Wpisy oznaczone tagiem "6" (589)  

njn
 
„Fassade” („Fasada”, „Maska”, „Pozory”) to kolejny w karierze Lacrimosy concept album. Tym, co odróżnia go od poprzednich płyt duetu, jest zwiększenie – w warstwie tekstowej – nacisku na problematykę uniwersalną i ogólnoludzką. O ile wcześniejsze krążki zespołu skupiały się na przeżyciach jednostki i relacjach interpersonalnych (głównie pomiędzy dwojgiem zakochanych ludzi), o tyle teraz w centrum uwagi zostaje postawione współczesne społeczeństwo. A trzeba przyznać, że jest to wizja daleka od pozytywnej. Można śmiało skonstatować, że w tytułowym tryptyku („Fassade – 1. Satz”, „Fassade – 2. Satz” i „Fassade – 3. Satz”) nowoczesna cywilizacja euroatlantycka zostaje skrytykowana jako pusta i bezduszna. Jest to raczej krytyka konserwatywna lub konserwatywno-liberalna, piętnująca zanik tradycyjnych wartości oraz demaskująca zniewolenie jednostki przez biurokratyczny system, środki masowego przekazu i uniformizujące procesy społeczne: globalizację, urbanizację, makdonaldyzację etc. Okładka albumu „Fassade” przedstawia pokaz mody obserwowany przez robotników z filmu „Metropolis” (1927) Fritza Langa[1]. To już drugie nawiązanie Lacrimosy do tej słynnej antyutopii. Na okładce CD „Inferno” (1995) widzieliśmy przecież miasto podobne do tego z „Metropolis”. Ono również zostało przywołane w kontekście piekła, otchłani.

„Fassade – 1. Satz” (track #1) nie jest utworem łatwym do opisania. Panuje w nim nastrój… nawet więcej niż podniosły. Ta multiinstrumentalna kompozycja brzmi ultrapatetycznie, a zarazem złowieszczo i rozpaczliwie, jakbyśmy właśnie odkryli, że wydarzyło się coś bardzo poważnego. Nagranie dosłownie zwala człowieka z nóg swoim tragizmem. Mógłbyś przy nim paść na kolana, ukryć twarz w dłoniach i wybuchnąć histerycznym płaczem. Katastroficznej, wręcz apokaliptycznej muzyce towarzyszy rozdzierający krzyk Tilo Wolffa: „Nie patrzcie na mnie!/ Nie jestem zwierzęciem!/ Tylko ludzkim dzieckiem – dla was obcą istotą – może/ Z oczami i uszami/ Sercem i uczuciami/ I wciąż jeszcze czystym i wolnym umysłem”[2]. Jakie to szczęście, że gdy „Fassade – 1. Satz” dobiega końca, napięcie zostaje rozładowane przez kawałek znacznie lżejszy i radośniejszy! „Der Morgen Danach” (track #2) jest konwencjonalną piosenką utrzymaną w klimatach rodem z „Elodii”. Założyciel Lacrimosy znów godzi rockową plebejskość z dworskością klasycznych instrumentów. Tym razem pieszczotą dla naszych uszu są łagodne dźwięki fletu. Tekst utworu mówi o miłości: podmiotem lirycznym jest mężczyzna, który wychwala pod niebiosa swoją wybrankę. „Der Morgen…” należy do sztandarowych nagrań duetu. Kawałek zajął trzecie miejsce w rankingu „Top 100” (marzec 2018)[3].

„Senses” (track #3) to jedyny i poniekąd obowiązkowy – z punktu widzenia lacrimosowej tradycji – utwór wykonywany przez Anne Nurmi. Piosenka jest najsłabszą kompozycją zarejestrowaną na płycie „Fassade”. Jak nietrudno wywnioskować z tytułu, „Senses” stawia na zmysłowość w wymiarze muzycznym oraz treściowym. Nagranie opowiada o kobiecie tęskniącej za swoim mężem, który niedawno umarł, ale jego obecność nadal jest w domu wyczuwalna. Bohaterka przechowuje wiele pamiątek po ukochanym mężczyźnie, lecz odczuwa dotkliwy brak jego pocałunków[4]. Spokojna melodia sprawia, że głos fińskiej wokalistki nareszcie brzmi dobrze. Aż za dobrze. I tu leży pies pogrzebany. Ten śpiew jest po prostu zbyt piękny, żeby był prawdziwy. Głęboki, eteryczny, nieziemski, rozchodzący się w przestrzeni… Czyżby magia autotune’a? Całkiem możliwe[5]. „Warum So Tief?” (track #4) to ociekający chandrą utwór, w którym ważną rolę odgrywa ciężka perkusja będąca tłem dla klasycznego instrumentarium. Rytm, tempo i aranżacja tego kawałka mogą się kojarzyć z piosenką „Meine Welt” z 1999 r. Dla niezorientowanych: „Meine Welt” to jedno z dwóch nagrań bonusowych dołączonych do japońskiego wydania „Elodii”[6]. „Warum…” przypomina też „Mein Zweites Herz” ze względu na smętne pobrzękiwanie trąbki. Oj, rzadko słyszy się trąbkę poza jazzem i filharmonią!

„Fassade – 2. Satz” (track #5) jest drugą częścią tryptyku, od którego wziął swoją nazwę analizowany krążek Wolffa i Nurmi. Kompozycja ma charakter chóralno-orkiestralny, brakuje w niej elementów rockowo-metalowych. Nie jest ona radosna, ale daleko jej do dramatyzmu przepełniającego pierwszą część trylogii. Dużym zaskoczeniem są tutaj operowe popisy tajemniczych sopranistek. Tilo Wolff również podejmuje próby śpiewania wysoko i dźwięcznie (wyje wówczas jak ksiądz zawodzący w kościele podczas nabożeństwa!). Artysta będzie kontynuował te eksperymenty także na następnych płytach sygnowanych logiem Lacrimosy[7]. Jeśli chodzi o tekst „Fassade – 2. Satz”, to pada w nim desperacka deklaracja: „Chcę się wydostać z zimnego świata ludzi/ I chcę wejść w ciepłe ręce miłości”[8]. „Liebesspiel” (track #6) jest owym upragnionym „wejściem w ciepłe ręce miłości”. Dokładnie mówiąc: wejściem smoka. Ten ostry, dynamiczny kawałek porusza temat zbliżenia damsko-męskiego, lecz czyni to w sposób zdecydowanie atawistyczny, frywolny tudzież sugestywny („Pomiędzy Twoimi udami/ Dotykając Twych wilgotnych ust/ Umieram dla Ciebie…/ Jesteś moja!”[9]). Utwór brzmi jak połączenie „Siehst Du Mich Im Licht?” z „Alleine Zu Zweit”. Hałaśliwe grzmoty przesterowanej gitary łagodzi jednak wesoły obój, drewniany instrument dęty pokrewny fujarce.

„Stumme Worte” (track #7) można uznać za kontynuację „Liebesspiel”. Oto dociera do naszych uszu klasyczna kompozycja, w której kluczową rolę odgrywa melancholijne pianino. Dzieło prezentuje punkt widzenia mężczyzny, który z pewnym rozrzewnieniem wspomina swój przelotny romans należący już do przeszłości. Postawa podmiotu lirycznego jest ambiwalentna. Z jednej strony, bohater cieszy się, że w jego życiu miał miejsce taki barwny epizod. Z drugiej – boleje nad faktem, że ten słodki rozdział żywota został zamknięty na amen. „Tylko raz jej zapragnąłem;/ Tylko raz – teraz i już na zawsze./ Ale nie chcę, by skończyło się moje cierpienie,/ Bo jest wszystkim, co mi zostawiła”[10] – śpiewa Tilo Wolff. Piosenka „Stumme Worte” przywodzi mi na myśl fikcyjny szlagier z powieści „Rok 1984” (1949) George’a Orwella. Przebój ten zaczyna się bowiem słowami: „To był tylko chwilowy urok/ I minął jak kwietniowy dzień,/ Lecz cóż za marzenia rozbudził!/ Z serca mego najlżejszy zdjął cień!”[11]. „Fassade – 3. Satz” (track #8), ostatnia część wielkiego tryptyku Lacrimosy, wyraźnie nawiązuje do części pierwszej, ale jest od niej bardziej gitarowa. Katastrofizm ustępuje tutaj z drogi buntowniczości. Czyżby podmiot liryczny zamienił rozpacz na aktywną walkę ze złem? Takie zakończenie byłoby istnym „happy endem” (choć może nieco naiwnym)!


