udo - 56cm
♥ biodra - 98cm
♥ talia - 75cm
♥ biceps (przy napięciu) - 29cm
♥ przedramie - 24cm

I moje cele (na kolejne 3 miesiące):
♥ wyjściowo 1900kcal dziennie (to jest moja kaloryka na utrzymanie wagi, ale biorę ją jako wyjściowy proces redukcji, zobaczymy jak zareaguje organizm)
♥ 2.5l wody dziennie
♥ siłownia 4 razy w tygodniu - wtorek, czwartek, sobota i niedziela
♥ zrzucenie 6kg w 12 tygodni (nie bójcie się, jestem niska, więc moja waga będzie odpowiednia)
♥ przeczytanie 3 książek związanych z żywieniem

Moim utrudnieniem jest na razie choroba, która dalej mi nie przeszła :/ Plus do tego wiem, że będę miała około tygodniowy przestój w styczniu, bo dokańczam swój tatuaż. Damy radę :)

W tym wszystkim będzie pomagała mi aplikacja MyFitnessPal.
strong woman.jpg
  • awatar die bitch, die.: trzymam kciuki! :) też mam w planach popracować nad sobą, jednak lenistwo wygrywa.. :/
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Mamy takie same pomiary Ale wagę inną :P moja jest o 2kg większą :p Ale cel to 53kg i na pewno mi się uda :) tak jak i Tobie :* ! i bardzo się cieszę że masz zdrowe podejście do odchudzania! Mało tutaj takich osób niestety :( Moje zapotrzebowanie kaloryczne jest o 3kcal mniejsze od Twojego:P aAle ja korzystam z fitatu :) Trzymam kciuki! I jestem z Tobą! :* przygotowałam ciekawe wyzwanie, jeżeli mas ochotę możesz dołączyć :*
  • awatar rzycie: I bardzo dobrze! Ćwiczenia na siłowni wymagają więcej kalorii.
Pokaż wszystkie (7) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Weszłam w najbardziej popularny tag na tej stronie, którym jest 'dieta'. Przejrzałam wszystkie 42 strony, które pod tym tagiem były i przeraziłam się. Na wszystkie dziewczyny, które umieściły tam swoje dokładne dzienne bilanse, tylko JEDNA, rozumiecie - JEDNA dziewczyna odpowiednio się odżywiała. A raczej powinnam napisać, że po prostu jadła, a nie głodziła się, jak cała reszta.

Otworzyłam notatnik i zaczęłam spisywać nicki wszystkich osób, które miały 'dietę' na podstawie zagładzania się. Niestety ale na liście uzbierało mi się 40 osób... Mówię tu o osobach, które nie jadły więcej niż 1500kcal dziennie, przy czym i tak większość z tych osób jadła około 1000, albo jeszcze mniej.

Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę kobitki, ale około 1200kcal w ciągu dnia (zależy od podawanych źródeł - ja sama powiedziałabym, że nawet więcej niż ta ilość) pozwala dorosłej kobiecie raptem zachować podstawowe funkcje organizmu, takie jak oddychanie, praca serca, procesy metaboliczne, zachowanie temperatury ciała itd.

Zastanówcie się więc, co osiągniecie takimi dietami-głodówkami? Szczupła sylwetka jest na pierwszym miejscu Waszej listy, ale wiecie co będzie na jej pierwszym miejscu w rzeczywistości?

