Wpisy oznaczone tagiem "''Gwiazd Naszych Wina''" (4)  

truloffer
 
~To tylko nasza, a nie Gwiazd Naszych Wina~

Pam. Pam. Pam. Pam.

Dzisiejszym przystojniakiem będzie...

Ansel Elgort !
( Nie wiem czemu, ale zawsze mówię na niego: Ansel Gregory
- tak mi się jakoś zapamiętało ).

Czyli Augustus Waters,
z najpopularniejszej powieści Pana Zielonego
- jedynej jaką do tej pory przeczytałam,
ale mam zamiar poznać również pozostałe,
czyli; ''Papierowe Miasta'' i ''Szukając Alaski''.
( opis ''19 razy Katherine'' jakoś do mnie nie przemawia...
a podobno jest najlepsza, zaraz po GNW ).

Słuchajcie, ja chyba naprawdę nie muszę mówić za co kocham... znaczy KOCHAMY Gusa.
Szkoda mojej dziadowskiej klawiatury, która zapewne zwariowałaby od nieustającego wymieniania jego zalet
i wyznawania mojej miłości.

A Ansel...
(Jeżu ! Kocham to imię )
całkiem fajnie posuje do tej roli,
choć... podczas czytania wyobrażałam sobie,
że ma bardziej kanciaste rysy twarzy.

Oczywiście nie zmienia to faktu, bo nadal uważam, iż jest Ciasteczkiem, a gdybym spotkała go na ulicy,
moją pierwszą reakcją byłoby rzuceniu mu się na szyję...

~~~~A Wam pasował do roli Augustusa?~~~~
original.jpg
Pokaż wszystkie (6) ›
 

truloffer
 
Dzisiejsze pytanie brzmi:

~~Książka, która cię zasmuca~~

No cóż... mam parę takich pozycji, są to:

*Gwiazd Naszych Wina* ~ z wiadomych powodów.
*Dar Julii* ~ z każdym kolejnym spojrzeniem na tą książkę rośnie mój smutek w stosunku do niej.
*Finale* ~ DLACZEGO TO KONIEC ?! Dlaczego..?!
*Patriota* ~ Żegnaj, moja ukochana trylogio :C

Taak, to by było na tyle.
Niestety nie umiem wybrać tylko jednego tytułu.

Ogólnie prawie wszystkie ostatnie części serii/trylogii mnie załamują i wywołują gorzkie łzy błyszczące w mych oczach.

Nie umiem powiedzieć:
- Było miło. Czas sięgnąć po coś nowego.

O nie.
Ja płaczę cichutko nocami,
wylewając cały swój ból i tęsknotę w żałosnych łkaniach.

Nie umiem pogodzić się z końcem.
Nie umiem pożegnać bohaterów.
Nie umiem przyjąć do wiadomości,
że świat w którym do tej pory istniałam zakończył swój żywot.

I dlatego posiadam tak wiele niedokończonych serii.
Boję się ostatniej strony.
Boję się ostatniego słowa.
7e3a7ec628b6d27f08ce605a4286864c.jpg
Pokaż wszystkie (6) ›
 

truloffer
 
Dziś dowiedziałam się, że wyjeżdżam dopiero o 17: 00,
więc postanowiłam dodać jeszcze jakiś wpis.
A jest o czym.
Tak jak mówiłam wczoraj byłam w Empiku,
kupiłam ''Gwiazd Naszych Wina'' i ''Miasto Kości''.
Tak bardzo chciałam mieć to ''oryginalne'' wydanie,
iż teraz posiadam dwa egzemplarze
pierwszej części Darów Anioła,
z filmową okładką i tą z *zielonym Jace'm*.
Jestem głupia ale zadowolona.

*Tak się prezentuje na półce*
P100714_1317[01].jpg

Przeczytałam ''Gwiazd Naszych Wina''.
I mogę powiedzieć, że była to książką, którą skończyłam najszybciej EVER.

I... cóż. Podobała mi się.
Ale w sumie to nie wiem co powiedzieć.

Spodziewałam się totalnego wyciskacza łez,
ostrego grzmotnięcia łopatą w moją głowę i serce.
Nieprzespanej nocy, poświęconej intensywnym przemyśleniom o sensie mej egzystencji i...

... John w dużej mierze zaliczył.
Rozsiewał małe ziarenka w moich myślach aby stopniowo kwitły wyciągając pnącza ku niebu.

Pokochałam tą powieść za to, że mi po prostu pomogła.
Wyciągnęła rękę gdy tonęłam w problemach, które od dłuższego czasu wciągały mnie pod powierzchnie.

~~Dziękuję~~

Ale... brakowało mi jakiegoś kawałka układanki.
Albo ja coś przeoczyłam, albo John nigdy go nie ułożył.
Głównym elementem, który mnie szczypie to zakończenie.
Nie rozumiem go.
Nie rozumiem przesłania.
Nie rozumiem czasu teraźniejszego.
Nie rozumiem metafory.

Koniec !
Nie wiem co mam jeszcze mogę powiedzieć o tej książce,
aby nie było to tandetne i sztuczne.

Więc zegnam Was po raz kolejny.
Trzymajcie się, aniołki :*
P100714_1316.jpg
Pokaż wszystkie (7) ›
 

truloffer
 
Na wszystkich, naprawdę wszystkich blogach o książkach pojawia się wspomnienie o tej powieści.
Czy to o ekranizacji, która niedawno się pojawiła,
czy o samym dziele Greena.

GNW znajduję się na mojej liście,
ale do tej pory mogło poszczycić się jednym z ostatnich miejsc.

Czemu?
Cóż... może to powierzchowne,
dziecinne bądź nawet idiotyczne ale...
chodzi o niepodobającą mi się okładkę.

Uhh...
Wyrzuciłam to z siebie.

Zawsze cierpiałam na tą... skłonność?
~Nie oceniaj książki po okładcę~
Nigdy się do tego nie stosowałam.
Zawsze powieści z atrakcyjnym dla mnie oprawieniem
zachęcały mnie bardziej i kupowałam je chętniej.

A poza tym, doprawdy uwielbiam robić sobie na złość.
Gdy ludzie mówią mi:
- Jeśli pójdziesz tą ścieżką, to będziesz na miejscu szybciej.
Co wtedy robię?
Zapierdzielam przez góry swoim własnym szlakiem.

No cóż.
Jest to takie moje schorzenie,
którego pragnę się pozbyć.

Teraz ta książka jest wydawana w filmowej okładcę
w której dosłownie się zakochałam,
więc może gdy kiedyś będąc w księgarni ujrzę
''Gwiazd naszych Wina''
odpowiem:
-Okay.
ea726f3b002319ec539433de.jpg
Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Kategorie blogów