PRZYPISY

[1] Albo przez masy partyjne z filmowej adaptacji „Roku 1984” George’a Orwella. Chodzi mi o ekranizację w reżyserii Michaela Radforda (1984) z Johnem Hurtem, Richardem Burtonem i Suzanną Hamilton w rolach głównych.

[2] Tłumaczenie: Julia, Lacrimosa.rockmetal.art.pl.

[3] Dodam jeszcze, że singiel „Der Morgen Danach” (wydany w sierpniu 2001 r.) stanowił oficjalną zapowiedź albumu „Fassade” (wypuszczonego na rynek w październiku ‘01).

[4] Trochę inaczej – aczkolwiek nie z własnej winy – przeżywa swoje wdowieństwo niewiasta będąca podmiotem lirycznym w polskim kawałku „Drzewo” (Maleo Reggae Rockers & Lilu, składanka „Morowe Panny”, Muzeum Powstania Warszawskiego 2012). Wdowa śpiewająca ustami Aleksandry „Lilu” Agaciak wspomina swojego małżonka, który zbudował dom, posadził drzewo i spłodził syna. Wszystko układało się perfekcyjnie, ale wybuch II wojny światowej przyniósł totalną zagładę, odwrócił życie bohaterki do góry nogami. „Dom jest pusty, drzewo uschło, mój mąż i syn nie żyją” – zdradza kobieta w puencie opisywanej piosenki.

[5] Jeżeli jednak się mylę, to pokornie przepraszam za ten dyskredytujący (dla każdego profesjonalnego artysty) zarzut!

[6] Drugim bonusem jest tam „Und Du Fallst”, odrobinę elektroniczny przedsmak CD „Echos” (2003). „Und…” wydaje mi się podobne do takich utworów, jak „Malina” czy „Ein Hauch Von Menschlichkeit”.

[7] Interesująca nas technika wokalna pojawi się m.in. w anglojęzycznych nagraniach „The Party Is Over” („Lichtgestalt” – 2005) i „Call Me With The Voice Of Love” („Sehnsucht” – 2009).

[8] Tłumaczenie: Julia, Lacrimosa.rockmetal.art.pl.

[9] Tłumaczenie: Lestath, Lacrimosa.rockmetal.art.pl.

[10] Tłumaczenie: Lestath, Lacrimosa.rockmetal.art.pl.

[11] Cyt. za: Rok-1984.klp.pl/ser-345.html (część II, strona 82).
 

piotrdivine
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

klonjaworx
 
klon jawor: #6 Hej Tessa,
coś słabo mi idzie z tym blogiem mehmeh
jestem w książnicy i tęsknię :<
i zaraz muszę stąd wyjsc i pójść na dworzec po bilety do gdyni. Ale spokojnie wrócę tu :D
mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze kotku
<3 kocham
 

monsterkowaa
 
Dziękuję za nominację *Mordko* :3
#1
Piosenka, która cię rozśmieszyła.
Bardzo lubię polskie przeróbki angielskich piosenek, ale jest ich za dużo by wymieniać, więc postawię na ''I can do anything better than you''.
**Animacje zrobione przez youtuberów są genialne :3**
#2
Piosenka, która cię zasmuciła.
Avril Lavigne - ''Slipped away''. Ogólnie większość jej starych piosenek jest w takiej ''żałobnej'' tonacji. :c
#3
Piosenka, która mówi o miłości
Ed Sheeran - ''Happier''
#4
Piosenka, której ostatnio słuchałaś.
Uznam to jako  ostatnio w miejscu publicznym, bo w domu to wielu słuchałam x3.
Taylor Swift - ''Look what you made me do''
#5
Piosenka z ulubionego filmu
Zwierzogród (Shakira) - ''Try everything'' oraz My Little Pony (Emily Bunt) - ''Open up your eyes''
#6
Piosenka, która może cię opisać.
Chyba nie ma takiej, a jak już to urywki z niektórych.
#7
Dowolna piosenka twojej ulubionej wokalistki.
Melanie Martinez - ''Pity party''
#8
Dowolna piosenka ulubionego wokalisty.
Właściwie to nie mam ulubionego wokalisty, ale lubię ''Shape of you'' Eda Sheerana.
#9
Dowolna piosenka twojego ulubionego zespołu.
Imagine Dragons - Radioactive
Ulubionego zespołu raczej też nie mam, ale czasami lubię ich posłuchać :3
#10
Piosenka, którą w tajemnicy przed innymi lubisz nucić.
Hehe, raczej nie mogę tego napisać, bo nie byłaby to tajemnica :P
#11
Piosenka od której ostatnio się uzależniłaś.
Julia Brennan - ,,A light to call home''. Jest też kilka innych które bardzo lubię, ale tej ostatnio słuchałam dosyć często :3
#12
Dowolna piosenka.
Lauren Aquilina - Fools

Okej tu mały ''bonusik''
Przepraszam za to, że długo nie pisałam, ale jak chciałam wstawić ten post to internet przerywał i musiałam ciągle go od nowa pisać (przy okazji sorry za literówki...) więc poddałam się i w ogóle nic nie dodawałam. Serio, pisałam to jakieś 4 razy i i ciągle strona się odświeżała (na szczęście później zaczęłam to kopiować do notatnika)
O, i przepraszam, że nie wstawiałam filmików, ale boję się o prawa autorskie (chodzi o udostępnianie).
 

monika83
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

weeroniikaa
 
#6

      Cytat.

potem poszedłem się przejść. dwa razy obszedłem wkoło cały kwartał, minąłem 200 osób i nie spotkałem żadnego człowieka
Pokaż wszystkie (4) ›
 

monsterkowaa
 
#10
Grizz
Jedna z najbardziej radosnych postaci jaką znam (no może z wyjątkiem Pinkie Pie).
Lubię jego optymistyczne podejście do wszystkiego, oraz jego ''otwartość'' na innych.

#9
Ametyst
Uwielbiam jej charakter, jest taka zabawna, ale potrafi także okazywać emocje.
Poza tym bawi mnie ta jej miłośc do podjadania.

#8
Księżniczka Celestia
Jest taka spokojna, dba o swoich poddanych i potrafi podjąć decyzje, które wymagają od niej poświęcenia, oczywiście dla dobra wszystkich kucyków.

#7
Lapis
Szkoda mi jej. Musiała spędzić tysiące lat w lustrze, więc nie dziwię się, że żywiła urazę do innych klejnotów. W sumie jej charakter kojarzy mi się trochę z Wendy.

#6
Niebieski Diament
Widzę w niej pewnie nawiązanie co do typu ludzi.
Nie mówi otwarcie o swoich uczuciach, tylko próbuje je ukrywać. Przed kryształami udaje silną przywódczynię.


#5
Applejack
Lubię ją, bo nie jest taką skomplikowaną postacią. Jest szczera i ufna. Poza tym jest opiekuńcza, czasami aż za bardzo.
#5
Mabel
Jest zwariowana i ma pełno pomysłów. W dodatku wygląda słodziutko w swoich sweterkach.

#4
Dipper
Podoba mi się to, że rozwiązuje wszelkie zagadki, a poza tym ze swoją siostrą Mabel tworzą świetny zespół.

#3
Rarity
To była chyba moja pierwsza postać, która pokochałam. Wciąż bardzo ją lubię, jest szczodra, bardzo dramatyzuje (co ja też zresztą robię, ale nie aż tak bardzo).