• problemy hormonalne (między innymi zanik miesiączki, który w następstwie doprowadza do utraty masy kostnej, co w ostateczności skutkuje osteoporozą)
• niedobór witamin i minerałów, co może za sobą nieść miliony różnych skutków
• problemy z koncentracją, wahania nastrojów, ciągłe zmęczenie (skoro ciało nie dostaje pożywienia to jak mózg ma funkcjonować?)
• wypadające włosy, łamliwe paznokcie, problemy z cerą, zębami...
• Całe Wasze życie będzie kręciło się wokół jedzenia, a raczej jego braku. Będziecie przeżywały każdy nadprogramowy kęs, jakby miał się zawalić świat.
• Czujecie się często dumne z siebie, że macie pełną kontrolę nad ograniczaniem jedzenia. To jest bardzo błędny wniosek, iluzja, która doprowadza Was do samozniszczenia.
• I najgorsze w tym wszystkim - głodowanie się w ten sposób w większości przypadków doprowadza do zaburzeń odżywiania, takich jak kompulsywne objadanie się, bulimia, anoreksja. W pewnym momencie łapiecie się na tym, że w Waszym życiu codziennym nie ma już nic innego tylko temat jedzenia. Stajecie się niewolnikami swoich własnych myśli.

Powodów można byłoby podać jeszcze o wiele więcej, ja podaję tu tylko ogólny zarys. Tak samo mogłabym pogrzebać jeszcze głębiej, bo tak tag 'dieta' nie jest jeszcze taki groźny. Założę się, że natknęłabym się na o wiele gorsze posty, wyszukując rzeczy takie jak chudość czy thinspiracje. Lepiej to zostawię.

Kobietki, jeżeli chcecie wyglądać jak dziewczyny ze zdjęć, które wstawiacie - wysportowane, wyrzeźbione, szczupłe, pełne siły sylwetki, to wierzcie mi, nie osiągniecie ich poprzez głodzenie się. Tutaj potrzeba porządnego jedzenia, ostrego treningu i systematyczności.

Nie piszę tego postu, żeby komukolwiek dopiec. Ja sama uczyłam się na własnych błędach, znam niektóre ich konsekwencje i tylko przestrzegam, bo można oszczędzić sobie dzięki temu dużo bólu i cierpienia, w szczególności tego psychicznego.

Trzymajcie się i wybierajcie mądrze!
bestrong.jpg

behappy.png

beinspiring.png

beawesome.png

bebrave.jpg
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Ja to samo zauważyłam...nie rozumiem jednego... Wszyscy już wiedZą jak powinno się odżywiać., że mało jedzenia w niczym nie pomoże wręcz zaszkodzi a jednak są takie osoby które nie dopuszczają do siebie prawdy... To jest chore... Ja takich blogów już nie odwiedzam... Tych co jedzą poniŻej 1000kcal... Dla mnie to albo głupota albo sposób na "bycie popularnym" ...
  • awatar Alexandrakra: Super post, zdrowe podejście, trafny przekaz. :D Powodzenia.
  • awatar CelestinDafne: Masz dużo racji i zgadzam się z tobą W wielu kwestiach. Natomiast w moim przypadku jest trochę inaczej. Musiałam podjąć decyzję i tym czy chce schudnąć czy chcem być chora. Na tym polegała moja decyzja. Wielu członków mojej rodziny cierpi z powodu nadwagi lub otyłości mają cukrzycę, problemy z oddychaniem z poruszaniem się. Nie chce tak skończyć dlatego się odchudzam. To jest już moja ostatnia szansa z uwagi na mój wiek. Mam problemy ze stawami więc nie ma opcji jeżeli chodzi ostry trening.A zmniejszenie kaloryczność było w moim przypadku po prostu konieczne.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

caligo
 
fabularium: Nie jadam mięsa itd., ale jak Wy jadacie i tranu używacie, to "ku przestrodze" a na pewno ku ostrożności Waszej zamieszczam:


niepoprawnipolitycznie.com/nabici-w-butelke-smie…

Wyimek z art.:
Reasumując – olej z organu zawierającego najwięcej toksyn, żyjącej często w skrajnie zatrutych wodach ryby, poddawany jest kilkunastu procesom chemicznym w których traci on większość swoich naturalnych wartości, jak witaminy A i D3. „Zyskuje” natomiast tłuszcze trans. Następnie do tak powstałej mazi dodawane są konserwanty, sztuczne witaminy (w tym te pozyskane z owczej wełny) oraz aromaty dla zabicia rybiego posmaku i smrodu zjełczałego tłuszczu.
Tak skomponowana mikstura jest butelkowana lub kapsułkowana i trafia do naszych aptek, jako prawdziwy, naturalny norweski lub arktyczny Tran – olej z wątroby dorsza. Tłoczony czasem na zimno. ;)
  • awatar KimiB: Swojego czasu miałam 2 produkty jeden z kolagenem rybnym i taki z Omega 3. Drugiego nie dokończyłam. Przekroiłam jedną kapsułke i nawet śmierdziała ale jakoś chemicznie rybnie. Skuszę się na ten co proponują w artykule.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

burzliwe-niebo
 
Sombra:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

caligo
 
fabularium:
biokurier.pl/(…)3516-rewolucja-w-sokach-wyciskarka-…
Noszę się z zamiarem kupna. Nigdy nie miałam (używałam blendera, sokowirówki itd., ale to co innego).
Czy ktoś z Was mógłby mi polecić równie dobrą, ale tańszą wersję wyciskarki (sprawną szczególnie w wyciskaniu soku z warzyw korzeniowych)?
Albo choć: na co koniecznie zwrócić uwagę przy zakupie?
:)
  • awatar Persephone: Nie mam ani zdania, ani doświadczenia. Blenduję w kielichu, a marchewki nie tykam :)
  • awatar fabularium: @Persephone: A mnie właśnie najbardziej zależy na bulwach różnych - okrągłych i podłużnych :-) Ja blendera używam dość często, do wszystkiego, tylko nie do robienia soków, no bo nie bardzo się on do tego nadaje. Nie wyciska, a miele tnąc ;-)
  • awatar Persephone: @fabularium: To prawda. Te, ktore pokazalas, bardzo fajnie optycznie sie prezentuja.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

caligo
 
fabularium: Taki oto syrop chodzi mi po głowie:
dancia.bloog.pl/(…)id,title,Syrop-z-buraka-cukroweg…
Syrop/sok z buraka to coś innego (na pewno zdrowszego) od melasy, która jest produktem ubocznym powstającym podczas wytwarzania cukru z trzciny lub buraków cukrowych. Zawiera 58-60% cukru (melasa spożywcza, lepszej jakości lub 42-50% cukru – melasa gorszej jakości, paszowa) i składniki azotowe, sole kwasów i zasad utrudniające dalszą krystalizację cukru.

Syrop buraczany to zagęszczony (odparowany) sok z buraków cukrowych.

Na razie posiłkuję się Goldsaftem - takie info o nim wyczytałam w necie: "Er ist eine köstliche Alternative zu vielen Industrieprodukten und traditioneller Teil der rheinischen Esskultur. Goldsaft ist naturreiner Zuckerrübensirup, den wir aus erntefrischen Zuckerrüben herstellen – natürlich ohne chemische Zusätze. Er entsteht allein durch das Eindicken des Rübensaftes, den wir aus gekochten Rübenschnitzeln abpressen."

Surowy sok także bardzo lubię.

Ale uwaga!
Surowy burak ma co prawda niezwykłe wręcz właściwości zdrowotne, ale z kolei ma bardzo wysoką zawartość azotanów. Najprawdopodobniej sok z surowych buraków, jak twierdzą naukowcy opierając się na badaniach, to najbardziej skoncentrowana postać jadalna azotanu w przyrodzie.
A te przekształcają się w azotyny, które utleniając żelazo powodują uszkadzanie hemoglobiny (powstaje methemoglobina niezdolna do przenoszenia tlenu) co skutkuje niedotlenieniem krwi i organów oraz co istotne azotany mają właściwości kancerogenne. W konsekwencji mogą powodować pogłębianie się anemii i wiele innych problemów ze zdrowiem.