#2
Akwamaryn
Uwielbiam jej sarkastyczny i wredny charakterek. To jej aroganckie zachowanie jak najbardziej mi do niej pasuje. W końcu, nie wszystkie postacie muszą być takie perfekcyjne. W dodatku jej głos jest świetny!


#1
Moon Butterfly
Tak, sama się zdziwiłam, że tak bardzo ją polubiłam.
Jej metamorfoza w motyla jest genialna! Poza tym, była na tyle odważna, że kiedy została sama (po stracie rodziny) odważyła się udać do królewej ciemnosći, która była przez jakieś trzysta lat uwięziona w krysztale, więc tak naprawdę nie wiedziała czego się spodziewać. Podjęła wiele odpowiedzialnych decyzji i myślę, że to chyba rzeczywiście moja ulubiona postać.

Przepraszam, że nie ma obrazków, ale Pinger nie chce mi ich wstawić : - (
No cóż, dzięki za wytrwałość. Powinnam dodawać więcej takich wpisów?
A może następnym razem #10 najmniej lubianych postaci? A jaka jest wasza ulubiona postać?
Do zobaczenia ♥
(podoba Wam się nowy wygląd ^w^?)
  • awatar *Mordka*: Świetny wygląd :D. A co do topki... Grizz - Lubię Ametyst - Bardzo lubię Celestia - Lubię Lapis - Zaraz po Perydot moja ulubiona postać z SU :D Niebieski Diament - Jest w porządku. Applejack - lubię Mabel - Kocham <3 Dipper - Kocham <3 Rarity - Lubię Akwamaryn - Bardzo lubię Moon - Lubię Ja swoje 10 top akurat planuje dać xD. Tak, dawaj więcj takich wpisów :D. I niech następnie będą znienawidzone postacie xD
  • awatar Aduszka♥: @*Mordka*: Wow, dzięki za wytrwałość ^w^ W takim razie czekam na Twój wpis :3
  • awatar Kjiść Paprocji: Wygląd jest świetny! Taki cukierkowy co do serii dość pomysłowa a może wstawisz coś takiego jak 10 wad w najbardziej lubianych postaciach aby podkreślić to że nie każdy jest taki idealny? Z resztą zrobisz jak uważasz
Pokaż wszystkie (3) ›
 

aria.mc
 
Aria.Mc:

Sceny z życia.

#1
Siedzę w autobusie nocnym, który ma mnie zawieźć praktycznie pod sam dom. Bawię się telefonem, lekko przysypiam. Naglę czuję wibracje, otwieram szerzej oczy i widzę powiadomienie. Ktoś nowy chce nawiązać znajomość przez messengera. To chłopak, którego poznałam tej nocy. Wydawał się ok, akceptuję. Napisał do mnie, bo nie chciał zapomnieć mojego jakże trudnego imienia i nazwiska. Chciał mieć do mnie kontakt rano. No dobra, spoko. Podziękowałam ładnie za miły wieczór, życzyłam miłej nocy i poszłam spać. Rano czekały na mnie miłe wiadomości. Chciał się ze mną spotkać. Niestety byłam zajęta. Zaaferowana wielkimi zakupami, odwiedzinami u babci i lekkim kacem po zeszłej nocy nie dochodziło do mnie, co się wokół mnie dzieje. Skończyłam szybciej niż myślałam. Stwierdziłam "a co mi szkodzi" i napisałam mu, że jeśli tylko chce, to możemy się spotkać tak jak chciał, bo jednak znalazłam czas.

#2
Czekam przy galerii handlowej, rozglądam się rozpaczliwie i mówię sobie w duchu, że nienawidzę przychodzić pierwsza i chłopak już sobie grabi nawet przed pierwszym spotkaniem. Ale rozumiem, nie wiedział jak dojechać, nie zna miasta. Czekam. 10 minut i ani chwili dłużej. Idzie w moją stronę uśmiechnięty, podchodzi, całuje w policzek. Lekko się rumienię. Przeprasza za spóźnienie. No dobra. Wybaczone. Pyta co chcę robić, czy jestem może głodna. Oczywiście zjadłam przed wyjściem, głupia ja. On jest głodny, więc idziemy do przytulnej naleśnikarni. Zamawiamy piwo i jedzenie. Boję się używać angielskiego ale jakoś próbuję sobie radzić.Rozmawiamy na różne tematy, często się śmieję. Myślę sobie ok, nie jest Bradem Pittem czy super modelem, ale lubię go. Zadowoleni idziemy na spacer do parku. Jest zimno, ale nie przeszkadza mi to. Siadamy na ławce. Właśnie wyszła nowa płyta Eda Sheerana, rozmawiamy trochę o tym i nagle słyszę jak zaczyna mi śpiewać Shape of You. Rozpromieniam się i stwierdzam, że on śpiewa całkiem nieźle. Zaimponował mi. Mimo, że raczej nie robię tego na pierwszym spotkaniu on proponuje, że w zamian za piosenkę chce buziaka. Całuję go w policzek. Nie wystarczyło mu to. Odwraca głowę i całuje mnie namiętnie. Ja się rozpływam i myślę sobie "aha, trafiłam na niezłego podrywacza". Wracamy do domu powoli spacerem.

#3
Pisze do mnie codziennie. Widać, że jednak go zaintrygowałam. Chce się ze mną spotkać 8 marca, zgadzam się, chociaż niepewnie. Nie wyrobił się z powrotem z pracy, jest nieziemsko zimno. Prosi mnie abym podeszła pod jego mieszkanie. Boję się i zastanawiam się co zrobić jeśli zaprosi mnie do mieszkania. To za wcześnie. Schodzi na dół, wita się ze mną i wręcza piękną, czerwoną różę. Upieram się przy spacerze. W pobliżu jest śliczny park, chociaż zimą niekoniecznie wygląda atrakcyjnie. Przechadzamy się alejkami, rozmawiamy, śmiejemy się, on mi śpiewa. Siadamy na ławce, biedny Hiszpan nie jest przystosowany do tak niskich temperatur. Trzęsie się z zimna, ale nie chce iść do domu. Próbuję ogrzać jego dłonie, oddaje mu swój drugi szalik i przytulam. Nie zgadza się na to, sadza mnie sobie na kolanach i to on mnie przytula. Rozmawiamy jeszcze chwilę aż w końcu nie mogę patrzeć jak marznie i wysyłam go do domu. Piszemy jeszcze wieczorem.

#4
Widujemy się coraz częściej, całymi dniami wymieniamy wiadomości, mówi mi, że jestem niesamowita, ja się czuje tak bardzo przy nim swobodnie. Zostaję na noc, zasypiając czuję jak mnie mocno do siebie przytula i całuje w czubek głowy. Zaczynam pytać jak to jest między nami, czy to jest związek czy o co chodzi. Mówi mi, że oczywiście, że jestem jego dziewczyną. A po chwili zastanowienie dodaje: jeśli tylko tego chcę.

#5
Jedziemy na Wielkanoc do mojej rodziny. Widzę jak świetnie bawi się z moim maleńkim kuzynem. Zwiedzamy Wrocław, wchodzimy schodami na sam szczyt wielkiej wieży, skąd widzimy całą panoramę miasta. Ledwo oddychamy, ale jesteśmy szczęśliwi. Robię mnóstwo zdjęć, cała zafascynowana tym, że w końcu, od tak wielu miesięcy mam lustrzankę w dłoniach i fotografuję. Nic się nie liczy, aż w końcu on mnie obejmuje mocno, przyciska do barierek i mocno całuję. Już nie w głowie mi zdjęcia.

#6
Kłócimy się. Zawzięcie. Nie pamiętam już nawet o co. Ja krzyczę, on spokojnie odpowiada. Mocno mnie przytula i głaszcze po włosach. Uspakajam się. Wybaczam.

#7
Jedziemy na weekend do Krakowa. Jestem cała zaaferowana, nie mogę się doczekać. Podskakuję na miejscu, kręcę się, wiercę jak małe dziecko. A on tylko na mnie patrzy z tym błyskiem w oku i się do mnie uśmiecha łapiąc moją dłoń i ściskając ją lekko.

#8
Wracam z A. z koncertu Linkin Park, mam zdarte gardło, ledwo mówię, nie mogę przestać gadać, nawijam jak szalona, podskakuję wokół. Chcę krzyczeć, chcę śpiewać razem z Chesterem, chcę płakać. On otwiera nam drzwi, mocno mnie przytula i z wielkim uśmiechem pyta jak było. Znów nie mogę przestać mówić, a on śmieje się ze mnie i mocno przytula.

#9
Odbieramy jego rodziców z lotniska. Boję się strasznie. Przerażonym wzrokiem na niego patrzę. Zanim podchodzi do swoich rodziców, aby się przywitać patrzy mi głęboko w oczy, uśmiecha się i mocno ściska moją dłoń, a potem prowadzi w stronę swojej mamy. Już się nie boję. (To niesamowici ludzie!)

#10
Jesteśmy w jednym z najdroższych hoteli w moim mieście. Wieczorami widujemy się jego rodzicami. Zmieniamy pokój na większy. Rozglądamy się dookoła, wielkie łóżko, same luksusy. Szybko zabieramy swoje rzeczy i biegniemy na basen, który znajduje się na dachu. Jesteśmy sami. Z jego kumplem, którego uwielbiam. Chlapiemy się, uczą mnie pływać, czuję się tak dobrze!

#11
Wracamy z ostatniego spotkania z jego kumplem, który następnego dnia rano wraca do Hiszpanii. Nie mogę się uspokoić, jest mi tak cholernie przykro. Widzę, że jemu też jest ciężko. Lekko ociera łzy, tak żeby nikt nie widział. Ja widzę. I płaczę. I wtedy płaczemy oboje mocno się przytulając i mówimy sobie, że jeszcze przecież go zobaczymy. Polecimy do Barcelony i go znowu spotkamy!

#12
Jesteśmy w Decathlonie. Wybieramy namiot. On marudzi, kręci. Denerwuję się. Mówię mu, że jeśli nie chce i ma tak marudzić, to może wcale ze mną nie jechać. Staje jak wryty, czuje się dotknięty. Chciał pojechać ze mną, abym była szczęśliwa, a ja mu mówię, że jak nie pojedzie to będzie mi łatwiej. Jestem okropna. Mówi mi, że w takim razie nigdzie nie jedzie, bo skoro go tam nie chce, to nie będzie się pchał na siłę.

#13
Proszę go, żeby ze mną pojechał. Zdenerwowałam się i nie mówiłam tego serio. Chcę żeby był. Ten wyjazd jest dla mnie ważny i chcę go spędzić z ważnymi dla mnie osobami. Uśmiecha się. O to mu chodziło. Jedzie ze mną.

#14
Siedzimy razem w samochodzie. Nie uwierzycie, ale Przemek prowadzi, zerka na mnie uśmiechnięty. Ucieszył się na mój widok. Pierwszy się odezwał. Wygrałam! Siedzę obok niego. Z tyłu trzej faceci. Adrian, mój facet i Paweł. Muzyka Przemka nam nie pasuje. Otwieram schowek i przeszukuje wszystkie płyty. Znajduję składankę piosenek Linkin Park. Do oczu nachodzą mi łzy. Przez kilka dni płakałam, kiedy dowiedziałam się o śmierci Chestera. Był dla mnie kimś, kto był ze mną przez cały nastoletni wiek i wcześniej. Moim marzeniem był koncert i kiedy sobie uświadomiłam, że byłam na jednym z ostatnich koncertów poleciały mi łzy. Włączam płytę chłopaki z tyłu i Przemek się uśmiechają.
Podjeżdżamy na stację, głośniki włączone na cały regulator a my, całą piątką śpiewamy (o ile darcie japy można nazwać śpiewaniem) Numb.Jestem szczęśliwa. Cała podróż do Kostrzyna sprawia, że dojeżdżając na miejsce ledwo możemy mówić.

#15
Jesteśmy na koncercie The Qemists. Ze sceny płynie przekaz pełen miłości, dobroci i wsparcia. Słyszymy, jak artyści dedykują utwór Chesterowi. Śpiewamy na cały głos. Następnie skaczemy i tańczymy jak szaleni aż brakuje nam tchu. Jestem niesamowicie szczęśliwa. Czekałam na to cały rok. Czuję jego ręce na moich biodrach. Przytula mnie od tyłu i całuje w czubek głowy. Uśmiecham się jeszcze szerzej.

#16
Wracamy do domu. Wszyscy na tyle śpią. Ja przebudzam się na chwilę tylko po to, aby zaśpiewać fragment piosenki, którą lubię, a potem znów odlatuję.

#17
Leżymy na kanapie w salonie, oglądamy Homeland. Nagle jest scena łóżkowa. Patrzę na niego i pytam. "A właściwie w jakim wieku przeżyłeś swój pierwszy raz?". Nie chce o tym mówić, ale w końcu go przekonuję. Wymuszam też zeznanie z iloma dziewczynami spał. Denerwuje się na niego, zbierają mi się łzy w oczach. Ale słyszę, że to przecież przeszłość, nie znał mnie wtedy, a ja to najlepsze, co go spotkało. Teraz jest teraz i patrzymy tylko w przyszłość. Nie możemy rozgrzebywać przeszłości. Ma rację. Ja też nie chcę mówić o Wiktorze czy moim ex. Mówi, że cała ja jestem dla niego najważniejsza. Słyszę jak rano cicho do ucha śpiewa mi "i love you"

#18
Leżymy przytuleni. Rozmawiamy o moim mieszkaniu, muszę je wyremontować. Patrzy na mnie i mówi, że chciałby ze mną zamieszkać i pomoże mi z remontem też finansowo. Patrzę na niego i nie dowierzam. On serio mówi zupełnie poważnie. Jest niesamowity.
dfdvg.jpg
 

pastelowyfiolet
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

littlemy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

piotrdivine
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dziennik
 
Dziennik Internautów: SemKRK #6 BIG – konferencja SEO/SEM z przytupem - di.com.pl/news/57509,8.html
 

piotrdivine
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nobeutygirl
 
Anonymous girl: Cześć ! Wiem dluugo mnie nie było , ale.. internet mi się zwalił xD ! I też telefon w sumie ... Moja sieć [plus] naprawiała tą taką ''stację'' dzięki której można dzwonic itp. xD Także sorry, za brak wpisów....

humorek #6 - dużo zdjęć ! THIS IS A PARODY !!!

jjjjjjjjjjjjjjjjjjj.png



ooo.png



Policjant w małym miasteczku zatrzymuje motocyklistę, który pędził główną ulicą.
- Ależ panie sierżancie, ja mogę wytłumaczyć - mówi facet.
- Cisza - rzucił policjant - Zamierzam ochłodzić pański temperament w areszcie, zanim nie wróci komendant.
- Ale panie sierżancie, chciałem tylko powiedzieć, że...
- A ja powiedziałem, że ma być cisza! Idzie pan do aresztu!
Parę godzin później policjant zajrzał do celi i powiedział:
- Na szczęście dla pana, komendant jest na ślubie córki. Będzie w dobrym nastroju, jak wróci.
- Niech pan na to nie liczy - odpowiedział facet z celi - Jestem panem młodym.


Wchodzi blondynka do McDonalda:
- Poproszę frytki.
- Duże czy małe?
- Pani da trochę tych, trochę tych

- Zapraszam Cię dzisiaj na coś mocniejszego.
- Ooooo, a na co?
- Na herbatę z dwóch torebek.

W przychodni.
- Dzień dobry. Przyniosłem kał i mocz.
- Do analizy?
- Nie, ku*wa, do degustacji...

I na koniec jeszcze jeden obrazek !

CZEŚĆ !
WIKTORIA:*:*:*:*
 

nobeutygirl
 
Anonymous girl: hay !♥ zobacz poprzedni wpis - bardzo ważne !

z życia wzięte #6 o chłopakach ...

.a więc w wakacje zaczął do mnie razem z moją koleżanką przyjeżdżać [rowerem xD ] pewien chłopak . Kiedyś go nie lubiłam , ale cuż ludzie się zmieniają , więc OK  jeździliśmy 3-4 h po całym mieście prawie codziennie . Ja traktowałam go jako przyjaciela ale jak widać on nie ... zaczął się rok szkolny wszystko cacy - na początku , póżniej zapisałam się na zajęcia taneczne i w tym samym czasie zapisał się na nie też mój 'kolega' i powiedział mi duużo ciekawych rzeczy . Ponoć słucham cypisa [ w tamtym czasie nawet nie wiedziałam kto to i szczerze to totalne DNO jak dla mnie ] , że jest u mnie 7 dni w tygodniu , że jestem jego dziewczyną , a co było tego dowodem , że wie jaki mam kolor ścian w pokoju ... żałosne i nie mam pojęcia jak można być z kimś w związku skora ta druga osoba nic o tym nie wie ?! było tego jeszcze więcej a to wszystko słowa 'przyjaciela' xDD  Rozmawiałam z nim - zaprzeczył , później zaczęłam go unikać . powiedział mojej BFF że się we mnie zakochał ja to od niej wydusiłam myślałam że się chyba zaraz zapadnę pod ziemię ... póżniej sprawa troszkę ucichła , ale ja dalej go unikałam no weź się z takim 'DOWNEM' zadawaj [ bez obrazy] . W mojej szkole jak co roku odbyła się choinka szkolna cały czas chciał ze mną tańczyć ja albo tańczyłam z kimś innym albo wychodziłam do toalety lub napić się do naszej klasy - nie chciałam z nim tańczyć ... Póżniej była dyskoteka klasowa i znowu to samo ! Ja tańczyłam z kolegą a póżniej się mnie [ten kolega z którym tańczyłam ] pyta czy coś dla niego zrobię na to ja żeby mówił o co chodzi a on na to żebym podeszła do sz.p mości królewicza i poprosiła go do tańca - nie zgodziłam się bo po 1 ja nie mam zamiaru się prosić a po 2. to totalnie tego nie chciałam... Dowiedziałam się wtedy też ,że dał zakaz tańczenia ze mną koledze z tańców [ zajęcia taneczne] chore ! Moja BFF wyręczyła mnie bo poszła do niego i powiedziała żeby się odwalił bo jestem wkurzona na niego i mam focha on zapytał się jej dlaczego ona powiedziała mu o co chodzi - i dobrze przynajmniej mogę unikać jego i jego durnych zachowań , i w dodatku chodzi do naszej szkoły ostatni rok - przeprowadza się  !!!

cześć !
wiktoria:*:*
  • awatar ♕Emosia_Samosia♕: Masz takie same zdanie jak ja Cypis to dno.... Też kiedyś miałam takiego kolegę... na szczęście rok temu wyprowadził się :)
  • awatar Anonymous girl: jak widać wiele na tym świecie jest niedorozwiniętych dzieci , które uwielbiają Cypisa bo jest 'nie dla dzieci' i tak się tym jarają...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

filmomaniaczka016
 
W świecie filmów: #6 Hardcore Henry (2015)
Cyborg Henry musi uratować swoją żonę, a zarazem twórcę, pojmaną przez psychopatycznego tyrana o telekinetycznych mocach i jego armię najemników.

hardcorehenry.jpg


Zwiastun:
 

nobeutygirl
 
Anonymous girl: elo po raz 3 dzisiaj ale mam natchnienie twórcze xDD  świat według blogerki #6 zaburzenia odżywiania ...

definicja : Zaburzenia odżywiania (zaburzenia jedzenia) – jednostki chorobowe charakteryzujące się zaburzeniem łaknienia na podłożu psychicznym.

Zaburzenia odżywiania dzieli się na 2 grupy:

   zaburzenia specyficzne (anorexia nervosa, bulimoreksja, bulimia nervosa)
   zaburzenia niespecyficzne (zespół przeżuwania, zespół nocnego jedzenia, jedzenie kompulsywne, napady objadania się, anarchia żywieniowa)

Chorzy na zaburzenia odżywiania często cierpią również na depresję, dokonują innych działań autodestrukcyjnych (np. samookaleczenie) lub są uzależnieni od innych środków (alkohol, narkotyki) lub czynności.

Dzieje się tak, ponieważ zaburzenia odżywiania to objawy tego, co przeżywa osoba chora (ból, stres, strach, samotność, niska samoocena itp). Mechanizmy choroby często są niezrozumiałe dla samego chorego, a jego zachowania (np. objadanie się i wywoływanie wymiotów) to najczęściej działania kompulsywne.

Zaburzenia odżywiania wymagają specjalistycznego leczenia (psycholog, psychiatra, czasem dietetyk). Nieleczone mogą doprowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych, a nawet śmierci.

ja uważam że takie osoby mają bardzo niską samoocenę i maja zaburzony obraz siebie co skutkuje głodzeniem się nadmiernymi ćwiczeniami czy wymiotom ! anoreksja i bulimia to chyba 2 najbardziej znane formy zaburzeń odzywiania jedne polegają na zmniejszeniu ilości przyjmowanych pokarmów drugie natomiast najedzeniem się do syta po czym wymiotom ... tym osobom nalezy pomagać to choroba nie wymysły !


cześć !
wiktoria:*
  • awatar littlebodyandbigheart: To na pewno nie wina tych osób... Nie chciałabym, aby nikt umierał z tego powodu
  • awatar Weasley2: Wiesz, wszystko byłoby super jeśli chodzi o Twój blog gdyby nie to, że w większości wpisów brakuje wielkich liter i przecinków. Aż mnie skręca gdy coś takiego czytam. Ten wpis jest jednym z wyjątków. Mam nadzieję, że się poprawisz, bo wszystko tutaj jest naprawdę ciekawe. Obserwuję!
  • awatar Anonymous girl: Dzięki za dobrą radę !
Pokaż wszystkie (3) ›
 

yallsuckxoxo
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amsisley
 
amsisley:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nataluzia555
 
Heeej,heeej :') Dzisiaj postanowiłam na TOP#9 moich ulubionych piosenek na ten miesiąc;3 Dziękuję za 4442 odwiedzin <3
ZACZYNAMY !


images.jpg


NUMER JEDEN! Po prostu hit *-*(moim zdaniem cnieXDD)

I Wouldn't Mind - He Is We - Nightcore with lyrics



#2! Jest to moja ulubiona piosenka od wakacji,nie mogło jej tu zabraknąć! *.*

Twenty One Pilots- Heathens

<3

#3
NightCore - Crazy in Love



#4!

Charlie Puth - We Don't Talk Anymore



#5

Shawn Mendes - Treat You Better



#6

Nightcore - Sit Still Look Pretty



#7

Nightcore

Nighcore- Titanium



#8

Nightcore - Let Me Love You



#9!!

Nightcore - Little Do You Know




Dziekuje <3
Pokaż wszystkie (4) ›
 

wyjebanemamichuj
 
#6(^.^)

Naprawdę można tak człowieka wyrzucić, skreślić, przekreślić całkowicie? Naprawdę tak można bez mrugnięcia okiem pozbyć się i powiedzieć wynocha? Zabieraj swoje graty i idź sobie, poszukam kogoś lepszego. Na serio tak? Na poważnie? Naprawdę tak można?


Właściwie to czemu ja się dziwię? No czemu niby? Ludzie są tacy, że potrafią własnego psa do drzewa w lesie przywiązać albo kamieniem w głowę. Pies się cieszy, że na spacer jedzie, a tu go właściciel do drzewa i good bye. A pies zostaje i tęskni, i umiera z głodu. Tęskniąc, bojąc się i nie rozumiejąc, dlaczego pan po niego nie wraca.
No więc skoro ludzie zdolni są do porzucania i krzywdzenia własnych zwierzaków, to czemu ja się dziwię, że ludzie mają innych ludzi w dupie? To są po prostu… ludzie.

Szczególnie w dużym mieście mieszka pełno pieprzonych egoistów, którzy widzą tylko czubek własnego nosa i nic poza tym. Dla nich liczy się tylko powierzchowność i pozory, i żeby dojechać z punktu A do punktu B. Czuję się, jakby otaczały mnie uśpione zombiaki, które przed gryzieniem powstrzymują tylko normy społeczne i wynikające z nich konsekwencje moralno-prawne.

Funkcjonują jak roboty. Włażą i wyłażą z tego autobusu, włażą i wyłażą. I tak się przewijają, a te autobusy wciąż jeżdżą i zabierają kolejne tłumy anonimowych uśpionych zombiaków. Nos w książkę, w smartfon, i do przodu. Gdyby nie te knigi opasłe, musieliby spojrzeć się na współpasażerów i jeszcze zaczęliby kąsać. Zacząłby kwitnąć kanibalizm.

W sklepach pracują ci, którym jeszcze nie poszczęściło się zawodowo. W biurach pracują na modne „zlecenia”, których główną cechą jest to, że się w końcu kończą. I co wtedy się robi? Bierze się następnego, i następnego później, i następnego. Sia la la la la, rotacja trwa. A kasa na personelu zaoszczędzona. Ledwo poznasz człowieka, już odchodzi. Ledwo ty poznasz ludzi, już odchodzisz. A następny potencjalny pracodawca dziwi się, czemu tylko śmieciówki. No to daj mi, panie, normalną umowę, a nie się tak dziwujesz jak zakonnica w burdelu.

Rynek pracy to burdel, a pracownik jest zwykłą dziwką. Pracownik świadczy usługi, dziwka też. Pracownik sprzedaje się za kasę, dziwka też. Fizyczny pracuje rękami, umysłowy głową, a dziwka dupą – i w zasadzie tylko to ich różni. Pracodawca to burdel-mama, natomiast head hunter to alfons. Dopasowuje najlepsze dziwki do burdeli.

Czasem sobie myślę, że dawanie dupy byłoby bardziej uczciwe niż zwykła praca. Bo tutaj układ jest prosty: seks za pieniądze. Oferujesz swoją dupę, a w zamian dostajesz kasę i możesz żyć. I nikt ci nie pierdoli farmazonów o wielkiej miłości i nie udaje, że cię lubi. Nie daje ci zbędnej nadziei i nie gawędzi wesoło, żeby później kopnąć cię w dupę. Chodzi tylko o jedno i nikt tego nie ukrywa. A jak to mówią: dupa nie mydło, nie zmydli się.

W świecie ludzi „kulturalnych” noszących eleganckie wysublimowane stroje jest zgoła inaczej. Wesoło gawędzą, uśmiechają się do ciebie i wciąż ci wmawiają, że jesteś jednym z nich. Robicie sobie kawę z jednego czajniczka i każdy tylko czeka, żeby ci pomóc, jak masz jakieś pytania. I pozornie wszystko jest ok, jest miło i przyjemnie. Kawusie, herbatusie, sytuacyjne żarciki umilające czas pracy. Gadanie, że jesteśmy wszyscy zespołem, pomagamy sobie nawzajem, o tak. A tak naprawdę po czasie okazuje się, że gówno jesteśmy zespołem, każdy myśli tylko o własnej dupie i nikt ci w oczy prawdy nie powie. Każdy każdemu patrzy na ręce i pod tym pozornym zgraniem i mówieniem każdemu na „ty” oraz cześć zamiast dzień dobry, kryje się… nic. To tylko pozory luzu i fajności, które tak naprawdę nic nie znaczą.

Ogólnie jest fajnie, ogólnie jest miło, rodzinnie i przyjemnie, a nagle, gdy przychodzi do rozmów o konkretach, o dalszych umowach, to się okazuje, że jednak to było źle, tamto było źle i owamto też. A tamtego dnia miesiąc temu to zrobiłaś to i tamto. To wtedy mi nikt nie powiedział, że źle robię, tylko się wszyscy uśmiechali, a teraz nagle pobudka? I powód do pozbycia się mnie? No bez jaj!Kurwa, jak ja nie cierpię czegoś takiego. Nic, ale to nic ci nie powiedzą, że to im się nie podoba czy tamto, że to było źle czy owamto. A gdy nagle przychodzi co do czego, to po paru miesiącach ni z gruchy ni z pietruchy dowiadujesz się, że jesteś taka, siaka i robisz źle to i w ogóle tamto też, a wtedy zachowałaś się tak i tak. Ale „wtedy” przecież się nikt nie odzywał i ogólnie fajnie było, a teraz się okazuje, że hello, wylatujesz z gry. Co z tego, że wyrabiasz terminy i panujesz nad swoimi obowiązkami? Zawsze można przyjąć kogoś, kto będzie panował nad nimi lepiej.

A chętnych mają w bród, rąk do pracy nie brakuje. Nie ten, to będzie inny. Teraz w ludziach można przebierać jak w ulęgałkach, wszędzie mrowie w kolejce po pracę. Coś z tobą nie tak? To next, next! Jak w tym słynnym programie na MTV: chłopak/dziewczyna ci się nie podoba? Krzyczysz „next!” i przychodzi następny/a z kolejki – tak samo funkcjonuje rynek pracy. Po co się przywiązywać, jak można użyć opcji nexta i kopnąć człowieka w dupę, żeby wyleciał z pola widzenia.

Obserwują cię jak królika doświadczalnego w klatce. Nic nie powiedzą, uśmiechają się milutko, ale notują sobie w pamięci: ona zrobiła tak i tak, ona robi tak, a nie inaczej. I później sumują, robią twój RZiS. Jakbym była maszyną jakąś na gwarancji. I zastanawiają się, czy mnie do producenta nie oddać i nie zamienić na nowszy model.

Życie w dużym mieście jest bezwzględne, tutaj nie ma sentymentów, przywiązywania się. To jest właśnie to słynne samo życie: ciężkie i surowe. Czuję się jak udomowiony kundel w stadzie wilków. Czuję się rozdziewiczona z małomiasteczkowej naiwności. Jak to mówią, każdy kiedyś dorasta. Na prowincji ludzie są prości i życie jest proste aż do bólu, w dużym mieście jest ten prawdziwy świat. Świat cwaniaków w garniturach maskujących bezwzględność odpowiednim krawatem. W skórzanych teczkach trzymają bezideowość, pod białymi zębami kryją wampirze kły. Młodzi, zdolni, przebojowi, dynamiczni – pokolenie urodzone już w drapieżnym kapitalizmie. I świetnie do niego przystosowane.

W prostym świecie prostych ludzi złodziej jest złodziejem, cwaniak jest cwaniakiem, pedał jest pedałem, alfons jest alfonsem. W kulturalnym eleganckim świecie wielkiego miasta żyją tylko wygrani i przegrani. I w tym cały ambaras, że w każdej chwili można dołączyć do tych drugich.
 

nelsonellis
 
ceekooladka
 
[b]<a href="pt.replicacartier.cn/">anéis de noivado Cartier</a>[/b]
[b][url=www.replicacartier.cn/pt/]anéis de noivado Cartier[/url][/b]
<strong><a href="pt.replicacartier.cn/">cartier pulseira de amor</a></strong><br>
<strong><a href="pt.replicacartier.cn/">cartier</a></strong><br>
<strong><a href="www.replicacartier.cn/pt/">cartier</a></strong><br>
<br>

<title>Moda Cartier Óculos</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=UTF-8" />
<meta name="keywords" content="Moda Cartier Óculos" />
<meta name="description" content="" />
<meta http-equiv="imagetoolbar" content="no" />


<link rel="canonical" href="pt.replicacartier.cn/moda-cartier-Óculos-c-9.html" />

<link rel="stylesheet" type="text/css" href="pt.replicacartier.cn/(…)style_imagehover.css…" />
<link rel="stylesheet" type="text/css" href="pt.replicacartier.cn/(…)stylesheet.css…" />
<link rel="stylesheet" type="text/css" href="pt.replicacartier.cn/(…)stylesheet_css_buttons.css…" />
<link rel="stylesheet" type="text/css" media="print" href="pt.replicacartier.cn/(…)print_stylesheet.css…" />










<style>
#sddm
{       margin: 0 auto;
       padding: 0;
       z-index: 30;
       background-color:#F4F4F4;
       width: 80px;
       height:23px;
       float: right;
   margin-right: 70px;}

#sddm li
{       margin: 0;
       padding: 0;
       list-style: none;
       float: left;
       font: bold 12px arial}

#sddm li a
{       display: block;
       margin: 0 1px 0 0;
       padding: 4px 10px;
       width: 60px;
       background: #333;

       color: #888;
       text-align: center;
       text-decoration: none}

#sddm li a:hover
{       background: #49A3FF}

#sddm div
{       position: absolute;
       visibility: hidden;
       margin: 0;
       padding: 0;
       background: #EAEBD8;
       border: 1px solid #5970B2}

       #sddm div a
       {       position: relative;
               display: block;
               margin: 0;
               padding: 5px 10px;
               width: auto;
               white-space: nowrap;
               text-align: left;
               text-decoration: none;
               background: #EAEBD8;
               color: #2875DE;
               font: 12px arial}

       #sddm div a:hover
       {       background: #49A3FF;
               color: #FFF}
</style>


</head>
<ul id="sddm">
       <li><a href="pt.replicacartier.cn/" onmouseover="mopen('m1')" onmouseout="mclosetime()">Language</a>
               <div id="m1" onmouseover="mcancelclosetime()" onmouseout="mclosetime()">
<a href="de.replicacartier.cn">
               <img src="httMXXYYXXYUWJU3UWJUW3WUWJUFBUWJUECUI3KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJU1��UWJUW1��WUWJUFBUWJUECUI1��KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI>KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIWWWWWWWWz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJU2��UWJUW2��WUWJUFBUWJUECUI2��KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJU'��UWJUW'��WUWJUFBUWJUECUI'��KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJU����UWJUW����WUWJUFCUWJUECUI����KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI%KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI6KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI9KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI$KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI3KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJU9UWJUW9UWJUFBUWJUECUI9KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI1KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJUUWJUWWUWJUFBUWJUECUI>KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXUIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKWJUMXXYYXXYUWJU2UWJUW2WUWJUFBUWJUECUI2KXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKXIz}WWWWWWWWKXIz}KXIz}KIz}z}z}z}z}z}KWJUUIz}z}z}KWJU(UIz}WKWJU((UIz}KWJUMXXYYXYH(J'(:UI'QL QLKXIz}KWJUMXXYYXYH(JUI$WQW%WQL QLKXIz}KWJUMXXYYXYH(J'(:UI QL QLKXIz}KWJUMXXYYXYH(J(UI4W"KXIz}KXIz}WKWJU((UIz}WWKWJU(((UIz}WW~~ Vz}~~WWWWKWJUMXXYYXYH(JUI6WKXIz}~WWWWKWJUMXXYYXYH(J(UI%KXIz}~~~z}WWKXIz}WWKWJU(((UIz}WWKWJU52UIKWJUMXXYYXYH(J(UIKWJUZWWZUWJUMXXYYXXXXXYUWXIKXI$WW��
KXI~z}WWKXIz}WKXIz}KXIz}z}z}z}z}z}KWJU5UWXIKXIz}z}z}KWJU(UIz}WWWKWJUMXXYYXUIKWJUMXXYYXXXXXYUWJU3WW-W4WMMW6WWW2ZW4UWJUW3WW-W4WMMW6WWW2ZW4WUWJUEBGUWJUOGUWXIKXIKXIz}KWJU5UWXIKXIz}WKWJU(UIz}W~WKWJU((UWJUMXXYYXYH(J((UWJUUIKWJUUWJU(UWJU((UWXIKWJUUWJU((UWJUFUWXIKWJUZZUIKWJUUWJUUW
JUDEUWJUFDGUWJU'YYYUWJUW_YWJJWP'YYYP^WYWJWPPLUWJUW_YWJJWPP^WYWJWP'YYYPLUWXIKXIKWJUZZUIKWJUUWJUMXXYYXXXXX((YUWJU$UWXIKXIKXIWKXIz}KWJU5UWXIKXIz}z}z}z}z}z}z}z}z}z}KWJU(UIz}~KWJUUIz}~~KWJUZUIKWJUMXXYYXUI4KXIKXIz}~~KIKWJUMXXYYXZZZFYUI4W2KXIKXIz}~~KIKWJUMXXYYXZZZFEYUI4W5KXIKXIz}~~KIKWJUMXXYYXZZZDCYUI4W KXIKXIz}WWWWWWWWWWWWWWWWKIKWJUMXXYYXZZZFOYUI4W9KXIKXIz}z}WWWWWWWWWWWWWWWWKIKWJUMXXYYXYH(J(UI4W"KXIKXIz}z}~KXIz}z}KXIz}z}z}KXIz}z}KWJU5UIKXIz}z}z}z}z}KXIz}KWJUUIz}KWJUFGGRUWJUGUWJUGUWJUGUWJU: UIz}WWKIz}z}WKWJU48UWJU;UWJUMWEEGUIz}KWJU48 UWJUMWEEGUIz}KWJU54UWJUUWJUMWEEGUIz}KWJUZZWUIKDWJU5?WUWJU?UIKI:KXIKXDIKXIz}KWJU4UWJU54W4UIKWJU(UWJUMXXYYXUWJUUIKWJUUWJUYY_^LUI}WWKWJU"$3UWJUUI"$W3KXI}WWKWJU2"%UI2KXI}WWKWJU05'UI05W'KXI}WWKWJU463UI4W3KXI}WWKWJU6"3UI6W3KXI}WWKWJU='.UI=W.KXI}WWKWJU98<UI9W<KXI}WWKWJU$2<UI$W<KXI}WWKWJU3<<UI3W<KXI}WWKWJU49.UI49.KXI}KXI}KWJUUWJU(UWJUUWXIKWJUUWJU'UWJUNUWXIKXIKXIKXIz}z}z}KWJU54UWJUUWJUMWEEGUIz}KWJUZZWZZZUIKDWJU5?WZZZUWJU?UI4KXDIKXIz}KWJU4UWJU54UI}KWJUZZWZUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZEBYUI4W'KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYUIKWJUZZUI:W4W��KXIKXIKXI}KWJUUIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZZZZR4DRNDZZN(FGYUIQWLWQWLWW4W��KXIKXI}KWJUUIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZZZZR4DR6@R4DR6DZZR4DR5DZZZZN(DFYUIQWLWQWLW4WW6�д�WW��WWKXIKXI}KWJUUIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZZZZZZR4DR5DZZZZN(EOYUIQWLWQWLW4WWWW��WWKXIKXI}KWJUUIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZZZZZZR4DR5DZZZZN(EFYUIQWLWQWLW4WWWW��WWKXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZDEYUI4W6KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZZEDYUI4W5W0KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZFFYUI4W5KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZZEYUI4W2W0KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZZAYUI4W1W0KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZFDYUI4W:W��KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZR4DR5DZR4DR5DZZFYUI4W��W��KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZFEYUI4W'KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZCYUI4WKXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXZZZFOYUI4W4KXIKXI}KWJUZZWUIKWJUZUWJUMXXYYXR4DR5DZZZF@YUI��W4KXIKXI}KXIKXIz}z}z}KWJU54UWJUUWJUMWEEGUIz}KWJUZZWUIKDWJU5?WUWJU?UI3WZWKWJUMXXYYX(YUIQLQL,*KXIKXDIKXIz}KWJU54W4UIKWJUMXXYYXZZZZGFGZZDBEYUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X4Z9X1Z3Z4Z9ZGFGYUWJU1W3W4W4ZWGFGUWJUW1W3W4W4ZWGFGWUWJUFDGUWJUFGGUWXIKXIKWJUZUWJUMXXYYXZZZZGFGZZDBEYUI1W3W4W4ZWGFGKXIKIKWJUUISFGOYGGWKXIQLKWJU$'UISBAYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCORWKXIKXIKXIKWJU54W4UIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZFCNZZ@CYUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X4Z8XZZ4X%Z4Z2Z ZFCNYUWJU%W4W��W WZFCNUWJUW%W4W��W WZFCNWUWJUFDGUWJUNOUWXIKXIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZFCNZZ@CYUI%W4W��W WZFCNKXIKIKWJUUISFDBYGGWKXIQLKWJU$'UIS@DYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCARWKXIKXIKXIKWJU54W4UIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZGDFZZAFAYUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X4Z8XZZ4X%Z4Z2Z ZGDFYUWJU%W4W��W WZGDFUWJUW%W4W��W WZGDFWUWJUFDGUWJUNOUWXIKXIKWJUZUWJUMXXYYXZZR4DRNDZZGDFZZAFAYUI%W4W��W WZGDFKXIKIKWJUUISFDEYGGWKXIQLKWJU$'UIS@EYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCBRWKXIKXIKXIKXIz}z}KXIKXIz}WWWWKWJU4UWJUUIz}z}WWWWKWJU54UIWWKWJUMXXYYXUI4KXIQLMMQL}:W4W��}KXIz}z}z}z}z}z}z}KWJU4UWJU';UIz}z}KFWJU;?UI:W4W��KXFIz}z}z}z}z}KWJUUWJUMXXYYXUWJUUIKWJU;UI1W%WMKXIKWJUUWJU(UWJUUWXIKWJUUWJU'UWJUNUWXIKWJUUWJUUWJUEGUWXIKWJU((UWJUYY_^UI}WWKWJUGUI>W��WWYYYKXI}WWKWJUABUI6KXI}WWKWJUAAUI5KXI}WWKWJUA@UI4KXI}WWKWJUAOUI3KXI}WWKWJUANUI2KXI}WWKWJU@GUI1KXI}WWKWJU@FUI0KXI}WWKWJU@EUI?KXI}WWKWJU@DUI>KXI}WWKWJU@CUI=KXI}WWKWJU@BUI<KXI}WWKWJU@AUI;KXI}WWKWJU@@UI:KXI}WWKWJU@OUI9KXI}WWKWJU@NUI8KXI}WWKWJUOGUI'KXI}WWKWJUOFUI&KXI}WWKWJUOEUI%KXI}WWKWJUODUI$KXI}WWKWJUOCUI#KXI}WWKWJUOBUI"KXI}WWKWJUOAUI!KXI}WWKWJUO@UI KXI}WWKWJUOOUI/KXI}WWKWJUONUI.KXI}WWKWJUNGUI-KXI}WWKWJUCOUIGKXI}WWKWJUCNUIFKXI}WWKWJUBGUIEKXI}WWKWJUBFUIDKXI}WWKWJUBEUICKXI}WWKWJUBDUIBKXI}WWKWJUBCUIAKXI}WWKWJUBBUI@KXI}WWKWJUBAUIOKXI}WWKWJUB@UINKXI}KXI}KXIz}KWJU5UWXIz}z}KWJU;UIz}z}KWJU;#9UWJU$'%WUI2WWKIFKXIWWKIFOKXIW_WWWKIEFNKXIW^KXIz}KWJU;;#;UWJU$';WUIWQLKWJUUIFKXIQLQLKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYHJEQJEGUWJUW'��WEWUIEKXIQLQLKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYHJDQJEGUWJUW'��WDWUIDKXIQLQLKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYHJCQJEGUWJUW'��WCWUICKXIQLQLKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYHJBQJEGUWJUW'��WBWUIBKXIQLKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYHJAQJEGUWJUW'��WWWBW��WUIYYYKXIQLQLKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYHJFDQJEGUWJUW'��WFDWUIFDKXIQLQLKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYHJEQJEGUWJUW'��W��WUI,'��QLQLQL*KXIQLKXIz}KWJU5UWXIz}z}KWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGBZZOFOYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGBYUWJU3W4W%W$WZGGBUWJUW3W4W%W$WZGGBWUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGBZZOFOYUI3W4W%W$WZGGBKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$WZGGB9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFENYGGWKXIQLKWJU$'UIS@FYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCBRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JOFOQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGFZZFAOYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGFYUWJU3W4W%W$ZWGGFUWJUW3W4W%W$ZWGGFWUWJUEGGUWJUFDDUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGFZZFAOYUI3W4W%W$ZWGGFKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGGF9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFDFYGGWKXIQLKWJU$'UIS@EYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCBRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JFAOQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGEZZFEONYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGEYUWJU3W4W%W$ZWGGEUWJUW3W4W%W$ZWGGEWUWJUEGGUWJUFDDUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGEZZFEONYUI3W4W%W$ZWGGEKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGGE9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFEAYGGWKXIQLKWJU$'UIS@BYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCGRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JFEONQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU5UWXIKWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGDZZFEGFYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGDYUWJU3W4W%W$ZWGGDUWJUW3W4W%W$ZWGGDWUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGDZZFEGFYUI3W4W%W$ZWGGDKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGGD9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFEDYGGWKXIQLKWJU$'UIS@GYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCDRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JFEGFQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGCZZ@AFYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGCYUWJU3W4W%W$ZWGGCUWJUW3W4W%W$ZWGGCWUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGCZZ@AFYUI3W4W%W$ZWGGCKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGGC9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFEEYGGWKXIQLKWJU$'UIS@EYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCFRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(J@AFQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGAZZEGFYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGAYUWJU3W4W%W$ZWGGAUWJUW3W4W%W$ZWGGAWUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGAZZEGFYUI3W4W%W$ZWGGAKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGGA9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFEBYGGWKXIQLKWJU$'UISA@YGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCARWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JEGFQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU5UWXIKWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGG@ZZOGCYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGG@YUWJU3W4W%W$ZWGG@UWJUW3W4W%W$ZWGG@WUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGG@ZZOGCYUI3W4W%W$ZWGG@KXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGG@9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFDGYGGWKXIQLKWJU$'UIS@DYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCCRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JOGCQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGOZZBDGYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGOYUWJU3W4W%W$ZWGGOUWJUW3W4W%W$ZWGGOWUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGOZZBDGYUI3W4W%W$ZWGGOKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGGO9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFDGYGGWKXIQLKWJU$'UIS@FYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCBRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JBDGQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGGNZZFFOYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGGNYUWJU3W4W%W$ZWGGNUWJUW3W4W%W$ZWGGNWUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGGNZZFFOYUI3W4W%W$ZWGGNKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGGN9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFEOYGGWKXIQLKWJU$'UIS@FYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCBRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH(JFFOQJ(QJEGUIKWJUMXXYYXXXXXX((YUWJU4WUWJUW4WWUWJUFFFUWJUE@UWJU595UWXIKXIKWXIKWXIKXI}KWJU5UWXIKWJU54'W4WUWJUMDEYBRLUIKWJUMXXYYXZZZZGFGZZ@BAYUIKWJUZMWLMFBGUIKWJUMXXYYXX(XXFED(X1Z4XZZ4X3Z4Z%Z$ZGFGYUWJU3W4W%W$ZWGFGUWJUW3W4W%W$ZWGFGWUWJUEGGUWJUFBGUWJU'>UWJUUWXIKXIKXIKWXIKDWJU#UIKWJUMXXYYXZZZZGFGZZ@BAYUI3W4W%W$ZWGFGKXIKXDIKWJU3UI3W4W%W$ZWGFG9WWZW��WWYYYKXIKWXIKWJUUISFECYGGWKXIQLKWJU$'UIS@DYGGKXIKWJU'3UIKWXI'MQLCFRWKXIKWXIKWXIKWJUMXXYYXZZR4DRNDZZNYH
 

 

Kategorie blogów