Ale i na te azotany mamy sposoby :)
RB_Sirup.png

PS
"Zörbiger ÜberRübe" (taka w słoiku) to podrasowana dodatkami (wg mnie niezdrowymi) wersja syropu Goldsaft, kiedyś popularna w DDR (kiedy to Złoty Sok dostępny był tylko z paczek: "In der Zutatenliste sind nur 36 % Rübensirup enthalten. Der Rest sind Zucker, Glukose und andere Siruparten.")
Raz miałam (jedna ze znajomych kupiła). Przypominał mi częściowo skrystalizowany leśny miód.
 

greyswan
 
GreySwan: klumnia.pl/trendyzywieniowe ani weganka, ani wegetarianka ze mnie. Lubię mięsko :)
 

caligo
 
Parę przemyśleń na (mój) nowy czas :)

Trudno zmobilizować mi się do regularnych ćwiczeń. Jeszcze w tamtym roku chodziłam na siłownię (miałam karnet) i nawet polubiłam (umiarkowany) wysiłek i lekki ból mięśni ;)

Bardzo lubię piesze wędrówki, gorzej z bieganiem. Jestem szybka, ale nie wytrzymała.
Jakie buty są najlepsze do rekreacyjnego biegania - poradzicie mi? Nie chciałabym stopom robić krzywdy :)

Postaram się też jeść bardziej różnorodnie i odżywczo. Szczególnie, że w tamtym roku, po ponad 25-letniej praktyce wegetariańskiej "przeszłam" na weganizm.

Dzisiejsze śniadanko (eko banan i rodzynki, gęste mleko kokosowe i zwieńczająca całość figa) naturalnie słodkie i energetyczne, powstało z inspiracji śniadankami b-angel (od której muszę się wiele jeszcze nauczyć).

Poranny deser.jpg


Ostatnio próbowało mnie dwa razy pokonać przeziębienie (nie dałam się), także szczególniej powinnam zadbać o odporność i ogólną kondycję.

Nie używam suplementów diety - ale ciekawi mnie spirulina. W jakiej formie ją polecacie?

Dla Was, na dobry początek tygodnia, szczecińska Goplana, gdzie kiedyś szalałam z haszczakami, a teraz jedynie spaceruję:

Mgły_nad_Goplaną_F.jpg
 /foto: ja/
  • awatar b-angel: Spirulinę i chlorellę ( zamawiam od kilku lat na amazonie ) stosuję w kapsułkach... Podobno w lidlu bywa, tzn nie u nas, ale hdzieś na pingerze wyczytałam. A wyobraź sobie, szukałam papryki wędzonej ( aby polepszyć smaki zup z ciecierzycy, soczewicy, grochu, fasoli, itd.) byłam we wszystkich możliwych sklepach i nic, nawet w polskim sklepie nie mieli :( a tak się 'napaliłam' na ten fajny posmak 'wędzonki'. Ps. zastydziłaś mnie tą wzmianką powyżej :) ( płonię się jak pensjonarka ) :D
  • awatar fabularium: @b-angel: Wszystko to, o czym napisałaś, wybróbuję. Jeśli gdzieś znajdę wędzoną paprykę, to zakupię podwójną ilość :-)
  • awatar b-angel: @fabularium: mam zamiar pojechać na jakiś weekend do Szczecina, zaraz po rozpoczęciu ferii letnich ( czyli będą to początki czerwca ), więc daj mi proszę znać, gdzie tę papryczkę wędzoną znajdziesz :) ( Ps. Koniecznie słodką ). Serdeczności.
Pokaż wszystkie (10) ›
 

gablotka-szkolna
 
Edukacja dzieci już od najmłodszych lat jest kluczem do kształtowania ich zdrowych nawyków żywieniowych. W ramach V edycji kampanii „Pora na pomidora, czyli jak tu nie kochać polskich warzyw i owoców”, przy współpracy z ekspertami powstał program edukacyjny „Pora na pomidora – w szkole i przedszkolu” skierowany do najmłodszych. www.szkola.firmowa.eu/news.php?readmore=5823
 

agula261
 
aGuLa =*:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 
fitgrubaska:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 
fitgrubaska:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 
fitgrubaska:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 
fitgrubaska:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 
fitgrubaska:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

fitgrubaska
 
fitgrubaska:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów